Dodaj do ulubionych

na poprawę humoru

27.08.05, 13:41
Przychodzi Kazio do lekarza i prosi gorąco o powiększenie penisa.
Lekarz wstrzykuje mu zastrzyk z hormonami pobranymi z trąby młodego słonia.
Zabieg się udał, Kaziowi sporo podrosło.
Szczęśliwy - postanowił to oblać. Zaprosił swoją laskę Kicię do super
restauracji. Przystawki, zakąski - atmosfera.
Po kilku koktailach Kazio czuje, że jego członek wypełza ze spodni i wspina
się na stół.
Zaczyna wąchać po obrusie, łapie bułkę z talerzyka i... szybko znika w
spodniach!
Kicia robi okrągłe oczy i zszokowana pyta :
- Kaziu, co to kurde było?!
Zanim Kazio otwarł gębę, penis pokazał się znowu, złapał drugą bułkę i równie
szybko zniknął w spodniach.
Dopiero po dłuższej chwili dziewczyna odzyskała mowę.
- KAZIU KURDE, SUPER! Pokaż ten numer jeszcze raz!
- Kicia, chciałbym, ale nie wiem czy w mojej dupie zmieści się jeszcze jedna
bułka..
Obserwuj wątek
    • rapitus Re: na poprawę humoru 27.08.05, 19:22

      Podział szefów
      Szefów dzielimy na 5 grup:
      1. Pedałów.
      2. Superpedałów.
      3. Antypedałów.
      4. Pedałów-magików.
      5. Pedałów-pirotechników.
      Dlaczego
      Szef pedał mówi: \"Ja Cię Kowalski wypie.....\"
      Szef superpedał mówi: \"Ja Was wszystkich wypie..\".
      Szef antypedał mówi: \"Ja się Kowalski z Tobą pie..ć nie będę\"
      Szef pedał-magik mówi: \"Ja Cię Kowalski tak wypie.., że ty nawet nie
      zauważysz kiedy\"
      Szef pedał-pirotechnik mówi: \"Ja Cię Kowalski wypie.. z hukiem\".
      P.S.
      Jest jeszcze Szef pedał-McGyver: \"Ja Was Kowalski wypie.. w kosmos gołymi
      rękami...\"



      pozdrowienia

      wojtas
    • martelinka Re: na poprawę humoru 31.08.05, 13:58
      Pewne amerykańskie małżeństwo, w którym mężczyzna nie mógł niestety
      mieć
      > dzieci, postanowiło skorzystać z usług tzw. zastępczego ojca. Po
      > dokonaniu
      > wszelkich niezbędnych ustaleń i formalności małżonek wyszedł na golfa,
      > zostawiając żonę w oczekiwaniu na przybycie "specjalisty". Przypadek
      > sprawił, że w tym samym dniu w miasteczku zjawił się objazdowy
      > fotograf, specjalizujący się w zdjęciach dzieci. Zadzwonił do drzwi w
      > nadziei na zarobek.
      > - Dzień dobry, madame, ja jestem...
      > - Ależ wiem, oczekiwałam pana - odpowiada kobieta i prowadzi go do
      > środka.
      > - Ooo, doprawdy? - zdziwił się fotograf. - Ja, widzi pani, specjalizuję
      > się w dzieciach...
      > - Wspaniale, właśnie o to chodziło mężowi i mnie. - mówi kobieta i po
      > chwili pyta spłoniona z emocji: - To gdzie zaczniemy?
      > - No cóż - odpowiada fotograf - myślę, że może pani zdać się zupełnie
      na
      > mnie. Mam duże doświadczenie. Z reguły zaczynam w kąpieli, tak ze dwa -
      > trzy razy, później zwykle ze dwie pozycje na kanapie, w fotelu i z
      > pewnością parę w łóżku. Nieraz doskonałe efekty osiąga się na dywanie w
      > salonie... Naprawdę można się wyluzować...
      > "Dywan w salonie..." - Myśli kobieta. - "Nic dziwnego, że mnie i
      > Harry'emu nic nie wychodziło..."
      > - Droga pani, nie mogę gwarantować, że każde będzie udane. - kontynuuje
      > fotograf. - Ale jeżeli wypróbuje się kilkanaście pozycji, jeżeli
      strzelę
      > z sześciu - siedmiu różnych kątów, wówczas jestem pewien, że będzie
      pani
      > zadowolona z rezultatu...
      > Kobieta z wrażenia zaczęła wachlować się gazetą, a facet nawija dalej:
      > - Musi się pani również liczyć z tym, że w tym zawodzie, podczas
      roboty,
      > człowiek cały czas jest w ruchu. Kręcę się tu i tam, wchodzę i wychodzę
      > nieraz kilkanaście razy w ciągu minuty, ale proszę mi wierzyć, że
      > rezultaty mojej pracy rzadko zawodzą oczekiwania...
      > Kobieta usiadła przy otwartym oknie, spocona z wrażenia...
      > - Ha! A żeby pani widziała, jak wspaniale wyszły mi pewne bliźniaki!
      > Zwłaszcza biorąc pod uwagę trudności, jakie
      > ich matka robiła mi przywspółpracy...
      > - Taka była trudna? - spytała mdlejącym głosem kobieta.
      > - Straszliwie... Żeby uczciwie zrobić robotę, musieliśmy pójść do
      parku.
      > Ale był cyrk! Ludzie tłoczyli się dookoła ze wszystkich stron, żeby
      > zobaczyć
      > mnie w akcji... TRZY GODZINY! Proszę sobie tylko wyobrazić: TRZY
      GODZINY
      > ciężkiej fizycznej pracy! Matka cały czas się darła i jęczała tak
      głośno,
      > że z trudem mogłem się skoncentrować. W końcu musiałem się spieszyć, bo
      > zaczynało się robić ciemno. Ale naprawdę się wkurzyłem, kiedy wiewiórki
      > zaczęły mi obgryzać sprzęt...
      > - Sprzęt... - głos kobiety był ledwo słyszalny. - Chce pan
      powiedzieć,że
      > wiewiórki naprawdę obgryzły panu... khem.. sprzęt..?
      > - Hehehe, a skądże, połamałyby sobie zęby, twardy jest jak hartowana
      > stal... No cóż, jestem gotów, rozstawię tylko statyw i możemy się
      zabierać do
      > roboty.
      > - STATYW ?!?!?!?
      > - No a jakże, musze na czymś oprzeć tę armatę, za ciężka jest, żeby ją
      > stale nosić... Proszę pani! Proszę pani! Jasna cholera, ZEMDLAŁA !!!
      >
      • rapitus Re: na poprawę humoru 04.09.05, 21:00
        wchodzi babka do lekrza
        -psze pa.
        -proszę sie rozebrać!
        Kobieta sie rozebrała i stoi nagolaska
        - czym pani moge służyć ?
        - a nie nic panie doktorzę, ja sie tylko przyszłam pana zapytać czy
        ziemniaczków na zimę by pan nie wiziął sobie troszkę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka