margo-222
07.08.09, 22:08
Przyrosty wagowe nadal niskie. Nie mam pojęcia dlaczego tak jest.
Tak bardzo pragnęłam karmić piersią. Włożyłam w to całe serce, całe
życie temu jest/było podporządkowane. Kosztem domu, siebie i
starszej córeczki, bo czasu zostaje niewiele. Nie jestem typem
mlecznej mamy. Wkarmiłam moje dziecko przez 4,5 miesiąca tylko
dlatego, że non stop ją przystawiałam. Dzien i noc. Kropla po kropli
najadała się.
No ale co z tego jak waga nie jest imponująca!!! Do jasnej ch.. co
ja robię źle?!! Nie mam już sił.
Dziecko waży teraz 5840, a powinno dobijac do 7kg. Jest bardzo
drobna. Wygląda jakby miała 3 miesiące, albo mniej. Uświadomiłam
sobie to dziś w przychodni. W poczekalni, były dzieci właśnie 3
miesięczne i wyglądały lepiej od niej. Nikt z tych rodziców nie
uwierzyłby że moje dziecko jest najstarsze,:(((
Moja przemyślenia na temat tego dlaczego słabo przybiera są takie:
1)alergia na jakiś składnik diety - dziecko ulewa od 6 t. Są dni
kiedy często ulewa (ponoć normalne), ale są też takie kiedy
wymiotuje po każdym karmieniu i w trakcie też. Chlusta z taką siłą,
że widać wylatujący strumień mleka.
2) anemia - po lekturze forum postanowiłam zrobić jej badania.
Wyszło że ma gronkowca w moczu , ale o niskim mianie - nie do
leczenia, więc to nie to. Natomiast wyszły bardzo słabe wyniki krwi.
Od tygodnia podaję jej żelazo.
3) Chude mleko. Może jednak istnieje coś takiego? Któż to raczy
wiedzieć na 100%.
Jestem totalnie rozbita. Żal mi tej mojej orki przez 4,5 mca., tych
kilkuset godzin w fotelu. Już o tym pisałam, że traktuję karmienie
jako sprawdzian z macierzyństwa, a nawet kobiecości. Chciałam
udowodnić sobie, że nie jestem INNA. Mogę wykarmić moje dziecko. No
i to mnie martwi najbardziej. MOGĘ wykarmić, ale na pograniczu
normy, gdzieś na ostatnich centylach. Ałł! Jak ta prawda boli.
Doszło do tego że zabraniam mężowi ujawniać ile mała waży. Boję się
kompromitacji, bo cała rodzina jednogłośnie doradza mi podanie butli
od dawna. Widzą, że mi nie idzie, że ciągle ślęcze w tym chol..
fotelu:(
Na dodatek mała od kilku dni nie ma apetytu. w dzień to wręcz
wciskam jej tą pierś. A ona pociumka chwilę i już nie chce.
Musiałabym mieć chyba mega kaloryczny pokarm, żeby jej te krople
wystarczały;((
Buu! Żyć mi się odechciewa.. Zamiast cieszyć się dzieckiem, o które
tak długo walczyłam (2 obumarcia), wpędziłam się w zamknięty krąg
walki o pokarm i przyrosty wagowe.
To tyle. Dziękuję wszystkim za wsparcie. Gdyby nie to forum
poległabym już po miesiącu.