Dodaj do ulubionych

Przez zdradę straciłam prawdziwą miłość!

24.09.04, 16:56
Rok temu rozpoczęłam nową pracę. To była całkowta zmiana środowiska, nowa
branża, nowi fascynujący ludzie. Atmosfera w firmie była rodzinna i bardzo
sympatyczna, a ludzie młodzi. Byłam wtedy w związku, który niewiele dla mnie
znaczył, i który zamierzałam rozwiązać, więc właściwie bez zobowiązań. Mój
szef był dla mnie chodzącym autorytetem. Sympatyczny 29-latek, który był dla
mnie wyrocznią w sprawach służbowych, a w końcu, jak to zwykle w mydlanych
operach bywa, stał się dla mnie najpierw przyjacielem, później kochankiem. W
międzyczasie poznałam niesamowitego faceta, niezwykle przystojego,
inteligentnego i wrażliwego, 28 letniego menedżera. On jednak nie wydawał mi
się typem dla mnie. Nie miał ciekawej opinii. Miał wieloletnią dziewczynę w
innym mieście, z którą chciał się wkrótce ożenić, dziewczynę z pracy, z którą
się spotykał i przyjaciółkę, z którą konakty nie były mi znane. Poza tym
starał sie zbliżyć jeszcze do mnie. Było w nim cos, czemu nie potrafiłam się
oprzeć, ale co wiedziałam, że nie ma przyszłości. W końcu to "coś"
zwyciężyło. Postanowiłam byc z nim nawet gdyby ten układ miał trwać tylko
jedną noc. Zakochałam się i byłam nieszczęśliwa, bo nie ufałam mu. Wiedziałam
o jego innych związkach, a on nie deklarował ich zakończenia. Dlatego i ja
nie pozostawałam mu dłużna. Mimo swojego zakochania nie zakończyłam romansu z
szefem. W święta sytuacja miała się rozwiązać. On wyjechał ze swoją
dziewczyną, ja z moim oficjalnym chłopakiem. Dostawałam od niego sporadyczne
smsy, jak bardzo mnie kocha i teskni. Kiedy odpisałam na takiego smsa,
otrzymałam krótką informację, że mam do niego więcej nie pisać, bo smsa
odczytała jego dziewczyna i wszystko mu się wali na głowę. To mnie strasznie
zabolało, uważałam, że to koniec, że mnie oszukał, że twierdził, że mnie
kocha, a jednak nie zamierzał w swoim życiu niczego zmieniać. Postanowiłam
dać sobie z nim spokój. Mój szef natomiast nie zaniedbywał mnie wówczas.
Często dzwonił poprawiajac mi humor, nie wstydził się mnie (mimo, że miał
rodzinę), mówił jak tęskni. Wtedy podjęłam decyzję o uporządkowaniu swoich
spraw. Postanowiłam zakończyć układy z moim "oficjalnym" i z tym, kóry nie
mógł się zdecydować, któremu popsułam układy z narzeczoną. Tak też zrobiłam.
Powrót do pracy w styczniu okazał się jednak trudny. Moj szef zdawał się mnie
unikać, nie miał dla mnie czasu, nie pisał i nie dzwonił, widywałam natomiast
człowieka, którego kochałam i ból rozdzierał mi serce. Chodził smutny,
wyniszczony przez zmartwienia,zdołowany, a ja czułam, że to moja wina. Trwało
to jakieś dwa tygodnie. W końcu postanowiliśmy porozmawiać. Spotkałam się z
nim, powiedział, że mnie kocha, że skończył ze swoją dziewczyną, że chciałby
byśmy byli razem. Czułam sie wtedy strasznie samotna, brakowało mi go i tak
bardzo pragnęłam być z nim, ale nie wierzyłam mu. Sądziłam, że po prstu
spalił inne mosty i daltego chwilowo chce być ze mną do odzyskania sił i
wiary w siebie. Mimo to nie mogłam mu się oprzeć - kochałam go. Od tatego
dnia (dosłownie) zamieszkaliśmy razem. Było nam cudownie mimo, że cały czas
drżałam o to czy nie wróci do narzeczonej lub nie spotyka się z któras ze
swoich przyjaciółek. Niesety po jakims czasie przyszla pora by sie ujawnić w
firmie, a więc przyszła pora na trudną rozmowę z szefem. Powiedziałam mu o
wszystkim i dowiedziałam się, że wcale mnie nie unikał, tylko ratował naszą
firmę, a ja potraktowałam go podle, że chciał dla mnie zmienić całe swoje
życie, a ja co? I to z kim?
Czułam się okropnie, w końcu on nigdy mnie nie skrzywdził, chronił mnie gdzie
tylko się dało, był przyjacielem, a od tamtego doznałam przykrości i
upokorzenia. Mimo to skończyłam ten związek i starałam się żyć normalnie
oddzielając życie zawodowe i prywatne. Wtedy dowiedziałam się, że mój
ukochany już kochając mnie przespał się ze swoją koleżanką, a to bardzo
zabolało i zachwiało wątłe i tak zaufanie. Mimo wszystko kochałam go jednak
coraz mocniej i tłumiłam brak zaufania, obawy i lęki ciesząc się z każdej
chwili tak jakby miała ona być ostatnią. Nie potrafiłam mu wyznać prawdy o
swoim romansie, mimo, że o to pytał wprost i błagałam o wybaczenie, gdy w
końcu sam się dowiedział. Niestety póżniej kilka razy jeszcze ja i mój szef
spotaliśmy się. Myślę, że bałam się, że mojemu ukochanemu i tak się znudzę i
chciałam mieć kogoś w czyich ramioach będę mogła się wtedy ukryć.Czułam też
ogromne poczucie winy z powodu swoich zdrad i postanowiłam to zakończyć.
Przez trzy miesiące byłam ideałem, chciałam mu wszystko wynagrodzić mimo, że
nie miałam odwagi wyznać co wynagradzam. Potwornie bałam się go stracić. W
końcu się dowiedziałam, że jestem w ciąży. Byłam najszczęśliwszą istotą na
świecie, cieszyłam się, że będę miała cudowną rodzinę, taką jakiej ja nigdy
nie miałam. Niestety tuż po zaręczynach i wielkim szczęściu przyszedł czas na
wielkie łzy, cała prawda wyszła na jaw i wszystko przepadło. On odszedł,
zlikwidowaliśmy mieszkanie, podzieliliśmy wszystko co nas łączyło... on nie
chce mnie już więcej znać. Chciał nawet zrobić badania genetyczne, bo nie ufa
mi, że to jego dziecko. Straciłam miłość mojego życia, a wiem, że mieliśmy
szansę być szczęśliwi. W tej chwili jestem w 4 m-cu i nie wiem co dalej.
Zrobiłabym wszystko, by go odzyskać, wytłumaczyć, zacząć od nowa, wiem, że on
mnie kocha i bardzo cierpi, ale nie pozwala mi się zbliżyć, dla niego
umarłam. Wiem, że to wszystko moja wina. I to, że nie rozmawialiśmy, że nie
mówiłam o swoich wątpliwościach, lękach i niepokojach wtedy, gdy mógł to
wszystko wyjaśnić i rozwiać, że wolałam mieć swój własny spadochron na
wypadek rozpadu związku i w końcu do niego doprowadziłam. Z moim szefem się
nie spotykam od dawna (od czasu, gdy podjęłam decyzję, że już nigdy...
jeszcze zanim wszystko wyszło na jaw, zanim zaszłam w ciążę), nie
skorzystałam ze spadochronu, choć pewnie mogłabym, bo on odszedł od rodziny.
Zmarnowalam życie i szczęście zarówno swoje jak i normalne dzieciństwo
swojego dziecka. Teraz staram się żyć tak, żeby nigdy sie już tego nie
wstydzić, by nikt przeze mnie nie cierpiał i modlę się by mój ukochany kiedyś
wrócił i byśmy znowu byli rodziną. Jeśli macie jakieś pomysły co jeszcze
mogłabym zrobić by go odzyskać - pomóżcie, tak bardzo za nim tęsknię.
Obserwuj wątek
    • maja312 Re: Przez zdradę straciłam prawdziwą miłość! 24.09.04, 17:16
      A Ty normalna jestes? Sama sobie skomplikowałas zycie , więc teraz ponosisz
      konsekwencje.Nie da się trzymać pieciu srok za ogon-to raz, a dwa to chyba tak
      naprawd ezednego z tych facetów nie kochałas tak naprawdę. Szkoda tylko Twojego
      dziecka.b
    • szymon00 Re: Przez zdradę straciłam prawdziwą miłość! 24.09.04, 17:21
      zaraz, zaraz.... bo się pogubiłem trochę, miałaś narzeczonego, który Cię
      kochał, ale Ty go nie za bradzo, za to pokochałaś jakiegoś menadżerka, który
      miał złą reputację a jeszcze między czasie był jeszcze szef firmy, czy tak? A
      teraz jesteś w ciąży z menadżerkiem, a jak grunt się zawalił pod nogami to Ty
      chciałaś wrócić do narzeczonego, a on Ciebie już nie chciał(zresztą, nie dziwię
      mu się).... eee to faktycznie masz tupet i gratuluję życiowego wyboru. smile)))
      Byle tak dalej smile))

      Chyba, że to jest jakaś podpucha.

      pozdrawiam

      • konkubinka Re: Przez zdradę straciłam prawdziwą miłość! 24.09.04, 20:02
        jestescie wredni tyle wam powiem.Najlepiej dokopac lezacemu.
        Trzymaj sie autorko watku , teraz nie mam czasu ale z pewnoscia jeszcze sie
        odezwe....
        • ninka80 Re: Przez zdradę straciłam prawdziwą miłość! 27.09.04, 20:10
          Dzięki za dobre słowo. Chyba za bardzo popłynęłam na tym, że mój pierwszy post
          został życzliwie potraktowany i myślałam, że znajdę na tym forum zrozumienie.
          Wiem, że źle zrobiłam i mam za swoje, po prostu musiałam to z siebie wyrzucić.
          Dzięki, jesteś pierwszę osobą, która mnie nie potępiła. To przywraca wiarę w
          ludzi. Pozdrawiam
          • szczur.de Re: Przez zdradę straciłam prawdziwą miłość! 05.10.04, 15:47
            Z kolei ja czytaja ciebie (celowo z malej) trace zupelnie wiare w ludzi i w
            uczucia... Zostaje tylko wiara w siebie.

            Szczur.de (walony w rogi)
            • ninka80 Re: Przez zdradę straciłam prawdziwą miłość! 07.10.04, 13:46
              Odnoszę dziwne wrażenie, że jesteś na tym forum i odpowiadasz na posty jedynie
              po to, by odreagować, a może nawet odegrać się za "walenie w rogi". Ja w
              przeciwieństwie do ciebie (celowo z małej litery) wierzę w uczucia, wierzę w
              przebaczenie i w to, że takie rzeczy mogę związek umocnić. Wierzę też, że
              ludzie się zmieniają, a prawdziwe uczucie jest w stanie wytrzymać na prawdę
              bardzo wiele. Ciebie mi tylko żal, bo jeśli nie wierzysz w uczucia to w co? Co
              ozbacza "w siebie"? Jeśli się nie zaryzykuje (a podejrzewam, że ty już "nigdy"
              nikomu nie zaufasz), można wiele stracić. Pozdawiam
              • szczur.de Re: Przez zdradę straciłam prawdziwą miłość! 07.10.04, 15:45
                Powodow dla ktorych jestem na tym forum nie znam nawet ja. Wiec nie bawmy sie w
                chalupnicza psychologie.
                Jesli uwazasz ze wybaczona zdrada umacnia zwiazek to usmiechajac sie z
                politowaniem pod nosem, z calego serca zycze powodzenia.
                Jesli wierzysz ze ludzie sie zmieniaja to (usmiechajac sie... itd) gratuluje
                optymizmu. smile
                Przyznam sie ze i mnie jest ciebie zal... bo chyba nie do konca wiesz co to
                prawdziwa milosc. Sypiac z trzema facetami naraz, nie dalas swiadectwa
                jakiegokolwiek czucia do zadnego z nich... nawet litosci, czy empatii...
                Byc moze masz racje, byc moze juz nikomu nie zaufam, ale takie osoby jak ty
                utwierdzaja mnie w moim przekonaniu.
                Co znaczy wierzyc w siebie? ufac sobie? powiedzmy ze najblizsza prawdy bedzie
                encyklopedyczna odpowiedz spod hasla: "egoista"... Plus jedna wazna zasada "nie
                zdradzac i nie byc powodem zdrady".
                nie-pozdrawiam
                szczur.de
                • ninka80 Re: Przez zdradę straciłam prawdziwą miłość! 07.10.04, 20:51
                  Po pierwsze: zaraz przypiszecz mi 40 rozbójników. Sypiałam z trzema tylko z
                  jednym, z drugim to było kilka spotkań (6 dokładnie). Dlaczego tak zrobiłam -
                  jeszcze do końca nie wiem (ty nie znasz nawet powodów, dlaczego tu piszesz),
                  ale jak się dowiedziałam od "niechałupniczego" psychologa, nie ma to nic
                  wspólnego z brakiem miłości, a z pogubieniem się we własnych uczuciach (przy
                  czym uczucia to nie tylko miłość).
                  O tym, że ludzie się zmieniają i jak bardzo pod wpływem pewnych doświadczeń -
                  przekonałam się w swoim życiu wiele razy i z tej dobrej i ze złej strony.
                  Ja też byłam kiedyś skrzywdzona. Ktoś kogo kochałam stał się nagle draniem,
                  który mnie dręczył psychicznie i pobił do nieprzytomności. A przez kolejny rok
                  zamieniał moje życie w piekło i niszczył każdy mój związek (grożby, śledzenie,
                  głuche telefony, szantaż).
                  Twierdzisz, że ludzie się nie zmieniają, a ja twierdzę, że to nie był taki
                  człowiek przez dwa i pół roku, zmienił się dopiero przez te ostatnie "pół" i to
                  nie do poznania. Znam też pozytywne zmiany.
                  Czy wierzę w prawdziwą miłość? Tak i to bardzo, wierzę też, że nam się uda, że
                  będziemy jeszcze szczęśliwym związkiem, cudowną rodziną. Swoją miłość pewnie
                  jeszcze udowodnię, ale nie będę o tym pisać, by tacy zgorzkniali ludzie jak Ty
                  nie byli w stanie tego zatruć.
                  Wiem, że będę jeszcze szczęśliwa i wierzę, że będzie to z ojcem mojego dziecka,
                  a największym dowodem miłości jest dla mnie to, że dla niego się zmieniam, że
                  dzięki niemu i dla niego będę lepszym człowiekiem.
                  Egoistów mi po prostu żal, zwłaszcza takich, którzy w dodatku dokopują innym by
                  się odegrać za własne niepowodzenia. Bo przecież po to jesteś na
                  forum "samodzielna mama" prawda? Wreszcie są kobiety, z problemami, które
                  otwierając się i szukając wsparcia - jednocześnie odsłaniają się na twoje
                  ataki. Z twojej strony to jednak żałosne.
                  Może i nie zdradzasz i nie jesteś zdradzany, ale co i komu dajesz z siebie?
                  taki pancerz, teoretyczna ochrona jest też odgrodzeniem się od świata, od uczuć
                  i skazaniem na samotność. Wolę mieć teraz kłopoty i walczyć o swoją miłość, niż
                  żyć bez miłości.
                  Pozdrawiam ozięble
                  Ninka
                  • szczur.de Re: Przez zdradę straciłam prawdziwą miłość! 08.10.04, 08:25
                    > jak się dowiedziałam od "niechałupniczego" psychologa, nie ma to nic
                    > wspólnego z brakiem miłości, a z pogubieniem się we własnych uczuciach (przy
                    > czym uczucia to nie tylko miłość).

                    Najwazniejsze to znalezc wymowke... :-]

                    > O tym, że ludzie się zmieniają i jak bardzo pod wpływem pewnych doświadczeń -
                    > przekonałam się w swoim życiu wiele razy i z tej dobrej i ze złej strony.
                    > Twierdzisz, że ludzie się nie zmieniają, a ja twierdzę, że to nie był taki
                    > człowiek przez dwa i pół roku, zmienił się dopiero przez te ostatnie "pół" i
                    > to nie do poznania.

                    Bylas slepa i nie widzialas tego... Nie chcialas widziec. On byl taki zawsze,
                    czlowieka mozesz lekko uformowac, ale jego "rdzen" albo zostanie taki jaki byl,
                    albo go zlamiesz.

                    > Czy wierzę w prawdziwą miłość? Tak i to bardzo,

                    Wracajac jesze do poprzedniego twojego postu:
                    Czy wierzysz ze jesli partner cie zdradzi (np. jesli bedziesz w ciazy) to
                    umocni to twoj zwiazek ;-]
                    Zycze powodzenia!
                    Mnie zona zdradzila kiedy najbardziej potrzebowalem jej wsparcia i pokazania ze
                    jej tez zalezy na zwiazku. Jesli Ty bedziesz w ciazy, albo bedziesz miala 3
                    miesieczne dziecko i facet pojdzie w tany to pewnie dla niego tez znajdzie sie
                    wymowka: "przeciez ja nie daje mu tyle ciepla, nie poswiecam mu tyle czasu co
                    kiedys, nie dbam tak bardzo o swoj wyglad, nie jestem atrakcyjna jak
                    wczesniej... Nalezy mu sie odrobina rozrywki to tylko umocni nasza milosc :-]

                    > wierzę też, że nam się uda, że
                    > będziemy jeszcze szczęśliwym związkiem, cudowną rodziną.

                    Zycze ci tego, naprawde... teraz mowie bez sarkazmu...

                    > a największym dowodem miłości jest dla mnie to, że dla niego się zmieniam, że
                    > dzięki niemu i dla niego będę lepszym człowiekiem.
                    > Egoistów mi po prostu żal, zwłaszcza takich, którzy w dodatku dokopują innym
                    by
                    >
                    > się odegrać za własne niepowodzenia. Bo przecież po to jesteś na
                    > forum "samodzielna mama" prawda? Wreszcie są kobiety, z problemami, które
                    > otwierając się i szukając wsparcia - jednocześnie odsłaniają się na twoje
                    > ataki. Z twojej strony to jednak żałosne.

                    Czytalas moje inne odpowiedzi? czy ksztaltujesz swoja opinie tylko na tym watku?
                    Z "egoizmu" nie bede sie przed toba tlumaczyl bo na twoim zdaniu najmniej mi
                    nie zalezy. W przeciwienstwie do ciebie jestem zadowolony z tego co robie. I to
                    nie jest taki egoizm o jakim myslisz... Kiedys wszystko dawalem, teraz to
                    zostalo dla mnie i to jest wspaniale!

                    > Może i nie zdradzasz i nie jesteś zdradzany, ale co i komu dajesz z siebie?

                    To nie jest miejsce zeby sie chwalic... :-]

                    > taki pancerz, teoretyczna ochrona jest też odgrodzeniem się od świata, od
                    uczuć
                    >
                    > i skazaniem na samotność. Wolę mieć teraz kłopoty i walczyć o swoją miłość,
                    niż
                    >
                    > żyć bez miłości.

                    Powiem ci jedno, ja uwazam ze ty nie wiesz jeszcze co to milosc...
                    Ty potrzebujesz kogos, kto by byl przy tobie, zeby poglaskal po glowce jak ci
                    bedzie zle. Jesli w imie "milosci" potrafisz sie stukac z innym... wybacz, ale
                    nie przemawia do mnie teoria poplatanych uczuc. w TYM przypadku, jest tylko
                    biale i czarne. I nie dorabiaj filozofi do q...stwa.

                    szczur.de
                  • szczur.de Re: Przez zdradę straciłam prawdziwą miłość! 08.10.04, 13:13
                    Powiedz mi misiaczku, co cie tak urazilo w moim komentarzu:

                    >Z kolei ja czytaja ciebie (celowo z malej) trace zupelnie wiare w ludzi i w
                    >uczucia... Zostaje tylko wiara w siebie.
                    >Szczur.de (walony w rogi)

                    Ze odpowiadzasz w ten sposob?:

                    >[...] jesteś na tym forum i odpowiadasz na posty jedynie
                    >po to, by odreagować,
                    >[...] Ja w przeciwieństwie do ciebie (celowo z małej litery) wierzę w uczucia,
                    >[...] Ciebie mi tylko żal, bo jeśli nie wierzysz w uczucia to w co? [...] ty
                    już "nigdy"
                    >nikomu nie zaufasz

                    Czy to nie przesada? Czy moze w innym watku skomentowalem cie niewlasciwie?
                    Poczulas sie urazona moja wypowiedzia? Gdzie? A moze po prostu nie potrafisz
                    zniesc odrobiny krytyki (roczniki '8x tak maja... moze wina bezstresowego
                    wychowania?)?
                    Sorry malenka, ale bzdur w zyciu narobilas i nie szukaj u mnie zrozumienia...
                    Poza tym jesli serwujesz taka historyjke i szukasz glaskania po glowce to chyba
                    jednak nie to forum. Tutaj jest za duzo kobiet zdradzonych, zebys znalazla u
                    nich poparcie.
                    Moze znajdziesz to czego szukasz na forum "Czarna owca" ktore dla siebie
                    zlozylas :-] podyskutuj do lustra, pewnie sie dogadasz...
                    • ninka80 Re: Przez zdradę straciłam prawdziwą miłość! 18.10.04, 19:33
                      Drogi Szczurze (jak strasznie ten nick do Ciebie nie pasuje, to takie cudowne i
                      inteligentne zwierzęta)

                      > Powiedz mi misiaczku, co cie tak urazilo w moim komentarzu:
                      Po pierwsze daruj sobie "misiaczki" nie zamierzam się spoufalać z kimś, kto z
                      niewiadomych przyczyn udziela się na forum "samodzielna mama" - najwyraźniej
                      nie mogąc znaleźć akceptacji na żadnym przeznaczonym dla mężczyzn. Może tam
                      faceci by Cię zniszczyli, a tu... czyżbyś liczył na kobiecą delikatność i
                      subtelność? Chyba się rozczarujesz, bo nie zamierzam grać biednej i
                      skrzywdzonej. Nabrałam już nieco siły.

                      Jest mi bardzo przykro, że byłeś, jak to sam nazwaleś "walony w rogi", może
                      nawet powinieneś założyć prywatne forum dla siebie i sobie podobnych? wink

                      Jeśli chodzi o Twoje pytanie czym mnie uraziłeś (co uważam za udawaną
                      subtelność), to uważam jedynie, że nie masz prawa (i pisząc tu takiego prawa Ci
                      nie dałam), by mnie oceniać. Moje zachowanie i to czy nabroiłam w życiu czy też
                      nie oceni samo życie i ludzie, których w nim spotkam, a także, jeśli jesteś
                      wierzący - Opatrzność. Nie zaś TY.

                      > Czy to nie przesada? Czy moze w innym watku skomentowalem cie niewlasciwie?
                      > Poczulas sie urazona moja wypowiedzia? Gdzie? A moze po prostu nie potrafisz
                      > zniesc odrobiny krytyki (roczniki '8x tak maja... moze wina bezstresowego
                      > wychowania?)?

                      Potrafię znieść krytykę, ale od lepszych od siebie, dlaczego nie napiszesz o
                      sobie, nie ujawnisz swoich tajemnic, byśmy mogli się porównać. Ty natomiast
                      trzymasz własne asy w rękawie, a uzurpujesz sobie prawo do autorytatywnego
                      podsumowywania tego jak żyją inni. Nie tędy droga. Chcesz polemizować - ok, ale
                      jak równy z równym. Nie tak, że ja staję w polu, a Ty strzelasz z okopu. To
                      bardzo nie fair.

                      > Sorry malenka, ale bzdur w zyciu narobilas i nie szukaj u mnie zrozumienia...

                      Kto Ci naopowiadał, że szukałam zrozumienia u Ciebie. Byłam na
                      forum "Samodzielna mama", Ciebie się tam akurat nie spodziewałam. Poza tym
                      przeczytaj sobie proszę opis tego forum. Chciałam poszukać zrozumienia
                      (właściwie nawet nie zrozumienia, chciałam się wygadać i wyrzucić pewne rzeczy
                      z siebie) u innych samodzielnych mam i nie sądziłam, że tu są jedynie zdradzane
                      mężatki, ale po prostu samotne kobiety z dziećmi, którym w życiu z różnych
                      przyczyn się nie udało.

                      > Poza tym jesli serwujesz taka historyjke i szukasz glaskania po glowce to
                      chyba jednak nie to forum. Tutaj jest za duzo kobiet zdradzonych, zebys
                      znalazla u
                      > nich poparcie.
                      > Moze znajdziesz to czego szukasz na forum "Czarna owca" ktore dla siebie
                      > zlozylas :-] podyskutuj do lustra, pewnie sie dogadasz...

                      Nie szukam głaskania po główce, ale też nie pozwolę się potraktować kijem. To
                      moje życie i nie Tobie je oceniać (ani dobrze ani żle). Nie weszłam na
                      forum "Zdradzona żona" ze swoimi historyjkami, tam może spodziewałabym się
                      nawet publicznego linczu. Tu myślałam, że może będzie okazja porozmawiać o tym
                      jak trudno jest samotnie wychowywać dziecko, jak żyć i radzić sobie z
                      samotnością i ciążą... ale nie liczę, że Ty jesteś w stanie to zrozumieć.
                      >
                      Forum "Czarna Owca" założyłam z myślą o osobach, które na innych forach albo
                      milczą albo są linczowane przez takich jak Ty. Jeśli zaś chodzi o gadanie do
                      lustra, to mówiąc szczerze nie jest mi potrzebne. Wystarczy, że dużo przebywam
                      sam na sam ze swoimi myślami i każdego dnia więcej rozumiem, pracuję nad sobą i
                      staram się stawać lepszym człowiekiem. Ale dla Ciebie będzie to z pewnością
                      głupie i banalne zachowanie bezstresowo wychowywanej dziewczyny z 80-go
                      rocznika. A propos... czyżbyś miał jakąś awersję do tego rocznika? Niech zgadnę
                      dlaczego... Dam Ci juz spokój, ale przemyśl to i nie baw się w jedynego
                      sprawiedliwego i kryształowego. Każdy popełnił w swoim życiu jakieś błędy i nie
                      powinien obrywać kamieniem, kiedy się do nich przyznaje ze skruchą. Nie o to
                      chodzi, by kopać leżącego.
                      Pozdrawiam
                      N.
      • ninka80 Re: Przez zdradę straciłam prawdziwą miłość! 27.09.04, 20:08
        Chyba powinnaś się bardziej skupić na czytaniu, ale dzięki za odpowiedź. Na
        prawdę był mi chyba potrzebny kopniak. Dzięki
      • ninka80 Re: Przez zdradę straciłam prawdziwą miłość! 27.09.04, 20:25
        Przepraszam, żle Cię określiłam. Ale i tak nic nie zrozumiałeś. Poza tym
        doceniam Twoją opinię i przyjmuję ją. Mimo, że oceniasz mnie bardzo nisko i
        surowo, myślę, a właściwie wiem, że nie jestem jeszcze do końca zepsutą istotą
        i zrobię wszystko, by za swoje błędy zadośćuczynić zarówno miłości mojego
        życia, której nie doceniłam we właściwym czasie jak i naszemu dziecku. Oni są
        teraz moim celem w życiu. Ja dla siebie jestem bardzo surowym sędzią, ale
        przyznanie się do winy i usłyszenie przykrych słów to nie wszystko na co mnie
        stać. Chcę naprawić swoje życie i dać szczęście człowiekowi, który mimo tego
        wszystkiego co zrobiłam mmnie kocha. Pozdrawiam
    • maminka_wiktorynki Re: Przez zdradę straciłam prawdziwą miłość! 24.09.04, 20:17
      Ten kto jest bez winy niechaj pierwszy rzuci kamień...i proszę! Państwo idealni
      się odezwali...ci co mają poukładane życia z tą/tym jedną/ym jedynym! Sa
      idealnymi rodzicami i nie mają skomplikowanych żyć!
      A Ty ninka daj spokój! Masz dziecko pod serduchem, nie denerwuj się, bo ono
      wtedy cierpi. Jakoś się ułoży, nic na siłę, niektóre rzeczy po prostu wymagają
      czasu! Może ojciec dziecka się wystraszył, a jak zobaczy brzuszek to zmięknie i
      wróci, może nie. Sytuacja jest jaka jest i fajnie by było gdybyś miała teraz
      jakąś koleżankę, żeby poświęciła Ci kilka wieczorów przy soczku jabłkowym,
      żebyś mogła z bratnią duszą popłakać!
      Głowa do góry!!!
      • ninka80 Re: Przez zdradę straciłam prawdziwą miłość! 27.09.04, 20:16
        Po tych wszystkich przejściach wyjechałam do Warszawy i staram się poskładać
        jakoś swoje życie do kupy. Spędzam czas jedynie z rodziną, ale to i tak dla
        mnie wsparcie. Masz jednak rację, że przydałyby mi się pogaduchy z
        przyjaciółką, ale tu ich nie mam, zresztą obawiam się, że moje wyznanie byłoby
        potraktowane tak jak mój post, raczej bez zrozumienia, że ludzie są ułomni i
        czasami niewiedzieć dlaczego robią straszne głupoty. Teraz chcę pójść do
        psychologa i spróbować poprzestawiać wszysko w swoim życiu i poukładać je,
        potem, będę walczyć o człowieka, którego kocham i mam nadzieję, że mi się to
        uda. Jeszcze raz dzięki za dobre słowo i... proszę trzymaj za mnie kciuki.
        Pozdrawiam
        • maminka_wiktorynki Re: Przez zdradę straciłam prawdziwą miłość! 27.09.04, 23:12
          w galerii mokotów jest centrum pomocy psychologicznej czy jakoś tak jeżeli masz
          ochotę na szybką doraźną rozmowę. Nie przejmuj się!
    • serengetti Re: Przez zdradę straciłam prawdziwą miłość! 24.09.04, 21:01
      Chwila-moment, nic nie rozumiem. Strasznie chaotycznie to opisałaś, już mi się
      ci wszyscy panowie pomylili. Zrozumiałam, że jak związałaś się z tym
      menedżerem, to ucięłaś kontakty intymne z szefem, tak? Tylko nie powiedziałaś o
      tym swojemu mężczyźnie. A on Cię w międzyczasie zdradził, czy tak? To sorry,
      kto do kogo powinien mieć pretensję? On nie jest bez skazy, Ty też miałaś
      kochanków, nie potraficie przejść nad tym do porządku dziennego? O co on się
      obraża, że dawniej miałaś romans z szefem? Trochę to pokrętne, ale nie widzę tu
      absolutnie żadnej zdrady - oprócz tej jego. Chyba, że wszystko mi się
      poplątało. Ale jeśli nic mi się nie poplątało, to Ty powinnaś mieć prędzej
      pretensję do niego, niż on do Ciebie. Tak to widzę.
      Uszy do góry - dobrze będzie. Skup się na sobie i dzidziusiu, a o faceta
      przestań tak rozpaczliwie zabiegać, bo im bardziej zabiegasz, tym bardziej on
      się od Ciebie oddala. Mężczyźni wolą zdobywać, niż być przebłagiwani, uwierz mi.
      Trzymam za Ciebie kciuki - i pamiętaj: "nie ma tego złego, co by na dobre nie
      wyszło". Jeszcze się wszystko ułoży.
    • herotilapia Re: Przez zdradę straciłam prawdziwą miłość! 24.09.04, 22:19
      Witaj!!!
      Ninko napisałam na gazetowego priva.
      Przeczytam jeszcze raz twoją historię na spokojnie, bo rzeczywiście chaotycznie
      napisłaś.
      A Ty trzymaj się dzielnie smile))
      Pozdrawiam Karolina i 28tc dziewczynka
    • chalsia Re: Przez zdradę straciłam prawdziwą miłość! 25.09.04, 12:51
      > Zmarnowalam życie i szczęście zarówno swoje jak i normalne dzieciństwo
      > swojego dziecka. Teraz staram się żyć tak, żeby nigdy sie już tego nie
      > wstydzić, by nikt przeze mnie nie cierpiał

      Wiesz, sądzę, ze dobrze by było, gdybyś potrafiła wewnetrznie przyznac się do
      faktu, że nie tylko "zmarnowałaś swoje życie i dziecka normalne dzieciństwo",
      ale również przyczyniłaś się do rozpadu dwóch innych związków i cierpienia 4
      dorosłych osób (i może jeszcze jakichś dzieci). To baaardzo bolesne, ale
      konieczne.

      >Jeśli macie jakieś pomysły co jeszcze
      > mogłabym zrobić by go odzyskać - pomóżcie, tak bardzo za nim tęsknię.

      Nic nie robić. Żyć dniem dzisiejszym, skupiając się na sobie, swoich myślach i
      emocjach oraz na tym wszystkim, co jest związane z ciążą i dzieckiem. Czekać na
      to, co życie przyniesie z myślą, że wnioski jakie wyciągniesz ze swoich
      doświadczeń pomogą Ci zbudować lepszą przyszłość.

      Pozdrawiam,
      Chalsia
    • walkiria7 Re: Przez zdradę straciłam prawdziwą miłość! 25.09.04, 14:47
      No coz.... trzeba miec niewiarygodny talent zeby przez rok czasu tak sobie
      pokomplikowac zycie!!!
      Ale co sie stało to sie nie odstanie. Musisz teraz skupic sie na tym zeby
      dziecko zdrowe urodzic, a na chlopow samotnych, zonatych, i wogole
      jakichkolwiek szlaban polozyc. Czas leczy rany. Nie popelniaj tylko takich
      glupot w przyszlosci
    • tygrysica_krakow Re: Przez zdradę straciłam prawdziwą miłość! 27.09.04, 13:33
      Ninko czytając Twojego posta nie byłam nawet w stanie stwierdzić kto był ta
      prawdziwą miłością :]
      • maja312 Re: Przez zdradę straciłam prawdziwą miłość! 27.09.04, 13:53
        Tak,mam poukładane życie z tym jednym jedynym.i mam cudowną umiejętnośc
        niekomplikowania sobie życia na własne życzenie, bo czymś takim jest wiazanie
        sie z trzema facetami jednoczesnie w tym z zonatym/czy też tam zyjącym w stałym
        związku.To się nie moze udać. I jak dla mnie świadczy o straszliwym zagubieniu
        i desperackim poszukiwaniu bliskosci.Za wszelka cenę i z byle kim.Nie chcę Ci
        Ninko dokopywać , ale sytuacja w której sie znalazłas jest prostą konsekwencją
        chaosu w Twoim zyciu uczuciowym i teraz sama musisz się z nią uporać .Mam
        nadzieje , że są w Twoim zyciu bliskie osoby ( rodzice, przyjaciele) które Ci
        pomogą i będą Cię wspierać.
    • natasza39 Re: Przez zdradę straciłam prawdziwą miłość! 27.09.04, 17:02
      Kogo Ty zasadniczo zdradzilas i z kim, a kto byl ta miloscia, bo sie
      pogubilam.Telenowele brazylijskie to pikuś w porównaniu z tym coś Ty wymysliła.
      Juz troche na tym swiecie zyje, ale myslalam ze takie glupoty mozna tylko w
      amerykanskich filmach zobaczyc.Wcale sie nie dziwie ze ci wszyscy faceci maja
      cie gdzies teraz.
      Tak juz w zyciu jest ze za kazda glupote, sie placi, ale skutki kazdej glupoty
      mozna tez zniwelowac.
      Zajmij sie teraz tylko tym aby dziecko zdrowe sie urodzilo. Niczym wiecej,
      tylko tym!
      • laurka-1 Re: Przez zdradę straciłam prawdziwą miłość! 06.10.04, 13:30
        to że zdradziłaś to nie nowina bo co czwarte dziecko w małżeństwie jest nie od
        ojca bilogicznego co druga kobieta zdradza męża to nie nowość ale oki teraz
        wiesz co ci pozostało wziąść sie do roboty i zapewnić sobie i maleństwu
        bezpieczny kącik ciepło rodzinne, wyleczyć sie z miłości do tamtego gościa i
        zacząć życie na nowo z jakimś fajnym gościem który cię pokocha i twojego
        aniołeczka bo to najważniejsze a to że tamten gościu cię zostawił to świadczy
        tylko o tym że nie był ciebie wart i tak naprawde cie nie kochał i pewnie nigdy
        nie bylibyście szczęśliwi bo
        • iziula1 Re: Laurka-1 19.10.04, 14:12
          Tu juz przegiełaś! Co 4 dziecko w małżeństwie jest nie od ojca biologicznego?
          A od kogo?Samozapłodnienie? Cud?
          Chciałaś z pewnością napisać,że co 4 dziecko w małżeństwie jest owocem zdrady?
          Zastanawiam się skąd masz takie dane? Z własnych obserwacji?
          Co druga kobieta zdradza męza?.Niesłychane!
          Z takim spokojem piszesz o rozpadzie moralnym społeczeństwa a w kolejnym poście
          oburzasz się,że mężczyżni patrzą na inne kobiety!
          Rozdwojenie jażni?!
          • natasza39 Re: Laurka-1 19.10.04, 14:44
            ninka sie juz "wziela sie i obrazila na nas" i nie bedzie do nas pisala bo
            jestesmy bee!
            Swoja droga, jest to bardzo dziecinna osóbka, która narobila gnoju sobie,
            swojemu dziecku i kilku facetom.
            Po czym uznala, ze jak sie juz wszystko ryplo a ona powiedzaiala "przepraszam"
            to caly swiat powinien byc tak tym faktem wzruszony, ze co najmniej winna byc
            beatyfikowana.
            Pokory za grosz, krytyki zadnej nie przyjmuje. Czarna rozpacz.
            Dziecinada i przerost formy nad trescia!
            • doska_r Re: Laurka-1 19.10.04, 17:07
              Nataszo podpisje sie obydwoma rękoma pod twoim postem!!!
              Ninka jest poprostu "niesamowita"
              • karolina_g_k Re: Laurka-1 19.10.04, 17:51
                Ja też, ja też!smile
                Nataszko lepiej bym tego nie ujeła chociaz próbowałam w poście "pożegnanie z
                forum"
                Pozdrawiam
                • ninka80 Re: Laurka-1 20.10.04, 11:35
                  Tam też Ci na to obszernie odpisałam. Przy okazji, wasze "święte oburzenie"
                  daje mi solidnie do myślenia na temat odpisujących na mojego posta. Może
                  powinnyście czasami poszukać również w sobie jakiś wad? Warto się nad tym
                  zastanowić, ale ja nie oceniam. Pozdrawiam
                  • karolina_g_k Re: Laurka-1 20.10.04, 12:26
                    Ninko!

                    Ja widze swoje wady i błędy które popełniłam w życiu. Tylko że rózni nas to, że
                    ja przyjmuje krytyke na swój temat. I przyjmuje rady osób, które mi nie
                    schlebiają. I nie robię z nich "zgorzkniałych i pełnych gniewu".
                    Nikt Ci tu nie chciał zrobić krzywdy ani ukamienować.
                    I do tego patrze przede wszystkim na swoje dziecko i na to żeby jego przyszłość
                    była jak najlepsza.
                    A Ty? Potrafisz z reka na sercu powiedziec, że choćby w ciąży byłas bez zarzutu
                    dla tej małej istotki? Dbałaś o siebie i myślałaś o dzidziusiu?

                    I znów to Ty oceniasz pisząc "daje mi solidnie do myślenia na temat
                    odpisujących na mojego posta"
                    • ninka80 Re: Laurka-1 20.10.04, 18:36
                      Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że zrobiłam wszystko co mogłam dla mojego
                      dziecka i byłam w ciąży bez zarzutu. Pozdrawiam
              • ninka80 Re: Laurka-1 20.10.04, 11:30
                doska_r napisała:

                > Nataszo podpisje sie obydwoma rękoma pod twoim postem!!!
                > Ninka jest poprostu "niesamowita"

                Dziękuję. Ostatnio mimo wszystko poszukuję dobra w ludziach, więc odbiorę to
                pozytywnie.
                Pozdrawiam
            • ninka80 Re: Laurka-1 20.10.04, 11:29
              natasza39 napisała:

              > ninka sie juz "wziela sie i obrazila na nas" i nie bedzie do nas pisala bo
              > jestesmy bee!
              > Swoja droga, jest to bardzo dziecinna osóbka, która narobila gnoju sobie,
              > swojemu dziecku i kilku facetom.

              Wybacz Natasza, ale raczej to co Ty piszesz jest dziecinne. Poza tym ja
              sprzątam (jak to ładnie ujęłaś, choć na dość niskim poziomie) "gnój", który
              narobiłam sobie i swojemu facetowi (dziecku niczego zlego nie zrobiłam, a
              facet, który na tym ucierpiał był jeden).

              > Po czym uznala, ze jak sie juz wszystko ryplo a ona
              powiedzaiala "przepraszam" to caly swiat powinien byc tak tym faktem wzruszony,
              ze co najmniej winna byc beatyfikowana.

              Kolejny błąd myślowy lub potwierdzenie, że swoim postem "uderzyłam w stół". Nie
              oczekuję wzruszenia i beatyfikacji, przyznałam się do błędu i naprawiam go
              mozolnie, choć to bardzo trudne. Nie skrzywdziłam jednak żadnej z was. Gdybym
              krnąbrnie obstawała przy tym, że dobrze zrobiłam - rozumiałabym krytykę,
              oburzenie, a nawet kamienowanie. Ale kiedy uznałam swój błąd i naprawiam go,
              teraz niespodziawałam się kamieni, ani stwierdzeń, że źle zrobiłam (bo to już
              dawno odkryta Ameryka). Odcierpiałam kajając się już swoje, teraz zakasałam
              rękawy i walczę o to, by wszystko posprzątać, a mam rzucane kłody pod nogi za
              coś, co zostało już przerobione. Czy wg Ciebie do końca życia mam przepraszać?
              Kim wtedy będę?

              > Pokory za grosz, krytyki zadnej nie przyjmuje. Czarna rozpacz.
              > Dziecinada i przerost formy nad trescia!

              Pokorę należy odróżnić od upokorzenia. To zupełnie inne sprawy. Pokorę mam w
              sobie, ale odzyskuję szacunek i siłę. Po co mam przyjmować kolejną porcję
              krytyki sprawy, którą faktycznie uważam za ewidentnie złą i to przyznają. To
              kolejne wyważanie otwartych drzwi. Może by coś konstrutywnego? Idźmy do przodu
              zamiast dreptać w miejscu.
              Pozdrawiam
            • martina100 MOJE ZDANIE 20.10.04, 12:55
              Wiecie nie wiem po co ta dyskusja, ninka się chciała wygadać najwyraźniej, sory
              ninka pokręciłaś conie co, ale nie uważam abys była winna tylko i jedynie ty,
              co z tymi facetami, którzy brali udział w tym całym zamieszaniu??? to jakby
              inna bajka wogóle, chciałam powiedzieć że ja popełniłam w swoim życiu jeszcze
              więcej błędów niż ty, na serio, dlatego własnie jestem w stanie zrozumiec
              dlaczego walczysz i nie pozwalasz się zdołować. Zycie ma zakręty wiedzą o tym
              wszyscy obecni na forum, proponuje wyciągnąć wnioski, i żyć, a dla reszty
              forumowiczów: WYLUZUJCIE SIĘ TROCHĘ
              • ninka80 Re: MOJE ZDANIE 20.10.04, 18:42
                Dziękuję za Twojego posta. Ja nie uważam, że jestem w tym wszystkim ok, ale już
                się na przepraszałam i starczy, a gdybym słuchała i brała do siebie te
                wszystkie opinie, dawno poszłabym się powiesić. Ironię stanowi fakt, że czytam
                tu często, że powinnam dbać o dziecko i się nie denerwować. Ciekawe jak się do
                tego mają niezwykle drażniące i przykre słowa z ust forumowiczek. Czyżby to
                była inna bajka, to nie boli? Pozdrawiam gorąco.
          • ninka80 Re: Laurka-1 20.10.04, 11:15
            Nie mam pojęcia o co Ci chodzi, ale odnoszę wrażenie, że odpisałaś na
            niewłaściwego posta.
    • 1975a2 Re: Przez zdradę straciłam prawdziwą miłość! 28.09.04, 14:21
      przykro mi ale zdrada to nic innego jak podważenie czyjegoś zaufania. to koniec
      moja droga.
      • laurka-1 Re: Przez zdradę straciłam prawdziwą miłość! 08.10.04, 08:41
        ooo swieta sie znalazła co każdy jej ufa a z pewnością nie raz spoglądała na
        innego faceta z porządaniem dziewczyny spokój na tym forum mamy sobie radzić i
        pomagać a nie ciągle krytykowac a ty nic łego nigdy nie zrobiłaś?
        • chalsia Re: Przez zdradę straciłam prawdziwą miłość! 08.10.04, 08:44
          Wiesz, spoglądanie z porządaniem takich krzywd jeszcze (z reguły) nie czyni.

          Pzdr,
          Chalsia
          • laurka-1 Re: Przez zdradę straciłam prawdziwą miłość! 08.10.04, 09:14
            według norm etycznych to ZDRADA - cudzołożenie w myslach !!! boże jakie to
            obleśne jak tak mozna ?
            • chalsia Re: Przez zdradę straciłam prawdziwą miłość! 08.10.04, 09:20
              > według norm etycznych to ZDRADA - cudzołożenie w myslach !!! boże jakie to
              > obleśne jak tak mozna ?

              Sorki moja droga. Nie myl etyki z wiarą katolicką. Bo jedno z drugim nie jest
              tożsame.

              Chalsia

              A patrzenie z pożądaniem nie jest równoznaczne z tym, że od razu w głowie
              odgrywa nam się pornos z tą osobą.
    • atenasil Re: Przez zdradę straciłam prawdziwą miłość! 08.10.04, 10:02
      jestem ostatnią osobą która by Cię chciała oceniać, ja jestem akurat osobą po
      tej drugiej stronie (zdradzoną żoną, nasze małżeństwo się rozpadło, a mój ex ma
      już następną i następną)zawsze Go bardzo kochałam i dla mnie byliśmy
      szczęśliwym małżeństwem i rodziną. I tyle krzywdy już nam wyrządził, a ja Go
      cały czas kocham i wiem że nigdy już nie będziemy razem , a on wręcz mnie nie
      nawidzi za to że postanowiłam powiedzieć o tym głośno ( o jego drugim życiu
      internet+kobiety. Powiem Ci że miałam kiedyś żal do tych kobiet że" mi to
      zrobiły" ale teraz jestem im mimo wszysto wdzięczna że poznałam jaki jest
      człowiek z którym spędziłam 10 lat życia, i boli to bardzo i będzie to boleć do
      końca życia (chociaż zrobiłabym wszystko żeby przestało boleć). I tak jak już
      napisali Ci już inni masz pod sercem dziecko (ja też mam dziecko) dbaj o siebie
      i onie (mnie przy życiu teraz trzyma tylko córka), bo jakoś te nasze życie jest
      takie pokręcone, że szkoda tylko że dzieciaki na tym cierpią . Pozdrawiam i z
      całego serca życzę ułożenia wszystkich spraw.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka