kini_m
28.09.05, 20:28
Dziewczyny, w dyskusji (o takiej sytuacji jak moja) nieraz pojawiała się
sugestia znalezienia sobie nowej partnerki, już niejedna osoba to wspomina
(na priva).
Nie neguję oczywistej potrzeby posiadania partnera - wszyscy jesteśmy
podobnie stworzeni. Ale w takiej sugesti, osobiście obawiam się, że nowa
osoba miałaby niejako być lekiem na poprzedni nieudany związek, lekiem dla
duszy. Ale, no nie wiem ...?
W życiu odcinam się od każdego przedmiotowego traktowania człowieka. Ta
sugestia mi się właśnie z tym skojarzyła. Czy można nowy związek potraktować
jako lek na porażkę? Czy ja mam słuszne obawy? Czy przesadzam?
Oczywiście, że ja też chciałbym odpocząć od codziennych problemów przy czyimś
cieple, że brakuje kogoś bliskiego, zaufanego, podnoszącego na duchu.
Tylko że pojawia mi się jakieś: "ale czy tak można?"