Dodaj do ulubionych

Kryzys laktacyjny? Co robic?

16.04.07, 10:47
Ostatnio borykam sie z duzym problemem. Moj maly skonczyl 7 tygodni a ja mam
wrazenie, ze wieczorami nie starcza mi juz dla niego mojego pokarmu :(
Odkad skonczyl 6 tygodni ma po prostu wilczy apetyt, najchetniej caly czas
wisialby na cycu. Wieczorem jak zaczyna jesc to konca nie widac ... 1 piers, 2
piers (fakt, ze juz prawie puste), butelka mojego odciagnietego mleka i ...
niestety konczy sie na podaniu jeszcze mleka sztucznego.
Najpierw bowiem placze, bo jest glodny a konic koncow potem boli go brzuszek z
przejedzenia.
Co robic? jak go oszukac, by wieczorem szedl spac najedzony a nie przejedzony?

A moze on placze, bo boli go brzuszek i ulge przynosi wlasnie jedzenie?
Obserwuj wątek
    • cadorna Re: Kryzys laktacyjny? Co robic? 16.04.07, 13:31
      miałam ten sam problem i niestety popełniłam kilka błędów, za które później
      zapłaciłam niemal utratą mleczka
      może napiszę Ci jak to było u mnie, bo mój problem był troszkę bardziej złożony
      bo wzbogacony o potworne napady kolki
      otóż zaczęło się właśnie od tego, że moją córcię potwornie bolał brzuszek
      miała w nim koszmarną rewolucję i oczywiście darła się w niebogłosy
      teraz wiem, że była to wina nadwrażliwości lub alergii na nabiał, ale wtedy nie
      wiedziałam
      wtedy nie wiedziałam też, że jej wrzaski to, w powiedzmy 60% był bolący
      brzuszek, a w 40% głód
      Po prostu - kolki akurat nałożyły się ze wzmożonym apetytem

      no więc dziecko wrzeszczało - szukając cyca, a ja patrzyłam na zegarek i
      mówiłam mężowi: "nie możliwe, że jest głodna - jadła pół godziny/godzinę temu"
      tutaj: szlag mnie trafia, że się mądrych książek naczytałam (patrz: Tracy
      Hogg "żadne diecko nie jest głodne co godzinę" cha cha cha !)
      poza tym oboje mieliśmy przypuszczenie,że ból brzuszka może być spowodowany
      tym, że mała jadła praktycznie na okrętkę non stop
      no i tak sobie durnowaci wydedukowaliśmy, że kiszeczki nie mają żadnego
      odpoczynku i dlatego ten brzuszek (m.in.) tak boli
      więc po prostu przez kilka dni głodziliśmy dziecko pojąc je przy tym herbatkami
      z kopru włoskiego (czyli następny błąd - butelka) i zatykając smokiem (czyli
      kolejny błąd)
      Do tego doszła "dobra rada" mojej teściowej, która - co prawda i tu chwala Jej
      za to - powiedziała "to dziecko jest po prostu głodne" i poleciła dać małej
      butlę ze sztucznym, żeby sprawdzić ile zje
      i tu kolejny - chyba największy błąd - mała dostała butlę i wciąnęła
      natychmiast 120 ml (miała wtedy niespełna 4 tygodnie), a ja zmęczona padłam
      obudziłam się po kilku godzinach i.. aby sprawdzić ile też JA mam mleczka
      odciągnęłam laktatorem niecałą 100-kę
      uznałam więc, że mała głodna była więc na następny posiłek podałam jej to moje
      odciągnięte mleczko znów z butelki + na "dopchanie" sztuczne
      w ten sposób zaczęłam nakręcać spiralę
      mała pojadła z cycka, to my jej na dopchanie butle - przecież nie będziemy
      dziecka głodzić
      fakt, że ja już wtedy podjęłam ostrą walkę o zwiększenie produkcji - czyli
      laktator non stop, albo małaod cycka do cycka + hektolitry wody, gorące
      prysznice + herbatki na laktację, ziółka i na koniec piwo

      cdn -muszę przewinąć córcię
      • cadorna Re: Kryzys laktacyjny? Co robic? 16.04.07, 13:54
        cd

        a to dlatego tak szaleć zaczęłam, bo moje mleko zaczęło zanikać w
        zastraszającym tępie
        moje piersi zmalały niemal jak przed ciążą, stały się mieciutkie i..puste
        ściągałam np 10 ml, góra 20
        jak to dziecko miało się tym najdać ?
        no ale dalej nakręcałam spiralę błędu, bo co prawda szalałam aby odzyskać
        pokarm - to córę dokarmiałam sztucznym
        efekt - po 2-3 dniach było już prawie po wszystkim
        na szczescie (w nieszczesciu) córa dostała dramatycznej wysypki
        najpierw podejrzewałam to co ja jem, potem sobie wbiłam sobie do głowy, że to
        na pewno po tym sztucznym mleku i powiedziałam DOŚĆ
        po tych kilku dniach się po prostu zaparłam i trzymałam małą przy cycku nawet
        po 6 godzin
        kilka minut jedna pierś -> płacz bo pusta -> druga -> płacz-> znowu pierwsza
        i tak non stop
        i dziś powiem tak: NIC nie wzmogło tej laktacji tak - jak dzidziuś

        musisz więc uzbroić się w cierpliwość i nie odpuszczaj
        nie dokarmiaj butlą bo nakręcasz tę samą chorą spiralę co ja: dziecko głode ->
        więc je dokarmiasz -> dziecko się naje -> o tyle mniej wyciągnie z cyca ->
        pierś uzna, że o tyle mniej potrzeba wyprodukować -> wyprodukuje mniej ->
        następny posiłek: dziecko głodne -> i tak w kółko

        lepiej rób tak jak polecała Pani Monika: ponieważ pokarm się produkuje non-stop
        to co kilka minut w każdej piersi pojawia się coś tam nowego
        więc po prostu przestawiaj to dziecko od piersi do piersi AŻ się naje

        i uwierz - ja wiem jaka to katorga, bo po 6 godzinach wiszenia mojej małej u
        cyca wyłam w głos z bezsilności i zmęczenia
        ale to było tylko kilka dni (chyba tylko 2) i wszystko wróciło do normy

        uszy do góry i powodzenia !!!

        ja sobie powtarzałam to co tu wyczytałam: "coś takiego jak kryzys laktacyjny
        nie istnieje - jest to po prostu źle odczytany wzrost apetytu u dziecka" -
        mniej więcej tak
        • cadorna Re: Kryzys laktacyjny? Co robic? 16.04.07, 13:55
          cadorna napisała:

          > cd
          >
          > a to dlatego tak szaleć zaczęłam, bo moje mleko zaczęło zanikać w
          > zastraszającym tępie

          tempie - oczywiście
          przepraszam za błąd
        • cadorna a - i jeszcze jedno: 16.04.07, 14:05
          ja sobie w tym czasie odpuściłam wszystko:

          - nie sprzątałam jak rypnięta
          - nie gotowałam jak rypnięta - tylko bezlitośnie wołałam męża, żeby to On mi
          podstawiał żarcie pod nos - w końcu ja karmiłam np 4-tą goidzinę non-stop
          - poprosiłam o pomoc w praniu i prasowaniu dla małej
          - pranie i prasowanie dla męża olałam
          - makijaż olałam
          - wszystko olałam

          po prostu siedziałam i karmiłam małą
          jak w pierwszym i drugim tygodniu życia

          a jak już byłam wykończona wieczorem (bycie wysysaną 14 godzin prawie non-stop
          jednak wykańcza, że o kręgosłupie nie wspomnę)to sobie walnęłam szklankę
          jabłkowego Reds'a

          bo podobnie jak Ty - i wtedy - i nawet do teraz - wieczorem mam pokarmu
          najmniej, więc to piwo rozluźnia mnie na tyle, że dziecku leci łatwiej. Ale jak
          na razie uciekłam się do tej metody 2 razy i poskutkowało. Wiadmomo - piwo to
          jednak alkohol jest :) dlatego wszyscy tu polecają Karmi (0,5%), ale ja po nim
          wymiotowałam zamiast się rozluźnić :)

          pozdrawiam
          Aga
          • kaeira Re: a - i jeszcze jedno: 16.04.07, 14:23
            Pięknie opisałaś swoje przejścia, i fajnie się czyta ;-) No i oczywiście bardzo
            takie edukacyjne.

            > Wiadomo - piwo to > jednak alkohol jest :) dlatego wszyscy tu polecają Karmi
            > (0,5%), ale ja po nim wymiotowałam zamiast się rozluźnić :)

            Karmi klasyczne faktycznie ble, ale pamiętaj, że są jeszcze jego inne smaki
            (owocowe, kawowy - lepsze, chociaż tez słodkie), poza tym jest Żywiec
            niskoalkoholowy (chyba 1,5 proc), ktory można spokojnie pic, i piwa całkiem
            bezalkoholowe, które mozna np. zmieszac ze zwyklym piwem, i w ten sposób zrobić
            sobie piwo niskoalkoholowe. (Eh, stara piwoszka jestem)
            • cadorna Re: a - i jeszcze jedno: 16.04.07, 15:09
              kaeira napisała:

              > Karmi klasyczne faktycznie ble, ale pamiętaj, że są jeszcze jego inne smaki
              > (owocowe, kawowy - lepsze, chociaż tez słodkie)

              przetestowałam najpierw kawowe potem zwykłe
              po obydwu łeeeeee
              • mniemanologia Re: a - i jeszcze jedno: 16.04.07, 15:36
                Teraz jest Karmi malinowe na rynku :)
                A tak a propos kryzysu - ja przeszłam ostatnio taki ostry w ubiegłym tygodniu -
                i nie był on związany ze zwiększonym zapotrzebowaniem dziecka na jedzenie! -
                pomógł mi laktator i wytłumaczenie sobie, że tragedii przecież nie będzie, jak
                przestanę karmić swoim mlekiem. Bo przedtem to wpadałam w taką spiralę stresu:
                mniej mleka => stres => mniej mleka => stres itd
          • fan_aberie Re: a - i jeszcze jedno: 18.04.07, 16:42
            Cadorna, wielkie dzieki za zaangazowanie i opisanie twojej sytuacji ...
            Ja krece sie w tej samej spirali....
            Wieczorem maly zaczyna ciumkac o 18 i z przerwa na karmienie ciumka tak nawet i
            do 22:00!! Przy czym po kapieli oczywiscie on bardzo glodny i placze, bo nic nie
            leci a ja przystawiam onie na zmiane non stop az w koncu dzieciaka mi szkoda i
            podaje butelke ze swoim odciagnietym mlekiem z poprzedniej nocy.
            No wiec fakt, nie dziwne, ze nastepnego wieczora sytuacja sie powtarza. Skoro
            podaje butelke, to piersi "nie wiedza", ze musza wyprodukowac mleko.
            I tak w kolko macieju.
            Dzis nie poddam sie i niech ssie obie na zmiane az odpadnie ze zmeczenia (bo
            raczej sie nie naje :().
            Dziekuje i zycze powodzenia!
            • kaeira Re: a - i jeszcze jedno: 18.04.07, 17:00
              Ja jeszcze dopiszę, że okres moment 6 tygodni to jest typowy moment skoku
              rozwojowego (może trwac do tygodnia) i ten wilczy apetyt jest normalny. Pełną
              norma jest tez "wiszenie wieczorne".
              Trzymaj się.
              • cadorna Re: a - i jeszcze jedno: 18.04.07, 18:30
                kaeira napisała:

                > Ja jeszcze dopiszę, że okres moment 6 tygodni to jest typowy moment skoku
                > rozwojowego

                fakt - my mamy teraz 6 tydzień i "wisimy" non-stop
                tyle dobrego, że tym razem jestem na to przygotowana, a nie trenuję chore
                teorie wyczytane w "mądrych" książkach :)

                wtedy to był jakiś 3-4 tydzień, ale fakt, że moja córa to głodomór nie z tej
                ziemi - urodziła się 2600 i w pierwszym miesiącu przybrała równo 1kg - trzeba
                to było odessać, nie ? :))

                powodzenia !
            • vera_lynn wszystko to prawda 18.04.07, 17:05
              cadorna świetnie opisała mechanizm laktacyjny :-)

              podpowiem od siebie, że kiedy podajesz dziecku butlę to bezpośrednio po tym
              przystaw laktator do piersi- zawsze trochę poleci, a nawet jeśli nie to chociaż
              organizm dostanie sygnał o tym, że jest zapotrzebowanie na nową porcję, że się
              tak wyrażę :)

              z mojego doświadczenia- kiedy musiałam rozkręcić laktację to odciągałam pokarm
              dwa razy częściej niż synek jadł.. jadł co 3 godziny a ja odciągałam pokarm co
              1,5.. w nocy ściągałam co 3 godziny.. wystarczyło chyba ok.1,5 tygodnia takich
              ćwiczeń i laktacja zwiększyła się..
              ciężko było, ale warto!

              trzymaj się dzielnie!
              pozdrawiam
            • cadorna Re: a - i jeszcze jedno: 18.04.07, 18:17
              bądź dzielna
              to straszne jest - wiem
              przechodziłam przez to

              uwierz mi, że wymiękałam
              a jednego wieczora to moja córa już się tak wierciła (głodna była i
              sfrustrowana - ileż można z cyca do cyca) i tyle godzin to trwało, że i ja na
              dupsku usiedzieć nie mogłam - i jakoś taksię obróciłam, że ją uderzyłam swoim
              łokciem w głowę :(
              oczywiście dziecko wrzask, a ja zaczęłam płakać w głos
              z bezsilności potwornej,zmęczenia, no i ptrzestraszyłam się, że zrobiłam
              dziecku krzywdę, bo nie stać mnie na te kilka godzin usiedzenia na własnej za
              przeproszeniem d..
              na dodatek ten największy kryzys nastąpił w takim momencie,kiedy nie mogłam
              liczyć na męża - jakąś awaryjną sytuację w pracy miał

              na szczęście akurat wtedy kiedy to się stało był i to On uspokoił dziecko, a ja
              po prostu poszłam wziąć długi prysznic

              jak wróiłam znów miałam siłę - czego i Tobie życzę
              na pocieszenie dodam, że tej nocy pokarm "wrócił" jak za dotknięciem
              czarodziejskiej różdżki -już w nocy obudziłam się w kałuży mleka :)))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka