Dodaj do ulubionych

Tu jest fajny artykuł

04.03.07, 11:31
kobieta.gazeta.pl/edziecko/1,55005,1634103.html?as=1&ias=3&startsz=x
Co Wy na to?
Obserwuj wątek
    • johnnysixcannons Re: Tu jest fajny artykuł 05.03.07, 13:54
      Czy to znaczy, że każdy z nas ma szansę wychować wystarczająco szczęśliwe
      dzieci, niezależnie od tego, jak ułożyła się jego sytuacja życiowa?

      Zdecydowanie tak. I tylko od nas zależy, czy z tej szansy skorzystamy. Czy
      zadbamy o własny rozwój i własne szczęście. Czy nie będziemy za bardzo
      przeszkadzać swoim dzieciom. Czy swoim przykładem zachęcimy je do życia i damy
      nadzieję.
      To cytat z końca artykułu.Myślę,że optymistyczny.W tym artykule jest wszystko
      takie jasne proste zrozumiałe,że aż piękne.Podpisuję się pod nim,bo w zasadzie
      ze wszystkim się zgadzam.Czemu jednak życie często pokazuje inaczej?
      • bj32 Re: Tu jest fajny artykuł 05.03.07, 19:19
        Nie jesteśmy doskonali.
        A najbardziej mnie interesują opinie panów: Your_anda i Kckk, bo pierwszy
        często podpiera się literaturą tego rodzaju i często Eichelbergera, drugi jest
        zawsze w opozycji w ogóle, a obaj mają całkiem odmienne zdanie. No i czekam,
        czekam... I nic...
    • kckk Re: Tu jest fajny artykuł 06.03.07, 14:26
      Pierwsze zdanie jest zaprzeczeniem drugiego.

      1. "Mniej więcej do trzeciego roku życia wychowanie dziecka jest łatwe.
      Oczywiście nie pozbawione uciążliwości, takich jak nocne wstawanie czy
      zapracowanie. Jeśli matka jest osobą w miarę zrównoważona to samo wychowanie
      przebiega niemal instynktownie."

      2. "Jeśli jednak dziecko dostanie do trzeciego, piątego roku życia wszystko, co
      jest mu potrzebne, to będzie potem w stanie sprostać wymaganiom i frustracjom
      związanym z dorastaniem, będzie też rozumiało potrzeby rodziców, będzie umiało
      kochać, dawać, rezygnować z czegoś dla nich."


      To też jest ciekawe (w negatywnym znaczeniu) z punktu widzenia osoby której
      większą przyjemność sprawia dawanie niż branie.

      "Naprawdę warto dbać o własne szczęście. I niedobrze, jeśli utożsamia się je ze
      szczęściem dziecka. Jeżeli ktoś czuje, że jego szczęściem jest szczęście
      dziecka, to uprawia jakąś formę przemocy."


      "Gdy dziecko zaczyna chodzić i wyrusza w świat, to ojciec staje się
      przewodnikiem po tym świecie, który istnieje poza domem. Na tym polega rola ojca
      w tradycyjnej rodzinie."

      Nie wydaje się uzasadnione wskazywać kto rzeczywiście będzie lepszym
      przewodnikiem, różnie to bywa.


      Reszta może być smile
      • bj32 Re: Tu jest fajny artykuł 06.03.07, 15:46
        Jakoś nie kumam, co tam czemu zaprzecza? I co złego ma być w nieutożsamianiu
        szczęścia dziecka z własnym?
        A że zazwyczaj to faktycznie ojciac jest lepszy w pokazywaniu chmórek i mrówek,
        a matka w opatrywaniu rozbitych kolan, to też fakt. Nie zawsze, ale
        najczęściejsmile
        • your_and Re: Tu jest fajny artykuł 07.03.07, 20:59
          bj32 napisała:
          > Jakoś nie kumam, co tam czemu zaprzecza? I co złego ma być w nieutożsamianiu
          > szczęścia dziecka z własnym?

          Niech odpowie na to pytanie sam Eichelberger:

          W rezultacie taka matka bardzo przywiązuje się do roli matki i w specyficzny
          sposób, nieświadomie, manipuluje uczuciami dziecka. To, co wydaje się jej
          miłością do niego, w istocie służy przede wszystkim spełnieniu jej własnych, nie
          zaspokojonych w dzieciństwie potrzeb emocjonalnych. Próbuje określić swoją
          tożsamość przez bycie wreszcie kimś najważniejszym dla kogoś. Tym kimś staje się
          własne dziecko, które musi zostać silnie uzależnione, aby choć w najmniejszym
          stopniu mogło tę potrzebę matki zaspokoić.

          www.dda.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=46&Itemid=66
          Zacytowany przez ciebie artykuł jest dużo bardziej optymistyczny niż tego samego
          autora na ten sam temat który ja zacytowałem.

          Cóż każdy ma szansę. Jak w totolotku, tylko jedni większą a inni dużo mniejszą.
          Właśnie z tego powodu.
          • bj32 Re: Tu jest fajny artykuł 07.03.07, 22:33
            No dobra, ale to inny artykuł i dotyczy czego innego. W Biblii też jest w
            jednym miejsu "oko za oko", a w innym "kto na ciebie kamieniem ty na niego
            chlebem", a w jeszcze innym "nadstaw drugi policzek". W zupełnie innych
            kontekstach i sytuacjach.
            A poza tym wołami jest napisane, że ci luzie chodzą do psychologa, żeby coś
            zmienić, a nie siedzą sobie bez sensu, bo skoro tak zostali wychowani to tak ma
            być. Co nie?
            • your_and Re: Tu jest fajny artykuł 08.03.07, 07:32
              > No dobra, ale to inny artykuł i dotyczy czego innego. W Biblii też jest w
              > jednym miejsu "oko za oko", a w innym "kto na ciebie kamieniem ty na niego
              > chlebem",

              Artykuł i rozmów dotyczy dokładnie tego samego tylko został jedynie zacytowany
              na stronie dotyczącej dda. Przeważająca grupa ludzi z tym problemem urazóew z
              dzieciństwa nie chodzi do psychologa, ale nawet nie chce dopuścić myśli ze
              problem jest w nich tylko jest przekonanych ze to wszyscy dokoła maja problem.

              W kontekście pytania utożsamiania sie sie ze szczęściem dziecka, czasem miłość
              do dziecka może być wyrazem nie jego potrzeb a potrzeb matki. Zarówno brak uczuć
              jest niszczący jak i nadopiekuńczość, która jest już zaliczana oficjalnie do
              przemocy emocjonalnej.
              • bj32 Re: Tu jest fajny artykuł 08.03.07, 14:07
                "czasem miłość
                > do dziecka może być wyrazem nie jego potrzeb a potrzeb matki". No właśnie.
                Czasem, ale nie zawsze. I nawet jeśli w przeważającej większości to też nie
                zawsze.
        • kckk Re: Tu jest fajny artykuł 08.03.07, 14:13
          1. Nieprawdą jest twierdzenie o łatwości wychowania do trzeciego życia. To
          najważniejszy okres pod względem poznania cech charakteru dziecka, wytyczenia
          optymalnych relacji dziecko - rodzic, dziecko - otoczenie. Zaniedbanie tego
          czasu lub niewłaściwe postępowanie będzie bardzo trudno naprawić. Chyba, że
          ktoś lubi się katować. Nie zgadzam się na intuicyjność w sprawie wychowywania.
          Robiąc to trzeba myśleć, a nie kierować się intuicją.

          2. Aby łatwiej rozumieć potrzeby innych, kochać, dawać, rezygnować z czegoś
          najlepiej mieć namacalne przykłady zaobserwowane we własnym domu. Dziecko musi
          widzieć nasze entuzjastyczne reakcje na każdy sukces odniesiony w zabawie i
          nauce poprzez zabawę. Trzeba dowartościowywać je wyraźnie kiedy po złym
          zachowaniu następuje choćby drobna poprawa i w ten sposób motywować do dalszej
          pracy nad sobą, ponieważ to naprawdę przynosi dobry skutek. Czy takie
          zachowanie nie jest przejawem utożsamiania własnego szczęścia ze szczęściem
          dziecka? Jest. Bo każdy jego postęp to nasza radość. Tego nie da się rozdzielić
          u osób, mających "normalny system wartości".
          • bj32 Re: Tu jest fajny artykuł 08.03.07, 18:34
            "Nieprawdą jest twierdzenie o łatwości wychowania do trzeciego życia." No fakt.
            Z tym to i ja się nie zgodzę. I on nawet też chyba nie całkiem, bo zdaje się,
            że w książce-wywiadzie Grocholi z Eichelbergerem i Samsonem było całkiem wręcz
            przeciwnie. To znaczy nie, że to najtrudniejszy, ale najważniejszy okres
            wychowawczy. A intuicją też się trzeba kierować. Nie samą, oczywiście, ale też.
            A jeśli chodzi o punkt drugi, to nie całkiem sie z Toba zgodzę. Bo co innego
            cieszyć się z sukcesu dziecka, a co innego utożsamiać swoje szczęście z jego
            szczęściem. Normalne, że się cieszysz, ale chore, jeśli nie masz własnego
            życia, bo *wyłącznie* życie dziecka jest dla Ciebie ważne. Zaczątki, czy może
            przedsmak takiego układu jest, kiedy kobieta śpi z niemowlęciem, a mąż w innym
            pokoju i ona mu nie da, bo jest matką (a żoną już nie?). Coś w tym rodzaju.
    • tata_tomek Tu jest fajniejszy 07.03.07, 12:22
      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,3965531.html
      • your_and Re: Tu jest fajniejszy 07.03.07, 21:09
        ty że nie na temat...
      • kckk Re: Tu jest fajniejszy 08.03.07, 14:30
        Też o przemocy ojca w stosunku do syna i wyrodnej matce, która szuka tak, żeby
        nie znaleźć?!

        Dzieciaka mi szkoda.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka