Dodaj do ulubionych

Annakate, proszę o pomoc - rozwód z orzeczeniem

10.05.10, 19:13
Annakate, przeczytałam dużo Twoich komentarzy, wszystkie są wartościowe.
Ośmielona dzięki Karolince, proszę o poradę w mojej sprawie.
W kilku postach w tym wątku forum.gazeta.pl/forum/w,24087,109638459,109638459,Rozwod_i_msciwy_maz_jak_sie_nie_bac_.html zadałam pytania, na które nikt na razie nie potrafi odpowiedzieć, np.

Zdziwiłam się, że strony nie złożyły podpisów na protokole z tej rozprawy.
Dlaczego sędzina nie wezwała nas do podpisania tego protokołu z rozprawy, podobno jest taki wymóg, że każdy protokół po rozprawie trzeba podpisać?

Jedno z dzieci chce napisać oświadczenie o swoich odczuciach w naszej rodzinie, o przemocy męża - ale ja się obawiam o jego bezpieczeństwo, gdy mąż się o tym dowie.
Czy można takie oświadczenie dać tylko do wglądu dla Sądu, ale żeby nie zostało w aktach?
Chodzi mi o utajnienie tego oświadczenia.
Czy Sąd dopuści takie oświadczenie jako zeznanie świadka?

No i nie mam obcych świadków. Mieszkamy oddzielnie, taki styl małżeństwa nam odpowiadał, że spotykaliśmy się w niedziele, często w soboty i zostawałam u męża na niedzielę, wspólnie omawialiśmy problemy i decydowaliśmy o wydatkach. To znaczy mąż decydował, a ja potakiwałam. Mąż komentował politykę albo religię lub sprawy dzieci, a ja mogłam wtrącić zdanie, jeśli było zgodne z męża zapatrywaniem.

Sąsiedzi moi widzieli, że mnie odwiedza, sąsiedzi męża widzieli mnie u męża na podwórku, bo tam najczęściej piliśmy kawę, widzieli, gdy mnie odprowadzał. Tak było do lipca 2008. Mąż twierdzi, że nasze kontakty urwały się w 1993.

Jak mam udowodnić, że mąż kłamie? A prawie każde jego zdanie mija się z prawdą.
Nie mam świadków, bo znajoma, która znała moje relacje z mężem, zmarła 2 lata temu, zmarły nieco wcześniej 2 moje sąsiadki.
Inni nie chcą sie wtrącać, po prostu boją się męża, bo jest agresywny, poza tym pracują albo pilnują dzieci, a te starsze nie są zdolne ze względu na zdrowie jechać pociągiem (nie mam samochodu) do Katowic.
Annakate bardzo proszę o pomoc tutaj lub w powyższym wątku.
Obserwuj wątek
    • zwiatrem Witaj bogatko 10.05.10, 19:27
      ostatno i moj swiadek chcial pisac oswiadczenie, odpowiedziano mi w sadzie,
      (sedzia) ze tylko swiadek moze dac dowod przyhcodzac zeznawac, oswiadczenie
      nawet potwierdzone nie bedzie brane pod uwage (podzial majatku)

      sama bylam kiedys swiadkiem (pobicie nastolatka), sedzia przychylil sie do
      utajnienia moich danych, zeznawalam bez sprawcy na sali, przy jego adwokacie ale
      sprawc mial dostep do moich zeznan (zreszta zawsze je ma, bo zostaja w aktach);

      nie wiem czy to pomocna wypowiedz, ale dziele sie swoim doswiadczeniem


    • bogatka1 Re: Annakate, proszę o pomoc - rozwód z orzeczeni 10.05.10, 20:11
      https://forumprawne.org/images/smilies/roza.gif Zwiatrem dzięki, takie przykłady są bardzo pomocne.

      Może zeznanie syna jako świadka byłoby wzięte pod uwagę w Sądzie, gdyby było przysłane e-mailem? Tylko, czy na mój adres, czy na adres Sądu w Katowicach? On pracuje w Niemczech.
      • zwiatrem Re: Annakate, proszę o pomoc - rozwód z orzeczeni 10.05.10, 22:00
        nie sadze, z kolei nie wiem czy polsko-niemiecka wspolpraca w ogole istnieje i
        czy sie to oplaci, bo mozna by wnosic o odezwe Twojego syna w miejscu
        zamieszkania, tylko kto to wszystko oplaci ??
        gdyby bylo inne miasto bylo by nieco latwiej

        na logike, bo przepisow w tej mierze nie znam, elektronicznie list moze bardziej
        podejrzany, gdyz jak wiesz mozna wszystko zrobic graficznie, jednak jesli bardzo
        chcesz, a to jeden z jedynych elementow,(pamietam, ze niewiele masz sposobow
        udowodnienia) ktore moga cos pomoc, to niech syn to napisze i potwierdzi u
        natariusza, moze to nie bedzie dowodem, ale jakims sladem

        Bogatko, czy pisalas do prawnika, ktory na forum rozwodowym oferowal Ci pomoc?
    • annakate Re: Annakate, proszę o pomoc - rozwód z orzeczeni 10.05.10, 23:01
      Protokołu nie podpisuja strony, podpisuje przewodniczący składu i protokolant,
      chyba, że w protokole jest ugoda - ale to w rozwodzie niemożliwe. Chyba, że pod
      rządami nowych przepisów w obecności sądu podpisują tzw. porozumienie
      rodzicielskie dotyczące sposobu opieki nad dziećmi.

      Wszystko, co jest w aktach jest jawne dla obu stron - strony moga sobie akta
      przeczytać, kopiować (ksero, a nawet według ostatnich wytycznych Ministerstwa
      sfotografować). Jesli ktokolwiek złoży pismo sporządzone przez inna osobę, to
      nie będzie to potraktowane jako zeznanie świadka, tylko dokument prywatny.
      Wiarygodność i przydatnośc do rozstrzygnięcia oceni sąd.

      Ze świadkami, a raczej ich brakiem niewiele Ci pomogę. Oczywiście dobrze byłoby,
      żeby to były osoby, które maja własne obserwacje w sprawie, ale jesli takich nie
      ma to może chociaz masz tzw. świadków ze słyszenia - komus opowiadałaś,
      zwierzałaś się?
      Jesli przeszkoda jest odległość to o ile jest to więcej niż 50 km świadkowie
      moga byc przesłuchani w najbliższym dla nich sądzie okręgowym, choć sądy
      rozwodowe raczej nie sa chętne temu rozwiązaniu. A może masz jakies zapisy
      dotyczące twojej sytuacji np. w dokumentacji medycznej? niekoniecznie wprost
      dotyczące stanu zdrowia - czasem np. nawet interniście przy okazji jakichś
      dolegliwości podaje się w wywiadzie, że ma się strasy związane z sytuacją
      rodzinną.A może masz zdjęcia z mężem? jakieś dokumenty, ślad po wspólnie
      załatwianych formalnościach?
      • bogatka1 Re: Annakate, proszę o pomoc - rozwód z orzeczeni 10.05.10, 23:47
        Dziękuje Annakate. Wytłumaczyłaś jasno z tymi podpisami, już nie mam wątpliwości.

        Nie ma więc możliwości utajnienia. Syn zdecydował się zeznawać, to pozostaje tylko zgłosić na policję o groźbach męża - ale wiem z doświadczenia minionych lat, że mąż i tak groźby spełni, jest mściwy i nie popuści. To już lepiej, żeby nie był świadkiem.

        Mam koleżankę, której mówiłam o ograbieniu mieszkania, ale to było 2 lata temu. Zdjęcia z mężem mam, ale nie ma tam daty. Mam wypisy ze szpitala o leczeniu, lekarz też orientuje się w naszych sprawach, bo mamy wspólnego lekarza, a mąż szkaluje mnie przed każdym, czy ktoś chce słuchać, czy nie, a boi się go nawet lekarz. Braliśmy kilka razy kilka lat temu w banku pożyczki, więc wspólnie składaliśmy podpisy. I w Urzędzie Skarbowym pobierał za mnie zaświadczenia.
        Nie wiem, czy sąd będzie chciał to wydobyć.

        Gdy tu piszę, wiele mi się przypomina.
        Mam jeszcze trochę czasu do następnej rozprawy, ale dzisiaj mam czarne myśli.
        Jeszcze mam nadzieję, że po odpowiedzi męża na moją odpowiedź na pozew, a jestem pewna, że bedzie w swojej odpowiedzi kłamał - to się tymi kłamstwami wkopie, może przypomni mi się więcej faktów, których nie trzeba będzie udowadniać, bo będą wynikały z jego odpowiedzi.
    • bogatka1 Re: Annakate, proszę o pomoc - rozwód z orzeczeni 10.05.10, 23:03
      Zwiatrem, do Piotra jeszcze nie napisałam.

      Nie mam dowodów na winę męża, napisałam w Odpowiedzi na pozew, że stosował przemoc wobec mnie i dzieci. Nie spodziewałam się rozwodu, to nie zbierałam żadnych dowodów, nie zaklepywałam sobie świadków, bo pomimo wszystko nadal byliśmy małżeństwem, a mąż ciągle mnie w tym utwierdzał, że mu taki styl małżeństwa pasuje.

      Tak było, dopóki nie wymyślił tego przepisania majątku. Zaczął mnie nękać na jesieni, w kwietniu następnego roku byłam tak wykończona, że byłam przez miesiąc w szpitalu. Potem 2 miesiące w domu, nadal mnie nękał i w lipcu znowu szpital, tym razem ledwo mnie odratowali.

      Po tym, jak mi ograbił mieszkanie, powinnam była wezwać policję i pokazać, co mi zrobił. Ale było mi wstyd i bałam się męża. Gdy płakałam za tym wszystkim, co mi wyrzucił z synem, to powiedział, że mnie trzeba ubezwłasnowolnić. Te dwa ostatnie lata byłam zbyt słaba, aby cokolwiek zebrać, tym bardziej, że to, co mogło być dowodem, 2 lata temu mąż zabrał albo zniszczył, w moim mieszkaniu, gdy byłam w szpitalu.

      W kwietniu ubiegłego roku wywołał mnie przed blok, po to, aby mi naubliżać. Ja mu nic nie odpowiedziałam, nawet się nie odezwałam na te wyzwiska i szybko wróciłam do mieszkania. Dopiero teraz wiem, że powinnam była zgłosić to na policji i może policja by przesłuchała sąsiadów. Ale wstydziłam się, nie chciałam tego rozdmuchiwać, zawsze byłam spokojna, mąż też ubliżał mi dotąd tylko w domu.

      Teraz wiem, że zrobił to celowo, aby zepsuć mi opinię w miejscu zamieszkania, zapowiedział wcześniej, że mnie zniszczy, ale ja chyba nie zdawałam sobie sprawy, że te wyzwiska przed blokiem to realizacja niszczenia mnie.
      Zakazałam mężowi przychodzić do mojego mieszkania, więc nie może mnie kontrolować, dlatego podał o rozwód.
      Ech, nie mam dowodów, muszę się poddać.
      • laura_fairlie Re: Annakate, proszę o pomoc - rozwód z orzeczeni 11.05.10, 00:54
        > Teraz wiem, że zrobił to celowo, aby zepsuć mi opinię w miejscu
        zamieszkania, z
        Im bardziej będziesz się wstydziła przed sąsiadami, tym lepiej dla
        niego...
      • zwiatrem Re: Annakate, proszę o pomoc - rozwód z orzeczeni 11.05.10, 23:05
        Bogatko, nigdy nie mow nigdy.
        Uwierz mi, ze on swoj obraz na pewno pokaze.
        Natura msciwa, zlosliwa z czlowieka wyjdzie w slowie, a sad nie pierwszy raz
        zasiadzie do procesu.

        Dopusc zeznania syna, jesli sa ona znaczace i jako jedyne pomocne, jednak od
        pierwszej rozprawy mow o grozbach karalnych lub zglos je znacznie wczesniej. No
        nie wiem co doradzic, ale jakos musisz sie przygotowac, zeby nie stracic
        wszystkiego.
        Poniewaz czytam wyrywkowo na pewno cos ominelam, trudno mi radzic, bo ja zwykly
        czlowiek, ale nie wierze, ze nic nie mozna zrobic.
        Kiedys (chyba) pisalam abys u notariusza zapytala o kopie darowizn, czy udalo
        sie z tym kierunku?

        Jesli sad (rozwodowy) dostanie do rak kopie Twojeg/Waszego zgloszenia grozb to
        sadze, ze ex maz nie bedzie juz myslal o ich spelnieniu.

        Troche bezradnie sie rozmawia, kiedy czlowiek namacalnie nie moze pomoc, wiec
        nie miej za zle tego doradzania pozal sie boze z mojej strony.
        Ja wygralam wszystkie swoje sprawy, czesc na pierwszych sprawach konczyla sie
        ugodami, ale nie umiem zrozumiec w jakis sposob je wygralam, bo bylam pod
        dywanem, zlekniona do granic mozliwosci. A taki poziom leku odbiera mowe. Nie
        popelnij moich bledow, juz dosc przeszlas.
        • bogatka1 Re: Annakate, proszę o pomoc - rozwód z orzeczeni 12.05.10, 12:12
          Zwiatrem, Twoje komentarze bardzo mi pomagają.
          Ciągle odwlekam zgłoszenie na policji o tych groźbach, że mnie ciągle zastraszał, że boję się o życie syna, nawet jeszcze nie kupiłam dyktafonu.
          Aha, i z tego, co piszesz, to powinnam wziąć od policji kopię mojego zgłoszenia, o tym nawet nie pomyślałam.
          Nie wiem, czy policja może zrobić wywiad z wydarzeń, które miały miejsce na przeciągu kilku lat wstecz, spytam się przy zgłoszeniu.
          Za tydzień jestem umówiona w Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie z prawnikiem, może pomoże mi poukładać fakty pod kątem przemocy psychicznej i fizycznej.

          Jeśli chodzi o darowizny, to nie były u notariusza. Mama wybierała z książeczki PKO po 20 000 i dawała bez żadnego pokwitowania, bo do notariusza to do miasta powiatowego trzeba byłoby pojechać, inne sprawy tak samo, a mieszkanie przepisała w Urzędzie miasta.
          Dawniej nie było takiego wymogu, że musiał być podpis notariusza, a w rodzinie mieliśmy do siebie zaufanie.

          Staram się jakoś minimalizować te obezwładniający strach:
          Głębokie oddechy i liczenie dotąd, aż zmniejszy się ten niepokój dławiący serce. I jak mi się przypomni, to "Zes..j się a nie daj się!"

          Gorzej jest na sali sądowej.
          Może przydzielą mi pełnomocnika, spiszę pytania do męża (i jeśli byliby świadkowie) - na kartce i dam tę kartkę pełnomocnikowi, bo chyba sama nie dojdę do głosu.
          Nawet w szkole było tak, że wolałam napisać zadane wypracowanie lub klasówkę, niż odpowiadać przy tablicy.
          • annakate Re: Annakate, proszę o pomoc - rozwód z orzeczeni 12.05.10, 17:26
            A nawet jesli nie dostaniesz pełnomocnika to idź na sprawę z tzw. osoba zaufania
            (może być obecna na sali, jesli tylko nie jest świadkiem, nie jest to
            publiczność - na sprawach rozwodowych publicznośc nie ma wstępu na salę). taka
            osoba nie ma prawa głosu, ale czasem samam obecnośc zyczliwej duszy za plecami
            pomaga, raźniej jest.
            • bogatka1 Re: Annakate, proszę o pomoc - rozwód z orzeczeni 12.05.10, 18:42
              Annakate dziękuję, nie wiedziałam o tym.
              • annakate Re: Annakate, proszę o pomoc - rozwód z orzeczeni 12.05.10, 19:14
                A bo mało kto wie, a juz na pewno nikt o tym nie poucza, a to prosty acz
                skuteczny chwyt. Lepiej nie czuć się czasem tak strasznie samotnie, a poza tym
                wprawdzie taka osoba nic nie może mówić, ale może patrzeć na drugą stronę tym
                okiem co na psa, a poza tym druga strona też bywa lekko zdezorientowana tym, że
                przebieg rozprawy obserwuje tez ktoś trzeci - widzi i słyszy, co sie wygaduje.

                taka osoba ma prawo wejsc na salę, pewnie zostanie zapytana kto zacz, albo nawet
                sędzia poprosi o opuszczenie sali (prosze strony o pozostanie na sali, a
                pozostałe osoby o zaczekanie na korytarzu - mając na mysli świadków) - wtedy
                należy zaprotestować, że pani Pelagia Pietruszka jest moja osobą zaufania; można
                zawczasu przygotować sobie krótkie pisemko "informuję, że Pelagia Pietruszka
                legitymująca się dowodem osobistym ABC 123456 będzie mi towarzyszyc w rozprawch
                jako osoba zaufania w rozumieniu art. 154 par 1 kpc" i złożyć tuz przed rozprawa
                albo na rozprawie. Nie ma konieczności podawania adresu tej osoby, sąd może
                natomiast sprawdzić jej personalia z dowodu. Nie ma wymogu by była to osoba
                spokrewniona.
                • bogatka1 Re: Annakate, proszę o pomoc - rozwód z orzeczeni 12.05.10, 20:15
                  Annakate, uśmiechnęłam się na "może patrzeć na drugą stronę tym okiem co na psa" - i wprawiłaś mnie w lepsze samopoczucie. Bardzo dobrze radzisz, z uzasadnieniem, z przewidywaniem zachowania na sali.
                  I dobrze, że to może być osoba niespokrewniona, jeśli nie będzie znał jej miejsca zamieszkania, nie będę się tak obawiała zemsty męża, bo w razie czego miałabym ją na sumieniu.

                  W naszym bloku było takie zdarzenie kilka lat temu, że sąsiadka podała o rozwód z winy męża, a ten, gdy przegrał sprawę, nachodził z siekierą wszystkich sąsiadów, którzy świadczyli przeciwko niemu. Jeszcze rok temu były ślady cięcia siekiery na drzwiach u jednego z sąsiadów.

                  https://katimoor.za.pl/linie/zielona_roza.gif
          • zwiatrem Re: Annakate, proszę o pomoc - rozwód z orzeczeni 12.05.10, 20:18
            Zanim przeczytam reszte odpowiem uspokajajaco, ze na przyklad w Centrum Praw
            Kobiet w Gdańsku mozna prosic o osobe towarzyszaca jako "obstawe" na sale
            sadowa (taka informacja jest ogloszona na tablicy), celem towarzyszenie tylko,
            ta osoba z CPK nie ma glosu, ale jest wolontariuszem " wspieraczem i moze wejsc
            na sale rozpraw;

            Centrum Praw Kobiet lub inne tego typu instytucje maja mozliwosc pomocy prawnej
            za darmo, obawiam sie jednak, ze tylko do pisania pism procesowych, ale...
            poszukam jeszcze czegos, bo w Gdyni korzystalam z batalionu prawnikow darmowych
            (biuro zalozyla kobieta bedaca ofiara przemocy i filie sa w wielu miastach w
            kraju), brzmialo jako biuro Prad Obywatelskich czy prawnych , zaraz poszukam i
            oni maja informacje, kto jest dobry a dosc tani, kto przyjmie taka sprawe za
            friko, bo potrzebuje doswiadzczenia , moze w Twoim miescie lub powiecie jest
            taka grupa ludzi

            zawsze jest gdzie sie udac, pisze to calkiem serio

            Co do policji, jesli jest skarga takiej rangi, jak grozby karalne zrobia wywiad
            na pewno.
            Ponadto, mowisz, ze nie masz swiadkow, alez masz!
            Tych samych sasiadow, ktorych sie wstydzisz, bo przy nich byla scena pod
            blokiem, wiec jesli bedzie trzeba mozesz podac nazwisko w sadzie i zobaczysz, ze
            sad ladnie dopyta swiadka w tej kwestii.
            Owszem dobrze by bylo miec za soba ze dwoch sasiadow, ale jesli nie umiesz ich
            poprosic osobiscie, to zrob to przez sad - wiem, ze to porady prosto z tasmy, ze
            nie chcesz mieszac nikogo do tego, ze chcesz potem ludziom spokojnie patrzec w
            oczy, ale zrozum, musisz o siebie zawalczyc sama;

            juz mam linka: www.zbpo.org.pl/page/pl/co_robi_bpo/gdzie_nas_szukac/
            • bogatka1 Re: Annakate, proszę o pomoc - rozwód z orzeczeni 12.05.10, 21:42
              Zwiatrem, dziękuję serdecznie, szczególnie ucieszyła mnie wiadomość
              "mozna prosic o osobe towarzyszaca jako "obstawe" na sale
              > sadowa (taka informacja jest ogloszona na tablicy), celem towarzyszenie tylko,
              > ta osoba z CPK nie ma glosu, ale jest wolontariuszem " wspieraczem i moze wejsc
              > na sale rozpraw;" - może w Centrum Pomocy w Pszczynie też będzie taka możliwość, dowiem się w następny wtorek, bo jestem już zapisana na poradę. Jeśli nie, to zadzwonię do Katowic na adres z wskazanej strony, bardzo Zwiatrem jestem Ci wdzięczna, bo są tam także adresy e-mailowe, co jest dużym ułatwieniem.

              https://zosia3xp.blox.pl/resource/33.gif https://i30.tinypic.com/2ry0dxd.jpg
              • zwiatrem te adresy @ 12.05.10, 22:49
                najpierw je zweryfikuj, bo wiem, ze ruch na tych adresach ogromny, do Biura
                Porad Obywatelskich na przyklad nalezy wczesniej pytac o terminy, gdy m lodzi
                studenci prawa lub mlodzi prawnicy-wolontariusze maja ta "prace" poza praca, za
                darmo i czasem do 21 siedza piszac nasze wnioski do sadu ... ale jak sie szepnie
                slowko, ze to ostatni dzwonek, sadze iz znajda chwilke;

                nie wiem, czy CPK w kazdym miescie ma takie wsparcie wolontariatu na salach
                sadowych, ale pamietam, ze to rzucilo sie nam w oczy; sprawdz Kochana i dbaj
                o siebie i swoje sprawy jak nie wiem co
                , potem bedziesz kupony odrywac,
                mowie Ci;
                • bogatka1 Re: te adresy @ 13.05.10, 10:18
                  Zwiatrem, Twoje doświadczenie jet tu bardzo potrzebne.
                  Czytam też porady dla osób, które mają podobne problemy do moich.
                  Przekonałam się, że porady tutaj od Annakate i Ciebie więcej dają, niż adwokat w realu. Na forum Rozwód bardzo mi pomogli Karolina i Piotr.

                  Mamy świetną młodzież, skoro pomagają w wolontariatach, tylko, że to się zauważa dopiero wtedy, gdy komuś pomagają. Wzory pism można znaleźć w Internecie, tylko trzeba wiedzieć, jakie są nazwy tych wzorów.

                  Te kupony to nieistotne w moim przypadku, bo ja na starość chciałam tylko spokoju. I już się wydawało, że jest dobrze, bo mieszkamy osobno, że nam to obojgu odpowiada, bo kiedy spotkamy się po tygodniu, to te spotkania są bardziej miłe i mamy mnóstwo nowości do omówienia.
                  Nagle mąż wymyślił przepisanie na niego majątku. Był pewny, że ja się od razu zgodzę, bo zwykle na wszystko się zgadzałam. Ale ja nie rozumiałam sensu, nie znałam powodu, czułam, że on coś kombinuje. Chciał natychmiast do notariusza, żebym nawet nie miała czasu na zastanowienie.

                  Następne spotkania u mnie były już tylko praniem mózgu, najpierw starał się być miły, potem narastała w nim agresja, wyzwiska i za każdym razem na koniec, że mam się "pakować na tamten świat".
                  Potem wymyślił, żebym dom przepisała na dzieci, ale ja już straciłam zaufanie i odpowiadałam, że jeszcze nie czas na to, że i tak dzieci dostaną dom i mieszkanie w spadku. Wiem z doświadczenia, że takie przepisanie na dzieci można odwrócić, mąż zmusiłby ich do zrzeczenia.

                  Skąd to doświadczenie, już odpowiadam: otóż mieliśmy mieszkanie lokatorskie i znajoma sprzedawała pół domu po niskiej cenie, bo to była prawie ruina. To było w czasach, gdy nie można było mieć dwóch mieszkań ani domów na własność. Jeden z synów był już pełnoletni i to on kupił, był krótko właścicielem połowy tamtego domu, bo gdy zmieniły się przepisy, mąż zmusił syna do przepisania połowy tego starego domu na rodziców.

                  https://media4.mojageneracja.pl/oiyryutyyi/mediumkm3fqq574a4b187283bd443275.jpg
                  • zwiatrem Re: te adresy @ 13.05.10, 13:10
                    kupny maja wartosc zawsze, dokladnie taka jak im przypiszemy, wiec wolnosci i
                    spokoj, to beda Twoje kupony

                    co do tych opisow, wszystko to samo powiedz starannie w sadzie, spisz dokladnie,
                    a wzory pismo to nie wszystko, adepci prawa posluguja sie trafnymi
                    sformulowaniami, ktore czasem jakby to powiedziec, bywaja nie tylko laniem wody,
                    • bogatka1 Re: te adresy @ 13.05.10, 14:43
                      Racja, Zwiatrem smile Wcale nie zazdroszczę tej, która będzie po mnie u męża. Ciekawi mnie tylko, ile wytrzyma.

                      > a wzory pismo to nie wszystko, - Miałam na myśli, żeby nie zabierać ich cennego czasu na pisanie wzorów pism.

                      > adepci prawa posluguja sie trafnymi
                      > sformulowaniami, ktore czasem jakby to powiedziec, bywaja nie tylko laniem wody" - O, i o tym nie pomyślałam, a to ważne, dzięki, Zwiatrem.

                      Jak tak dłużej będę pisała na forum, to uzbiera się z tych postów połowę książki big_grin

                      https://www.zosia.piasta.pl/wiersze-Ani_pliki/heart.gif
                      • zwiatrem Re: te adresy @ 13.05.10, 22:26
                        Bogatko
                        moja rady to takie wiesz, moze niekoniecznie przydatne, a na pewno nie zawsze,
                        ale zauwazylam, ze pismo procesowe napisane "belkotem prawniczym" (przepraszam
                        za okreslenie ale tak mi to okreslono) z ktorego ja nic nie rozumiem, sprowadza
                        druga strone (ex meza) do innego poziomu, na ktorym juz nic nie rozumie.
                        Od tego czasu zaczelam sie poslugiwac takim jezykiem jaki mi wskazywano, adepci
                        prawa mieli racje, gdyz slowa klucze okazaly sie niby tym samym co slowa jezyka
                        powszechnie stosowanego, ale jakos sad inaczej na to patrzyl.
                        W sumie teraz mi sie latwo pisze, ale zebys mnie wtedy widziala, nez prawnika,
                        skulona na rozgu kanapy, z brzuchem pod broda (7miesiac ciazy), cala w stresie,
                        kilka razy przestawiajaca przecinki, kropki nad "i" i takie tam, zeby sie nikt
                        niczego nie przyczepil.
                        Mozna powiedziec, ze dzieki tym pismom, juz na pierwszych rozprawach (w roznych
                        sprawach jak wizyty u dzieci, odwrocenie wladzy rodzicielskiej oraz nie
                        przywrocenie wladzy rodzicielskiej) doszlo do ugody, bo prawnik drugiej strony
                        nagle wstawal i nalegal na ugode i tak usilnie sie ukladal zeby tylko nie bylo
                        procesu, wiec dobre pismo procesowe polecam;

                        Bogatko, wszystko to minie, zobaczysz.
                        Miej grupe Asow w rekawie i nerwy na wodzy.
                        Gdybys sie bala ze sie rozplaczesz, patrz sedzi/sedziemu prosto w oczy i mow jak
                        do lustra, powoli, starannie, spokojnie.
                        Zobaczysz, to najlepsza metoda na wycwiczenie emocji, zeby nie popasc w
                        lkanie, szlochy, czy nie daj boze cos gorszego.
                        Im wiecej Asow tym lepiej.
                        Twoje slowa przeciwko jego slowom.

                        Zdobylas sympatie dosc trudnych forow.
                        Ludzie uderzyli Ci na pomoc piszac porady, zebys tylko nie zostala sama.
                        Sadze zatem, ze umiejetnosc zjednywania sobie ludzi masz w sobie. Powodzenia.
                        Bogatko, miedzy ustami, a brzegiem pucharu wiele sie zdarzyc moze.
                        • bogatka1 Re: te adresy @ 14.05.10, 11:07
                          Zwiatrem, Twoje rady są bardzo potrzebne, nie tylko mnie, każdy, kto je przeczyta, wie, że są to rady życzliwej osoby, która już przeszła przez to piekło rozwodu, że to rady z własnego doświadczenia, zapobiegające błędom i uczące opanowania emocji.

                          Zwiatrem, podziwiam Ciebie, bo w takim momencie, w ciąży, szarpiąca się o dobro dzieci, samotna - a w takim momencie każdy jest samotny - dałaś radę wyjść z tej wojny jako zwyciężczyni.

                          Minęło 10 dni od pierwszej rozprawy, może następne 10 dni minie, zanim będzie następna. Za kilka dni mam umówioną wizytę z prawnikiem, wezmę ze sobą Pozew i moją Odpowiedź na pozew, spisane pytania na kartce. To będzie porada prawna pod kątem przeciwdziałania przemocy w rodzinie. Może napiszą następne pismo procesowe, np. jakieś rozszerzenie odpowiedzi na pozew, na razie nie wiem. Po tym opowiem, jak było.

                          Naturę mam uległą, nie potrafię się kłócić, to mąż wymyślał jakąś bzdurę, aby się dowartościować krzyczał i wyzywał, ja się nie odzywałam, bo inaczej nie umiałam sobie radzić z jego agresją. Najlepszym sposobem jest unikanie kontaktu z osobami napastliwymi, dlatego odpowiadało mi mieszkanie z dala od męża. Ale teraz postawił mnie pod ścianą, muszę się bronić.
                          Dzięki za sympatię, wsparcie i pomoc, której tu doświadczyłam od miłych osób, oby ta dobroć wróciła do Was - to jest chyba tak, jak w łańcuszku szczęścia spiętym znakiem nieskończoności.
                          • zwiatrem Re: te adresy @ 14.05.10, 22:15
                            bogatka1 napisała: > Zwiatrem, podziwiam Ciebie, bo w takim momencie, w ciąży,
                            szarpiąca się o dobro
                            > dzieci, samotna - a w takim momencie każdy jest samotny - dałaś radę wyjść ...
                            to nie tak
                            3lata po rozwodzie poznalam drugiego meza i wtedy bylam w ciazy, a walczyc
                            musialam z echem przeszlosci dla dzieci, ktore mialam z pierwszego zwiazku i
                            walcze do dzisiaj, to juz 11 spraw w sadzie jak ciagle cos kolejnego wysnuwa i
                            drazy i krazy...
                            coz dzisiaj to umiem olać, wtedy mnie to zabijalo


                            stawianie pod sciana podle, bardzo podle, ma zniszczyc, zabic, ku chwale
                            "stawiacza" ale on nie wie, ze Ty wiesz smile
                            nie daj sie i napisz, koniecznie, jak Ci poszlo, a jemu wroze szybki spadek z wysoka

                            • bogatka1 Re: te adresy @ 15.05.10, 12:59

                              > walczyc musialam z echem przeszlosci dla dzieci, ktore mialam z pierwszego zwiazku i
                              > walcze do dzisiaj, to juz 11 spraw w sadzie jak ciagle cos kolejnego wysnuwa i
                              > drazy i krazy...
                              > coz dzisiaj to umiem olać, wtedy mnie to zabijalo

                              11 spraw! Każda rozprawa to stres, wspomnienia przykre, na to nie ma mocnej osoby. Podziwiam Ciebie, ze umiałaś sobie z tym poradzić, może w młodszym wieku jest łatwiej, bo są jakieś marzenia, możliwości, jakiś cel... i jest zdrowie, a to jest najważniejsze https://2.static.mojageneracja.pl/img/pl/emoticons/usmiech.gif

                              Nie wiem jeszcze, co mnie czeka, ale cokolwiek to będzie, to z Waszym wsparciem i poradami będę lepiej się czuła.
                              Ostatnio mąż mnie nie nachodzi, nawet nie dzwoni, ale zdaję sobie sprawę, że te jego groźby są nadal aktualne, on ma taki zwyczaj, że czeka na odpowiedni moment.
                              • zwiatrem Bogatko 15.05.10, 21:34
                                bogatka1 napisała: te jego groźby są nadal aktualne, on ma taki zwyczaj, że
                                czeka na odpowiedni moment.

                                W ZWIAZKU Z TYM CO WYZEJ skopiowalam nalegam, abys zglosila to do prokuratury
                                lub na policje i tak to trafi do prokuratury, no wybacz ale jak spokojnei czytac
                                piaty raz, ze sie boisz i nie moc z tym czegos zrobic, a wiec robie - prosze
                                zebys to zglosila, to jedyne Twoje narzedzie
                                .
                                --
                                • bogatka1 Re: Bogatko 16.05.10, 04:15
                                  https://www.plaatjesupload.nl/bekijk/2010/05/15/1273946128-080.jpgZwiatrem, masz rację. Dzisiaj jest niedziela, jutro pójdę na policję. Przynajmniej nie będą musieli długo szukać. Mniejsza o mnie, ale martwię się o syna, który jest moją podporą, bo wiem, jak bardzo go nienawidzi za to, że mi syn zawsze pomagał. Napiszę więcej w następnych dniach.
                                  --
                                  a spróbuj nie - thing not done and you are gone - grafika widok z okna
    • karolina331 Annokate, 13.05.10, 15:43
      BARDZO CI DZIĘKUJĘ, że pomogłaś Bogatce. Bardzo.
      Całuję serdecznie Was obie oraz wszystkie Panie, które się tak
      pięknie i pomocnie zachowały smile
      BUZIAKI smile
    • zwiatrem bogatko, co u Ciebie? n/t 27.05.10, 10:52
      • bogatka1 Re: bogatko, co u Ciebie? n/t 29.05.10, 21:27
        Zwiatrem, na razie spokojnie.
        Wczoraj dostałam wezwanie na drugą rozprawę, 29 czerwca.
        Nie ma wiadomości, czy pełnomocnik z urzedu został przyznany.
        Nie ma odpowiedzi męża na moją odpowiedź na pozew.

        Jest dopisek: "Do osobistego stawiennictwa celem przesłuchania odcinkami o wysokości emerytury" - tyle cytat.
        Czytałam ten dopisek kilka razy i wygląda mi na to, że brakuje w nim literki "z" - może miało być z odcinkami?

        Tyle, że na pierwszej rozprawie doręczyłam zaświadczenie z ZUS o wysokości emerytury za cały 2008, 2009 i do kwietnia 2010.
        Dziwne, czy Sąd katowicki nie wie, że od wielu lat ZUS wpłaca na konto emerytom, a odcinki mają tylko ci, którzy odbierają na poczcie. Tym, którym wpłaca na konto, wydaje zaświadczenia o wysokości emerytury od wielu lat.
        Zadzwonię w poniedziałek do Sekretariatu Sądu, może się wyjaśni, o co chodzi.

        https://i50.tinypic.com/affv4w.jpg
        • zwiatrem Re: bogatko, co u Ciebie? n/t 31.05.10, 10:12
          Jesli nie masz odcinkow, miej wyciag z konta lub moze nawet nie wyciag, tylko
          konkretne przelewy z ZUS (emerytury) wydrukowane ze strony bankowej.
          • bogatka1 Re: bogatko, co u Ciebie? n/t 31.05.10, 20:26
            https://img37.imageshack.us/img37/7965/so56h3vom5u.gif Aha, dzięki Zwiatrem, pójdę do banku po zaswiadczenie. Dla Ciebiehttps://img6.imageshack.us/img6/7940/06zzoxcv9jw.gif
            • zwiatrem Re: bogatko, co u Ciebie? n/t 31.05.10, 22:20
              Bogatko, nie wiem czy bank bedzie skory do wydania Ci tych zaswiadczen, czasem
              maja to w dalekiej przyszlosci, wiec zaloguj sie na strone bankowa i z niej
              wydrukuj przelewy emerytury

              no i nie rob tego dla mnie, czego bys nie zrobila dla siebie
              • bogatka1 Re: bogatko, co u Ciebie? n/t 02.06.10, 00:03
                Zwiatrem, kochana, dla Ciebie jest ta filiżanka z kawą, przed wysłaniem była na jednym poziomie ze zdaniem, ale po wysłaniu przesunęła się na dół, tego nie przewidziałam, sorry.
                Powinnam była zacząć od nowej linijki.
                Ten obrazek jest z netu, z okazji Dnia Dziecka, wszak trwa cały rok, jak Dzień Matki... chociaż to nie tylko cierpliwość i wytrwałość.

                https://th.interia.pl/50,b933c15931585873/427.jpg
                • zwiatrem Re: bogatko, co u Ciebie? n/t 02.06.10, 13:06
                  a widzisz, mnie sie obrazek nie otwiera wcale, mam blokady i jak nie zauwaze u
                  gory strony <zezwól>, a moge czytac tekst, to czesto nawet nie wiem, ze gdzies
                  byly obrazki

                  dziekuje
    • bogatka1 Re: Zwiatrem 02.06.10, 15:17
      ...nie wiedziałam, że masz blokadę.
      Ale czemu blokada? Sama założyłaś z jakiegoś powodu?
      W Ustawieniach nie ma takiej opcji, jest w Zarządzaniu.
      • zwiatrem Re: Zwiatrem 02.06.10, 20:33
        sama zalozylam blokade, a jakze, pracuje w sieci i jest to dla mnie uciazliwe,
        poza tym strony laduja sie wolniej, czekajac na reklamy
    • zwiatrem Bogatko, wszystko o.k. ? n/t 02.07.10, 16:51
    • bogatka1 Re: Jest ciężko 09.07.10, 15:55
      29 czerwca była druga rozprawa rozwodowa. Pani Sędzia odrzuciła mój wniosek o zwolnienie od kosztów sądowych i wyznaczenie Pełnomocnika z urzędu.
      Mam najniższą emeryturę i wyrok alimentacyjny, ale alimentów mąż nie płaci, bo chce wymusić na mnie, abym za te zaległe alimenty zgodziła się, żeby on zrobił nagrobek mojej mamie. Nie taki jest cel alimentów, a nagrobek zrobię sama, gdy będę miała na to pieniądze.
      Dziwne, tu się rozwodzi, a chce robić nagrobek mamie, której za życia nienawidził.

      Już na pierwszej rozprawie miałam wrażenie, że jest przychylna mężowi, a wroga wobec mnie. Na drugiej rozprawie było potwierdzenie tego wrażenia. Dyktowała do protokołu tylko to, co kłamał mąż.
      Nakrzyczała na mnie, że nie mam świadków, a męża łagodnie spytała się, czy zgłosiłby dzieci jako świadków. Mąż odpowiedział, że nie.

      Wtedy poprosiłam o głos i zgłosiłam wszystkie dzieci jako świadków.
      Dla mnie to jest ostateczność, nie chciałam wcześniej dzieci mieszać do tego rozwodu.
      I tutaj znowu dziwnie, bo niechętnie przyjęła 2 dzieci, które są po stronie ojca, a z tych, które są po mojej stronie jednego wcale nie przyjęła, bo mieszka w USA, drugiego wpisała dopiero po powtórnej mojej prośbie.

      Złożyłam wnioski o odpis protokołu z pierwszej i z drugiej rozprawy, wysłałam opłatę za te wnioski, do dzisiaj te odpisy nie zostały przysłane.

      Po drugiej rozprawie podpisałam Pełnomocnictwo Pani Radcy Prawnej, już przejrzała akta tej sprawy w Katowicach.
      Nadal boję się męża, jestem przestraszona tą sprawą, może z tego strachu mam takie odczucia, może Pani Sędzia jest jednak obiektywna, nie wiem.

      Przed drugą rozprawą otrzymałam Odpowiedź męża na moją odpowiedź na pozew.
      No i napisałam Rozszerzenie i odpowiedź na odpowiedź powoda, bo musiałam wyjaśnić na pięciu stronach, że mąż kłamie i napisać, jak było zgodnie z prawdą.
      I to znowu, że zdążyłam oddać pismo na 2 godziny przed rozprawą na Biuro Podawcze w Sądzie, tak, aby było rozpatrzone na rozprawie, znowu zbulwersowało Panią Sędzia. Krzyczała, że mam dać świadków, a nie pisać elaboraty.

      Aby ułatwić pracę Sądu i nie przedłużać sprawy, napisałam, że dzieci będą w Polsce w drugiej połowie sierpnia i mogą zeznawać przed Sądem w Katowicach
      No i teraz zależy od Pani Sędzi, czy pójdzie w drugiej połowie sierpnia na urlop - jeśli tak, to dzieci będą zeznawały za granicą w miejscu zamieszkania. To dodatkowe koszty i Tłumacze sądowi.
      --
      https://www.celysvet.cz/skin/smile/s8665.gif
      • zwiatrem Bogatko, jak u ciebie? n/t 01.07.11, 21:36

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka