akaef
07.09.07, 23:20
Dziewczyny, może któraś wymyśli o co chodzi mojemu dziecięciu, bo ja
już kompletnie zgłupiałam.
Od kilku dni Frankowi (5 miesięcy za 5 dni) po ostatnim wieczornym
karmieniu wzmaga się potrzeba ssania. Wygląda to tak: kapiel,
masowanie, cycuś pierwszy ok. 10 minut, cycuś drugi ok. 10-15 minut
i chłopię zasypia słodko. Oczywiście z cycem w paszczy, ale jak
zabiorę to się odwraca i śpi. No to ja go myk do łóżeczka. I do tej
pory było tak, że Franek spał dalej, zwykle aż do rana. A od paru
dni jak go wkładam do łóżeczka to się budzi i zaczyna ssać co
popadnie. Przy czym nie jest to zwykłe mamlanie paluchów, tylko mega-
ssanie, całe pięści, zabawki, śpiworek, co złapie, do tego z
nieziemskim cmokaniem, słychać w całym domu. Nie płacze. Dziś
wieczorem jak się tak rozessał dałam mu wzgardzany wielokrotnie i w
zasadzie nigdy nie używany smoczek - dossał się tak, że prawie go
połknął. Za każdym razem próbuję go przystawiać ponownie do piersi,
jakby przypadkiem był jeszcze głodny, ale wtedy pomamla cyca z
minutę (nie jedząc) i zasypia słodko. No to ja go myk do łóżeczka,
on się budzi i dostaje tej mega-ssawki i tak w koło Macieju.
Trwa to około godziny, wreszcie po którymś odłożeniu młody się nie
budzi. W dzień nie ma takich cyrków, albo zjada i potem się bawi,
albo zjada, zasypia i nie budzi się jak go odkladam.
Czy któraś z was obserwowała takie zachowanie u dziecka? Nie mam
pojęcia o co chodzi. W sumie niby nic się nie dzieje, ale trochę
dziwne mi się to wszystko wydaje.