Witam was, mam wiele pytan odnosnie rozwodu.Sprawe przedstawie skrotowo.Zona
+ 2 dzieci ( 13 i 15 lat )w Polsce, maz od 7 lat w usa, od 4 lat w zwiazku z
inna kobieta i do tego ich wspolne pol roczne dziecko.On systematycznie
wysyla kase ( spora) na swoje dzieci oraz na zone. Zona wie o jego nowej
rodzinie, jego dzieci juz poznaly osobiscie jego nowa pania oraz siostrzyczke
przyrodnia. On chce zalozyc sprawe rozwodowa, po ostatnim telefonie ZOna
zakomunikowala mu ,ze w momencie zalozenia sprawy kurator wkracza do akcji i
zacznie interesowac sie jej rodzina....I tutaj pytanie..OD kiedy kurator
ingeruje w sprawy rozwodowe?????..czuje tutaj ,ze zona znajac swego meza
postraszyla go tym kuratorem i tym sposobem wywarla na nim presje aby nie
zakladac sprawy rozwodowej.zreszta udalo jej sie to w 100%...facet
przestraszyl sie i......woli zyc tak jak do tej pory zyje..a wiec zona w
polsce,kochanka z dzieckiem obok..Prosze na piszcie mi jak wyglada sprawa
zalatwienia rozwodu w ich wypadku, czy sa jakies trudnosci pomimo 7 lat
separacji?..Kto i na jakich zasadach nalicza alimenty?>.jak dlugo trwalby
taki rozwod?>..czy zgoda zony jest potrzebna??..Czy lepiej zalozyc sprawe
rozwodowa w stanach czy w polsce??
Z gory bardzo dziekuje za wszelkie informacje i serdecznie pozdrwaiam
rozwodki.( bylam nia rowniez..od roku ponownie zamezna i b.szczesliwa

atoja..
ps.ten sam post wyslalam na forum "rozwodki", mam nadzieje ze znajdzie sie
ktos kto odpowie mi na te pytania??

)