Dodaj do ulubionych

Zniechecenie

22.08.13, 11:38
Ogarnia mnie zniechecenie do karmienia piersia. Coreczka ma prawie cztery miesiace i juz nie moge sie doczekac, kiedy zaczniemy prowadzac dodatkowe pokarmy. Niby wszystko przebiega w porzadku, niby sporo (wzglednie) udaje mi sie zrobic w ciagu dnia, ale mimo wszystko te godziny spedzone na karmieniu coraz bardziej zaczynaja mi ciazyc.
Co jakis czas podaje jej butelke, bo albo sama musze wyjsc, albo obie wybieramy sie gdzies, gdzie kp nie do konca jest mozliwe. I coraz bardziej mnie korci, by te butle wprowadzac czesciej i czesciej. Jeszcze tego nie robie, ale pokusa jest coraz silniejsza.
Czytam wypowiedzi niektorych o tym, jak walczycie o kp, czasem nawet po powaznych przejsciach, jak planujecie karmic jak najdluzej i zaczynam sie zastanawiac, skad czerpiecie do tego motywacje.
Moze dochodza do tego lekkie obawy o male przyrosty coreczki (pisalam o tym w innym watku). Niby fachowcy twierdza, ze mala malo odklada, bo jest aktywna w ciagu dnia i wszystko spala i ze wszystko jest z nia w jak najlepszym porzadku, ale jak sobie pomysle o tych godzinach spedzonych na karmieniu, ktore i tak zaowocowaly niska waga, o tych wszystkich kombinacjach nt. roznych faz mleka, itd., to tym bardziej zaczynam sie przekonywac, ze byc moze czasem kp wymaga zbyt wiele wysilku i kombinacji, by sie oplacalo w kazdej sytuacji.
Dodam do tego, ze znajome mi swiezo upieczone mamy rowniez przejawiaja umiarkowany zachwyt nad kp i coraz wiecej z nich przechodzi na butelke. Najblizsze otoczenie "niemamowe" jest przychylnie nastawione, ale tez nie widzi nic zlego w butelce.

I tak sobie wlasnie siedze z maluszkiem przy boku i mysle, ze jasne, fajnie jest miec zawsze pokarm przy sobie, ale z drugiej strony widze jak latwo jest z butelka. I mala sie szybciej najada i ja jestem mniej ograniczona. Chyba po prostu juz dosc mam tego ciaglego siedzenia.
I dlatego podziwiam te z was, ktore tak bardzo walcza o kp, czesto wbrew opiniom najblizszego otoczenia, i pytam sie was, co was do tego motywuje, co jest takiego fajnego w kp, zwlaszcza po uplywie kilku miesiecy. Czy te tygodnie i tygodnie karmienia nie zaczynaja wam ciazyc?
Obserwuj wątek
    • 2madzia36 Re: Zniechecenie 22.08.13, 11:52
      Syna piersią karmiłam krótko 3 miesiące. Gdy jechaliśmy z nim gdzies dalej lub na kilka dni musiałam zabierać ze soba cały ekwipunek dla niego. Butle, mleko itp. Jeśli karmień było kilka to w grę wchodziła jeszcze kwestia wygotowania butelek. Teraz przy drugim dziecku wrzucam do torebki dwa pampersy i mokre chusteczki i wychodzę. Pokarm i picie mam zawsze przy sobie. W nocy też wygoda wstaję do małej, biorę, karmię i odkładam do spania. Nie muszę w nocy robić mleka. Córka ma już 8 miesięcy i na dłuższy wyjazd zabieriem tylko zupkę do pojemniczka i nic więcej.
      Odpowiadając na Twoje pytanie i porównując dwa sobosoby karmienia piersiowe teraz i butelkowe 6 lat temu jestem zdecydowania za piersią. Pomijam tutaj kwestię zdrowotne, bo nie tego dotyczyło pytanie. Poza tym im dziecko jest starsze tym szybciej się najada i nie ma już teraz godzin spędzanych z dzieckiem przy piersi. 10 - 15 minut i po robocie. Z dzieckiem na piersi jest po prostu wygodniej - mówiąc z mojego doświadczenia
    • niuniek3 Re: Zniechecenie 22.08.13, 12:28
      Bo mm śmierdzi. I nie chcę go podawać mojemu dziecku jeśli nie muszę.
      A u ciebie - najgorsze za tobą. Teraz będziesz karmić mniej i mniej.
      Przy pierwszym synu też nie mogłam się doczekać kiedy będziemy jeść łyżeczką. Do czasu jak zaczęły się jazdy z wysypkami. Teraz się nie spieszę. Płacą mi za to że jestem z nim w domu. Uwiązana. Nie mogę wyjść ani spać w nocy. Ale to bardzo szybko mija. I nawet nie wiesz kiedy ssak ma 6 lat i wstydzi się przy kolegach dać mamie buziaka - i wtedy chciałabyś żeby się przywiazal znowu; ) - i to mi daje motywację. Bo nie lubię karmić.

      Twoje dziecię ma juz 4m. Możesz powoli coś jej tam dawać warzywnego jeśli ci bardzo zależy. I nie myśl za dużo. U mnie to działa.
      Pozdrawiam.
    • lezacybyk Re: Zniechecenie 22.08.13, 13:03
      Ja nie wiem, wszyscy mówią, że mm jest wygodne, a jak sobie myślę o tych butelkach, smoczkach, sterylizatorach, termosach z gorącą wodą, rozrabianiu proszku w odpowiedniej proporcji, uzyskiwaniu odpowiedniej temperatury, a to za mało zrobiłam, a to długo dziecko jadło i wystygło.. I jak tak sobie o tym myślę to się zastanawiam o co chodzi z tą wygodą??!!
      Jak musiałam przez tydzień podawać łyżeczkę lekarstwa rozpuszczonego w moim mleku 2 razy dziennie i musiałam odciągać i myć te części laktatora i butelkę to mnie cholera brała...
      A skąd biorę motywację? Ja po prostu lubię karmić, myślę, że to uchroniło mnie przed depresją poporodową. Jak kilka razy dziennie widzę te wielkie szare oczka wpatrujące się we mnie z uwielbieniem, jak słyszę te jęki zadowolenia w trakcie jedzenia, jak mnie mały trzyma za pierś lub stanik rączką, żebym przypadkiem nie uciekła, jak się po nocnej przerwie rzuca na cyca, bo głodny, to mi się cieplej robi na sercu.
      Biorę smartfona z netem albo gazetkę, leżę i karmię, przynajmniej mogę sobie bezkarnie odpocząć a mąż w tym czasie zasuwa, bo przecież ja nie mogę bo karmię! :D
      • marsylvik Re: Zniechecenie 23.08.13, 18:18
        lezacybyk napisała:

        > Ja nie wiem, wszyscy mówią, że mm jest wygodne, a jak sobie myślę o tych butelk
        > ach, smoczkach, sterylizatorach, termosach z gorącą wodą, rozrabianiu proszku w
        > odpowiedniej proporcji, uzyskiwaniu odpowiedniej temperatury, a to za mało zro
        > biłam, a to długo dziecko jadło i wystygło.. I jak tak sobie o tym myślę to się
        > zastanawiam o co chodzi z tą wygodą??!!

        Z własnego doświadczenia: jest wygodne. Póki nie ma problemów, to jest wygodne. Podobnie jak kp, też jest wygodne, póki nie ma problemów.

        Karmienie butelką zabiera zwyczajnie mniej czasu, nawet wliczając mycie i sterylizację butelek. Wolniej się trawi, więc o ile trudniejsze trawienie nie sprawia problemów brzuszkowych, to dziecko dłużej potrafi spać.
        No i nie jest się niezastąpionym w karmieniu, a to potrafi być męczące, zwłaszcza jeżeli brak matce snu, a jedynym powodem tego braku jest całodobowa opieka nad dzieckiem.

        Inna sprawa, że kp też ma swoje wygodne zalety :)
        Usypianie dziecka jest mniej męczące. Nie trzeba myśleć o zapasie mleka modyfikowanego w domu czy w podróży. Ani o kasie na nie. No i karmienie piersią jest coraz łatwiejsze.
        Większość mam kończy kp najpóźniej po trzecim miesiącu życia dziecka, czyli dokładnie wtedy, kiedy zaczyna ono sprawiać więcej radości, niż problemów :P
    • jehanette Re: Zniechecenie 22.08.13, 13:03
      Po 20 mc niekiedy mam dość... ale wiem, że to nadal ważne dla mojego dziecka. Twoja córka jest bardzo malutka, i żadne mm nie da jej tego, co daje jej Twoje mleko. Niedługo karmienie się zmieni, za 4 mc będziesz łapać zwiewającego bobasa żeby ją nakarmić, a ssanie będzie trwało max 5 minut :)
      Zniechęcenie to normalna rzecz w macierzyństwie. Spotykaj się z ludźmi, zorganizuj sobie czas tak, żebyś się zrelaksowała, wyślij tatę w weekend albo wieczorem na spacer z młodą a sama zrób coś dla siebie. Wszystkie znane mi matki przechodzą okresy zniechęcenia, bez względu na to czy karmią piersią czy butelką i w jakim wieku jest dziecko. KP nie ma z tym związku tak naprawdę, to tylko mit, że butelkowe dziecko można "zostawić z każdym". Z czasem dziecko wejdzie w fazy lęków separacyjnych i choćbyś nie wiem co robiła, i tak się do Ciebie przyklei. Albo jeszcze "gorzej", np. moja córa, KP, ma teraz taką fazę, że do usypiania potrzebuje oczywiście KP, ale po drugiej stronie łóżka ma leżeć tata. I nie ma zmiłuj, oboje jesteśmy "uwiązani", choć tata ani dnia piersią nie karmił :D
    • siven1987 Re: Zniechecenie 22.08.13, 13:20
      My sie karmimy dopiero 7m ale chce jak najdłużej pomimo początkowych trudności i podejścia byle do 3m byle do 6m teraz sobie nie wyobrażam zeby małego nie karmić. Powoli rozszerzamy dietę. Wcześniej wogole sie nie martwilam ze mam cos ze sobą brać na wyjście. Młody na kp jak trzeba było to jadł czy to w restauracji, czy u znajomych, lekarza itp. Teraz karmie bo lubię. Uwielbiam kiedy młody sie przysysa i robi takie maslane oczęta... Ehhh cudne to jest i teraz jak sobie pomyśle ze kiedyś nadejdzie czas zeby skończyć kp to mi sie robi smutno.
      Pomijam całkowicie ze kp jest dla dziecka najlepsze. Mnie tez to pozwala jeść to na co mam ochotę w większych ilościach i nie idzie mi w sadelko a to tez sie liczy :)
    • chiara76 Re: Zniechecenie 22.08.13, 13:21
      ja o ko na szczęście nie musiałam walczyć chociaż na samym początku neonatolog oczywiście pierwsze, co zasugerowała to mm bo Młody za mało przybierał. Ale wtedy od razu skontaktowałam się z doradczynią laktacyjną. Fakt, łatwo mi bo mieszkam w W-wie, gdzie bez problemu z ręki kilka namiarów się znajdzie naprawdę dobrych. No i fakt, moje otoczenie też jest za kp, znajome itd.
      Jednak na samym początku, zanim skontaktowałam się z doradczynią nawet próbowaliśmy podać Synowi mm. Na szczęście, nie chciał nawet o tym słyszeć, skończyło się na bezsensownym wydatku (bo oczywiście nakupowaliśmy sterylizatorów, butelek, smoczków, bez sensu).
      Z czasem Młody je coraz szybciej w sensie, nie trwa to pół godziny tylko pięć czy krócej minut, więc nie jest to dla mnie żadne wyrzeczenie. Autentycznie mówię, że incydent z mm przekonał mnie, że jestem najwyraźniej za leniwa do tego. Dla mnie butelka byłaby koszmarnie upierdliwa po prostu, mówiąc kolokwialnie.
      Acha i nie chcę Cię martwić ale niekoniecznie stałe pokarmy muszą oznaczać oszałamiające przyrosty.
      U nas Młody rósł najwspanialej gdy był na tylko i wyłączenie kp.
      Odkąd wprowadziliśmy rozszerzanie diety skończyło się rewelacyjne przybieranie. Pewnie trochę dlatego, że w tym wieku już to nie galopuje tak wspaniale ale pewnie nie tylko dlatego.
    • arathlo Re: Zniechecenie 22.08.13, 14:28
      Każdy jest inny i inaczej do różnych rzeczy podchodzi. Różne rzeczy są dla różnych osób ważne. Mnie kiedyś też dziwiło jak można z dzieckiem pół dnia przy piersi siedzieć, podawałam smoczek, z czego za pierwszym razem spaprało nam to karmienie, a za drugim się udało i się cieszyłam jak nie wiem co. Dopiero przy trzecim dziecku zrozumiałam, że mały człowiek ma swoje prawa, że tak to natura wymyśliła i że tego potrzebuje. I teraz mi nie przeszkadza, gdy przysawiam dziecko 3 raz w ciągu godziny ;) Ale ma już 3ms i zdecydowanie widzę wydłużenie przerw, niemniej także teraz idą zęby więc pierś na to czesto pomaga. Przy trzecim dziecku straciłam poczucie wstydu niemal zupełnie, karmię naprawdę wszędzie. Ostatnio w autobusie planowałam karmić, ale że jednak na rękach przestał płakać i gapił się to odpuściłam bo jednak tak na widoku się czułam, ale gdyby płakał to bym nakarmiła. W kawiarni, restauracji, sklepie nie mam oporów. Karmiłam też na stojąco w pociągu, nogą trzymając wózek żeby się nie przewrócił, bo w gondolę wsadziłam starszaka ;) Z dzieckiem chodzę wszędzie, narosła mi taka hubka i nie rozdzielam się z nim póki co prawie wcale. nmyślę że po 6ms kiedy zacznie jeść łyżeczką czasem go zostawię. Ale ogólnie to nie chodzę w takie miejsca i nie mam przemożnej potrzeby, żebym nie mogła wziąć dziecka. Ostatnio starszaki zostawiłam a z małym pojechałam do siostry i zwiedziłyśmy cały Poznań w długi weekend :) Potem są gorsze problemy niż karmienie ;) Znaczy ja w ogóle nie traktuję tego jakko problem :) ale chodzi mi o to...że im dalej w las...naprawdę z nim odpoczęłam, dało się wyspać z dzieckiem przy piersi, nie musiałam wstawać nikomu robić śniadania, ściągać z półek, pilnować, trzymać za rękę. Jasio sobie grzecznie jeździł w wózku i podziwiał listki i chmury leżąc na plecach, albo miasto leżąc na brzuszku i wystawiając główkę znad krawędzi wózka ;) jak chciał jeść to gdzieś siadałam i karmiłam i dalej szliśmy :)
      Zamierzam go karmić jak najdłużej, bo teraz rzeczywiście w ogóle mi to nie przeszkadza, nie wadzi. Na dyskotekę albo na koncert w zamkniętym pomieszczeniu bym go nie wzięła. Ale nie chodzę, mieszkam na zadupiu ;) Na tańce raz na ruski rok chodzę, no to w tym roku nie byłam i nie będę i przezyję, za rok będzie na tyle duży, że może z raz się uda wyrwać ;)
      Ale to jest moje podejście i moje potrzeby. Inni mają inne. Nie będziesz złą matką jeśli przejdziesz na butelkę. Chociaż ja polecam i namawiam na kp. Ale w końcu nie chodzi o to, żeby się męczyć. Spróbuj jednak spojrzeć na to z innej perspektywy, może uda Ci się zmienić podejście do kp. Mi się udało :) Jasio jest małą bezbronną małpeczką, dla której jestem całym światem, tak na to patrzę ;)
      • agus7 Re: Zniechecenie 22.08.13, 14:35
        kashmir.valley napisała:

        > Ogarnia mnie zniechecenie do karmienia piersia. Coreczka ma prawie cztery miesi
        > ace i juz nie moge sie doczekac, kiedy zaczniemy prowadzac dodatkowe pokarmy.

        Ale przeciez corka sama sobie jajecznicy nie usmazy i nie zje widelcem ;) jedzenie bedziesz musiala przygotowac Ty, zmiksowac, podac, znosic grymaszenie, tropic ewentualne alergie. Juz nigdy nie bedzie tak latwo jak wtedy gdy karmilas wylacznie piersia :)

        i nie bardzo moge sobie wyobrazic w jakie miejsca wybieracie sie obie gdzie kp "nie do konca jest mozliwe".
    • mika_p Re: Zniechecenie 22.08.13, 15:58
      Powiem ci tak: wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma.
      Jest takie porzekadło: przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić, a potem marzysz, żeby usiadły i sie zamknęły.
      Jako matka nastolatka mogę dodać, ze na tym etapie też jest bez umiaru: albo siedzi przy kompie i się nie odzywa, albo znika na pół dnia, albo gada na nudne (dla mnie) tematy, ale słuchac trzeba, zeby od czasu do czasu dowiedzieć się czegoś ciekawego.

      Właściwie dochodzisz do końca najtrudniejszego etapu KP. Teraz dziecko zacznie się najadać w kilka minut, a za parę tygodni zacznie przemieszczać, odkryjesz ile masz niebezpiecznych zakamarków i przedmiotów w domu i pewnie zatęsknisz za czasem, kiedy karmienie oznaczało pół godziny poleżenia, a nie 5 minut, po których następuje powrót do biegania po całym domu z oczami dookoła głowy.
      • awidyna Re: Zniechecenie 22.08.13, 16:50
        No właśnie,ten czas tak ucieka...Ja z uśmiechem wspominam jak odciągałam pokarm przy śpiącym maleństwie, bez pośpiechu ;) teraz musiałam się zrobić mobilna i przejść na ręczny laktator żeby wszędzie dogonić dziecko ;)
    • feronique Re: Zniechecenie 22.08.13, 16:12
      Ja walczyłam o kp przez 3 miesiące - miałyśmy milion różnych problemów i dopiero po tym okresie zaczęło być względnie normalnie. Motywowało mnie to, że ogólnie jestem - może nie obsesyjną - ale jednak zwolenniczką tego, co naturalne i nie chciałam maleńkiego dziecka w kluczowych dla jego rozwoju miesiącach szpikować chemią, plus wygoda i fakt, że lubię spać, a butelka nie daje takiej możliwości, żeby móc przespać całą noc i równocześnie karmić dziecko na żądanie x razy. Początkowo planowałam karmić tak do pół roku, ale przez tę kilkumiesięczną walkę czułam niedosyt - miałam wrażenie, że dopiero zaczęłyśmy, a już by wypadało kończyć, no i tak dociągnęłam do roku, choć końcówka była już nieco wymuszona.
      Poza tym wygoda dla mnie nieporównywalna. Ja karmiłam zawsze i wszędzie. Nie za bardzo przychodzi mi do głowy miejsce, gdzie może być z tym problem. Nawet prowadząc samochód można się przecież zatrzymać na najbliższym parkingu, w lesie można siąść na pieńku, w centrum handlowym wszędzie są ławki. Dla mnie najgorszy okres to początki wprowadzania pokarmów, tym bardziej, że nie dawałam żadnych saszetek, jogurtów i słoiczków, więc strasznie musiałam się nakombinować ilekroć wychodziłam z domu. I szczerze wtedy tęskniłam za czasami, kiedy wystarczyła pierś.
    • yumemi Re: Zniechecenie 22.08.13, 18:40
      Powinnas posluchac mojej kolezanki jak narzekala kiedy z podobnego powodu przeszla z piersi na butelke, ok 5 mca:)))
      A jak juz wrocila do pracy to w ogole, ze przeciez tak fajnie bylo siedziec i karmic i w ogole.
      Trawa jest zawsze bardziej zielona po drugiej stronie.
      Obojetnie co zrobisz, masz przed soba nadal mocno absorbujacy etap rozwoju dziecka, gdzie szczerze powiedziawszy,piers ulatwia zycie (jak moje dzieci po 12 mcu zaczely lapac typowe infekcje, np rota i inne, tylko przy karmieniu piersia nie bylo wymiotow ani innych problemow, nie trzeba w nocy wstawac kiedy jest chore i chce pic etc.).
      jedno jest pewne, zajecia przy dziecku nie bedzie mniej:)

      Co do reszty, najlepiej wypisz za i przeciw i wtedy podejmij decyzje.
    • kashmir.valley Re: Zniechecenie 22.08.13, 19:55
      Dziewczyny, dziekuje za wszystkie odpowiedzi. Doceniam to w jaki sposob opowiadacie o wlasnych doswiadczeniach. Pozwolcie, ze odniose sie zbiorczo do waszych komentarzy:

      Zdaje sobie sprawe, ze im dziecko starsze tym wiecej przy nim pracy i ze samo sobie jajecznicy nie zrobi ;) Chodzi mi o to, ze w przypadku butelki czy pokarmow stalych ta praca moze byc wykonana przez inne osoby, nie tylko mnie. Akurat chetnych do pomocy przy malej nie brakuje, z jej tata na czele.

      Chyba to, co meczy mnie najbardziej, a o czym nie wspomnialam w wyjsciowym poscie, to fakt, ze:
      a) coreczka chcialaby jesc niemal caly dzien
      b) przez ostatnie tygodnie przybrala za malo. W czerwcu przybrala ok, tzn. bez relewacji (180 gr na tydzien srednio), ale w lipcu okazalo sie - zupelnie przypadkiem - ze przez 5-6 tygodni przybrala jedynie nieco ponad 300gr. Od narodzin uzywalam kapturkow, teraz postanowilam z nich zrezygnowac i przestawienie poszlo nam zaskakujaco dobrze, ale nie zmienilo to faktu, ze coreczka wciaz wisi na piersi przez caly dzien. Opisze wam przykladowa sytuacje z dzisiaj:
      karmilam mala piersia niemal non stop, o 18 wyszlam pobiegac i zostawilam coreczke z tata i butelka ze 135 ml mieszanki (mala wazy ok. 4,8 kg, 15 tygodni skonczonych). Coreczka wypila butelke jednym duszkiem i domagala sie wiecej. Kilka minut kp po moim powrocie uspokoilo ja na tyle,ze nie byla zauwazalnie glodna i sobie wesolo bawila sie z pluszakami w lozeczku, potem chciala sie nosic, potem chciala sie do nas usmiechac, itd.
      Mam nadzieje, ze rozumiecie moje obawy: z jednej strony jest karmiona niemalze non stop - i wyglada na to, ze technike ssania ma ok - z drugiej strony przybiera za malo na wadze i wciaz wydaje sie glodna.
      (Poza tym jest pogodna, wesola, ciekawa swiata i sklonna do zabawy, wiec wg lekarzy nie ma powodu do niepokoju).

      Dlatego czuje sie taka zniechecona do kp. Tyle godzin na je poswiecam, a mala - choc pogodna i usmiechnieta - wciaz jest malutka i spadla ze swojego centyla. Chcialabym dla niej jak najlepiej. Tez lubie - CZASEM - karmienie piersia. CHyba najbardziej rano, kiedy jest wyglodniala po nocy i jedzenie idzie jej szybko, lezymy sobie razem w lozku, jest fajnie... Ale potem okazuje sie, ze kolejne godziny spedzam na kanapie. I tak, czytam sobie, ogladam tv, siedze w necie, mala patrzy sie na mnie tymi swoimi wielkimi slepiami i smieje sie do mnie, i je je je... A waga rusza sie niemrawo.

      Co do karmienia poza domem: karmilam tak i nie raz, czy to w samolocie, czy w parku. Tym niemniej sa miejsca, w ktorych na kp nie chce sobie pozwolic,, zarowno dla komfortu swojego jak i innych, chocby w lokalu podczas lunchu, czy w muzeum na wystawie. Poki pogoda jest ladna i warunki na to pozwalaja, wychodze na zewnatrz albo korzystam z butelki. Karmienie na stojaco w pociagu to dla mnie czysta abstrakcja ;) I mieszkam w miescie przyjaznym matkom z dziecmi, tym niemniej uwazam kp za zbyt intymna sprawe, by pozwolic sobie na nie zawsze i wszedzie, zwlaszcza ze w przypadku coreczki jest to niekonczaca sie sprawa.

      Szczerze mowiac myslalam, ze karmiac piersia bede mogla pozwolic sobie na wiecej. Czytam o tym, ze dzieci potrafia sie najesc w 10-15 min i nie moge sie doczekac, kiedy corcia tez bedzie do tego zdolna :) Dla jej dobra, ale rowniez dla mojego, bo te godziny na kanapie ciaza mi coraz bardziej. Moge sie z nia bawic godzinami na macie, nosic na rekach czy prowadzic na spacery, ale te niekonczace sie karmienie - nie przynoszace nalezytych rezultatow - wplywa na mnie troche deprymujaco.
      Mam nadzieje, ze rozumiecie skad sie bierze moje zniechecenie.


      • yumemi Re: Zniechecenie 22.08.13, 20:51
        Ja tylko dodam ze spokojnie mozna karmic na towarzyskim lunchu, dyskretnie. W muzeum tez:)

        Jak dla mnie butelki to bylo utrudnienie (pierwsze dziecko przestawilam na butelki w drugim polroczu i mi wystarczylo zeby drugie dziecko nigdy butelek nie widzialo)). W samolocie czesto widze jak mecza sie mamy butelkowe i o ile latwiej jest jesli dziecko jest karmione piersia. Czesto z dziecmi latalam wiec dla mnie to duzy plus, tzn podroze.
        Jak dostala rota wirusa to tylko dzieki temu ze byla piers, nie odwodnila sie. Jak wrocilam do pracy, to piers byla zbawieniem po powrocie.. w nocy szczegolnie bo steskniona mala budzila sie wtedy czesciej.
        Przy pierwszym dziecku byla butelka i wstawanie i kubki w nocy itp.

        Ale ja moge o sobie pisac.. dla mnie bylo wazne ze moglam wsadzic dziecko w chuste i nie myslec o tym co zabrac do jedzenia. Kazdy ma inna sytuacje.
        Ja z perspektywy dwojki dzieci, 10 i 6 lat, widze inaczej to siedzenie na kanapie i cala reszte. Doceniam rzeczy ktore wtedy mogly mnie irytowac, widze jak szybko to dziecinstwo mija. Na Twoim etapie wszystko wydaje sie byc stale i trwac wiecznie, tak to pamietam:)))

        Co do wagi, napisz dokladnie jakie sa te przyrosty. po 4 mcu sa juz duzo nizsze i maja byc nizsze. Czesto ta butelka z mm jest? Dostaje cos poza mlekiem?
        • kashmir.valley Re: Zniechecenie 22.08.13, 21:02
          Yumemi, co do karmienia publicznego to ja rowniez karmie dyskretnie: chusta na ramieniu, nic nie widac. Tym niemniej sa sytuacje, zwlaszcza w lokalu przy stole, kiedy kp mnie krepuje, zwlaszcza ze to nigdy nie jest 5 czy 10 minut, ale dluga biesiada. Moge jesc wtedy tylko jedna reka, co jest niewygodne. Mala czasem je nerwowo, poprawia sie, to nie jest dla mnie komfortowe ani psychicznie ani fizycznie.

          Co do przyrostow: coreczka urodzila sie z waga 2900gr. Troche oczywiscie stracila w pierwszych dniach, ale nie zeszla nizej niz 2700 gr.
          Po zakonczonym tygodniu 8 wazyla 4,32 kg.
          Po zakonczonym tygodniu 13 wazyla 4,64, czyli przez 5 tygodni przybrala tylko 320gr.

          Od ostatniego wazenia minely dwa tygodnie. W tym tygodniu wazylam ja w domu inna waga i wyszlo 4,85, czyli, jesli wierzyc pomiarowi, wzrost o 200g przez 2 tygodnie. Lepiej, ale nie idealnie.

          Moze rzeczywiscie z perspektywy czasu wszystko wyglada inaczej. Ja obracam sie w towarzystwie mam z pierwszym dzieckiem w tym samym wieku co coreczka i wszystkie jestesmy juz zmeczone kp, uwiazaniem do tej przyslowiowej kanapy. Stopniowo kolejne z nas przechodza na butelke...

          Butelka jest sporadycznie, choc ostatnio coraz czesciej. Np w sobote i niedziele ( po jednej na dzien), bo bylismy na wyjezdzie i dzis, czyli w czwartek. Ale do soboty nie bylo czesciej niz jedna na tydzien lub rzadziej. Nic innego poza mlekiem nie dostaje.
          • gonia28b Re: Zniechecenie 22.08.13, 21:39
            To ja powiem krótko, bo moje zdanie jest na tym forum bardzo niepopularne...
            Ja wykarmiłam w sumie syna butelką, bo zupełnie nie radziłam sobie z kp. a walczyłam ze dwa miesiące, Kuba chyba ani razu nie opróżnił mojej piersi. Godzinami trwała walka o to, żeby w końcu zassał, a później godzinami trwało "ciumkanie", bo ja nigdy nie czułam, żeby coś porządnie wypił.
            Kuba w efekcie był dzieckiem butelkowym i wcale, ale to wcale nie uważam, że stała się mu jakaś krzywda. Wniosek? Karmienie piersią jest przereklamowane.
            • yumemi Re: Zniechecenie 22.08.13, 22:54
              Kuba w efekcie był dzieckiem butelkowym i wcale, ale to wcale nie uważam, że st
              > ała się mu jakaś krzywda. Wniosek? Karmienie piersią jest przereklamowane.

              A co ma to wspolnego z tematem watku?
              Mala poprawka: Reklamowane za ogromna kase jest mm, nie pokarm ludzki.
            • nini6 Re: Zniechecenie 23.08.13, 09:54
              gonia28b napisała:
              Kuba chyba ani razu nie opróżnił mojej piersi.
              Piersi się nie da opróżnić. Dopóki dziecko ssie, dopóty mleko jest wytwarzane.
              gonia28b napisała:
              godzinami trwało "ciumkanie" bo ja nigdy nie czułam, żeby coś porządnie wypił
              A jak to miałaś "poczuć"? Wagę miał zwiększyć o kilo po karmieniu, czy jak? O porządnym wypijaniu świadczą tylko i wyłącznie przyrosty wagi.
              Ciumkanie godzinami to typowe zachowanie noworodka i małego niemowlęcia.
              • gonia28b Re: Zniechecenie 23.08.13, 21:43
                "Ciumkanie godzinami to typowe zachowanie noworodka i małego niemowlęcia."

                Typowe czy nie typowe - wszystko jedno, ale można się zniechęcić i mieć serdecznie dość takiego uwiązania.
            • tully.makker Re: Zniechecenie 23.08.13, 14:10
              Czyli kwaśne winogrona.

              Kocham takie dorabianie ideologii do wlasnej niekompetencji.
          • yumemi Przyrosty wagowe 22.08.13, 23:03
            O wadze napisze, bo reszta czyli decyzja o karmieniu to sprawa wylacznie Twoja i sama musisz zdecydowac.

            Co do przyrostow: coreczka urodzila sie z waga 2900gr. Troche oczywiscie straci
            > la w pierwszych dniach, ale nie zeszla nizej niz 2700 gr.
            > Po zakonczonym tygodniu 8 wazyla 4,32 kg.
            > Po zakonczonym tygodniu 13 wazyla 4,64, czyli przez 5 tygodni przybrala tylko 3
            > 20gr.

            2700g przy urodzeniu - 10 centyl
            4320 8 tyg - miedzy 10 a 15 centylem
            13 tyg 4640g - spadek na 5 centyl (ciekawe ze w okolicach czasu kiedy konczy sie hormonalna nadprodukcja a zaczyna wylacznie popyt podaz czyli efektywna technika ssania jest podstawa, wyglada na to ze byc moze tutaj byl problem - byly smoczki, kapturki etc?) A moze choroba?
            Teraz wazy 4850g i ma 15 tyg? Czyli mniej wiecej 5-10 centyl, czyli troche poszlo do gory.
            Dobrze byloby wiedziec co spowodowalo ten spadek centylowy miedzy 8 a 13 tygodniem.
            • kashmir.valley Re: Przyrosty wagowe 22.08.13, 23:57
              Co do spadku miedzy 8 a 13 tyg to pielegniarka srodowiskowa stwierdzila, ze to najprawdopodobniej wynik tego, ze mala praktycznie nie spi w ciagu dnia i spala wszystko, co zje. Lipcowe upaly plus kapturki nie pomogly sprawie.
              Ogolnie wg niej i lekarzy mala ma sie dobrze, jest wesola, ciekawa i aktywna i nie mamy powodu do niepokoju. W sumie tylko mnie i meza martwia jej niskie przyrosty, pewnie dlatego, ze to ja spedzam cale dnie na karmieniu.

              • yumemi Re: Przyrosty wagowe 23.08.13, 10:04
                Jak dla mnie to spadek wagi raczej zwiazany wlasnie z tym troche nieefektywnym ssaniem.. kapturki dodatkowo to moga potwierdzac.

                Nic Ci w sumie nie doradze bo sama musisz zdecydowac. Moge jedynie napisac ze mleka sobie dziecko wyssie ile potrzebuje jesli bedzie moglo ssac kiedy chce. Mozesz dodatkowo zrobic badania, zwykla morfologie, aby sprawdzic czy wszystko gra.
                I sobie spokojnie karmic, sprawdzajac przybory wagowe (po 16 tyg norma to 96g-126g tygodniowo), czy siedzi na tym swoim 10-15 centylu.
                A za 2 mce i tak przyjda jedzonka i sila rzeczy bedziesz karmic coraz mniej.
                Jesli zdecydujesz sie dalej karmic, probowalabym jednak usprawnic karmienia, trzymac dluzej przy jednej piersi zanim dasz na druga (szczegolnie jak juz oprozniona jest, wtedy najwiecej tluszczu ma!) czyli np zrobic pare minut przerwy na przewiniecie czy ponoszenie dziecka, i znow na ta sama piers i tak kilka razy, a potem druga. Itp.
                • kashmir.valley Re: Przyrosty wagowe 23.08.13, 15:16
                  Niewykluczone, ze technika ssania sie nie sprawdzila. Od jakis dwoch tygodni karmie ja bez kapturkow. Jakie beda tego efekty zorientuje sie mniej wiecej w polowie wrzesnia. Jestesmy wtedy umowione na kontrole malej i zobaczymy, czy potrzebne beda dalsze dzialania. Nie mieszkam w Polsce i ogolne podejscie fachowcow do malutkiej jest raczej: na spokojnie. Na razie jest dobrze, zobaczymy czy niskie przyrosty beda sie utrzymywac, martwic sie bedziemy pozniej. Nie przecze, ze mnie to uspokaja, ale tylko troche.
      • siven1987 Re: Zniechecenie 22.08.13, 21:11
        Ja akurat z moim młodym jak skończył 4m wyjechałam na 6tyg nad morze co by sie dziecko jodu nawdychalo chcąc zeby spędzał całe dnie na dworze nauczyłam sie karmić go wszędzie. Dyskretnie ale czasami siedzialam na ławce czy w knajpie na kawie przez 1-1,5h nim sie młody od cycka odczepil. Ja miałam moment zmęczenia siedzeniem na kanapie jakos koło 6tygodnia młodego. Teraz tęsknię za tym spokojem który wtedy miałam. Teraz non stop latanie za pelzakiem. U mnie nie ma mowy i nie było o mimo młody podziękował za butelkę... Silikonu do dzioba nie bierze. .
        • kashmir.valley Re: Zniechecenie 22.08.13, 21:43
          Czasem sobie mysle, czy taki wyjazd nam tez dobrze by nie zrobil. ;)

          Pisalam wyzej, ze ja tez potrafie karmic piersia publicznie i nieraz mi sie to zdarzylo, rowniez w kawiarniach. Tym niemniej, kawiarnia kawiarni nierowna, przynajmniej w moim odczuciu... Sa miejsca i sytuacje w ktorych nie mam poczucia skrepowania, ale jesli jestem w towarzystwie i w specyficznym lokalu, czuje dyskomfort. Niedawno bylismy na rodzinnym spedzie i razem z ok. 20 osobami siedzielismy na lunchu w lokalu. Na karmienie piersia wyszlam na zewnatrz - byly stoliki, swiecilo slonce, bylo ok - jakos nie moglam przemoc sie do karmienia przy stole.

          A co do silikonu: gusta maluchow sa jednak czasem nie do wytlumaczenia ;) Przez trzy miesiace karmilam mala przez kapturki, butelke tez spokojnie wypije, ale do smoczka nigdy nie chciala sie przekonac i non stop go wypluwa, chociaz silikon nie jest jej przeciez obcy.
          • arathlo Re: Zniechecenie 22.08.13, 22:53
            Ja też w takich sytuacjach wychodzę czy odchodzę od stołu- np w domu, idę na kanapę. Ale jakoś nie mam z tym problemu ;)
            Wiesz co jak tak czytam to wydaje mi się, że jest u Was problem ze ssaniem...dziecko wisi non stop a ma słabe przyrosty, podajesz czasem butelkę która może psuć ssanie, to się składa do kupy. Spróbuj tej butelki nie podawać i ćwicz kp, może się poprawi. A jak nie to za 2ms dzieć zacznie jeść zupki i wtedy zupki będzie mógł podawać ktoś inny również. Nie wiem jak jest u Ciebie, ale moje dziecko jest bardzo towarzyskie i nie każde marudzenie oznacza cyca, coraz częściej starczy, że ktoś podejdzie, pogada do niego a jak nie to- to wziąć na ręce i ponosić lubi :) i wcale nie muszę ja ;) Jak już trzeba piersi to wiadomo- nic nie pomaga ;) Ale coraz rzadziej tego ssania potrzebuje, a coraz więcej zabawy i towarzystwa :) Jak ją nosisz lub trzymasz na rękach? Może popróbuj różne pozycje? Moje dziecię ulubiona poza to brzuszkiem na przedramieniu img96.imageshack.us/img96/3075/g100849tf0.jpg

            lub tak:
            bi.gazeta.pl/im/1b/bf/c7/z13090587Q.jpg
            Gdy siedzę to często kładę go sobie na brzuszku na moich kolanach. Ludzie się dziwią, ale on tak bardzo lubi. Jeśli chodzi o noszenie na przedramieniu to coraz rzadziej bo klocuch mi się robi, już pewnie ponad 7kg (4,6 się urodził :P ). A jeszcze ostatnio to go już sobie "sadzam" na kolanach- oczywiście nie sadzam normalnie, bo na to za wcześnie, ale układam w pozycji "fasolki" coś w stylu jak w foteliku, ważne by dziecko nie siedziało na kręgosłupie, a miało pupę "podwiniętą" ja tak to nazywam. Noszenie lub trzymanie poziomo kojarzy się dziecku często z karmieniem i może robić hopsztosy w kierunku piersi w związku z tym. Nie o to chodzi że robię tu z Ciebie "idiotkę", ale czasem ludzie nie wiedzą że można tak dziecko nosić. No tak jak ja na przedramieniu noszę to na ulicy ludzie się oglądają i mają TAKIE oczy ;) a położne w szpitalu mnie pochwaliły, powiedziały że widać, że wieloródka, dziecko jedną ręką pod pachą nosi ;)

            Ba
            -
            • kashmir.valley Re: Zniechecenie 23.08.13, 00:09
              Niewykluczone, ze z technika ssania cos jest nie tak, chociaz wszystko wydaje sie ok, zwlaszcza po odstawieniu kapturkow. No ale moze mi sie tylko wydaje.
              Coreczka rzeczywiscie uwielbia byc noszona. Z tego powodu sprawilam sobie nosidlo, bo niemal kazde wyjscie z domu po 15min konczy sie marudzeniem w wozku, mimo zabawek. Po wyjeciu z wozka zaczyna sie rozgladanie po swiecie. Ale i tak po jakims czasie znow zaczyna sie cos ksiezniczce nie podobac i tylko piers na to pomaga, a rzuca sie na nia tak jakbym ja glodzila przez godziny.

              Butla do tej pory w uzyciu byla sporadycznie, raz na tydzien badz rzadziej.
              • arathlo Re: Zniechecenie 23.08.13, 10:36
                Mnie też się wydawało tak przy pierwszym dziecku- że dobrze ssie...a niestety po 3ms była d*pa :(

                Butla raz na tydzień wystarczy żeby spaprać, niestety :/

                Jakie masz nosidło, tak poza tematem? Dla takiego maluszka to raczej tylko chusta albo jakiś dobry ergonomik. Większość nosideł jest bardzo niedobra, nawet jeśli piszą, że od 0, jak mają wkładki to jest to bujda na resorach...
                • kashmir.valley Re: Zniechecenie 23.08.13, 15:42
                  Arathlo, nie zrezygnuje calkowicie z butelki. Nie jestem po prostu w stanie spedzic kolejnych tygodni czy miesiecy tylko na kanapie. Jutro chocby wychodze na krotki wypad z dawno niewidziana kolezanka i maz chetnie z coreczka zostanie. Czuje, ze jesli powiem butli calkowite nie, to czeka mnie opozniona depresja...

                  Co do nosidla, mam Baby Bjorn. Uzywam go przez krotki czas, tylko wtedy, gdy jestem z coreczka sama poza domem i ona musi, no po prostu musi, wstac z wozka i rozgladac sie po swiecie. Nie jestem w stanie prowadzic wozka, trzymac ja na rekach i jednoczesnie placic za zakupy. Jesli mam towarzystwo, to wtedy mala laduje na rekach.
                  • arathlo Re: Zniechecenie 23.08.13, 19:26
                    A może inny sposób karmienia? Kubeczek? Łyżeczka? Butelką sama sobie kopiesz dół po prostu i to jest błędne koło. Mała ciągle wisi na cycu, więc podajesz butelkę, która psuje jej ssanie i najprawdopodobniej PRZEZ TO mała właśnie wisi- bo źle ssie i nie umie się najeść raz a dobrze. Większość dzieci w tym wieku ma już raczej jakieś przerwy i drzemki. Oczywiście u jednego to będzie 10min ssania u innego 30, u jednego przerwa to godzina u innego 3, ale jednak u 4miesięcznego dziecka RACZEJ nie jest to non stop. Przy założeniu prawidłowego ssania. Jak nie odstawisz butelki całkowicie to kp na pewno się nie poprawi, na 100%. I pewnie wkrótce skończy. A skoro w ogóle tu jesteś, na forum i pytasz o rady to jednak jakaś tam część Ciebie chce karmić. I jak się skończy to możesz tego żałować i wyrzucać sobie. Ja jak traciłam mleko po 3ms przy pierwszym dziecku to dopiero miałam depresję...i do dziś przeżywam tamto nieudane kp.

                    Co do spotkań. Ja tam chodzę wszędzie z dzieckiem i ani mi ani znajomym to nie przeszkadza :) Jak komuś przeszkadza moje dziecko to cóż...widocznie nie jest dobrym przyjacielem ;) A Twoje dziecko ma już 4ms, już za 2 a może 1,5ms zacznie jeść zupki i wtedy będziesz mogła zostawić tatę/babcię z zupką czy kaszką (w przypadku kp- na wodzie!) i łyżeczką i żadne odciąganie i butelka nie będą już konieczne! To nie jest tak dużo. To tylko kilka tygodni. Przetrwałaś 9ms ciąży czekając na dziecko, karmisz już 4ms to nie dasz rady jeszcze kilku tygodni? Zwłaszcza że odstawienie butelki może sprawić że wszystkie problemy z kp odejdą w zapomnienie...
                    • kashmir.valley Re: Zniechecenie 23.08.13, 20:43
                      Moze wyjasnie troche sprawe z ta butelka, bo wydaje mi sie, ze doszlo do lekkiego nieporozumienia.
                      Mala od poczatku duzo na piersi wisiala i kiedy przez pierwsze dwa tygodnie byla dokarmiana, robilismy to kubeczkiem wlasnie.
                      Butla jako butla nie byla stosowana przez wieksza czesc czasu i pojawila sie dopiero niedawno, kiedy zmuszona bylam okazjonalnie zostawic coreczke sama z tata.
                      Uzywalam natomiast kapturkow. Do konca drugiego miesiaca wygladalo na to, ze mimo kapturkow przyrosty byly ok, ale trzeci miesiac przyniosl zahamowanie, datego z nich zrezygnowalam.
    • marsylvik Re: Zniechecenie 23.08.13, 05:43
      > I dlatego podziwiam te z was, ktore tak bardzo walcza o kp, czesto wbrew opinio
      > m najblizszego otoczenia, i pytam sie was, co was do tego motywuje, co jest tak
      > iego fajnego w kp, zwlaszcza po uplywie kilku miesiecy. Czy te tygodnie i tygod
      > nie karmienia nie zaczynaja wam ciazyc?

      Ja karmienie piersią pierwszego dziecka zakończyłam z głupoty. Z niewiedzy. Nie miałam pojęcia o skokach wzrostowych, sądziłam, że mi produkcja mleka spadła, stąd cycozwis trzymiesięczniaka od kilku dni. Jak zaczęłam dokarmiać, to przestał wisieć. Ale po 6 tygodniach została już tylko butla, laktacja mi wtedy siadła naprawdę.

      Syn ma teraz 18 lat. Okresowo walczy z nadwagą, a czasem z otyłością. Przynajmniej częściowo winię za to mleko modyfikowane.
      Kosztowało mnie to mleko finansowo też więcej, niż się spodziewałam. Ja na mm patrzę pod tym względem jak na papierosy: jak zaczniesz, to już trudno (albo się nie da) przestać.

      Karmię z podejściem: chciałabym chociaż z pół roku, ale jak wyjdą problemy, które mnie przerosną, albo wrócę do pracy i się karmienie skończy to tragedii nie będzie. Dziś Mała kończy 7 miesięcy :) A karmienie jest coraz bardziej bezproblemowe i niewymagające. No i usypianie dziecka jest łatwe ;)
      • kashmir.valley Re: Zniechecenie 23.08.13, 15:47
        Usypianie rzeczywiscie jest latwe przy kp, potwierdzam :) Tzn. tylko wieczorem, bo w ciagu dnia jej wysokosc to sobie co najwyzej jedna 20minutowa drzemke ucina.
    • tully.makker Co motywuje? 23.08.13, 14:18
      Wlasnie sobie uswiadomila, ze rozpoczelam 70 w moim zyciu miesiac karmienia piersia m- nie, nie tego samego dziecka, spokojnie ;-).

      Lubie, kiedy rzecyz dzieja sie naturalnie, a naturalnym jest dla mnie ze matka ssaka karmi swoje dzieci swoim wlasnym mlekiem. Niedgy nawet nie rozwazalam przejscia na butelke, nigdy nie kupilam mleka modyfikowanego i zadne z moich dzieci nie pilo z butelki. Oczywiscie, nie bylo zawsze rozowo - problemy z brodawkami, niskie przyrosty, nietolerancje pokarmowe, refluks, nic nas nie ominelo. Ale zawsze mialam przekonanie, ze butelka nie jest llekarstwem na zaden z tych problemow, no moze z wyjatkiem brodawek.

      Dodatkowo motywowalo mnie skapstwo i lenistwo.
      • kashmir.valley Re: Co motywuje? 23.08.13, 15:37
        Tully, ja tez jak patrze na te mieszanke w proszku to mysle sobie, ze do naturalnosci jest jej daleko... ;)
        Z drugiej strony, sama bylam dzieckiem butelkowym, podobnie jak miliony innych i wyroslam na okaz zdrowia ;)

        Wiecie, ja jakos nie potrafie sie odnalezc w tym kp. Moze zle przystawiam i stad te niskie przyrosty oraz ciagle wiszenie na mnie, moze jestem zbyt niecierpliwa i oczekuje rutyny tam, gdzie na nia za wczesnie. Te kp wydaje mi sie po prostu niezmiernie skomplikowane: techniki ssania, rozne fazy mleka, kombinowanie z pozycjami - strasznie tego duzo jak na cos naturalnego i nie spodziewalam sie, ze to az tak wysoka szkola jazdy ;) Jakos te kp u nas nie do konca funkcjonuje i pewnie stad moje zniechecenie.
        • tully.makker Re: Co motywuje? 23.08.13, 16:08
          Wiesz, kiedy mi się karmiło najfajniej? Kiedy karmiłam najstarszego, nie było jeszcze Internetu i nie wiedziałam o wszystkich fazach, limitach przyboru wagi itp. Tzn., miałam ogólną książkę o rozwoju dziecka, ale nie wdawałam się za bardzo w szczegóły. Po prostu karmiłam jak umiałam najlepiej i to młodzieży musiało wystarczyć. Nadal uważam, ze zbytnie rozkminianie szkodzi karmieniu.

          Cos ci jeszcze doradzę - kiedy masz małe dziecko, wciąż na cos czekasz - aż zacznie jeść zupki, przesypiać noce, robić do nocnika, i tak dalej. Ja czekałam na to tak bardzo, ze nie umiałam się cieszyć tym, co jest aktualnie, przynajmniej tak było z najstarszym. Potem z kolei żałujesz, ze ta czy inna faza się już skończyła i ze nigdy nie wróci.
          Z kolejnymi chłopakami zadałam siebie dużo trudu mentalnego, by nauczyć się cieszyć tym, co aktualnie się dzieje, i w pełni być obecna w tym, co jest, a nie wybiegać myślami w przyszłość lub przeszłość. Od razu robi się spokojniej i przyjemniej.

          Do tego, dla osoby tak aktywnej jak ja, w tym dużo czasu poświęcającej na pracę zawodowa, ten czas, kiedy dziecko jest małe i można z czystym sumieniem zwolnic, siedzieć albo leżeć cale dnie pod pretekstem karmienia czy opieki nad dzieckiem, jest naprawdę bezcenny. Jeśli masz kogoś, kto chce cię wyręczać, zagon ich do prania, prasowania, sprzątania i gotowania - a sama ciesz się macierzyństwem, które w swej najintensywniejszej formie zajmie ci może 6 - 8 miesięcy, z 960 jakie masz szanse przeżyć - to naprawdę niewiele!
          • yumemi Re: Co motywuje? 23.08.13, 18:26
            > Cos ci jeszcze doradzę - kiedy masz małe dziecko, wciąż na cos czekasz - aż zac
            > znie jeść zupki, przesypiać noce, robić do nocnika, i tak dalej. Ja czekałam na
            > to tak bardzo, ze nie umiałam się cieszyć tym, co jest aktualnie, przynajmniej
            > tak było z najstarszym. Potem z kolei żałujesz, ze ta czy inna faza się już sk
            > ończyła i ze nigdy nie wróci.

            Dokladnie tak. Ja przy moim prawie 11 latku wracam do momentow, typu kiedy mi bylo tak zle bo wisial na piersi, budzil sie w nocy, pedzilam od etapu do etapu. A teraz spedza caly dzien wakacyjny z kolegami i tyle go widze. Czesciej wspominam i zastanawiam sie na co jak tak wtedy czekalam zamiast sie cieszyc chwila.
            • arathlo Re: Co motywuje? 23.08.13, 19:39
              Ja już a raczej dopiero przy 3 dziecku załapuję ;) Chciałabym, żeby NIC nie robił. A on skubany zaczął się obracać w wieku 3ms i 1tydz! I popełzuje...a ja nie chcę! Chcę, żeby był małą wiszącą na cycu małpiatką już...zawsze chyba ;) Mam jeszcze 2 i 5latka w domu...no i mogę ich spokojnie wydelegować na kilka dni beze mnie, nie ma dramatu i tragedii. Jeszcze niedawno córka przeżywała rozłąkę i się wkurzałam, teraz przestała i...łezka w oku. No jak to ? To już nie jestem NIEZBĘDNA? halo! Dobrze, ze jest jeszcze Jaś. Taki malutki, spokojny. Nawet jak dużo i często jadł...był najspokojniejszy z towarzystwa ;) Zero wymagań, zero tłumaczenia dlaczego nie kupię trzecich lodów i dlaczego nie można iść na wszystkie kosztowne atrakcje w wesołym miasteczku, dlaczego nie można kąpać się w morzu gdy wicher łeb urywa, dlaczego dmuchańce są zamknięte w deszcz i dlaczego trzeba jechać na wakacje 5 godzin a na plac zabaw iść piechotą 15 minut...patrzę na tego Jasia i Bogu dziękuję, że on nic więcej nie chce i nie potrzebuje jak uśmiech mamy i pierś. Przynajmniej wiadomo o co chodzi i łatwo zaradzić płaczom. I nie ucieka, nie dotyka, nie rusza wszystkiego. Nie stłucze, nie zepsuje, nie urwie karnisza. Naprawdę...im dalej tym gorzej ;)
              A nawet jak dziecko będzie na butelce to za kilka ms może się okazać, że nie wyjdziesz o planowanej godiznie albo nie wyjdziesz wcale, bo dziecko odmówi założenia rajstop tak skutecznie, dostanie histerii tak silnej, że zwymiotuje na jedyną zimową kurtkę...
              Naprawdę, wiem co mówię- leż z dzieckiem ile się da, bo już niedługo się nie da, bo będziesz musiała dziecku wyjmować ręce z gniazdek :P
              • arathlo Re: tully, 70 WOW! :) 23.08.13, 19:41
                Ja chyba 70 nie dobiję :( Ja na razie mam 15 za sobą i to na 3 dzieci :( jakieś 20 pewnie jeszcze przede mną i pewnie ostatnie dziecko, więc takiego wyniku nie osiągnę ;) Zazdroszczę :) Fajnie :)
                A ludzie się mnie pytają czy JESZCZE karmię !!! 3miesięczne dziecko - JESZCZE? A ja mówię, że raczej DOPIERO zaczęłam :)
                • siven1987 Re: tully, 70 WOW! :) 23.08.13, 20:15
                  Wow!!! Super taki wynik. Ja z młodym mam nadzieje jak najdłużej ale na drugiego berbecia chyba nie mam co liczyć bo moj A stwierdził ze jedno mu wystarczy. Mam nadzieje go jakos przekonać ale nie wiem czy sie uda bo mi sie jeszcze 2 marzy.
                  Ja juz tęsknię za spokojnym siedzeniem z młodym na kanapie.
                  Do autorki wątku>>>> a moze nie myśl tyle nie kombinuj zrelaksuj sie i daj dziecku i sobie czas powiedzmy 2tyg. Jak chce wisieć niech to robi i juz. Zobaczysz ze jak podejdziesz do sprawy na luzie to bedzie łatwiej.
                  • kashmir.valley Re: tully, 70 WOW! :) 23.08.13, 21:47
                    No cos w tym jest, ostatnio ktos na powiedzial, ze wkraczamy teraz w najlepszy okres w zyciu rodzica, bo po osmym miesiacu juz tak latwo nie bedzie ;)

                    Ja ogolnie bardzo lubie zajmowac sie coreczka, bawic sie z nia, smiac sie, chodzic na spacery, nawet przewijac. Tylko te karmienie jakos nie do konca mi lezy.

                    Niektore z was pisza, by podejsc na luzie i ze to taka naturalna sprawa. Moze i tak, ale jakbym tak zupelnie zdala sie na intuicje, to zaglodzilam dzieciaczka na smierc albo przerzucila sie na butle juz po pierwszym tygodniu. Dla mnie osobiscie kp to nie taka prosta i oczywista sprawa, wrecz przeciwnie, odnosze wrazenie, ze to co przed porodem wydawalo mi sie naturalne, nagle okazalo sie powaznym przedsiewzieciem i niemalze nauka w samym sobie.

                    No nic, zobaczymy jak coreczka bedzie jadla i rosla przez najblizsze tygodnie. Nie ukrywam, ze licze bardzo na pozytywny wplyw podawania nowych pokarmow. Zanim zas to nastapi postaram sie troche zrelaksowac, choc juz mnie nosi po tych tygodniach na kanapie ;)
      • gonia28b Re: Co motywuje? 24.08.13, 04:31
        "Oczywiscie, nie bylo zawsze rozowo - problemy z brodawkami, niskie przyrosty, nietolerancje pokarmowe, refluks, nic nas nie ominelo."

        Jesteś pewna, że tak nic Was nie ominęło? Zawsze może być jeszcze gorzej, uwierz mi...

        Oczywiście generalnie też jestem i zawsze byłam zwolenniczką tego co naturalne. Nawet nie przyjmowałam do wiadomości tego, że będę musiała karmić sztucznie!
        A potrafi dojść do sytuacji, że argumenty o tzw. lenistwie i oszczędności, taniości kp. nie znajdują żadnego pokrycia! Szybciej opanowałam karmienie butelką niż piersią. Wiem co mówię, bo szybciej też potrafiłam laktatorem ręcznym odciągnąć pokarm i podać dziecku z butelki aniżeli dziecko samo wypiło z piersi.
        Argument o taniości jest absolutnie z d***, bo jak się nie da piersią wykarmić, to się trzeba cieszyć, że cię stać na to mleko w proszku...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka