kropkacom 23.11.08, 08:01 Taki apel napisała autorka listu tygodnia w Wysokich Obcasach. I ja się z nią absolutnie zgadzam kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,66725,5885049,List_tygodnia_WO___nie_niegrzeczne__tylko_chore.html Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
kiraout Re: Zajmijcie się swoimi problemami... 23.11.08, 08:23 To prawda. To się tyczy chyba wszystkich matek małych dzieci. Niezdrowe zainteresowanie. W takich sytuacjach, jak ta nawet nie padnie pytanie: czy może jakoś pani pomóc, tylko zawsze rady, rady, rady... Odpowiedz Link Zgłoś
kosmitos Re: Zajmijcie się swoimi problemami... 23.11.08, 10:06 moja córcia kiedyś taką panią ustawiła-niegrzecznie ale trafnie! mała zawsze dostawałw wścieklizny jak ktoś ją obudził (a w samochodzie spać uwielbia); dostała histerii, nie chciała iść do domu, jak to marudny trzylatek; pani z parteru to zauważyła; po kilku godzinach mąż poszedł z nią do samochodu a mała usiadła na ziemi i czymś się bawiła; tata kazał jej wstać, a ona, że nie bo coś tam; pani z parteru podlewała kwiatki i "wyraziła swoje zainteresowanie" mówiąc, do małej coś w stylu "już widziałam jaka jesteś niegrzeczna, za karę będziesz podlewać mi kwiatki" na to mała na cały głos: "nic nie będę podlwać głupia babo"; w domu mieliśmy z tego niezły ubaw Odpowiedz Link Zgłoś
kea100 Re: Zajmijcie się swoimi problemami... 23.11.08, 10:38 "nic nie będę podlwać głupia babo"; w domu mieliśmy z tego niezły ubaw NO rzeczywiście,jest się z czego cieszyć. Odpowiedz Link Zgłoś
kosmitos Re: Zajmijcie się swoimi problemami... 23.11.08, 10:42 nie przesadzaj; mała została za to odpowiednio upomniana, ale tekst był dobry (mała o tym nie wie) Odpowiedz Link Zgłoś
phantomka Re: Zajmijcie się swoimi problemami... 23.11.08, 10:48 W pelni popieram list autorki. Wprost obrzydliwe zachowania przechodniow. Co ciekawe, nie zauwazylam, zeby z takim zainteresowaniem ludzie reagowali na rodzicow bijacych/szarpiacych swoje dzieci. Pamietam, jak na plac zabaw przyszla szurnieta matka, ktora w pewnym momencie zaczela wykrecac dziecku uszy, lac je po tylku. Wszystkie matki w bezpiecznej odleglosci ja obserwowaly. Czemu w takich sytuacjach nie wtracamy sie w czyjes zycie?! Odpowiedz Link Zgłoś
kosmitos Re: Zajmijcie się swoimi problemami... 23.11.08, 10:49 przypomniało mi się, że kiedys w jakimś markecie też miałyśmy małą awanturę-już po tym jak jej powiedzieliśmy, że tak do pani mówic nie wolno itp; mała coś tam chciała, rozryczała się, ja próbowałam łagodzić sytuację i wtedy jakiś życzliwy mówi do niej, że ją zabierze itp, a ona strasznie się przestraszyła, że pan chce ją zabrać i widać było, że seiu się boi, więc musiałm tłumaczyć, że nigdy bym na to nie pozwoliła, że to głupi żart; faceta nie zdążyłam opierniczyć, ale z perspektywy jej strachu myślę, że lepiej jakby bezczelnie odpyskowała niż tak się bała Odpowiedz Link Zgłoś
kali_pso Re: Zajmijcie się swoimi problemami... 23.11.08, 10:45 "nic nie będę podlwać głupia babo Ciekawa jestem kogo jeszcze w domu określacie takim miłym pozdrowieniem- tutaj mieliscie swietna zabawę, bo kobieta była obca i jej zdanie na Wasz temat nie miało dla Was najmniejszego znaczenia- zobaczymy, jak się będziesz cieszyła, gdy dzieciak powie tak do osoby dla Was znaczącej, dodajmy- bez poczucia humoru, który odbierze Was wyłacznie, jako rodziców niesympatycznego dziaciakaP Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Zajmijcie się swoimi problemami... 23.11.08, 10:51 > "nic nie będę podlwać głupia babo No cóż Sama tego córa nie wymyśliła. Ale wątek jest o czym innym. Czy każdy ma prawo się wtrącać, pouczać i szybciutko oceniać? Dziwne że jak są sytuacje gdzie potrzebna jest reakcja to nagle nie ma komu ruszyć do przodu. Odpowiedz Link Zgłoś
kali_pso Re: Zajmijcie się swoimi problemami... 23.11.08, 11:00 Dziwne że jak są sytuacje gdzie potrzebna jest reakcja to nagle nie ma komu ruszyć do przodu. Może dlatego, że takie akcje dzieja się w sferze publicznej, a więc należącej i do tego staruszka i do pani z pieskiem. Poza tym wokół inni ludzie, człowiek zwracający uwagę, czuje się bezpiecznie Katowany dzieciak przebywa zazwyczaj we własnym domu- a tutaj włacza sie ludziom alarm, że to przeciez czyjs dom, mnie nic do tego, co sie dzieje u kogoś w domu. A i stanąć z oprawca w cztery oczy, w ciemnym korytarzu, nie każdego na to stać....Nie wiem, tak sobie dywaguję... Odpowiedz Link Zgłoś
lila1974 Sama tego nie wymyśliła 23.11.08, 18:04 Pewnie, że sama nie, ale NIE WIERZĘ w to, że w naszych domach ABSOLUTNIE nie używa się niemiłych zwrotów na określenie ludzi, któzy nam wyjątkowo nie podpasowali. Choćby raz od święta ale się coś człowiekowi wymsknie, a dzieci natychmiast takie zwroty wyłapują i tylko czekają okazji na ich wykorzystanie. Odpowiedz Link Zgłoś
kosmitos Re: Zajmijcie się swoimi problemami... 23.11.08, 10:58 nie martw się ona umie się zachowac; bałam się o to jak szła do przedzkola i przeżyłam szok-panie są nią zachwycone jaka grzeczna i towarzyska, jak pocieszała płaczące dzieci; nawet jak dostała karę za to, że rzuciła zabawkę to grzecznie przeprosiła i incydent się nie powtórzył; a co do odboiru przez obcych to ostatnia rzecz jaka mnie obchodzi; ja tez zawsze byłam bezczelna gdy ktoś mnie zaczepiał bez sensu (np dawniej jak paliłam fajki to czasem komuś zdarzał się komentarz "taka ładna i pali" i riposta bywala ostra; natomiast tam gdzie uwagi innych miały uzasadnianie nigdy nie zdrzyło mi się nic takiego; ktoś tu mial rację, że gdy rodzic bije dziecko to jakoś teakcji brak, a gdy wydaje się, że matka lub ojciec nie radzą sobie (bo nie są agresywni) to wtedy można po nich jechać ostro i udawać eksperta od wychowania Odpowiedz Link Zgłoś
kali_pso Re: Zajmijcie się swoimi problemami... 23.11.08, 11:05 nie martw się ona umie się zachowac No, właśnie przeczytałamP Bezczelność zachowania nie musi z automatu oznaczać braku towarzyskości. Wręcz przeciwnie- większość bezczelnych osób, które znam, są duszami towarzystwaP Odpowiedz Link Zgłoś
kosmitos Re: Zajmijcie się swoimi problemami... 23.11.08, 11:12 uważam, że pewna doza bezczelności jest niezbędna; ten pogląd w życiu mi się sprawdza (mam niestety ponad 30 lat, więc również i doświadczenie); zdrzało mi się, że w jakiś sytuacjach musiałam stanąć w obronie koleżanki musiałam odpyskować zamiast niej, bo była miłą, subtelną, cichą osobą; pamiętam jak kiedyś, jeszcze w szkole jakiś starszy chłopak jej dokuczal i ona prawie płakała; pojechałam po nim tak, że wszyscy jego kumple się śmiali, a on już nigdy nas nie zaczepił; i żeby było jasne-bezczelność na każdym kroku to nie jest mój sposób na życie, ale są sytuacje (jak ta opisana w artykule), kiedy inaczej się nie da; ja nigdy nie zaczynam od pyskówki, najpierw ignoruję i jak ktoś w miarę inteligentny to zrozumie, a jak nie to usłyszy i może innej osoby nie zaczepi Odpowiedz Link Zgłoś
e_r_i_n Re: Zajmijcie się swoimi problemami... 23.11.08, 21:45 kosmitos napisała: > uważam, że pewna doza bezczelności jest niezbędna; I ja się z Tobą w pełni zgadzam. Ale wiesz, są miejsca, gdzie "wszycy" robią "wszystko" tak, jak trzeba (cokolwiek to znaczy ). Ja zawsze byłam w szkole tą od załatwiania trudnych spraw. Zazwyczaj kulturalnie, acz stanowczo. Czasami nadal kulturalnie, ale z mniejszymi oporami. Do tej pory mi to zostalo, więc jak w firmie trzeba zadzwonić do Orange na przykład, bo znowu fakture pokiełbasili, to ja to robię. Bo lubię . Nie wyznaję zasady 'starszy ma zawsze rację', dzieci głosu nie mają, a do osób w wieku mojej babci to zawsze i bez względu na okoliczności z szacunkiem i czołobitnością. Ludzie dostają ode mnie to, na co zasługują - w ramach mojego uznania, gdzie są granice. Ale kulturalna jestem w 99% przypadkach. Odpowiedz Link Zgłoś
kali_pso Re: Zajmijcie się swoimi problemami... 23.11.08, 10:48 Jakis wyjątkowo pechowy dzien musiała mieć ta kobieta. Takie nagromadzenie złosliwych ludzi na drodze..no, no.... Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: Zajmijcie się swoimi problemami... 23.11.08, 10:53 kali_pso napisała: > Jakis wyjątkowo pechowy dzien musiała mieć ta kobieta. Takie > nagromadzenie złosliwych ludzi na drodze..no, no.... Nie, Kali_pso. Tak wygląda standardowa reakcja obcego otoczenia na zafiksowane dziecko z Aspergerem na przykład. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: Zajmijcie się swoimi problemami... 23.11.08, 10:51 Uhm. Dlatego trąbię wszem i wobec, że dziecię moje ma Aspergera i czasem zachowuje się jak pawian - i że to wynika z jego choroby. I to, że bardzo głośno mówi, też wynika z jego choroby. Wtedy wprawdzie pojawia się litość i ewentualny lęk ("Córeczko, zostawmy tego chłopczyka w spokoju, chodź się ze mną pobaw"), ale towarzystwo chętne do krytykowania przestaje być takie chętne (czyli po prostu przestaje kłapać dziobami wszystkowiedzącymi). Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Zajmijcie się swoimi problemami... 23.11.08, 10:54 > Uhm. Dlatego trąbię wszem i wobec, że dziecię moje ma Aspergera i czasem zachow > uje się jak pawian - i że to wynika z jego choroby. > I to, że bardzo głośno mówi, też wynika z jego choroby. A jakby nie wynikało z choroby to już wszyscy mają prawo wtrącić trzy grosze? Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: Zajmijcie się swoimi problemami... 23.11.08, 10:56 CytatA jakby nie wynikało z choroby to już wszyscy mają prawo wtrącić trzy grosze? Oczywiście że nie. A czemu pytasz? Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Zajmijcie się swoimi problemami... 23.11.08, 11:00 Tak z ciekawości Sama piszesz że podkreślasz jak możesz że mały ma Aspergera. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: Zajmijcie się swoimi problemami... 23.11.08, 11:04 kropkacom napisała: > Tak z ciekawości Sama piszesz że podkreślasz jak możesz że mały ma Aspergera. Bo wtedy szybciej się zamykają Odpowiedz Link Zgłoś
myelegans Re: Zajmijcie się swoimi problemami... 23.11.08, 14:57 Kotula, niektorzy pewnie mysla, ze to zakazna choroba i mozna sie zarazic :0). FYI, uwielbiam dzieci z AS, sa to mali, ekscentryczni naukowcy, ktorzy nadaja na moich czestotliwosciach ;0). Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Zajmijcie się swoimi problemami... 23.11.08, 15:09 Zaczynam powoli myśleć że większość ludzi woli zajmować się sprawami innych członków społeczeństwa niż swoimi. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: Zajmijcie się swoimi problemami... 23.11.08, 15:14 myelegans napisała: FYI, uwielbiam dzieci z AS, sa to mali, ekscentryczni naukowcy, ktorzy nadaja na moich czestotliwosciach ;0). No, na moich też nadają, ale z synem mamy przesunięcie fazowe czasami Odpowiedz Link Zgłoś
malgra Re: ja nie rozumię 23.11.08, 17:42 a nie mogła po prostu powiedzieć,że dziecko ma autyzm? Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: ja nie rozumię 23.11.08, 17:44 > a nie mogła po prostu powiedzieć,że dziecko ma autyzm? A musiała? Odpowiedz Link Zgłoś
kasia_kasia13 Re: ja nie rozumię 23.11.08, 20:29 malgra napisała: > a nie mogła po prostu powiedzieć,że dziecko ma autyzm? Autyzm dziecka tutaj nie jma nic do rzeczy! Dziecko bez autyzmu moglo sie zachowywac w ten sam sposob i normalna reakcja rodzica jest niepoddawanie sie dzieciej histerii tylko przeczekanie. To nie jest biznes obcych ludzi i autorka nie musiala sie nikomu tlumaczyc. Odpowiedz Link Zgłoś
sir.vimes A po co? 23.11.08, 20:48 Naprawdę trzeba tłumaczyć się ze wszystkiego obcym ludziom włażącym z butami w czyjeś sprawy? Po co im informacja, że dziecko ma autyzm? Albo, że dziecku chomik umarł i dlatego jest zdenerwowane? Odpowiedz Link Zgłoś
mateoeasy Re: Zajmijcie się swoimi problemami... 23.11.08, 20:17 wiem jak to jest ,bo sama jestem mama autystycznego dziecka.i takie gadanie ,"bo moj syn ma autyzm" jest bez sensu.bo sie slyszy.."autyzm autyzmem,ale no tak rozpuscic?"moj syn ma tez manie powtarzania pewnych czynnosci i choc na ogol to jego choroba jest nie zauwazalna to ja i moj maz umiemy rozpoznac pewne dziwatctwa wynikajace z tej choroby.np moja mama ,mimo iz wie ze wnuk to autystyk i tak nie raz mi wytyka,ze ja sobie wymyslam jego chorobe.nie ma na sposobu.dlatego apeluje do wszystkich pouczajaco- krytykujacych,zapytajcie sie czy jakos nie pomoc?niz wydawac opinie niekiedy bez przemyslenia.a juz straszenie dziecka to szok.pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
gemmavera Re: Zajmijcie się swoimi problemami... 23.11.08, 21:17 Moja córka tez ma ZA i też ma swoje dziwactwa, chociaż już się nie rzuca na chodnik z wrzaskiem. ;P Większość dziwactw na szczęście jest nieupierdliwa dla otoczenia (przynajmniej tego dalszego ). Ale potrafi na przykład u lekarza zachowywać się przedziwnie - chichocze, strzela miny, podskakuje i kuca na przemian, włazi pod stół, próbuje łapać stetoskop itd. No cyrk na kółkach. Oczywiście ja ją wtedy ustawiam do pionu, ale z różnym skutkiem, niestety. Nie robi niczego, co bardzo utrudniałoby pracę lekarzowi, ale nie jest to zachowanie typowe dla dzieci w jej wieku - i tu, jak się okazuje, jest problem, ponieważ taki lekarz nie potrafi się oprzeć pokusie skomentowania. ) Bo gdyby dziecię miało 3 lata, wszystko byłoby ok. Sęk w tym, że za trzy miesiące skończy osiem lat. Więc zaczynają się komentarze oraz sugestie, że jestem niewydolna wychowawczo. I gadanie, że córka rozpuszczona, że "taka duża dziewczynka", że jak to tak można, że jej za dużo pozwalam itd. I wtedy czasem w ostateczności mówię, że ma ZA. Ale bardzo, bardzo rzadko. Bo prawdę mówiąc już nie chcę używać wytrycha w postaci zdania "ona ma ZA". I to używać go tak naprawdę dla własnej satysfakcji i wygody - bo po dziecięciu komentarze "życzliwych" spływają jak po kaczce, czyli krzywdy mu strasznej nie robią. A przecież moje dziecko nie jest małe, a więc słyszy, co i do kogo mówię, a ja niekoniecznie chcę, żeby słyszała, jak ją tłumaczę Aspergerem. Mam wrażenie, że takie usprawiedliwianie prawie ośmiolatki to jest utrzymywanie jej cały czas na poziomie niekumatego malucha. No bo sorry, ale jeśli dziecię jest duże, to niedługo miejmy nadzieję samo będzie wychodzić do ludzi, no i kto wtedy za nie wypowie ową formułkę "on ma autyzm"? Więc najczęściej milczę, znoszę gadki wszystkich oświeconych pielęgniarek i lekarek, czy tam innych komentatorów, a niech sobie myślą, co chcą. Ale zgadzam się z autorką tego listu do WO, że gdyby ludzie siedzieli cicho, zamiast się kreować na speców od wychowania, to byłoby cudnie. ;P Ja sama jeśli widzę dziecko dziwacznie się zachowujące albo takie, które właśnie wpadło w histerię, bo mu matka nie kupiła lizaka, to się nie wtrącam. Po prostu nie wnikam, dlaczego dziecko tak a nie inaczej się zachowuje. Dopóki nie przyjdzie i np. nie napluje mi na buty, to nie moja sprawa. ;P Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: Zajmijcie się swoimi problemami... 23.11.08, 21:40 Cytat Bo prawdę mówiąc już nie chcę używać wytrycha w postaci zdania "ona ma ZA". I to używać go tak naprawdę dla własnej satysfakcji i wygody - bo po dziecięciu komentarze "życzliwych" spływają jak po kaczce, czyli krzywdy mu strasznej nie robią. Ależ oczywiście, że informacja pt. "moje dziecko ma ZA" jest dla mojej wygody. To taki eufemizm na "odpie...się, kobieto". Działa. Odpowiedz Link Zgłoś