polamana2013
29.04.13, 10:42
Witam,
Jestem prawie rok po rozwodzie, ex nie mieszka z nami. Do tej pory nic wielkiego nie mogłam zarzucić mu jeśli chodzi o opiekę nad naszą 7 letnią córką. Owszem był i jest nieodpowiedzialny ale wczorajsze wydarzenia przeszły moją wyobraźnię.
Moja mama jest chora na raka, mieszkam więc z córką u niej, mamy własne mieszkanie - aktualnie nikt tam nie mieszka.
Wczoraj tatuś miał zająć się córką tzn odebrać ze szkoły i poczekać aż wrócę od mamy ze szpitala (od środy mama jest w szpitalu na chemioterapii). Miałam wrócić ok 21, tak go poinformowałam.
Po 19 przeczytałam email, który dostałam od exa, napisał go ok 18:
"Wyjeżdżam. (Imię dziecka) nie jest głodna, ma jedzenie i picie
Zamknąłem drzwi, nikt nie wejdzie, może sie bawić ze szczurami, w lodówce ma 3 jabłka, sok i wodę..."
Ja byłam 2h drogi od domu, Całe szczęście na miejscu była Niania, która miała klucze do mieszkania i na moją prośbę poszła do dziecka. Mała mówiła, ża tata przyjechał już wściekły i bała się odzywać a potem powiedział, że on już jedzie i mama będzie za 3h.
Oczywiście na moje telefony ex nie odpowiadał a na mojego smsa że to nieodpowiedzialne napisał mi, że mam się j..bać, nie zasłaniać się dzieckim i spiep..ać
Ponieważ sytuacja może się powtórzyć (jak znam exa), proszę o informacje jak poprawnie (pod wzgl prawa) reagować w takich sytuacjach. Czy można gdzieś to zgłosić? Jeśli takie sytuacje powtórzą się będę wnioskować o odebranie lub ograniczenie praw rodzicielskich, do tego muszę mieć udekumentowanie takich sytuacji. Co robić?