karmienie bez żadnych problemów

23.06.03, 20:59
Chcę o tym napisać, bo sama jak czytałam to forum przed urodzeniem córeczki
to włos mi się jeżył na głowie. Będą zastoje, problemy, ból...

A tu nic! Totalnie nic! Nie miałam ani jednego zastoju, piersi mi nawet nie
spuchły. O bólu wiem z artykułów i z forum. Raz, 2 dnia pękła mi troszkę
brodawka ale zagoiła się po jednym dniu smarowana Bephantenem.
Karmię do tej pory (mała-5miesięcy) i uważam jest to najwygodniejszy i
najmilszy sposób na 'dawanie jeść' :) A mała rośnie jak na drozdżach.

Dziewczyny! Ja mam bardzo niski próg bólu i pewnie poddałabym się bardzo
szybko gdyby mnie tak bolało jak niektóre z Was.
Ale nie bolało ani przez chwilę!

To dla wszystkich tych, które mają to wszystko przed sobą...
Nie nastawiajcie się, że bedzie źle. Może byc suuuper!

Życzę powodzenia
M
    • natalju Re: karmienie bez żadnych problemów 23.06.03, 21:12
      Świetnie że niektórym idzie tak prosto, u mnie było na początku źle tzn. w
      szpitalu Julka nie chciała się przyssać, to znów nie mogła bo miałam strasznie
      dużo pokarmu w duży ch piersiach. :) Za to jak tylko wyszłam do domu, Julka
      ssała ile tylko chciała i teraz ma 11 miesięcy i dalej ssie :) i tylko to jej
      w głowie.
      N.
      • majah76 Re: karmienie bez żadnych problemów 23.06.03, 22:05
        No właśnie. Dobrze by na ten wątek trafiły przyszłe mamy. Ja takze NIE MIAŁAM
        ZADNYCH PROBLEMÓW. Autentycznie żadnych. Może dlatego nadal karmię? Gdy czytam
        o bólu i kłopotach z pokarmem, to wierzyc mi się nie chce. Od jakiegoś czasu
        (już nie pamietam od którego mca zycia Oli) piłam herbatkę z kopru włoskiego i
        tyle (co jakiś czas, z przerwami) - pobudza laktację i pomaga w kłopotach z
        trawieniem (itp) u dziecka.

        Ja próg bólu także mam bardzo niski, prawie mdleję przed pobieraniem krwi... ;)
        Może to niesamowite, ale raczej nie wyjątkowe (moja koleżanka ma tak jak ja).
        Tak chciałam sie podzielić.

        Majka, mama Oli (26 mcy)

        • awetom Re: karmienie bez żadnych problemów 24.06.03, 23:54
          Ja też się dołączam - zero problemów z karmeniem, a trochę się tego bałam ,
          mam wrażliwe piersi i myślałam,że to będzie boleć.Urodziłam za wcześnie i
          przez cesarkę, mały wyladował w inkubatorze , nie chciał ssać, przynieśli go
          dopiero po 18 godzinach od porodu ...I jak się przyssał to odpadł dopiero po
          godzinie i do dziś przez pół roku już ładnie je ( to znaczy nie cały czas-robi
          przerwy:-)))Więc nawet w wydawałoby się bardzo niesprzyjających
          okolicznościach startowych karmienie może być łatwe i udane.Wszystko jest
          kwestią szczęścia- ja je miałam i wszystkim życzę
          Ewa
    • anna.michal Re: karmienie bez żadnych problemów 25.06.03, 10:36
      To ja się też dopiszę.
      W zasadzie jedynym problemem były popękane brodawki w drugiej dobie, ale było
      to też kształcące - gdy tylko Michałek źle złapał uciekałam z bólu na drugi
      koniec łóżka, aby za chwilę spróbować ponownie. I tak do skutku. Jak nie czułam
      bólu to znaczyło, że trzyma cyca jak trzeba. Małe zastoje też się pojawiały,
      ale maluszek to najlepsze lekarstwo na to. W ten sposób karmiłam go do 6
      miesiąca tylko piersią, a zakończyliśmy konsumcję po ukończeniu roczku.
      Ząbki w liczbie 8 nie przeszkadzały - tylko raz mnie delikatnie ugryzł.(gdy mu
      wyszły pierwsze).
      Może to kwestia nastawienia. Jeżeli się naczytamy jakie to jest wspaniałe,
      cudowne i inne takie zachwyty, a pominiemy kwestię minusów które mogą się
      pojawić to możemy mieć później problemy. Bo nie tak to miało wyglądać i gdzie
      ta przyjemność skoro czujemy tylko ból poranionych, obrzmiałych piersi. Ja
      liczyłam się z tym, że na początku mogą być problemy, bo niby skąd mam wiedzieć
      (i maluszek też) jak się karmić. On w brzuszku mógł trochę ćwiczyć, ale ja nie
      miałam możliwości przeprowadzenie ćwiczeń praktycznych z karmienia.
      Do karmienia piersią potrzeba trochę cierpliwości - to długotrwały proces i nie
      od razu osiąga się sukces.

      Wyszło trochę długie, ale myślę że może mamy nie będą się irytować z tego
      powodu.

      Pozdrawiam

      Ania
    • aluc Re: karmienie bez żadnych problemów 25.06.03, 11:05
      też nie miałam żadnych problemów z karmieniem, no może ze dwa razy miałam
      zastój, ale że to był zastój, to się dowiedziałam dopiero po czasie, bo w
      trakcie mało się przejmowałam, Gruby wszystko wysysał :)

      Gruby co prawda próbował mnie gryźć dla zabawy, ale po kilku akcjach
      ostrzegawczych ochota na to mu przeszła i tak cyckamy już 16 miesięcy, tyle, że
      z coraz mniejszym entuzjazmem... może się uda i odstawienie nastąpi w sposób
      naturalny?
      • gyokuro Re: karmienie bez żadnych problemów 26.06.03, 11:08
        Cześć,
        ja również przechodzę karmienie bezboleśnie. No, prawie, bo na początku
        jeszcze w szpitalu, kiedy nie miałam pokarmu (a długo to trwało) i
        przystawiałam małego co chwila żeby pobudzić brodawki bolały strasznie. Ale
        potem pokarm się pojawił i od tamtej pory nos problemos. Czasem ciężkie piersi
        po nocy kiedy mały Spi 8 godzin.
        A wczoraj dostalam SMS-a od koleżanki z 1,5 miesięcznym dzieckiem. Właśnie
        leży w szpitalu na poważne zapalenie piersi i już nie będzie mogła karmić...
        Więc jak widać jest różnie.
        Pozdrawiam,
        Kasia mama Juliusza
    • adzia_a Re: karmienie bez żadnych problemów 26.06.03, 11:19
      Czytajcie, młode mamy i przyszłe mamy, naprawdę się da :-)
      Też nie miałam większych problemów - ze dwa reazy zastój (z niewiedzy, z
      niewiedzy ;-) ) no i na początku bolało przez parę dni.
      Grunt to poprosić o pomoc - ja to zrobiłam od razu, gdy położna przyniosła mi
      dziecko. Po prostu powiedziałam "Czy mogłaby pani przystawić mi ją do piersi,
      bo nie umiem". Nie zdziwiła się, tylko pomogła.
      Warto pytać, dzwonić do poradni laktacyjnej, czytać forum. I nie stresować sie,
      że będą problemy.
    • marta_i3 Re: karmienie bez żadnych problemów 26.06.03, 14:51
      To i ja się pochwalę - bez większych problemów karmię już 16 miesiąc. Obylo sie
      bez bólu, nerwów i wszelakich kłopotów. Po prostu karmiłam - wszędzie, w parku,
      w sklepie, w autobusie, w pociągu. Jak młody miał 5,5 miesiąca wróciłam do
      pracy. Do roku codziennie 2 razy w pracy odciągałam pokarm i następnego dnia
      zanosiłam go do żłobka. Teraz jesteśmy na etapie karmienia tylko wieczorem i w
      nocy. A za miesiąc planuję zakończenie tej sielanki.
      Dziewczyny, można karmić bez kłopotów, zobaczycie, uda Wam się!
      Marta
      • aaniam Re: karmienie bez żadnych problemów 26.06.03, 16:54
        To i ja się dopiszę.
        U nas też poszło gładko i sprawnie,a Justynka -dziś kończąca 2 lata i 5
        miesięcy, dalej uwielbia cyca.
        Podobnie jak u którejś mamy Justynka trafiła po porodzie na wcześniaki, ja
        leżałam po cesarce i dopiero przystawiłam ją po 2 dobach od porodu. Ale moja
        Malutka od razu wiedziała jak się zabrać do rzeczy. I od tamtej pory szło nam
        pięknie.
        NIe wiem co to popękane brodawki (chociaż teraz wiem coś o obgryzionych i
        wyciągniętych ..:-). Owszem miałam tzw nawał, ale wcześniej naczytałam się
        mądrych artukułów i udało mi się to w miarę spokojnie przejść.
        Zastój - cóż zdarzył się parę razy, maiłam gorączkę i trochę bolało
        (leczyłam kapustą), przez pierwsze pół roku ciekło lub sikało mi
        niemiłosiernie mleko, więc całą dobę nosiłam stanik z wkładkami, ale można to
        nazwać pewnymi niedogodnościami. Pracuję od kiedy mała skończyła 5 miesięcy -
        odciągałam mleko, kaszki na modyfikowanym dostała dopiero w 12 miesiącu.
        Drobne niedogodności wynagradzał wszystko ten mały ssaczek ufnie wtulony w
        cyca, ta słodka łapka obejmująca mamę. Słodkie było jak na poczatku malutka
        instynktownie szukała cycusia, czasami przypominała takie małe zwierzątko.
        A samo ssanie było przyjemne i dla mamy.
        No cóż teraz przedsiębiorcza dwulatka tonem nieznoszącym sprzeciwu
        oświadcza: "mama cicia ciem" i nie ma zmiłuj się.
        A mój największy problem zwiazany z karmieniem to :jak odstawić.

        Pozdrawiam wszystkie mamy i też zachęcam do karmienia piersią.
        Ania z Justynką
    • bebia1 Re: karmienie bez żadnych problemów 26.06.03, 16:35
      U mnie też obyło się w zasadzie bezboleśnie. Od początku wiedziałam że nie musi
      być łatwo ale że bardzo chcę karmić i udało się.
      Nie było krwawiących brodawek, obolałych piersi, zapalenia. Do dnia
      dzisiejszego oboje z synkiem odczuwamy przyjemność karmienia naturalnego. Nie
      mówiąc już o tym jaka jestem z siebie dumna że mój prawie pięciomiesięczny
      Kuba, karmiony wyłącznie cycem rośnie wzorcowo!!!
      Wiele radości i satysfakcji z karmienia zyczę wszystkim mamom! Powodzenia to
      naprawdę może się udać!
      Beata i Kubuś
    • kajtusia1 Re: karmienie bez żadnych problemów 26.06.03, 21:29
      To i ja się dołączę, niech dziewczyny w ciąży wiedzą, że nie musi być
      strasznie. Nawał - 5 dni - pomogła kapusta, zastój - 1 maleńki i też
      dowiedziałam się o tym po fakcie, bolesne brodawki - 2 dni w szpitalu, ale to
      dobry "czujnik" czy dziecko dobrze ssie, mleko lejące się z piersi - 2
      miesiące, teraz nawet nie używam wkładek. A ile frajdy kiedy widzę, jak mu
      oczy "odpływają" ze szczęścia :)))).

      Zgdadzam się z postami powyżej:
      1) nie oczekiwać, że wszystki pójdzie gładko,
      2) prosić o pomoc - to nie wstyd - nawet po kilka razy, czytać e-dziecko i
      www.laktacja.pl, znaleźć poradnię laktacyjną, położną itp.
      3) nazbierać jak najwięcej wiedzy przed.
      • karollaa Re: karmienie bez żadnych problemów 28.06.03, 00:47
        No ja tez musze cos napisac, bo w ciazy po przeczytaniu tego forum bylam
        przygotowana na najgorsze... a tu nic. Zadnego zastoju nigdy, raz goraczka 40C
        ale do dzis nie wiem czy to grypa czy zapalenie piersi bo nic nie bolalo i
        piersi byly miekkie. Brodawki bolaly tylko pare razy, gdy maly zle lapal.
        Dla mnie najgorsze bylo trzymanie diety na poczatku.... jestem wstretna
        egoistka i wlasnie z tego powodu, karmimy sie juz na przemian mieszanka i
        cycem... i pewnie zakonczymy cycanie za niedlugo - ale 6 miesiecy sobie
        obiecalam wytrzymac i juz!
        Dlatego mysle, ze nastawienie psychiczne jest bardzo wazne, a takze wsparcie
        najblizszych - bo jak tu sie ciagle przygladac, jak maż wcina bigos, fasolke po
        bretonsku i chinszczyzne, ktora sie uwielbia i tylko sie oblizywac. No chyba ze
        dzidzia jest odporna na takie smakolyki, to wtedy super.
        pozdrawiam
Pełna wersja