fizula
21.08.09, 00:19
Witam,
chcę w tym wątku zachęcić Was, abyście się dzieliły tym, co już
wiecie,umiecie w temacie karmienia piersią. Wspierajcie tu na forum
inne mamy, ale też odważcie się organizować spotkania w Waszych
miastach, miejscowościach.
Od roku spotykam się w Lublinie z kilkoma-kilkunastoma mamami
karmiącymi piersią na zasadzie grupy wsparcia (spotkania otwarte-
zapraszam!). I jakie nasuwają mi się wnioski?
-jest to baaardzo potrzebne!- poruszając niektóre tematy widzę
olbrzymią ulgę na twarzach, w wypowiedziach, coś w rodzaju: "jak
dobrze, że mogę o tym powiedzieć/posłuchać! uff, wreszcie mogłam być
zrozumiana";
-potrzeba bardzo niewiele, żeby prowadzić takie spotkania: uważnego
słuchania, skromnego miejsca.
Jestem akurat pod wrażeniem książki Gabrielle Palmer "The Politics
of Breastfeeding" (zaczynam właściwie ją czytać).
Jej autorka przygląda się m.in. zwyczajom prostych ludów odnośnie
karmienia piersią oraz Naczelnym (gorylom, szympansom). Otóż blisko
100% z nich (no może 99%) z powodzeniem karmi swoje małe. Jak
osiągają tak dobry wynik? I małpy, i ludzie uczą się karmienia
młodych od innych matek. Jest jeden wyjątek, kiedy małpom bardzo
często nie udaje się wykarmić małpiątek: dzieje się to w ZOO. Gdy
małpy nie żyją w stadzie, nie widzą innych małp karmiących swoich
małych, często małpiątka nie są karmione przez matkę.
Autorka tej książki opisuje swoją rozmowę z pewnym Afrykańczykiem.
Gdy mówi mu, że u nas kobiety uczą się karmić piersią z książek-
wybucha śmiechem. Tak niemożliwe, bezsensowne mu się to wydaje.
Co z tego wynika?
My kobietki bardzo potrzebujemy innych kobiet. Nie po to, żeby nas
oceniały, nie po to, żeby nami kierowały, ale po to, by z nami
rozmawiały i nas słuchały, by ze sobą być, przyglądać się swoim
zajęciom. Zwłaszcza podczas nauki karmienia piersią jest to
niezastąpiony widok i głód konkretów.
Na takie spotkania można, warto i trzeba zapraszać mamy w ciąży,
które chcą karmić piersią. Jako mama trójeczki, instruktorka Szkoły
Rodzenia jestem przekonana, że bardziej skuteczną formą
przygotowania do karmienia piersią jest "zobaczenie na żywo",
poznanie konkretnych sytuacji laktacyjnych innych mam a więc
spotykanie się właśnie z mamami karmiącymi piersią swoje dzieci.
Autorka w/w książki zwraca uwagę na jeszcze następujące fakty, które
utrudniają nam pozytywne rozpoczęcie karmienia piersią i skuteczne
karmienie:
-brak poczucia bezpieczeństwa w szpitalach: zazwyczaj w szpitalach
znajdziemy rygor godzinowy (np. dotyczący zapalania świateł, badań),
pełno badań, urządzenia medyczne, wyszkolony w patologii personel,
ale o wiele trudniej zaleźć: czułą troskę, towarzyszenie w
karmieniach, upewnianie, spokój, podanie szklanki napoju, bycie
wysłuchanym, podanie rozbitych liści kapusty; i w sumie nie ma się
co dziwić: personel jest zasypany biurokracją, papierami, często
wypalony, przepracowany;
-brak innych karmiących mam będących w pobliżu (po wyjściu do domu).
Niestety, ale takie chwile słabości, niepokoju, ogromnego trudu
wykorzystują producenci, reklamodawcy mieszanek mlecznych. Niestety,
ale oni zwyczajnie żerują na ludzkim nieszczęściu: braku wsparcia,
poczuciu rozbicia, utrudzenia, niepewności. I w takich sytuacjach
zacierają ręce, gdy nam się
powinie noga pochwalając: "bardzo dobrze, nic nie szkodzi".
Dlaczego?
Bo to dla nich "czysty" zysk. Globalna roczna wartość żywności dla
niemowląt jest szacowana na 20,2 bilionów dolarów, z których 2/3
przypadają na mieszanki.
Okazuje się np. że koncerny zachęcały i wspierały finansowo
planowanie szpitali tak, by samo budownictwo ułatwiało karmienie
przez personel butelką poprzez rozdzielenie matki i dziecka. Taka
skuteczna "milutka" strategia konkretnej firmy.
Obecne taśmy produkcyjne naszych szpitali, gdzie kontakt matka-
dziecko tuż po urodzeniu jest skracany do minimum, bo następni
czekają w kolejce też nie sprzyja udanemu karmieniu, a nabiciu w
butelkę owszem.
Dziwię się niejednokrotnie, gdy wiele wśród Was wyraża się o wolnym
prawie wyboru dla karmienia butelką. Ale zawsze trzeba myśleć o obu
osobach, które wchodzą tu w grę- jakie prawo wyboru ma tu dziecko?
Jake są jego potrzeby? Nie odsądzam od czci i wiary mam karmiących z
butelki "nie z wyboru". Życie bywa pod górkę.
Ale wspierać trudności nie trzeba, wspierać trzeba ich
przezwyciężanie i wychodzenie na prostą.
Często dziwicie się niewiedzy lekarzy na temat karmienia piersią-
ale chciałoby się powiedzieć "A co się dziwisz?"
Kto wysyła lekarzy na szkolenia?
W jakim temacie muszą umieć doradzić? Oczywiście w temacie mieszanek-
i koncerny miesznkowe w pełni się zatroszczą, by lekarze mieli
wystarczająco dużą wiedzę (a może indoktrynację raczej), odpowiedni
zestaw informatorów, gadżetów, ulotek. W temacie karmienia piersią
niestety nikt ich nie wysyła na szkolenia- często mogą
się "pochwalić" jedynie wiedzą/niewiedzą wyniesioną ze studiów.
Piszę może bez ogródek o niewidzy lekarzy, ale tylko dlatego, że
zbyt często się z nią spotykam, a sama też znam osobiście lekarkę,
która "przepłynęła pięknie" przez studia bazując na ściągawkach i
nie kryjąc się z tym przed znajomymi.
Początkujące mamy często szukają i nie znajdują wsparcia w trudach
macierzyństwa właśnie u lekarzy. A mogłyby znaleźć je właśnie u
innych mam karmiących piersią, które zechciałyby się dzielić swoim
doświadczeniem.
Zachęcam te z Was, które chciałyby prowadzić takie spotkania, a się
boją, mają jakieś obawy, do porzucenia ich, ew. można się ze mną
skontaktować- mogę podesłać np. tematy, autorskie scenariusze takich
spotkań, polecić wartościowe książki.
"Dając otrzymujemy, umierając rodzimy się na nowo"- cytat pożyczyłam
od św. Franciszka, bo myślę, że może nas wspierać duchowo w naszym
osobistym powrocie do natury. To że dając otrzymujemy przekonałam
się organizujac te spotkania- myślę, że najwięcej skorzystałam z
nich ja sama, dając swój czas i energię czyli nic wielkiego.
Pozdrawiam ciepło i liczę na odzew!
(Przepraszając, że sama tego forum już raczej nie wspieram, bo nie
starcza mi czasu albo sił czasem na swoje prywatne, link poniżej).