Dodaj do ulubionych

Dając - otrzymujemy

21.08.09, 00:19
Witam,
chcę w tym wątku zachęcić Was, abyście się dzieliły tym, co już
wiecie,umiecie w temacie karmienia piersią. Wspierajcie tu na forum
inne mamy, ale też odważcie się organizować spotkania w Waszych
miastach, miejscowościach.
Od roku spotykam się w Lublinie z kilkoma-kilkunastoma mamami
karmiącymi piersią na zasadzie grupy wsparcia (spotkania otwarte-
zapraszam!). I jakie nasuwają mi się wnioski?
-jest to baaardzo potrzebne!- poruszając niektóre tematy widzę
olbrzymią ulgę na twarzach, w wypowiedziach, coś w rodzaju: "jak
dobrze, że mogę o tym powiedzieć/posłuchać! uff, wreszcie mogłam być
zrozumiana";
-potrzeba bardzo niewiele, żeby prowadzić takie spotkania: uważnego
słuchania, skromnego miejsca.
Jestem akurat pod wrażeniem książki Gabrielle Palmer "The Politics
of Breastfeeding" (zaczynam właściwie ją czytać).
Jej autorka przygląda się m.in. zwyczajom prostych ludów odnośnie
karmienia piersią oraz Naczelnym (gorylom, szympansom). Otóż blisko
100% z nich (no może 99%) z powodzeniem karmi swoje małe. Jak
osiągają tak dobry wynik? I małpy, i ludzie uczą się karmienia
młodych od innych matek. Jest jeden wyjątek, kiedy małpom bardzo
często nie udaje się wykarmić małpiątek: dzieje się to w ZOO. Gdy
małpy nie żyją w stadzie, nie widzą innych małp karmiących swoich
małych, często małpiątka nie są karmione przez matkę.
Autorka tej książki opisuje swoją rozmowę z pewnym Afrykańczykiem.
Gdy mówi mu, że u nas kobiety uczą się karmić piersią z książek-
wybucha śmiechem. Tak niemożliwe, bezsensowne mu się to wydaje.
Co z tego wynika?
My kobietki bardzo potrzebujemy innych kobiet. Nie po to, żeby nas
oceniały, nie po to, żeby nami kierowały, ale po to, by z nami
rozmawiały i nas słuchały, by ze sobą być, przyglądać się swoim
zajęciom. Zwłaszcza podczas nauki karmienia piersią jest to
niezastąpiony widok i głód konkretów.
Na takie spotkania można, warto i trzeba zapraszać mamy w ciąży,
które chcą karmić piersią. Jako mama trójeczki, instruktorka Szkoły
Rodzenia jestem przekonana, że bardziej skuteczną formą
przygotowania do karmienia piersią jest "zobaczenie na żywo",
poznanie konkretnych sytuacji laktacyjnych innych mam a więc
spotykanie się właśnie z mamami karmiącymi piersią swoje dzieci.
Autorka w/w książki zwraca uwagę na jeszcze następujące fakty, które
utrudniają nam pozytywne rozpoczęcie karmienia piersią i skuteczne
karmienie:
-brak poczucia bezpieczeństwa w szpitalach: zazwyczaj w szpitalach
znajdziemy rygor godzinowy (np. dotyczący zapalania świateł, badań),
pełno badań, urządzenia medyczne, wyszkolony w patologii personel,
ale o wiele trudniej zaleźć: czułą troskę, towarzyszenie w
karmieniach, upewnianie, spokój, podanie szklanki napoju, bycie
wysłuchanym, podanie rozbitych liści kapusty; i w sumie nie ma się
co dziwić: personel jest zasypany biurokracją, papierami, często
wypalony, przepracowany;
-brak innych karmiących mam będących w pobliżu (po wyjściu do domu).
Niestety, ale takie chwile słabości, niepokoju, ogromnego trudu
wykorzystują producenci, reklamodawcy mieszanek mlecznych. Niestety,
ale oni zwyczajnie żerują na ludzkim nieszczęściu: braku wsparcia,
poczuciu rozbicia, utrudzenia, niepewności. I w takich sytuacjach
zacierają ręce, gdy nam się
powinie noga pochwalając: "bardzo dobrze, nic nie szkodzi".
Dlaczego?
Bo to dla nich "czysty" zysk. Globalna roczna wartość żywności dla
niemowląt jest szacowana na 20,2 bilionów dolarów, z których 2/3
przypadają na mieszanki.
Okazuje się np. że koncerny zachęcały i wspierały finansowo
planowanie szpitali tak, by samo budownictwo ułatwiało karmienie
przez personel butelką poprzez rozdzielenie matki i dziecka. Taka
skuteczna "milutka" strategia konkretnej firmy.
Obecne taśmy produkcyjne naszych szpitali, gdzie kontakt matka-
dziecko tuż po urodzeniu jest skracany do minimum, bo następni
czekają w kolejce też nie sprzyja udanemu karmieniu, a nabiciu w
butelkę owszem.
Dziwię się niejednokrotnie, gdy wiele wśród Was wyraża się o wolnym
prawie wyboru dla karmienia butelką. Ale zawsze trzeba myśleć o obu
osobach, które wchodzą tu w grę- jakie prawo wyboru ma tu dziecko?
Jake są jego potrzeby? Nie odsądzam od czci i wiary mam karmiących z
butelki "nie z wyboru". Życie bywa pod górkę.
Ale wspierać trudności nie trzeba, wspierać trzeba ich
przezwyciężanie i wychodzenie na prostą.
Często dziwicie się niewiedzy lekarzy na temat karmienia piersią-
ale chciałoby się powiedzieć "A co się dziwisz?"
Kto wysyła lekarzy na szkolenia?
W jakim temacie muszą umieć doradzić? Oczywiście w temacie mieszanek-
i koncerny miesznkowe w pełni się zatroszczą, by lekarze mieli
wystarczająco dużą wiedzę (a może indoktrynację raczej), odpowiedni
zestaw informatorów, gadżetów, ulotek. W temacie karmienia piersią
niestety nikt ich nie wysyła na szkolenia- często mogą
się "pochwalić" jedynie wiedzą/niewiedzą wyniesioną ze studiów.
Piszę może bez ogródek o niewidzy lekarzy, ale tylko dlatego, że
zbyt często się z nią spotykam, a sama też znam osobiście lekarkę,
która "przepłynęła pięknie" przez studia bazując na ściągawkach i
nie kryjąc się z tym przed znajomymi.
Początkujące mamy często szukają i nie znajdują wsparcia w trudach
macierzyństwa właśnie u lekarzy. A mogłyby znaleźć je właśnie u
innych mam karmiących piersią, które zechciałyby się dzielić swoim
doświadczeniem.
Zachęcam te z Was, które chciałyby prowadzić takie spotkania, a się
boją, mają jakieś obawy, do porzucenia ich, ew. można się ze mną
skontaktować- mogę podesłać np. tematy, autorskie scenariusze takich
spotkań, polecić wartościowe książki.
"Dając otrzymujemy, umierając rodzimy się na nowo"- cytat pożyczyłam
od św. Franciszka, bo myślę, że może nas wspierać duchowo w naszym
osobistym powrocie do natury. To że dając otrzymujemy przekonałam
się organizujac te spotkania- myślę, że najwięcej skorzystałam z
nich ja sama, dając swój czas i energię czyli nic wielkiego.
Pozdrawiam ciepło i liczę na odzew!
(Przepraszając, że sama tego forum już raczej nie wspieram, bo nie
starcza mi czasu albo sił czasem na swoje prywatne, link poniżej).
Obserwuj wątek
    • joshima Tak na marginesie 21.08.09, 01:02
      fizula napisała:

      > Okazuje się np. że koncerny zachęcały i wspierały finansowo
      > planowanie szpitali tak, by samo budownictwo ułatwiało karmienie
      > przez personel butelką poprzez rozdzielenie matki i dziecka.

      Zaraz zaraz. To w Polsce nie jest standardem, że zdrowy noworodek przebywa cały
      czas (za wyjątkiem niezbędnych badań) z mamą w sali poporodowej?
      • mruwa9 Re: Tak na marginesie 21.08.09, 07:41
        chyba sa jescze taki szpitale, z oddzielnymi oddzialami
        noworodkowymi. Sama w takim rodzilam pieworodnego i bylo troche
        walki o prawo do rooming-in. Walki do tego stopnia, ze personel
        obrazil sie na mnie serdecznie, w konsekwencji zostawiajac mnie
        samiusienka, po cc, z dzieckiem przy piersi, bez jakiejkolwiek
        pomocy.
        ale nawet, jesli obowiazuje rooming-in, zwroc uwage, jak wiele
        kobiet twierdzi: po porodzie/cc nie mialam pokarmu i trzeba bylo w
        szpitalu dokarmiac. owo "niemanie" pokarmu, sprawa pzeciez zupelnie
        normalna, czysta fizjologia, zintepretowana jest jako patologia i
        pretekst do dokarmiania noworodka, urudniajac zarowno mamie, jak i
        dziecku start laktacyjny. Bo wygodniej, szybciej i latwiej jest
        zatkac dziecko smoczkiem i napakowac mieszanka,zeby waga ruszyla
        szybko do gory i mozna bylo szybko wypisac dziecko do domu , niz
        wesprzec matke i pomoc jej w nauce karmienia piersia. Smutne. Tym
        smutniejsze, ze poziom wiedzy poloznych i lekarzy na temat laktacji
        tak czesto odpowiada sredniemu poziomowi wiedzy w spoleczenstwie ,
        bez wyksztalcenia medycznego i w ten sposob utrwala sie bledne kolo
        niewiedzy i przesadow.Kto mialby je przerwac?
        • aannagr Kto ma przerwać błędne koło niewiedzy i przesądów? 21.08.09, 09:39
          My - matki karmiące. Wiem, że to zadanie trudne i wielkich efektów
          się nie widzi ale zawsze to coś.
          Ja dzięki forum i radom innych karmiących mam wspierałam dwie koleżanki, które
          urodziły (i chciały karmić) po mnie. A mam jedno dziecko na razie. I planuję
          więcej :)
          Pediatrę, który niby wspiera karmienie - ale wiedzy fachowej ma niewiele, też
          uświadamiam. Jak byłam u dentysty, który stwierdził, że po znieczuleniu powinnam
          odciągnąć mleko i wylać - też uświadamiam. Następnym razem, jak się mu trafi
          matka karmiąca będzie mądrzejszy.
          Przyjaciółka jest pielęgniarką, szwagierka farmaceutką - też uświadamiam w wielu
          kwestiach.
          Może to niewiele osób. Ale zawsze coś. Taka wiedza to jak kręgi na wodzie -
          wystarczy wrzucić kamień. Wiem, że wiele osób (szczególnie lekarzy) jest
          odpornych na wiedzę ale my możemy te "kamienie" rzucać. Im więcej osób się
          załapie tym lepiej.
          Ja optymistką z natury jestem :)
          • mruwa9 Re: Kto ma przerwać błędne koło niewiedzy i przes 21.08.09, 09:47
            mam w rodzinie przypadek osoby, ktora w czasach przeddzietnych
            wyrazala sie o karmieniu naturalnym z wielka dezaprobata, ze to
            takie obrzydliwe, atawistyczne i w ogole fuj... bylam przekonana, ze
            po porodzie odda dziecko mezowi, na zasadzie: chciales potomka, to
            sobie z nim radz i daj mi spokoj. pierwsze dziecko karmila gdzies
            okolo roku, drugie karmi juz 2.5 roku :-) Puchne z dumy. Ale nie
            sadze, zeby moj przyklad mial isotny wplyw na przebieg jej drogi
            laktacyjnej. tak czy owak jest to jakas iskierka nadziei, dowod,
            zeby nigdy nie mowic nigdy :-)
        • mikroesde Re: Tak na marginesie 21.08.09, 19:01
          To forum powinno być obowiązkowe do czytania na oddziałach położniczych, i nie
          chodzi mi tylko o matki ale o położne!
          Miałam cc, (o godz. 23:50), dziecko przyniesiono mi o 6 rano i zostawiono mnie
          samą bo są ustalenia, że matka ma być z dzieckiem, fajnie ale ja nie byłam w
          stanie się ruszyć a już na pewno nie byłam w stanie wyjąć dziecka z tego
          łóżeczka. Położne tylko przychodziły co jakiś czas pytać czy już karmiłam, gdy
          odpowiadałam, że nie wiem jak, nie mam jak to wychodziły i mówiły, że później
          ktoś do mnie przyjdzie. Mężowi kazali kupić mleko modyfikowane i przynieść im.
          Ja tego forum nie czytałam przed urodzeniem, nie wiedziałam nic o karmieniu,
          sądziłam, że tak ma być. Po kolejnym pytaniu położnej "czy już przystawiała" i
          kolejnego braku pomocy zrobiłam to sama, płacząc. Dziecko nie umiało się
          przystawić, nie wiedziałam tego, zaczęła płynąć krew ze zranionych brodawek, nie
          byłam w stanie więcej przystawiać. Położna przyszła jak zaczęłam płakać, że mam
          problem z karmieniem, że nie mogę, ból mnie przerasta. Nacisnęła, mleko trysnęło
          "ooo, ma mleko po cc!". A ja nie wiedziałam, że dziecko może źle łapać i że
          można to skorygować!
          Może linkujcie jakoś to forum na "ciąża i poród". Albo chociaż stwórzcie
          wątek z najważniejszymi punktami jakie powinna znać kobieta w ciąży, żeby po
          porodzie nie było problemu, bo często na pomoc jest za późno. Są fakty, które
          dla Was są oczywiste (typu: po cc można karmić, można skorygować przystawienie,
          karmić w różnych pozycjach, nie ma chudego pokarmu, nie ma braku pokarmu itd,
          itp) ale naprawdę ta wiedza nie jest rozpowszechniana w niektórych szpitalach.
      • fizula Re: Tak na marginesie 23.08.09, 17:14
        > Okazuje się np. że koncerny zachęcały i wspierały finansowo
        > > planowanie szpitali tak, by samo budownictwo ułatwiało karmienie
        > > przez personel butelką poprzez rozdzielenie matki i dziecka.
        >
        > Zaraz zaraz. To w Polsce nie jest standardem, że zdrowy noworodek
        przebywa cały
        > czas (za wyjątkiem niezbędnych badań) z mamą w sali poporodowej?

        Zazwyczaj jest, choć niestety bardzo dużo wyjątków od tego. Ale
        jeszcze niedawno było zupełnie inaczej.
        Tu akurat przytoczyłam sposób planowania firmy Abbott-Ross z USA z
        ubiegłego wieku. Nie dam rady wszystkiego dokładnie przedstawiać, bo
        bym musiała książkę napisać.
    • kinga_owca Re: Dając - otrzymujemy 21.08.09, 12:11
      jesli każda z nas zrobi cos na skalę mikro, to prędzej czy później
      rozejdzie się to dalej
      a nawet jesli nie, to fakt, że pomogłyśmy choć jednej mamie jest już
      sukcesem
      staram się w miarę mozliwości pomagać - nie narzucając się,
      łagodnie, czasem po prostu opowiadając o swojej drodze "matki
      karmicielki", jeśli potrzeba dam książkę, dam namiary na forum,
      telefon do p. Moniki
      wesprę dobrym słowem
      zdarzyło mi się również udzielać swoistej porady laktacyjnej ;-)
      smutne jest to, że udzielałam jej w szpitalu który słynie z
      propiersiowego nastawienia...
      dziewczyna leżała na sali z moją przyjaciółką, urodziły w tym samym
      dniu (tuz przed świętami Bożego Narodzenia) z tym, że ona przez cc a
      córcia miała żółtaczkę
      mała nie chciała łapać brodawki, płakała
      a ja pogadałam, pokazałam jej pozycję spod pachy - prosta niby rzecz
      a odmieniła ich życie ;-)
      mała w pełni zaakceptowała tę pozycję i karmienie ruszyło -
      przyjaciółka mi opowiadała, że ta dziewczyna jest przeszczęśliwa, że
      jej pomogłam
      a mi zajęło to 5 minut... 5 minut dzięki którym małe dziecko będzie
      karmione piersią długie miesiące...
      chyba warto :-)
      • klusia.1 Re: Dając - otrzymujemy 21.08.09, 13:07
        kinga_owca napisała:

        > jesli każda z nas zrobi cos na skalę mikro, to prędzej czy później
        > rozejdzie się to dalej
        > a nawet jesli nie, to fakt, że pomogłyśmy choć jednej mamie jest już
        > sukcesem
        > staram się w miarę mozliwości pomagać - nie narzucając się,
        > łagodnie, czasem po prostu opowiadając o swojej drodze "matki
        > karmicielki", jeśli potrzeba dam książkę, dam namiary na forum,
        > telefon do p. Moniki
        > wesprę dobrym słowem

        Dokładnie tak staram się robić i ja, tyle, że często zniechęca mnie opór i takie przeświadczenie mam, że im się nie uda, bo ktoś im czegoś tam naopowiadał. I to właśnie jest smutne, że fachowa wiedza nadal spychana jest przez zabobony, czy inny dyrdymały. Że młode mamy prędzej uwierzą, że jak noworodek płacze to głodny i trzeba butelkę dać, niż w to, że nie zawsze płaczoznacza głód, czy w to, że noworodek ma prawo być głodny nawet co 5 min i to naturalne jest (oczywiście tu wchodzą kwestie braku/słabego pokarmu). Czasem odpuszczam bo widzę, że sensu nie ma gadanie moje. Ale generalnie staram się pomagać :) Z resztą czasem czuję się jak taka "nawiedzona od laktacji" hehe i do tego karmiąca 11 miesięczne dziecko często i co godzinę ;)
        • blue1974 Re: Dając - otrzymujemy 21.08.09, 17:59
          Takie to wszystko piękne, co piszecie... Aż za piękne... Podczytywałam sobie to
          forum będąc w ciąży /wyobrazając sobie, jak to pięknie będzie po narodzinach
          Młodej karmić piersią/ - rzeczywistość jednak skrzeczy. Nie mogę karmić piersią,
          musiałam przestać po 3 tygodniach /darujcie sobie teksty że każda matka może
          dziecko wykarmić - to nie jest prawda/. Na tym forum bywam od czasu do czasu, i
          nabieram coraz większego przekonania, że gdybym miała urodzić kolejne dziecko -
          to od razu przechodzę na butelkę... Te Wasze rady i wspieranie... Zastanawiałam
          się już, czy nie założyć wątku- piersiowa matka=wredna matka? Wredna nie dla
          swojego dziecka rzecz jasna , ale dla innych mam, butelkowych oczywiście.
          Czasami na tym forum czytam takie teksty, że płakać mi się chce... W realu jest
          podobnie. Ile razy słyszałam: karm na żądanie, połóż się z dzieckiem na cały
          dzień do łóżka, każda matka wykarmi itd blebleble... Miałam spartaczoną cesarkę
          /cc ze względów medycznych, żeby nie było, że ja taka 'wygodna' jestem/ pokarm
          pojawił się po kilku dniach /przystawiałam Niunię i używałam laktatora/ i od
          razu - nawał, zastój, ropnie, chirurg itp... Walczyłam o to by karmić piersią,
          wyłam jak zwierzę podczas kilkugodzinnych masowań piersi /jednocześnie 4 osoby
          mnie masowały bo guzy pojawiały się niemal natychmiast po rozmasowaniu
          zgrubień/. Niecały tydzień po wyjściu ze szpitala znowu tam trafiłyśmy...
          Wirusowe zapalenie ucha + sugestia, że Mała może mieć nowotwór. Pokarmu miałam
          coraz mniej, ale od życzliwych karmiących piersią słyszałam - połóż się na cały
          dzień do łózka itd. /świetny pomysł, zwłaszcza że koczowałam na karimacie obok
          łózka swojego Dziecka/, Pediatra zasugerowała, że powinnam po karmieniu
          wychodzić ze szpitala, iść do domu, wyspać we własnym łóżku - wtedy nie będzie z
          laktacją problemu /dobre sobie - która matka zostawi cierpiące Dziecko samo w
          szpitalu?! / Co rusz, to inna 'radosna' rada, nieadekwatna do sytuacji. I te
          spojrzenia koleżanek karmiących piersią... I te teksty na forum - że karmiły
          nawet kobiety w obozach koncentracyjnych i.t.p. Och, jak bardzo często osoby
          wypowiadające się na tym forum są okrutne... A z wielu wypowiedzi na dodatek
          wynika, że moje ukochane Dziecko będzie nieszczęśliwe, bo nie karmię Go
          piersią... Całe szczęście, że w to nie wierzę - bo zrozumiałam już, że nie jest
          najważniejsze, jak się karmi, ale to, czy naprawdę Kocha !!
          • kinga_owca Re: Dając - otrzymujemy 21.08.09, 18:17
            blue1974 napisała:

            > Takie to wszystko piękne, co piszecie... Aż za piękne...
            Podczytywałam sobie to
            > forum będąc w ciąży /wyobrazając sobie, jak to pięknie będzie po
            narodzinach
            > Młodej karmić piersią/ - rzeczywistość jednak skrzeczy. Nie mogę
            karmić piersią
            > ,
            > musiałam przestać po 3 tygodniach /darujcie sobie teksty że każda
            matka może
            > dziecko wykarmić - to nie jest prawda/.

            nie każda, ale zdecydowana większośc, musi tylko otrzymać fachową
            porade i wsparcie
            o czy piszemy własnie w tym wątku a czego Ty
            niestety nie otrzymałaś

            Na tym forum bywam od czasu do czasu, i
            > nabieram coraz większego przekonania, że gdybym miała urodzić
            kolejne dziecko -
            > to od razu przechodzę na butelkę... Te Wasze rady i wspieranie...
            Zastanawiałam
            > się już, czy nie założyć wątku- piersiowa matka=wredna matka?
            Wredna nie dla
            > swojego dziecka rzecz jasna , ale dla innych mam, butelkowych
            oczywiście.

            oczywiście Twoja decyzja, ale wybacz, nie obarczaj nas winą za swoje
            niepowodzenie w karmieniu i nie generalizuj mam karmiących piersią
            jesteś zła i wściekła - ok, ale daruj sobie głupawe teksty...

            > Czasami na tym forum czytam takie teksty, że płakać mi się chce...
            W realu jest
            > podobnie. Ile razy słyszałam: karm na żądanie, połóż się z
            dzieckiem na cały
            > dzień do łóżka, każda matka wykarmi itd blebleble... Miałam
            spartaczoną cesarkę
            > /cc ze względów medycznych, żeby nie było, że ja taka 'wygodna'
            jestem/ pokarm
            > pojawił się po kilku dniach /przystawiałam Niunię i używałam
            laktatora/ i od
            > razu - nawał, zastój, ropnie, chirurg itp... Walczyłam o to by
            karmić piersią,
            > wyłam jak zwierzę podczas kilkugodzinnych masowań
            piersi /jednocześnie 4 osoby
            > mnie masowały bo guzy pojawiały się niemal natychmiast po
            rozmasowaniu
            > zgrubień/.

            no i to wyjaśnia wszystko - trafiłas niestety na typowych lekarzy i
            powtarzasz typowe slogany
            pokarm pojawił się po kilku dniach - wybacz, ale gdybyś czytała to
            forum uwaznie to byś tego nie napisała
            masowanie piersi - kto Ci je masował i jak? 4 osoby? w szpitalu?
            przeciez to woła o pomstę do nieba

            Niecały tydzień po wyjściu ze szpitala znowu tam trafiłyśmy...
            > Wirusowe zapalenie ucha + sugestia, że Mała może mieć nowotwór.
            Pokarmu miałam
            > coraz mniej, ale od życzliwych karmiących piersią słyszałam -
            połóż się na cały
            > dzień do łózka itd. /świetny pomysł, zwłaszcza że koczowałam na
            karimacie obok
            > łózka swojego Dziecka/, Pediatra zasugerowała, że powinnam po
            karmieniu
            > wychodzić ze szpitala, iść do domu, wyspać we własnym łóżku -
            wtedy nie będzie
            > z
            > laktacją problemu /dobre sobie - która matka zostawi cierpiące
            Dziecko samo w
            > szpitalu?! /

            wiele mam koczujących na karimacie karmi swoje dzieci, ale one
            zapewne wiedziały jak karmić albo otrzymały pomoc - pomoc, o której
            yu piszemy
            Ty otrzymałas niestety anty-pomoc i tego właśnie dotyczy ten wątek

            Co rusz, to inna 'radosna' rada, nieadekwatna do sytuacji. I te
            > spojrzenia koleżanek karmiących piersią... I te teksty na forum -
            że karmiły
            > nawet kobiety w obozach koncentracyjnych i.t.p. Och, jak bardzo
            często osoby
            > wypowiadające się na tym forum są okrutne...

            nie są okrutne, ale mamy którym się nie udało KP i zostały mamami
            butelkowymi mają zaniżoną samoocenę (wybacz, ale to prawda) i
            odbierają każdą radę jako atak a każde spojrzenie mamy karmiącej
            piersią jest "krzywe"

            A z wielu wypowiedzi na dodatek
            > wynika, że moje ukochane Dziecko będzie nieszczęśliwe, bo nie
            karmię Go
            > piersią...

            nie będzie nieszczęśliwe, ale nie otrzyma tego, co mogłoby dostac,
            gdybyś uzyskała wsparcie i pomoc

            Całe szczęście, że w to nie wierzę - bo zrozumiałam już, że nie jest
            > najważniejsze, jak się karmi, ale to, czy naprawdę Kocha !!

            i na koniec serwujesz typowy slogan aby podbudować się kosztem mam
            karmiących
            i jesli ma ci to pomóc, to możesz jeszcze mi osobiście dokopać, bo
            teksty o obozach są m.in. moje

            a gdybyś przed porodem - jak piszesz - czytała to forum, to bys
            wiedziała, że karmienie piersią na początku łatwe nie jest i że
            różowo nie będzie
            nie wiem, dlaczego wyrobiłaś sobie akurat taką wizję, bo gdybym ja
            przeczytała to forum przed porodem to bym była przygotowana własnie
            na trudnośći i jako, że też miałam cc planowe - umówiłabym się od
            razu z doradcą laktacyjnym a nie wysłuchiwała głupot połoznych o
            braku pokarmu po cc i trudnych piersiach...
            • blue1974 Re: Dając - otrzymujemy 21.08.09, 18:47
              właśnie Twojej odpowiedzi się spodziewałam... I dla Twojej wiadomości: nie
              obarczam nikogo winą, że nie udało mi się karmić piersią; nie jestem zła i
              wściekła - i owszem, tak było, gdy Malutka nie była w stanie najeść się tym, co
              mogłam zaoferować...., ale to już minęło :), piersi masowały mi połozne + mama i
              teściowa - panie w szpitalu stwierdziły że to zbyt czasochłonne, nie chciałam Ci
              dokopać - ale tekst o kobietach karmiących w obozach jest żenujący...
              • kinga_owca Re: Dając - otrzymujemy 21.08.09, 19:04
                ale ten tekst o obozach jest prawdziwy - napisałam tez na tamtym
                wątku

                a co do tego masażu - to po cholerę Ci masowały te piersi????? no
                własnie przecież o tym piszemy, że wiedza jest mizerna i
                przedpotopowa a skoro zrobiły Ci się takie zastoje to zapewne córcia
                nie potrafiła prawidłowo ssać
                i tym trzeba się było zająć a nie Twoimi piersiami...

                Twój post jest żywym przykładem słuszności tego, do czego namawia
                Fizula - do pomocy mama-mamie

                ja tez nie chciałam Ci dokopać, ale już mam dość stwierdzeń w
                stylu "jak czytam to forum to ciesze się , że karmię butelką"
                no i twój tekst o wrednych mamach piersiowych... to zapewne nie jest
                żenujące i poparte literaturą faktu ;-)

                Blue, czytaj dalej KP, zaglądaj tu, pisz, bo możesz karmić piersią -
                teraz ci się nie udało, ale kolejne dziecko możesz (nie musisz, nikt
                Cie nie zmusi - ale możesz) wykarmić własną, przez nikogo nie
                masowaną, piersią!!!!!!!
          • fizula Re: Dając - otrzymujemy 23.08.09, 17:31
            blue1974 napisała:

            > Takie to wszystko piękne, co piszecie... Aż za piękne...
            Podczytywałam sobie to
            > forum będąc w ciąży /wyobrazając sobie, jak to pięknie będzie po
            narodzinach
            > Młodej karmić piersią/ - rzeczywistość jednak skrzeczy. Nie mogę
            karmić piersią
            > ,
            > musiałam przestać po 3 tygodniach

            Blue1974, rozumiem Twoją sytuację jako niezwykle trudną- ropień i
            choroba dziecka do takich należy. Jednak, gdybyś w porę miała
            udzieloną adekwatną pomoc- im wcześniej jest ona udzielona, tym
            łatwiej i skuteczniej można pomóc. Porady przez telefon często są
            nieadekwatne, niewystarczające: mamie tuż po porodzie, zwłaszcza po
            cc jest potrzebna pomoc konkretna, dużo opieki nad nią i dzieckiem,
            bo znajduje się po poważnej operacji. Stąd częściej nie udaje się
            karmienie piersią, bo tej pomocy jest za mało, nieadekwatna.
            O tym właśnie m.in. był mój pierwszy post: że nadmierna
            medykalizacja, brak życzliwej konkretnej adekwatnej pomocy (a nie
            znęcania się nad matką- jak opisałaś swoją pomoc) może utrudniać
            początki karmienia piersią. Także nie bierz tego, co napisałam jako
            wymierzone przeciwko Tobie.
          • basiak36 Blue1974 28.08.09, 20:50
            Miałam spartaczoną cesarkę
            > /cc ze względów medycznych, żeby nie było, że ja taka 'wygodna' jestem/ pokarm
            > pojawił się po kilku dniach /przystawiałam Niunię i używałam laktatora/ i od
            > razu - nawał, zastój, ropnie, chirurg itp...

            POkarm byl caly czas.. A jesli dziecko od razu po cc nie ma mozliwosci ssac,
            tylko np jest separowane, etc, to trudnosci niestety moga sie pojawic. Wlasnie
            takie jakie opisujesz.
    • monika_staszewska Re: Dając - otrzymujemy 21.08.09, 17:51
      Podpisuje się pod ideą całym sercem, bo sama wiem jak takie
      spotkania są wazne i potrzebne :)
      A tak swoja droga zapytam czy te lubelskie spotkania są regularne,
      bo może bym kiedyś mogła Panie odwiedzić, jako, że w Lublinie bywam
      kilka razy w roku?
      pozdrawiam serdecznie :)
      monika staszewska
      ps. I dziekuję za pomoc w czasie mojego urlopu :)

      • fizula Re: Dając - otrzymujemy 23.08.09, 17:37
        monika_staszewska napisała:

        > Podpisuje się pod ideą całym sercem, bo sama wiem jak takie
        > spotkania są wazne i potrzebne :)

        Dziękuję bardzo :o) Nasza spotkania były do tej pory raczej
        nieregularne. Chociaż myślałam, czy by w tym roku nie spotykać się
        jednak regularnie w 1 i 3 środę miesiąca. Bardzo chętnie byśmy panią
        gościły oczywiście- możemy nawet zmienić termin, gdybyśmy wiedziły o
        możliwej obecności. Pozdrawiam serdecznie!
        Iza
        • monika_staszewska Re: Dając - otrzymujemy 24.08.09, 14:16
          Aaaa, to świetnie, wybieram się do Lublina w październiku - dam Pani
          znać kiedy dokładnie, jak już sama będę pewna, ale nie sądzę żeby
          zmiany terminu były potrzebne, bo mi pierwsze lub trzecie środy
          pasują jak najbardziej choćby z tej prostej przyczyny, że nie
          kolidują z moimi drugimi i czwartymi środami, w które, które
          prowadzę spotkania w Warszawie i wtedy oczywiście staram się nie
          podróżować :)
          Pozdrawiam i mam nadzieję do zobaczenia niebawem :)
          monika staszewska
    • desse_o Re: Dając - otrzymujemy 22.08.09, 10:21
      poruszona tematem przeszłam do czynów i zaprosiłam przyszłe mamy z forum Ciąża i
      poród do naszego forum KP. Zobaczymy jak to będzie.

      ja pod taką promocją karmienia piersią podpisuję sie wszystkimi kończynami.
    • molly_bloom Re: Dając - otrzymujemy 22.08.09, 13:10
      fizula, a możesz podać jakieś dokładniejsze namiary na Wasze spotkania?? ja co
      prawda jestem lublinianką na wygnaniu (w stolicy :)), ale mam lubelskie
      koleżanki, które mogłyby być zainteresowane :)
      • fizula Re: molly_bloom 23.08.09, 17:40
        Molly_bloom, napisałam Ci prywatną wiadomość na temat naszych
        spotkań. Poproszę, odpisz na:fizula@gazeta.pl

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka