Dodaj do ulubionych

O samodzielnym zasypianiu

11.03.08, 21:08
Na prośbę Szacownej Moderatorki przygotowałam mały instruktaż odnośnie nauki samodzielnego zasypiania dla piersiowych dzieci. W końcu tytuł Krajowego Konsultanta ds Snu zobowiązuje :) Ze względu na ograniczenia długości postu podzieliłam bajkę na posty, w tytule podając o czym będzie dany "rozdział". Na wstępie chciałam tylko zaznaczyć, że:

1. Bazuję na książce "Każde dziecko może nauczyć się spać", którą można kupić za 17-18 złotych w Empiku czy Merlinie. Do czego szczerze i gorąco zachęcam - ma 80 stron, czyta się szybko.

2. Metoda ta sprawdziła się na moim dziecku i wiem, że nie tylko na moim. Ale to nie jest metoda dla każdego dziecka ani dla każdego rodzica.

3. W książce są rozdziały o nauce zasypiania dla dzieci śpiących z rodzicami w łóżku albo zasypiających na rękach czy ze smokiem. U nas nie było tych problemów (junior miał własne łóżeczko ale usypiał tylko przy piersi), więc nie czytałam i nie pomogę.

4. Moim zdaniem ta metoda nadaje się dla dzieci, które większość dnia spędzają poza łóżeczkiem, na podłodze, i dla których wsadzenie do łóżeczka jest sygnałem do snu. U nas to nastąpiło jak Piotrek miał 5,5 miesiąca.

No to do dzieła :)
Obserwuj wątek
    • bathilda Drzemki – zasady ogólne 11.03.08, 21:09
      W wieku od 6 do 12 miesięcy drzemki dzienne są dla prawie wszystkich niemowląt
      rzeczą sensowną. W wieku 6 miesięcy zasadniczo potrzebne są 2 drzemki dziennie.
      Proponowane godziny spania:

      (a) cisza nocna: 20.00 do 7.00
      (b) drzemka przedpołudniowa: 10.00 do ok. 11.30
      (c) drzemka popołudniowa: 14.30 do ok. 15.30.

      Przed każdą drzemką dziecko powinno co najmniej 3 godziny nie spać. Najdłuższą
      fazę czuwania - przynajmniej 4 godziny - powinno mieć wieczorem. Wasze dziecko
      najłatwiej przyzwyczai się do stałego rytmu spania, jeśli będziecie je kładli
      zawsze w stanie rozbudzonym.

      Budzenie działa cuda! Nie wahajcie się budzić śpiącego malucha, gdy czas spania
      minął. Pomagacie mu w ten sposób przystosować się do nowego rytmu.

      Także posiłki powinny mieć ustalone miejsce w programie dziennym. Możecie sami
      zadecydować o tym, kiedy dziecko karmić, np. przed dzienną drzemką czy też
      potem. Ważne jest tylko, żeby się trzymać raz obranej kolejności.

      Czy około 5.00 dostaje natychmiast pić? Możliwe, że odzywa się wówczas
      „przyuczony głód”. Opóźnijcie nieco ten pierwszy posiłek.

      Czy dziecko celebruje pierwszą drzemkę przed 9.30? Przełóżcie ją na nieco później.
    • bathilda Rytuał zasypiania 11.03.08, 21:10
      Ustalony rytuał pomoże wam i dziecku przewidzieć z góry przebieg każdego
      wieczora. Wspólna kolacja, rozbieranie się, mycie, czyszczenie zębów (jeśli zęby
      już są) – wszystkie te czynności rutynowe zawsze powinny się odbywać w
      jednakowej kolejności i każdego wieczora mniej więcej o tej samej porze.

      Jeśli wszystko zostało załatwione, kolej na „przyjemną część”. Znajdźcie kilka
      minut na zakończenie dnia wspólnie z dzieckiem - i to w sposób, który wam obojgu
      sprawi przyjemność. Możecie je popieścić, pośpiewać, pomodlić się, pobawić,
      opowiedzieć jakąś bajkę albo też pooglądać książeczkę z obrazkami. Ta bliskość w
      ciągu tych ostatnich minut przed pójściem spać wzmacnia u dziecka poczucie
      bezpieczeństwa, pewności i miłości. „Zabawa” oznacza w wieku 6 miesięcy z
      pewnością jeszcze raczej pieszczoty, przytulanie się albo śpiewanie. Poza tym
      nie musi ona trwać długo.

      Rozłąkę po „buzi na dobranoc” wiele dzieci znosi łatwiej, jeśli pozostawicie
      drzwi lekko uchylone. Światło sączące się przez nie domknięte drzwi i swojskie
      odgłosy budzą w dziecku uczucie bliskości i powiązania z rodzicami.

      [notka od KKdsSS - u nas drzwi są zamknięte, dziecko często przestawało płakać w chwili gdy słyszało trzask zamykanej klamki]
    • bathilda Dokładny plan terapii: 11.03.08, 21:11
      Najpierw ustalcie dziecku realne terminy jedzenia i spania. W tych ustalonych
      terminach kładźcie je za dnia i na noc do łóżeczka, bowiem ustalone godziny są
      sensowną i skuteczną pomocą przy usypianiu.

      Należy zrezygnować ze wszystkich innych „pomocy”, z których dziecko dotychczas
      korzystało bezpośrednio przed zaśnięciem. Oznacza to, że należy co najmniej pół
      godziny wcześniej zakończyć noszenie na rękach, dokarmianie, podawanie
      buteleczki i inne rzeczy dotychczas wymagane przez dziecko przed zaśnięciem.

      Poświęćcie dziecku ostatnich kilka minut przed zaśnięciem, utrzymując z nim
      intensywny kontakt w postaci harmonijnego rytuału wieczornego. Bezpośrednio po
      tym połóżcie je jeszcze rozbudzone do łóżeczka, żegnając się z nim (np. buzi na
      dobranoc) i wyjdźcie z pokoju.

      Samo leżenie w łóżku w stanie rozbudzonym jest dla dziecka doznaniem całkiem
      niezwykłym. Dlatego też zacznie ono prawdopodobnie płakać, oczekując, iż za
      chwilę nastąpi tradycyjny proceder usypiania. Tym razem tak jednak nie będzie.
      Zamiast tego postępujcie według uprzednio ustalonego harmonogramu, odczekując
      kilka minut przed ponownym zajrzeniem do dziecka (diagram). Z naszych
      doświadczeń wynika, że rodzice mogą dziecko „obciążyć” trzyminutową fazą płaczu.
      Dlatego proponowany plan rozpoczyna się od trzyminutowej fazy czekania. Okresy
      oczekiwania na kolejne wejścia (ostatni czas dla trzeciego i każdego kolejnego):

      1 noc: 3 min – 5 min – 7 min
      2 noc: 5 min – 7 min – 9 min
      3 noc: 7 min – 9 min – 10 min
      4 noc i następne: 10 min – 10 min – 10 min

      Spójrzcie na zegarek. Może się wam wydawać, że te minuty wydłużają się w
      nieskończoność. Drzwi do pokoju dziecka mogą być w tym czasie zamknięte.

      Jeśli dziecko wciąż jeszcze płacze, wejdźcie do niego po upływie tego czasu,
      pozostając przy nim przez minutę lub dwie. Możecie wówczas spokojnym głosem z
      nim porozmawiać, pocieszyć je i pogłaskać. Jeśli dziecko wstało, należy je
      ponownie położyć, jednak nie kilka razy z rzędu. Nie należy dziecka w żadnym
      wypadku brać na ręce ani też nie dawać żadnych innych „pomocy”, jak smoczka czy
      buteleczki. Nie powinno ono też zasypiać w waszej obecności. Sens waszego
      pojawienia się jest taki, żeby zrozumiało, iż „wszystko jest w porządku. Jestem
      przy tobie, ale teraz musisz się nauczyć zasnąć samo”. Kilkakrotne powtarzanie
      tych słów może być pomocne. Z samej intonacji wyczuwa ono pewność i
      zdecydowanie, jak również ciepło i uczucie - nawet wówczas, gdy jeszcze nie
      rozumie sensu samych słów.

      Niektóre dzieci reagują na obecność rodziców jeszcze intensywniejszym krzykiem.
      W takim wypadku pozostańcie przy nim tylko przez chwilę. Słuszna okazała się
      następująca reguła: im bardziej dziecko rozkrzyczane, tym krótsza wizyta.
      Niemniej należy zawsze do niego zaglądnąć, aby się nie poczuło osamotnione.

      Jeśli dziecko jeszcze nie śpi, zaglądajcie do niego co określoną liczbę minut,
      pocieszając je i dając mu do zrozumienia, że jesteście na miejscu - aż wreszcie
      rzeczywiście samo zaśnie w swoim łóżeczku.

      Zarówno przy dziennej drzemce, jak i przy wieczornym zasypianiu i nocnym
      budzeniu się zacznijcie pierwszego dnia od trzyminutowego czasu czekania,
      wydłużając ten okres do siedmiu minut. Następnego dnia rozpocznijcie od
      pięciominutowego czasu czekania, przedłużając go do 9 minut. Czasu tego należy
      przestrzegać do chwili, aż dziecko zaśnie. Trzeciego dnia zacznijcie od siedmiu
      minut, dochodząc stopniowo do 10 minut. Jeszcze dłuższych czasów czekania należy
      jednak zaoszczędzić tak dziecku, jak i sobie.

      Wchodźcie do pokoju dziecka tylko wówczas, gdy rzeczywiście płacze. Przy lekkim
      popłakiwaniu czy też marudzeniu odczekajcie, aż uspokoi się samo.
    • bathilda Ciekawsze zasady szczegółowe 11.03.08, 21:12
      Jeśli dziecko za dnia nie zasnęło po upływie godziny, należy je z łóżeczka wyjąć
      i spróbować przetrzymać aż do następnej przewidzianej pory spania. Może wówczas
      zacząć grymasić, nawet zasnąć podczas zabawy. W takim przypadku można je
      przykryć i pozwolić na pół godziny snu. Jakkolwiek by było, usnęło bez waszej
      pomocy.

      Ważne jest budzenie dziecka za dnia i rano o ustalonych porach, nawet wówczas,
      gdy dłuższy czas nie spało, ponieważ „nadrabianie” straconych okresów spania
      może doprowadzić do bardzo niekorzystnego rytmu snu

      Jeśli czasy czekania wydają się wam zbyt długie, wówczas podane okresy możecie
      skrócić o 2 minuty. Doszedłszy do 5 minut, nie musicie tego czasu dodatkowo
      przedłużać. Inni rodzice okresy czekania nieco wydłużali, gdyż ich obecność nie
      uspokajała dziecka, lecz coraz bardziej irytowała. O sukcesie nie decyduje to,
      jakie ustaliliście okresy. Ważniejsze jest ustalenie takiego harmonogramu,
      którego zaakceptujecie i który będziecie mogli do końca zrealizować. W czasie
      terapii nie należy go już zmieniać.
    • bathilda Możliwość dwóch etapów 11.03.08, 21:12
      Z różnych względów wielu rodziców nie może i nie chce zbyt nagle wprowadzać tego
      programu przestawiania snu dziecka kilka razy za dnia i w dodatku jeszcze w
      nocy. Wówczas sensowna może okazać się kolejna zmiana planu terapii, i to w
      dwóch etapach. W pierwszym etapie dziecko uczy się najpierw według planu terapii
      zasypiać samo za dnia i wieczorem. Jeśli zbudzi się nocą, otrzyma normalną pomoc
      w zasypianiu, i to natychmiast, bez żadnego okresu czekania. W ten sposób noce
      stają się spokojniejsze.

      Często dzieci budzą się nadal regularnie nocą, pomimo że potrafią już bez
      kłopotów zasypiać same za dnia i w nocy. W takim wypadku zastosujecie plan
      terapii także nocą. Przy tej metodzie potrwa naturalnie dłużej, aż dziecko
      zacznie przesypiać całą noc.
    • bathilda Szczegóły dla usypiających przy piersi/butelce 11.03.08, 21:12
      Karmienie piersią i butelką za dnia i wieczorem należy oddzielić od zasypiania -
      tzn. należy karmić zawsze co najmniej pół godziny wcześniej.

      Patrzcie nocą podczas karmienia na zegarek i przystawiajcie dziecko do piersi za
      każdym razem o minutę krócej. Jednocześnie wydłużajcie czas między posiłkami.
      Ustalcie w przeddzień, kiedy dziecko dostanie najwcześniej następny posiłek.
      Jeśli chciałoby jeść wcześniej albo też miałoby płakać po karmieniu, postępujcie
      według planu terapii. Zbyt krótkie czasy karmienia, np. poniżej 3 minut, raczej
      irytują i powinno się z nich zrezygnować
    • bathilda Nasze success story - pierwszy miesiąc terapii 11.03.08, 21:19
      Zaczęliśmy od tego, że ustaliliśmy dla młodego nowy plan dnia, oparty na 2
      drzemkach i minimalnej przerwie w dzień 3 a przed spaniem nocnym 4 godziny.
      Wyszło nam tak:

      I drzemka: 10-11.30
      II drzemka: 14.30-16.00
      Noc: 20.00-7.00

      Przez pierwsze parę dni wdrażałam nowy plan nadal usypiając Piotrka przy piersi,
      tak żeby się wbił w nowy rytm. Trudno było zwłaszcza rano, bo od urodzenia
      junior wstawał koło 5-tej i dotrzymanie go do 10-tej wymagało sporo wysiłku.

      Następnie, w piątek (to ważne ze względu na wsparcie męża który nie idzie rano
      do pracy), po raz pierwszy wieczorem nakarmiłam go przed kąpielą (cały czas
      musiałam go budzić bo cyc = spanie), po czym chwilę się pobawiliśmy, kąpiel,
      czytanie książeczki i do łóżeczka (od skończenia karmienia do spania powinno
      minąć min. 30 minut). No i oczywiście płacz. Ustaliliśmy że chodził będzie mąż a
      ja się zamknę w salonie. Pierwszy raz poszedł po 3 minutach. Drugi po kolejnych
      5 minutach po czym junior zasnął. Drugiej nocy mąż był już tylko raz (po 5
      minutach). Trzeciej mały płakał kilka minut, ale zasnął zanim do niego
      poszliśmy. Czwartej nocy zasnął bez dźwięku. Czyli wieczorne zasypianie
      kosztowało nas W SUMIE 15 minut płaczu. Na przestrzeni kolejnych dni albo
      zasypiał po cichu, albo po kilku minutach płaczu, bez naszej wizyty – tylko raz
      konieczne było wchodzenie i uspokajanie.

      Jeśli chodzi o drzemkę o 10-tej to płacz był przez 2 dni (najpierw 2 wizyty,
      potem 1) i od tego czasu zawsze zasypia sam, bez płaczu, choć czasem słyszę że
      nie usypia od razu tylko sobie chwilę gada. Wiele razy musiałam go z tej drzemki
      budzić (zasady są twarde). Czyli bez problemu śpi 1,5 godziny! A wcześniej nigdy
      dłużej niż 40 minut, a czasem tylko 30! Wyjątkiem były pierwsze 2 dni kiedy się
      obudził po 40 minutach, ale zastosowałam te same zasady co przy usypianiu i
      pierwszego dnia 2 wizyty a drugiego dnia zasnął po chwili bez mojej wizyty. Od
      tego czasu nie budził się wcześniej niż po 1,5 godzinie.

      Popołudniowa drzemka wypadała nam początkowo na spacerze, więc z zasypianiem
      problemu nie było. Przy czym przed terapią spacer też oznaczał 40 minut spania a
      potem często go musiałam budzić po 1,5 godzinie. W domu o tej porze spał tylko w
      niedzielę. Za oboma razami trochę popłakiwał, ale króciutko.

      Po sukcesach w dzień zabraliśmy się po kilku dniach za noc. Ustaliliśmy że
      karmienia będą dwa (arbitralnie - po prostu po 2 karmieniach ja byłam w stanie
      funkcjonować), pierwsze po północy i kolejne po 3 godzinach. A potem dopiero
      śniadanie o 7. Jak się obudzi „nie w porę” to ma zasnąć. Pierwszej nocy budził
      się kilka razy, potem właściwie co drugą noc zdarzało mu się obudzić ok. 22-23,
      ale albo zasypiał sam po chwili albo szliśmy do niego raz. Zwykle budził się też
      koło 5-tej, ale zasypiał bez wizyty i budził się po
      6-tej. Dla nas to kolosalna poprawa.

      Po miesiącu junior praktycznie zaakceptował nowy plan dnia - półtoragodzinne
      drzemki o stałej porze i dwa nocne karmienia o stałej porze. Rano dosypiał do 6.30.
      • penellopa Wow! 11.03.08, 21:52
        No to gratuluję i pomysłu i wytrwalości i sukcesu przede wszystkim. Mój 6-miesięczny synek zasypia tylko przy cycu , w dzień co 2 godziny tak na 30-40 min, dłuższa drzemka tylko na spacerze, a w nocy 20-8.00 lub 19-7.00. Pomyślimy..
    • bathilda Dalszy rozwój wydarzeń 11.03.08, 21:24
      Stopniowo skracałam czas nocnych karmień - najpierw było 20 minut, a potem co
      tydzień odejmowałam 2-3 minuty. Jak doszłam do 10 minut to przeszłam na 1
      karmienie ok. 1-szej w nocy (Piotrek miał 7,5 miesiąca, 2 karmienia były od 6
      tygodni). Zaakceptowanie nowego grafiku zajęło mu tydzień. Jak karmiłam tylko
      raz to znowu dawałam ssać ile chciał a po jakimś czasie znowu zaczęłam skracać
      pojedyncze karmienia z myślą, że jak będzie miał 9 meisięcy, miesiąc przed
      powrotem do pracy, obetnę mu ostatnie nocne karmienie. A on po prostu mając 8,5
      miesiąca przestał się budzić :)

      Teraz śpi noc w noc od 20 do 7 rano. W dzień jest o tyle trudniej, że właśnie
      się przestawia na jedną drzemkę, co jest problematyczne, bo dwie to już za dużo
      a jedna to za mało. Ale ogólnie pierwsza drzemka jest później i odbywa się bez
      problemu a drugą, krótką, ma na spacerze.

      Teraz pierś ma tylko rano i wieczorem, ale właściwie przy niej nie przysypia.
      • mmusial Re: Dalszy rozwój wydarzeń 12.03.08, 23:55
        oj super wątek Bathilda!!!!
        U nas bardzo na czasie, ale ja mam trochę odwróconą sytuację:
        Nasza kruszka w zasadzie od początku słabo miała z tym spaniem w
        ciągu dnia (przez pierwsze trzy miechy czasem udało sie jej
        zdrzemnąć rano koło 10:30-11:00 na pół godzinki, potem na spacerze i
        po południu koło 17:00-18:00 znów na pół godzinki) noce od początku
        przesypiała całe i musiałam ją nawet wybudzać albo karmić przez sen
        bo trochę wolno przybierała.
        Teraz młoda ma 4,5 mies. i kurczę od dłuższego czasu mam taki
        problem, że ona w ciągu dnia W OGÓLE nie chce spać, coraz rzadziej
        przesypia całe spacery bo przecież drzewka i ludzie tacy ciekawi...
        Moje dzienne próby położenia jej w łóżeczku na drzemkę kończą się
        tak karczemną awanturą, że potem hektolitry łez, zapuchnięte ślipka
        i katarek po-histeryczny.... są takie dni kiedy odpuszczamy sobie
        spacerek ze wględów pogodowych i wtedy ona W OGÓLE nie spi w ciagu
        dnia! Pada dopiero wieczorem po kąpieli i cycku.

        Ogólnie młoda jest bardzo ruchliwym dzidkiem, wszystko ją interesuje
        i ogólnie jest pogodna, ale jestem pewna, że jej marudzenie w ciągu
        dnia wynika z tego, że chciałaby się zdrzemnąć ale nie umie, a ja
        kurczę nie potrafię zupełnie jej "znieczulić", żeby ucięła sobie
        takiego zdrowego komarka w ciągu dnia.... Nie mówiąc o tym, że dla
        mnie taka jej drzemka w ciągu dnia to brzmi jak organizacyjne
        zbawienie bo tak to z dzieckiem na standby'u niewiele mogę zrobić.

        Wieczorem rytuał mamy myślę opanowany do perekcji - po kąpieli
        cycuszek, przy którym odpływa, zanosimy ją do jej pokoiku i łóżeczka
        i ona zasypia błogim snem sprawiedliwego. Tak śpi sobie albo do
        12:00-1:00 kiedy to dokarmiam ją w zasadzie bardziej na moje
        życzenie niż jej (takie ostatnie karmienie przed resztą nocy :))) a
        potem to albo śpi do 7:00 albo przynajmniej do 5:00.Tu więc sytuacja
        opanowana :)
        Ale jak ją przyuczyć do zasypiania w ciągu dnia???!!!

        Nie wiem kurczę
      • cunning Re: Dalszy rozwój wydarzeń 26.03.08, 09:54
        Bathilda, a jak w praktyce wyglądało u Ciebie wydłużanie czasu między
        karmieniami i skracanie karmień? Moja młoda jak jest głodna, będzie się
        wydzierać póki nie dostanie, a jeśli próbuję skrócić karmienie, też mam ryk.

        Próbowałam tej (podobnej?) metody usypiania, zostawiałam młodą w łóżeczku i
        przychodziłam co 5-10 minut, ale najdłużej udawało mi się wytrzymać 40 minut
        wrzasków, po czym mała uspokajała się i zasypiała dopiero... przy piersi :(
    • martusia_25 Re: O samodzielnym zasypianiu 12.03.08, 09:28
      Bathilda, jesteś WIELKA! :-)
      • bel.canto Re: O samodzielnym zasypianiu 12.03.08, 14:32
        Hmm... bardzo mi się to podoba :) ale powiedzcie co z młodszymi
        dziecmi?? Mój maluszek ma 4 tygodnie, wlaściwie nie ma jeszcze
        żadnego rytmu :/ czy takiemu maluchowi jest sens jakoś regulowac
        drzemki? uczyc samodzielnego zasypiania? jesli tak to jak? pozdrawiam
        • kaeira Re: O samodzielnym zasypianiu 12.03.08, 14:50
          NIE. Za wcześnie.
          Regulować dzień można próbować - tylko oczywiście nie na siłę, a za pomocą
          spacerów, kąpania, oferowania piersi, przygaszania świateł itp. Ale ogólnie na
          razie lepiej iść za dzieckiem.
          Ja jestem zdecydowanie za tym, że co najmniej przez pierwszy kwartał życia
          dziecka absolutnie nie należy go w niczym trenować, tylko dawać mu to czego chce
          i jak najwięcej bliskości - czy to jako lulanie, nucenie, zasypianie przy piersi
          itp.
          Co do zniechęcania albo odstawiania od karmienia nocnego - zdecydowanie dopiero
          w drugim półroczu.

          Nie wiem czy zauważyłaś ten wątek, przeczytaj też:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=570&w=76572305
          • bel.canto Re: O samodzielnym zasypianiu 12.03.08, 15:07
            Dzięki :) tak też na razie robię :)
    • anetaban jeden pokoj 12.03.08, 17:04
      a jam mam kawalerke i jak wprowadzic ten plan w zycie niedam rady zamknac pokoju
      i wyjsc co z telewizorem i wieczornym naszym ogladaniu filmow jak to wszystko
      pogodzic
      podpowiecie
      • zaba772 Re: jeden pokoj 12.03.08, 17:10
        Ja od dzis wprowadzam nowy rytm i staram sie jak moge (tfu tfu
        tfu:)). A jesli chodzi o jeden pokoj, to mi sie wydaje ze nie trzeba
        wychodzic z pokoju, zamykac drzwi itp. Sukcesem jest juz jesli
        dziecko samo zasnie w lozeczku, nie przy cycu. Zatem anetaban
        spokojnie mozecie zyc normalnie, a dzieciatko po prostu niech wie,
        ze zasypia sie w lozeczku i tyle:) Ale to tylko moje zdanie:)
    • patrilla Re: O samodzielnym zasypianiu 13.03.08, 21:55
      to teraz ja pomocy Apolonia śpi z nami i jest nam oboje z tym dobrze - robiliśmy
      test z książki :) ale nic nie ma tu o dzieciach upartych których nie da sie
      przetrzymać Pola będzie ryczała tesli chcesz 10 bądź 40 min i jeszcze sie
      nakręca ... co tu poradzić by mała przesypiała noce ostatnio liczba karmień sie
      zmniejszyła - karmie przed snem ok 19:30 -20 potem ok 23, potem o 3 i o 5, a
      potem już co 2 h ... i to z zegarkiem bo mała ma go w brzuchu ale i tak jej jak
      mogę to wydłużam okupione marudami i wrzaskami ...
      • penellopa Re: O samodzielnym zasypianiu 18.03.08, 13:37
        Witam. Czy ktoś próbuje/próbował zastosować tą metodę? U nas wczoraj przy drugiej wizycie tatusia synio już spał.. ale to był pierwszy dzień i mnie w domu nie było. U nas problem jest z zasypianiem w innym miejscu niż nasze małżeńskie łoże.. Cyryl je tylko na leżąco i w momencie, kiedy nie jestemy z nim w domu, nie chce ani jeść ani spać:( A znajome usypiają dziecię przy cycu, odkładają do wózka/łóżeczka i nie ma problemu. My w porze spania musimy być w domu, bo histeria.. I co tu zrobić? Bathilda - specu od usypiania - poratuj:)
        • bathilda Re: O samodzielnym zasypianiu 18.03.08, 20:37
          Penellopa, będziesz musiała sięgnąć do książki - tam są rozdziały o dzieciach
          śpiących w łózku rodziców. I znam mamę której sie udało przenieść małego do
          łóżeczka i nauczyć samodzielnego zasypiania. Ale ja tych rozdziałów nie czytałam
          bo mój od urodzenia u siebie.
          • penellopa Re: O samodzielnym zasypianiu 18.03.08, 20:41
            Cyryl nie śpi z nami, tylko obok w kołysce, ale zasypia tylko w naszym łóżku.. Problem z nim jest taki, jak pisałam wyżej, że w porze spania on musi być na swoim miejscu, czyli w naszej łożnicy, nie ma mowy o uspaniu go na siedząco (tzn.że ja siedzę, a on je) ani tym bardziej przy kimś czy u kogoś. Wtedy histeryzuje i nie chce ani jeść, ani spać. Dzieci znajomych nie maja takiego problemu, zasypiaja nawet w hałasie,a nasz mały nie chce..
            Ale skoro radzisz poczytać ksiażkę, to chyba zakupie:)
            • zaba772 Re: O samodzielnym zasypianiu 18.03.08, 20:58
              U nas bardzo podobnie. Maly je na lezaco, przy czym zasypia. Ale po
              przeczytaniu tego watku zaczelam wprowadzac zmiany. Jedzenie, On
              troche przysypia, konczy jesc, no to ja Go siup do odbicia,
              podchodze do okna, zaslaniam rolety i zazwyczaj ten odglos troszke
              wybudza Malego. Jak juz sobie pieknie odbije, to odkladam do
              lozeczka, gdzie zazwyczaj troszke sie kreci, ale za czas jakis
              zasypia. Stosuje takie zasypianie juz ponad tydzien i jestem
              zadowolona, przede wszystkim chodzilo mi o to, zeby synek zasypial
              sam w tym samym miejscu w ktorym sie obudzi:)
    • kropkaa Re: O samodzielnym zasypianiu 19.03.08, 00:30
      Ostatnia wypowiedź to co o tej metodzie sądzi psycholożka:
      kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53663,79134.html
      A tu ostatni akapit o bardziej ludzkim sposobie traktowania
      niemowlęcia:
      www.edziecko.pl/male_dziecko/1,79341,4939120.html
    • mwk1506 Re: O samodzielnym zasypianiu 19.03.08, 09:25
      Kiedy wprowadzać ten model? Moja 3,5miesięczna córcia wieczorami
      zawsze przysypia przy piersi po kąpieli. W dzień jest różnie:
      czasami dojada przed spaniem, na spacerze śpi bez problemu, a i w
      domu zdarza się, że zaśnie sama wpatrzona w zabawki na karuzeli.
      Dobrze to źle?
      • zaba772 Re: O samodzielnym zasypianiu 19.03.08, 10:08
        Ja nie potrafie zostawic mojego malenstwa samego gdy placze.
        Zaczelam przyzwyczajac Go do samodzielnego usypiania, ale zawsze
        jestem "pod reka". Jesli tylko lezy, krecac sie, to staram sie byc
        na widoku dla Niego. A jak juz zaczyna plakac, to podchodze od razu.
        Nie mam ochoty terroryzowac wlasnego, bezbronnego dziecka. A i tak
        widze wspaniale efekty. Takze nie trzeba wprowadzac calej tej
        otoczki, wystarczy troche zmian i tez moze byc pieknie:) Tak jak u
        nas.
        • kropkaa Re: O samodzielnym zasypianiu 25.03.08, 02:05
          :)
          Dokładnie!

          Zostawianie płaczącego dziecka to dla niego komunikat - płacz, a ja
          i tak do Ciebie nie przyjdę. Twoje potrzeby nie są dla mnie ważne.

          Każdy może napisać książkę, ale czy każdemu mamy bezgranicznie
          ufać???
          W życiu nie zastosowałabym tej metody wobec własnego dziecka.
          Cieszę się, Żaba, że nie jestem sama. Zupełnie nie rozumiem zachwytu
          nad tym barbarzyństwem.
          • mamadzieci-2 Re: O samodzielnym zasypianiu 25.03.08, 10:02
            dziewczyny tak się już dzieje wg znanej zasady,że nie wszystko co
            jest dobre i skuteczne dla jednego musi podziałać tak samo na
            drugiego. Zresztą tak też bathilda zaznaczyła na początku. Mój mały
            10 miesięczniak podczas zasypiania musi mieć się do kogo przytulića
            a samo zasypianie trwa góra 10 min. Teraz jest ten okres kiedy
            ząbkuje i to intensywnie ,więc wiem,że to nie byłby najlepszy moment
            na tego typu przyzwyczajenia. Nie planuję też takich prób
            wprowadzać. Wszystko przychodzi z czasem, do pewnych rzeczy maluch
            dojrzewa. Ja sama nie mogę narzekać ,gdyż moje dziecko praktycznie
            od urodzenia śpi w swoim łóżeczku, nigdy nie spało z nami w łóżku,
            wręcz zauważyłąm,że mu to nie za bardzo pasuje.To już uważam za nasz
            mały sukces. A jeśli chodzi o skuteczność metody proponowanej z już
            osławionej książki -każda mama zna swojego malucha i najlepiej
            wyczuje czy jest ono odpowiednim "egzemplarzem":) do tego typu
            eksperymentów. Jeśli się komuś udało ok, a widzę też,że wiele z Mam
            wypróbowuje tę metodę i jest "za", zanim sprawdzi jej skuteczność.
            Ja osobiście poczekam na ten etap w życiu mojego synka kiedy
            samodzielne zasypianie nie będzie okupione płaczem i stresem nie
            tylko jego ale też moim. Jak mowią najstarsi górale "nic na
            siłę"pozdr.:)))
    • iv-o Re: O samodzielnym zasypianiu 19.03.08, 10:58
      Mój synek 4,5 m-ca zasypia ssać kciuk. Jak jest zmęczony, trze oczka, marudzi
      kładę do łóżeczka i odchodzę, czasem krzyczy czasem nie, raczej nie płacze. Jak
      płacze to ratuje, ponoszę chwilę i znów odkładam. Zwykle po kilku minutach śpi,
      tylko kciuk wyciągam, jeżeli jeszcze siedzi. Czy można to zakwalifikować do
      samodzielnego zasypiania? Nie walczę z tym, bo potem jest gorzej, bardziej chce
      i bardziej ssie.
      • asik1972 Re: O samodzielnym zasypianiu 24.03.08, 22:55
        Ja próbowałam...
        Zosia tak strasznie płakała, że nie miałam sumienia jej męczyc...
    • lady_of_avalon Krytyka metody zaproponowej przez bathildę 26.03.08, 17:48
      • forencka Re: Krytyka metody zaproponowej przez bathildę 09.06.08, 08:28
        Tak tak tak, wlasnie tak jest, zgadzam sie w calosci. A'propos nie sugerowania
        sie ksiazkami, to jest taka jedna ;) ktora ma moim zdaniem najbardziej ludzkie
        podejscie: Tracy Hogg "Jezyk niemowlat". Bo dziecko nie placze bez powodu i nam
        na zlosc!
    • bathilda Re: O barbarzyństwie 26.03.08, 21:05
      Odpowiem hurtem na kilka postów.

      Ja nikogo do niczego nie zmuszam. Pisałam, ze to nie metoda dla każdego dziecka
      i nie dla każdego rodzica. Dzięki temu że przez kilka dni trochę popłakał
      (pisałam - przez 3 wieczory 15 minut, w dzień też trochę, ale nigdy dłużej niż
      20 minut) mój syn teraz świetnie sypia (dużo dłużej niż kiedyś), ma
      uporządkowany plan dnia, dobrze się rozwija, jest szczęsliwy i ja też. Jestem
      czułą matką, słucham swojego dziecka i nie mam wątpliwości że ono wie że może na
      mnie liczyć. Ale to ja jestem jego matką i to ja wiem co dla niego dobre. Kiedy
      beczy bo chce koniecznie wejść do zmywarki to mu nie pozwalam i nie przejmuję
      się jego beczeniem. To samo kiedy chce się dobrać do kontaktów czy zjeść filcową
      podklejkę pod krzesło. I nie wiem dlaczego niby któraś z tych sytuacji miałąby
      oznaczać że jestem złą matką. Tak samo jak nie wiem czemu miałabym być tak
      zakwalifikowana bo uważam że półroczne niemowle powinno spać o 20 a nie harcować
      do północy.

      Howgh :)
      • mamadzieci-2 Re: O barbarzyństwie 27.03.08, 09:54
        myślę,że każda mama szuka patentu na samodzielne zasypianie dzieci.
        Ale myślę,że w tym wszystkim najważniejsze to ZNAĆ swojego Malca, a
        przede wszystkim jego potrzeby. Choć sama ,jak już pisałam nie
        optuję za tą metodą to też nie chcę krytykować jej
        bezpodstawnie. "Barbarzyństwo" trochę to za mocne słowo do całej
        sytuacji, bo jak np nazwać postępowanie rodzica, gdy zostawiamy w
        przedszkolu swoje płaczące 3 letnie dziecko? I wtedy nie ma nas
        obok, i to nie barbarzyństwo kiedy dziecko nie płacze a drze sie w
        niebogłosy?. Ale matka znająca swoje dziecko wie,że to sytuacja
        przejściowa może dwa, trzy dni i będzie ok. A jeżeli znamy swoje
        dziecko i wiemy że jest dla niego za wcześnie na pójście do
        przedszkola to po prostu go tam jeszcze nie wysyłamy. Podobnie jest
        z zastosowaniem tej metody. Nie chcę powtarzać słów z mojego
        poprzedniego postu, ale nie każdy Maluch jest
        odpowiednim "egzemplarzem" do tych prób.Ale to my mamy to wyczuć a
        nie na siłę "dawać mu buraczki bo dziecko sąsiadki też je lubi"- to
        oczywiście tylko porównanie. Nie jestem też za "napadaniem" na kogoś
        komu się udało, typu, że brak instynktu, że nie bierze pod uwgę
        uczuć dziecka, że "coś tam coś tam". Mamy przecież wolny wybór i
        własny rozum i wląsne dziecko nie? Pozdr
      • tashika1 Popieram nauczylam tak spac moja corczke jak miała 08.06.08, 09:54
        8 miesiecy.... wkoncu uporzadkował nam sie dzien... i uwazam ze byla to
        najlepsza rzecz jaka mogłam zrobic.. szczegolnie ze mała ma isc do zlobka... i
        tam dopiero przeszła by dramat.... a tak potrafi juz sama zasypiac...
    • patrilla Re: O samodzielnym zasypianiu-maluch spi z rodzica 07.06.08, 22:15
      dziewczyny poradźcie coś ... Apolonia budzi sie w nocy co 2h ja wysiadam
      skończyła 9 miesięcy - mzoe jakieś sprawdzone rady - niestety śpi z nami + nie
      można pozwalać jej płakać, bo nakręca się i nie przestaje jak inne dzieci ... :(
      jestem coraz bardziej wykończona - help
      • forencka Re: O samodzielnym zasypianiu-maluch spi z rodzic 09.06.08, 08:39
        Piszę, bo bardzo bym chciała Ci pomóc, choć nie wiem za bardzo jak... Ja
        stosowałam bardzo regularny tryb wieczoru i to , tak myślę, przyniosło mi efek
        taki, że mała śpi od 20-21 do 6 rano. Codziennie o tej samej porze kąpiemy ją w
        ten sam sposób, potem tata smaruje ją oliwką, wszystko spokojnie i z uśmiechem
        na twarzy. Nastepnie ja przejmuje dzidzie i ją karmię "pod korek" ;). Dostaje
        buziaka i kładę ją do łóżeczka, po czym spokojnie wychodzę. Czasem pomarudzi,
        czasem zaśnie od razu, ale generalnie wie o co chodzi i zasypia.
        Nie wiem, czy Ci to pomoże. Powodzenia! I współczuję...
        Acha, czy mała prawidłowo przybiera na wadze? Może mieć też zapalenie dróg
        moczowych - moja to miała jak miała 2 miesiące i objawy podobne. Zbadaj jej mocz
        i do lekarza!
      • aga2luty08 Re: O samodzielnym zasypianiu-maluch spi z rodzic 26.06.08, 10:08
        Dzieci mają takie okresy w swoim wczesnym dzieciństwie, że spanie w nocy zakłócają im przeżycia doznane w ciągu dnia. Na szczęście jest to przejściowe. Po prostu trzeba przeczekać i dać dziecku dużo czułości i miłości.
        Moje dziecię też na przełomie 3 i 4 miesiąca budziło się w nocy co 1-1,5 h przez ok 3 tygodnie. Przeszło. Teraz budzi się co 3-4 h. Sądzę, że większość dzieci jednak nie przesypia całych nocy, więc nie martw się, twoje dziecko nie jest "gorsze". Jest jak najbardziej normalne.
        Pozdrawiam
    • lamarea Re: O samodzielnym zasypianiu 25.07.08, 16:45
      a ja pamiętam swoje wczesne dzieciństwo-miałam 2-3 latka i mama zawsze/od zawsze
      mnie usypiała bajeczką lub kołysanką.To było naturalne i jak sięgam pamięcią
      wszystkie ciotki robiły to samo ze swoimi dziećmi-czy to przed drzemką
      popołudniową czy wieczorem,zawsze jakiś"kubuś puchatek" albo inwencja własna
      szły w ruch.Nikomu nie przychodziło do głowy po prostu cmoknąć w czoło i wyjść z
      pokoju.Dziś ja jestem matką i na mojego malucha już czeka stosik książeczek z
      bajkami-usypiaczami :))))z "pocałowaniem w czoło" czyli "samodzielnie" zaczęłam
      zasypiać w wieku ok.5lat i nikt z tego tragedii nie robił.No ale ja może nie na
      temat,bo ani słowem o karmieniu piersią tylko o poczuciu bezpieczeństwa
      związanym z codziennym rytuałem zasypiania i pewnością,że mama zawsze przyjdzie
      gdy w nocy się obudzę a które o dziwo pamiętam do dziś.
      Pozdrawiam!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka