metka79
07.01.09, 23:34
Zastanawiam się czy dobrze myślę.
Coś strasznego zrobiło mi się z piersiami. Jakby pionowe cięcie żyletką przy podstawie brodawki. Jeszcze nie odpadają całkiem, ale już im niewiele brakuje. Serio, są mocno naderwane. Karmić jakoś muszę, choćby po to, żeby mi się zastoje nie porobiły. Mój M wpadł dziś na genialny pomysł – osłonki.
Czytam teraz co piszecie na ten temat i nasuwają mi się wątpliwości czy rzeczywiscie osłonki będą tym właściwym rozwiazaniem. Bo przecież w nich brodawka też jest zasysana, czyli "leci" trochę do przodu, a jak leci do przodu, to właśnie mi się odrywa i to boli.
Czy w takim razie jest sens te osłonki kupować? Jeżeli tak, to jaki rozmiar? A jeżeli nie, to co radzicie?
Aha, moje dziecię ma 8 miesięcy, karmię piersią (no oczywiście inne rzeczy też już je), nie mamy problemów z przestawianiem się pomiędzy piersią a butelką/łyżeczką/kubkiem niekapkiem/smoczkiem.
Pomóżcie, pliiiis...