Dodaj do ulubionych

Umiejetnosci

06.02.09, 16:22
Przy okazji innego watku wyszla kwestia, ktora przyznam sie, mnie
zaintrygowala.
Rzecz sie tyczy nauki dziecka takich umiejetnosci jak pływanie,jazda
na łyzwach, nartach, taniec, itp.
Ja wychodze z zalozenia, ze takie umiejetnosci powinno nabywac sie w
dziecinstwie i dlatego nie szczedze czasu, fatygi i pieniedzy, by
dziecko moglo uczestniczyc w kursach, szkolic sie, doskonalic.

A tu czytam, ze wlasciwie po co? Mozna sie przeciez nauczyc plywac
majac 15 lat.Pewnie mozna, ale czy nie szkoda tych przynajmniej 10-
ciu, gdy mozna bylo z tej umiejetnosci juz korzystac, ale nie bylo
jak? No i co z dobroczynnym dzialaniem zajec ruchowych dla mlodego
organizmu.Niewazne? Wystarczy w-f?
Jakie macie zdanie w tym temacie?
Obserwuj wątek
    • muminioszek Re: Umiejetnosci 06.02.09, 16:27
      Ja tam zawsze zazdrościłam koleżankom, które ganiały na basen, na grę na skrzypcach czy na taniec. Sam wf to moim zdaniem za mało, ja niestety nie moge do dziś pochwalić sie żadnymi osiągnięciami. Jeśli tylko moje dziecię będzie chciało, poślę je na pewno gdziekolwiek sobie zażyczy (oczywiście w miare możliwości finansowych).
    • gryzelda71 Re: Umiejetnosci 06.02.09, 16:31
      A ja podążam za dzieckiem.Wiem co lubi,co chce robić i na siłę nie każę jej
      chodzić na zajęcia na które nie ma najmniejszej ochoty.Dlatego nie umie jeździć
      na nartach,bo nie chce i już.
    • bri Re: Umiejetnosci 06.02.09, 16:32
      Zgadzam się z Tobą. Właśnie dzieciństwo to jest najlepszy okres,
      żeby uczyć się takich rzeczy.
    • aga_rn Re: Umiejetnosci 06.02.09, 16:39
      Ja sie kompletnie zgadzam ze pewne umiejetnosci warto nauczyc sie w
      dziecinstwie, i ze ruch dla mlodego czlowieczka jest bardzo
      wskazany. Ale z wlasnego podworka (mieszkam w Kanadzie) widze ze dla
      wielu ludzi koszta niektorych zajec sa po prostu za duze, szcegolnie
      jezeli ma sie wiecej niz jedno dziecko.
      U mnie zajecia na basenie sa za darmo ale basen za daleko sad
      (mieszkam w dosc malym miescie). Narty, ktore naprawde
      sporo kosztuja, to rozrywka sezonowa. Bardzo popularny tutaj hokej
      (faktycznie, duzo dzieci na hokej uczeszcza bo to narodowy sport)
      kosztuje niemalo, treningi sa praktycznie codziennie, do tego
      dochodza mecze, itp. - dzieci nie maja wlasciwie czasu na nic
      innego. Poniewaz nas hokej nie pociagal, dzieci od 3 lat trenuja tae
      kwon do. Cena za rok jest spora, plus osobne oplaty za testy na
      nastepny pas, egzamin na czarny pas kosztowal 500 dol., a teraz,
      keidy cora szykuje sie na 2 dan, trzeba przyszykowac 1000. Do tego
      dochodzi ekwipunek ochronny ktore skompletowanie to nastepne pare
      setek. Nie wiem ile kosztuje hokej ale na pewno niewiele mniej.
      No wiec dzieci chodza na jeden tylko sport, treningi sa 6 dni w
      tygodniu. A ja nie dziwie sie ze wielu rodzicow po prostu na to nie
      stac sad

      www.youtube.com/watch?v=7i7nTEapfkE&feature=related
      • bri Re: Umiejetnosci 06.02.09, 16:47
        Jeśli kogoś nie stać/nie ma możliwości, to nie ma o czym mówić.

        Jeśli jednak są możliwości, to moim zdaniem należy dzieciom dać
        okazję, żeby spróbowały różnych form ruchu. Np. nauczyć się pływać
        można chodząc na basen raz w tygodniu albo nawet rzadziej.
        • dlania Re: Umiejetnosci 06.02.09, 16:53
          Ja bym chętnie dała dziecku mozliwośc zdobywania takich umiejetności, ale
          fizycznie nie mam czasu z nia na nie brykać. Nauczy się więc, czego tylko będzie
          chciała, jak sama będzie mogła na nie chodzic, czyli za kilka lat.
          Starsza chodziła na zajęcia tneczno-aktorskie, ale sie jej nie podobało i kazała
          sie przenieśc na plastyczne. Ze sportów to niekłamanie lubi sie wspinać po
          górach - nie wiem, czy to podpada pod jakąś specjalną "umiejętnośc"wink
    • thana203 Re: Umiejetnosci 06.02.09, 16:49
      Moim zdaniem, to zależy przede wszystkim od tego, czy dziecko tego chce. Bo jak
      będziemy uczyć na siłę, tylko dlatego, że "lepiej w dzieciństwie" to dziecko
      może taką aktywność znienawidzić zamiast polubić. Pokazać, dać spróbować -
      owszem. Ale jak nie połknie bakcyla to odpuścić. Będzie chciało to się nauczy
      później.
      • lola211 Re: Umiejetnosci 06.02.09, 17:38
        Ale jak nie połknie bakcyla to odpuścić. Będzie chciało to się nauczy
        > później.

        A pozniej bedzie sie np wstydzic, ze nie umie.I bedzie sie wstydzic
        uczeszczac na kurs, bo inni umieja, a on nie.
        • memphis90 Re: Umiejetnosci 08.02.09, 22:58
          Tak, tak, więc w imię
          > A pozniej bedzie sie np wstydzic, ze nie umie
          mamy wrzucac wrzeszczącego czterolatka do basenu i stać nad nim z pejczem
          "pływaj, kiedyś mi za to podziękujesz"...

          I bedzie sie wstydzic
          > uczeszczac na kurs, bo inni umieja, a on nie.
          Na kursy z załozenia chodzą osoby, które czegoś NIE umieją. Jakoś nie wyobrażam
          sobie Bachledy jeżdżącego pługiem w szkółce narciarskiej dla przedszkolaków ani
          Otylii w brodziku z "pływaczkami" na ramionach. A jak nastolatek będzie się
          wstydził iść na kurs- to nie pójdzie, jego problem i tyle.
          • lola211 Re: Umiejetnosci 08.02.09, 23:12
            Nie- po prostu - skoro z 4 latkiem nie wyszlo, probujemy za rok, za
            dwa, a nie - odpuszczamy w ogole.
            A jak nastolatek będzie się
            > wstydził iść na kurs- to nie pójdzie, jego problem i tyle.

            Glupio piszesz.Im pozniej tym trudniej wlasnie dlatego, ze bariera
            jest wstyd.A nastolatki, ktore potrafia wpasc w histerie z powodu
            pryszcza, wstydza sie podwojnie.I jest to normalne.
            I jest taki mlody czlowiek uziemiony, bo nawet z towarystwem na
            basen nie pojdzie- co on tam bedzie robił?
          • lola211 Re: Umiejetnosci 08.02.09, 23:14
            > Na kursy z załozenia chodzą osoby, które czegoś NIE umieją

            Owszem, tylko ze wielu nie jest w stanie na taki kurs w ogole sie
            zapisac,z obawy przed smiesznoscia.
          • e_r_i_n Re: Umiejetnosci 09.02.09, 08:09
            memphis90 napisała:

            > Na kursy z załozenia chodzą osoby, które czegoś NIE umieją.

            Owszem. Ale niektórzy wstydzą się tego, że nie umieją. I nie idą na
            kurs. I w związku z tym np. na wycieczce klasowej pocą się ze
            strachu, jak wytłumaczyć koleżankom, że nie idą na super atrakcyjny
            wypad do parku wodnego.

            A kursy są też dla tych, którzy doskonalą pływanie na przykład.
    • sir.vimes Re: Umiejetnosci 06.02.09, 16:50
      zgadzam się z Tobą,, Lolu.

      Znam kilka osób, które uczyły się jeździć na rowerze w dorosłym życiu -
      wszystkie strasznie żałowały, ze wcześniej nie miały tej umiejetności.
      • mamaemmy Re: Umiejetnosci 06.02.09, 16:54
        Nie wiem,ja zawsze poznawałam dzieci umiejące pływac,jezdzic na wszystkim co
        popadnie smile itd..do czasu jak poszłam do liceum i poznałam ludzi w wieku 17-30
        lat nieumiejacych pływac,ani jezdzic na nartach ,łyżwach.Dla mnie to do dzis
        jest kalectwo smileTak samo jak facet bez prawa jazdy-no dramat..
        Na rowerze jednak umiał jezdzic kazdy tongue_out Nie znałam takiego przypadku,żeby ktoś
        powyzej 7-8 lat nie umiał..
        • dlania Re: Umiejetnosci 06.02.09, 16:58
          mamaemmy napisała:

          > Na rowerze jednak umiał jezdzic kazdy tongue_out Nie znałam takiego przypadku,żeby ktoś
          > powyzej 7-8 lat nie umiał..

          W wieku 7 lat to ja juz miałam swój pierwszy wypadek drogowy na rowerze za sobąwink
          A moja 6-latka na 4 kółkach jeżdzi... Bo sie boi...
          • mamaemmy Re: Umiejetnosci 06.02.09, 17:02
            niezle..
            Pisałam 7-8 lat,bo wtedy było wiadomo,że kazdy miał rower wink
            Wczesniej niewielu
        • gryzelda71 Re: Umiejetnosci 06.02.09, 17:03
          A kobie wypada nie miec prawa jazdy?
          • dlania Re: Umiejetnosci 06.02.09, 17:05
            gryzelda71 napisała:

            > A kobie wypada nie miec prawa jazdy?

            Tez na to zwróciłam uwagęwink No cóz, stereotypy trzymaja sie dobrze - facet ma
            prowadzić bryke i zarabiać, a kobieta pachniećwink
        • madic Re: Umiejetnosci 06.02.09, 17:13
          mamaemmy napisała:


          Tak samo jak facet bez prawa jazdy-no dramat..


          Yyyyy? A dlaczego tylko facet?
          IMHO ktokolwiek bez prawa jazdy to żaden dramat- żeby było jasne.
          • mamaemmy Re: Umiejetnosci 06.02.09, 17:28
            No nie wiem,jakos nie bulwersuje mnie to tak bardzo jak kobieta nie ma
            prawka-pewnie dlatego,ze sama nie mam(po prostu znam swoje mozliwosci i wiem,że
            po prostu za kierownice się nie nadaje,no chyba,żeby wypadek spowodowac),ale jak
            słysze,że facet nie ma..to mi ręce opadają.
            Nikt nie musi sie zgadzac z moim zdaniem tongue_out
            • gryzelda71 Re: Umiejetnosci 06.02.09, 17:29
              mamaemmy napisała:

              > No nie wiem,jakos nie bulwersuje mnie to tak bardzo jak kobieta nie ma
              > prawka-pewnie dlatego,ze sama nie mam(po prostu znam swoje mozliwosci i wiem,że
              > po prostu za kierownice się nie nadaje,no chyba,żeby wypadek spowodowac),

              A facet nie może mieć takich odczuć jak ty?Po prostu nie nadawać się?
              • mamaemmy Re: Umiejetnosci 06.02.09, 17:34
                no w sumie może,fakt.Nie pomyslałam o tym,ale jakos mi sie to dziwne wydaje,nie
                wiem czemu-moze powinnam zmienic myslenie?
                Znam przypadki kiedy dziewczyna ma prawko i zarabie kupe kasy,facet nie zarabia
                i prawka nie ma(dzieci nie mają)-dla to mnie to jednak dziwna sytuacja,mimo,ze
                na odwrót..pewnie by mnie tak nie dziwiła.
                Stereotypy,prawda.
                • lola211 Re: Umiejetnosci 06.02.09, 17:44
                  Ja politycznie poprawna tez nie jestem i uwazam, ze facet
                  nieumiejacy prowadzic samochodu posiada feler.Kobiecie wybacze, ale
                  facet musi umiec i koniecsmile.
      • lola211 Re: Umiejetnosci 06.02.09, 17:40
        Dziecinstwo to czas, gdy czlowiek uczy sie najszybciej, a
        umiejetnosci te wykorzystuje w calym pozniejszym zyciu.Mozna zyc
        nieumiejac jezdzic na rowerze, ale ile przyjemnosci czlowiekowi
        odpada..
    • nutka07 Re: Umiejetnosci 06.02.09, 16:52
      Ja Cie w pelni popieram. Z gory zakladam, ze checi ze strony dziecka tez sa.

      Ja mam zal i poczucie straty, ze nie mialam mozliwosc rozwijac sie bardziej jako
      dziecko i nastolatka. Nie dano mi szansy na to abym mogla poznac inne rzeczy i
      znalezc cos co mnie naprawde interesuje. Nie wszystkie zajecia musza sie dziecku
      spodobac ale bedzie wiedzialo co lubi a czego nie. W ktora strone chce isc. Ja
      teraz staram sie nadrabiac.
      • dlania Re: Umiejetnosci 06.02.09, 17:03
        nNutka, jako nastolatka mogłas juz chyba sama decydować, że chcesz jakies sporty
        uprawiać?
        • nutka07 Re: Umiejetnosci 06.02.09, 17:19
          Oczywiscie, ze moglam. Teoretycznie. Do 19roku zycia bylam na utrzymaniu
          rodzicow. Chodzilam na SKS grac w siatkowke, biegalam wink na tance nie moglam
          chodzic bo nie mialam pieniedzy, bardzo bardzo tego zaluje teraz jestem 'za
          stara'. Aaa rodzice sfinansowali mi kurs angielskiego w wieku 18 lat smile
          • lola211 Re: Umiejetnosci 06.02.09, 17:48
            Ja zazdroscilam kuzynce nauki gry na pianinie.Raz jeden mama zabrala
            mnie, zerowkowicza, do MDK na wystepy dzieci i az sie rwałam do
            instrumentu.Stwierdzila,ze nie ma czasu mnie na zajecia wozic i
            juz.Wierze, bo urodzila akurat mojego brata.Tylko żal pozostal.A
            pozniej dziecko juz mysli o innych sprawach, jak nie zalapie bakcyla
            w miare wczesnie, to lipa.
            • memphis90 Re: Umiejetnosci 08.02.09, 23:07
              Hmm, ja mam kilka koleżanek po szkole muzycznej i z ich punktu widzenia nie jest
              tak różowo. Najpierw był ten bakcyl, potem żmudna harówka, której rodzice przez
              wiele lat nie pozwolili przerwać "bo skoro już zaczęłaś, jesteś taka
              utalentowana bla, bla, bla". Żadna z nich nie planuje posłać swojego dziecka do
              muzyka i wszystkie mnie przestrzegały przed "zrobieniem dziecku krzywdy"... To
              daje do myślenia.
              • e_r_i_n Re: Umiejetnosci 09.02.09, 08:13
                memphis90 napisała:

                > Hmm, ja mam kilka koleżanek po szkole muzycznej i z ich punktu
                > widzenia nie jest tak różowo. Najpierw był ten bakcyl, potem
                > żmudna harówka, której rodzice przez wiele lat nie pozwolili
                > przerwać "bo skoro już zaczęłaś, jesteś taka utalentowana bla,
                > bla, bla". Żadna z nich nie planuje posłać swojego dziecka do
                > muzyka i wszystkie mnie przestrzegały przed "zrobieniem dziecku
                > krzywdy"... To daje do myślenia.

                No widzisz, a ja jestem po szkole muzycznej i bardzo bym chciała,
                żeby moje dziecko do takowej chodziło.
                I chodzić będzie, bo ma ochotę się nauczyć grać na gitarze.
                Dla mnie szkoła muzyczna to świetna nauka systematycznosci i
                pracowitosci. Nie tylko nauka gry na instrumencie. Pomijam juz
                ogolny rozwoj muzyczny.
                A rodzice koleżanek postąpili słusznie. Co innego rezygnacja po
                pięciu lekcjach, kiedy uznajesz, że jednak to judo nie dla mnie -
                sama jestem gotowa dać mojemu dziecku możliwość spróbowania mnóstwa
                aktywności i je wypisać PO KILKU ZAJĘCIACH, jeśli uzna, że to nie
                dla niego.
                Rezygnacja po roku - dwóch nauki (a w szkole muzycznej zazwyczaj
                wtedy jest kryzys - bo nie ma się co oszukiwać, łatwe to nie jest,
                ale z perspektywy czasu więszkosc znanych mi osob docenia
                poświecenie) też bym dziecku na przerwanie nie pozwoliła zapewne. Bo
                wtłoczy sobie w głowę, że jak coś jest trudne, to to olewamy.
                Od razu zastrzegam - nie mowie o jakichs ekstremalnych sytuacjach,
                typu nauczyciel-kat i brak mozliwosci zmiany tegoż. Mowie o
                sytuacji 'rezygnuje, bo godzina cwiczen dziennie to dla mnie za
                duzo'.
      • myelegans Re: Umiejetnosci 06.02.09, 17:09
        Zalezy tez od dziecka. Przedszkolakom wystarczy wyjscie raz w
        tygodniu na basen, rower, plac zabaw. DZieciom szkolnym trzeba
        organizowac.
        Ja sie zaparlam na plywanie, czy chce czy nie chce MUSI sie nauczyc,
        nie dla przyjemnosci tylko dla bezpieczenstwa. Wiec od prawie pol
        roku (ma 4 lata) chodzi na szkolke z instruktorem i bedzie chodzil
        dopoki sie nie nauczy. Reszte sie zobaczy, jak bedzie chcial i bedie
        go cos rajcowalo to bedzie chodzil, ale NIC na sile.
        Zakladam, ze duzo nauczymy go sami: rower, rolki, lyzwy, narty,
        tenis, tego mam nadzieje nauczyc go sama, przynajmniej na poczatku,
        bedzie chcial wiecej to pociagniemy.
        Ja mieszkam w Stanach i tutaj prawie wszystkie dzieci chodza na 2-3
        sporty tygodniowo pozalekcyjnie i to jest ogromny wysilek czasowy:
        jest to glowine baseball, soccer (dziewczyny), football, hokej,
        saitkowka, koszykowka. Treningi sa 4-5 razy w tygodniu, w weekendy
        mecze. I niestety jak aga napisala, wydatek jest dosyc duzy.
        Mam nadzieje, ze unikne masowego sportu. Cos bedzie uprawial. Mnie
        sie marzy bardziej indywidualny sport: tenis, szermierka, walki
        wschodnie, no ale to nie ja bede wybierac. szkoly sa bombardowane
        propozycjami, dziecko wybiera.
        • thana203 Re: Umiejetnosci 06.02.09, 17:16
          Z tą nauką pływania dla bezpieczeństwa to masz rację. Ja podobnie myślę o
          samoobronie. Córkę mam. Ładną i bardzo drobną. Wolę żeby poznała chociaż
          podstawowe chwyty i zasady samoobrony. Na wszelki wypadek. O pływaniu w ten
          sposób nie myślałam, ale masz rację. Warto.
          • gryzelda71 Re: Umiejetnosci 06.02.09, 17:19
            thana203 napisała:

            >Ja podobnie myślę o
            > samoobronie. Córkę mam. Ładną i bardzo drobną. Wolę żeby poznała chociaż
            > podstawowe chwyty i zasady samoobrony. Na wszelki wypadek.

            Gdyby była brzydka i większa nie byłoby juz potrzeby?
            • nutka07 Re: Umiejetnosci 06.02.09, 17:21
              Hehe pewnie nie wink
            • thana203 Re: Umiejetnosci 06.02.09, 17:23
              Byłaby. Dlaczego łapiesz za słówka?
            • kra123snal Re: Umiejetnosci 06.02.09, 18:37
              Jak jest ładna, to bez względu na poprawność polityczną, zagrożenie
              jest większe.
    • nutka07 Re: Umiejetnosci 06.02.09, 17:01
      Wlasnie mi sie przypomnialo.
      W drugiej klasie szkoly podstawowej mielismy basen zamiast w-fu. Bylam najlepsza
      w klasie i trener zaproponowal mi chodzenie do szkolki plywackiej. Chcial
      rozmawiac z moja mama, przyszla pogadala i tyle. W rozmiwe ze mna zaczela cos
      wymyslac, ze pozno, ze trzeba dojechac (gora 20min. tramwajem)Szkolka byla obok
      jej pracy! itd. Tak sie zakonczyla sprawa. Szlag mnie trafia, kiedy sobie to
      przypominam.
      • myelegans Re: Umiejetnosci 06.02.09, 17:12
        ja nigdy nie bylam sportem zainsteresowana, moim sportem bylo
        czytanie ksiazek. Zostalam zaciagana na basen i na lyzwy, nauczyc
        sie nauczylam, przyjemnosci nie mialam z tego zadnej, teraz jestem
        wdzieczna.

        ja za to chcialam do szkoly muzycznej i tutaj rodzice dali ciala, bo
        mnie zignorowali i mam o to zal. Chcialam i chce grac na
        instrumencie, potrafic czytac muzyke. teraz juz po ptokach.
        • nutka07 Re: Umiejetnosci 06.02.09, 17:22
          Wiesz mnie o zdanie nikt nie zapytal. Ja chcialam chodzic do tej szkolki.
        • e_r_i_n Re: Umiejetnosci 06.02.09, 17:27
          myelegans napisała:

          > Chcialam i chce grac na instrumencie, potrafic czytac muzyke.
          > teraz juz po ptokach.

          E tam, nigdy nie jest za późno.
          • umasumak Re: Umiejetnosci 06.02.09, 17:47
            e_r_i_n napisała:

            > myelegans napisała:
            >
            > > Chcialam i chce grac na instrumencie, potrafic czytac muzyke.
            > > teraz juz po ptokach.
            >
            > E tam, nigdy nie jest za późno.

            Jasne, że nie. Poziomu wirtuozowskiego już się pewnie w dorosłości nie osiągnie,
            ale grać dla własnej przyjemności (nie koniecznie dla przyjemności innych wink w
            każdym wieku można się nauczyć.
            Zawsze denerwowało mnie, gdy ktoś mówił, że na coś jest za stary - to bzdura.
            Jeżdżąc np z młodsza córką na lekcje konnej jazdy, widzę, jak dużo ludzi w wieku
            dorosłym decyduje się na to, żeby mimo strachu
            po raz pierwszy w życiu wsiąść na konia. I powiem - zawsze warto, życie jest
            dlatego takie piękne, ponieważ gdy tylko sami sobie nie wmówimy, że coś jest
            ponad nasze siły, nie stawia nam właściwie żadnych ograniczeń.
            • nutka07 Re: Umiejetnosci 06.02.09, 18:01
              Ja znowu uwazam, ze wiek jest bariera w wielu marzeniach. O ile mowimy o
              uprawianiu sportu, tancu w sensie przyjmnego spedzania czasu to ok ale jezeli
              myslimy o czyms wiecej to niestety. Jest roznica miedzy dobrze rokujaca 15latka
              a 27latka.
              • umasumak Re: Umiejetnosci 06.02.09, 18:33
                "O ile mowimy o
                > uprawianiu sportu, tancu w sensie przyjmnego spedzania czasu to ok ale jezeli
                > myslimy o czyms wiecej to niestety."

                Ależ o tym mówię naturalnie smile. Jeśli masz ochotę nauczyć się czytać z nut i po
                prostu grać na instrumencie, to zapewniam - nie ma przeszkód. Jeśli masz zamiar
                wyjść na scenę i zagrać jak Światosław Richter, to przyznam - nie masz szans,
                ale rzadko kto je ma, nawet zaczynając naukę gry na fortepianie w wieku 6 lat...
                • nutka07 Re: Umiejetnosci 06.02.09, 19:06
                  Heh faktycznie. Pierwszy 'akapit'. Zobaczylam co chcialam zobaczyc wink
          • myelegans Re: Umiejetnosci 06.02.09, 19:24
            e_r_i_n napisała:

            > E tam, nigdy nie jest za późno.

            No niby tak, moja 70-letnia tesciowa uczy sie wlasnie grac na banjo.
            Gra na gitarze, to moze jej latwiej, ale sama przyznaje, ze nauka
            gra na gitarze szla jej o wiele latwiej. Druga tesciowa jest
            pianistka, uczy sie teraz na emeryturze gry na skrzypcach.
            • e_r_i_n Re: Umiejetnosci 06.02.09, 19:55
              Noo, to podziwiam, bo akurat nauka gry na skrzypcach później, niż we wczesnym
              dzieciństwie jest bardzo trudna.
              Gra na skrzypcach to moje niespełnione marzenie smile
              A Ty na czym miałabyś ochotę grać?
              • myelegans Re: Umiejetnosci 07.02.09, 14:11
                e_r_i_n napisała:
                > Noo, to podziwiam, bo akurat nauka gry na skrzypcach później, niż we wczesnym
                > dzieciństwie jest bardzo trudna.
                > Gra na skrzypcach to moje niespełnione marzenie smile
                > A Ty na czym miałabyś ochotę grać?

                Na czymkolwiek, chyba najlepiej na pianinie, bo jest juz w domu, albo na
                gitarze, tez jest w domu. Maz gra. Ja chcialabym nauczyc sie czytac nuty, nie
                musza to byc etiudy, ale juz cokolwiek by mnie satysfakcjonowalo. Probowalam,
                ale nie czuje, potrzebowalabym chyba lekcji. Tu sie czuje ignorantem, i mam
                troche zal, ze rodzice nie pociagneli, ja chcialam, w moim miasteczku byla super
                szkola muzyczna i robili czesto nabory. No coz.

    • aluc Re: Umiejetnosci 06.02.09, 17:11
      samo przyzwyczajenie do ruchu to jedno

      drugie to społeczna wartość uprawiania wszelakich sportów - dla mnie
      nie do przecenienia

      natomiast z czasem, fatygą i pieniędzmi to bym nie przesadzała wink w
      sumie najważniejsze są te sporty, które właśnie kolosalnych
      pieniędzy nie wymagają - rower, pływanie, bieganie (chociaż sama
      biegać nienawidzę, ale doceniam bieganie jak cholera), wszelkie gry
      zespołowe, ze szczególnym uwzględnieniem piłki kopanej

      dla mnie dużo ważniejsze od osiągnięcia doskonałości jest to, żeby
      dzieci lubiły się ruszać i żeby nabrały nawyku umawiania się z
      kolegami po szkole na rower, a nie na piwo
      • lola211 Re: Umiejetnosci 06.02.09, 17:29
        U mnie wyglada to tak, ze na basen i zajecia taneczne trzeba dziecko
        zawiezc.A potem przywiezc.To wymaga poswiecenia 4 razy w tygodniu
        swojego czasu- od 2 do 3 godzin.Jednak fatyga.Najczesciej wozi ja
        ojciec, ktory pod jej zajecia musi ulozyc plan dnia.Jest to czasem
        klopotliwe, ale uznalismy ze tak bedzie najlepiej.
        Rower czy rolki zdaja u nas egzamin tylko przy ladnej pogodzie i to
        w weekendy.Biegania nikt nie lubi.Pozostaja zajecia zorganizowane.
        • aluc Re: Umiejetnosci 06.02.09, 17:42
          ależ nie przeczę, że to może być fatyga smile

          ja jednak fatygi wszelkiej nie znoszę i dlatego odpuściłam naukę
          pływania w wieku przedszkolnym, z nadzieją na zapisanie do klasy
          pływackiej - w taki sposób mam z głowy zawożenie i odwożenie z
          basenu, pozostałe zajęcia są na tyle blisko domu, że mogę zawieźć, a
          przywiezienie scedować na niemęża, poszukuję zawsze rozwiązań, które
          wymagają ode mnie minimalnego poświęcenia, z maksimum korzyści dla
          małoletnich

          a najbardziej cieszę się z dodatkowych godzin wf zafundowanych
          szkole przez dzielnicę

      • aga_rn Re: Umiejetnosci 06.02.09, 17:50
        Aluc, zgadzam sie ze nabranie nawyku do ruszania sie jest bardzo
        wazne. Natomiast jezeli o czas, pieniadze i fatyge chodzi - to juz
        pewnie zalezy od miejsca siedzenia wink
        Dzieci gry zespolowe maja w szkole, lub na zajeciach polekcyjnych.
        Jakiekolwiek gry na zewnatrz - odpada conajmniej 6 miesiecy w roku -
        bo zima sroga, duzo sniegu, potem wszystko musi sie stopic i
        wyschnac. Zorganizowane zajecia pilki noznej zaczynaja sie dopiero
        w maju sad Czas i fatyga - dla mnie to wlasnie problem. Od trzech
        lat ja pracuje na nocne dyzury po to aby zawiezc syna na jego
        zajecia (3 lata temu mial 4 lata, nie tylko zawozilam ale tam z nim
        siedzialam, teraz moze zostac na zajeciach sam, wystarczy go
        podwiezc a potem odebrac). Maz z kolei wraca z pracy za pozno aby
        zawiezc syna, ale za to zawozi corke, ktorej grupa zaczyna pozniej.
        No i tak sie jakos musimy zorganizowac. Oczywiscie rower, czy rolki
        to normalne zajecia przez cale lato, przed domem i po okolicy (nawet
        ja na rolkach sie troche ruszam chociaz ciagle bardzo sie boje smile )
        Moja prawie 15 letnia corka biegac nie lubi, i to bardzo, ale za to
        zagina wszystkich chlopakow w swojej klasie na WF-ie - jezeli chodzi
        o pompki, brzuszki i przysiady. To efekt treningow TKD.
        Tak wiec wlasnie te zorganizowane, kosztowne zajecia daja dzieciom
        mozliwosc treningow przez caly rok sad
    • e_r_i_n Re: Umiejetnosci 06.02.09, 17:17
      Też się zgadzam - warto dziecku umożliwić uprawiania różnorodnych sportów.
      Uczenie dzieci ma jeszcze jeden ważny aspekt - maluchy uczą się dużo szybciej,
      nie mają takich oporów, jak nastolatki.
      Oznacza to krótszy czas potrzebny do opanowania jakiejś umiejętności.
      I oczywiście, nie trzeba umieć pływać, jeździć na łyżwach czy grać na jakimiś
      instrumencie. Ale warto.
    • anmoko Re: Umiejetnosci 06.02.09, 17:20
      W dziecinstwie, tak jest latwiej! Potem, jasne, mozna sie uczyc
      plywac/angielskiego/jezdzic na nartach itd,ale to kosztuje znacznie
      wiecej trudu i samozaparcia! Sama bylam dzieckiem posylanym na
      wszystko co wtedy (lata 80) bylo dostepne w miescie. Rodzice chcieli
      dobrze, ja z wlasnej dzisiejszej perspektywy wybralabym co innego,
      ale jest ok (np. taniec zamiast gry na fortepianie).
      Moja 2-letnia corka odkad skonczyla 3 m-ce chodzi na zajecia na
      basenie dla maluchow. Idzie jej rewelacyjnie, a skacze do wody tak,
      ze instruktorki sie lapia za glowe! big_grin Miesiac temu zapisalam ja
      tez na rytmike (2xtydz). Balam sie czy to nie za czesto, ale widze,
      ze chodzi tam chetnie i podoba jej sie! Uwazam, ze powinno sie
      dziecku podsuwac rozne propozycje,demonstrujac przy tym wlasny
      zapal. W ten sposob wychowujemy ciekawego swiata czlowieka. Tak
      myslesmile pozdrawiam
    • umasumak Re: Umiejetnosci 06.02.09, 17:23
      Zgadzam się całkowicie. Zdaję sobie jednak sprawę, że nie wszyscy są wstanie
      zapewnić swoim dzieciom wszystko, co by chcieli. Starsza córka chodzi 2x w
      tygodniu na kurs tańca towarzyskiego, bierze udział w turniejach, obozach
      tanecznych, obie moje córki pływają od wczesnego dzieciństwa, jeżdżą na
      rowerach, łyżwach... Jednak mieszkając w małym miasteczku wiem, jakie to trudne,
      zapewnić im to wszystko, chociażby cotygodniową porcję pływania. Żeby to
      zrealizować, muszę je wozić 40 km do najbliższego ośrodka, który udostępnia
      basen kryty. Nie wszyscy mogą sobie na to pozwolić. Szkoły natomiast nie mają
      wystarczających funduszy, żeby organizować basen zamiast zajęć W-F, nie mówiąc
      już o jeździe na łyżwach (najbliższe lodowisko - 70 km).
      Władze gminy zdają się nie dostrzegać tego, jak ważne są dodatkowe zajęcia dla
      dzieci. To przykre, ale w tak małych miejscowościach widać jak możliwości
      finansowe czy logistyczne rodziców, wpływają na dostępność zajęć dodatkowych ich
      dzieci.
      • e_r_i_n Re: Umiejetnosci 06.02.09, 17:29
        umasumak napisała:

        > To przykre, ale w tak małych miejscowościach widać jak możliwości
        > finansowe czy logistyczne rodziców, wpływają na dostępność zajęć
        > dodatkowych ich dzieci.

        To fakt.
        W mojej rodzinnej miejscowości są dwa baseny - w hotelu i w wojsku. Oczywiste
        więc, że niedostępne dla wszystkich.
        Pani burmistrz trzecią kadencję obiecuje basen - i nadal nic z tego nie wynika.
        Za to kilkanaście milionów na koncie miasta procentuje uncertain.
        • umasumak Re: Umiejetnosci 06.02.09, 17:48
          To i tak dobrze - w naszym miasteczku nie ma żadnego krytego basenu niestety crying
          • aga_rn Re: Umiejetnosci 06.02.09, 18:01
            No wlasnie, to jest tez moj problem. W moim miasteczku nie ma
            basenu, chociaz burmistrz obiecuje od lat. W szkolach basenow nie
            ma - tez z braku pieniedzy. Najblizszy kryty basen za daleko, na
            dodatek w zimie drogi sa w fatalnym stanie sad Corka nauczyla sie
            plywac glownie na wakacjach w Polsce (dzieki babci), syn uwielbia
            wode i wcale sie nie boi. Ma 7 lat ale caly czas uzywa na glebszej
            wodzie kamizelki sad Bardzo bym chciala zeby sie nauczyl plywac ale
            na razie nie mam mozliwosci sad
    • lola211 Re: Umiejetnosci 06.02.09, 17:35
      Co do checi dziecka.Po córce obserwuje, ze czasem trzeba postapic
      wbrew dziecku jednak.Nie mowie, ze na sile ciagac na zajecia jakich
      nie lubi.Dac owszem wybor, ale - po pierwsze - cos wybrac musi, po
      drugie- dosc konsekwentnie na te zajecia ma uczeszczac.Dzieci maja
      to do siebie, ze marudza, raz entuzjazm, raz opor.A uzasadnienia
      jakie podaja na "nie" potrafia rozboic.
      • thana203 Re: Umiejetnosci 06.02.09, 17:47
        lola211 napisała:

        > czasem trzeba postapic
        > wbrew dziecku jednak.

        Może i racja, tylko jak wyczuć granicę? Powiedzmy, że dziecko ma jakiś talent.
        Ale nie chce się tą dziedziną zajmować. I co wtedy?
        Wielu sławnych ludzi - muzyków albo sportowców wspomina w autobiografiach o
        apodyktycznych rodzicach. Michael Jackson na przykład, żeby daleko nie szukać.
        Albo niektóre tenisistki.
        I jedni potem powiedzą, że wszystko zawdzięczają rodzicom bo ich zmuszali do
        ćwiczenia. A inni, że im rodzice życie zmarnowali bo chociaż zaszli wysoko to są
        nieszczęśliwi.
        W jednym przypadku lepiej zmarnować talent ale pozwolić dziecku żyć zwyczajnie.
        A w innym odwrotnie. Tylko skąd rodzic ma to wiedzieć, kiedy tak, a kiedy tak?
        • lola211 Re: Umiejetnosci 06.02.09, 17:55
          >Tylko skąd rodzic ma to wiedzieć, kiedy tak, a kiedy tak?

          Trzeba pewnie wyjsc z zalozenia, ze kto nie ryzykuje ten nie ma.
          • thana203 Re: Umiejetnosci 06.02.09, 18:06
            Jasne, ale w którą stronę zaryzykować?smile
            Tu ma rodzic okropnie niewdzięczną rolę do odegrania. Bo nie wie, czy dziecko go
            będzie po latach wspominać jako kata, czy jako współtwórcę sukcesu. I czy jeśli
            nawet osiągnie ten sukces, to czy będzie z tym szczęśliwe.
            Inna sprawa, że dzieci mają inne poczucie czasu i np. rok to dla nich strasznie
            długo. Dla nas rezygnacja po roku to kapryszenie i niekonsekwencja. Ale dziecko
            mogło się w tym czasie bardzo zmienić i zainteresować czymś zupełnie innym.

            • lola211 Re: Umiejetnosci 06.02.09, 18:10
              Ty piszesz o mocno zaawansowanych treningach, ja zas zakladajac
              watek mialam na mysli po prostu zdobycie okreslonych umiejetnosci
              przydajacych sie w zyciu.Wowczas raczej nie ma ryzyka poswiecania
              zycia dziecka dla znienawidzonej dyscypliny.
    • fajka7 Re: Umiejetnosci 06.02.09, 17:54
      Jestem typem rodzica prezentujacego postawe obojetno zlewcza w
      kwestii osobistej opinii dziecka na temat wlasnego rozwoju
      fizycznego. To po prostu dogmat.
      Dyskutowac, to bym ewentualnie mogla co, a nie czy, ale przy braku
      przeciwskazan ewidentnych nauke plywania uwazam za wazniejsza od
      jezyka obcego w wieku wczesnoszkolnym.
    • gryzelda71 Re: Umiejetnosci 06.02.09, 18:02
      Pozostaje pytanie w jakim stopniu dziecko powinno opanować dane umiejętności.
      Pływanie rozumiem wszystkie cztery style w stopniu dobrym,doskonałym,czy aby
      umiało przepłynąć bez stresu z punktu a do b?
      Jak z jazda na łyżwach?Zwykłe jeżdżenie przy bandzie,czy kręcenie piruetów?I to
      dotyczy wszystkiego.

      • lola211 Re: Umiejetnosci 06.02.09, 18:07
        Jesli chodzi o jazde na lyzwach to jak dla mnie wystarczy po prostu
        umiejetnosc swobodnego poruszania sie na nich, tak aby w ramach
        rozrywki pojsc na lodowisko i dobrze sie bawic.Majac na mysli jazde
        nma rowerze tez nie zakladam wyczynowego kolarstwa.To zostawmy
        pasjonatom.
        • gryzelda71 Re: Umiejetnosci 06.02.09, 18:14
          Do takiego opanowania nie potrzebne są specjalne zajęcia,prawda?
          Tak na marginesie nie znam zajęć uczących jazdy na rowerze.Są?
          • lola211 Re: Umiejetnosci 06.02.09, 18:25
            Akurat jesli chodzi o łyzwy czy rower to sprawa jasna- rodzic moze
            nauczyc.Nauki tanca, spiewu, plywania raczej sie nie podejme.
            • gryzelda71 Re: Umiejetnosci 06.02.09, 18:29
              Jesli dziecko ma pływac w sensie unosić się na wodzi może i rodzić.Z tańcem
              owszem trudno,spiew nie dla każdego.
              • lola211 Re: Umiejetnosci 06.02.09, 18:35
                > Jesli dziecko ma pływac w sensie unosić się na wodzi może i rodzić.
                To zadna umiejetnosc,zwlaszcza ze w gre wchodzi zycie.
                • gryzelda71 Re: Umiejetnosci 06.02.09, 18:37
                  Lola,nie przesadzajmy.Nawet pływacy toną.
                  • lola211 Re: Umiejetnosci 06.02.09, 22:52
                    >Nawet pływacy toną.

                    Tzn. co chcesz udowodnic? Ze nie ma znaczenia,na ile umie sie
                    plywac, bo jak ma sie utonac to sie utonie?? Trzeba naprawde miec
                    niefarta, znalezc sie w niebezpiecznych warunkach czy dostac ataku
                    serca, by umiejac plywac sie utopic.Zas osoba, ktora ledwie
                    utrzymuje sie na wodzie, utopi sie w calkiem normalnych warunkach.To
                    zasadnicza róznica.
                    • gryzelda71 Re: Umiejetnosci 07.02.09, 08:44
                      Nic nie udowadniam.Za to ty najwyraźniej przeceniasz kursy pływania.
                      Sam kurs pływania nie oznacza,ze osoba która go ukończyła jest nietykalna.I co
                      to za normalne warunki w których tona nieumiejący pływać?Basen,jeziora?
                      A na marginesie niewiele osób nie posiadających umiejętności pływania wchodzi do
                      wody głębiej niż do pasa.Pisze oczywiście o normalnych osobach.
                      • lola211 Re: Umiejetnosci 07.02.09, 09:06
                        > Sam kurs pływania nie oznacza,ze osoba która go ukończyła jest
                        nietykalna

                        A gdzie ja cos takiego napisalam? Gryzeldo,czasem w swojej misji
                        czepialstwa dochodzisz do absurdu.

                        Osoba umiejaca plywac po pierwsze - bedzie aktywnie spedzac czas
                        nad woda(nieumiejaca bedzie siedziec na brzegu), po drugie- w razie
                        sytuacji nieprzewidzianej MA SZANSE wyjscia z tarapatów.Nieumiejaca
                        plywac, czy tylko umiejaca sie w wodzie poruszac pojdzie na dno.Tak
                        sie topia np. nastolatki, w ramach wygłupow potrafia wrzucic
                        kolezanke do wody.I jak sadzisz, czy przyda jej sie umiejetnoc
                        pływania czy nie?


                        > to za normalne warunki w których tona nieumiejący pływać?

                        To sa sytuacje, gdy ktos uwaza ze plywa, a tak naprawde tylko sie
                        utrzymuje na wodzie i przemieszcza.Przecenia swoje umiejetnosci, nie
                        jest w stanie dopłynac do brzegu, czegos sie wystraszy i panikuje.I
                        po prostu sie topi.
                        Osoba oswojona z woda, z wyzszym stopniem umiejetnosci bedzie umiala
                        sobie poradzic.
                        • gryzelda71 Re: Umiejetnosci 07.02.09, 09:25
                          lola211 napisała:
                          > To sa sytuacje, gdy ktos uwaza ze plywa, a tak naprawde tylko sie
                          > utrzymuje na wodzie i przemieszcza.Przecenia swoje umiejetnosci, nie
                          > jest w stanie dopłynac do brzegu, czegos sie wystraszy i panikuje.I
                          > po prostu sie topi.
                          > Osoba oswojona z woda, z wyzszym stopniem umiejetnosci bedzie umiala
                          > sobie poradzic.

                          Tak...żeby to było takie proste.
                          Osoba umiejąca pływać nie jest narażona ani na strach,ani na zachłyśnięcie,ani
                          na skurcze.Absolutnie nie straci głowy.Wiesz fajnie by było.Ot i tyle.
                          Lepiej umieć pływać,ale nie przeceniajmy tej umiejetności.O to mi chodzi.
                          • beata132 Re: Umiejetnosci 08.02.09, 09:50
                            Osoba, która bardzo dobrze pływa potrafi poradzić sobie ze skurczem.
                            Wiem to z autopsji.
          • mathiola 08.02.09, 23:14
            > Tak na marginesie nie znam zajęć uczących jazdy na rowerze.Są?

            Nie bezpośrednio oczywiście. Ale jeśli dziecko nie potrafi nauczyć się jazdy na
            rowerze, to prawdopodobnie ma jakieś zaburzenia rozwoju fizycznego. I te
            zaburzenia niweluje się za pomocą specjalnej terapii. Mój syn po roku takiej
            terapii nauczył się między innymi jazdy na rowerze.
    • emigrantka34 Re: Umiejetnosci 06.02.09, 18:21
      Mam zal do rodzicow, ze w dziecinstwie nie zaszczepili mi bakcyla
      sportowego. Bylam bardzo zwinna dziewczynka, ale nigdy nie
      zdecydowali sie na to, aby zapisac mnie do klubu czy to
      narciarskiego, czy tez tenisowego mimo, ze wykazywalam zdolnosci w
      dziedzinie biegow i skokow. Mam do nich zal tym bardziej, ze bylam
      molem ksiazkowym, ale rownoczesnie od urodzenia mialam kiepski
      kregoslup i byiy winni zadbac bardziej o regularne uprawianie sportu
      przez dziecko; no ale pod tym wzgledem okazali sie inteligentni
      inaczej.
      Plywac nauczylam sie dobrze kilka lat temu, a teraz z koniecznosci
      zyciowej musze ten sport uprawiac regularnie ale w rozsadnych
      granicach, o ile nie chce wyladowac na wozku w wieku 40 lat.
      W przypadku corki zamierzam polozyc nacisk na wychowanie sportowe,
      ale w granicach rozsadku - po prostu wybierze sobie, to co
      najbardziej bedzie jej pasowalo. Jedno jest pewne - na pewno nie
      odpuszcze uprawiania choc jednej dyscypliny sportowej rekreacyjnie,
      gdyz nie chce, aby byla takim polamancem jak ja w wieku 35 lat.
      • emigrantka34 errata 06.02.09, 18:26
        "Bylam bardzo zwinna dziewczynka, ale nigdy nie
        zdecydowali sie na to, aby zapisac mnie do klubu czy to
        narciarskiego, czy tez tenisowego mimo, ze wykazywalam zdolnosci w
        dziedzinie biegow i skokow"

        No wyszlo maslo maslane w tym zdaniu. Chodzilo mi rzecz jasna o
        zapisanie do klubu sportowego z uwagi na posiadanie w tym czasie
        pewnych predyspozycji smile
      • madic Re: Umiejetnosci 06.02.09, 18:42
        Ten żal do rodziców nie zawsze bywa uzasadniony. Nie wszystko zależy od
        rodziców. Czasem można dzieciom "takim bakcylem" przed nosem wymachiwać a ono
        nic- no nie połknie i już! wink) A potem w dorosłym życiu żałuje.
        Poza tym jednym rodzicom zależy na tym, żeby dzieci były wysportowane innym
        bardziej na tym, żeby lubiły czytać.
        • thana203 Madic, śliczna sygnaturka! n/t 06.02.09, 18:44
        • emigrantka34 Re: Umiejetnosci 06.02.09, 19:10
          Wiem wiem; mnie chodzi o to, ze moi mieli w powazaniu sporty; sami
          bedac czytaczami uwazali, ze najlepszym sportem jest czytanie ksiazek
          ewentualnie ciupanie w karty.
          Mimo wszystko zanm przypadki wysportowanych intelektualistow :o
        • lola211 Re: Umiejetnosci 06.02.09, 22:55
          Rozwijanie sprawnosci fizycznej nie stoi wcale w opozycji do pasji
          czytelniczej.Mola ksiazkowego tym bardziej trzeba zachecac do
          wysilku sportowego, by nie zakopal sie w ksiazkach.
          • kali_pso Re: Umiejetnosci 07.02.09, 12:18


            Mola ksiazkowego tym bardziej trzeba zachecac do
            wysilku sportowego, by nie zakopal sie w ksiazkach


            Zachęcać, ale jeśli nad sport wybierze książki a aktywność ruchową
            ograniczy do w-f i spacerów z koleżanką, to nie widzę w tym nic
            złego. Wszechstronnych ludzi, co to i mózgiem potrafią ruszyć i
            zatańczyć sambę oraz pływać stylem zmiennym, na tym świecie nie ma
            zbyt wielu tak naprawdęwink- rodzic może pokazać, zaprowadzić na
            zajęcia, ale głos decydujący powinno mieć dziecko.
            • lola211 Re: Umiejetnosci 07.02.09, 14:17
              Prawde mowiac to nie znam dziecka, ktore nie lubiloby zadnych zabaw
              ruchowych.Dzieci naturalnie chca sie ruszac, cwiczyc, co niestety
              zmienia sie wraz z uplywem czasu i tylko nieliczni dorosli prowadza
              aktywny tryb zycia.Dlatego uwazam trzeba to wykorzystac. Wydaje mi
              sie, ze wybor zajec jest taki, iz to kwestia znalezienia
              odpowiedniej dyscypliny, tylko i wylacznie.
    • wieczna-gosia Re: Umiejetnosci 06.02.09, 18:31
      czesc sportow olewam, czesc olac sie nie dala (np. jazda konna drugiej- tak sie
      dziewczyna napalila i tak to sobie zorganizowala ze w zasadzie wszystko co
      moblam robic to nie przeszkadzac), czesc lubie sama.
      Osobiscie wszelka fatyga mnie odstrecza wiec biegam oraz jezdze na rowerze. Nie
      uczylam dzieci plywac w wieku niemowlecym, jak aluc poslalam do szkoly
      sportowej. Moje dzieci lubia biegac ze mna, lubia sporty, kore lubie ja a w
      miare dorastania- znajduja sobie swoje wlasne. Najwazniejsze bylo dla mnie zeby
      lubily sport jako taki i to sie udaje.
    • 18_lipcowa1 Re: Umiejetnosci 06.02.09, 19:30
      Jestem tego samego zdania co Ty lola.
    • gacusia1 Re: Umiejetnosci 06.02.09, 20:07
      nA KURSY PLYWANIA CZY JAZDY NA LYZWACH-osorki za caps lock-nie bede
      dzieci zapisywac bo tego moge nauczyc sama,tak jak jazdy na
      rowerze,na rolkach,hulajnodze itp.itd.
      • myelegans Re: Umiejetnosci 06.02.09, 20:13
        Mozna w mlodszym wieku nauczyc plywac, jezdzic na rowerze, jezdzic
        na lyzwach. Ja dopiero na studiach dolozylam sobie rolki (umialam
        jezdzic na lyzwach, poszlo jak z platka), narty (jezdze bardzo
        dobrze technicznie, bo sie zawzielam i spedzilam 2 razy po miesiacu
        z instruktorem i zawziecie technike skzolilam), tenis (bralam lekcje
        na studiach).

        Umiejetnosci sa przydatne, zwlaszcza jak sie znajdzie czy partnera
        zyciowego, czy przyjaciol, ktorzy np. jezdza na nartach, albo
        plywaja, wtedy jeszcze jedna rzecz, ktora mozna robic wspolnie.
        • phantomka Re: Umiejetnosci 06.02.09, 21:29
          Pomijajac juz to, o czym pisalas, czyli ze fajnie w dziecku
          zaszczepiac chec do aktywnosci fizycznej. To dodatkowym argumentem
          na tak, jest to, ze dziecko generalnie ma mniej lekow, ograniczen i
          szybciej dzieki temu wychodzi mu nauka nowych sportow.
          Moje dziecko np. nie moze kapac sie w zadnych
          basenach/jeziorach/morzach, widze ze to spowodowalo u niej lek do
          wody i jest mi troche jej szkoda, bo im bedzie starsza, tym ten lek
          bedzie trudniejszy do pokonania.
          Natomiast w tym roku zaczela oswajac sie z nartami i idzie jej
          swietnie. Ja rowniez dopiero teraz nalozylam narty na nogi i widze,
          ze mam wiecej ograniczen niz ona.
          Milosc do tanca zaszczepiam w niej sama, bardzo duzo w domu
          tanczymy, pokazuje jej rozne figury, bo sama trenowalam kilka lat
          taniec. I widze, ze ja to tez kreci.
    • deodyma Re: Umiejetnosci 07.02.09, 12:04
      to chyba zalezy od dziecka.
      jesli o mnie chodzi, nigdy nie chodzilam na basen, plywac nie umiem,
      ale tez i zawsze balam sie wody. to pewnie dlatego dzis plywac nie
      umiem, chociaz mam skonczone 34 lata.
      na lyzwach jezdzilam i to jeszcze jakbig_grin
      w wieku 17 lat zaczelam uczeszczac na walki wschodusmile
      jesli chodzi o mojego meza, przez 12 lat gral w koszykowke. malo
      brakowalo, a zostalby koszykarzem zawodowym.
      jesli chodzi o nasze dziecko, nie bedziemy robic niczego na sile.
      jesli zainteresuje go jakis sport, prosze bardzosmile
      • lola211 Re: Umiejetnosci 07.02.09, 14:21
        plywac nie umiem,
        > ale tez i zawsze balam sie wody. to pewnie dlatego dzis plywac nie
        > umiem, chociaz mam skonczone 34 lata.

        Boisz sie, bo nie umiesz plywac.
        Sa kursy dla doroslych, plywania ucza sie ludzie po 40 tce.
        Plywanie to taka frajda, ze naprawde warto.
        • deodyma Re: Umiejetnosci 07.02.09, 19:42
          wiem o tym, ale panicznie boje sie wodysad
          urodzilam sie Olsztynie, tam wychowywalam i mieszkalam do 31 roku
          zycia, zanim sie wyprowadzilam. czesto chodzilam nad jeziora i jesli
          odwazylam sie wejsc do wody, to tylko po kolana.
          bylo wiwle okazji do tego, bym nauczyla sie plywac. niejedna osoba
          chciala mnie tego nauczyc, ale za cholere sie nie dalo. boje sie
          wody i juz.
          dlatego tez zazdroszcze tym wszystkim, ktorzy plywac umieja. ja juz
          sie chyba tego nigdy nie naucze...
          • lola211 Re: Umiejetnosci 08.02.09, 09:29
            > bylo wiwle okazji do tego, bym nauczyla sie plywac. niejedna osoba
            > chciala mnie tego nauczyc, ale za cholere sie nie dalo. boje sie
            > wody i juz.

            A ja bede cie uparcie namawiac na profesjonalny kurs.Tam czlowiek
            czuje sie bezpiecznie.Wiem co pisze, bo lek przed woda przerabialam.
            Zadne jeziora i znajomy uczacy plywac.
            Na basenie masz sprzet,ktory pomoze ci poczatkowo utrzymac sie na
            powierzchni, masz trenera, ktory cie pilnuje, widzisz dno.To
            zupelnie inna sytuacja niz jezioro.
      • e_r_i_n Re: Umiejetnosci 07.02.09, 19:00
        Boisz się wody, bo nie byłaś z nią oswajana.
        A dziecko musi mieć okazję poznać sporty, żeby się jakimś szczególnie zainteresować.
    • kali_pso Re: Umiejetnosci 07.02.09, 12:10

      Syn chodzi na basen, bo lubi.
      Uczy się przy okazji pływać i mam nadzieję, że się nauczy a i na
      zdrowie mu to wyjdzie, ale chodzi tam przede wszystkim bo lubi.
      Gdyby nie lubił- nie zmuszałabym.

      I tak ze wszystkim. Jeździ na rowerze, bo mu to sprawia frajdę, a że
      wspaniale wpływa to na koordynację ruchową to inna, nie mniej
      wszakże ważna, bajkawink
    • smerfetka8801 Re: Umiejetnosci 07.02.09, 12:14
      nie mam fiksacji na punkcie tego jakie powinno być moje dziecko i co powinno
      umieć ale basen z niemowlakiem to świetna sprawa mała to uwielbia więc chodzimy
    • triss_merigold6 Re: Umiejetnosci 07.02.09, 12:44
      Jestem tego samego zdania aczkolwiek w czasach mojego dzieciństwa
      oferta zajęć i treningów różnego typu była po prostu znacznie
      mniejsza niż teraz. Rower to IMO standard, odkąd pamiętam miałam
      rowery. Pływać nauczyłam się jako dziecko za granicą, bo po prostu
      baseny były w kompleksie mieszkaniowym. Grać na skrzpcach w szkole,
      bo szkoła oferowała takie zajęcia. Na kursy tańca chodziłam już w
      polskiej podstawówce i było super. Narty i jazda konna - jako
      dorosła, juz z własnej inicjatywy i żałuję, że nie wcześniej. Tyle,
      że kiedyś były to droższe i mniej dostępne sporty - mniej
      wypożyczalni sprzętu, ceny za godzinę jazdy konnej kosmiczne (i
      mniej szkółek).

      Potomek chodzi ze mną na basen, w wakcje częściej, w zimie rzadziej
      ze względu na przeziębienia. Na nartach już próbował, teraz byliśmy
      i wzięłam dla niego instruktora, na łyżwy chodzi ze mną.
    • pade Re: Umiejetnosci 07.02.09, 18:22
      Zadziwiającesmile ale calkowicie się z Tobą Lolu zgadzamsmile
      bardzo żaluję, że jako dziecko nie nauczyłam się dobrze pływać,
      potem dwa razy się topiłam i ..uraz pozostał. Na narty moich
      rodziców nie bylo stać, na łyżwy równiez, nie wspomnę o tańcu, więc
      został mi rower i wrotkismile źle mi z tym i postanowiłam, ze swoim
      dzieciom dam jak najwięcej możliwości, żeby mogły wybrać i załapać
      bakcyla.
      Córa chodzi na gimnastykę artystyczną, plastykę i aikido. Syn
      chodził na kosza, piłkę nożną, i 3 lata na aikido, ale po odejściu
      trenera odpuścił. I mam strasznego kaca w związku z tym, ze wożę
      córę na aikido a syna nie, ale niestety jego grupa wiekowa ma
      zajęcia kiedy ja wracam z pracysad Czasami mam ochotę się sklonować,
      bo mimo że pracuję na pół etatu ciagle brak mi czasu i bez przerwy
      gdzieś latam...
      Myślę, że łatwiej jest gdy ma się jedno dziecko lub dwoje zbliżonych
      wiekowo. Ja doszłam do punktu, ze muszę wybierać albo albo i wkurza
      mnie to strasznie...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka