Dodaj do ulubionych

tesciowa = matka??

27.01.05, 08:50
Dlaczego, oczekuje się ode mnie abym zwracał się do teściowej per matka. Nie
jestem osobą, która lubi takie spoufalenia. Nawet do mojego ojca i mamy
najczęściej zwracam się bezosobowo, tzn rzadko używam zwrotów np. "mamo pokaż
mi to" - zamiast tego mówię "pokaż mi proszę". Moja żona wymusza na mnie abym
zwracał się do jej matki per mamo. Szantażując mnie, iż przestanie mówić do
mojej mamy - mamo. Sęk w tym, że ja nie pałam zbytnimi uczuciami do jej
matki, i ona dobrze wie i zna powód, który sama uważa za ważny.

Natomiast żona i moja mama lubią się bardzo, zresztą jak piszę w watku o
seksie, to właśnie moja mama wraz ze mna opiekowała się żona w czasie jej
ciężkiej ciąży. Nie zmuszałem i nawet nie proponowałem jej aby tak zwracała
sie do mojej mamy. To wyszło w czasie jej pobytu w szpitalu, gdy było jej źle
szukała oparcia, i zaczęła zwracać sie do mojej mamy per mamo. Wszystko jest
ok. Teraz zwraca się albo do mojej mamy albo - mamo albo - babcia. Ja mógłbym
zaakceptować i raczej zaakceptuje zwrot babcia wobec jej matki a mojej
teściowej. Jednak wyraz mamo nie przechodzi mi przez gardło. Babcia natomiast
to takie neutralne słowo, bo przy dziecku właśnie tak większość z was zapewne
zwraca się do teściów. Jak przekonać żonę aby mnie nie zmuszała do czegoś
przed czym bronię się rękoma i nogami.

Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • dagmama Re: tesciowa na pewno nie =matka 27.01.05, 14:47
      Możesz wybrnąć w ten sposób, że zaczniesz mówić do teściowej tak, jak do swoich
      rodziców, na ty i bez tytułów. Ja tak mówię do całej rodziny i nie fatyguję się
      dodawaniem "ciociu" czy "wujku".
      Mój mąż nie mówi do mojej mamy "mamo" (nie przepada za nią i jest to uczucie jak
      najbardziej odwzajemnione), ale mówi jej na ty.
      Może spróbuj tak.
      Nawiasem mówiąc dziwi mnie ten szantaż Twojej żony.
    • lila1974 Re: tesciowa = matka?? 02.02.05, 00:29
      Mój mąż miał ze mną prawie identyczny problem. Też go tak szantażowałam.
      Sama nie jestem szczęśliwa z powodu mówienia do teściów "mamo" i "tato",
      uważam, że w tak bogatym języku jak nasz niestety zabrakło ładnego określenia
      ("teściowa", "teść" są jakieś niemiłe). Uważam, że rodziców już mam i wolałabym
      tych słów nie używać bądź co bądź do nienajbliższych mi osób. Niestety moje
      pragnienia to jedno a kultura to drugie.
      Zostałam wychowana w szacunku do rodziców (nigdy nie mówiłam "matka", "ojciec"
      ani "stara/y"). Ten szacunek przeniosłam również na teściów. W gardle mi
      zasychało, szczególnie gdy zwracałam się do teścia. Nie zaproponowano mi innej
      formy, np. przejścia na ty lub pani, pan. Dla rodziców męża było oczywiste, że
      będą m i t, tak samo jak dla moich. Problem polegał jednak na tym, że ja się
      przemoglam a mój mąż długo nie mógł. Było mi z tego powodu bardzo przykro. Tym
      bardziej, że moi rodzice bardzo go lubią i z ich strony spotkał się z całkowitą
      akceptacją. Ja mam świadomość, że między jego rodzicami a mną jest stan tzw.
      poprawności politycznej. Na zasadzie: "Ty mnie nie podrapiesz - ja cię nie
      podrapię". Jesteśmy dla siebie mili ale ...
      Przez 3 lata co jakiś czas prosiłam, groziłam...męża o przełamanie wewnętrznego
      oporu. W swoich argumentach nie posuwałam się jednak do ostateczności, czyli
      stawiania sprawy na ostrzu noża ponieważ:
      1. mąż szanuje i lubi moich rodziców i za wyjątkiem owego "niemówienia m i t"
      nie mam mu nic do zarzucenia
      2. mówi m i t opowiadając o nich innym lub zwracając się do mnie (ja w
      adekwatnej sytuacji mówię teściu i teściowa)
      3. jak jest po wódeczce to nie ma zachamowań (nabiera odwagi)
      4. tak zwraca się do mojej mamy (bo do słowa tata dosyć szybko przywykł) by jej
      nie urazić
      5. nie używa 3 os. l. poj. "niech pójdzie" "niech zrobi" itp. - karygodne by to
      było

      Postanowiłam wobec powyższego przestać się czepiać. Czasami muszę przekonywać
      rodziców, że jego opór nie wynika z braku szacunku, czy sympatii tylko z
      nieśmiałości. Napewno woleliby od ulubionego zięcia słyszeć te słowa ale od
      jakiegoś czasu przestali mnie o to nagabywać.
      Odkąd pojawiła się nasza córcia mąż zwraca się do mojej mamy - babcia. Obie
      strony wydają się z tego zadowolone.
      -----------------------------
    • pipsztok Re: tesciowa = matka?? 04.03.05, 01:58
      No! A juz myslalm, ze tylko ja mam taki problem. Od 2 miesiecy jestem mezatka i
      po prostu nie wyobrazam sobie bym mogla na tesciow mowic mamo i tato. Kiedys,
      dawno temu stwierdzilam, ze mame mam tylko jedna i uwazam, ze to DUZE naduzycie
      mowic do tesciowej mamo. Po prostu nie moge. Moj maz jest na tyle tolerancyjny,
      ze calkowicie to akceptuje, spytal tylko raz dlaczego nie bede tak mowic i
      przyjal do wiadomosci, ze "nie i juz". Problem w tym, ze on bez zadnej
      konsultacji mowi do moich rodzicow mamo i tato. Przyznam szczerze, ze glupio
      sie wtedy czuje.Widze jednak, ze on ma jakas dziwna dla mnie potrzebe mowienie
      do moich rodzicow w ten sposob. Nie wiem jak bedzie dalej- byc moze to
      przyjdzie kiedys samo i bede zwracac sie do tesciow tak jak moj maz do moich
      rodzicow, ale w chwili obecnej- watpie.
      Uwazam, ze w Polsce wystepuje swoisty przymus zwracania sie do rodzicow
      wspolmalzonka per tato i mamo- zupelnie niepotrzebny.
      Pozdrawiam- ASIA
    • gracjella Re: tesciowa = matka?? 04.03.05, 09:36
      Ja mowie do tesciow po imieniu i nikogo to nie uraza.
      • palma30 Re: tesciowa = matka?? 02.04.05, 00:29
        Jak ja będę teściową to zięciowie, synowe będą się do mnie zwracać po imieniu
        albo ciociu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka