Już się oswoiłam z myślą że sama będę wychowywać dziecko. Otóż
jestem w połowie czwartego miesiąca, w pierwszym miesiącu ojciec
dziecka zostawił mnie(nie z powodu ciąży gdyż w tedy ani ja ani on
nie wiedzieliśmy że będziemy mieć dziecko), no ale kiedy już go o
tym poinformowałam nie zrobiło to na nim najmniejszego wrażenia.
Byłam z nim 4 lata więc byliśmy już prawie jak małżeństwo

Mieliśmy
mieć juz dziecko ale poroniłam. Nie pracuję od paru tygodni...
...ale zaczynają się schody. Ojciec dziecka uważa że ciąża to nie
jego obowiązek, stwierdził że nie będzie pokrywał kosztów leczenia,
leków, ponieważ ja i moja rodzina chcemy go okraść(on pracuje w
holandii chyba pochorował się troche z nadmiaru gotówki...) i
wyłudzić pieniądze, uważa że skoro mieszkam teraz z rodzicami to ich
problem i oni powinni mnie utrzymywać

męczy mnie smsami i
telefonami, twierdzi że nie dbam o siebie- że piję, zadaję się z
nieciekawymi typami i biorę narkotyki(od swoich znajomych uzyskał
takie informacje). Popiera go cała jego rodzina, siostra chce mieć
wgląd w rachunki za lekarza i leki a matka wydaje decyzje czy
powinien mi pomagać czy nie... Chwilami przerasta mnie ta sytuacja...
Ojciec dziecka domaga się informacji o przebiego ciąży- oznajmiłam
mu że takowych nie otrzyma ponieważ nie płaci za lekarza(nie wiem
czy dobrze robie??)
Będę uciłowała pozbawić go praw rodzicielskich, tylko w tedy nie
wiem czy otrzymam alimenty na dziecko...