malgosia303 Re: co mi daje pozbawienie praw rodzicielskich??? 16.02.05, 20:42 Nie wiem jakie są relacje ojciec - dziecko w Twoim przypadku, ale u mnie sprawa wygląda tak. "Ojciec" mojego syna nie kontaktuje się z nami od 3lat, nie płaci alimentów, własciwe nie wiem co się z nim dzieje (wiem, że żyje). Pozbawiając go praw rodzicielskich zagwarantowałam sobie i dziecku, że nie przypomni sobie o nas np. za 10lat i nie będzie próbował wejść w nasze zycie z butami. Nie ma do tego prawa. POza tym prawo polskie jest takie, że rodzic może rościc sobie prawo do alimentów jeśli dorosłe juz dziecko będzie pracowało, zaś matka lub ojciec bedzie w trudnej sytuacji materialnej. Tego bałam się najbardziej. Wszelkie długi przechodzą na najbliższych, czyli dziecko. I jeszcze jedno, ale to juz milsze. Twój nowy partner, przyszły mąż będzie mógł zaadoptować Twoje dziecko. Pozbawiając praw rodzicielskich ojca nie zwalniasz go z obowiązku alimentacyjnego! Pozdrawiam! I zycze powodzenia! Odpowiedz Link Zgłoś
szymon00 Re: co mi daje pozbawienie praw rodzicielskich??? 17.02.05, 08:35 wybacz ale nieco skoryguję Twoją wypowiedź: malgosia303 napisała: (...) > Pozbawiając go praw rodzicielskich zagwarantowałam sobie i dziecku, że nie > przypomni sobie o nas np. za 10lat i nie będzie próbował wejść w nasze zycie > z butami. Nie ma do tego prawa. odp: pozbawiając ojca władzy rodzicielskiej nie pozbawiasz go możliwości kontaktu z dzieckiem ani tego, że może sobie ten kontakt sądownie uregulować. Tak więc na dobrą sprawę może wrócić za 10 lat i chcieć konatktu z dzieckiem. > POza tym prawo polskie jest takie, że rodzic może rościc sobie prawo do > alimentów jeśli dorosłe juz dziecko będzie pracowało, zaś matka lub > ojciec bedzie w trudnej sytuacji materialnej. Tego bałam się najbardziej. odp: i dalej się bój....bo obowiązek alimentacyjny nie ma nic do władzy rodzicielskiej. Rodzic, który zostaje pozbawiony władzy rodzicielskiej ma prawo do alimentów od dziecka, jeśli znajduje się w niedostatku, kwestia następna to to, czy jego taki wniosek kiedy nie uczestniczył w utrzymaniu dziecka zostanie rozpatrzony pozytywnie ze względu na zasadę współżycia społecznego. Pamiętaj alimenty się płaci od stopnia pokrewieństwa lub powinnowactwa a nie czy się ma władzie rodzicielską czy nie - i to działa w obie strony. > Wszelkie długi przechodzą na najbliższych, czyli dziecko. odp: prawo spadkowe?? Tak jak alimenty Kodeks Cywilny księga pt. "spadki" również nic nie mówi o władzy rodzicielskiej. Dziecko przejmnie majątek po ojcu zadłużony to przjmuje wraz z zadłużeniem. Zaś sam kredyt w zależoności od umowy spadnie to na żyrantów lub majątek, który był objęty zabezpieczeniem. > I jeszcze jedno, ale to juz milsze. Twój nowy partner, przyszły mąż będzie > mógł zaadoptować Twoje dziecko. odp: tu sie zgadzam. > Pozbawiając praw rodzicielskich ojca nie zwalniasz go z obowiązku > alimentacyjnego! odp: .....i odwrotnie Co daje pozbawienie władzy rodzicielskiej? Praktycznie jeśli w życiu dziecka aż tak ważnego się nie dzieje to nic nie daje. Pozbawiasz go tym sposobem jedynie możliwości decydowania o ważnych sprawach dziecka: a więc wyboru szkoły, sposobu leczenia, dysponowania i zarządem jego majątkiem i jeszcze tam bym coś znalazł. Ponadto pozbawiajac go praw rodzicielskich pozbawiasz go również "przedstawicielstwa prawnego" czyli zwalniasz tym sposobem takiego ojca od odpowiedzialności za ewentualne szkody narobione przez małoletniego, czyli jak z dziecka rośnie mały bandyta i narobi szkód to niestety sama uczestniczysz w naprawieniu tych szkód i sama odpowiadasz za to. To władzę rodzicielską też można sobie przywrócić, nic nie stoi na przeszkodzie złożenia wniosku o przywrócenie władzy. Dwa najważniejsze elementy pozostają bez zmian: możliowść kontaktu no i prawo do alimentów. > Pozdrawiam! I zycze powodzenia! odp: ja również Odpowiedz Link Zgłoś
mama_ameleczki Re: co mi daje pozbawienie praw rodzicielskich??? 17.02.05, 09:54 Zapomnieliście o bardzo waznej rzeczy! Jeżeli ojcieć Twojego dziecka nie ma z nim kontaktu przez 3 lat i najprawdopodobniej nie bedzie miał przez najbliższe kilka. A Ty np. chcesz wyjechać z dzieckiem za granice, czyli wyrobic paszport czy załatwić inna ważna sprawę, kórej załatwienie jest niemożliwe bez jego zgody. Ile go bedziesz szukać i gdzie i jak juz go odnajdziesz ile go bedziesz prodsić zeby przyjechal i założył jeden podpis. Pomijając juz to, ze może na złość np. nie zgodzić sie na wyrobiebienie paszportu. Dlatego ja , jak dojdzie nareszcie do mojej sprawy, tzn. jak ojciec mojej córki nareszcie sie łaskawie stawi, zaboire mu prawa rodzicielskie.Jeszcze do niedawna miałam pewne wątpliwości, ale teraz juz mam pewność, że dobrze zrobie! Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
malgosia303 Re: co mi daje pozbawienie praw rodzicielskich??? 17.02.05, 09:58 Dziękuję za oświecenie mnie w pewnych kwestiach, o których nie miałam pojęcia. Jedno jest pewne żeby wykonać jakikolwiek ruch w naszą stronę "ojciec" musi to zrobić sądownie, a biorąc pod uwagę fakt, że uchyla się od alimentów i ukrywa za granicą, tej instytucji będzie unikał. POza tym skoro ojciec nie płaci na dziecko, to dlaczego dziecka ma płacić na ojca??? Wiem że nasze prawo jest w wielu miejscach delikatnie mówiąc "niewłaściwe", ale aż tak to chyba nie? Proszę o jedną radę. Czy nie ma sposobu, żeby ochronić dziecko przed tym "chorym" prawem spadkowym? Dlaczego jeśli dziecko będzie, jak to określiłes "rosło na bandytę", to ojciec nie ponosi konsekwencji, a dziecko odpowiada za nieodpowiedzialność ojca. Musi byc jakiś sposób, żeby tego uniknąć. Chyba można się zrzec praw do spadku i chyba mogę to zrobić w imieniu dziecka. Dziękuję za wszelkie wyjaśnienia i mimo tego, że nie do końca jest tak jak myślałam z tymi prawami rodzicielskimi, to i tak jestem spokojniejsza, że do dziecka mam prawo tylko ja. A o całą resztę zaczynam w takim razie, dzięki Tobie, walczyć. Dziękuję i pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
hella100 Re: co mi daje pozbawienie praw rodzicielskich??? 17.02.05, 14:33 POza tym skoro ojciec nie płaci na > dziecko, to dlaczego dziecka ma płacić na ojca??? Wiem że nasze prawo jest w > wielu miejscach delikatnie mówiąc "niewłaściwe", ale aż tak to chyba nie? > Proszę o jedną radę. Czy nie ma sposobu, żeby ochronić dziecko przed > tym "chorym" prawem spadkowym? Oto przyklad naszego wspanialego prawa i wspanialych prawnikow. Niech ich wszystkich... serwisy.gazeta.pl/df/1,34467,2550209.html?as=1&ias=5 Odpowiedz Link Zgłoś
tata_malolata Duzo głupiej satysfakcji 17.02.05, 09:55 Odpowiedż: jak w temacie P.S. 1 A teraz poważniej. Szymon przedstawił sprawę bardzo szczegółowo. Ja dodam od siebie: ograniczanie lub pozbawianie praw rodzicielskich jest narzędziem prawnym wymyślonym i wpisanym do kodeksu rodzinnego i opiekuńczego w celu OCHRONY dziecka przed skrajnymi zachowaniami rodziców (lub opiekunów prawnych) niosącymi zagrożenie dla prawidłowego rozwoju, zdrowia i zycia dziecka. Niestety - powszechnie - narzędzie to jest nadużywane - a raczej istnieje powszechna potrzeba jego stosowania przez pragnące odwetu osoby płci wiadomej. Szczęśliwie praktyka sądowa w tej dziedzinie - choć w żadnej mierze nie pochwalam innych praktyk sądów rodzinnych (każdy wie o co może chodzić takiemu facetowi jak ja - jest taka, że ograniczenie/pozbawienie praw rodzicielskich jest RZECZYWIŚCIE orzekane TYLKO wtedy gdy są po temu POWAŻNE przesłanki. Mimo wszystko sąd będzie widział czy wniosek o ograniczenie jest oparty na sensownych argumentach (a więc np. długotrwałe "opuszczenie" dziecka i niewywiązywanie się z obowiązków rodzicielskich, czy też inne PRAWDZIWE i nie wymyslone patologie). Częściej jednak to mamusi nie podoba się tatuś i chciałaby go "wymazać" - BO TAK I JUŻ Na koniec napiszę coś co zawsze tu klepię z uporem maniaka: "nie czyń drugiemu co Tobie nie miłe" - pomyśl co by było gdyby to tata opiekował się Waszym dzieckiem i wpadł na pomyśł ograniczenia Twojej władzy rodzicielskiej ???? Poczuj - jeśli potrafisz - lub wyobraź sobie co się czuje ? Powodzenia. P.S. 2 > małgosia 303 > I jeszcze jedno, ale to juz milsze. > Twój nowy partner, przyszły mąż będzie mógł zaadoptować Twoje dziecko. ---------------------- Z tego co wiem na przysposobienie musiałaby być zgoda ojca - popraw mnie Szymonie jeśli się mylę. A swoją drogą zabawne określenie to "milsze" Pytanie komu ma być miło .... Odpowiedz Link Zgłoś
malgosia303 Re: Duzo głupiej satysfakcji 17.02.05, 10:10 > > P.S. 2 > > małgosia 303 > > I jeszcze jedno, ale to juz milsze. > > Twój nowy partner, przyszły mąż będzie mógł zaadoptować Twoje dziecko. > ---------------------- > Z tego co wiem na przysposobienie musiałaby być zgoda ojca - popraw mnie > Szymonie jeśli się mylę. > > A swoją drogą zabawne określenie to "milsze" > Pytanie komu ma być miło .... > Masz oczywiście rację, tylko nie dotyczy to mnie. "ojciec" mojego dziecka w ogóle nie interesuje się synem od 3lat (dziecko ma 4lata) Uciekł za granicę, zaraz po sprawie o alimenty, zostawiając nas ze swoimi długami. Nie dzwoni, nie pisze, nie mamy z nim żadnego kontaktu. Z nim ani jego rodziną. to nie ja się ukrywam przed nim i pozbawienie go praw rodzicielskich nie miało nic wspólnego z moją sympatią bądź antypatią do niego. A to "milsze" o którym napisałam jest dla mojego syna bardzo ważne. Bo każde dziecko potrzebuje Ojca przez duże "O" a nie kogoś kto kiedyś był mężem jego matki. i jeszcze PS A czy "tatuś" myśli co czuje dziecko widząc inne dzieci z tatusiami? Nie śmiem prosić, aby pomyślał, co czuje mamusia, gdy dziecko pyta ,gdzie jest mój tatuś i dlaczego nie zadzwoni? POzdrawiam wszystkich Tatusiów przez dzuże "T"! Odpowiedz Link Zgłoś
anetina Re: co mi daje pozbawienie praw rodzicielskich??? 17.02.05, 10:45 ojciec Krzysia nie ma żadnych praw rodzicielskich nie płaci alimentów, bo nie chciałam czy na przyszłość mógłby żądać alimentów od dziecka? Odpowiedz Link Zgłoś
malgosia303 Re: co mi daje pozbawienie praw rodzicielskich??? 17.02.05, 14:03 Z tego co napisał Szymon00 wynika że tak Chodzi tu o pokrewieństwo a nie o prawa rodzicielskie, ale nie wierze żeby nie było rozwiązanie z tej sytuacji. Ja zaczynam się dowiadywać co z tym zrobić. Jeśli ktokolwiek zna jakieś rozwiązanie to proszę o informacje. To dla mnie bardzo ważne POZDRAWIAM Odpowiedz Link Zgłoś
maminekb Re: co mi daje pozbawienie praw rodzicielskich??? 17.02.05, 21:23 Ja widzę tylko jeden plus. Nigdy nie będziesz potrzebowała jego podpisu. I koniec. Czasem jest to ważne np. nie wiesz gdzie jest szanowny tata bo nie masz kontaktu od lat a chcesz wyjechać poza kraj UE i trza paszportu lub wizy. Sama też nad tym się zastanawiałam i ten argument jest dla mnie wystarczajacy i jeżeli kiedyś tata mojego dzieciecia przestanie je widywać nieomieszkam wystąpić o pozbawienie praw rodzicielskich. I nie bedzie to satysfakcja a smutne zabezpieczenie niezależności podejmowanych decyzji. Odpowiedz Link Zgłoś
iizaa Re: co mi daje pozbawienie praw rodzicielskich??? 17.02.05, 22:28 Świety spokój, swój i dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
szymon00 Re: co mi daje pozbawienie praw rodzicielskich??? 18.02.05, 08:37 Widzę, że głównym motywem kierowanym przez Was aby pozbawić kogoś władzy rodzicielskiej jest poprostu wyrobienie paszportu i ewentualny wyjazd za granicę z dzieckiem. To prawda, że w takiej sytuacji jest to bardzo wygodne ale także wystarczy zwyłke ograniczenie władzy rodzicielskiej w tym pkt. i sprawa załatwiona lub sam wniosek do sądu o zgodę na paszport i wyjazd. A swoją drogą pozwolę na mały komentarz, statystycznie co trzecia z Was ledwo wiąże koniec z końcem a wyjazdy zagraniczne Wam sie śnią - laski trochę nie przesadzacie? Tato_małolata: gdy ojciec jest pozbawiony władzy rodzicielskiej to na przysposobienie dziecka jego sprzeciw nie będzie miał znaczenia. Owszem będzie mógł uczestniczyć w sprawie sądowej o przysposobienie - ale jego głos nie będzie miał merytorycznego znaczenia. Co do spraw spadkowych to w prawie spadkowym istnieją trzy formy przejęcia spadku: - przyjęcie spadku wprost (przejęcie proste) - przyjęcie majątku i odpowiedzialność za ewentualne zobowiązania bez ograniczeń - przyjęcie spadku z dobrodziejstwem inwentarza - czyli odpowiedzialność za ewentualne zobowiązana w granicach wartości przyjęcia aktywów czynnych (spadku czynnego), czyli prościej tyle ile majątku przyjeliśmy za tyle jesteśmy odpowiedzialni jako spadkobiercy za ewentualne zobowiązania po spadkodawcy - odrzucenie spadku - czyli nie przyjęcia ani majątku, ani ewentualnych zobowiązań proponuję drugie rozwiązanie, czyli na zasadzie "łatwo przyszło - łatwo poszło" - po takich tatusiach przejąć spadek z dobrodziejstwem inwentarza a być może i coś zostanie. Artykuł który jedna z Was dała link, pozostawię bez komentarza, gdyż mam dość czytania naciąganych historyjek tzw. "z życia wziętych", proponuję jak już czytać inną fachową prasę i rzucić w kąt gazetki typu "Przyjaciółka" czy inne kobiece gazetki, którymi się tak podniecacie. Następna sprawa to alimentacja ojca przez dziecka: nie wiem czemu za wczasu się martwicie, to już nie będzie na Waszej głowie, gdyż to już będzie proces między dzieckiem a ojcem, a Wy nawet i tak nie zostaniecie na proces wezwane chyba, że dziecko ustanowi Was pełnomocnikiem. Ponadto jeśli ojciec nie interesował się dzieckiem to najprawdobodobniej jego taki pozew ze względu na art. 5 KC zostanie odrzucony. A taką 100 % zabezpieczeniem dziecka przez ewentualną alimentacją ojca jest przysposobienie przez innego mężczyznę lub zachowanie się dziecka tak jak zachowywał się ojciec czyli wyrok do szuflady, zatrudnić się na czarno i nie płacić alimentów no i.... czekać spokojnie na zgon tatusia. Ale chce zauważyć, że to daleka przyszłość, a Wy już sobie tym głowę krzątacie. Podstawą żądania alimentów jest akt urodzenia dziecka i wpis ojca w ten akt urodzenia, jeśli nie było uznania, sądowego ustalenia ojcostwa lub domniemania ojcostwa męża matki to nie ma alimentów ani po jednej stronie ani po drugiej. Odpowiedzialoność tatusia za bandytyzm dziecka. Przedstawicielami ustawowymi małoletniego zawsze są rodzice mający władzę rodzicielską, jeśli nie ma się władzy to nie jest się przedstawicielem ustawowym, bo nie ma się mocy prawnej do reprezentowania dziecka - sprawa prosta. Izaa spokój? Jaki spokój? pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
pelaga Re: co mi daje pozbawienie praw rodzicielskich??? 18.02.05, 08:58 > A swoją drogą > pozwolę na mały komentarz, statystycznie co trzecia z Was ledwo wiąże koniec > z końcem a wyjazdy zagraniczne Wam sie śnią - laski trochę nie przesadzacie? Szymon masz okres???? Moze pozostale statystyczne dwie chca wyjechac? Ja rozumiem POTRZEBE pozbawienie wladzy rodzicielskiej. W wielu przypadkach jest to po prostu wyrok o stanie istniejacym. Przewaznie NIC sie tym facetom nie odbiera, tylko sankcjonuje sie ich rezygnace z wlasnych obowiazkow, a wiec i praw. Bo po co komus prawa jesli z nich nie korzysta, a jesli nawet by chcial korzystac to jakim prawem, skoro olewa obowiazki??? Tak wiec chodzi o sprawiedliwosc dziejowa i brak koniecznosci kontaktowania sie z dawca spermy w sprawach wlasnego dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
tata_malolata Re: co mi daje pozbawienie praw rodzicielskich??? 18.02.05, 09:45 pelaga napisała: > Szymon masz okres???? ----------------------- Może Szymonowi nie wypada odpowiedzieć na te słowa ale ja nie wytrzymam: czyż to nie troszkę poniżej pewnego poziomu tzw. kultury. N'est pas ? A poza tym: 1) Szymonie - Twój komentarz dotyczący wyjazdów zagranicznych - bardzo celny. 2) Pelago - piszesz: "po co komus prawa jesli z nich nie korzysta" - to nie jest argument. Ja mam prawo do różnych rzeczy, z których nie korzystam Myslę, że to zdanie należałoby ująć trochę inaczej: "po co dawać komuś prawa i nadmierne przywileje, jeśli nie POTRAFI z nich korzystać odpowiedzialnie". I w takim ujęciu podpisuję się pod ograniczaniem/pozbawianiem praw rodzicielskich matkom lub ojcom, którzy porzucili dzieci. 3) No i na koniec zdanie - o którym tylko rzec można - szczyt nonsensu : > "Tak wiec chodzi o sprawiedliwosc dziejową i brak koniecznosci > kontaktowania sie z dawca spermy w sprawach wlasnego dziecka" Po pierwsze - sprawiedliwość dziejowa w tym wydaniu brzmi: facet jest be dla mamusi więc trzeba odebrać mu dzieckio. Kierując się taką sprawiedliwością dziejową ja - w swoim przypadku - powinienem wziąć dziecko, pozbawić żonę praw rodzicielskich i uniemożliwić kontakty. Bo przecie ten kto rozwala rodzinę działa na niekorzyść dziecka. Rozwala rodzinę - więc znaczy nie wykazuje odpowiedzialności, która potrzebna jest do opieki nad dzieckiem. Wreszcie jak ma być szczęśliwe dziecko jeli jego tata jest nieszczęśliwy (to taka odwrotność mitu o nieszczęśliwej matce ? Cała ta sprawiedliwość byłaby jednak MOJĄ sprawiedliwością a nie miałaby nic wspólnego z dobrem dziecka. Ja chcę by mimo całej popiep... sytuacji chcę by syn miał mamę, tatę i jako tako normalne dzieciństwo. Po drugie - "brak kontaktowania się" - jest potrzebą zalergizowanej na tego sku.... mamusi a nie dziecku, któremu ten kontakt jest potrzebny. Po trzecie - "dawca spermy" - a czy matka nie jest przypadkiem dawcą komórki jajowej ? "Fifty-fifty" jak już chcesz negocjować udziały procentowe Po czwarte - "własne dziecko" - dziecka się nie posiada. Albo jestem z innej planety. Odpowiedz Link Zgłoś
pelaga Re: co mi daje pozbawienie praw rodzicielskich??? 18.02.05, 10:22 > Może Szymonowi nie wypada odpowiedzieć na te słowa ale ja nie wytrzymam: czyż > to nie troszkę poniżej pewnego poziomu tzw. kultury. N'est pas ? Zapewniam Cie, ze Szymonowi wypada odpowiedziec. A bedzie to chwytem poniej pasa, jesli ON to za taki uzna, a nie Ty. A jak sie nie moze wytrzymac to trzeba puscic. Nie kazda wypowiedz musi byc zlosliwa do gruntu, czasem mozna sobie zazartowac, szczegolnie jesli rozmowce sie lubi i ceni, bo wiadomo, ze taki potrafi odczytac zart. > 2) Pelago - piszesz: "po co komus prawa jesli z nich nie korzysta" - > to nie jest argument. Dla mnie jest. > 3) No i na koniec zdanie - o którym tylko rzec można - szczyt nonsensu : Dla mnie Twoje wypowiedzi to szczyt nonsensu przewaznie. Wiec moze bedziemy sie ignorowac??? > Po pierwsze - sprawiedliwość dziejowa w tym wydaniu brzmi: facet jest be dla > mamusi więc trzeba odebrać mu dzieckio. A pokaz mi gdzie ja tak napisalam. To jest Twoja bogata nadinterpretacja. Jak dla mnie bardzo przejaskrawiona. Wiesz, jakis czas jestes na tym forum, ja tez. Napislam wiele postow o swojej sytuacji, a Ty nadal z uporem maniaka smolisz mi farmazony o ograniczaniu kontaktow. Nie dociera do Ciebie, ze istnieja ojcowie, ktorzy maja dzieci w dupie??? No zalosne to jest zwyczajnie, to ograniczenie na jeden schemat, ze jedynie matka moze byc ta suka, co to krzywdzi biednego tatuska. I Ty jako ten wspanialy niedokuczajcy zonie, dbajacy jedynie o dobro dziecka, a wszystkie matki to te zle egzemplarze, och och. > Kierując się taką sprawiedliwością > dziejową ja - w swoim przypadku - powinienem wziąć dziecko, pozbawić żonę > praw rodzicielskich i uniemożliwić kontakty. Kiepska ta Twoja interpretacja, bo nie sadze, zeby moje poglady byly nieczytelne, ale sprobuje jeszcze prosciej Ci to wyjasnic, ostatni chyba raz sie na to zdobede. Moja wypowiedz dotyczy dawcow spermy, ktorzy NIE MAJA KONTAKTU Z DZIECMI bo SAMI Z NIEGO ZREZYGNOWALI. Nikt im nie zabranial miec kontakowy, ale oni ich nie chcieli. > Po drugie - "brak kontaktowania się" - jest potrzebą zalergizowanej na tego > sku.... mamusi Nie, brak kontaktowania sie jest wyborem faceta, ktory wije nowe gniazdko i przeszlosc jest niewygodna. > Po trzecie - "dawca spermy" - a czy matka nie jest przypadkiem dawcą komórki > jajowej ? Taka, ktora porzuca wlasne dziecko oczywiscie tym jest. Ale taka jak ja, czy inne kobiety z tego forum, ktore dziecko wychowuja jest po prostu MATKA. > Cała ta sprawiedliwość byłaby jednak MOJĄ > sprawiedliwością a nie miałaby nic wspólnego z dobrem dziecka. Pozbawienie ojca wladzy rodzicielskiej jest w jakims sensie MOJA sprawiedliwoscia i MOJA wygoda. Zgadzam sie. Moja po to, ze bede mogla sama podejmowac wszystkie decyzje i nie bede musiala prosic sie kogos, kto sie dobrowolnie WYLOGOWAL z obowiazkow rodzicielskich pytac o jego zdanie. Uwazam niezmiennie, ze jesli ktos nie wywiazuje sie z obowiazkow, nalezy odebrac mu i prawa, zalegalizowac powyzsze wyrokiem. Wspolczuje Ci jesli nie potrafisz dostrzec, ze nie wszyscy ojcowie to ci walczacy o widzenia z dziecmi. Ja potrafie dostrzec problem ojca, ktory nie moze widziec sie ze swoim dzieckiem, wiem, ze sa faceci, kotrzy chcieliby byc ojcami, a nie moga. Ty nie zauwazasz ojcow ktorzy Twoja walke maja w dupie, bo chca miec wreszcie swiety spokoj i zapomniec o "nierozsadnie rosianym nasieniu". Odpowiedz Link Zgłoś
tata_malolata Re: Ignorowanie ? 18.02.05, 12:55 pelaga napisała: > Dla mnie Twoje wypowiedzi to szczyt nonsensu przewaznie. > Wiec moze bedziemy sie ignorowac??? ------------------------ Proszę bardzo - ignoruj jeśli wolisz. Swoją drogą to dziwne jak niektóre osoby są drażliwe Nie podobają mi się czyjeś pogady - no to obrażam się, przywalam kilka obraźliwych "prztyków", ignioruję. SUUUUPER METODA na zycie i relacje z ludźmi. A może zadaj sobie pytanie czy przypadkiem nie jesteś własnie zbyt przeczulona na opinie niezgodne z Twoimi. Podkreślam - opinie. Mnie też wiele poglądów się nie podoba - ale się nie obrażam tylko staram dyskutować. Często na próżno, czasem - a tak sie zdażyło juz kilka razy - udało się przedstawić kilku Paniom obraz sytuacji z "drugiej strony barykady". Mnie osobiście też wiele pomogły dyskusje z "płcią piękną" gdyż zrozumiałem jak inne są niektóre uczucia, motywy, jak inne rzeczy ważne sa dla mężczyzny i kobiety. Nie pomogło mi to wprawdzie naprawić swego życia ale chociaż wiem co zrobiłem źle a zrobiłem tego niemało (to tak a propos Twego zdania: "Ty jako ten wspanialy niedokuczajcy zonie, dbajacy jedynie o dobro dziecka")... > Nie dociera do Ciebie, ze istnieja ojcowie, > ktorzy maja dzieci w dupie??? ------------------------ Dociera, znam, widziałem, słyszałem. Tysiące jest takich. Przykro. Nie zmienia to mojej opinii, że to, iz coś jest powszechne nie znaczy, że tak jest i wszystkich wrzucamy do jednego wora. Tak jak znam, widuję na ulicy tragicznie jeżdżące kobiety ale uważam, że są kobiety dobrze i bezpiecznie prowadzące samochód. > Pozbawienie ojca wladzy rodzicielskiej jest w jakims sensie MOJA > sprawiedliwoscia i MOJA wygoda ------------------------- Miło, że chociaż to przyznajesz. Tu się zgadzamy. Więc może nie ignorujmy się ??? Odpowiedz Link Zgłoś
pelaga Re: Ignorowanie ? 18.02.05, 14:14 > SUUUUPER METODA na zycie i relacje z ludźmi. No ciesze sie bardzo, ze Ci sie podoba )) Dawno nikt mi nie robil tak glebokiej psychoanalizy. > Mnie też wiele poglądów się nie podoba - ale się nie obrażam tylko staram > dyskutować. Nie Ty GLOSISZ swoja prawde dreczonych ojcow na forum, gdzie znalazly sie w przewazajacej wiekszosci matki, ktorych exowie maja w dupie swoje dzieci. A pozostale raczej nie ograniczaja kontaktow. Sporadycznie pojawia sie jakas osoba, ktora zastanawia sie nad ograniczeniem kontaktow, tylko wtedy jakos Cie nie ma do gloszenia swoich prawd i zazwyczaj dostaje ona i tak bure od uczestniczek forum. Wiec jaki sens Twoich misji??? > udało > się przedstawić kilku Paniom obraz sytuacji z "drugiej strony barykady Tak sie sklada, ze mnie sytuacja z drugiej strony barykady nie dotyczy. Kontkaty na poziomie ZERO, nie z mojej winy, czy inicjatywy. Wiec mozesz sobie uswiadamianie mnie odpuscic > Mnie osobiście też wiele pomogły dyskusje z "płcią piękną" Nie watpie. > Nie zmienia to mojej opinii, że to, iz coś jest powszechne nie znaczy, że tak > jest No wybacz ale nie rozumim co poeta mial na mysli. > i wszystkich wrzucamy do jednego wora. Nie wrzucamy. Piszemy o NASZYCH konkretnych przypadkach. > Więc może nie ignorujmy się ??? Nie to nie. Twoj wybor. Odpowiedz Link Zgłoś
hella100 Re: co mi daje pozbawienie praw rodzicielskich??? 18.02.05, 09:09 szymon00 napisał(a): > Artykuł który jedna z Was dała link, pozostawię bez komentarza, gdyż mam dość > czytania naciąganych historyjek tzw. "z życia wziętych", proponuję jak już > czytać inną fachową prasę i rzucić w kąt gazetki typu "Przyjaciółka" czy inne > kobiece gazetki, którymi się tak podniecacie. > Gdybys czytal troche uwazniej, to zauwazylbys, ze to GW a nie Przyjaciolka. I nie podniecam sie gazetkami kobiecymi, bo takich raczej nie czytuje, chyba, ze polecasz. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
iizaa Re: co mi daje pozbawienie praw rodzicielskich??? 18.02.05, 09:26 Szymon normalny. Ja bardzo współczuje tym mamom, które muszą się użerać z matołami - ojcami o 200, 300 zł. bo "jaśniewielmożny" w płaceniu na dziecko upatruje kary za wszelkie grzechy i miga sie, jak może. Komornicy , prokurator - to jest STRASZNE i ile nerwów i zdrowia zabiera tym dziewczynom, wiedzą tylko one. A potem i tak sie okazuje,ze są najgorszei beszczelne, bo biedny ex ma nową rodzinkę i te pieniążki spożytkowałby "lepiej". A ja mam spokój. Z nikim sie nie kłóciłam, olałam tak, jak on olał nas. Nie mam alimentów, ale też moja córka nie ma kretyna w metryce. I tak , ja wyrabiałam córce paszport i nie miałam z tym żadnych problemów, posłałam do przedszkola, jakie JA uznałam za stosowne, do takiej też poślę szkoły. Wyjdę za mąż, i mój mąż wystąpi o pełne przysposobienie i to też odbędzie się bez problemu. I to on będzie figurował w metryce a potem w dowodzie córki. I mimo, że moja córeczka z czasem pozna prawde ii ten jej"pseudo ojciec" pojawi się, too będą ilości śladowe, ograniczone do minimum. A "świety spokój " dla samodzielnej , to bardzzzzooo duuuużooo. Odpowiedz Link Zgłoś
poranna_mgla Re: co mi daje pozbawienie praw rodzicielskich??? 18.02.05, 12:10 a ja niedlugo skladam pozew o pozbawienie wladzy rodzicielskiej i BARDZO SIE Z TEGO CIESZE zaluje ze nie zrobilam tak jak iizaa i ze zgodzilam sie na figurowanie biologicznego ojca mojego syna w metryce. zgodzilam sie nawet zeby nosil jego nazwisko. to bylo 6,5 roku temu. od tego czasu musialam stawiac sie w sadzie dwa razy: raz na sprawie o alimenty, (ktorych zreszta nigdy nie placil), drugi raz na sprawie o paszport na ktory doborowolnie nie chcial sie zgodzic. teraz czeka mnie ostatnia tzn pozbawienie praw rodzicielskich. (3 sprawy, nerwy, strata pieniedzy, strata czasu) Dodam, ze od 6 lat "ojciec" nie utrzymuje zadnych kontaktow z dzieckiem. w jego przypadku okreslenie "dawca spermy" jest jak najbardziej na miejscu. chyba sie panowie ze mna zgodza?? Odpowiedz Link Zgłoś
malgosia303 Re: co mi daje pozbawienie praw rodzicielskich??? 18.02.05, 11:55 szymon00 napisał(a): > Widzę, że głównym motywem kierowanym przez Was aby pozbawić kogoś władzy > rodzicielskiej jest poprostu wyrobienie paszportu i ewentualny wyjazd za > granicę z dzieckiem. To prawda, że w takiej sytuacji jest to bardzo wygodne ale > > także wystarczy zwyłke ograniczenie władzy rodzicielskiej w tym pkt. i sprawa > załatwiona lub sam wniosek do sądu o zgodę na paszport i wyjazd. A swoją drogą > pozwolę na mały komentarz, statystycznie co trzecia z Was ledwo wiąże koniec z > końcem a wyjazdy zagraniczne Wam sie śnią - laski trochę nie przesadzacie? > I tu wyszło szydło z worka.Twój sarakzm jest żałosny. Przecież nikt tu nie uogólnia i każdy opowiada o swoim konkretnym przypadku, więc dlaczego atakujesz? A jeśli chodzi o zagraniczne wyjazdy, które śnią się "laskom" - czy samotnym tatusiom się nie śnią? Zaś artykuł, o którym mowa. Sprawa ta poruszana była w TVP, zapewniam, że nie w babskiej telenoweli, i sytuacja taka jest prawnie możliwa. Szkoda Szymonie, że Twoją wiedzę prawniczą przesłania złośliwość i nieumiejętność obiektywnego spojrzenia na indywidualne przypadki. I jeszcze jedno. Ja martwię się o przyszłość mojego dziecko nie tylko do uzyskania jego pełnoletności. Chcę zabezpieczyć go przed konsekwencjami mojego wyboru i uchronić przed ewentualnymi krokami, które może poczynić (w moimi przypadku!!!!) "ojciec" dziecka. Ja uważam,że rodzicem się jest przez całe życie,a nie do osiemnastki, a potem mam z głowy, więc po co się martwić na zapas. Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
maminekb Re: co mi daje pozbawienie praw rodzicielskich??? 18.02.05, 14:17 A swoją drogą > pozwolę na mały komentarz, statystycznie co trzecia z Was ledwo wiąże koniec z > końcem a wyjazdy zagraniczne Wam sie śnią - laski trochę nie przesadzacie? Nie pisałam w imieniu wszystkich a swoim. Moje dziecko ma paszport i często wyjeżdzamy niestety jego ważność jest ograniczona i jeżeli się skonczy a tat zniknie to miałabym problem. Dla mnie to byłby jedyny powód. Wygoda ponad wszystko, jeżeli tat nie widuje dziecka to dobre są ostateczne rozwiązania. Pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
milcha1 Re: co mi daje pozbawienie praw rodzicielskich??? 21.02.05, 08:43 A zstanowiłyście się drogie Panie kogo wybrałyście na ojców swoich dzieci? Wieszacie teraz na nich wszsytkie psy ale Wy równiez ponosicie odpowiedzialność za to, że wasze dzieci wychowują się bez ojców. Zła decyzja. Orzecznictwo jest takie, jeśli ojciec płaci alimenty to o pozbawieniu go praw rodzicielskich możecie tylko pomarzyć. Odpowiedz Link Zgłoś
iizaa Re: co mi daje pozbawienie praw rodzicielskich??? 21.02.05, 09:38 No to ja nie wiedziałam, że na czołach facetów jest napisane"Będę dobrym ojcem" lub "Będę złym ojcem". Ciekawe. Wieszam psy , bo ja moją córke wychowuję, a gnój nie wie jak ona ma na imię. Sorry ale nie czuje się za matoła odpowiedzialna. > Orzecznictwo jest takie, jeśli ojciec płaci alimenty to o pozbawieniu go praw > rodzicielskich możecie tylko pomarzyć. Można się zrzec alimentów,wziąc dobrego adwokata, i wszystko jest mozliwe. W końcu prawo polskie nastawione jest na matkę, a nie ojca. Odpowiedz Link Zgłoś
pelaga Re: co mi daje pozbawienie praw rodzicielskich??? 21.02.05, 10:01 Jako jedyna ponosze odpowiedzialnosc wychowywania dziecka, bo tatusiek sie wymiksowal z ukladu, w natloku zajec, podczas wicia nowego gniazdka. Ojca zle wybralam, to prawda, ale to nie moja wina, ze jest nieodpowiedzialny, nie ja go wychowywalam, nie ja decyduje za niego. Jest dorosly, powienien ponosic konsekwencje swoich czynow. Ja za swoja zla decyzje place. On placi jedynie alimenty. Wiec do kogo te oskarzenia??? Nie mialam mozliwosaci obserwowania, czy jest dobrym ojcem, bo nie mial wczesniej dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
m-m-m Re: co mi daje pozbawienie praw rodzicielskich??? 21.02.05, 12:25 Orzecznictwo jest takie, jeśli ojciec płaci alimenty to o pozbawieniu go praw rodzicielskich możecie tylko pomarzyć. A skąd wzięłaś taką bzdurę? Z jakiego paragrafu?? Posiadanie lub nie posiadanie władzy rodzicielskiej nie ma nic wspólnego z płaceniem alimentów! Przykład: matka mojego pasierba płaci alimenty (które nota bene ściaga z niej komornik), a władzy rodzicielskiej sąd ją pozbawił ładnych kilka lat temu. Przykład drugi: dziecko kończy lat 18-e, formalnie jest więc dorosłe, z mocy prawa wygasa więc wobec niego władza rodzicielska, ale alimenty od rodziców dalej mu sie należą, aż do momentu usamodzielnienia się (co w praktyce dla sądu oznacza ukończenie szkoły i zdobycie zawodu). Odpowiedz Link Zgłoś
maminekb Re: co mi daje pozbawienie praw rodzicielskich??? 21.02.05, 22:27 Droga Milcho a słyszałaś kiedyś o tym że seksik bywa zdradliwy i że czasem kobiety ponoszą konsekwencje nie wyboru ojca a wyboru partnera dla siebie? Czasem kobiety nie chca mieć dzieci a tu bach pęka prezerwatywa, albo środki nie zadziałały. I powstaje pytanie co dalej skoro nasz partner nie miał być z założenia ojcem ? Zazwyczaj odpowiedź jest` prosta rodzimy dzieci, odrzucone przez Ojców i one i my musimy się z tym borykać. A jeżeli miałabym uprawiać seks z gościem który jest super kandydatem dla mnie i na ojca to do tej pory byłabym dziewicą. Mam serdecznie powyżej dziurek w nosie krytyki, mam ciężkie życie, pracuję na 5 etatów, padam ze zmęczenia a wszystko dlatego że kiedyś kogoś pokochałam kto okazał się bezwartościowym palantem i co mam sobie z tego powodu codziennie pluć w twarz??? Sorki ale jakoś tak się zirytowałam `chyba przekwitam Odpowiedz Link Zgłoś
milcha1 Re: co mi daje pozbawienie praw rodzicielskich??? 22.02.05, 08:09 Jeśli sypia się z nieodpowiedzialnymi mężczyznami to trudno od nich wymagać aby byli wspaniałymi ojcami i z radością przyjmowali fakt bycia ojcem. W tym sensie kobiety ponoszą odpowiedzialność za to z kim sypiają. Może powinnaś lepiej się zabezpieczać jeśli nie chcesz mieć więcej dzieci. Skoro wiadomo, że w takim przypadku kobieta poniesie największe konsekwencje to po co prowokować los? Odpowiedz Link Zgłoś
pelaga Re: co mi daje pozbawienie praw rodzicielskich??? 22.02.05, 08:28 W swietle obowiazujacego prawa oboje rodzice powinni poniesc taka sama odpowiedzialnosc za dziecko. Z jakiej wiec racji obarczasz tylko matka odpowiedzialnoscia? Facet tak samo czynnie uczestniczyl w "robieniu" tego dziecka. Moze powinien byl sie lepiej zabezpieczyc skoro potem nie przyjmuje z radoscia faktu bycia ojcem i obowiazkow z tego wynikajacych? Po co prowokowal los? Odpowiedz Link Zgłoś
milcha1 Re: co mi daje pozbawienie praw rodzicielskich??? 22.02.05, 08:50 W świetle prawa tak. Ale w rzeczywistości kobieta sama ponosi konsekwencje. A skoro tak jest to trzeba zadbać jak najlepiej o własne bezpieczeństwo w tymn względzie. Sprawa wynika z biologii. Facet nie urodzi dziecka. To nam rośnie brzuch nie im. I żadna siła nie zmusi faceta jeśli tego nie chce to bycia ojcem. Odpowiedz Link Zgłoś
pelaga Re: co mi daje pozbawienie praw rodzicielskich??? 22.02.05, 09:15 A jest tak wlasnie dlatego, ze wszyscy zwalniaja ojcow z obowiazkow. Ja mojego exa nie zwalniam i egzekwuje to, co wyegzekwowac moge i to go bardzo boli. I bedzie bolalo jeszcze przez wiele dlugich lat. Odpowiedz Link Zgłoś
milcha1 Re: co mi daje pozbawienie praw rodzicielskich??? 22.02.05, 09:25 No i bardzo dobrze. Jeśli już dziecko jest na świecie to nie należy im tego odpuszczać. Ale trzeba wyciągać wnioski z własnych doświadczeń i nie obwiniać wszystkich dookoła a siebie zwalniać z odpowiedzialności. Też uważam, że od ojców nie mieszkających z dzieckiem i matką (o ile onie sami nie poczuwają się do takich obowiązków) należy wymagać partycypowania w kosztach utrzymania dziecka, nie należy zwalniać ojca z udziału w wychowaniu dziecka, leczenia, kształcenia i wszelkich obowiązków jakie posiada ojciec w zwykłej rodzinie. jeśli obydwie strony mają trochę oleju w głowie to dla dobra dziecka znajdą wspólny język. Gorzej jeśli tylko jedna strona wykazuje dobrą wolę. Odpowiedz Link Zgłoś
pelaga Re: co mi daje pozbawienie praw rodzicielskich??? 22.02.05, 09:42 > Ale trzeba wyciągać wnioski z własnych doświadczeń i nie obwiniać > wszystkich dookoła a siebie zwalniać z odpowiedzialności. To jak sadze dotyczylo samotnych matek. Milcha o jakim zwalnianiu z odpowiedzialnosci matek piszesz??? Przeciez ta matka czesto jako jedyny rodzic wykonuje wszystkie obowiazki. Coz wiec dziwnego, ze czuje sie czesto rozzalona i ma poczucie niesprawiedliwosci? Ojca mozna zmusic sadownie do jednej jedynej rzeczy: do placenie alimentow i to tez nie kazdego, bo sa tacy, ktorzy aby nie placic zwalniaja sie z pracy. Ja mam komfortowa sytuacje, bo jestem w stanie alimenty sciagac, ale nie uwazam, zeby przez to sama siebie zwolnila z czegokolwiek. Odpowiedz Link Zgłoś
iizaa Re: co mi daje pozbawienie praw rodzicielskich??? 22.02.05, 10:28 Przepraszam Milcha ale czyy Ty wychowujesz sama dziecko??? Bo ja mam jakieś nieodparte wrażenie, że nie. Odpowiedz Link Zgłoś
milcha1 Re: co mi daje pozbawienie praw rodzicielskich??? 22.02.05, 10:51 Już nie. Ale wychowywałam. I mam niestety doświadczenie w tym względzie. Natomiast wiedziałam, że ponoszę odpowedzialnpość za to, że moje dziecko wychowuje się bez ojca, ponieważ zadałam się z nieodpowiednim człowiekiem. Nie winiłam za tylko gatunku męskiego i robiłam wszystko aby stanąć mocno na nogach finansowo. Choć było czasem ciężko. Chciała raczej zwrócić uwagę na to, że nie trzeba zasklepiać się w żalach, złych emocjach. To my wybierałyśmy ojców naszym dzieciom. I musimy to robić b. starnnie bo i tak jak się okzauje - my ponosimy najwiękaszą odpowiedzialność. Trzeba po prostu działać. Odpowiedz Link Zgłoś
iizaa Re: co mi daje pozbawienie praw rodzicielskich??? 22.02.05, 11:59 Nie > winiłam za tylko gatunku męskiego i robiłam wszystko aby stanąć mocno na nogach > Nikt tu nie wini gatunku i kazda robi wszystko żeby na tych nogach stać. Bo inaczej to my byśmy padły a dzieci trafiły do domu dziecka. my ponosimy najwiękaszą odpowiedzialność > . Nie nie, odpowiedzialnośc jest po połowie, bo sama sobie dziecka palcem nie zrobiłaś, i geny są 23 Twoje i 23 faceta. A skoro facet idzie do łózka z kobietą, tu musi liczyć sie z tym, że z tego może sie wziać dziecko. Zwalanie odpowiedzialności na kobietę jest głupie. A dzieckoo mozna miec nawet przy tabletkach anty. Jedyna pewnośc to wstrzemięźliwośc. Zal czasem trudnoo ogarnąć, zwłaszcza kiedy powodów do niego było dużo. Jednak to rozmowa na inny watek , a nie ten o pozbawieniu praw rodzicielskich. I ja powtórzę - ja sie nie czuję odpowiedzialna za to, że ojciec mojej córkim jest emocjonalnym gowniarzem. Odpowiedzialna powinna się czuć za to jego matka i ojciec , że takiego zyciowego pierdołę wychowali, ale nie ja. A z siebie jestem dumna , że wywaliłam go z zycia ii mojego i MOJEJ córki na zbity dziub na zawsze. Odpowiedz Link Zgłoś
milcha1 Re: co mi daje pozbawienie praw rodzicielskich??? 22.02.05, 12:31 Iiza, tak być powinno, że kobieta i mężczyzna ponoszą odpowiedzialność po połowie. Sama wiesz, że to mrzonki. Jaką odpowiedzialność w tej chwili poniosisz za dziecko ty a jaką ojciec dziecka? Choćbyśmy chciały biologii nie przeskoczymy. Poza tym każdy jest kowalem swojego losu i trzeba się zastanowić ci ja zrobiłam, że znalazłam się w atkiej sytaucji, czy mogłam zrobić coś innego. A co mogę zrobić teraz aby ponoiwnie nie znaleźć się w podobnej sytaucji. Masz rację, to rozmowa na inny wątek. Odpowiedz Link Zgłoś
milcha1 Re: co mi daje pozbawienie praw rodzicielskich??? 22.02.05, 12:39 A co do pozbawienia władzy rodzicielskiej to jeśli ojciec płaci regulernie alimenty a widuje dziecko raz na dwa lata to wsytarczy, że przyjdzie na sprawę o pozbaweinie władzy rodzicielskiej i powie, że chce mieć kontakt z dzieckiem i jeśli jest osobą niekaraną, nie znęcał się nad rodziną, nie jest alkoholikiem ani pedofilem to jeśli tego nie chce to żaden sąd nie pobawi go władzy rodzicielskiej. Odpowiedz Link Zgłoś
eq Re: co mi daje pozbawienie praw rodzicielskich??? 22.02.05, 13:15 milcha1 napisała: > A co do pozbawienia władzy rodzicielskiej to jeśli ojciec płaci regulernie > alimenty a widuje dziecko raz na dwa lata to wsytarczy, że przyjdzie na sprawę > > o pozbaweinie władzy rodzicielskiej i powie, że chce mieć kontakt z dzieckiem i > > jeśli jest osobą niekaraną, nie znęcał się nad rodziną, nie jest alkoholikiem > ani pedofilem to jeśli tego nie chce to żaden sąd nie pobawi go władzy > rodzicielskiej. TEORIA Odpowiedz Link Zgłoś
virtual_moth Milcha 22.02.05, 13:46 eq napisała: > milcha1 napisała: > > > A co do pozbawienia władzy rodzicielskiej to jeśli ojciec płaci regulerni > e > > alimenty a widuje dziecko raz na dwa lata to wsytarczy, że przyjdzie na > sprawę > > > > o pozbaweinie władzy rodzicielskiej i powie, że chce mieć kontakt z dziec > kiem > i > > > > jeśli jest osobą niekaraną, nie znęcał się nad rodziną, nie jest alkoholi > kiem > > ani pedofilem to jeśli tego nie chce to żaden sąd nie pobawi go władzy > > rodzicielskiej. Milcha, do tej pory uważałam Twoje wypociny za nieszkodliwą działalność w celu poprawy własnego samopoczucia (podobnie jak to ma miejsce u m-m-m), ale kiedy już zaczynasz pisać bzdury, to musze zaprotestować Wiesz dokładnie co sąd myśli i postanawia? Nie sądzę. Każdy przypadek jest indywidualny, do tego wiele zalezy od samego sądu. Dla jednego sądu fakt, iż ojciec widział dziecko w ciągu dwóch lat raz, będzie wystarczającycm powodem do tego, aby mu władzę odebrać. Inny sąd będzie drążył temat bardziej. Owszem, odebranie władzy rodzicielskiej ojcu nie jest rzeczą prostą, ale też nie niemożliwą, zwłaszcza jeśli dzieckiem kompletnie się nie interesuje (mimo płacenia alimentów). Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
milcha1 Re: Milcha 22.02.05, 15:53 Od sądu zależy naprawdę niewiele. Sąd opiera się na dowodach. Poczytaj sobie kodeks rodzinny, porozmawiaj z prawnikiem i może wtedy będzie jakaś płaszczyzna do rozmowy z tobą na ten temat. Jest orzecznictwo sądów w danych kwestiach, ponieważ w pewnych sprawach orzeka się standardowo. I w takim przypadku, który ci opisałam sąd ojca nie pozbawi władzy rodzicielskiej chyba, że on sam się na to zgodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
milcha1 Re: Milcha 22.02.05, 18:23 Właśnie nie teoria lecz orzecznictwo. Sąd wydaje wyroki poruszając się w obrębie prawa. Przepisy w pewnych kwestiach nie są sprecyzowane. Ale z praktyki sądów wynika, że orzeka się tak lub inaczej. Natomiast mogę ci podac art. z k.r.o. W W myśl art. 111 paragraf 1 1 k.r.o. są trzy przyczyny pozbawienia władzy rodzicielskiej: -trwała przeszkoda w wykonywaniu władzy rodzicielskiej np. całkowity brak kontaktu przez okres trudny do przewidzenia np. wieloletnia kara pozbawienia wolności, porzucenie dziecka, poważne schorzenie psychiczne - nadużywanie władzy rodzicielskiej- wykorzystywanie dziecka do czynów nierządnych, znęcanie się nad dzieckiem, wychowywanie dziecka w nienawiści do drugiego rodzica - rażące zaniedbywanie obowiązków- chodzi o wielokrotne zaniedbywanie obowiązków rodzicielskichnp. narkomania, alkoholizm, zaniedbania muszą być poważne i nacechowane nasileniem złej woli, uporczywoscią. Odpowiedz Link Zgłoś
virtual_moth Re: Milcha 22.02.05, 18:43 milcha1 napisała: > - rażące zaniedbywanie obowiązków- chodzi o wielokrotne zaniedbywanie > obowiązków rodzicielskichnp. narkomania, alkoholizm, zaniedbania muszą być > poważne i nacechowane nasileniem złej woli, uporczywoscią. skąd wiadomo, ze chodzi o narkomanię, alkoholizm itp? A może chodzi o to, ze tatuś nie ma pojęcia o tym, jak ma na nazwisko jego lekarz, wychowawca, jaka jest jego ulubiona potrawa, kiedy chodzi spać, z kim sie przyjaźni, kiedy ma imieniny, czy jest na coś uczulone, jak często choruje itd. To jest właśnie efekt "rażącego zaniedbywania obowiązków" i jeśli jeszcze do tego nie widuje dziecka przez rok z hakiem, to ja wątpię, żeby nie znalazł sie sędzia, który pozbawi takiego ojca władzy. Uważam, że mieszasz w mózgach ludziom wypowiedziami, ze facet musi być pijakiem, narkomanem lub psychopatą, aby odebrać mu władzę. Ja wniosłam właśnie o pozbawienie władzy. Tatuś widywał dziecko raz na 3-4 miesiące, ostatnio przerwa sie wydłuża. Uważam, ze mam solidne podstawy do tego, aby sąd do wniosku się przychylił. Uważasz, że jeśli się przychyli, to to będzie precedens na skalę kraju? Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
milcha1 Re: Milcha 22.02.05, 19:08 Kobieto, musiałaś wziąć do tej sprawy adwokata. Niech więc Ci wytłumaczy co to jest rażące zaniedbywanie obowiązków rodzicielskich oraz co to znaczy orzecznictwo. Mogę ci od razu napisać, że jeśli ojciec płacił alimenty regularnie, nie przez komornika, od czasu do czasu widywał dziecko i kategorycznie sprzeciwi się odbieraniu mu władzy rodzicielskiej oraz wyrazi chęć kontaktu z dzieckiem to żadnego precedensu nie będzie, bo sądy tak właśnie orzekają a ty wyjdziesz na pieniaczkę. Trzeba było zorientować się trochę w tym zagadnienie. A tak stracisz kasę na adwokata i jeszcze nic nie zyskasz. Odpowiedz Link Zgłoś
virtual_moth Re: Milcha 22.02.05, 19:37 Mój przykład może nie był najszczesliwszy, bo ojciec mojego dziecka alimentów nie płaci. W sądzie powie (o ile się pojawi), że nie płacił, bo nie ma pracy i pieniedzy, za to ma zdiagnozowaną depresję (prawda). Powie też, że oczywiście, kocha córkę i nie zgadza się na pozbawienie praw. Adwokata nie mam. Oczywiście pewności nie mam, że sąd go praw pozbawi, ale wiem, że duże szanse istnieją. Co do tych, którzy nie interesują się dziećmi, ale płacą alimenty, to naprawdę nie wiem z którego sufitu wzięłaś, że nie ma szans na pozbawienie ich władzy rodzicielskiej. Uważasz, że po roku czy dwóch niewidywania dziecka sąd ZAWSZE orzeka na jego korzyść, jeśli tylko biedaczek zezna, że on "chciał, ale nie wyszło, ale taraz to bedzie się interesował"? Jeśli tak uważasz, to nie moja broszka. Uznałam jednak, że muszę sie odezwać, aby inni wiedzieli, że są różne opinie na ten temat. Odpowiedz Link Zgłoś
milcha1 Re: Milcha 22.02.05, 19:45 Kobieto, nie piszę o swoich poglądach tylko wykładam ci jak Abel....... że takie jest orzecznictwo sądów. Moja opinia nie ma tu nic do rzeczy. jak będzie w twoim przypadku - nie wiem. Ale to czysta głupota w tak ważnej sprawie nie zasięgnąć chociażby rady adwokata- kosztuje 80-150 zł. Czy wieśz, że jeśli przegrasz sąd może obciążyć cię kosztami postępowania i RODK, bo na pewno sąd będzie wnosił o badania w RODK? Odpowiedz Link Zgłoś
virtual_moth Re: Milcha 22.02.05, 20:21 milcha1 napisała: > Kobieto, nie piszę o swoich poglądach tylko wykładam ci jak Abel....... że > takie jest orzecznictwo sądów. Skoro to nie Twoje poglądy, czyli powołujesz się na jakieś ogólno znane fakty, wypadałoby podać ich źródło. Ja też sobie moge napisać, że ksieżyc składa się w 98% z sera gouda i stwierdzić, że to nie mój poglad, tylko takie są fakty > jak będzie w twoim przypadku - nie wiem. A co na to orzecznictwo sądowe? > Ale to czysta głupota w tak ważnej > sprawie nie zasięgnąć chociażby rady adwokata- kosztuje 80-150 zł. Skąd wiesz że nie zaciagnęłam rady specjalisty? > Czy wieśz, że jeśli przegrasz sąd może obciążyć cię kosztami postępowania i > RODK, bo na pewno sąd będzie wnosił o badania w RODK? Milcha, widzę, że widziałaś mój pozew i nawet wiesz o co wniosłam (bo kto powiedział, że TYLKO o pozbawienie praw?). Dodatkowo wiesz kto sprawę przegra i kto za nią zapłaci. Za ewentualne porady prawne powinnaś brać nie 100 zł, ale tysiąc, o ile w ramach porady postawisz jeszcze tarota Odpowiedz Link Zgłoś
olvi Re: Milcha 22.02.05, 20:17 to ja jednego nie rozumiem. Przepraszam, ze tak sie wcinam w watek - ale skoro pozbawienie praw rodzicielskich jest takie proste, to skad w domach dziecka mnostwo dzieci, ktore nie moga byc adoptowane, gdyz rodzicow nie mozna pozbawic praw rodzicielskich? A jedyna przeslanka - czesto - jest to, ze przysylaja dziecku kartke na swieta albo je raz czy dwa razy na rok odwiedza? I sadom to juz wystarcza jako dowod na istnienie wiezi??? Odpowiedz Link Zgłoś
virtual_moth Re: Milcha 22.02.05, 20:24 olvi napisała: > to ja jednego nie rozumiem. Przepraszam, ze tak sie wcinam w watek - ale skoro > pozbawienie praw rodzicielskich jest takie proste, Momencik. Ja nie twierdzę, ze pozbawienie praw ojca jest proste. Proste? Jednak, jak mi się wydaje, prostsze niż pozbawienie praw rodzicielskiech matki, która to rzeczywiście musi mieć na koncie co najmniej napad z bronią w ręku, aby pozbawić ją władzy rodzicielskiej. Być moze stąd problem, o którym mówisz? Odpowiedz Link Zgłoś
omama Re: Milcha 23.02.05, 09:31 To jest zupełnie inny temat. Ale: 1. chętncyh do adopcji dzieci z domu dziecka starszych niż rok - dwa - trzy jest niewielu. Kolejki czekają na zdrowe noworodki - nie na dzieci z zaawansowaną chorobą sierocą. Mało jest też chętnych do adopcji rodzeństwa. 2. Dom dziecka niekoniecznie ma środki i werwę, żeby walczyć o odebranie praw rodzicom 3.DD może też - niestety - nie chcieć pozbyć się dzieci z któryh żyje. Dlatego m.in. jest wciaż wiele dużych DD a bardzo mało DD rodzinnych. Pamietam taką przerażającą sprawę, kiedy DD powiedział - zgodzimy się na oddanie rodzeństwa do rodziny zastępczej, jeżeli dostaniemy inne dzieci. To jest kwestia etatów, niestety. Odpowiedz Link Zgłoś
milcha1 Re: Milcha 23.02.05, 08:12 Niestety, nie mogę ci podać. Za dużo pisania. Udaj się do adwokata. Udzieli ci dokładnej porady i przytoczy konkretne przykłady. Co do virtual moth. Nie denerwuj się tak. TTo prawda, że łatwiej pozbawić władzy rodzicielskiej ojca niż matkę, oczywiście w polskich sądach rodzinnych. Nie wystraczy jednak samo widzimisię matki. Muszą być konkretne, poważne zarzuty. To co opisałam wyżej. To są obowiązuujące przepisy. Nie widziałam twojego pozwu i nie napisałam, że w twojej sprawie to niemożliwe. Natomiast opisałam ci w jakiej sytacji sąd rodzinny ojca władzy rodzicielskiej nie pozbawi. I nie są to moje wymysły tylko wyroki i postanowienia sądów. A co do kosztów sądowych bywa różnie. Sąd może przerzucić je na koszt państwa, może podzielić po połowie a może obarczyć stronę wnoszącą pozew zwłaszcza w takiej sytaucji, kiedy osoba wnosząca sprawę jest pieniaczem. Chodzi o to, żeby koszty sądowe ostudziły ją i zastanowiła się zanim znowu założy jakąś beznadziejną sprawę. W sprawach o pozbawienie władzy rodicielskiej sąd prawie zawsze kieruje na badania RODK, które to badania kosztują i są doliczane do kosztów sądowych. Być może to co napisałam jest nie po twojej myśli ale nie denerwuj się na mnie tylko zastanów się czy gra jest warta świeczki. Jest to b. stresujące dla dzieci. Czasami na wniosek jednej ze stron dziecko może być przesłuchane przez sędziego w obecności psychologa. Także trzeba też pomyśleć o tym jak dziecko zniesie taką syatuację. Odpowiedz Link Zgłoś
virtual_moth Re: Milcha 23.02.05, 12:45 milcha1 napisała: > Niestety, nie mogę ci podać. Za dużo pisania. Udaj się do adwokata. Udzieli > ci dokładnej porady i przytoczy konkretne przykłady. Tak, to znamienne, że osoba przytaczająca tezę, sugeruje dyskutantowi, aby sam sobie ją udowodnił Jeśli nie jesteś w stanie udowodnić w dyskusji, że Twoje racje opierają się na ogólno znanych faktach, to uczciwiej byłoby, abyś pisała tylko w swoim imieniu. > Co do virtual moth. Nie denerwuj się tak. Tak jest, pani doktor. > Nie wystraczy jednak samo widzimisię matki. Szkoda, że nie zauważyłaś, iż uważam podobnie. > Muszą być konkretne, poważne > zarzuty. To co opisałam wyżej. To są obowiązuujące przepisy. Czy w przepisach jest mowa o koniecznym alkoholizmie/narokomani/chorobie psychicznej ojca, aby można było go pozbawić władzy rodzicielskiej? > opisałam ci w jakiej sytacji sąd rodzinny ojca władzy rodzicielskiej > nie pozbawi. I nie są to moje wymysły tylko wyroki i postanowienia sądów. I właśnie o to mi chodzi. Ja WIEM, ze to nie jest proste, pozbawić ojca władzy rodzicielskiej i trzeba miec dowody na zaniedbywanie dziecka przez ojca. Uczulam natomiast, że to wcale nie jest NIEMOŻLIWE, nawet jeśli ojciec dziecka nie jest alkoholikeim/narkomanem i płaci alimenty. Ty z uporem maniaka twierdzisz, że to niemożliwe, przytaczając koronny argument, że "sądy tak orzekają" i finito. Chyba nie chce mi sie juz w ten sposób dysutować > A co do kosztów sądowych bywa różnie. Sąd może przerzucić je na koszt państwa, > może podzielić po połowie a może obarczyć stronę wnoszącą pozew zwłaszcza w > takiej sytaucji, kiedy osoba wnosząca sprawę jest pieniaczem. Chodzi o to, żeby > koszty sądowe ostudziły ją i zastanowiła się zanim znowu założy jakąś > beznadziejną sprawę. Nie rozumiem po co ten wykład? > W sprawach o pozbawienie władzy rodicielskiej sąd prawie zawsze kieruje na > badania RODK, które to badania kosztują i są doliczane do kosztów sądowych. > Być może to co napisałam jest nie po twojej myśli ale nie denerwuj się na mnie > tylko zastanów się czy gra jest warta świeczki. Nie przejmuj się aż tak bardzo moimi nerwami, a tym bardziej stanem portfela. Nie masz zielonego pojęcia jakiejś treści złożyłam pozew i jakie zawierał wnioski. Nie wiesz jakie okoliczności mnie do tego skłoniły, a z łatwością przewidujesz sprawę w RODK. Ten fakt chyba już wystarczy innym, aby nie traktować Twoich słów poważnie. > Jest to b. stresujące dla dzieci. Czasami na wniosek jednej ze stron dziecko > może być przesłuchane przez sędziego w obecności psychologa. Także trzeba też > pomyśleć o tym jak dziecko zniesie taką syatuację. Znaczy, że np. niemowlaki i dzieci bardzo małe (nie potrafiące jeszcze mówic) również są "przesłuchiwane" przez sędziego? Wydaje mi się, że swoje rewelacje opierasz na jednej znanej Ci sprawie, bo nawet zapomniałaś, że dzieci wcale RODKa nie muszą traumatycznie przeżywać, bo bywają na to po prostu za małe EOT Odpowiedz Link Zgłoś
milcha1 Re: Milcha 23.02.05, 13:08 Znam zagadnienie, ponieważ zetknęłam się z tego rodzaju sprawami kilka razy. Znam opinię prwaników i sędziów oraz kuratorów. Nie jestem jednak p[rawnikiem i jeśli ktoś chce fachowej porady musi udać się do adwokata. Nigdzie nie napisałam, że dzieci zawsze są przesłuchiwane przez sędziego. Mogą być na wniosek jednej ze stron przy zgodzie drugiej strony. Nie napisałam, że sędzia przesłuchuje niemowalaki. Nie wiem skąd ta agresja w tobie. padło pytanie na forum więc odpowiedziałam. Widocznie koniecznie chcesz się przekonać że jest inaczej. Gdy będziesz miała I sprawę to się dowiesz. Nie osądzam tu twoje sprawy. Piszę ogólnie. Nie potrafisz tego odróżnić. Jeśli dziecko jest niemowlakiem lub kilkumiesięczne a ojciec płaci alimenty i od czasu do czasu chce się z nim spotykać to tym bardzij sąd ni4 poizbawi go władzy rodzicielskiej bo się wywi,ązuje z części swoich obowiązków. Natomiastalkoholizm lub narkomania jest przykładem rażącego zaniedbywania obowiązków rodzicielsikch prowadzące do braku zainteresowania się dzieckiem jego życiem, zachowaniem. Zaniedbania muszą być nacechowane złą wolą i uporczywo.ścią. Patrz na postanowienia Sądu Najwyższego. Odpowiedz Link Zgłoś
virtual_moth Re: Milcha 23.02.05, 13:35 milcha1 napisała: > Znam zagadnienie, ponieważ zetknęłam się z tego rodzaju sprawami kilka razy. > Znam opinię prwaników i sędziów oraz kuratorów. Znasz opinię wszystkich sędziów i wszystkie interesujące nas przypadki? > Nie jestem jednak p[rawnikiem i jeśli ktoś chce fachowej porady musi udać się > do adwokata. Nie musiałaś pisać, iż nie jesteś prawnikiem. > Nigdzie nie napisałam, że dzieci zawsze są przesłuchiwane przez sędziego. Tak, napisałaś, że czasami są przesłuchiwane (to już jakiś postęp, wobec wcześniejszego "zawsze" Nie rozumiem tylko po co o tym wpsomniałaś. Przecież to oczywiste, że jeżeli sąd tak postanowi, to sprawa jest kierowana do RODK. Chciałas nieść kaganek oświaty? > Nie wiem skąd ta agresja w tobie. Ja też nie wiem. Myślałam, że jestem znieczulona na wszechobecny beton umysłowy > padło pytanie na forum więc odpowiedziałam. A ja napisałam, że się z Twoim zdaniem nie zgadzam. W czym problem? > Widocznie koniecznie chcesz się przekonać że jest inaczej. Jeśli miałabyś argumenty, pewnie bym się przekonała, dlaczego nie. Póki co Twoim jedynym argumentem jest to, że "sąd tak orzeka". > Gdy będziesz miała I sprawę to się dowiesz. Dziękuję za oświecenie. Jestem po pierwszej sprawie i nic jeszcze nie wiem Czyżby precedens? > Nie osądzam tu twoje sprawy. Piszę ogólnie. I to jest właśnie meritum sprawy. Piszesz OGÓLNIE, a to IMHO podstawowy błąd. Każda sprawa bowiem jest indywidualna i po to sądy w ogóle istnieją, aby je indywidualnie rozpatrywać, opierając się na prawie. A w prawie nie jest dokładnie sprecyzowane, co dokładnie oznacza "rażące zaniedbywanie obowiązków". To ocenia sąd na podstawie okoliczności sprawy. Nie można zatem napisać, że ZAWSZE sąd orzeka tak a nie inaczej, zwłaszcza na podstawie tak małej ilości danych jak "płaci alimenty, nie pije, nie ćpa i jest zdrowy umysłowo". Na przykładzie mojej sprawy dokładnie udowodniłam, że Twoje procesy myślowe pozostawiają wiele do życzenia. Opisałam Ci zaledwie 1% tej sprawy, bez szczegółów determinujących jej dalszy przebieg, a Ty już wyciagasz wnioski (przegranie sprawy, RODK). > Jeśli dziecko jest niemowlakiem lub kilkumiesięczne a ojciec płaci alimenty i > od czasu do czasu chce się z nim spotykać to tym bardzij sąd ni4 poizbawi go > władzy rodzicielskiej bo się wywi,ązuje z części swoich obowiązków. Nie mówimy o takiej sytuacji. Mówimy tu o ogóle sytuacji, w której facet płaci, a nie widział dziecka dajmy na to od ponad roku (choć miał możliwość). To ogół, ale każdą sprawę należy traktować indywidualnie. Generalnie miałam na myśli sprawę Pelagi, kiedy to ojciec dziecka to dziecko totalnie olał (zdaje się, że od ponad roku dziecka nie widział), choć alimenty PŁACI. Uważam, ze w tej konkretnej sytuacji Pelaga miałaby szanse wygrać sprawę o pozbawienie, albo chociaż ograniczenie władzy rodzicielskiej. Ty uważasz, że ABSOLUTNIE nie. Na jakiej podstawie? (tak, wiem, sądy tak orzekają w tych kilku przypadkach, które znasz Inna sprawa, ze akurat u Pelagi sąd jest proojcowski, tatuś z tendencjami do mszczenia się, więc wszyscy taką sprawę Peladze odradzaliśmy. Nikt jednak nie powiedział, że taką sprawę Pelaga by na pewno przegrała. Ty tak twierdzisz. > Zaniedbania muszą być nacechowane złą wolą i uporczywo.ścią. No i git. Czy uważasz, że celowe i świadome całkowite zrezygnowanie z kontaktów z dzieckiem nie jest nacechowane złą wolą i uporczywoiścią? Bo ja nie wiem. To orzeka sąd, że się tak wyrażę Odpowiedz Link Zgłoś
milcha1 Re: Milcha 23.02.05, 13:53 Pisałam o pozbawieniu władzy rodzicielskiej. Ograniczenie władzy rodzicielskiej w takiej sytuacji jest możliwe. Ale to dwie różne kwestie. > z dzieckiem nie jest nacechowane złą wolą i uporczywoiścią? Bo ja nie wiem. To > orzeka sąd, że się tak wyrażę No własnie ale taki przypadek nie jest ani nie był jedunu. Sądy orzekają wg. pewnego wzorca poruszając się w granicach prawa. Więc można z dużym prawdopodobieństwem stwierdzić jaki będzie wyrok. Ale ty i tak wiesz lepiej. A kjak zostanie wydany wyrok nie po twojej myśli to go pewnie nie przyjmiesz do wiadomości. O rety, współczuję twojemu dziecku i ojcu dziecka. Pewnie chciałby mieć mieć udział w wychowaniu dziecka ale miec przeboje z taką mamuśką to może być za wiele dla psychiki biednego człowieka. Odpowiedz Link Zgłoś
virtual_moth Re: Milcha 23.02.05, 14:21 milcha1 napisała: > Sądy orzekają wg. > pewnego wzorca poruszając się w granicach prawa. Więc można z dużym > prawdopodobieństwem stwierdzić jaki będzie wyrok. I o to mi chodziło, a nie o kategoryczne stwierdzenie "zawsze tak orzekają". Czyli jednak nie zawsze, bo zależy to od okoliczności sprawy. > Ale ty i tak wiesz lepiej. A kjak zostanie wydany wyrok nie po twojej myśli > to go pewnie nie przyjmiesz do wiadomości. Nawet jeśli nie przyjmę do wiadomosci, to jaki masz z tym problem? > O rety, współczuję twojemu dziecku i ojcu dziecka. > Pewnie chciałby mieć mieć > udział w wychowaniu dziecka ale miec przeboje z taką mamuśką to może być za > wiele dla psychiki biednego człowieka. I tu masz rację. Chciałby miec udział w wychowywaniu, a jakże. Biedaczek jednak nie może, siła wyższa - bo wredna matka dziecka pozew do sądu złożyła A jak wiadomo, pozew w sadzie uniemozliwia składanie wizyt dziecku. Napisz jeszcze coś o mojej sytuacji, moze przesłać ci skan moich dłoni? Wróżysz z prawej czy lewej ręki? Odpowiedz Link Zgłoś
done2 Re: Milcha 23.02.05, 14:17 Mam pytanie do virtual_moth. Co Tobie da odebranie praw ojcu Twojego dziecka (oprócz satysfakcji)? Odpowiedz Link Zgłoś
pelaga Re: Milcha 23.02.05, 14:18 Wiele innych rzeczy niezwiazanych z satysfakcja, ale zrozumienie tego przekracza mozliwosci niektorych ludzi. Odpowiedz Link Zgłoś
virtual_moth Re: Milcha 23.02.05, 14:25 done2 napisała: > Mam pytanie do virtual_moth. Co Tobie da odebranie praw ojcu Twojego dziecka > (oprócz satysfakcji)? Skąd naiwne przypuszczenie, że nie kieruję sie tylko zemstą? Przecież wredne exsiary wnoszą o pozbawienie władzy TYLKO dla satysfakcji, oraz, oczywiście, aby zaszkodzić własnemu dziecku Odpowiedz Link Zgłoś
lubstej Re: Milcha 23.02.05, 14:40 virtual, pamietam twoja "zarliwa" dyskusje na ojcowej stronie wtedy wydawalo sie ze cos zrozumialas chyba roszczeniowa atmosfera tego forum wplywa dosc zwodniczo zycze wszystkiego dobrego dla waszego dziecka Odpowiedz Link Zgłoś
virtual_moth Re: Milcha 23.02.05, 15:02 lubstej napisała: > virtual, pamietam twoja "zarliwa" dyskusje na ojcowej stronie > wtedy wydawalo sie ze cos zrozumialas A skad wniosek, że rozumieć przestałam? > chyba roszczeniowa atmosfera tego forum wplywa dosc zwodniczo Na kogo wpływa zwodniczo? > zycze wszystkiego dobrego dla waszego dziecka Dziękuję Odpowiedz Link Zgłoś
m-m-m Re: Milcha 24.02.05, 09:02 chyba roszczeniowa atmosfera tego forum wplywa dosc zwodniczo Trafiony zatopiony ! Odpowiedz Link Zgłoś
done2 do: virtual_moth 23.02.05, 14:50 Ja poważnie pytałam. Nie wiem dlaczego wszystko w ten sposób odbierasz. Nie każde pytanie albo stwierdzenie odmienne od Twojego musi być złośliwe. Odpowiedz Link Zgłoś
virtual_moth Re: do: virtual_moth 23.02.05, 14:59 done2 napisała: > Ja poważnie pytałam. Nie wiem dlaczego wszystko w ten sposób odbierasz. Nie > każde pytanie albo stwierdzenie odmienne od Twojego musi być złośliwe. Nie twierdziłam, że Twoje pytanie było zlośliwe. Skąd ten pomysł?;-P Poza tym nie mam ochoty odpowiadać. Odpowiedz Link Zgłoś
milcha1 Re: do: pelagi 23.02.05, 15:09 Rozimiem, co może dać tobie oraz dziecku pozbawienie władzy rodzicielskiej ojca twojego dziecka. Przeczytałam kilka twoich postów. I rozimiem, że są takie sytuacje, kiedy to jest potrzebne do normalnego funkcjonowania rodziny. Ale ty się nie zacietrzewiasz tak jak virtual moth. Mimo, że jej nie atakowałam lecz starałam się przekazać informacje, ona wszystko odbierała osobiściw. Zresztą nie tylko ode mnie. Szkoda, że nie chciała całej syt. przedstawić na forum. Ale to jej prawo. Odpowiedz Link Zgłoś
virtual_moth Re: do: pelagi 23.02.05, 15:14 milcha1 napisała: > Szkoda, że nie chciała całej syt. przedstawić na forum. Po co miałabym to robić? Abyś łaskawie przyznała mi rację i pogratulowała dobrego wyboru? Poza tym wydawało mi się, że świetnie się orientujesz w mojej sytuacji, na tyle, aby mnie ostrzegać przed RODKiem i kosztami sądowymi. Zresztą - nie moja broszka, nie ja się ośmieszam. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
pelaga Re: do: pelagi 23.02.05, 20:53 > Ale ty > się nie zacietrzewiasz tak jak virtual moth. A mikawi, naturella i lubstej zdaje sie uwazaja, ze sie zacietrzewiam )) Kazdy sie zacietrzewia (jedni tylko mocniej inni mniej), jak sytuacja dotyczy jego i jak jemu probuje sie udowodnic, ze jest wielbladem. Sytacje Virtual znam i uwazam, ze jej pozbawienie, czy raczej nienadanie wldzy rodzicielskiej ojcu jest jeszcze bardziej do normalnego zycia potrzebne niz mi. Ja na razie nie mam klopotu z exem, bo nie mam z nim zadnego kontaktu, z jego wyboru. Odpowiedz Link Zgłoś
g0sik Re: Milcha 23.02.05, 15:22 Możliwe, pamiętam z Twoich wcześniejszych postów ogromną determinacjię i oczekiwanie na powrót cudzołożnika (o ile pamiętam, mężem nie był), więc może w pierwszej kolejności zemsta? Odpowiedz Link Zgłoś
virtual_moth Re: Milcha 23.02.05, 15:25 g0sik napisała: > Możliwe, pamiętam z Twoich wcześniejszych postów ogromną determinacjię i > oczekiwanie na powrót cudzołożnika (o ile pamiętam, mężem nie był), więc może > w pierwszej kolejności zemsta? Cudzołożnik jest na rekonwalescencji i jest niezdolny do podejmowania wiążących decyzji;-P Oczywiście, że się mszczę. Czy pisałam, że nie? Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
milcha1 Re: Milcha 23.02.05, 20:26 Może jeszcze wróci.Nie trać nadziei. Teraz rozumiem. Stąd ta frustracja i złośliwość. To minie. Czy mogę ci w jakiś sposób pomóc? Odpowiedz Link Zgłoś
pelaga Re: Milcha 23.02.05, 20:56 Nie uwazam Milcha zeby fakt, ze jakis facet porzucil swoja kobiete i swoje dziecko, nie bral udzialu w jego utrzymaniu i wychowaniu, byl powodem do kpin. Jesli poczulas sie przez ten tekst lepiej, to gratuluje ci dobrego samopoczucia. Odpowiedz Link Zgłoś
milcha1 Re: Milcha 24.02.05, 08:03 Nie pisuję, żeby poczuć się lepiej. Ale najwyraźniej virtual moth odpowiedzi na moje posty poprawiają samopoczucie. Jak sama napisała uczepiła się mnie zupelnie bezinteresownie. Jeśli mogę być dla niej wentylem bezpieczeństwa a przez to pozbędzie się ngetywnych emocji to bardzo proszę. Jednocześnie prepraszam za tę uwagę, rzeczywiście inne osoby na tym forum mogły poczuć się urażone. Odpowiedz Link Zgłoś
m-m-m Re: Milcha 24.02.05, 08:55 do tej pory uważałam Twoje wypociny za nieszkodliwą działalność w celu poprawy własnego samopoczucia (podobnie jak to ma miejsce u m-m-m), Z wzajemnością Odpowiedz Link Zgłoś
tata_malolata Re:milcha1/maminekb/virtual_moth i wszystkie Panie 24.02.05, 10:45 milcha1/maminekb/virtual_moth i wszystkie pozostałe Panie uczestniczące w tym dość już długim wątku - do licha, przepraszam - ale muszę wtrącić swoje trzy grosze w kilku kwestiach: 1) kwestia wyboru mężczyzny "na ojca" Prawdą jest, że JESTEŚCIE ODPOWIEDZIALNE za wybór, którego dokonałyście. Tak jak ja jestem odpowiedzialny, za to, że wybrałem kilkanaście lat temu "najsuperowszą" dziewczynę, która potem.. mnie zdradziła, wyrzuciła, próbuje wykluczyć z życia dziecka. NIGDY BYM SIĘ TEGO NIE SPODZIEWAŁ. Tak jak pewnie i Wy wtedy nie byłyście w stanie tego przewidzieć co zdarzy się z Waszymi mężami. A może powinienem był coż zauważyć gdybym nie był zauroczony ? Owszem - dziś gdy mam tą wiedzę, którą mam, to doświadczenie, i dostrzegm pewne przesłanki z przeszłości na które wówczas byłem zaślepiony - CHYBA NIGDY NIE OŻENIŁBYM SIĘ z najpiekniejszą kobietą świata tylko z najmądrzejszą Przy tym wszystkim nie zmienia to mojego dzisiejszego stanowiska - dla dobra rodziny przełknąłbym już to wszytko, zaakceptował wady, zapomniał winy. Po prostu myślę, że dożywotnio jestem JEDNAK odpowiedzialny za swój wybór a nawet gdybym chciał machnąć ręką to nie mogę - przecież MUSIMY razem wychowywać dziecko i do czasu gdy ono "wyfrunie z gniazda" nie mam prawa się obrażać, nie mam prawa myśleć o sobie bo JEDNAK mam pewne zobowiązania. 2) kwestia wyboru tzw. "partnera-niemęża" i "wpadki" No cóż maminku i inne tak myślące Panie. Jesteście produktem wspóczesnej cywilizacji i niestety takich kobiet są tysiące... wiem i widzę. Niestety "lekkość obyczajów" jest przerażająca. Przerażające jest jak kobiety "polują na samców"... Mówi się o mężczyznach jako tych, których instynkt pcha do zdobywania, zaspokajania... Tak jest ale to co wyprawiają kobiety jest porównywalne. Gdy zostałem sam i "otoczenie" zyskało świadomość, że jest w zasiegu .... (czterech liter) wolny samiec zobaczyłem coś zadziwiającego - stateczne zamężne księgowe, niby niewinne młode sekretarki, żony kolegów (sic!) - wszystko to flirtuje a niekiedy posuwa się do niedwuznacznych propozycji. TRWOGA i w sumie obrzydliwość - gdy wyobrażę sobie, że moja żona robiła to samo u siebie w pracy, w kręgu towarzyskim, za moimi plecami. A gdzie są te, które chcą by "to coś" trwało całe życie ????? 3) kwestia ograniczenia praw - Milcha ma w tej kwestii dużo racji. Tzw. praktyka orzecznicza jast taka, iż sądy NA SZCZĘŚCIE nie ograniczają praw zbyt pochopnie. Piszę "na szczęście" bo o ile w przypadku tatusia - niebieskiego ptaka, który znika na lata i nie chce utrzymywać dziecka może byłoby to słuszne o tyle nadużywanie wniosków o ograniczenie praw jest nagminne i wynika z czystej chęcie "dowalenia" i zrobienia na złość. I tak jak ja - przez tych właśnie niebieskich ptaków (na zasadzie odpowiedzialności zbiorowej) jestem bez szans w kwestii sprawowania opieki, tak Wy drogie Panie - które macie POWAŻNE problemy i RZECZYWISTĄ potrzebę ograniczenia praw owym niebieskim ptakom - jesteście bez szans przez te matki, które robią sobie prywatną zemstę rękami Temidy. Pozdrowienia P.S. A tak poza tym - strasznie się czasem zacietrzewiacie dziewczynki Odpowiedz Link Zgłoś
chalsia Re:milcha1/maminekb/virtual_moth i wszystkie Pani 24.02.05, 10:52 1) kwestia wyboru mężczyzny "na ojca" > Prawdą jest, że JESTEŚCIE ODPOWIEDZIALNE za wybór, którego dokonałyście. Tak > jak ja jestem odpowiedzialny, za to, że wybrałem kilkanaście lat > temu "najsuperowszą" dziewczynę, która potem.. mnie zdradziła, wyrzuciła, > próbuje wykluczyć z życia dziecka. NIGDY BYM SIĘ TEGO NIE SPODZIEWAŁ. Tak jak > pewnie i Wy wtedy nie byłyście w stanie tego przewidzieć co zdarzy się z > Waszymi mężami. A może powinienem był coż zauważyć gdybym nie był zauroczony ? > Owszem - dziś gdy mam tą wiedzę, którą mam, to doświadczenie, i dostrzegm pewne > > przesłanki z przeszłości na które wówczas byłem zaślepiony - CHYBA NIGDY NIE > OŻENIŁBYM SIĘ z najpiekniejszą kobietą świata tylko z najmądrzejszą Przy tym > > wszystkim nie zmienia to mojego dzisiejszego stanowiska - dla dobra rodziny > przełknąłbym już to wszytko, zaakceptował wady, zapomniał winy. Po prostu > myślę, że dożywotnio jestem JEDNAK odpowiedzialny za swój wybór a nawet gdybym > chciał machnąć ręką to nie mogę - przecież MUSIMY razem wychowywać dziecko i do > > czasu gdy ono "wyfrunie z gniazda" nie mam prawa się obrażać, nie mam prawa > myśleć o sobie bo JEDNAK mam pewne zobowiązania. Ale to ma związek tylko i wyłacznie z trafnością/nietrafnością wybrania kogoś NA PARTNERA/PARTNERKĘ i niekoniecznie może swiadczyć o tym czy dany osobnik/osobniczka będzie dobrym/złym ojcem. Rzeczywiście w najlepszej sytuacji pod tym względem są ci, którzy planują związek z osobą już mającą dziecko, bo na podstawie stosunku rodzica do dziecka mogą mieć jakieś przemyślenia. Ale to wcale nie gwarantuje, że taka osoba będzie równie dobrym partnerem jak jest rodzicem. Chalsia Odpowiedz Link Zgłoś
milcha1 Re:milcha1/maminekb/virtual_moth i wszystkie Pani 24.02.05, 11:17 Jeszcze jedno. Nie można odebrać władzy rodzcielskiej ojcu, który takiej władzy nie posiada. jeśli ojciec nie uznał dziecka w USC to nie posiada władzy rodzicielskiej a więc nie ma mu czego odbierać. Odpowiedz Link Zgłoś
virtual_moth Re:milcha1/maminekb/virtual_moth i wszystkie Pani 24.02.05, 12:54 milcha1 napisała: > Jeszcze jedno. Nie można odebrać władzy rodzcielskiej ojcu, który takiej władzy > > nie posiada. jeśli ojciec nie uznał dziecka w USC to nie posiada władzy > rodzicielskiej a więc nie ma mu czego odbierać. Dziękujemy za kolejny kaganek oświaty. Napisz jeszcze, Milcha, jakie są konsekwencje uznania dziecka przez ojca przed sądem. Czyżby z automatu sąd pozbawiał go władzy tylko dlatego, ze uznał dziecko w sądzie, a nie w USC? Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
virtual_moth Re:milcha1/maminekb/virtual_moth i wszystkie Pani 24.02.05, 12:47 tata_malolata napisał: > 3) kwestia ograniczenia praw - Milcha ma w tej kwestii dużo racji. Tzw. > praktyka orzecznicza jast taka, iż sądy NA SZCZĘŚCIE nie ograniczają praw > zbyt pochopnie. Hihihi, dlatego właśnie coraz rzadziej zdarza mi się pisać na różnego rodzaju forach. Ja piszę A, a komentarz dyskutanta dotyczy sprawy B, której w ogóle nie poruszałam Sprostuję jeszcze raz, tym razem ostatni. Otóż dyskusja, Tato_małolata dotyczyła nie OGRANICZENIA władzy, ale POZBAWIENIA władzy rodzicielskiej ojca. Chyba nie muszę Ci wyjaśniać różnic. Milcha stwierdziła, że NIEMOZLIWYM jest, aby pozbawić władzy rodzicielskiej ojca, który płaci alimenty, ale nie interesuje się dzieckiem. Ja zaprotestowałam, bo uważam, ze nie można NA PEWNO stwierdzić, iż to niemożliwe - bo wszystko zależy od szczegółowych okoliczności sprawy. I być może ta przydługa dyskusja dotyczyła tylko spraw formalnych (nazywania rzeczy), a w gruncie rzeczy obie z Milchą mamy takie samo zdanie na ten temat - że można stwierdzić, iż sąd GENERALNIE w takich przypadkach uchyla wniosek o pozbawienie władzy ojca. Ale czy zawsze? Tego bym nie powiedziała. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
milcha1 Re:milcha1/maminekb/virtual_moth i wszystkie Pani 24.02.05, 13:41 Widocznie twój partner w końcu uznał dziecko w USC. Pozdrawiam. Cieszę się, że jesteś dziś dobrze usposobiona do świata. Odpowiedz Link Zgłoś
pelaga Re:milcha1/maminekb/virtual_moth i wszystkie Pani 24.02.05, 13:58 > Widocznie twój partner w końcu uznał dziecko w USC. Jasne i na pewno zrobil to w tajemnicy przed Virtual )))) Odpowiedz Link Zgłoś
eq Re:milcha1/maminekb/virtual_moth i wszystkie Pani 24.02.05, 14:02 A słyszałam droga milcho o takim precedensie jak pozew o ustalenie ojcostwa i roszczenia z tym zwiazane ( nie nadanie dziecku nazwiska ojca, aby nie przysługiwała mu władza rodzicielska no i alimenty ), alez to prawo straszne.... Odpowiedz Link Zgłoś
virtual_moth Re:milcha1/maminekb/virtual_moth i wszystkie Pani 24.02.05, 14:40 eq napisała: > A słyszałam droga milcho o takim precedensie jak pozew o ustalenie ojcostwa i > roszczenia z tym zwiazane ( nie nadanie dziecku nazwiska ojca, aby nie > przysługiwała mu władza rodzicielska no i alimenty ), alez to prawo straszne... Sprostuję, choć pewnie posłużyłaś się skrótem myślowym . Uznanie dziecka przez ojca (lub udowodnienie mu ojcostwa), nadanie dziecku nazwiska ojca, władza rodzicielska i alimenty to 4 odrębne sprawy (choć oczywiście od uznania czy udowodnienia ojcostwa zależą pozostałe 3). Co do występowania o odebranie władzy rodzicielskiej (to do Milchy) na sprawie o ustalenie ojcostwa, to oczywiście mamy do czynienia z przypadkiem ewentualnego NIE NADANIA władzy rodzicielskiej, a nie odbierania. Jednakże o to także trzeba w sądzie wystąpić i - jak mniemam - sąd rozpatruje to w sposób bardzo podobny jak w przypadku odbierania istniejącej władzy (zwłaszcza, jeśli ojciec dziecka przyzna się przed sądem do ojcostwa i będzie sprawiał wrażenie dobrego tatusia, któremu matka dziecka kłody pod nogi kładła Zatem te przypadki są do siebie bardzo podobne, a ja pisząc o mojej sprawie jako "odbieraniu władzy" użyłam uproszczenia, nie chcąc komplikować sprawy. Jednakże MOJA sprawa nie ma wiele wspólnego z teoretyczną sprawą ojca, który płaci alimenty, ale nie odwiedza dziecka i szansami matki na odebranie mu władzy rodzicielskiej. Teraz uważam, że tym postem odpowiednio tę sprawę zagmatwałam, dając pole do popisu ewentualnym komentatorom, lubującym się we wkładaniu mi w usta słów i poglądów, których nie wypowiedziałam A tak w ogóle, to doczekam się odpowiedzi od Lubstej, dlaczego uważa, iż "przestałam coś rozumieć" oraz rozszerzenia jej głębokiej myśli na temat "roszczeniowej postawy"? (mam nadzieję, że nie mojej, a jeśli nie, to czyjej roszczeniowej postawy i dlaczego wspomina o tym w tym wątku Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
lubstej Re:milcha1/maminekb/virtual_moth i wszystkie Pani 24.02.05, 15:05 no wiec nie doczekasz sie mojej odpwoiedzi a to z dwoch powodow: po pierwsze nie jestes zainteresowana dyskusja tylko uzeraniem sie i wyzlosliwianiem (vide "dyskusje" z milcha) po drugie zwyczajnie mi sie nie chce posiecac czasu ani nerw na jalowe przepychanki - nie znajduje w tym ani sensu ani przyjemnosci to tyle Odpowiedz Link Zgłoś
virtual_moth Re:milcha1/maminekb/virtual_moth i wszystkie Pani 24.02.05, 15:17 lubstej napisała: > no wiec nie doczekasz sie mojej odpwoiedzi a to z dwoch powodow: > po pierwsze nie jestes zainteresowana dyskusja tylko uzeraniem sie i > wyzlosliwianiem (vide "dyskusje" z milcha) Mam wrażenie, że obawiasz się mojego ciętego języka Ja jednak Cię uspokoję - uważam, ze do obalenia Twoich wniosków dotyczących mojej skromnej osoby wystarczyłoby mi jedno uprzejme zdanie pojedyncze złożone > po drugie zwyczajnie mi sie nie chce posiecac czasu ani nerw na jalowe > przepychanki - nie znajduje w tym ani sensu ani przyjemnosci > to tyle Jednak lubisz czasem wrzucić swoje trzy grosze (w tajemniczym stylu, należy dodać) i dręczyć interlekutora watpliwościami, co też autor miał na myśli Uważam, że to - nota bebe - podłość! Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
darcia73 Re:milcha1/maminekb/virtual_moth i wszystkie Pani 24.02.05, 15:01 A gdzie są te, które chcą by "to coś" trwało całe życie ????? Tutaj jestem!!!! kiedyś, dawno, dawno temu napisałam na "machocach", ze uważam małżenstwo za świętą instytucję, i że małzonkowie powinni zrobic wszystko, co w ich mocy by było trwałe i ze nie chciałabym aby moje dziecko, pomimo rozwodu rodziców, miało lekkie podejscie do tych spraw i aby dla niego małzenstwo utożsamiało się z trwałością i wiernością - zostałam żywcem zjedzona Odpowiedz Link Zgłoś