kotkowa
22.06.10, 15:44
tak chcialam sie podzielic swoimi odczuciami odnosnie porad na forum i w wielu
poradnikach laktacyjnych. wszedzie wszystko wydaje sie oczywiste i latwe i w
zasadzie nie ma mozliwosci porazki, jesli tylko chce sie karmic piersia.
powiem szczerze, ze gdy u mnie zaczely sie problemy z karmieniem, wpedzilo
mnie to w niemale poczucie winy. no bo jak to - kazda kobieta moze karmic, a
mi nie wyszlo? wszystko jest do uratowania, a mi sie nie udalo w pelni? odtad
juz sceptycznie podchodze do tych wszystkich porad, bo niestety to jest teoria
i czesto nie ma recepty na problemy, ktore pojawiaja sie w praktyce. u mnie
zaczelo sie od porodu przez cc. wiem, ze bledem bylo nieprzystawienie dziecka
od razu do piersi. niestety ja nie moglam sie ruszac, a na polozne nie moglam
liczyc. pokarm niby mialam, ale okazalo sie, ze jest problem z wyplywem. gdy
w koncu dostalam dziecko, okazalo sie, ze jest bardzo ospale i leniwe, byc
moze to efekt potrojnej dawki dolcontralu, ktory dostalam w trakcie porodu
(przed cc byla proba porodu naturalnego). maly nie ssal efektywnie,
przysypial, dobrze chwytal, ale nie ciagnal. i na nic porady z ksiazek, zeby
dziecko przystawiac w tym wypadku co 2h, zeby je wybudzac, zmieniac piersi
itd. NIC nie skutkowalo, bo maly pociagnal 2 razy i koniec, nie dalo sie go
zmusic. Polozne laktacyjne tez mowily, ze na charakter dziecka nic nie
poradza. No i od tego zaczely sie problemy - zastoj. czytalam, ze powinnam
odciagac laktatorem. i to niewiele pomagalo, bo w moim przypadku laktator
srednio "wspolpracuje " z piersia i odciagalam bardzo minimalne ilosci.
pomogly cieple oklady przed karmieniem i zimne po. w miedzyczasie maly stracil
na wadze ponizej normy, sopadaly elektrolity i kazano mi dziecko dokarmic, nie
bylo wyjscia. nie wspomne jak te wszystkie zabiegi byly meczace, chodzilam po
scianach ze zmeczenia i niewyspania: karmienie co 2h, cieply oklad,dziecko
wiszace przy piersi ponad godzine bez efektu, nieudane proby wybudzania,
dokarmianie przez strzykawke, potem odciaganie laktatorem z bolem i przez
dlugi czas zaledwie po 10-20 ml, na koncu zimne oklady i praktycznie za chwile
kolejne karmienie. Mimo korzystania z poradni laktacyjnej, wizyt domowych, nie
uzywania smoczka i butelki, czytania w kolko ksiazek o karmieniu, nie udalo mi
sie wrocic do karmienia w 100%. I tak dzieki morderczym wysilkom udalo sie, ze
maly dostaje 70% mojego mleka i 30% sztucznego. dokarmiam przez sns caly czas
i jak probuje dziecku ograniczyc sztuczne, to od razu za malo przybiera. ssie
teraz nieco lepiej, ale nadal dlugo i wolniej niz inne dzieci. i doradcy mowia
mi, ze faktycznie zrobilam juz wszystko co mozna. dlatego nie wpedzajcie ludzi
w poczucie winy piszac, ze nie moze sie nie udac, ze wszystkie problemy sa
nierealne albo latwe do rozwiazania, bo nie zawsze tak jest. niby sa gotowe
recepty, ale nikt nie ma juz rozwiazania, jesli one nie skutkuja. bo co
poradzic jesli np dziecko nie chce jesc co 2h, jest spiace, leniwe, slabo ssie
i wybudzanie ani zmiana piersi nic nie daje? laktacja sie zmniejsza, robia sie
zastoje, dziecko ssie jeszcze mniej i jeszcze leniwiej, bo nic nie wyplywa,
odciaganie slabo wychodzi i kolo zamkniete.