Gość: agata
IP: *.protonet.pl
18.02.17, 14:39
Witajcie!
1.02 urodziłam synka. Po porodzie był przystawiony do piersi i zaczął ssać. W szpitalu spędziliśmy tydzień, z tego 5 dni pod lampami ze względu na nasiloną żółtaczkę. Podczas pobytu w szpitalu był głównie karmiony piersią, ale podczas fototerapii panie pielęgniarki kilka razy go dokarmiły. Po powrocie ze szpitala praktycznie całe dnie spędzaliśmy w łóżku i się karmiliśmy, a raczej próbowaliśmy bo synkowi nie za bardzo chce się ssać... Po przystawieniu ssie i przełyka przez pół minutki, a potem zasypia i żadne mizianie po policzku i inne formy aktywizacji nie działają. Być może jego lenistwo wynika z faktu, że być może nie zeszła całkowicie żółtaczka. Po 5 dniach od powrotu do domu przyjechała do nas znajoma położna i zarazem doradca laktacyjny. Opróżniliśmy moje piersi, stwierdziła że pokarm mam i zaleciła odciąganie odrobiny pokarmu przed karmieniem, żeby syn dostawał mleko II fazy. Postępowałam zgodnie z instrukcją, ale po podaniu obu piersi po 20min syn dalej był głodny więc podaliśmy mu odciągnięty pokarm w butelce. Powtórzyliśmy ten manewr 3 razy i był to duży sukces, gdyż syn po raz pierwszy od powrotu do domu zasnął i spał prawie 3h! Wcześniej ucinał sobie jedynie drzemki przy piersi, przez co zaczęliśmy się o niego martwić. Skonsultowałam się ponownie z naszą położną, poradziła by ograniczyć podawanie butelki do minimum i spróbować dostrzykiwać mój pokarm na pierś podczas karmienia, że syn załapał ssanie, ale ta metoda nie sprawdziła się. Wczoraj znowu się konsultowałam i ustaliłyśmy, że spróbuję odciągać pokarm i podawać go po karmieniu z butelki calma firmy medela. Dziś podjęliśmy pierwsze próby z tą butelką, niestety nieskuteczne. W końcu wykonaliśmy kolejny telefon do położnej - poprosiliśmy o wytyczne do dokarmiania mieszanką... Jeszcze jej nie podaliśmy, ale czuję że dzisiaj to nastąpi. Mąż chciałby żebym karmiła piersią, ale z drugiej strony nie widzi nic złego w dokarmieniu mm, ponieważ "kiedyś wszyscy byli na butli i jesteśmy zdrowi". Położna środowiskowa która była u nas wczoraj też powiedziała, że rozumie że chcę kp, ale dała mi do zrozumienia że z pustego i Salomon nie naleje, a najważniejsze jest dobro dziecka i ona zaleca dokarmienie.
Więc cały dzień zastanawiam się nad podaniem mleka modyfikowanego. Rozważam wszystkie za i przeciw. Wszyscy piszą, że rozreguluje to laktację i będę mogła pożegnać się z kp... A ja chciałabym karmić.
Napiszcie proszę, czy miałyście może podobną sytuację z dokarmieniem? Czy jest możliwy powrót do samej piersi po takim dokarmianiu? Może jeśli synek trochę się uspokoi, ja też będę spokojniejsza i laktacja jeszcze się rozkręci? :( No i czy butelka rzeczywiście zabije odruch ssania? Spróbujemy jeszcze z tą calmą, ale czarno to widzę :(
Oczywiście najpierw będę podawać mój pokarm, ale różnie bywa z jego ilością... Raz odciągam samo denko pojemnika, raz 20ml, raz 40. A synkowi i tak jest mało.
Pomocy :(