samabezniego
22.01.08, 09:16
Jestes sama i tak na prawde nie mam komu sie wyzalic. Nienawidze mojego meza. Jest wspanialym ojcem, bardzo dobrze zarabia, uwielbia dzieci. Gdyby mogl uchyliby im nieba. Tylko, ze istnieje jeszcze ja...A ja i moje potrzeby nie licza sie dla niego w ogole. Nie obchodzi go to ze przez cale dnie siedze sama z dziecmi(wyprowadzilismy sie i dalko zostawilam moich znajomych, rodzine). Kiedys wyjezdzalam raz na jakis czas sama do rodzinki, tak poprostu odsapnac, spotykalam sie z kolezankami. Za kazdym razem kiedy wracalam, maz urzadzal awanture. Z czasem przestalam wyjezdzac, dla swietego spokoju. Ciagle slysze, ze wszystko robie zle, ze jestem beznadziejna, glupia. Faktycznie maz jest lepiej wyksztalcony niz ja, ma wyzsze na renomowanej uczelni,rowniez podyplomowe i takie tam rozne zwiazane z jego zawodem. Jestem bardzo atrakcyjna kobieta, fizycznie przynajmniej. Ale nawet to nie jest atrybutem w jego oczach."Moze i jestes ladna, ale nic poza tym". Seks...Od kiedy urodzialam dziecko, prawie wcale nie kochamy sie. I niby (!) dlatego, ze dba o moje zdrowie, poniewaz nie moge zajsc w ciaze. Nie spimy razem, musze spac z dziecmi, poniewaz one czesto choruja o odkrywaja sie w nocy i musze je przykrywac. Wczoraj powiedzialam, ze ide spac do sypialni, to uslyszalam, ze on bedzie spal z dziecmi. Nie ma kochanki, nie ma problemow z tymi sprawami. Poprostu nie ma takich potrzeb, ze mna przynajmniej. No i poza tym, rzecz najwazniejsza chyba- nie kocha mnie. Ja nie poradze sobie sama, nie utrzymam sie z mojej pracy. Poszukalabym innej bratniej duszy, ale nawet nie mam jak, bo ciagle jestem albo z dziecmi, albo poprostu nie mam szans wyjsc. Tak mysle o jakiejs szkole, moze to jest sposob na odmiane mojego zycia. Mam 30 lat i czuje sie jak babcia.