Dodaj do ulubionych

Co robic...??

20.06.05, 15:53
Kurcze, mam maly problem i nie wiem co robic, moze Wy mi dziewczyny
podpowiecie... Ale to musze troche opowiedziec...

Moja siostrzyca wredna ma chlopaka. Tego chlopaka siostra ma corke prawie 4
letnia. Jest samotna mama. Chciala po porodzie oddac dziecko do adopcji, za
namowa rodziny nie zrobila tego. Hmmm.. Poswieca malej na prawde niewiele
czasu. Wiecej juz poswieca Malej chlopak mojej siostry. Codziennie zabieraja
dzieciaki, czyli Kulke i Mala, na spacer, potem przychodza do nas. W sumie
spedzaja u nas 3-4 godziny dziennie. Jak wracaja ze spacerku, ja karmie
Julke, bawie sie z nia. Mala coraz czesciej chce, zebym ja traktowala tak
samo. Najpierw je z Kulka zupke czy co tam Kulka dostaje, potem bawimy sie
razem. Tylko, ze... No wlasnie... Mala ostatnio robi straszne sceny, jak maja
isc do domu. Ostatnio wujek mowi "choc Mala, idziemy do domu, do Mamy" a ona
na to "ja chce, zeby Julki Mama byla moja mama, ja chce zostac" i w placz.

No wlasnie.... Kurcze, glupio mi sie zrobilo... Nie wiem dotad jak reagowacsad
Powiedziec, zeby nie zabierali Malej na spacerki z Kulka?? Nie puszczac Kulki
na spacerki?? Sama juz nie wiemsad

Pozdrowionka,

Leeya
Obserwuj wątek
    • agamagda Re: Co robic...?? 20.06.05, 16:20
      Wiesz, co nie wiem co doradzić...., smutne to bardzosad(((. Wydaje mi się, że
      lepiej, choć trochę ciepła zaznać niż w ogóle, szczególnie dla takiego małego
      dzieciaczka.
    • magdmaz Re: Co robic...?? 20.06.05, 16:44
      No to masz problem. Dla mnie właściwie on zamyka się w pytaniu: co będzie, jak
      Twoja siostra zerwie ze swoim chłopakiem? Bo jeśli nie, to ostatecznie co dwie
      córki to nie jedna, a Mała może mieć z Ciebie świetną ciotkę.
      • leeya Re: Co robic...?? 20.06.05, 17:56
        Ano problem mam... Mi tez Malej strasznie szkoda i nie mam nic przeciwko jej
        pobytom u nas, nie mam tez nic przeciwko temu, ze lgnie do mnie... ale...
        Kurka, jak ja nie lubie tych "ale"... Moge byc ciotkasmile Chociaz mowi do mnie po
        imieniu, ale po ostatnim razie i jej slowach sie przestraszylam. Z drugiej
        strony teraz odrzucac dziecko... Echhh... nie potrafie....

        Leeya
        • ann17 Re: Co robic...?? 20.06.05, 19:18
          myślę, że im więcej ciepla ta malutka zazna, tym dla niej lepiej. nawet jeżeli
          będzie potem płakała (gdy kontakty z jakiegoś powodu się urwą). coś tam w niej
          zostanie dobrego. naładowane (choćby na krótko) akumulatory. ale myślę też że
          Ty powinnaś dawać tyle ile chcesz dać. wydaje się że chcesz dać dużo - masz
          pojemne serce... chyba. masz prawo ustawić jakieś granice. ale nie z powodu
          zamartwiania się tym co będzie później, tylko z powodu co Twoim zdaniem jest
          dobre.
          chyba przynajmniej trochę rozumiem co przeżywasz. przypomina mi to sytuację,
          gdy mój syn był dosyć długo w szpitalu. byłam u niego po wiele godzin
          codziennie. i był taki chłopaczek kilkuletni, który rodzinę miał daleko
          (szpital wojewódzki) poza tym to byli jacyś ubodzy ludzie, których po prostu
          nie było stać żeby do wwy przyjeżdżać. i ten mały strasznie zazdrościł mojemu
          Michałowi - więc jak przychodziłam, to patrzył co przyniosłam do jedzenia
          (oczywiście się dzieliliśmy), wskakiwał na kolana, głaskał i domagał się
          czułości. taki spragniony miłości maluch. serce się krajało. zrobiłam ile
          mogłam, ale życie idzie dalej...
    • magdmaz Re: Co robic...?? 20.06.05, 18:47
      Leeya, ty się za bardzo nie przejmuj, jak Mała bardzo histerycznie zacznie Cię
      terroryzować uczuciowo, w końcu prawda jest taka, że dzieci w gruncie rzeczy
      kochają swoje matki, nawet te bardzo wredne (patrz:ja). Wytłumacz jej, że
      będziesz ciocią i nastaw się, że nie będzie chciała się tym zadowolić. Ale
      będzie musiała. A bywa gorzej. Ja mam takich dwóch zaprzyjaźnionych chłopaków w
      Domu Dziecka - przez rok zabierałam na lody, kino, zakupy, narty albo po prostu
      na niedzielny obiadek. A potem się wyprowadziłam i nawet miałam taką sytuację,
      że nie było mnie stać na paczkę na urodziny. Ale trudno - mam zamiar się
      poprawić. Za to tu, gdzie teraz mieszkam jest dziewczynka (sąsiadka i koleżanka
      z grupy mojej kozy), wychowywana przez sama babcię - matka chyba za granicą,
      ale nie pytałam. I ta mała widzi, jak moja Michalina do mnie sie przytula i też
      by chciała. A ja - cholera jasna - nie mam ochoty jej przytulić, bo... no, nie
      lubię jej, jest przez babcię fatalnie upasiona i mało inteligentna. Czuję się
      jak ostatnia wredota.
      Leeya, ty się nie łam, okazuj Małej co chcesz i ile możesz, każdy odruch się
      liczy - u niej może to być potrzeba chwili związana z wiekiem, nie żałuj jej.
      Myślę, że nic złego tym nie możesz narobić. Najwyżej tej zupki odtąd będziesz
      gotowała dwa razy więcej.
      A moja córka znalazła sobie pierwszą w życiu koleżankę, i ta mała przychodzi
      CODZIENNIE i siedzi do ósmej, i ja dzięki temu mogę siedzieć przy komputerze i
      nie słyszę "mamaaaa, nudzi mi sięęę...". Tylko wszystkiego muszę kupować już po
      trzy sztuki. Ha.
      Pozdrawiam, Magda

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka