Dodaj do ulubionych

Odruch ssania...

18.04.13, 11:18
Mój 4 miesieczniak im starszy tym bardziej ssakowy i w nocy ssie non stop prawie, a w dzien nie uśnie bez piersi ni hu hu.
No i mam taki problem że jak idziemy na spacer w wózku to po kilku minutach robi się owszem senny ale szuka piersi no i jej tam oczywiscie nie ma i jest wrzask. Spacery coraz gorzej idą i muszę szybko wracać bo on płacze w niebogłosy.
A wychodzimy po karmieniu, na spacerku jak go wyciagnę i chcę nakarmić to już świat jest taki interesujący że nie chce jeść....
Chusta raczej niestety odpada, ponieważ jak próbuję nas zamotać to on tak sie wyrywa że ja sie cała tylko spocę i dobrze zawiązać nie mogę...
Ale co robić z tymi spacerkami??? Dać mu smoka? Normalnie nie daję- dostał raz miesiąc temu w długiej podróży samochodem bo też nie dało się nic zrobić i coś tam sobie ssał...
No i pytanie o to ssanie - czy to się będzie tak pogłębiać?? Mam wrażenie że coraz bardziej się od ssania uzależnia....kiedyś można go było ululać do snu a teraz bez ssania to najwyżej na chwile zaśnie i zaraz jest panika..a ja do lekarza chodzić muszę, do pracy też wracam za miesiać - co to będzie????
Obserwuj wątek
    • mad_die Re: Odruch ssania... 18.04.13, 14:21
      sepia6347 napisała:

      > Mój 4 miesieczniak im starszy tym bardziej ssakowy i w nocy ssie non stop prawi
      > e, a w dzien nie uśnie bez piersi ni hu hu.
      No to całkiem normalne w tym wieku :)

      > No i mam taki problem że jak idziemy na spacer w wózku to po kilku minutach rob
      > i się owszem senny ale szuka piersi no i jej tam oczywiscie nie ma i jest wrzas
      > k. Spacery coraz gorzej idą i muszę szybko wracać bo on płacze w niebogłosy.
      > A wychodzimy po karmieniu, na spacerku jak go wyciagnę i chcę nakarmić to już ś
      > wiat jest taki interesujący że nie chce jeść....
      No to wtedy spacerek na rączkach, tudzież wtedy chustę zamotaj lub kółkową sobie spraw lub mei-taia. Mój patent na ten wiek - jazda na brzuchu, tyłem do przodu - świat dziecko mogło oglądać a jak ię zmęczyło, to zasypiało i po kłopocie. Oczywiście karmienie przed wyjściem do oporu i podczas spaceru też. niejednokrotnie wracałam do domu lub pchałam wózek niosąc ssaka na rękach. Taki lajf :)


      > Chusta raczej niestety odpada, ponieważ jak próbuję nas zamotać to on tak sie w
      > yrywa że ja sie cała tylko spocę i dobrze zawiązać nie mogę...
      A to polecam się do specjalisty udać, on pomoże nauczyć się motać sprawnie bez pocenia ;)

      > Ale co robić z tymi spacerkami???
      Chodzić :)

      Dać mu smoka?
      Nie.

      Normalnie nie daję- dostał raz
      > miesiąc temu w długiej podróży samochodem bo też nie dało się nic zrobić i coś
      > tam sobie ssał...
      > No i pytanie o to ssanie - czy to się będzie tak pogłębiać??
      A kto to wie?

      Mam wrażenie że co
      > raz bardziej się od ssania uzależnia....
      No proszę Cię.... Od bycia w Twoim brzuchu tez się uzależnił? Nie, wyszedł w swoim czasie z niego ;) Więc i od ssania się nie uzależni, przestanie potrzebować tak dużo w swoim czasie.

      kiedyś można go było ululać do snu a te
      > raz bez ssania to najwyżej na chwile zaśnie i zaraz jest panika..a ja do lekarz
      > a chodzić muszę, do pracy też wracam za miesiać - co to będzie????
      Za miesiąc to to będzie inne dziecko.
      Do lekarza dziecko można wziąć ze sobą lub zostawić z kimś, kto nie będzie odkładał zasmokowanego malucha do lóżeczka tylko się nim zajmie - ponosi, zabawi, ulula (lub będzie lulał długo).
    • ma.mma.mia Re: Odruch ssania... 18.04.13, 15:05
      Ciekawe dlaczego mamy karmiące inaczej nie mają takich problemów? Dostał butlę z odciągniętym mlekiem o 10.00, do 13.30 spacer, o 14.00 następna porcja mleczka. Wiem... kto by się bawił odciąganiem, sterylizowaniem i innymi cudami na kiju. Ale przynajmniej wychodzę z domu na 4 godziny albo i dłużej jak sobie mleczko zabiorę z sobą i nawet w kościele mogę nakarmić jak dzidzia zaczyna szukać ;) Jak zaczyna płakać to smoczek, który wypluwa po zaśnięciu i mogę sobie czytać w parku bez stresu. W różny sposób można sobie życie udogodnić ;)
      • mad_die Re: Odruch ssania... 18.04.13, 19:50
        ma.mma.mia napisał(a):

        > Ciekawe dlaczego mamy karmiące inaczej nie mają takich problemów?
        Pewnie mają inne, wymyć smoczki i butelki, pamiętać, żeby ściągnąć mleko, wziąć mleko i cały majdan...

        Ale przynajmniej wychodzę z domu na 4 godziny albo i dłużej jak sobie mleczk
        > o zabiorę z sobą i nawet w kościele mogę nakarmić jak dzidzia zaczyna szukać ;)
        Ja też mleko ZAWSZE miałam ze sobą i zabierać go nigdzie nie musiałam i wyjść nawet na 24h mogłam i nakarmić w kościele, muzeum, ikei, spacerze, wycieczce, restauracji, kawiarni i gdzie tam tylko dziecko chciało jeść...

        > Jak zaczyna płakać to smoczek, który wypluwa po zaśnięciu i mogę sobie czytać
        > w parku bez stresu. W różny sposób można sobie życie udogodnić ;)
        Jak zaczyna płakać to pierś i mogę czytać do woli, czy to w parku, kawiarni czy bibliotece...
        I takie karmienie piersią to jest dopiero luksus :)
        • siven1987 Re: Odruch ssania... 18.04.13, 21:42
          Zgadzam sie. Karmienie piersia daje duzo swobody jezeli chodzi o czas i miejsce karmienia.
        • ma.mma.mia Re: Odruch ssania... 19.04.13, 08:11
          Bez wątpienia luksusem jest wyciągnięcie piersi i nakarmienie ;) tylko jak długo żyję, to jeszcze nie spotkałam się z mamą, która z tego luksusu na spacerze czy gdziekolwiek w miejscu publicznym by z niego skorzystała. Może Ty w swoim otoczeniu masz takie mamy, ale ja naprawdę jeszcze nigdy czy to w parku, czy w centrach handlowych nie widziałam matki karmiącej. Nie wiem dlaczego tak jest? Matka Polka chyba się wstydzi, krępuje, nie wiem... może za granicą inaczej i odważniej podchodzą do tej kwestii. Nie mieszkam w małym mieście, więc widzę że spacer kończy się w zastraszająco szybkim tempie, gdy tylko maleństwo zaczyna płakać. A co do "problemów" mam karmiących inaczej... no krzywdowałaś sobie, że musiałaś naczynia pozmywać po ugotowaniu zupki? Że trzeba było miseczkę sparzyć? No chyba nie. To mamy takie samo podejście. Po prostu butlę trzeba umyć. Zajmuje to raptem kilka minut dziennie. A odciąganie... te 10 min, to nie jest długo w porównaniu z niektórymi mamami karmiącymi piersią. A nakarmić na spacerze... 3 min i 120 zjedzone. Jakbym cyca wyciągnęła to te 3 minuty zajęłoby przystawienie, bo przecież dla takiego dziecka to mimo ssania w żołądku ważniejsze jest otoczenie ;) A w zimie też karmiłaś piersią na spacerze? Bo ja nawet butlą nie karmiłam żeby się nie nawdychał powietrza zimnego. Substytut do paszczu i w drogę ;) Punkt widzenia zawsze zależy od punktu siedzenia, ale czytając to forum i inne to najwięcej problemów mają mamy kp w naturalny sposób i te bezsmoczkowe. Wiem... przecież smoczek to samo ZŁO ;) zły zgryz, zapalenie ucha, pleśniawki i inne cuda na kiju... Ale z ręką na sercu, nie spotkałaś nigdy mamy, ktora smoka nie dawała a i zapalenie przeszła ucha u dziecka, i ze zgryzem coś nie tak? Bo moja przyjaciółka (jedyna kp i bez smoczków) zaliczyła właśnie kolejną wizytę u ortodonty z ROCZNYM dzieckiem! Wszystko zależy jak sobie zorganizujemy życie z małym człowieczkiem od początku. Jak się jest zorganizowanym to wszystko jest tak naturalne jak oddychanie ;) nawet odciąganie i wyparzanie ;)
          • siven1987 Re: Odruch ssania... 19.04.13, 10:01
            Widzisz zimą miałam ten luksus, że karmiłam młodego w domu, bo byłam albo u teściów albo u rodziców póki był śnieg i ujemne temperatury. Także spacer na ogrodzie i jak tylko młody zgłodniał to hyc do domu cycek i spokój.
            A teraz zrobiło się cieplej i karmiłam małego i na ławce w parku i na przystanku i w centrum handlowym ostatnio jak zgłodniał. Dla mnie czas karmienia mojego dziecka jest obecnie relaksem i nie chcę się śpieszyć. Także wolę jego 20 min karmienia niż 3 minuty butelką i po sprawie. On się wtedy spokojnie relaksuje i możemy iść dalej. Ja się nie wstydzę karmić go w miejscu publicznym bo to jest normalna rzecz i tyle. A jak ktoś kto to widzi ma problem no to cóż niech sam sobie z nim radzi. Nie uważam że podczas karmienia się obnażam albo pokazuje coś co jest w jakiś soposób nie do zaakceptowania przez otoczenie. To już nie te czasy, że kobiety ukrywały ciążę jakby to był jakiś wstyd i karmiły w ukryciu, żeby nikt nie widział.
            • ma.mma.mia Re: Odruch ssania... 19.04.13, 10:28
              No widzisz...masz kolejny luksus ;) ogród. Nie każdy ma taką możliwość ;( niektórym pozostaje park w mieście. A to że karmisz w miejscu publicznym to tylko pochwalić i pogratulować, tylko gdzie jest więcej takich mam? Może by się przydał jakiś spot reklamowy typu: Mamy! Nie zostawiajcie biustu w domu! Weźcie go z sobą - niech dziecko ma prowiant z sobą ;)
          • mad_die Re: Odruch ssania... 19.04.13, 10:38
            ma.mma.mia napisał(a):

            > Bez wątpienia luksusem jest wyciągnięcie piersi i nakarmienie ;) tylko jak dług
            > o żyję, to jeszcze nie spotkałam się z mamą, która z tego luksusu na spacerze c
            > zy gdziekolwiek w miejscu publicznym by z niego skorzystała.
            Bo pewnie karmią butelką ;)

            Może Ty w swoim ot
            > oczeniu masz takie mamy, ale ja naprawdę jeszcze nigdy czy to w parku, czy w ce
            > ntrach handlowych nie widziałam matki karmiącej. Nie wiem dlaczego tak jest? Ma
            > tka Polka chyba się wstydzi, krępuje, nie wiem... może za granicą inaczej i odw
            > ażniej podchodzą do tej kwestii.
            Za granicą tak samo, to nie kwestia pochodzenia ale charakteru, przynajmniej w tej części świata (Europa).

            Nie mieszkam w małym mieście, więc widzę że sp
            > acer kończy się w zastraszająco szybkim tempie, gdy tylko maleństwo zaczyna pła
            > kać.
            A no tak, bo przecież płacz dziecka to taaaaaaaaaaaaki wstyd....

            A co do "problemów" mam karmiących inaczej... no krzywdowałaś sobie, że mu
            > siałaś naczynia pozmywać po ugotowaniu zupki? Że trzeba było miseczkę sparzyć?
            > No chyba nie.
            Eeeee..... nie, bo wkładałam do zmywarki ;) w życiu niczego nie sparzałam! (no dobra, wyparzałam nakładki przy pierwszym dziecku, bo zielona byłam w temacie kp.... na szczęście moje dziecko było mądrzejsze a i ja poszłam po rozum do głowy i wolałam nauczyć dziecko ssać i potem mieć spokój, niż pamiętać, żeby wyparzać cokolwiek... a pomidora też czasami sparzam, żeby mu skórka szybciej odchodziła :D)

            To mamy takie samo podejście.
            No nie bardzo jednak....

            Po prostu butlę trzeba umyć. Zajmuj
            > e to raptem kilka minut dziennie.
            A to raz dziennie myjesz butelkę?

            A odciąganie... te 10 min, to nie jest długo
            > w porównaniu z niektórymi mamami karmiącymi piersią.
            Wolałam karmić 20 minut i poczytać dobrą książkę :P Na przykład polityka karmienia piersią ;)


            A nakarmić na spacerze...
            > 3 min i 120 zjedzone. Jakbym cyca wyciągnęła to te 3 minuty zajęłoby przystawie
            > nie, bo przecież dla takiego dziecka to mimo ssania w żołądku ważniejsze jest o
            > toczenie ;)
            Łeeee to gdzie tu przyjemność ze spaceru? Ja lubię usiąść, kontemplować otoczenie, pogadać wesoło ze starszą córką, popatrzeć, jak się ssak mały w pierś wtula. To jest przyjemność!

            A w zimie też karmiłaś piersią na spacerze?
            Tak, może nie na mrozie -10 i nie noworodka ale karmiłam, a co to takiego?

            Bo ja nawet butlą nie k
            > armiłam żeby się nie nawdychał powietrza zimnego. Substytut do paszczu i w drog
            > ę ;)
            A to zimne powietrze złe jest?

            Punkt widzenia zawsze zależy od punktu siedzenia, ale czytając to forum i
            > inne to najwięcej problemów mają mamy kp w naturalny sposób i te bezsmoczkowe.
            Ja takiego wrażenia nie mam. Najwięcej problemów mają te mamy, które chcą mieszać smoczki, butelki, sztuczne mleko i kp.

            > Wiem... przecież smoczek to samo ZŁO ;) zły zgryz, zapalenie ucha, pleśniawki i
            > inne cuda na kiju... Ale z ręką na sercu, nie spotkałaś nigdy mamy, ktora smok
            > a nie dawała a i zapalenie przeszła ucha u dziecka, i ze zgryzem coś nie tak?
            Dwójka moja bezsmoczkowa, w życiu zapalenia ucha nie miały, zgryz piękny, zęby tak samo.
            Także patrzę na taką mamę codziennie w lustro :D

            B
            > o moja przyjaciółka (jedyna kp i bez smoczków) zaliczyła właśnie kolejną wizytę
            > u ortodonty z ROCZNYM dzieckiem!
            I myślisz, że to wina kp?

            Wszystko zależy jak sobie zorganizujemy życie
            > z małym człowieczkiem od początku. Jak się jest zorganizowanym to wszystko jes
            > t tak naturalne jak oddychanie ;) nawet odciąganie i wyparzanie ;)
            Ok rozumiem.
            Dla naturalne jest podanie piersi. A kasę na smoczki i butelki wydaję na buty i sukienki :P
            • ma.mma.mia Re: Odruch ssania... 19.04.13, 15:33
              > A no tak, bo przecież płacz dziecka to taaaaaaaaaaaaki wstyd....
              Nie wiem? Moje bardzo rzadko płacze, a jeśli już to nie lecę spanikowana do domu tylko biorę na ręce i pokazuje świat ;)
              > No nie bardzo jednak....
              Chodziło mi, że my mamy karmiące inaczej mamy takie samo podejście (sorki jak źle sformułowałam zdanie)
              > A to raz dziennie myjesz butelkę?
              Tak, raz myję i sterylizuje wieczorem wszystkie ;) A rozumiem, że Tobie same naczynia wchodzą do zmywarki a potem same się wyjmują? ;p
              > Wolałam karmić 20 minut i poczytać dobrą książkę :P Na przykład polityka karmie
              > nia piersią ;)
              W te 10 min też sobie czytam, a jak nie sobie to dziecku ;) Nie marnuję czasu ;p A i są też inne książki o laktacji ;p
              > Łeeee to gdzie tu przyjemność ze spaceru? Ja lubię usiąść, kontemplować otoczen
              > ie, pogadać wesoło ze starszą córką, popatrzeć, jak się ssak mały w pierś wtula
              > . To jest przyjemność!
              Nie rozumiem? To co ja na tym spacerze niby robię? Karmię 3 min i do domu? ;p Heh... a no idę sobie do kościoła na mszę, potem posiedzę w parku, poczytam, pogadam, potem po drodze jakieś zakupy... trzeba się jakoś zorganizować jak się jest samemu.
              > A to zimne powietrze złe jest?
              Złe, dobre w każdym bądź razie zimne ;) nie chciałam aby się nawdychał przy jedzeniu i złapał gardło.
              > Ja takiego wrażenia nie mam. Najwięcej problemów mają te mamy, które chcą miesz
              > ać smoczki, butelki, sztuczne mleko i kp.
              Bo nie chcesz mieć ;p Czytaj uważnie wypowiedzi to może zrozumiesz. Z resztą pewnie nie wchodzisz na forum dla „mki” czy butelkowych no bo co byś mogła im doradzić?
              > Dwójka moja bezsmoczkowa, w życiu zapalenia ucha nie miały, zgryz piękny, zęby
              > tak samo.
              > Także patrzę na taką mamę codziennie w lustro :D
              No to cieszę się, że z Twoimi zębami jest wszystko ok ;) ja byłam smoczkowa i pochwalę się rownież równiutkimi ząbkami ;D
              > Bo moja przyjaciółka (jedyna kp i bez smoczków) zaliczyła właśnie kolejną wizytę u ortodonty z ROCZNYM dzieckiem!
              > I myślisz, że to wina kp?
              Heh... nie, ale jakby zapytała na forum dlaczego ma dziecko problem ze zgryzem to Ty pierwsza zapytałabyś czy zna smoczki ;p Jak widzisz nie trzeba ich znać aby mieć takie problemy. Niestety ;(
              > Ok rozumiem.
              > Dla naturalne jest podanie piersi. A kasę na smoczki i butelki wydaję na buty i sukienki :P
              Wiesz, no stać mnie i na butelki i na buty i na kiecki ;D Nie brakuje mi nic ;p Nie muszę wybierać ;p
              • yumemi Re: Odruch ssania... 19.04.13, 17:34
                > Złe, dobre w każdym bądź razie zimne ;) nie chciałam aby się nawdychał przy jed
                > zeniu i złapał gardło
                Nie wiedzialam ze od zimnego powietrza sie lapie chore gardlo? Jak to sie dzieje?

                >Bo nie chcesz mieć ;p Czytaj uważnie wypowiedzi to może zrozumiesz. Z resztą pewnie nie >wchodzisz na forum dla „mki” czy butelkowych no bo co byś mogła im doradzić?
                A w czym Ty konkretnie tutaj doradzasz?
                • ma.mma.mia Re: Odruch ssania... 19.04.13, 17:42
                  yumemi już w innym temacie pytałam kim Ty jesteś? Lekarzem, położną czy doradcą laktacyjnym? Bo na tym forum każdemu coś zarzucasz, masz "najmądrzejsze" wypowiedzi i najczęściej negujesz wszystkich, nawet mamy z doświadczeniem. A skąd Ty masz taką wiedzę? A tutaj odpowiadam mad_die ;)
                  A co do gardła to może jak jesteś taka najmądrzejsza to wytłumacz skąd się biorą przeziębienia? Bo nie zawsze są to sprawy wirusów czy bakterii.
                  • yumemi Re: Odruch ssania... 19.04.13, 19:22
                    wiedzialam ze zaraz bedzie lawina emocji najróżniejszych bo przecież nie można pisać normalnie i na temat.

                    Ja sie tylko pytam co zimno ma wspólnego z chorym gardlem. Grzecznie pytam, bo zwyczajnie nie wiem :-) Moich dzieci nigdy przed zimnem nie chronilam. Nigdy nie słyszałam o chorobie gardla która sie bierze z chłodnego powietrza. Stad proszę o konkrety. Nie wirusy, nie bakterie, wiec co?
                    Ja na to co pisze w temacie laktacji takowe mam, i nie pisze na tematy na których sie nie znam. W temacie gardła sie nie znam, na przykład.
                    • ma.mma.mia Re: Odruch ssania... 21.04.13, 09:30
                      Dla homo sapiens emocje nie są czymś obcym ;) Czyli rozumiem, że Twoja wiedza na temat laktacji ma się jak wiedza księdza na kursie przedmałżeńskim - coś poczytał, coś usłyszał i jest ekspertem w dziedzinie "życia w rodzinie".
                      A gardełko to zapytaj lekarza jak będziesz na wizycie, może Ci wyjaśni, a potem napisz bo sama ciekawa jestem.
                      • yumemi Re: Odruch ssania... 28.04.13, 11:24
                        Szkoda ze tego nie widzisz, ale to naprawde smieszne jak strasznie personalnie wszystko odbierasz i wszystko wokol tego w Twoich postach sie kreci:)))

                        Koniecznie mi napisz jak to jest z tym zimnym powietrzem i gardlem, ja poczekam:)
                        • ma.mma.mia Re: Odruch ssania... 29.04.13, 08:05
                          Ojej... kobieto zaczynam się Ciebie bać ;) Ty mnie widzisz???!!! Wow. W latach 80 mówiono, że jest taki Pan, który widzi przez telewizor ;) Ja się go bałam ;) A Ty widzisz przez "interneta"? O rany... wracają koszmary z dzieciństwa ;) No i cieszę się, że Cię rozbawiłam ;)
                          Miłego dnia!
                          Masz, żebyś nie musiała długo czekać.
                          "Do częstych infekcji górnych dróg oddechowych dochodzi również u osób z upośledzoną drożnością nosa (ze skrzywioną przegrodą nosa bądź polipami nosa). Taka osoba oddycha ustami. Nos oczyszcza, nawilża i ogrzewa wdychane powietrze. Oddychanie ustami niestety nie przygotowuje należycie powietrza do „wejścia” do organizmu. Nieoczyszczone, zimne powietrze wysusza błony śluzowe gardła, ułatwiając czynnikom zakaźnym spowodowanie infekcji.

                          Ze względu na niedojrzałość układu odpornościowego (układ odpornościowy „uczy się” radzić sobie z intruzami przez całe życie) szczególnie narażone na chorobę są małe dzieci"
                • marsylvik Re: Odruch ssania... 21.04.13, 12:59
                  yumemi napisała:

                  > Nie wiedzialam ze od zimnego powietrza sie lapie chore gardlo? Jak to sie dziej
                  > e?

                  Tak samo, jak od wirusa hiv łapie się pleśniawki i zapalenie płuc. Wychłodzony organizm ma mniejsze możliwości obronne.
                  Grypa i inne wirusówki popularnie nazywane "przeziębieniem" łatwiej atakują wychłodzony organizm. Korelacja wzrostu ilości zachorowań z porą roku jest faktem - zjawisko to potwierdzają statystyki epidemiologiczne. Stąd zresztą nazwa.

                  Błona śluzowa gardła jest delikatna i szczególnie narażona na wychłodzenie. Często zakażenie zaczyna się właśnie w tym miejscu, więc bolące gardło bywa pierwszym lub jedynym objawem przeziębienia.
                  • drotka21 Re: Odruch ssania... 23.04.13, 09:22
                    Mnie również i pediatra i mama mówili, że gardło czy nawet ucho w zimie na chłodniejszym powietrzu łatwiej "złapać". No nie bez przyczyny zakładamy w zimie szal i czapkę ;)
                  • yumemi Re: Odruch ssania... 28.04.13, 11:31
                    > Tak samo, jak od wirusa hiv łapie się pleśniawki i zapalenie płuc. Wychłodzony
                    > organizm ma mniejsze możliwości obronne.

                    No bez przesady.. nie mowimy o wychlodzonym na mrozie organizmie tylko o tym ze dziecko na zimnym powietrzu na spacerze chore gardlo zlapie:)))
                    Od dawna juz mam wrazenie ze to jednak raczej polska przypadlosc, nie znam tutaj wsrod znajomych w UK kogokolwiek kto by chronil dzieci w zimie przed chlodnym powietrzem w gardle:)
                    Dzieci pija caly rok napoje z lodowki i tez im nic nie jest. Wiec jak to jest z tym wychlodzeniem gardla i lapaniem chorob?

                    Bo z tego co czytalam, chorobska w zimie glownie biora sie z tego ze mniej przebywamy na powietrzu, czesciej w zamknietych pomieszczeniach. I problem jest raczej zwiazany z tym ze ludzie niestety maja zbyt cieplo w domach w zimie, i te roznice temperatur powoduja problemy, nie sam chlod. Jesli ktos ma w domu 22 stopnie to nie ma co sie dziwic za bardzo.
                    Wirusy owszem swietnie sie maja w zimnych temperaturach, ale tutaj mowimy nie o wirusach o tym jak niby samo zimne powietrze moze spowodowac chore gardlo.
                    I nigdzie nie znalazlam na to zadnego potwierdzenia. Chetnie poczytam o tym:)
          • turzyca Re: Odruch ssania... 23.04.13, 10:44
            tylko jak dług
            > o żyję, to jeszcze nie spotkałam się z mamą, która z tego luksusu na spacerze c
            > zy gdziekolwiek w miejscu publicznym by z niego skorzystała. Może Ty w swoim ot
            > oczeniu masz takie mamy, ale ja naprawdę jeszcze nigdy czy to w parku, czy w ce
            > ntrach handlowych nie widziałam matki karmiącej.

            Ja tez przez dlugi czas nie widzialam. Ale przez pewien czas jezdzilam autobusem, ktorym dojezdzala matka-studentka, zostawiajaca dziecko w uniwersyteckim zlobku. I to dziecko bylo zawsze takie w nia wtulone, az sie dziwilam, ze mu wygodnie, tak z twarza wcisnieta w jej brzuch. Dopiero za ktoryms razem, gdy autobus niespodziewanie zahamowal i dziewczyna musiala zatrzymac sie w pol ruchu, dotarlo do mnie, ze ona za kazdym razem karmila. Tyle ze normalnie proces odkladania dziecka przebiegal tak sprawnie, ze trzeba by sie gapic jak sroka w kosc, zeby zauwazyc, ze to dziecko bylo nie tylko przytulane, ale i karmione, a wtedy, raz jeden, ruch reki byl nieco mniej blyskawiczny i pozwolil niewtajemniczonym zrozumiec, co sie dzieje.

            A jak juz sie nauczylam rozpoznawac, jak to wlasciwie wyglada, to nagle zaczelam widziec matki karmiace bez ustanku, park, centrum handlowe, deptak przy plazy. Troche nietypowe ulozenie dziecka jak na przytulanie, dodatkowa falda koszulki, czasem jakos dziwnie ulozony szalik czy pieluszka na ramieniu przykrywajaca glowke dziecka, drobne oznaki, ktore trzeba umiec dostrzec, nikt przeciez nie macha nagim biustem, szybki wprawny ruch wystarczy. I ide o zaklad, ze w Twojej okolicy tez sa takie dziwnie przytulajace sie dzieci. :)
            • ma.mma.mia Re: Odruch ssania... 23.04.13, 15:20
              No niestety ale nie zauważyłam nic takiego. Przeważnie dzieciątka są w wózkach, a te na rękach to już większe, i "nie przytulające się jakoś dziwnie" tylko raczej rozrabiające ;) Ale obserwuje bacznie codziennie i może w końcu ten niespotykany w naszym mieście gatunek zobaczę ;)
            • ma.mma.mia Re: Odruch ssania... 25.04.13, 08:57
              Przypadkiem trafiłam...
              forum.gazeta.pl/forum/w,567,143730550,,Granica_wiekowa_publicznego_karmienia_piersia.html?s=0
              ręce - cycki opadają. Szczególnie "przystanek tramwajowy"

              P.S Przepraszam autorkę wątku, że zeszłam na inny.
              • siven1987 Re: Odruch ssania... 25.04.13, 09:20
                ma.mma.mia napisał(a):

                > Przypadkiem trafiłam...
                > forum.gazeta.pl/forum/w,567,143730550,,Granica_wiekowa_publicznego_karmienia_piersia.html?s=0
                > ręce - cycki opadają. Szczególnie "przystanek tramwajowy"
                >
                > P.S Przepraszam autorkę wątku, że zeszłam na inny.
                Opadają i co zrobic.
    • nusia1100 Re: Odruch ssania... 18.04.13, 23:14
      Jakbym czytała o mojej Oldze:-) Przez jakiś czas myślałam że ona tak szybko głodnieje na świeżym powietrzu i pędziłam z powrotem do domu nakarmić:-) Potem jak już była większa i poręczniejsza do noszenia jedną ręką wyjmowałam z wózka i szłam kilka minut, następnie odkładałam i czekałam czy zaśnie. Czasem trzeba było kilka razy tak nosić i odkładać żeby w końcu się zdrzemnęła bez marudzenia:-) Poprawiło się jak zaczęła jeździć na siedząco - obserwowała otoczenie i po jakimś czasie zasypiała (duże znaczenie miało podłoże, najszybciej zasypiała przy jeździe po dużych płytach chodnikowych). Teraz ma 11 miesięcy i waży ponad 11 kg, więc nie wychodzimy już na spacer w porze drzemki.
      Na koniec Ci napiszę, że i tak masz wg mnie dobrze - moja córka mimo że pierś przed drzemką być musi, nie potrafi zasnąć przy niej (no może raz na tydzień się tak zdarza). Zasypia kołysana na rękach (koniecznie na stojąco) i koniecznie do jakiejś skocznej muzyki-ostatnio na topie jest Madonna:-)
      • sepia6347 Re: Odruch ssania... 19.04.13, 10:21
        :) ja tez sadze ze na siedzaco bedzie lepiej ale musimy poczekac jeszcze :)
        A na stojaco to owszem ale czesto musze go karmic ;) mister ma swoje wymagania.
        A piers do spania to czesto na dobicie ;) najpierw lulku a pozniej jeszcze ssanie i dopiero mozna spac - zazwyczaj cale 20 minut ;) bo po tym czasie brzuch go budzi...
        Co za życie ;)
    • sepia6347 Re: Odruch ssania... 19.04.13, 10:15
      Thnx.
      No cóż jak byłam w kropce tak i jestem ;) zobaczymy co dziś będzie bo chcę dłuższy spacerek zrobić...
      A tak gwoli ścisłości to co mi specjalista od wiązania chusty pomoże skoro mały jak tylko się go wkłada wije się jak piskorz ;) i uniemozliwia normalne wiazanie, zreszta na sile go nie chce motać. Zreszta moje znajome ktore same nosza mnie szkolily - uwazam je za specjalistki ;)

      Co do karmienia odciaganym - moze i bym sie wdala w polemike, ale ja z tych co im laktator nic nie wyciagnie, a i tak mleko tryska.... Wkurza to jak nie wiem co ale co zrobic.
      Choc mieszkam w wawie i nie mam problemu z karmieniem publicznym - robie to codziennie.
      Ale do lekarza, gdzie w poczekalni spedzam kilkadziesiat minut nie chce go ciagnac bo jakos mam stracha ze cos zlapie w przychodni. A i do fryzjera tez go ze soba nie biore - bo i co by tam robil? Siedzial w oparach i darl sie? Przeciez na rekach go nie bede trzymac jak mi wlosy obcinaja ;)
      Dlatego wtedy dostaje niestety sztuczne w domu... No i w takich chwilach zaluje ze mi nic do tego laktatora nie chce poleciec - bo 20ml w 30 min to racEj nic...

      Ale przyznam ze to wydziwianie na spacerze racZej meczace... Na ece on i wozek w drugiej trche strach bo sie dobrze nie trzyma i moze sie majtnac...

      Hehe a z tym przyzwyczajeniem do ssania to zle sie wyrazilam, owszem :) ale co do siedzenia w brzuchu to mad die nie trafilas ;) siedzial tam do konca 42 tygodnia i w 43 juz mi go "siłą" wywabiali ;) a on i tak nie chciał, ale musiał ;)
      • mad_die Re: Odruch ssania... 19.04.13, 10:26
        A tak gwoli ścisłości to co mi specjalista od wiązania chusty pomoże skoro mały
        > jak tylko się go wkłada wije się jak piskorz ;) i uniemozliwia normalne wiazan
        > ie, zreszta na sile go nie chce motać. Zreszta moje znajome ktore same nosza mn
        > ie szkolily - uwazam je za specjalistki ;)
        Przecież jest wiązanie podwójne, które motasz na sobie a potem do gotowego wkładasz malucha i ewentualnie dociągasz potem - to tez nie pasi?

        > Ale do lekarza, gdzie w poczekalni spedzam kilkadziesiat minut nie chce go ciag
        > nac bo jakos mam stracha ze cos zlapie w przychodni. A i do fryzjera tez go ze
        > soba nie biore - bo i co by tam robil? Siedzial w oparach i darl sie? Przeciez
        > na rekach go nie bede trzymac jak mi wlosy obcinaja ;)
        Do lekarza i do fryzjera i gdzie tam jeszcze chodzisz weź ze sobą dziecko i opiekuna (no bo chyba maluch się z kimś w domu zostaje nie?). Opiekun będzie spacerował w pobliżu a w razie W wejdzie i nakarmisz malucha. Choć myślę, że W nie będzie bo świat taki ciekawy ;)

        ale co
        > do siedzenia w brzuchu to mad die nie trafilas ;) siedzial tam do konca 42 tygo
        > dnia i w 43 juz mi go "siłą" wywabiali ;) a on i tak nie chciał, ale musiał ;)
        No to może i pierś tak długo będzie lubił? :D czego Ci serdecznie życzę!
        • siven1987 Re: Odruch ssania... 19.04.13, 10:40
          Ja jak idę do fryzjera zostawiam małego z moimi rodzicami albo partnerem i jakby co to mi go podrzucają.
          Wiesz jak pościągasz kilka razy po te 20ml i pomrozisz to też zawsze coś. Większość wyjść i tak planuje wszcześniej a mleczko zamrożoone może być do 6m w odpowiedniej temperaturze.
          Mi teraz cyc przestał wspólpracować z laktatorem a wcześniej odciągałam i po 120ml z jednej piersi w 10-15 min a teraz ciągnę i ciągnę z dwóch i więcej jak 30ml w jakieś 40 min nie ma, a mały chodzi najedzony i szczęśliwy. Zaczął się też szybciej teraz najadać więc ok. Póki na wadze dobrze w górę idzie to ja się niczego nie czepiam.
          Pamiętaj, że przez miesiąc Twoje dziecko bardzo się zmieni tak samo jak jego upodobania. Mój jeszcze miesiąc temu wisiał na mnie praktycznie non stop. To co brałam za odrykiwanie się z głodu teraz jest płaczem ze zmęczenia, gdzie wypluwa pierś i nie może zasnąć to ja go wtedy na ręce pobujam i zasypia. W chuście jest różnie raz się uda raz nie, ale teraz zamówiłam manduce właśnie po to, żeby go nie motać. Czekam na kuriera aż przywiezie. Będę też spokojna bo teściowa straasznie chce go nosić w chuście a nie umie dociągać więc zastąpimy to nosidłem.
          Co najlepsze bałam się wrócić do treningów bo musiałam zostawić małego z tatą wyobrażałam sobie odrykiwanie itd. a okazało się, że się we dwóch dobrze bawią i maluch nawet nie zakwili jak jest z tatą bo on mu zajmuje czas, nosi, pokazuje mieszkanie, zabawki, opowiada różne głupoty śpiewa, a ja mam 1,5-2h dla siebie.
          Zostawiłam też małego bo nie mogłam niestety go ze sobą zabrać do pracy. Był ok. 9 godzin z babcią, z czego jakieś 5 przespał. Jak dała mu jedzenie w butelce to chyba uznał, że woli przespać czas dopóki mama nie wróci i tak było, jak tylko dojechałam to się obudził. Wtulił się dossał do cyca i był najszczęśliwszym dzieciakiem wczoraj.
      • straggly Re: Odruch ssania... 24.04.13, 23:20
        A próbowałaś odciągać jednocześnie karmiąc z drugiej piersi, u mnie wtedy wydajność rośnie diametralnie, 5 min i 120ml jest w butelce:)
        • sepia6347 Re: Odruch ssania... 27.04.13, 08:22
          Tak i wtedy rzeczywiscie szło. Ale raz udała mi się ta sztuka - mały nie chce za bardzo wspolpracować ;)
    • alinalen Re: Odruch ssania... 27.04.13, 21:21
      u nas pomogła pielucha na oczy. zasłoniłam mu świat i okolica przestała mu przeszkadzać zarówno w jedzeniu jak i zasypianiu.
      • sepia6347 Re: Odruch ssania... 27.04.13, 21:36
        A to dobre :)))
        U nas pieluszki dawno juz probowaly babcie, bo on od poczatku nie mogl zasnac i nic ;) ale moze przy jedzeniu sie sprawdzi.
        Odtatnie kilka dni bylismy na wyjezdzie i kiciusia pakowalam do kolkowej chusty. Czesto tez w niej jadl wiec bylo git.
        Zobaczymy jak bedzie teraz w domu - na spacerkach w betonowym lesie ;) czy nadal chuste zniesie :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka