Dodaj do ulubionych

Mąż nie zgadza się na podanie dziecku antybiotyku!

15.11.03, 22:30
Witajcie,
mam problem z mężem, który oskarża mnie, że szkodzę dziecku, podając
przepisany przez lekarza antybiotyk. Uważa, że dziecko samo powinno zwalczyć
chorobę, bo tylko wtedy nabierze odporności, a antybiotyk rujnuje organizm.
Mężowi zgodnie wtórują teściowie, którzy uważają lekarzy za konowałów.
Syn ma obecnie szkarlatynę, o charakterze poronnym z lekkim przebiegiem, bez
gorączki. Zadzwoniłam do lekarza, znanego z tego, że antybiotykami leczy w
ostateczności. Potwierdził, że podanie antybiotyku jest w tym przypadku
konieczne, ponieważ powikłania są naprawdę poważne.
Nadal jestem atakowana przez męża i teściów, oni wiedzą lepiej.

Co Wy o tym sądzicie? Jaki jest Wasz stosunek do antybiotyków i czy znacie
jakieś alternatywne, skuteczne metody zwalczania chorób zakaźnych?

W moim odczuciu wybrałam tzw. mniejsze zło, wiadomo, że antybiotyk nie jest
rozwiązaniem idealnym.

Pozdrawiam, Ana
Obserwuj wątek
    • lidka_edziecko Re: Mąż nie zgadza się na podanie dziecku antybio 15.11.03, 22:39
      Mam znajomego, który ma powikłania po szkarlatynie przebytekj w dzieciństwie.
      Nie będę cię straszyć ani pisać co z nim jest. Podaj ten antybiotyk, to poważna
      choroba, nie lekkie przeziębienie. Sama nie jestem zwolennikiem faszerowania
      lekami i antybiotykami, ale w tym przypadku nie możesz ustąpić. Zdrowie dziecka
      jest najważniejsze!!! Jeszcze nabierze odporności.
      Działaj szybko!!!
    • dorotakatarzyna Re: Mąż nie zgadza się na podanie dziecku antybio 15.11.03, 23:14
      Jeśli to szkarlatyna, to nie zwlekaj z podaniem antybiotyku. To poważna
      choroba, która może mieć grożne powikłania.
      To twoje dziecko, i ty musisz je ratować, a na męża nawrzeszcz i już.
      • anaoszin Re: Mąż nie zgadza się na podanie dziecku antybio 16.11.03, 00:05
        Dziękuję, za Wasze odpowiedzi.

        Dorotko wrzeszczałam, ale mąż i teściowie wrzeszczeli głośniej i zrobili ze
        mnie złą, wyrodną matkę. Teść wymierzył we mnie palcem i powiedział, że kiedyś
        za to zapłacę! Twierdzi, że nigdy nie brał żadnego antybiotyku i żyje.

        Oczywiście podałam antybiotyk, martwię się, czy nie za późno - dopiero po
        pięciu dniach od pojawienia się pierwszych krostek. Myślałam, że to alergia...
        Potem były święta... a rzekoma alergia nie przechodziła.

        Ciężko mi znieść całą tą atmosferę. Staram się leczyć dziecko, stosuję się do
        poleceń lekarza, a rodzina traktuje mnie jak mordercę. Dodam, że mąż mieszka ze
        swoimi rodzicami i nie pomaga mi przy dziecku, za to nieustannie krytykuje i
        poucza, bo przecież on czytał wiele mądrych ksiąg...

        Pozdrawiam, Ania


        • magi007 Re: Mąż nie zgadza się na podanie dziecku antybio 20.11.03, 09:21
          Naprawdę jest mi przykro, że sama zmagasz się z choroba dziecka ale... jeśli je
          sama wychowujesz, sama mieszkasz to nie widzę powodu dla którego mąż
          mieszkający z teściami miałby prawo do decydowania o leczeniu twojego dziecka a
          już tym bardziej rodzice Twojego męża !!!! No chyba, że pomagają ci finansowo
          i, że się wyrażę uważają, że maja prawo do rządzenia ...
          To naprawdę smutne sad((((((((((((((((((
    • jolancik Re: Mąż nie zgadza się na podanie dziecku antybio 16.11.03, 00:00
      uważam, że w tym przypadku teściowie to "ciemnogród", podobnie jak w noweli
      Prusa pt Antek, gdzie chore dziecko wsadzili do pieca żeby się wygrzało, efekt
      każdy zna. Bez dyskusji z lekarzem !!! On wie co robi .
    • mamajanka Re: Mąż nie zgadza się na podanie dziecku antybio 16.11.03, 00:12
      Czy Twój mąż zdaje sobie sprawę z tego, jak groźną chorobą jest szkarlatyna?
      Może podsuń Mu jeszcze jedną mądrą księgę do przeczytania....?
    • melassaa Re: Mąż nie zgadza się na podanie dziecku antybio 16.11.03, 12:58
      Wydaje mi się, ze wiem dlaczego Twój mąż jest przeciwny antybiotykom. Ostatnio
      sprawa podawania ich jest bardzo nagłaśniana w mediach. Rzeczywiście - żle
      podawany lub podawany za często antybiotyk może zaszkodzić. Często też lekarze
      podają antybiotyki na choroby o podłożu wirusowym, o zgrozo. Po coś jednak
      antybiotyki wymyślono i podawane zgodnie ze wskazaniami lekarza okazują się
      niejednokrotnie zbawienne dla zdrowia.
      Może spróbuj pogadać z mężem "rozumowo"? Szkarlatyna to nie jest grypa.
      Pozdrawiam
      • sugar_mama_danielcia Re: Mąż nie zgadza się na podanie dziecku antybio 16.11.03, 16:18
        Tak pogadaj i podaj. Ja jestem przeciwko antybiotykom i tez uciekam sie do
        nich w ostatecznosci. Jesli jeszcze to by bylo cos przewleklego to bym
        probowala ziolkami. Ale nie masz wiele czasu, trzeba to paskudzctwo wytepic i
        juz. Czy dobrze sie dopatrzylam, ze to szkarlatyna??? Jesli antybiotyki maja
        wyleczyc dziecko (ja jestem z medycyny glab i nie wiem czym sie leczy to cus)
        to dawaj. Raz nie zaszkodzi, gorzej jak sa nawroty choroby i wtedy trzeba
        ciagle faszerowac antybiotykami.

        Moj lekarz nazywa je 'bronia biologiczna'...he he he

        Trzymaj sie i zycze dziecku powrotu do zdrowia
        Sugar
    • joanna666 Re: Mąż nie zgadza się na podanie dziecku antybio 16.11.03, 23:08
      Narób im wstydu i umów się z lekarzem na wizytę domową i poproś go o pomoc.
      Niech cię głośno opieprzy (sorry za słowo, ale się wzburzyłam), że tak długo
      zwlekałaś z podaniem antybiotyku!Niech każe teściom i mężowi pilnować, żebyś go
      słuchała. W ostateczności niech pogrozi kuratorem rodzinnym. Oczywiście nie
      musi się na to zgodzić, ale może? Też nie jestem zwolennikiem antybiotyków, ale
      eksperymentować mogę na sobie (np.łażę w zimie z zapaleniem oskrzeli i mam
      nadzieję, że samo przejdzie). W przypadku mojego syna nie podejmę takiej
      decyzji, mogę co najwyżej zmienić lekarza. Zapytaj jeszcze Twojego teścia, jaka
      była śmiertelność dzieci w czasach, gdy on był mały. A czy oni nie są
      przypadkiem Świadkami Jehowy? Coś mi się o uszy obiło, że leczenia też nie
      uznają. Pozdrawiam i nie daj się złamać - Joanna
      • ehhermiona Re: Mąż nie zgadza się na podanie dziecku antybio 17.11.03, 22:05
        Nie wiem, czy rozmowy z lekarzem w obecności męża coś dadzą, jeśli uważa
        lekarzy za konowałów.
        Powiedz mężowi tylko jedną rzecz - kiedy nie było antybiotyków, dzieci na
        szkarlatynę umierały. I na anginę. I na zapalenie płuc czy oskrzeli.
        Nie trzeba każdego kaszelku leczyć penicyliną, ale są choroby, z których nasza
        dzieci by nie wyszły, gdyby nie antybiotyki.
        A teściowie...cóż, pewnie w ich czasach i w ich otoczeniu jeśli dziecko
        zapadało na którąś z tych chorób, to spisywano je na straty...
        • anaoszin Re: Mąż nie zgadza się na podanie dziecku antybio 17.11.03, 23:23
          Witajcie,
          Mój mąż za każdym razem, gdy lekarz przepisuje antybiotyk robi mi awanturę. Raz
          podałam antybiotyk w tajemnicy przed nim, dla świętego spokoju. Tym razem
          sytuacja wydała mi się na tyle poważna, że nie chciałam się z tym kryć. I
          prawdę mówiąc, nie chcę żyć w związku opartym na kłamstwie, źle bym się z tym
          czuła.
          Mąż już stoczył bitwę z naszym pediatrą, co prawda chodziło o mięso (on jest
          wegetarianinem i uważał, że truję dziecko mięsem). Pediatra powiedziała, że
          przecież nie musimy u niej leczyć dziecka. Tak, tylko, że ja chcę u niej leczyć
          syna, mam do niej zaufanie i wiem, że bez powodu nie przepisuje antybiotyku. A
          co do mięsa, to mąż już zapomniał, że przez pierwsze 15-ście lat swego życia
          jadł mięso.
          Na każdy mój argument, choćby najsensowniejszy, on ma tysiąc innych.
          Teraz nie odzywa się do mnie, stwierdził, że nie może patrzeć jak WYKAŃCZAM
          dziecko!!! A dziecko odzyskuje siły...
          Pozdrawiam i dziękuję za wsparcie, bo czasami już tracę grunt pod nagami i
          orientację w terenie,
          Ania
      • ata_x Re: Mąż nie zgadza się - do Joanny !! 21.11.03, 09:20
        Joanno, z całym szacunkiem, ale ty głupot nie opowiadaj, jak nie wiesz. Jak
        słowo daję, dawno takiej bzdury nie słyszałam, że Świadkowie Jehowy nie leczą
        swoich dzieci i nie podają im antybiotyków !!! No w sumie w wszystkiemu winni
        sa cykliści, murzyni, masoni i świadkowie Jehowy.
        Czym innym jest niezgadzanie się na transfuzję krwi, a czym innym
        niepodejmowanie leczenia w ogóle. Radzę na przyszłość nie powtarzać
        niesprawdzonych bzdurnych informacji, bo to naprawdę żałosne.
        Nie ukrywam, że mnie to ruszyło, choć powinnam już się uodpornić.
        • joanna666 Re: Mąż nie zgadza się - do Joanny !! 21.11.03, 18:04
          ata_x napisała:

          > Joanno, z całym szacunkiem, ale ty głupot nie opowiadaj, jak nie wiesz. Jak
          > słowo daję, dawno takiej bzdury nie słyszałam, że Świadkowie Jehowy nie leczą
          > swoich dzieci i nie podają im antybiotyków !!! No w sumie w wszystkiemu winni
          > sa cykliści, murzyni, masoni i świadkowie Jehowy.
          > Czym innym jest niezgadzanie się na transfuzję krwi, a czym innym
          > niepodejmowanie leczenia w ogóle. Radzę na przyszłość nie powtarzać
          > niesprawdzonych bzdurnych informacji, bo to naprawdę żałosne.
          > Nie ukrywam, że mnie to ruszyło, choć powinnam już się uodpornić.
          Sorry, ale dyskusja dotyczy podawania antybiotyku, a nie zgadnień religijnych.
          Nie mam nic przeciwko świadkom Jehowy, o ile mnie nie usiłują na siłę nawracać.
          Ale już kilka razy słyszałam, że oprócz transuzji i transplantacji nie uznają
          tez kilku innych procedur medycznych. Jeżeli nie mam racji, to mnie oświeć. A
          może wiesz, jaki to Kościół bądź organizacja religijna, bardzo popularna w USA,
          nie dopuszcza nawet wizyt kontrolnych w czasie ciąży, ponieważ ciąża jest
          procesem naturalnym? Cytowane to było w dosyć popularnej książce pt. "W
          oczekiwaniu na dziecko". Wiele osób uważa, że to Świadkowie. I ja już na to nic
          nie poradzę.
          • ata_x Re: Mąż nie zgadza się - do Joanny !! 24.11.03, 12:07
            joanna666 napisała:

            > Sorry, ale dyskusja dotyczy podawania antybiotyku, a nie zgadnień
            religijnych.

            To ty wprowadziłaś element religijny wink Ja tylko się ustosunkowałam, więc nie
            bardzo wiem, co masz na myśli ?

            > Nie mam nic przeciwko świadkom Jehowy, o ile mnie nie usiłują na siłę
            nawracać.
            >
            > Ale już kilka razy słyszałam, że oprócz transuzji i transplantacji nie uznają
            > tez kilku innych procedur medycznych. Jeżeli nie mam racji, to mnie oświeć.

            No własnie cię próbowałam oświecić, może trochę impulsywnie, ale chyba jasno
            się wyraziłam.

            A
            > może wiesz, jaki to Kościół bądź organizacja religijna, bardzo popularna w
            USA,
            > nie dopuszcza nawet wizyt kontrolnych w czasie ciąży, ponieważ ciąża jest
            > procesem naturalnym? Cytowane to było w dosyć popularnej książce pt. "W
            > oczekiwaniu na dziecko". Wiele osób uważa, że to Świadkowie. I ja już na to
            nic
            >
            > nie poradzę.

            Są też osoby które uważają, że blondynki generalnie są głupie. I ja też nic na
            to nie poradzę. Natomiast nie muszę tego poglądu bezkrytycznie przyjmować i
            podawać dalej.

            Pozdrawiam
            ATA
            • joanna666 Re: Mąż nie zgadza się - do Joanny !! 24.11.03, 20:58
              A czy możesz mi odpowiedzieć na proste pytanie: Których procedur medycznych nie
              uznają Świadkowie? Nie chodzi mi o informację o blondynkach, tylko właśnie o
              to. Czy oprócz transfuzji i transplantacji, o których wiem, jest jeszcze coś?
              Czy np. podanie surowicy też jest zakazane?
              • ata_x Re: Mąż nie zgadza się - do Joanny !! 26.11.03, 12:02
                joanna666 napisała:

                > A czy możesz mi odpowiedzieć na proste pytanie: Których procedur medycznych
                nie
                >
                > uznają Świadkowie? Nie chodzi mi o informację o blondynkach, tylko właśnie o
                > to. Czy oprócz transfuzji i transplantacji, o których wiem, jest jeszcze coś?
                > Czy np. podanie surowicy też jest zakazane?

                Joanno, oczywiście, że mogę. Świadkowie Jehowy godzą się na leczenie i zabiegi
                chirurgiczne. Niemniej jako ludzie głęboko religijni wierzą, że nie wolno im
                przyjmować transfuzji krwi, bo byłoby to sprzeczne z poglądem na tę sprawę
                przedstawionym w Piśmie Świętym. Co prawda w samej Biblii nie zostały użyte
                terminy medyczne, ale w przekonaniu Świadków Jehowy zakazują one przetaczania
                pełnej krwi, jak też podawania jej składników, krwinek czerwonych, plazmy,
                krwinek białych i płytkowych. Poglądy religijne Świadków Jehowy nie wykluczają
                jednak całkowicie używania takich komponentów, jak albuminy, immoglobuliny i
                czynniki krzepnięcia krwi. Każdy Świadek Jehowy musi sam zadecydować, czy
                zechce je przyjąć.
                Zauważono, ze białka osocza (frakcje) przenikają z krwi kobiety ciężarnej do
                niezależnego krwiobiegu płodu w jej łonie. W ten sposób matka przekazuje
                dziecku immunoglobuliny, zapewniają mu niezbędną odporność. Poza tym z
                rozpadających się krwinek czerwonych płodu uwalniają się cząsteczki przenoszące
                tlen, które ulegają dalszym przemianom. Część przekształca się w bilirubinę,
                wędrująca przez łożysko do organizmu matki, z której zostaje następnie
                wydalona. Chcąc być w zgodzie z biblijnym nakazem poszanowania świętości krwi
                można dojść do wniosku, że skoro frakcje krwi są przekazywane drugiej osobie w
                trakcie tych naturalnych procesów, to można przyjąć z czystym sumieniem jakąś
                frakcję wyizolowaną z osocza lub krwinek. Dlatego niektórzy Świadkowie Jehowy
                uważają, że nie jest to to samo co przyjęcie transfuzji krwi lub jej
                podstawowych składników i sumienie pozwala im na przyjmowanie tych frakcji czy
                surowicy. Inni uważają, że nie należy przyjmować żadnego składnika krwi w
                jakiejkolwiek postaci czy ilości, choćby były tylko minimalne. Jest to kwestia
                sumienia,

                Świadkowie Jehowy wierzą, ze krew po opuszczeniu organizmu musi być usunięta i
                dlatego nie wyrażają zgody na przetoczenie krwi autologicznej, czyli
                przetoczenie własnej krwi oddanej wcześniej na przechowanie. Metody zbierania
                krwi wysączonej w trakcie operacji i wprowadzenia jej do krwiobiegu oraz
                rozcieńczenie krwi w związku z ponownym jej wykorzystaniem są dla nich nie do
                przyjęcia. Wielu Świadków nie ma jednak zastrzeżeń do zastosowania takich
                aparatów, jak sztuczna nerka i sztuczne płuco-serce (wypełnione płynem
                niekrwiopochodnym), jeżeli nie używa się przy tym dodatkowej krwi i jeżeli
                krwiobieg pozaustrojowy nie zostanie przerwany.

                Zdaniem Świadków Jehowy Biblia nie wypowiada się bezpośrednio w sprawie
                przeszczepiania rozmaitych organów, toteż decyzję co do transplantacji rogówki,
                nerki lub innych narządów każdy z nich podejmuje indywidualnie, pod warunkiem
                że przeszczepu takiego dokona się bez użycia krwi (co jest możliwe).

                Jeśli chodzi o analizę krwi, to Świadkowie Jehowy nie maja nic przeciwko temu,
                bo niewielka ilość krwi pobierana przy takiej okazji z organizmu nie jest ani
                spożywana ani wstrzykiwana komuś innemu, tylko po prostu poddaje się ją próbom
                lub analizom, a potem wylewa.

                Przeciwko antybiotykom tez nic nie mają smile

                Nie wiem, czy powyższe informacje sa wyczerpujaca odpowiedzią na twoje pytanie.
                Inne praktyki medyczne, na które świadkowie Jehowy nie wyrażają zgody jakoś mi
                w tej chwili na myśl nie przychodzą. Jeśli coś pominęłam, przypomnij. Postaram
                się wyjaśnić. Szczegółami też dysponuję, ale nie chciałam pisać na forum
                elaboratu, choć i tak chyba długo mi wyszło. Gdyby coś jeszcze cię
                interesowało, służę sprawdzonymi informacjami z tzw. pierwszej ręki.

                Pozdrawiam
                ATA
                • ata_x Re: Mąż nie zgadza się - do Joanny !! 26.11.03, 12:07
                  A, jeszcze żeby nie było wątpliwości. Nie wiem, co to za Kościól nie wyraża
                  zgody na badania kobiety ciężarnej, ale na pewno nie Świadkowie Jehowy. Bo, jak
                  mam nadzieję, wynika z mojeje poprzedniej wypowiedzi, nie jesteśmy
                  przeciwnikami lekarzy, szpitali i leczenia, ale nie zgadzamy się tylko na pewne
                  metody leczenia, które kolidują z naszym poszanowaniem świętości krwi. A prawo
                  do nierwyrażenia zgody na jakąś formę leczenia ma każdy pacjent.
                  • joanna666 Re: Mąż nie zgadza się - do Joanny !! 29.11.03, 20:59
                    Dzięki! Zaspokoiłam swoją ciekawość. Pozdrawiam - Joanna.
                  • adzia_a Re: Mąż nie zgadza się - do Joanny !! 02.12.03, 09:10
                    ata_x napisała:

                    > A, jeszcze żeby nie było wątpliwości. Nie wiem, co to za Kościól nie wyraża
                    > zgody na badania kobiety ciężarnej, ale na pewno nie Świadkowie Jehowy.

                    Coś mi dzwoni, że to chyba o scjentystów chodzi, ale pewności nie mam...
    • barbamama Re: Mąż nie zgadza się na podanie dziecku antybio 18.11.03, 10:04
      Aniu nic więcej nie dopiszę, bo dziewczyny zrobiły swoje, ale trzymaj się ze
      swoim Synkiem, jesteś Mamą i krzywdy mu nie zrobisz. Bardzo ci współczuje że w
      tak trudnej chwili jaką jest choroba dziecka nie masz oparcia w mężu- przecież
      to takie wazne...
      Nie cierpie twojego tescia- starucha za to że bezsilnej i bezradnej kobiecie
      (bo jakie jestesmy wobec chorób naszych dzieci?)paluchem przed nosem wymachuje
      zamiast przytulic wnuka i opowiedzieć mu bajkę...wrrr, strasznie mnie
      wzburzył..wrr
      I pamietaj jesli antybiotyk jest KONIECZNY nie jest mniejszym złem a
      ZBAWIENIEM.
    • dorotakatarzyna Re: Mąż nie zgadza się na podanie dziecku antybio 19.11.03, 16:03
      Aniu, to jeszcze raz ja. Strasznie mi ciebie szkoda. To jacyś fanatycy! Ja bym
      na twoim miejscu od nich uciekła. Też byłam wegetarianką, urodziłam dwoje
      dzieci jako wegetarianka. Ale do głowy mi nie przyszło, żeby wychowywać dzieci
      bez mięsa. Zwłaszcza, że mięso mogły jeść, za to były uczulone na mleko,
      gluten, ziemniaki, jabłka itp. Czyli typowo jarskie jedzenie. Moim zdaniem nie
      można człowiekowi, nawet małemu, narzucać swoich poglądów. On ma prawo sam
      wybrać, czy będzie jadł mięso, czy nie. Ale dopiero, gdy będzie dorosły, gdy
      będzie sam o sobie decydował.
      To prawda, że niektórzy nie biorą antybiotyków i żyją. Ale pio to wymyślono
      antybiotyki, żeby dzieci nie musiały umierać na zapalenie płuc czy powikłania
      po szkarlatynie!!! Mam znajomych, którzy leczą dzieci homeopatycznie. Może to i
      działa, ale moim zdaniem niepodawanie dziecku lekarstwa przy 39 stopniach
      gorączki, to sadyzm. Jak widzisz, jest mnóstwo dziwaków na świecie. Niektórzy
      są nieszkodliwi, inni robią krzywdę własnym dzieciom.
      Przepraszam, jeśli cię czymś uraziłam. Ale, jeśli możesz, ratuj swoje dziecko.
      Z pozdrowieniami
      • reniali Kichaj na nich! 20.11.03, 12:39
        Jak twój mąż taki mądry to spytaj czemu nadal mieszka z rodzicami?! Ja na
        szczęście nie mam tego problemu po prostu stawiam na swoim, ale mój mąż też
        nie wydziwia. Nie jestem zwolenniczką antybiotyków ale już zdoświadczenia
        wiem że nieraz pomagają właściwie użyte. Staram się podawać leki homeopatyczne
        i syropek własnego wynalazku. W zeszłym roku było tragicznie ale w tym wzięłam
        się ostro i poskutkowało miedzy chorobami są coraz większe przerwy , a mam
        dwójkę starsze chodzi od 2 lat do przedszkola. Jeśli chodzi o wegetarianizm to
        mam koleżankę, której dzieci tak były wychowywane jednak powoli dostają
        rosołek. okazało się że dzieci są słabszego zdrowia. Moim zdaniem w naszych
        warunkach trudno odżywiać się własciwie będąc wegetarianinem bo nie ma
        właściwych produktów ta przerobiona soja to istna trucizna. Wiem coś bo mój
        mąż nie jest polakiem byłam na wschodzie i widziałam jak się je po
        wegetariańsku prawdziwą soję i inne takie . To tyle jak macie pytania to
        zapraszam na naszą stronkę. www.rodzinali.republika.pl
        • anaoszin Re: Kichaj na nich! 22.11.03, 00:34
          Dziękuję za odpowiedzismile)

          Na zakończenie chciałam Wam napisać, coś z czego jestem naprawdę dumna, z czego
          zdałam sobie sprawę dopiero niedawno.

          Kiedy mój teść wygrażał mi palcem, powiedziałam, pomimo wzburzenia, dość
          "to ja jestem matką, ja podjęłam taką decyzję i jestem za nią odpowiedzialna".
          To był dla mnie prawdziwy przełom. Udało mi się zareagować nie pasywnie (jak
          bywało wcześniej) nie agresywnie (jak bywało ostatnimi czasy), ale świadomie
          postawiłam granicę, powiedziałam hola, to jest moja decyzja, możecie się z nią
          nie zgadzać, ale takie jest moje stanowisko i uważam je za najlepsze dla mojego
          dziecka. I dodałam, że więcej na ten temat nie będę z nimi rozmawiała... i
          dotrzymałam słowa.
          Mąż próbował mnie prowokować telefonicznie (uwagi typu nie będę patrzył jak
          wykańczasz dziecko), odpowiedziałam "porozmawiamy, jak zmienisz swój stosunek
          do mnie"... nie odzywał się przez blisko tydzień, nadal się nie spotykamy.

          To była ostra konfrontacja, ale mimo ceny jaką mi przyszło zapłacić w postaci
          nerwobóli i osamotnienia podczas choroby dziecka, warto było przez to przejść,
          by usłyszeć w końcu siebie, by jasno i wyraźnie określić swoje granice i podjąć
          wyzwanie, podjąć decyzję wbrew presji ze strony trzech osób, które uważają, że
          mają prawo decydować za mnie.
          Pozdrawiam, Ania
          • martaurb Re: Kichaj na nich! 02.12.03, 08:36
            Ania! Gratulacje! Trzymam za Was kciuki, zeby bylo jak najlepiej z Dzieckiem i
            zeby Twoja silna wola sie utrzymala! Podziwiam Cie, bo wiem ze nie jest latwo w
            takich sytuacjach trzezwo i spokojnie reagowac i w dodatku jeszcze tak
            stanowczo! Tak trzymac!

            A tescia i cala reszte na ksiezyc! Tam nie beda mieli ani antybiotykow, ani
            miesa!
    • szymanka Re: Mąż nie zgadza się na podanie dziecku antybio 22.11.03, 11:16
      Kochana, z antybiotykiem to masz problem chwilowy, ale taki prawdziwy to Ty
      masz problem z mężem! O rodzinie nie wspominam, bo nie za nią wychodziłaś i
      odseparować się zawsze można. Ale co mężem? Jak opisujesz swoje zmagania z nim,
      to naprawdę nie wiem jak to wytrzymujesz. I nie obraź się ale raczej nie widzę
      przyszłości dla związku gdzie dwie strony mają tak skrajne poglądy na życie.
    • wife77 Re: Mąż nie zgadza się na podanie dziecku antybio 22.11.03, 20:21
      Witajcie! Miałam problem odwrotny mąż był za a ja przeciw-moja lekarka na
      każde kichniecie przepisywała mi antybiotyk,w końcu sie postawiłam i zapytałam
      przy trzecim razie -czy on jest potrzebny na 100%? odp.no nie.Od tej pory
      zmieniłam lekarza,mimo to zawsze zadaje to pytanie i moje dziecko brało
      antybiotyk może ze trzy razy w ciągu 4 lat,choć katary i koszmarne kaszle były
      bardzo częste-alergia. Dlatego zadawaj takie pytanie,lekarz Cię nie okłamie.Co
      do rodziny -słuchałam ,robiłam swoje i mam zdrowego 6-latka.Intuicja to dobry
      doradca,odpowiadasz za swoje maleństwo.Powodzenia Aneta
    • agaa.k Re: Mąż nie zgadza się na podanie dziecku antybio 24.11.03, 22:03
      Witaj, ja miałam o tyle podobną sytuację, że też mojej córce został przepisany
      antybiotyk, z ostrzeżeniem, że to zupełna konieczność. Sama nie jestem
      zagorzałą przeciwniczką ich brania, ale to było po raz kolejny w krótkim
      czasie, więc postanowiłam poszukać innego wyjścia. Trafiłam, za namową naszego
      pediatry, do lekarza homeopaty i chyba odniosłyśmy sukces, piszę chyba, bo
      najpoważniejsze objawy minęły. Nie mam pojęcia, czy to działa przy tej
      chorobie, ale myślę, że warto spróbować.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka