ppaula2
13.01.09, 17:14
Wczoraj byłam u lekarki w Lux Medzie - bardzo fajna pani doktor.
Zbadała małego od stóp do głów. Zdrowy jak ryba, żadnego śladu po
zapaleniu oskrzeli. Przyszedł czas na wagę i ... 6600g
18 listopada ważył 6,5kg, na początku grudnia coś ponad 7 kilo, przy
przyjęciu do szpitala (31 grudnia) 6800g. Zwaliłam to na
karb choroby, bo mały rzeczywiście nie chciał jeść. Ale od 1 stycznia
wpalał aż mu się uszy trzęsły. I myślałam, że przytył przez te 12 dni
choć do 7 kilo. A tu zonk! 200g mniej
Zaleciła mi wprowadzić mu zupki jarzynowe i sinlac bo jest bardzo
tuczący. I niestety bez dyskusji. Dała skierowanie do gastrologa bo
mały dużo ulewa aby sprawdzić czy nie ma refluksu. Dodatkowo kazała
zrobić badania w kierunku anemii bo Rafałek jest strasznie blady.
No i kontrole mamy 27 stycznia już z wynikami badań krwi i moczu. A
gastrologa mamy 29 stycznia.
Czy lekarka ma rację?
Bardzo chciałam karmić samą piersią przez pierwsze pół roku. Teraz
mam wyrzuty sumienia....
Pocieszcie proszę i wyleczcie moje skaleczone serce :(((