7wisienka7
04.01.05, 11:27
Witam wszystkich serdecznie proszę o radę. Od 10 lat samotnie wychowuje dwie
córki. Ich ojciec ma zasadzone alimenty procentowe. 25 % + 15%. Jednak
biedaczysko żyło w biedzie, płacił 300 złotych miesięcznie. Gdy starsza
córka planowała wyjść za mąż poprosiłam go aby uczestniczył w kosztach wesela
i pomógł jej w starcie – na nowej drodze życia. Odmówił twierdząc że nie
stać go jest biedny, ma nowa rodzinę. Do tej pory praktycznie sama
utrzymywałam dzieci. Wiodło nam się dobrze. Dzięki mojej ciężkiej pracy.
Jednak mój ex przebrał miarę. Na ślub córki owszem przyszedł – życzenia i
kwiaty. Biedaczysko nawet nie założył garnituru.
Myślałam że złości pęknę, nie za prezent w postaci kwiatów lecz za ten jego
ubogi strój.
Przybiłam wyrok alimentacyjny klauzura wykonalności i dałam do komornika.
Wydzwaniał błagał córkę o wycofanie. Chciała ustąpić i nie wiele brakowało
jakby to uczyniła. Jednak po namowie zażyczyła sobie od ojca jego dochodów.
Czy siedzicie wygodnie.
Po obliczeniu okazało się że winien jest dziewczyna 42 000 zł. Podpisaliśmy
ugodę u komornika. Zwrócił cała zaległa kwotę.
Ale teraz wycwanił się. Bestia. Zrezygnował z dobrze płatnej pracy, jest na
zasiłku dla bezrobotnych. Jego druga żona założyła firm i on w niej
nieoficjalnie pracuje. W oczy śmieje się mnie i córce.
Na młodsza córkę przysyła 200 zł. Znowu biedny tatulek. Wyzuty z uczuć i
troskę o byt córki. Młodsza córka studiuje na 3 roku medycynę.
Czy tylko ja mam ponosić koszty utrzymania córki. Jak wyegzekwować od niego
aby zaczął ponosić koszty. Znowu na otarcie łez. Czy prawo i status
bezrobotnego znowu pozwolą mu na cwaniactwo.