16.09.05, 21:37
a maiło być tak pięknie!!
przychodzi mi na myśl jedynie tych kilka słów
wszystko jak sięgnę pamięcią miałam zawsze poukładane
wymarzone studia wymarzony mąż wymarzone dziecko
i wszystko rozpada się\
dlaczego?
bo mając ten sam zawód co mój mąż jestem lepsza w tym co robię, mam więcej
pracy i co za tym idzie zarabiam od niego więcej (dużo więcej)
tyram po kilkanaście godzin dziennie i po przyjściu do domu zjebka za byle co,
że za długo byłam w pracy, że mam zająć się dzieckiem, że.......
pracujemy oboje ale to głównie ja utrzymuje cały dom
myślałam że po urodzeniu dziecka podzielimy się obowiązkami
otóż nie!
dla mojego męża jest to niedopuszczalne
oprócz pracy mam zajmować się dzieckiem i tyle
jego te obowiązki niee dotyczą
więc od czy jest on mi potrzebny sokro i tak wszystko robię sama?
Obserwuj wątek
    • d0nia Re: dlaczego? 16.09.05, 22:04
      do robienia wyrzutów... i zebysmy mogly sie ludzic ze mamy w nich oparcie...
      wiesz co smutne to co piszesz... bo czy zawsze musi to tak bolec jak nam sie
      otwieraja oczy? ja sama tez nie wiem i nie rozumiem tego wcale... ja tez
      zadawalam sobie to pytanie "dlaczego?" jak mnie zostawil gdy okazalo sie ze
      nosze pod sercem jego dziecko... a rozmawiajac dzien wczesniej wszysko bylo
      takie piekne... planowana wspolna przyszlosc, slub bysmy mogli byc razem... no
      i okazalo sie ze trojka to jednak tlok i on sie wypisuje... tez nie potrafilam
      zrozumiec swego zycia... i jeszcze cisnelo sie "czym ja sobie na to
      zasluzylam?" wiesz co? nie warto sie zastanawiac nad odpowiedzia na to
      pytanie... to sa chyba pytania ktore powinny pozostac bez odpowiedzi, bo
      marnujemy tylko swoj cenny czas ktory moglybysmy przeznaczyc na dzialanie...
      tak wiec przestan sie pytac dlaczego... zacznij dzialac bo to przynosi duzo
      wiecej ulgi niz rozgrzebywanie swojej przeszlosci... przeciez cale zycie przed
      nami... i tylko od nas zalezy jak bedzie ono wygladamy i z kim je spedzimy...
      czy chcesz spedzic swoje zycie z kims kto ma ci za zle ze odnosisz sukcesy i
      sie realizujesz? bo chyba tak powinno brzmiec pytanie jakie sobie zadajesz...
      pozdrawiam mocno i zycze wszystkiego dobrego... i samych madrych odpowiedzi na
      niezawszemadre pytaniawink
    • izaszek Re: dlaczego? 16.09.05, 23:30
      A moze jszcze sprobowac?
      Wiem ze jest Ci przykro ze jestes tak traktowana, bo tak naprawde to nie
      zasluzylas tylko dlatego ze jestes dobra we wszystkim co robisz.
      Ale moze warto jeszcze cos naprawic? Sama piszesz ze maz wymazony, moze
      sprobujcie wybrac sie do jakiegos psychologa, moze osoba bezstronna otworzy mu
      oczy i uswiadomi mu w czym tkwi blad, a moze i w Twoim zachowaniu jest cos co
      sklania go do takiej zazdrosci. Nie zrozum mnie zle, ja go nie bronie. Ale
      bardzo latwo jest wszystko przekreslic, a przeciez nikt nie mowil ze milosc
      jest latwym uczuciem, trzeba walczyc dopoki sie kocha , tylko pod warunkiem ze
      sie wlasnie kocha.
      I to by bylo najwazniejsze pytanie do Was obojga.

      Niestety pieniadz ma to do siebie ze czesto skloca ludzi.
    • scania81 Re: dlaczego? 17.09.05, 08:04
      tak.... ja też od wczoraj walę się po głowie, bo się okazuje, ze moj ideał, z
      którym już wytrzymaliśmy przeszło 1,5 roku jest jednak egoistą...
      to osobiste, ale wyżalę się na twoim wątku, bo nie mam się nawet komu
      wyżalić...
      wczoraj sięgło mnie przeziębienie, znacie ten ból głowy, kiedy lepiej siedzieć
      nieruchomo żeby coś w głowie sie nie przelewało... wrócił po całym tygodniu z
      trasy. wszystko cacy, do momentu, gdy ja jedna wolałabym się położyć, bo już
      dawno na to czas, a leci jego ulubiony film... zrobiłam małą awanturkę to
      wyłączył tv i się położył, ale zapomnij o przytuleniu czy pieszczotach......
      a rano?! miałam nadzieję, że rano się wyśpie, na reszcie nie trzeba wstać do
      pracy, nie: obudził mnie nad ranem, przed wyjściem do pracy, bo mu się chce,
      poczułam się delikatnie mówiąc wykorzystanasad kocham go więc mu nie odmawiam,
      widzę że moja córka ma w nim na prawdę kochającego ojca, więc będę walczyła o
      ten związek, ale nie mam pojęcia d czego zacząć, bo zalecana rozmowa na ten
      temat nie ma szans zaistnienia...
      po za tym ma już cały weekend zaplanowany... tylko jakoś beze mnie bo mam
      ochotę zaszyć się pod ciepłą kołderką...
      co mam robić?sad
      • nastia1980 Re: scania81 17.09.05, 10:27
        Jak to bez Ciebie? Nie ma mowy! Ty jestes chora a on jest wlasnie po to zeby w takich sytuacjach biegac po leki, herbatki, filmy (na jakie Ty masz ochote) i wysluchiwania Twijego zrzedzenia (jestes przeziebiona, wszystko Cie boli itp.) I absolutnie zadnego wyjscia bez Ciebie! No chyba, ze z Coreczka na spacer zebys sie mogla wyspac!!! Moj facet... no coz... idealem to on nie jest i nawet mu blisko do idealu nie jest, ale jak cos mi jest to on robi wszystko zebym sie lepiej poczula i tak powinno byc! Pewnie mnie tu zaraz zlinczuja, ze nie daje wolnosci facetowi i nie pozwalam samemu wychodzic..., ale ja wychodze z zalozenia, ze wolny to on juz byl, wtedy mogl robic co mu sie podobalo9 i kiedy mial na to ochote, a teraz to ma rodzine i ona jest najwazniejsza!!!
        Pozdrawiam i zycze szybkiego powrotu do zdrowia!
      • kini_m Re: dlaczego? 18.09.05, 14:12
        > widzę że moja córka ma w nim na prawdę kochającego ojca, więc będę walczyła o
        > ten związek, ale nie mam pojęcia d czego zacząć,
        > co mam robić?sad
        Po pierwsze skończyć psioczyć na innych facetów. Tak jak zaczęłąś sobie jeździć
        po mnie. Forum to mała próbka życia: jeśli tu tak jeździesz po facetach - to
        jak chcesz żeby w realu Ci się lepiej ułożyło?
        Scania, każda bajka się kiedyś kończy. Jak sama zauważyłaś - Twoja bajka
        zaczęła się przeistaczać w realny świat po 1,5 roku.
        Ale jeśli tak bardzo uważasz się za nieomylną w kwesti stosunków k-m,
        wyładowywać emocje - jak w przypadku moim i mojej b.Pani, ... to pozostaniesz
        nie mniejszym egoistą niż osoba o której mówisz.
        Po drugie - szukaj i rozpowszechniaj wiedzę o tym jak ratować związek.
        Bo jak to wygląda z perspektywy że: najpierw rozpowszechniasz wiedzę o
        udzielaniu rozwodów, o procedurach procesowych, a teraz się wokół pytasz jak
        ratować związek.
        PS: rady które mi kiedyś dałaś na priva (mimo późniejszych ujadań na mnie)
        cenię sobie.
        Pzdr
        • kkokos Re: dlaczego? 19.09.05, 11:24
          i to właśnie, kini, co napisałeś, jest wzorcową odpowiedzią małej mściwej gnidy.
          • toman5 Re: dlaczego? 19.09.05, 11:28
            Bo on JEST małą, zaburzoną mściwą gnidą.
            • pelagaa Re: dlaczego? 19.09.05, 11:32
              I nie tylko on z facetow tu piszacych smile)) Ja mam tez drugi typ do tego
              slodziasnego okreslenia smile)) No coz... to niestety jest forum publiczne...
    • pelagaa Re: dlaczego? 19.09.05, 11:28
      > więc od czy jest on mi potrzebny sokro i tak wszystko robię sama?

      Mam podobne podejcie do Ciebie i pewnie dlatego nadal jestem sama smile Ale ja
      wole byc sama niz byc z nieudacznikiem wyladowujacym na mnie swoje frustracje.
      • kini_m Re: dlaczego? 19.09.05, 20:36
        Ollik
        Żeby dobrze odpowiedzieć na Twoje pytanie trzeba podzielić Twoją opowieść na
        dwie części.
        ...I na każdą z nich odpowiedzieć oddzielnie.
        Po pierwsze - opisałaś swoje wyobrażenia.
        To jest właśnie to co każdego najbardziej gubi. Własne wyobrażenia, dążenie do
        ich osiagnięcia, bo każdy uważa że ma je właściwe.
        Tylko że u każdego one się różnią w szczegółach, i tam właśnie tkwi diabeł.
        A w dążeniu do ich realizacji nie interesujemy się tym jakie są wyobrażenia
        partnera/ki. Na poziomie ogólnym wszyscy chcemy tego samego - i wobec tego
        myślimy że nasze wyobrażenia są OK. Więc nie zgłębiamy wyobrażeń partnera/ki. I
        właśnie wtedy gdy uśpiliśmy swoją uwagę, to w szczegółach zaczyna się pojawiać
        diabeł - i wszytko zaczyna po woli trafiać szlag, a przecież miałaś wszystko
        poukładane.
        Co więcej - partnerowi też przecież to kiedyś odpowiadało. Niestety, nie
        zauważyliśmy że tylko w ogólnej rozmowie, inaczej mówiąc - dopóki nie zaczęły
        wychodzić różnice.
        Gdzie błąd?
        W tym że zamknęliśmy się na swoje wyobrażenia. Nie wsłuchiwaliśmy się w
        potrzeby partnera. Często nawet gdy rozmawiamy z tą drugą osobą, to tak
        naprawdę dalej podciągamy wszystko pod własne wyobrażenia.
        Bo przecież gotuję, piorę, sprzątam - tyle dla niego robię, więc o co mu
        jeszcze chodzi gdy tak się dla niego poświęcam? A partnerowi zazwyczaj nie o to
        chodziło - nawet jeśli w słowach dziś wyraża takie rzeczy.

        Po drugie - opisujesz Twojego męża. Niestety zazwyczaj w rodzinach nie ma
        partnerstwa. Same matki wychowują tak dzieci aby realizowały ich wizję ról
        społecznych. (Np. moja b.Pani która odgradza córkę ode mnie, bo mała ma żyć
        jedynie wg jej wyobrażeń.) Czemu matki wychowują mamisynków nie ucząc ich
        prania, prasowania, gotowania, itd?
        Skutkuje to tym, że jako partner/ka musisz naprawiać to co spaprali Twoi
        teściowie. A jako że dorosłego człowieka o wiele trudniej czegokolwiek nauczyć -
        więc trzeba nastawić się na cierpliwość ale i konsekwencję, ale tę budującą a
        nie burzącą.

        Trochę na boku refleksji o konwencjach wychowania, opartej o sytuację mojej
        córeczki.
        Czy dziewczynka może tylko bawić się z mamą w malowanie paznokci i makijaże?
        A czy nie może wyjechać z tatą na zabawę nad rzekę w wędkowanie, wyjechać w
        góry na wędrówkę (a byliśmy razem troje w górach)?
        A właśnie moja b.Pani wyłożyła w apelacji o ograniczenie kontaktów takie
        zarzuty (wędrówki, łowienie ryb - jako nieodpowiednie i niebezpieczne dla
        dziecka).
        Więc czy nadal młode matki wychowują dzieci wg twardych kanonów. I być może
        skutków tego właśnie doświadczasz u Twojego faceta.
        Ale w Twojej sytuacji problemy widzę dwa: inny dla Ciebie, inny dla niego.
        Myślę że w obu możesz pomóc.
        Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka