ona103
16.12.05, 16:45
Witam moja samotnosc to brak rodziców, oboje nie żyją i starsi teściowie
zupełnie z innej epoki. Siedze w domu z maleństwem, teściowa nam nie pomaga,o
ma wiele fobi, nie jeżdzi autobusem , nie chodzi na spacery, jedynie jemy u
niej obiad w niedzielę i czuję,że są to pozory. Kiedy spaceruje z maleństwem
i widzę córeczki z mamusiami i wózkiem, dziadków z dziećmi czuję żal, złośc.
Oboje z mężem jesteśmy jedynakami,zazdroszczę wam że jesteście jeszcze
dziećmi dla kogoś bliskiego,możecie liczyć na kogoś oprócz swojego męża.Czy
ktoś jest w podobnej sytacji,jak sobie z nią radzi?