moja teściowa...

13.02.08, 10:42
...wyraża swoje niezadowolenie z faktu, że nie karmię o wyznaczonych
godzinach, tylko "ciągle, cały czas"... Karmię co 2-3 godziny, córka
ma 4 m-ce i ostatnio sama nie płacze o jedzenie, bo jest zajęta
gadaniem, piszczeniem etc. :) więc ja pamiętam o porach jej
posiłków. Widujemy się średnio raz na miesiąc, ale i przez telefon
teściowa potrafi mnie zdenerwować! W sobotę teściowie będą u nas pół
dnia :/ Acha, no i jak ja nie mogę nie podawać małej wody/herbatek
etc.
Przepraszam, wiem, że nie na temat, ale musiałam się wygadać.
Kobieta karmiąca piersią powinna chyba jednak być bardziej wspierana
w karmieniu dzieciątka, nie sądzicie?
    • sylwianitro Re: moja teściowa... 13.02.08, 10:47
      teściowe maja to do siebie, że wiedza lepiej.. choc nie wiedzą.. a
      postepuje sie z nimi tak, że ich rady jednym uchem sie wpuszcza a
      drugim wypuszcza, robiąc przy tym swoje:)
    • bathilda Re: moja teściowa... 13.02.08, 10:52
      Kochana, czytałaś nasz Best Of

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=570&w=71686792

      To co potrafią teściowe wymyślić to nic wobec tego co potrafią wymyślić lekarze,
      ludzie z dyplomem.

      Ściskam. A na teściową machnij ręką i ciesz się że z Tobą nie mieszka.
      • zoey7 Re: moja teściowa... 13.02.08, 14:15
        Ja wiem, że teściowe są takie a nie inne i jestem szczęśliwa, że ze
        swoją nie mieszkam. I dzięki za słowa otuchy! Pozdrawiam.
    • monika_staszewska Re: moja teściowa... 13.02.08, 17:54
      Słowo optymistyczne spróbuję wtrącić. Osobiście znam teściowe (i
      mamy), które zmieniły zdanie. oczywiście to długi proces, wymaga
      niebywałej cierpliwości w towarzyszeniu i tłumaczeniu, nierzadko
      łatwiej słucha się tłumaczeń od mniej zaangażowanych w sprawę osób,
      ale i niejednym dzieciom udało się dogadać/wytłumaczyć rodzicom, że
      oni też są rodzicami i robią dla swoich dzieci tak jak uważają, że
      jest najlepiej. Dokładnie tak samo jak ich rodzice :) Nie zawsze ten
      miły stan osiąga się przy pierwszym dziecku, ale jednak się udaje. A
      taka "nawrócona" babcia to skarb, bo tłumaczy innym babciom i
      łatwiej jej to robić niż rodzicom czyli dzieciom owych babć.
      pozdrawiam i życzę cierpliwości w tłumaczeniu :)
      monika staszewska
    • sylwianitro Re: moja teściowa... 13.02.08, 19:07
      moja mama (opiekujaca sie moja corcia gdy jestem w pracy) co prawda
      podaje mlodej wszystko wg moich wskazowek ale co jakis czas tez
      wyskoczy z jakimis nowinkami, sugerujac delikatnie dezaprobate do
      mojego sposobu zywienia.. poza niedawna sugestia dotyczaca
      dosladzania herbatek przytoczyla mi przypadek mamy 6-miesieczniaka,
      ktora podaje mu mandarynki.. ja nie wiem jak ja przezylam i co ja
      jadalam we wczesnym dziecinstwie:) bo to ze jadalam jakies niedobre
      modygfikowane jest juz niestety pewne:)
      w zwiazku z tym, ze dzis miałam dzien ze schematem w ręku,
      przyczepilam go własnie elegancko do lodówki.. pewnie mama jutro w
      wolnej chwili go zauwazy i byc moze wyciagnie wnioski:)
      • alajna2 Re: moja teściowa... 13.02.08, 19:27
        sama niedawno uworzyłam wątek o moich teściach-aby sobie ulżyć..
        cisnienie rośnie... u mnie tez zle, że kaemię, źle, ze przestawiam
        na Nutramigen, bo to nie bebiko ni bebilon /podejrzewam, że tylko te
        dwa zna/. Na dodatek nioe wierzy, ze Mała ma podejrzenie skazy,
        szkoda gadać. W niedzielę chrzciny-jak to bedzie?
        ZŁOŚĆ PIĘKNOŚCI SZKODZI !!!!
        • zoey7 Re: moja teściowa... 13.02.08, 20:41
          No właśnie - chrzciny - też niedługo będę musiała to przeżyć,
          narazie czeka mnie wizyta w sobotę. Powodzenia Ci życzę na
          chrzcinach!
          • agarys Re: moja teściowa... 13.02.08, 20:47
            u mnie na chrzinach to mala byla taka zszokowana wiadomo tyle nowych
            twarzy halas i prawie caly czas plakala i musialam ja uspokajac
            cyckiem co chwile. wiec oczywiscie ze ona nie moze sobie pojesc i
            ona placze z glodu
    • agarys Re: moja teściowa... 13.02.08, 19:29
      tak tak my jestesmy rodzicami i robimy tak jak uwazamy dla nich
      najlepiej ale tesciowie sa dziadkami i chca dla wnuczat tez jak
      najlepiej. jak to przetlumaczyc...? osobiscie wiem ze nie nalezy sie
      odzywac. jesli sie nie mieszzka z tesciami to najlepszy sposob zeby
      sie nie poklucic to jednym uchem wpuscic a drugim wypuscic
    • mama_frania1 Re: moja teściowa... 13.02.08, 19:54
      a moja tesciowa jest fantastyczna! nawet lepsza niz moja mama (ktora tez jest ok, ale pare wyskokow typu 'za chude mleko' miala...). po pierwsze jestem wychwalana pod niebiosa, ze mimo cyrku na poczatku - maly nie ssal (bo wczesniak), koniecznosci dokarmiania w szpitalu (bo poziom cukru mial alarmujacy), moich trzech zapalen piersi i problemow z przystawianiem jak maly chcial pocycac a nie jesc (biale brodawki...) sie nie poddalam i nie tylko karmie piersia, ale karmie tylko piersia (maly ma 11 tygodni). no i nawet jak gadam z nia przez telefon i mlody chce jesc co chwile, to nie mowi, ze pewnie chude mleko i glodny, tylko ze maluchy tak miewaja :))
      sama radzila mojej kolezance ostatnio, zeby ta nie dawala malemu nic oprocz piersi dopoki maly nie skonczy 6 miesiecy :) - to po drugie.
      no i jak powiedzialam, ze bym chciala malego chowac bez cumla (smoczka znaczy, u nas to 'cumel') to myslalam, ze uslysze cos w stylu 'oszalalas?' a uslyszalam 'oj, to bedzie super jak wam sie uda, mysmy mieli taki cyrk z wyrzuceniem tego cholerstwa, ze mackowi (najmlodszemu dziecku) zesmy w ogole nie dawali'... niech zyja takie tesciowe! teraz jak przyjedzie to jeszcze ja do chusty przekonamy i bedzie cudownie :))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja