verona26
01.12.04, 00:09
Tak dobrze się zapowiadało, wielka miłość, wspólne plany, dziecko a dziś...
Mamy wspaniałe dziecko ale mieszkamy osobno (on z ojcem, ja z matką). Nie
nalegałam na ślub (jednak nie ma dnia abym o nim nie marzyła), myślałam, że
wszystko to się jakoś poukłada, powoli, ale to się coraz bardziej komplikuje!
Zaczynam wariować.. Powoli sama niszczę ten związek, jestem w kompletnej
rozsypce. Czy któraś z Was poradziła sobie z taką trudną sytuacją? Dodam, że
nie wyobrażam sobie życia z innym mężczyzną, chociaż bycie z nim oznaczać
będzie zmaganie się każdego dnia.. on chyba jednak nie potrafi być ze mną,
chociaż się starał.. Boję się, strasznie się boję kolejnego dnia..