Dodaj do ulubionych

Miłe Panie ........

14.05.05, 00:30
Miłe Panie przez pewien czas nie odzywałem się na forum, ale czytałem watki pojawiające się w nim. Generalnie muszę stwierdzić że zarówno Panie i Panowie nie wyrażają się pochlebnie o swoich byłych partnera nie tędy droga przecież same sobie wybrałyście mężów, partnerów , ojców na dzieci. Opluwając ich opluwacie także siebie. Ja postępowałem identycznie do niczego to nie prowadzi a wręcz przeciwnie daje tylko odwrotny efekt. Pamiętajcie o jednym najgorsza jest obojętność to najbardziej boli.Poczekajcie spokojnie w naturze nic nie ginie i każdy wkońcu dostanie to na co zasługuje.
Obserwuj wątek
    • semijo Re: Miłe Panie ........ 14.05.05, 00:44
      Witajcie. Mnie również to zastanawia. Jak to jest z tym wyborem faceta. Wiem że
      ludzie się czasem rozstają. Ale czytając wątek "najlepsze hasła waszych ex" -
      czy coś takiego, to szczena mi za przeproszeniem opadła. Napiszcie mi proszę,
      dlaczego wybrałyście sobie za mężów, facetów takich chamów??? Czy to
      zauroczenie, czy wpadka, czy on się zmienił?
      • iva2 Re: Miłe Panie ........ 14.05.05, 14:08
        Witajcie
        Nigdy raczej nie brałam udziału w polemice damsko męskiej na temat ex. Ale teraz chce się wypowiedzieć. Pytacie dlaczego wybieramy sobie takich mężów: otóż ja swojego wybrałam, bo był wesoły, dowcipny, lubił długie spacery, godzinami mogliśmy rozmawiać o gwiazdach, filmach, zjawiskach w naturze... itd. itp. Był cudowny, ciągle mnie zaskakiwał czymś ( w pozytywnym znaczeniu)czułam się adorowana, ale przede wszystkim akceptowana przez niego... powoli sie zakochiwałam, po roku był już ślub... do domu wracałam cała w skowronkach, niemlże frunełam taka byłam szczęśliwa, po pół roku pierwsze święta i początek końca... dzis 7 lat po naszym ślubie jestem szczęśliwa, że od 4 miesięcy mieszkam sama z synkiem, paradoksalne, co nie? Tak było u mnie. Dodam tylko, że nawet przez sekunde nic nie wskazywało na to, że nie uda nam się. Życie jest jedank jedna wielka zagadką.
        Pozdrawiam... chyba nie o taką odpowiedź wam chodziło Panowie co?
        • griffon Re: Miłe Panie ........ 14.05.05, 14:16
          Odp Iva
          Chodziło mi przede wszystkim o fakt wzajemnego opluwania sie na wzajem oraz że takie postępowanie do niczego nie prowadzi. Ja delikatnie mówiąc też tak robiłem i wiem że przynosiło to odwrotny efekt i było tylko tematem do sensacji.
          • virtual_moth Re: Miłe Panie ........ 14.05.05, 14:26
            Nie zgodzę się z tym, że to do niczego nie prowadzi - wypisanie się prowadzi
            bowiem do spadku poziomu żółci w organizmiewink

            Jednak fakt faktem, że publiczne narzekanie na exa jest jakby pokazaniem i
            naszej niedoskonałości. W końcu to my tych exów kiedyś wybrałyśmy i im ex
            bardziej beznadziejny, tym w bardziej beznadziejnym świetle stawiamy siebie
            same.

            Pzdr
    • nilka13 prawda w oczy kole? 14.05.05, 17:38
      cześć griffonku-
      Jeśli zachowanie i słowa ojca moich dzieci sa tajemnicą, to ja nie zostałam o
      tym poinformowana.

      Ja nie mam czego się wstydzić. Próbujesz wprowadzić tu, na forum, powszechna w
      Polsce zasadę, by nie mówić o brzydkich rzeczach, które dzieją się w domku?
      To próbuj.
      Ja będę mówiła to, na co mam ochotę.
      N.
      • semijo Re: prawda w oczy kole? 14.05.05, 18:13
        Ale powiedz mi Nilko jak to jest z tymi facetami? widziały gały co brały czy
        jednak nie...z fajnych facetów w chamów mających gdzieś nawet własne dzieci?
        • iziula1 Re: prawda w oczy kole? 14.05.05, 20:06
          Ależ Semijo, Oni zawsze mówia że dzieci, szczególnie własne mają w du.. a z
          Ciebie zrobia szmate że je urodziłaś!A My, naiwne samodzielne myslałysmy,ze to
          tylko takie żarty smile
          O taką odpowiedz Ci chodziło?!
          • semijo Re: prawda w oczy kole? 14.05.05, 23:24
            iziula1 napisała:

            > Ależ Semijo, Oni zawsze mówia że dzieci, szczególnie własne mają w du.. a z
            > Ciebie zrobia szmate że je urodziłaś!A My, naiwne samodzielne myslałysmy,ze
            to
            > tylko takie żarty smile
            > O taką odpowiedz Ci chodziło?!

            Nie o taką...czasem tu zaglądam i myślę ze większość piszących tu babek jest
            całkiem w porządku. zastanawia mnie więc jak mogły wybrać takich chamów na
            ojców swoich dzieci ( wnioskuje na podstawie wątku "najlepsze hasła waszych
            ex") tylko tyle...
            • agnieszka3613 Re: prawda w oczy kole? 14.05.05, 23:34
              A może my też się nad tym zastanawiamy i zadajemy sobie wciąż pytanie: dlaczego
              on sie tak zmienił? NIe obrzucam mojego eks błotem, przeszło mi. Ale to co ode
              mnie usłyszał należało mu się. A powiedz, znawco tematu, jak to jest, że
              człowiek chce się kulturalnie rozejść a ta druga strona, chociaż winna i
              chociażby z tego powodu powinna siedzieć cicho, ujada jak wściekły pies? To co?
              Mamy się na to godzić i potulnie dalej czekać, aż "pan i władca" łaskawie i
              kulturalnie wypowie jakieś zdanie pod naszym adresem?
              • semijo Re: agnieszko 15.05.05, 00:18
                agnieszka3613 napisała:

                > A może my też się nad tym zastanawiamy i zadajemy sobie wciąż pytanie:
                dlaczego
                >
                > on sie tak zmienił? NIe obrzucam mojego eks błotem, przeszło mi. Ale to co
                ode
                > mnie usłyszał należało mu się.

                I tu mi już odpowiedziałaś na moje pytanie...

                A powiedz, znawco tematu, jak to jest, że
                > człowiek chce się kulturalnie rozejść a ta druga strona, chociaż winna i
                > chociażby z tego powodu powinna siedzieć cicho, ujada jak wściekły pies? To
                co?
                >
                > Mamy się na to godzić i potulnie dalej czekać, aż "pan i władca" łaskawie i
                > kulturalnie wypowie jakieś zdanie pod naszym adresem?

                Nie jestem znawcą tematu i wiem że nie zawsze można się kulturalnie rozstać.
                Zastanawia mnie tylko motyw wyboru partnera. Czy faceci na prawdę potrafią się
                zmienić o 180 stopni czy to kobiety są ślepe lub myślą że się zmienią?



            • maminekb Re: prawda w oczy kole? 14.05.05, 23:44
              Hmm ... myslę że nie da się odpowiedzieć na Twoje pytanie. Każdy przypadek był
              inny. Mogę powiedzieć ze swojej strony - mój Były z racji obcowania z klientami
              kluczowymi posiadł sporą wiedzę dotyczącą metod manipulacji ludźmi,
              odczytywania ich potrzeb oraz potrafi się "sprzedać". Obserwował mnie, znalazł
              do mnie klucz. Mówił to co chciałam usłyszeć i zachowywał się niczym ideał.
              Było bajecznie. I wiesz nawet jak już wiedzialam jaki jst naprawdę to nie
              potrafiłam przestać kochać.
              może czasem uczucie jest irracjonalne i nie da się tego wcale wytłumaczyć?
              • agnieszka3613 Re: prawda w oczy kole? 14.05.05, 23:54
                Wiesz, co dla mnie jest najbardziej bolesne z tego wszystkiego? Już nie samo
                rozstanie, bo to właściwie zrobiłam, aby po prostu spokojnie i godnie żyć z
                dziećmi. Przeraża mnie to, że po tylu latach bycia razem patrzę teraz na niego
                i nie czuję nic, kompletnie nic. A gdzie ta wielka miłość?
                No i dzieci. To nastawianie ich przeciwko drugiej osobie. Do cholery,
                zawiniłeś to siedź chociaż cicho i daj innym żyć....
                A poza tym zmaganie się codzienne z tymi wszystkimi sprawami a ten drugi
                człowiek, który przecież kiedyś obiecywał, że będzie koło nas, ma to wszystko
                gdzieś. My, tzn. osoby/nie chce mówić czy matki czy ojcowie/ które zostają z
                dziećmi nie możemy ot tak po prostu, jak ta druga osoba, "spakować zabawki i
                się nie bawić". Jesteśmy odpowiedzialne za siebie i za dzieci ale
                odpowiedzialne samotnie!
      • nilka13 Re: prawda w oczy kole? 17.05.05, 17:50
        Nie, mój miły chamem nie był i nie jest. Po prostu nie wydoroślał i to co było
        jego urokiem, kiedy miał 20 lat, stało się przywarą nie do zniesienia, kiedy
        miał 30. Po prostu wszystko się zmienia, a ludzie z natury dojrzewają i
        rozwijają się. Mój mąż zaprzestał podejmować trudów rozwoju (wymaga to niestety
        wysiłku) i po pojawieniu sie dziecka zaczął zachowywać się jak gó..arz.
        Tyle.
        Gały bardzo dobrze widziały, co brały. Nie były tylko jasnowidzące.
        Poza tym wtedy wierzyłabym w nas, miłość i młodość przecież takie są, no nie?
        Nilka
    • alina66 Re: Miłe Panie ........ 14.05.05, 18:21
      ogólnie rzecz biorąc coś w tym jest.
      Ludzie powinni się kochać , szanować i nie mówić źle o bliźnich.
      Niestety, zycie układa się inaczej, i podzielam zdanie mojej poprzedniczki -
      milczeć o tym, co się dzieje w domu - to nie jest rozwiązanie.

      Poza tym w moim przypadku - ściśle związanym z chorobą alkoholową, rozmyślnie
      głośno mówię o tym, co się stało. O alkoholiźmie w Polsce mówi się za mało-
      pijany znajduje akceptację, co najwyżej mówi się - tak było u mnie- "on trochę
      pił, kazdy facet musi wypić, a ona go od razu wywaliła z domu".
      No to wyjaśniam -od razu to znaczy po czterech odwykach, a trochę pił to
      znaczy: pił ciągami po dwa - trzy tygodnie, tydzień przerwy i od nowa. Mieszkam
      w małym mieście, tutaj nie da się nic ukryć. MOjego eksa widywano w barach, na
      ulicach, wiele osób wiedziało, że pije, a jednak "trochę pił".
      Trochę pił to znaczy nie kontrolował swoich czynności fizjologicznych,
      spowodował dwa wypadki po pijanemu, zgubił niezliczoną ilość pieniędzy i
      dokumentów, stracił pracę, narobił potężnych długów itd itd itd.
      Mówię to dlatego, że chciałabym bardzo, aby takie zachowanie przestało być w
      Polsce normą. Po to, żeby kobiety nie tolerowały takich zachowań, bo to nie
      jest normalne, to jest chore.
      Mówię o tym dlatego, syn myślał o tym, żeby odebrać sobie życie.
      Mówię, żeby przerwać ten zaklęty łańcuch picia- jestem Dorosłym Dzieckiem
      Alkoholików, mój eks też.
      • maminekb Re: Miłe Panie ........ 14.05.05, 22:04
        Ależ to nie tylko alkoholizm jest przyczyną rozpadów małżeństw i istnienia nas
        samotnych matek.
        Są to czasy w których brak jest szacunku dla drugiego człowieka. Kiedy nawet
        pod płaszczykiem człowieka światłego kryje się zgnilizna i materializm.
        A dlaczego my narzekamy - bo nas boli, bo codziennie zmagamy się z trudem
        wychowania dzieci, ich utrzymania, prowadzenia domu. Pewnie ktoś kto ma rodzinę
        nawet nie wie ze jak samotna matka mieszkająca z małym dzieckiem zapomni coś
        kupić np. chleb to musi się bez niego obejść bo przecież nie zostawi wieczorem
        dziecka i nie pobiegnie po chlebek na sniadanie. Że samotna matka jak jest
        chora nie może leżeć. Jezu ja nawet w szpitalu kiedy byłam cieżko chora nie
        pozwoliłam się zamknąć. Czy mając takie życie nie mamy prawa czasem wyżalić
        się, wylać jad na winowajcę? Na kogoś kto obiecał że tylko my na zawsze a teraz
        go z nami nie ma? Bo okazał się nie do zniesienia lub nas zostawił????
        Chyba możemy i nie musimy się z tego tłumaczyć. Tu się możesz wyżalic tu
        znajdziesz pełne zrozumienie.
        Nie wiem chyba sporadycznie mówię źle o moim Byłym. Tylko jak zrobi coś co
        zaboli tak że sama sobie z tym nie radzę.
        Ale jeżeli mam ochotę pożalić się to jest to idealne do tego miejsce w końcu
        jesteśmy tu anonimowi ... a przynajmniej staramy się być.
        • virtual_moth Re: Miłe Panie ........ 14.05.05, 22:26
          Maminekb, masz cholerną rację. Mamy prawo do ulewu żółci, do odreagowania, po
          to jest to forum.

          Ja mam tę komfortową sytuację, że mieszkam u mojej matki, mam poczucie
          bezpieczeństwa. Nie jestem samodzielna, ale wiem jak to jest być samodzielną.
          Sprawy przyziemne determinują wtedy Twoje życie i tak bardzo wkurza to, że Ty
          musisz planować wyprawę po bułki, a on sobie narzeka na swoje "egzystencjalne"
          problemy. To po prostu może doprowadzić do szału.
          Zresztą chyba w tym cały problemn nas, samodzielnych - oni mają problem
          z "niedopieszczeniem", a my mamy problem z udźwignięciem całej
          odpowiedzialności za rodzinę.
          Pzdr
          • griffon Re: Miłe Panie ........ 14.05.05, 22:48
            Po równi jesteśmy winni za rozpad rodziny sa faceci którzy piją znęcaja sie odchodzą do kochanek ale sa także i kobiety które tak postępuja. Ja jestem przeciwnikiem rozwodów kiedy są dzieci w rodzinie i uważam że należy walczyć o utrzymanie związku zawszelka cenę ( oczywiście nie zawsze się uda). Zastanawia mnie fakt skąd tyle nienawiści do osoby którą kiedys kochalismy, a przecież nienawiść to też uczucie. Ja postępowałem identycznie pomagało ale tylko na chwilę nienawiść zrzerała mnie od środka o mały włos nie nabawił bym sie cieżkiej nerwicy. Wyładowanie sie opluwając partnera to tylko pozorna ulga. Teraz z perspektywy czasu twierdzę że nie tędy droga że to był błąd i żałuje że wyzywałem żonę. Jedynie czego nie żałuje to próby wrzycenia tego czegoś co urodziło moją żonę do szamba ( szkoda że nie wpadła już nie będę mniał drugiej takiej okazji)Miłe Panie troszeczkę więcej dystansu bo same siebie niszczycie psychicznie
            • maminekb Re: Miłe Panie ........ 14.05.05, 23:04
              No i tu się mylisz. Ja siebie nie niszczę. Mam swoje życie, pochłaniającą
              pracę, małe dziecko, całą masę spraw, przyjaciół, nawet adoratorów ale mój Były
              jest we mnie i a naszym domu bo jest ojcem mojego dziecka. I czasem jak mnie
              zeźli to na Niego pomszczę na forum - po czym wracam do swoich spraw. I tyle.
              To bardzo zdrowe.
              Nie ma tu żadnej nienawiści a chwilowe wkurzenie wyleję jad i koniec i myślę ze
              tak też czyni większość na samomamie i nie ma co tu dorabiać teorii że jesteśmy
              wrednymi babami, ziejącymi jadem.
    • leeya Mily Panie ........ 15.05.05, 10:07
      Mily Panie Griffonie......

      Dawno Cie nie bylo. Wracasz i ... jakaz odmiana w postawie, tylko podziwiac.
      Chociaz nie, nie ma za co. Kilka razy juz uslyszales na tym forum, zebys
      wyluzowal co do Twojej bylej i jej rodziny. To, co prezentowales na forum
      ojcow, to po prostu bylo chamstwo wobec kobiety, ktora "wziales" sobie na zone
      i matke swoich dzieci. A potem Twoja "walka" o rodzine i peany wyspiewywane na
      czesc "kobiety Twojego zycia" wczesniej tak wyzywanej. Dla mnie byla to czysta
      hipokryzja i zaklamanie.

      Teraz nas pouczasz, zeby nie postepowac tak jak Ty. Echhhh... Powiem Ci
      Griffonku, ze czasem mam ochote ponarzekac i poulewac jad na mojego bylego. I
      mam do tego prawo. Bo takie mam wlasnie okolicznosci a nie inne. Ale nie czuje
      do niego nienawisci. Nigdy nie czulam. Jedyne, czego nienawidze w bylym, to to,
      jak w tym momencie naszego zycia, na szczescie juz oddzielnego, probuje mna
      manipulowac. Jak ingeruje w moje zycie i probuje mnie zastraszyc, zmanipulowac.
      Mimo, ze nie dalam mu powodow do tego. Nigdy nie zabranialam mu kontaktow z
      Julka, nawt ich nie ograniczalam. Staralam sie byc fair wobec niego i jaki
      odzew z jego strony? Rosnace wymagania przy zerowym wkladzie z jego strony. Ale
      mimo wszystko nie wyzywam go od najgorszych. I nie mam sobie nic do zarzucenia
      w tej kwestii. Jedyne co mnie niszczy, to jego ciagla proba walki ze mna. Ale i
      na to tez sie uodparniam. A jemu sie to nie podoba.

      Semjo,

      Pytasz czemu ten a nie inny? Moj blad. Zwiazalam sie z czlowiekiem-kameleonem,
      ktory dokladnie potrafi wyczuc, zaobserwowac czego od niego wymaga otoczenie i
      sie dostosowac. Dal mi wszystko, czego mi bylo potrzeba. Zakochalam sie. Potem
      trwalam, bo bylam mu potrzebna, bo bylam dla niego "spokojnym portem" gdzie
      zawsze znajdowal ukojenie powtarzajac, ze jestem ta jedyna. Ze jestem miloscia
      jego zycia i jedyna osoba, ktora go rozumie. I wiesz co, tak na prawde nie
      wiem, kim moj byly jest tak na prawde. Pamietasz film "Uciekajaca Panna Mloda"?
      Moj byly jest wlasnie takim typem czlowieka. On chyba sam nie wie, jakie jajka
      lubi na sniadanie, bo zawsze lubil takie jak osoba, z ktora byl zwiazany.
      Tylko, ze bohaterka filmu CHCIALA sie dowiedziec jakie lubi jajka. Mojemu
      bylemu jest dobrze tak jak jest. I nadal jada takie jajka, jakie jego aktualna
      wybranka.

      Leeya
      • alina66 Re: Mily Panie ........ 15.05.05, 14:16
        griffon, "po róni jesteśmy winni..."
        jakie po równi?
        Nie poczuwam się totalnie. Nie twierdzę, że w o g o l e jestem bez winy-
        całkowicie, ale na pewno nie po równi.
        I rację ma maminek - większość mam tutaj ma małe dzieci, ja mam prawie
        dorosłego syna, ale nie zmienia to faktu, że ciężar wychowania, cały ciężar
        wychowania spoczywa wyłącznie na mnie. Zmienia się ytylko rodzaj problemów.

        I czasami jest tak bardzo ciężko, że jestem zla. Zła dlatego, że to ja użeram
        się na codzień sama z wszystkimi problemami. Tatuś jest niedzielny i nie
        zamierza niczego wymagać, bo i po co. I kiedy jestem taka zła, to uważam, że
        lepiej tę złość wylać tutaj na forum, niż opowiadać synowi, jaki
        nieodpowiedzialny jest jego tatuś.

        • griffon Re: Mily Panie ........ 15.05.05, 20:45
          Alina po równi miałem na myśli zarówno kobiety jak i mężczyzn. Są kobiety które rozwalaja rodzinę są tez i tacy faceci. Nie chodziło mi konkretny zwzwiązek bo każdy przypadek jest inny.
    • nimi Re: Miłe Panie ........ 15.05.05, 22:14
      Na marginesie tych rozważań skojarzyło mi się coś odnośnie mojego byłego
      związku.

      Wiecie, ile razy usłyszałam od exa życzenia z okazji urodzin? Dwa razy w ciągu
      sześciu lat - pierwszy na osiemnastkę, drugi - miesiąc po rozstaniu. Jeżeli
      otrzymywałam od exa jakiś prezent, to było to bez okazji, a prezentami były
      rzeczy, które on chciałby mieć (np. Antologia komiksu wojennego, zastanawiałam
      się tydzień, na cholerę mi taki prezent, aż odkryłam - by on mógł to czytać).

      W ogóle sytuacje: pierwsze pół roku chodzenia ze sobą i pierwsze miesiące po
      rozstaniu bardzo były podobne. Jak to jest? Jednak starać się tylko na
      początku, po to by zdobyć, a potem to już tylko nierozrywalność więzów
      małżeńskich prawnie i kościelnie ustanowiona?

      Przez te środkowe 4 lata bycia razem ANI RAZU nie zasłużyłam na życzenia z
      okazji jakichkolwiek świąt, nie wspominając o ważniejszych sprawach budujących
      rodzinę, których nie było, których zabrakło.

      Zakochałam się, bo przez pierwsze miesiące grał kogoś, kim nie był, ale nawet
      kiedy zorientowałam się, nie potrafiłam od razu odejść.

      Ja też uważam, że te forum jest po to, żeby tu upuścić sobie trochę frustracji,
      w końcu są tu osoby w podobnych sytuacjach, a nic nikomu się nie stanie przez
      nasze nieelegancko mówiąc "plucie".

      Pozdrawiam
      Asia
      • nimi Re: Miłe Panie ........ 15.05.05, 22:19
        A jeszcze, co do tego, dlaczego on - nawet po tym, jak pisał na forum można
        zobaczyć, jak wiele osób jest w stanie zjednać swoją wersją, swoją osobą -
        wszystkie niedostatki elegancko zawoalowane (lenistwo u niego nazywane było
        alternatywnym prowadzeniem domu), ciężko mi było się z tego wyplątać, bo gadane
        i "logiczna" argumentacja były jego mocnymi stronami.
    • kini_m Re: Miłe Panie ........ 16.05.05, 03:29
      Griffon
      Włożyłeś do jednego worka dwie rzeczy:
      -"nie wyrażają się pochlebnie o swoich byłych partnera "
      -"Opluwając ich opluwacie także siebie"

      A przecież bez KRYTYCZNEGO podejścia nie da się zbyt wiele tworzyć (nie
      naprawia się błędów).
      Bezkrytyczność tak samo do siebie jak i do partnera jest czymś podejrzanym.

      Natomiast OPLUWANIE jest już innym powaznym problemem.
      I wg mojej własnej oceny nie ma ono nic wspólnego ze skrzywdzeniem przez
      partnera.
      Natomiast wynika ze skrzywdzenia danej osoby w dzieciństwie.
      Jeszcze inaczej mówiąc:
      - o najgorszym partnerze można mówić(krytykować) bez opluwania,
      - o całkiem niezłym partnerze (będąc samu winną/-ym rozpadu) można pluć bez
      końca.
      Życzę wszystkim aby należeli do tej pierwszej grupy.

      (To smutne że nadal 2-kilo lat po Chrystusie nadal jesteśmy na poziomie gdzie o
      wiele łatwiej rzucac kamieniami niz z nich budować, tak jak mnie tu linczowano.)
      Zwalanie w większości własnego złego zachowania (języka) na partnera to
      spłycanie problemu.
      Ja też "na końcu języka" mam zazwyczaj wiele brzydkich epitetów, wyzwisk - a
      jednak nie przechodzą mi one przez klawiaturę, tak samo jak z rzadka
      kiedykolwiek przechodziły przez usta we wspólnym życiu.
      Więc czemu chcę nadal patrzeć z nadzieją (nie tą destruktywną, nie negatywną
      weryfikacja)?
      (pomimo że byłem, jestem, i nic nie wskazuje że szybko przestane byc krzywdzony
      z dzieckiem przez partnera, a nawet grupowo linczowano na forum)

      PS: Dziękuję tym kilku osobom które umiały się odłączyć od lawiny.
      • kini_m Re: Miłe Panie ........ 16.05.05, 03:40
        PS 2: Moja partnerka nie skrytykowała dotychczas TYLKO JEDNEJ dziedziny życia -
        mianowicie tej której nie da sie podglądnąć dziecku w życiu rodziców.
        I to właśnie utwierdza moją opinię w tym że całe tło problemów było
        odniesieniem do życia w dzieciństwie (wzorców z rodziców).
        Cała reszta to już tylko dorabianie uzasadnień.
    • kkokos Mili Panowie - 16.05.05, 13:20
      - na głupie pytanie, a właściwe dwa: jak to się stało, że sobie wybrałyśmy
      takich chamów oraz dlaczego tutaj opluwamy naszych byłym, odpowiem może również
      głupio: przypomnijcie sobie te setki dowcipasów o "mojej starej", o wrednej
      żonie i o tym, jak to mężczyzna w dniu ślubu zakłada sobie pętlę na szyję, bo
      kobieta z motylka przeradza się w modliszkę......
      Różnica jest taka, że wy sobie opowiadacie taki kawały głośno, więcej, takie
      kawały drukują także gazety. A my sobie ponarzekamy tutaj, na NASZYM forum, do
      którego nie ma obowiązku zaglądania. I znacznie łatwiej uniknąć z nim kontatku,
      skoro ten kontakt jest przykry, niż np. kontaktu z kawałami o wrednej żonie...
      • kini_m Re: Mili Panowie - 17.05.05, 01:59
        Kkokos
        To dobrze że nie o mnie mówisz.
        Bo:
        1. moja żona(partnerka) nie była wredna tylko trudna.
        2. nie znam kawałów o "mojej starej", żonach, blondynkach, itp (bo w ogóle nie
        mam pamięci do kawałów)
        3. nie rzadziej kawały o blondynkach słyszałem od koleżanek niż kolegów
        Czyliż jesteśmy w tym względzie po tej samej stronie?
        Pozdrawiam
        • kini_m Re: Mili Panowie - 17.05.05, 02:15
          Kkokos, a co do słów:
          > przypomnijcie sobie jak to mężczyzna [...]
          > bo kobieta z motylka przeradza się w modliszkę......
          To moja była pani sama ocenę naszego związku zaczęła od oceny walorów
          materialnych, więc sama ukazała co się dla niej liczyło na pierwszym planie.
          (Jak chcesz to poszukaj bo to jest w wątkach, nie tak dawno, jeśli śledziłaś
          naszą sytuację, palcem publicznie wskazywał nie będę).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka