m.matkowski
06.08.07, 19:32
Krzyś właśnie skończył 4 miesiące. Wiadomo - pierwsze dziecko, to pytań jest
dużo i odpowiedzi rodziców oczywiście niezadowalają, i szukają ich gdzie się da.
Otóż Młody dostaje zazwyczaj "kolację" około 20-20.30. Zjada szybko, odbija
(albo i nie) i kładziemy go do łóżeczka. Zasłony zaciągnięte. Jest cicho i
spokojnie - wymarzona atmosfera do spania.
jest tylko jedno ale - Młody nie zasypia samemu. I nie chodzi o to, że musimy
przy nim być, o nie. Nie zaśnie bez bujania - dorobiliśmy do łóżeczka kółeczka
i tak nim przez 15-20 do max 30 min. bujamy. Po czym skubaniec zasypia.
Niestety czas się powoli (acz konsekwentnie) wydłuża i boję się, że będę tak
go bujał i bujał, i bujał, a on nie zaśnie.
Dzisiaj zamierzam podjąć próbę zastosowania metody "wypłacze się to
przestanie" i dać mu godzinę na zaśnięcie - niech sobie płacze, a jak się
zmęczy to pójdzie spać. A jak nie to po godzinie zastosować bujanie - i tak do
skutku.
Jestem wyrodnym ;o) ojcem, czy też wprost przeciwnie i tylko to da jakieś
rezultaty? A jakie są wasze doświadczenia w tym zakresie?