Dodaj do ulubionych

Samotny rodzic

04.09.09, 16:52
Czy facetom jest latwiej wychowywac dziecko? ja jestem sama od kilku tygodni.
Maz zmarl. Czy bedzie mi latwo? Moze mezczyznom jest prosciej - sa silni i
bardziej zaradni. Ja powoli sie zalamuje. Moze natura sie pomylila - moze to
moj maz mial zyc i wychowywac naszego synka. To faceci byli zawsze tymi
dbajacymi o byt. Nie mam juz sil. Umysl swoje a cialo swoje. dzieje sie cos zlego
Obserwuj wątek
    • super-mikunia Re: Samotny rodzic 05.09.09, 20:41
      Sądzę, że jest im podobnie ciężko na początku uncertain

      Mam nadzieję, ze nie jesteś pozostawiona sama z dzieckiem w tak
      trudnych chwilach i że korzystacie z pomocy psychologa. Ważne, żeby
      ktoś pomógł spojrzeć Wam na to z innej perspektywy, oswoić się z
      tym, zdobyć siły na nowy dzień i lepszą przyszłość smile
      • wustyle Re: Samotny rodzic 08.09.09, 09:45
        Moze to trywialne co powiem, ale zalobe i bol trzeba przezyc do konca
        ze wszystkimi jej aspektami. Kilka lat temu zmarlo mi dziecko.
        Musialem nauczyc sie z tym zyc. Bedzie ciezko, bedzie lepiej, potem
        znowu ciezej, a zycie - coz, zmusza do codziennych obowiazkow i
        wysilkow. Jesli bedzie Ci ciezko, pisz do mnie na priv.
        Zycze Wam duzo sily.
        Pozdrawiam.
        Wu
        • jaremax Re: Samotny rodzic 08.09.09, 11:05
          Kasta , a Ty co ? mimoza jesteś ? Nie pierwsza i ostatnia jesteś z taką tragedią. Weż sobie strzel w łeb , a syna niech wezmą do domu dziecka. O to Ci chodzi ?
          • wustyle Re: Samotny rodzic 08.09.09, 11:18
            brawo...
            sam se strzel w leb...
            • jaremax Re: Samotny rodzic 08.09.09, 11:30
              Moja wustyle smile Przeczytałaś dokładnie to co napisałem ? napisałem to samo co Ty tylko krócej. Moje słowa to grom, ale czasem warto posłużyć się gromem niż psychologiemsmile Pzdr.
              • wustyle Re: Samotny rodzic 08.09.09, 11:46
                blad
                nie w takiej sytuacji
                nie w obliczu straty
                • jaremax Re: Samotny rodzic 08.09.09, 12:33
                  No to ja już nic nie rozumiem . Doradzamy Kaście , czy się nad nią rozczulamy ? Tak mocno ,że pomyśli sobie ,że w tym nieszczęściu jest pępkiem świata ?.Dostanie kopa który ją rozpędzi , albo będzie siedziała latami w necie i kwiliła.Amen.
                  • b.wicia Re: Samotny rodzic 08.09.09, 12:50
                    Większość takich jak My, pewnie wie, że nie jest pępkiem świata, że takich tragedii jest wiele, ale swoją stratę odczuwa się najbardziej. I tak jak co dzień musimy być twarde dla Naszych dzieci, to czy nie możemy chociaż raz na pewien czas przed ekranem zdjąć ten ciężar z siebie? Nie chodzę po ludziach i nie mówię, jaka to jestem nieszczęśliwa, ale jak dłużej się to dusi w sobie, to ma się ochotę wykrzyczeć światu, że ten uśmiech na twarzy wcale nie oznacza, że jest lepiej. Pozdrawiam
                  • wustyle Re: Samotny rodzic 08.09.09, 13:11
                    ani nie doradzamy ani nie rozczulamy
                    czekamy co jej zycie przyniesie
                    • b.wicia Re: Samotny rodzic 08.09.09, 13:37
                      miejmy nadzieję, że wszystko co najlepsze. W końcu podobno po burzy zawsze świeci słońcesmilepozdrawiamsmile
              • kasta4 jaremax 09.09.09, 03:19
                Masz racje - mimoza jestem. Dziekuje za utwierdzenie mnie w przekonaniu ze nie
                dam rady w takim stanie wychowac dziecka. Nie zycze Ci nigdy takiej tragedii i
                uslyszenia takich slow w najwiekszym dolku. Ale dziekuje za szczerosc - zgadza
                sie - powinnam cos zrobic z tym zyciem - skonczyc je. Chyba na to czekalam. na
                potwierdzenie jaka jestem beznadziejna. Zycze Ci spokojnych snow.
                • uny Re: jaremax 09.09.09, 18:42
                  eee, chwilunia.
                  teraz to już nie ma "JA" teraz to już jesteście "WY" ty i twoje
                  dziecko. Ono nie ma nikogo poza tobą, pomysl o tym. to ty musisz
                  pokazać mu świat i nauczyć je żyć.
                  czas w twoim życiu faktycznie nie jest ciekawy. ale powiem ci
                  banalnie -będzie lepiej. potrzebujesz czasu.
                  są ludzie, którzy pomogą ci w tej sytuacji. wystarczy czasami
                  poprosić o pomoc. to tyle.
                • ca.melia Re: jaremax 16.09.09, 16:14
                  kasta4 napisała:

                  > Masz racje - mimoza jestem. Dziekuje za utwierdzenie mnie w przekonaniu ze nie
                  > dam rady w takim stanie wychowac dziecka. Nie zycze Ci nigdy takiej tragedii i
                  > uslyszenia takich slow w najwiekszym dolku. Ale dziekuje za szczerosc - zgadza
                  > sie - powinnam cos zrobic z tym zyciem - skonczyc je. Chyba na to czekalam. na
                  > potwierdzenie jaka jestem beznadziejna. Zycze Ci spokojnych snow.


                  dołki i tragedie nie upoważniają do histerii i zbędnej egzaltacji, wypada
                  zachowywać się jak dorosły człowiek moja droga, a nie jak histeryczka. Tak,
                  spotkała Cię tragedia, ale musisz wziąć tyłek w garść, bo masz dziecko. I na
                  takie chrzanienie, jak powyżej, to źle się robi. No to sobie odbieraj życie
                  Pani Egoistko, dzieciaka zabiorą do domu dziecka, będą go przerzucać jak zbędną
                  szmatę, bo mamusia się rozczula.

                  Ty dziękuj, że masz dziecko, że możesz się cieszyć każdym dniem, że patrzysz
                  jak rośnie, jak się rozwija, jak Cię kocha.

                  Myślisz, że Twój mąż byłby zadowolony z przeczytania Twoich durnych
                  deklaracji?! Jemu jesteś winna zajmować i kochać Wasze dziecko po grób.

                  Nie rób z siebie zatem żałosnej baby, tylko bądź kobietą. Owszem pogrążoną w
                  żałobie, ale owy smutek, żal, cierpienie, ból nie zwalnia z myślenia.
                  • kasta4 Re: jaremax 17.09.09, 16:14
                    lecze sie i wiem ze wszystko co mi tu napisaliscie to najgorsze co mozna
                    powiedziec komus w zalobie - wez sie w garsc to najfatalniejszy zwrot do
                    zalobnika - zady lekarz wam to powie. Tak jak myslalam - sa tu sami ..... ktorzy
                    niczego nie przezyli, ktorzy widza czybek wlasnego nosa, ktorzy nioe wiedza co
                    to jest depresja i jak to jest miec kogos innego w sobie. Myslicie barany ze ja
                    chce osierocic dziecko? ja szukalam tu wsparcia a nie zachety do powieszenia sie
                    a to od was dostalam. Jestescie podli. Nie zycze wam tego co spotkalo mnie - ale
                    dobrze wam tez nie zycze. Oby kiedys ktos was potraktowal tak jak wy mnie.
                    Obyscie w dolku dostali kopniaka w glowe - napiszcie wtedy do mnie a ja was kpne
                    jeszcze raz.jestescie podli
                    • ca.melia [...] 17.09.09, 21:12
                      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                    • kckk witam ponownie 18.09.09, 11:10
                      Myślę, że jednak sobie poradzisz. I nie dlatego, że jesteśmy tak źli
                      czy różni jak się Tobie wydaje, a właśnie dlatego, że prawie wszyscy
                      mamy za sobą przykre doświadczenia. Zapewniam Cię, żegnaliśmy się z
                      bliskimi nie raz. W jakimś stopniu znamy Twoje odczucia.
                      Ja cztery lata temu pielęgnowałem chorą na nowotwór mamę, która
                      odchodziła miesiącami w takich bólach, że któregoś dnia zaczepiła
                      mnie sąsiadka pytając jakiej to ja dziwnej muzyki słucham...
                      Wyjaśniłem grzecznie, mnie było niezręcznie przed, jej po.
                      Ona chciała dobrze, wyszło dziwnie. Z nami podobnie, najpierw
                      mieliśmy przytulic, dopiero potem dac kopa na rozpęd. Wybacz.
                      Na koniec powiem jeszcze, że łatwiej będzie dopiero wtedy, gdy
                      pogodzisz się z tą stratą i nauczysz życ i _cieszyc_ dniem
                      dzisiejszym i jutrzejszym tzn. tym co przed Tobą i Dzieckiem.

    • kckk Re: Samotny rodzic 14.09.09, 09:24
      Ani łatwiej, ani trudniej. W końcu od 'jednej małpy' pochodzimy.
    • zona_mi Psychologów z Bożej łaski uprasza się 17.09.09, 21:50
      o powściągliwość w wygłaszaniu poglądów.

      Kasta4, zapraszam raczej na forum Wdowy.
      • ca.melia Re: Psychologów z Bożej łaski uprasza się 17.09.09, 21:55
        ...bo tego się nie da czytać bez emocji

        sorry
        • karla134 Re: Do jaremax 20.10.09, 10:15
          Po prostu ktoś kto tu pisze może nie ma do kogo się zwrócić albo autor ma taką
          potrzebę żeby o tym głośno powiedzieć.
          Nikomu nie życzę takiej tragedii ale dobrze ze ta osoba nie zamyka się w sobie
          bo to by pogorszyło sytuację w jakiej się znalazła chodzi również o dziecko.
          O tym trzeba rozmawiać bo to pomaga wiem o tym i życzę wytrwałości w tych bardzo
          ciężkich chwilach jakich czasami człowiek musi się zmierzyć. sad
    • camel_3d Re: Samotny rodzic 10.11.09, 20:49
      latwo nie jest, al emezczyzni maja inne podejscie. Podchodza do wychowania mniej
      emocjonalnie, a bardziej na czuja. Nie przejmuja sie zbytnio duperelami..i
      drobiazgami, ktor potrafia matkom sen z oczu spedzac...

      jedyne co ci moge poradzic..to zaangazowanie niani, jezeli nie masz mozliwosci
      korzystania z babcinych pomocy..

    • grace.4 Re: Samotny rodzic 22.11.09, 04:32
      przykre,ale nie poddawaj sie juz na poczatku. nikt nie powiedzial,ze
      bedzie latwo,a poczatki sa zawsze trudne. narazie dochodzisz do
      siebie i odnajdujesz sie w nowej sytuacji zyciowej,a to nie ma nic
      wspolnego z nieradzeniem sobie czy brakiem zaradnosci. pamietaj,ze
      masz wspanialego synka,ktory tego jeszcze nie rozumie,ale potrzebuje
      mamy bardziej nizkogokolwiek innego. skoncentruj energie na dziecku i
      sprawach codziennych z uplywem czasu.o mezu,coc wiem,ze to trudne
      mysl w samotnosci i wtedy daj uplyw emocjom. przytulam cie mocno.

      kiedy sie znajdziesz w slepym zaulku i ci sie wyda ,ze juz dluzej nie
      mozesz- nie poddawaj sie,bo w takiej wlasnie chwili los sie
      odwraca...
      ta mysl w najgorszych chwilach dodawala mi otuchy, gdy juz wszystko
      bylo spisane na straty i chce,by tobie pomogla tak jak mnie
    • mamawsieci Re: Samotny rodzic 15.12.09, 15:15
      kochana rozumiem ze Ci trudno ja tez bylam w takiej sytuacji ale
      wszytko mozna zorganizowac i na wsztko jest czas..DAJ CZASOWI CZAS a
      zakupy rob w internecie jak ja duza oszczednosc czasu i organizacji
      bedac sama z dzieckiem
      ostatnio odkrylam super sklep ence pence i mam zamiar skorzystac z
      ich uslug bo czasem nie daje po prostu rady wyjsc z domu tak mi zle

      Los czasem bywa bardzo okrutny ale nie poddawaj sie widac tak mialo
      byc, po deszcze zawsze jest slonce tylko daj sobie czas na przezycie
      tego i nie zamiataj tego pod dywan
      walcz kochana kobiety sa naprawde silne
      pozdrawiam, mamawsieci
      • chwilabezimienia1 Re: Samotny rodzic 25.12.09, 09:06
        Hej.

        Bardzo Ci współczuję .Nie mogo powiedzieć,ze rozumiem.Kazde cierpienie jest inne.straciłam pare bliskich mi osób.Ból był ogromny,słowa są za małe by móc go opisać.
        Mam nadzieje ze masz rodzine , lub przyjaciół ,ktorzy beda pzry Tobie,wysłuchaja ,porozmawiaja i przytula kiedy zwyczajnie zechcesz sie wyplakac.
        masz kogos kto moze Ci pomóc przy dziecku? w jakim jest wieku?

        Postaraj sie byc silna, ten czas minie...uplynie duzo wody ,ale z kazdym dniem, tygodniem...rokiem bedziesz coraz bardziej pogodzona z zyciem.losem .
        Domyslam sie ze mowisz teraz sobie,ze to niesprawiedliwe,ze dlaczego mnie to spotkalo,czym sobie zasluzylam...taka jest kolej rzeczy jedni sie rodza inni odchodza.
        Zajmij sie dzieckim , najlepiej jak potrfisz,ono Cie b. kocha i potrzebuje.Jestes jego całym swiatem.domyslam sie jakie to ciezkie zwłaszcza jesli dziecko jest malutkie,ale dasz rade.Mam nadzieje ze jest ktos kto moze Ci pomóc w opiece.
        naprawde czas leczy rany,pozostaje blizna ,ale ona juz nie boli.
        pozdrawiam serdecznie.

        Ps. nie przejmuj sie radami emocjonalnych eunuchow na tym forum, one nie sa tego warte.
    • w-wroclaw Re: Samotny rodzic 29.12.09, 16:56
      To wy jesteście silniejsze... to Wy dajecie rade a nie my faceci. Przykro mi z
      powodu Twojego męża, ale jeżeli Ty nie dasz dziecku teraz tego czego potrzebuje
      najbardziej , nie dostanie tego już nigdy. To co zaniedbasz teraz skutkuje w
      następnych latach i jest nie do odbudowania. Bądź zatem i mama i tatą...
      Jesteście lepsze w tym od nas, choć razem o wiele łatwiej.
      • rapaporek.net Re: Samotny rodzic 04.01.10, 06:48
        Już 10 lat sam wychowuję córkę i nie powiem że było łatwo a tyle jeszcze trudności prze de mną bo zaczyna się wiek trudny buntowniczy co już odczuwam.
        Kiedyś nie rozumiałem co to znaczy być samotną matką teraz inaczej na to patrzę i wiem jak jest matką trudno tym bardziej jeżeli nie bardzo mogą liczyć na pomoc z zewnątrz.
        Moi znajomi że tak powiem odbili dorabiają się zmieniają samochody ja stoję w miejscu.
        To co jest trudniejsze dla mnie jako ojca to właśnie ten zastój i całe szczęście zbliża się do końca ponieważ całkowicie planuje emigrację jako nowy etap w naszym życiu.
        Absolutnie nie ma we mnie żalu czy skargi na taki los bo sam sobie go wybrałem a wiele radości sprawia mi to że Wiktoria jest dobrą uczennicą i dobrze jej idzie w szkole muzycznej w której jest od 2 lat.Tego nie zastąpi nic.

      • mini-menstruacja Re: Samotny rodzic 11.01.10, 21:21
        " To wy jesteście silniejsze... to Wy dajecie rade a nie my faceci. (...)
        Bądź zatem i mama i tatą...
        Jesteście lepsze w tym od nas, choć razem o wiele łatwiej."


        Eeee tam od razu lepsze i silniejsze.
        Wam się po prostu nie chce. Lenie !!!

        Jak mi się nie chciało gotować to utwierdzałam byłego, że jest w tym ode mnie
        lepszy. Mówiłam, że nie umiem. I skutkowało. Gotował on.
        • yvonne99 Re: Samotny rodzic 16.01.10, 18:56
          Ja wychowuję sama 11-letnią córkę. Też cierpię z powodu "zastoju".
          Praca ta sama-pensja mierna a inni się dorabiają i żyją jak chcą.
          Jak się rozwiodłam byłam przekonana, że szybko uda mi się ułożyć
          życie na nowo. Ale nie udaje się i zaczynam myśleć mnaprawdę czarne
          myśli. Jest mi źle sad Co za los
          • yvonne99 Re: Samotny rodzic 16.01.10, 18:58
            ...miało być, że zaczynam mieć naprawdfę czarne myśli
      • kasta4 Re: Samotny rodzic 22.01.10, 13:51
        Dzis po 5 miesiacach wiem, ze plec jest bez znaczenia. Wiem tez ze z praca jest
        latwiej mezczyzna w tym kraju. czyli - dalej uwazam, ze wam jest latwiej. Ale
        tego faktycznie nie wie nikt. To tylko moje rozpaczliwe gdybania i
        usprawiedliwiania sie.
    • camel_3d dasz rade.. 19.01.10, 13:08
      ja dalem. zajmowalem sie maluchem od pierwszych jego dni..i poszlo. Nawet nie
      bylo jakos specjalnie trudno. Ale zatrudnilem tez nianie na 4 godziny dzeinnie.
      Bo uwazam, ze to koszmar spedzac z maluszkiem 24 na dobe. Dzieki tym 4 godzinom
      w pracy mozna bylo sie zdystansowac. No i wprowadzilem od poczatku kilka
      regul... ktorych sam przestrzegalem, zeby zycie bylo latwiejsze.
      Z czasem doszly pomoc sasiadki, ktora nie posiada wnuczat i zaczela od tego, ze
      raz na 2-3 tygodnie zanosilem maluszka do niej, a sam mialem czas wieczorem na
      kino czy teatr czy spotkanie ze znajomymi. Teraz Sasiadka odpbiera malego ze
      zlobka, zabiera do siebie na kilka godzin raz na tydzien czy dwa. Taka babcia
      sasiadka.
      Samemu mozna wychowac dziecko, ale bez pomocy innych jest trudno psychicznie.
      Dziecko jest malym czlowiekiem wymagajacym wiecej ludzi..a nie tylko mamy od
      rana do wieczora...
      Moze ci pomoze babcia lub bacie i dziadkowie, moze jakies ciocie itd..
      • kasta4 Re: dasz rade.. 22.01.10, 22:22
        jest wlasnie ten problem ze nie ma kto pomoc. dziadkowie sa 400 km stad. Ale to
        inna bajka. Robie co moge, chodze z malym na bale, zajecia itd. Ale faktycznie -
        psychicznie wysiadam. Czasami jest gorzej niz moge sie spodziewac. Nie spie do
        rana do 4 lub 5 - potem o 7 wstaje maly i zaczyna sie na nowo ale oprocz
        zmeczenia psychicznego jest i fizyczne. najgorzej jest wlasnie w mojej glowie.
        Nie potrafie sie odbic i isc dalej. Mialam zycie jak w bajce - bajkowa milosc,
        dom, wszystko - a teraz mam wynajmowane pudelko od zapalek i jestem sama - z
        maluszkiem tak bardzo zaleznym od matki, ktora jest w rozsypce. NAJGORSZE JEST
        TEZ TO ZE NIE MAM TU ZNAJOMYCH. caps lock - sorry. czasami najnormalniej mam
        ochote z kims pogadac. Ale niestety. sama. Nie mam raczej szans na nowe
        znajomosci. W bloku jestem jak tredowata - wdowa z dzieckiem - nikt nie chce
        takiego towarzystwa. Pierwszy raz w zyciu czuje sie jak intruz i nim jestem.
        Pierwszy raz w zyciu doswiadczam czym jest samotnosc.
        • sugarka Re: dasz rade.. 23.01.10, 13:09
          Kasta, przede wszystkim sciskam Cie cieplo. Nie potrafie wyobrazic
          sobie ile bolu musisz doswiadczac. Mam nadzieje, ze dziecko daje
          odrobine radosci.

          Moja kolezanka stracila meza gdy ich dziecko mialo 14 lat. Bylo
          ciezko. Bardzo ciezko. Maz ja utrzymywal (tak jest zazwyczaj tutaj
          gdzie mieszkam - na Dalekim Wschodzie) i ona na dobra sprawe zostala
          sama sobie (rodzina w Europie).

          Nie miala wyjscia - zaparla sie, lykala lzy i ciagnela ten wozek.
          Problemem tutaj jest wszystko - kobieta naprawde ma stosunkowo
          niewiele praw i nawet pochowek chrzescijanski byl klopotem.

          To bylo kilka lat temu. Ona nigdy nie wyszla za maz, ale podjela
          prace, wyslalam syna na studia do Europy i ma grupe znajomych i
          przyjaciol.

          Jest piekna, madra, dojrzala, cierpliwa, dobra kobieta.


          To nie stalo sie od razu. Potrzebowala czasu i malymi kroczkami
          uczyla sie akceptowac nowa sytuacje, bol i strate. Oswaja sie z
          tym.

          Wszystkiego dobrego.
        • camel_3d a wczym problem? 27.01.10, 16:12
          zeby poznac znajomych?
          liczy sie otwartosc. no i wyslanei dzeicka do zlobka lub przedszkola tez jest
          dobrym rozwiazaniem.
    • jagabrysia2 Re: Samotny rodzic 23.01.10, 14:56
      Kasta4!
      Też Cię przytulam i pozdrawiam ciepło!
      Jeśli uznasz, że jakakolwiek pomoc albo choćby pogadanie z kimś jest Ci
      potrzebne, odezwij się proszę na priva (meil gazetowy).
    • zebra12 Kasta, śmierć jest zawsze tragedią 24.01.10, 11:00
      Żałobę trzeba przeżyć. I to chyba jest najcięższe doświadczenie i
      najgorsze chwile. Natomiast z wychowaniem dziecka poradzisz sobie
      bez problemów. Sama wychowuję 3. Będziesz się czuła samotna i
      opuszczona, ale masz przy sobie swoje dziecko i to doda Ci sił. A
      być może przyjdzie kiedyś czas, że znajdzie się przy Tobie zyczliwa
      dusza.
      Trzymaj się i nie poddawaj się depresji. Wiem, że jest Ci ciężko.
      Jak chcesz, to pisz na priv. Wprawdzie mój eks zyje (nie z nami),
      ale pogadać możemy.
      • yvonne99 Re: Kasta, śmierć jest zawsze tragedią 28.01.10, 01:34
        Kasta4 Napisz do mnie na gazetowego maila. Ja też czuję się samotna
        ale może razem łatwiej,lepiej...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka