hafal
18.01.05, 11:23
Mam 35 lat. W tym roku mielibyśmy 10 rocznicę ślubu. Niestety, dwa miesiące
temu mój ukochany mąż zginął w wypadku samochodowym. Wciąż nie mogę się
pozbierać, a mam dwójkę malutkich dzieci, dwie córeczki w wieku 2 i 4 lat. Są
na tyle małe, że na razie nie cierpią. Ale ja nie mogę znaleźć sobie miejsca
na tym świecie. Trzyma mnie tu jeszcze tylko miłość do dzieci, to że one mają
teraz tylko mnie i ufają mi bezgranicznie. Gdyby nie one...
Szukam kogoś, kto przeżył taką tragedię i podniósł się, normalnie żyje,
wychowuje dzieci, może założył nową rodzinę. Szukam wsparcia, dobrego słowa,
bo tak trudno mi to wytrzymać.
Hania