Trafiłam na to forum kilka miesiecy temu jako "samotna kobieta w ciąży -
przyszła samodzielna mama". Po różnych perypetiach z ojcem mojego dziecka
zostałam nie tak całkiem sama. Przed porodem i teraz prawie miesiąc znowu
mieszkamy razem, on zajmuje się mną i dzieckiem, pomaga, po prostu jest.
Podziwiam wszystkie kobiety, które samotnie zajmują się dzieckiem na
początku, w tych najtrudniejszych momentach, ktore samotnie przechodzą przez
szpital, pełen rozanielonych tatusiów, które nawet jeśli mają wspierającą
rodzinę i przyjaciół, to nie mają pod bokiem ojca swojego dziecka.
Nie wiem jak ułożą się sprawy miedzy mną a ojcem małej, ale teraz nie byłam i
nie jestem sama, a płakać mi się chce kiedy pomyślę ile kobiet stąd
było\jest\będzie w tych trudnych chwilach na początku sama z dzieckiem.
Jestem z Wami kochane.
Sama też mam zadrę czasu ciąży i niepewności i niezależnie od wszystkiego
pozostanę z tą samodzielnością "gdzieś głębiej lub płycej"...