Poddaję się:(

07.08.09, 22:08
Przyrosty wagowe nadal niskie. Nie mam pojęcia dlaczego tak jest.
Tak bardzo pragnęłam karmić piersią. Włożyłam w to całe serce, całe
życie temu jest/było podporządkowane. Kosztem domu, siebie i
starszej córeczki, bo czasu zostaje niewiele. Nie jestem typem
mlecznej mamy. Wkarmiłam moje dziecko przez 4,5 miesiąca tylko
dlatego, że non stop ją przystawiałam. Dzien i noc. Kropla po kropli
najadała się.

No ale co z tego jak waga nie jest imponująca!!! Do jasnej ch.. co
ja robię źle?!! Nie mam już sił.
Dziecko waży teraz 5840, a powinno dobijac do 7kg. Jest bardzo
drobna. Wygląda jakby miała 3 miesiące, albo mniej. Uświadomiłam
sobie to dziś w przychodni. W poczekalni, były dzieci właśnie 3
miesięczne i wyglądały lepiej od niej. Nikt z tych rodziców nie
uwierzyłby że moje dziecko jest najstarsze,:(((

Moja przemyślenia na temat tego dlaczego słabo przybiera są takie:
1)alergia na jakiś składnik diety - dziecko ulewa od 6 t. Są dni
kiedy często ulewa (ponoć normalne), ale są też takie kiedy
wymiotuje po każdym karmieniu i w trakcie też. Chlusta z taką siłą,
że widać wylatujący strumień mleka.

2) anemia - po lekturze forum postanowiłam zrobić jej badania.
Wyszło że ma gronkowca w moczu , ale o niskim mianie - nie do
leczenia, więc to nie to. Natomiast wyszły bardzo słabe wyniki krwi.
Od tygodnia podaję jej żelazo.

3) Chude mleko. Może jednak istnieje coś takiego? Któż to raczy
wiedzieć na 100%.


Jestem totalnie rozbita. Żal mi tej mojej orki przez 4,5 mca., tych
kilkuset godzin w fotelu. Już o tym pisałam, że traktuję karmienie
jako sprawdzian z macierzyństwa, a nawet kobiecości. Chciałam
udowodnić sobie, że nie jestem INNA. Mogę wykarmić moje dziecko. No
i to mnie martwi najbardziej. MOGĘ wykarmić, ale na pograniczu
normy, gdzieś na ostatnich centylach. Ałł! Jak ta prawda boli.

Doszło do tego że zabraniam mężowi ujawniać ile mała waży. Boję się
kompromitacji, bo cała rodzina jednogłośnie doradza mi podanie butli
od dawna. Widzą, że mi nie idzie, że ciągle ślęcze w tym chol..
fotelu:(

Na dodatek mała od kilku dni nie ma apetytu. w dzień to wręcz
wciskam jej tą pierś. A ona pociumka chwilę i już nie chce.
Musiałabym mieć chyba mega kaloryczny pokarm, żeby jej te krople
wystarczały;((


Buu! Żyć mi się odechciewa.. Zamiast cieszyć się dzieckiem, o które
tak długo walczyłam (2 obumarcia), wpędziłam się w zamknięty krąg
walki o pokarm i przyrosty wagowe.

To tyle. Dziękuję wszystkim za wsparcie. Gdyby nie to forum
poległabym już po miesiącu.



    • okri2 Re: Poddaję się:( 07.08.09, 22:18
      ale może jednak?
      tyle już zrobiłaś!!

      są jeszcze inne sposoby.
      Jesteś jeszcze na forum?? to coś więcej napiszę.
      • okri2 Re: Poddaję się:( 07.08.09, 22:31
        Moja córa urodziła się z wagą 3800, spadła na 3550. W wieku 6 miesięcy ważyła
        6000 (czyli średnia to 400gr miesięcznie licząc od urodzenia).

        Nie muszę Ci pisać z jakiego centyla spadła.

        W jej 6 miesiącu trafiła do szpitala na zakażenie ukł.moczowego. Lekarze
        traktowali mnie jak koszmarne babsko, które głodzi swoje dziecko. Wyglądała nie
        za ciekawie. Żebra na wierzchu :(

        Po powrocie zaczęły się nocne maratony (w dzień nie miała czasu na jedzenie, bo
        tyyle ciekawych rzeczy wokół i wyobraź sobie: przez te nocne karmienia
        dziewczyna zaczęła przybierać po 1kg miesięcznie. Faktycznie ciężkie były to
        noce (po 14 karmień), ale dla takiej wagi warto było poświęcić się. Zresztą,
        spała z nami..

        Innym sposobem jest dokarmianie, ale nie przez butelkę. Moja od 4 miesiąca piła
        z kubka "kapka" (niekapek bez zabezpieczenia). Wlewałam jej po łyczku. Jeśli nie
        ma ochoty na ssanie, to odciągaj i podawaj za pół godziny z kubka.

        Jeszcze ze 2 miesiące i wejdą nowości. Twoje dziecko potrzebuje jeszcze mleczka.
        A jak zrezygnujesz i zaczną się problemy alergiczne lub inne, to jak wrócisz do
        karmienia?

        Nie wiem jak często w nocy karmisz - to mleko jest najbardziej tuczące, nie
        dzienne posiadówki w fotelu. Nocne karmienia to podstawa.

        Ściskam mocno!
      • margo-222 Re: Poddaję się:( 07.08.09, 22:33
        Jestem jestem. Pisz śmiało co o ty myślisz.
        • okri2 no to poczekaj jeszcze.. :) 07.08.09, 22:36

          • margo-222 Re: no to poczekaj jeszcze.. :) 07.08.09, 22:48
            Jeśli chodzi o nocne karmienie to jest tak:
            21 zasypia przy piersi
            23-24
            2-3
            6 rano

            Zazanaczam że te nocne karmienia potrafią trwać godzinę i dłużej, bo
            o 3 robi kupę i jak ją przewijam to się całkiem wybudza i karmię ją
            jeszcze z 0,5 h. w sumie 1,5godz.

            To co mam robić? budzić ją? Raz próbowałam. Śpi tak twardo, że
            possie chwileczkę i śpi dalej.

            Właśnie spieram się z mężem o to karmienie. On naciska na podanie
            butli. Sama nie wiem. Wiem jedno: chcę żeby w końcu waga drgnęła!!!
            • okri2 Re: no to poczekaj jeszcze.. :) 07.08.09, 23:05
              no to jednak podgoniłabym karmienia: 21,23, 1, 4, 6 i 8. Dodaję Ci jedno
              karmienie. Nie patrz jak długo ssie.
              Pisałaś o godzinnym ssaniu z 1 piersi.To też nie za bardzo tak jest. Wystarczy
              20-30 min. żeby wypiła mleko II fazy, potem przekładaj do 2 - po 10-15 min znów
              do pierwszej piersi.
              Tak proponowała mi p.Monika i to też odniosło sukces.
              Zacznij jeść nabiał. Co dwa dni wprowadzaj nowości i obserwuj. Jedz witaminy.
              To mój post:
              forum.gazeta.pl/forum/w,570,89947038,89947038,chorobska_pocieszcie_.html
        • okri2 Re: Poddaję się:( 07.08.09, 22:47
          poczytałam sobie jeszcze twoje poprzednie wątki.
          Moja też miała dysplazję, też mam małe piersi, też nie potrafiłam karmić na
          leżąco, a potem jak córa trochę wyrosła, to nie chciała jeść na leżąco. Spała z
          nami, ale do karmienia siadałam po turecku. Głowa się kiwała..

          Pisałaś o smoczku, to zrozumiałe, że przyrosty były małe (miałam dokładnie tak
          samo). Czy od tego czasu nie polepszyło się?

          Chlustanie, a nie ulewanie. Eh... moja ulewała do roku. Ilości koszmarne! W nocy
          mniej ulewała, bo dałam sobie na wstrzymanie z odbijaniem.
          W dzień odbijałam w pozycji półleżącej, ulewała trochę mniej. Czasami godzinę po
          jedzeniu.

          Chciałabym Ciebie podtrzymać na duchu, że wszystko jest do przejścia.
          • margo-222 Re: Poddaję się:( 07.08.09, 22:54
            Wiesz, najbardziej frustruje mnie to że tyle pracy i serca w to
            włożyłam a efekt jest mizerny. Dziś było mi bardzo przykro, że ona
            taka mała. Nawet ortopeda się zdziwił, że ma już 4,5 mca.

            Do tego w bliskiej rodzinie mamy 2 dziewczynki w podobnym wieku.
            Jedna miesiąc młodsza a druga równo 2. Ta pierwsza 2 tyg temu ważyła
            już 5900 (moje dziecko wtedy 5700), a druga waży teraz 5300.
            Boję się porównań, dlatego za nic nie przyznam się do naszej wagi.
            • bmbtw Re: Poddaję się:( 07.08.09, 23:28
              Witam Was dziewczyny.
              Czytając Wasze wątki, to jak gdybym widziała siebie. Każde ważenie
              dziecka ze strachem ile przybierze. Ja również od początku się
              zaparłam, że będę karmić, choćby wszystkim na złość. Do tej pory nie
              mogę zrozumieć skąd w naszym otoczeniu (mama, teściowa)taka niechęć
              do karmienia piersią. Dla nich nie ważne jakie dziecko je mleczko,
              tylko ma wyglądać jak "włeczek". Mój Wojtuś oczywiście wałeczkiem
              nie jest, ale za to jest bardzo długi, co świadczy na moją korzyść,
              że jednak na moim mleczku rośnie. Nie waży oczywiście zbyt wiele -
              urodzeniowa 3480, po dwóch tygodzniach 3460, a teraz za tydzień 4
              miesiące 6045. Pisząc to, myślę "głupota", żyć wagą dziecka i
              następna głupota, jak ja to mówię, "ciągłe myślenie o cyckach" i
              chyba to myślenie mnie dobija.
              Ja w październiku wracam do pracy więc nie mogę ciągnąć samego
              karmienia piersią do 6 miesięcy, myślę, żeby po 4 - ch miesiącach
              powolutku wprowadzać nowości. I szczerze mówiąc zastanawiam się jak
              będzie z tym ulewanie, które tak jak u Was również zdarza się nawet
              godzine po karmieniu.
              Oprócz tego ja popełniam świadomie mnóstwo błędów, ale również ze
              względu na swoje otoczenie, a te błędy to : dokarmianie z butli i
              smoczek uspokajacz. Około miesiąca po urodzeniu stwierdziłam, że
              wolałabym wyjechać gdzieś daleko tylko z maluszkiem i wtedy mogłabym
              go spokojnie karmić. Niestety, życie codzienne, obowiązki domowe,
              drugie starsze dziecko 2,5 roku Tomaszek, który widzę, że bardzo
              mnie potrzebuje - to wszystko nie pozwala mi unikać błędów.
              Myślę sobie, że i tak długo karmiłam i chyba to będzie mi musiało
              wystarczyć, ale zupełnie się jeszcze nie poddam.
              Pozdrawiam
    • mika_p Re: Poddaję się:( 07.08.09, 23:03
      margo-222 napisała:
      > Dziecko waży teraz 5840, a powinno dobijac do 7kg.

      Bzdu-ra!
      7 kg wg siatek WHO to waga powyżej 50 centyla. Nie ma obowiązku tam być. Jest na
      15.
      22 kwietnia pisałaś, że mała wazy 3600, miała wtedy miesiąc i ciut - to też był
      15. centyl.
      Przybiera równomiernie i nie masz co się dzieciaka czepiać.
      • okri2 Re: Poddaję się:( 07.08.09, 23:11
        mika dała mi do myślenia. No właśnie, a jaka była waga urodzeniowa i spadkowa?
        Na którym centylu dziecko się urodziło? Z jakiego centyla spadło??
        Tu link do siatki centylowej dla dzieci karmionych piersią:
        www.who.int/childgrowth/standards/WFA_girls_0_5_percentiles.pdf
        • kaeira Re: Poddaję się:( 08.08.09, 09:56
          mika_p napisała:
          > margo-222 napisała:
          > > Dziecko waży teraz 5840, a powinno dobijac do 7kg.
          >
          > Bzdu-ra!
          > 7 kg wg siatek WHO to waga powyżej 50 centyla. Nie ma obowiązku tam być.

          No właśnie.

          okri2 napisała:
          > mika dała mi do myślenia. No właśnie, a jaka była waga urodzeniowa i spadkowa?
          > Na którym centylu dziecko się urodziło? Z jakiego centyla spadło??

          No właśnie :-)
    • basiak36 Re: Poddaję się:( 07.08.09, 23:37
      A jak przybierala od poczatku? Dostawala smoczka?
      Z tym ulewaniem tez warto sie zastanowic, bo moja tak miewala, okazalo sie ze
      reagowala na czekolade ilekroc ja zjadlam...

      Co do wagi, dla 4 miesiecznego dziecka waga 5840g to ciut ponizej 25 centyla,
      czyli jak najbardziej normalnie.Kto powiedzial ze ma byc na 75tym, i pulchne?

      A co do anemii to tez warto sie skonsultowac ze specjalista, bo dolek
      morfologiczny miedzy 4-6 miesiacem jest normalny, a sztuczne zelazo ma oreslone
      minusy. Wiem bo po dlugiej walce musialam mojej coreczce podac. Bole brzuszka,
      brzydkie kupy i inne ciekawe skutki uboczne.
      ------------------------------------------
      "Adults always have their way, and children always get the
      blame" C.Gonzales
      • margo-222 Re: Poddaję się:( 08.08.09, 00:18
        Waga urodzeniowa 2800 g. (40tc). Spadek do 2580. Ze szpitala
        wychodziliśmy z 2620.

        Na początku przybierała po 30 g dziennie. Wiem, bo ważyłam ją
        codziennie, ale niestety nie zapisywałam tego, nawet przyrostów
        tygod. Dla mnie ważne było, że przybiera.

        Smoczka dostawała, ale od 1,5 mca jesteśmy na odwyku. Butli nie
        dostaje.

        Anemia: ta krew wyszła na granicy normy. Pediatra wahała się z
        zapisaniem żelaza, ale na moją prośbę wypisała. Czytałam tu, że
        anemia też może wpływać na słabe przyrosty. Kupy są narazie OK,
        żółte choć kwaśne. No i jest ich zdecydowanie więcej.

        Nakarmiłam ją teraz. Prawie na siłę. z obydwu piersi. Cos nie ma
        apetytu teraz.

        Jeszcze dodam tylko, ż eta moja laktacja to istna sinusoida. Są dni
        kiedy piersi, są ciężkie od mleka i wtedy mała ledwo zdaży
        przełykać, a są takie jak wczoraj, że wcale nie nabierają. Mleka
        jest ewidentnie mniej. Czuję to. Jeszcze mi się to nie unormowało.
        Po 3 mcu miały byc sflaczałe, a wcale nie są . No chyba że jest
        dołek sinusoidy. Dziwne, dziwne.
        • basiak36 Re: Poddaję się:( 08.08.09, 10:48
          margo-222 napisała:

          > Waga urodzeniowa 2800 g. (40tc). Spadek do 2580. Ze szpitala
          > wychodziliśmy z 2620.
          >
          > Na początku przybierała po 30 g dziennie. Wiem, bo ważyłam ją
          > codziennie, ale niestety nie zapisywałam tego, nawet przyrostów
          > tygod. Dla mnie ważne było, że przybiera.

          Czyli urodzila sie i byla na okolo 15 centylu. Teraz jest okolo 25 centyla. Caly
          czas przybiera w okolicach 15-25 centyla. Nie wiem gdzie w sumie jest problem:)
          A z tym zelazem, skonsultowalabym z pania Monika bo ma w tym temacie duzo
          doswiadczenia, mi bardzo pomogla. Sztuczne zelazo wchlania sie o wiele gorzej itp.
    • aphoper1 Re: Poddaję się:( 08.08.09, 07:34
      Margo, widzę, że czujesz się podle i bardzo mi przykro.
      Nie znam się na karmieniu piersią, ponieważ jeszcze nie zaczęłam - czekam na
      Maluszka i zobaczymy, jak to będzie u nas.
      Znam się natomiast odrobinkę na psychologii i - jeśli pozwolisz - chciałabym Ci
      coś poradzić.
      Nie traktuj niczego związanego z Dzieckiem jako sprawdzianu Twojej wartości. Ani
      tego, ile je, ani jak wygląda, ani jak będzie się w szkole uczyć, ani nic
      innego. Ja jestem dzieckiem, którego Mama, choć kochana i cudowna, z najlepszymi
      intencjami, ciągle żyła i dalej żyje poczuciem winy. Każdy mój problem był przez
      to ponad jej siły, bo traktowała go jako atak na siebie, swoją wartość itp.
      Bardzo źle wpłynęło to na nas obie i na nasze relacje.
      Ja też mam tendencje do oceniania się nieustannie i ambicjonalnego traktowania
      dziecka. Ale już teraz z nimi walczę.

      Chodzi chyba tylko o to, żeby kochać i się troszczyć. Z miłości poświęcasz tyle
      czasu i energii swojemu Skarbowi - to jest cudowne. Nie pozwól, by tą bliskość
      ciągłych karmień popsuły Twoje kompleksy. Najwyżej przejdziesz na butlę, to nie
      oznacza, że jesteś złą mamą. Ale może się uda znaleźć inne rozwiązanie.
      Trzymaj się!
    • korrra Re: Poddaję się:( 08.08.09, 11:13
      Mój syn urodził się z wagą 3170g. Prawie do końca 6 miesiąca życia
      karmiłam go wyłącznie cysiem, na 3 szepieniu czyli jak Mały miał 5
      miesiący i 3 tygodnie ważył 6420g - czyli prawie nie załapywał się
      do siatki,oczywiście martwiłam się, że za mało waży, ale pediatra
      powiedział że wszystko w porządku,że taka jego uroda, a jeszcze jak
      odziedziczył wygląd po mnie (45 kg teraz ważę) to taka kruszyna z
      niego będzie... więc przestałam się martwić!
      Teraz ma 8 miesięcy i każdy kto weźmie synka na ręce przeżywa że on
      taki leciutki.
      Dla przykładu powiem jeszcze że mój bratanek w wieku 4,5 roku waży
      14 kg, taką też miał wagę jego starszy brat, więc to po prostu
      tendencje rodzinne - bo przecież wszyscy są zdrowi, a lekarze
      twierdzą, że wszystko ok.
      Wolę żeby moje dziecko było drobne, niż tak ciężkie jak syn mojej
      koleżanki którego nie mogę udźwignąć a ma 8 miesięcy.

      Ps. Chodzisz na szczepienia, co lekarz mówi na Twoje obawy? Przecież
      gdyby dziecko miało niedowagę to na pewno zasugerowałby
      dokarmianie????
      • margo-222 Re: Poddaję się:( 08.08.09, 11:36
        Pediatra nie widzi problemu. Wg niej wszystko jest w normie.
        Chodzi głównie o to, że nie mam pewności czy dziecko słabo przybiera
        bo jest drobna, czy dlatego że jest coś na rzeczy co utrudnia
        większe przyrosty.

        Tego się właśnie boję. Bo jak teraz przejde na butlę, a za miesiąc
        ona nadal będzie na 15 centylu to będę sobie pluć w brodę że się tak
        szybko poddałam.
        • korrra Re: Poddaję się:( 08.08.09, 11:47
          Powiem Ci szczerze: przestań się martwić!!! Jeśli lekarz mówi że
          wszystko w porządku to tak jest zapewne! Jeśli Twoja córka po
          jedzonku nie płacze, nie marudzi - to znaczy że jest najedzona!
          Mówią, że njwazniejsze że dziecko na wadze przybiera, a w jakim
          tempie to już indywidualna sprawa. Jeli będziesz się zbyt zamatriwać
          to Twoja laktacja może się zakończyć, stres teraz nie jest dobry!

          Wieć głowa do góry, ciesz się macierzyństwem i nie szukaj na siłę
          schorzeń u dziecka. Powodzenia!
        • aphoper1 Re: Poddaję się:( 08.08.09, 11:59
          Margo, serio i zupełnie bez złośliwości, doradzałabym Ci rozmowę z psychologiem.
          Przy tak nerwowym podejściu wymęczysz niepotrzebnie siebie, dzieci i męża...
        • basiak36 Re: Poddaję się:( 08.08.09, 18:26
          margo-222 napisała:

          > Pediatra nie widzi problemu. Wg niej wszystko jest w normie.
          > Chodzi głównie o to, że nie mam pewności czy dziecko słabo przybiera
          > bo jest drobna, czy dlatego że jest coś na rzeczy co utrudnia
          > większe przyrosty.

          Twoje dziecko jest na 25 centylu, czyli wagowo ma sie dobrze. Przybiera
          rownomiernie. Jesli poza tym jest ogolnie zdrowe, nie ma sie czym martwic i
          wymagac zeby bylo na 75 centylu.
          Co do zelaza i anemii, norma hemoglobiny w tym czasie jest miedzy 10-14,
          niektore zrodla podaja 9.5-14.
    • justen1204 Re: Poddaję się:( 08.08.09, 12:45
      jeśli naprawdę czujesz, że powinnaś się poddać, zrób to. w końcu to ty najlepiej wiesz co będzie dobre dla twojego dziecka
    • w_isienka Re: Poddaję się:( 08.08.09, 14:57
      Problem jest, ale na pewno nie z Twoim dzieckiem :)
      Pediatra twierdzi, że jest ok,
      dziewczyny z forum piszą, że jest ok,
      a Ty ciągle, że nie jest ok :-P
      Może by tak trochę wyluzować?
      Czy ty chcesz "wojownika Sumo" wychodować czy jak, bo nie rozumiem???
      A sprawdzianem macierzyństwa nie jest sposób karmienia a ile miłościa
      dajesz swoim dzieciom.
      Czy swoje pierwsze dziecko (butelkowe) kochasz mniej?
      Oczywiście, że nie - więc wrzuc na luz i nie podchodź do tego tak ambicjonalnie,
      bo sie psychicznie wykończysz.
      Podziwiam, że jesteś dzielna i karmisz piersią mimo tego,że ci wszyscy wokoło
      butle doradzają :) ale na Boga - wyluzuj kobieto!
      Na laktacji świat sie nie kończy!
    • okri2 margo proszę obudź się :) 09.08.09, 14:11
      Siatka centylowa to nie drabina.

      Jeśli Twoje dziecko urodziło się na 15 centylu, to na nim może pozostać i to jest jak najbardziej pożądana sprawa!
      Twoje dziecko urodzone na 15 centylu nie może w wieku 4,5 miesiąca ważyć tyle samo co dzieci urodzone na 75 centylu.
      Wg siatki Twoje dziecko po miesiącu od urodzenia nawet nie powinno osiągnąć wagi urodzeniowej mojego dziecka(3800).

      Dobre przyrosty, to równomierne przyrosty. Mogą czasami spadać na 5 centyl, albo rosnąć na 25 i nic w tym złego. Twoje dziecko ma oscylować wokół centyla z wagi urodzeniowej.
      Siatkę (bardzo prostą w obsłudze) podlinkowałam wcześniej.

      Po skończeniu 5 miesięcy Twoje dziecko powinno ważyć okol
    • okri2 margo proszę obudź się :) 09.08.09, 14:23
      Siatka centylowa to nie drabina.

      Jeśli Twoje dziecko urodziło się na 15 centylu, to na nim może pozostać i to
      jest jak najbardziej pożądana sprawa!

      Twoje dziecko urodzone na 15 centylu nie może w wieku 4,5 miesiąca ważyć tyle
      samo co dzieci urodzone na 75 centylu.
      Wg siatki Twoje dziecko po miesiącu od urodzenia nawet nie powinno osiągnąć wagi
      urodzeniowej mojego dziecka(3800).

      Dobre przyrosty, to równomierne przyrosty. Mogą czasami spadać na 5 centyl, albo
      rosnąć na 25 i nic w tym złego. Twoje dziecko ma oscylować wokół centyla z wagi
      urodzeniowej.
      Siatkę (bardzo prostą w obsłudze) podlinkowałam wcześniej.

      Po skończeniu 5 miesięcy Twoje dziecko powinno ważyć około 6kg (a już waży
      5850). Super!
      Waż dziecko zawsze na tej samej wadze i NIE CZĘŚCIEJ jak raz w miesiącu.

      Z podawaniem żelaza powstrzymałabym się do 6 miesiąca, pediatrę masz mądrego.
      Anemia w wieku 4-6 miesięcy to zupełnie naturalna sprawa i tyczy się prawie
      wszystkich dzieci.
      Jeśli już tak uparłaś się na żelazo i kupy są rzadsze niż wcześniej, inne,
      gorsze, to należałoby zmienić preparat żelaza. U mnie najmniejsze szkody
      wyrządzał hemofer, po ferrum leku były biegunki.

      OBUDŹ SIĘ, bo możliwe, że wyszukujesz dziecku choroby? Szukasz dziury w całym..
      Karmcie się na zdrowie i oszczędniej :) nie na ilość, a na jakość; nie dla wagi,
      a dla zdrowia :))

      Buźki!!!
      • margo-222 Kubeł zimnej wody dla ochłody 09.08.09, 21:21
        No to mi się dostało od Was! Dostałam niezłego kopa w d..:)

        Paradoksalnie tego mi było trzeba. Przemyślałam wszystko,
        przeczytałam wszystkie posty po kilka razy i.... przyznaję Wam rację!
        Głupia baba ze mnie:(

        Dzięki za ustawienie do pionu!! Dziś jest już dużo lepiej,
        wyluzowałam trochę. Postanowiłam nie ważyć jej jakiś czas, bo od
        tego się zaczyna cała spirala nerwów.

        Dziecko jest wesołe, ma szyneczki na udach- naprawdę nie jest tak
        źle. Nie cierpię ambicjonalnego podejścia do dzieci, a sama tak
        robię. Ech..

        Karmimy się nadal. Teraz znów mam górkę sinusoidy, więc mleka dużo.
        Jak ja lubię ten czas. Za nic w świecie nie zrozumiem mojej
        laktacji. Czy nie mogłoby być tak zawsze??

        Wczoraj wieczorem mąż mnie wypchał z domu, żebym odetchnęła od całej
        sytuacji. Poszłam na kolację z przyjaciółką. Dzieć nakarmiony (3 h z
        cycem w pysiu) miał teoretycznie spać 2 h, a ja miałam wrócić na
        następne karmienie. Niestety po 50 min obudziła sie z wrzaskiem. M
        nie miał wyjścia: dał jej Bebilon. Jak przyjechałam spali oboje.
        Bałam się bardzo jak ona zniesie nowe mleczko (uczulenie), ale o
        dziwo nic się nie wydarzyło, poza tymi mikroskopijną kaszą manną na
        twarzy.

        Dzięki dziewczyny za wszystko co napisałyście. Jesteście
        niezastąpione.
        Zastanawiam się jeszcze nad tym zelazem. Może rzeczywiście to na
        wyrost?
        • okri2 Re: Kubeł zimnej wody dla ochłody 09.08.09, 22:16
          Pamiętaj tylko, że jak dasz inne mleko, to o tyle samo mniej mleka wyprodukuje
          Ci się w piersiach i gratulacje dla męża :)
          /jak Ci się uda odciągnąć, to może na przyszłość zostawisz męża z Twoim mlekiem,
          zamiast Beb.? :) ale oczywiście nic na siłę.

          Laktacja powinna Ci się już unormować, czyli: miękkie, sflaczałe piersi, jakby
          "puste", produkujące mleczko podczas karmienia.

          Cieszę się, z nie poddania się :)
          Pozdrawiam!
        • basiak36 Re: Kubeł zimnej wody dla ochłody 09.08.09, 22:44
          margo-222 napisała:


          > Karmimy się nadal. Teraz znów mam górkę sinusoidy, więc mleka dużo.
          > Jak ja lubię ten czas. Za nic w świecie nie zrozumiem mojej
          > laktacji. Czy nie mogłoby być tak zawsze??

          Mleka nie ma byc duzo, ma byc tyle ile dziecko potrzebuje. A my niczego nie
          jestesmy w stanie ocenic po wygladzie piersi czy naszym 'wrazeniu' :-)

          > Zastanawiam się jeszcze nad tym zelazem. Może rzeczywiście to na
          > wyrost?

          Zelazo podaje sie tylko wtedy kiedy jest absolutnie konieczne, lepiej takie
          rzeczy konsultowac z lekarzem ktory sie zna i wie kiedy trzeba ingerowac.
        • monika_staszewska Re: Kubeł zimnej wody dla ochłody 21.08.09, 18:03
          Eeee tam, od razu "głupia baba", po prostu zatrodkana mama, troche
          zakręcona na punkcie wagi - toż to włąsciwie prawei norma jak na
          mamę niemowlaka przystało ;)
          Oby mania przyglądania się masie ciała czym predzej znikła. Życze
          Pani tego serdecznie, bo wiem jak takie zakrecenie potrafią napsuc
          nam krwi - sama miałam koncepcje, absolutnie niereformowalną, że mam
          za mało mleka. I żaden rozsadny argument z tym, ze choć Maryś jadła
          wyłącznie moje mleko blisko jedenaście meisiecy i miała się swietnie
          nie przemnawiał do mojego zakręcownego roumu. Teraz się z tego
          śmieje, ale te osiemnaście lat temu wcale mi do smiechu nie było.
          Jeśli chodzi o suplementacje zelazem trzeba by się spokojnie
          zastanowić, przyjrzec sytuacji i wtedy dojść do wnisku czy jest
          konieczna czy nie. jeśli nie jest PAni do niej przekonana, może
          warto porozmawiać z lekarzem, poprosic o dokładne wytłumaczenie (bez
          straszenia).
          pozdrawiam :)
          monika staszewska
Inne wątki na temat:
Pełna wersja