Co mam zrobić?

27.01.06, 13:25
Jestem świeżo po rozmowie z moim eks. Dowiedziałam się właśnie, że nie spłaci
długów, których narobił a które "wiszą" na moim "koncie". Bo nie. Kwota nie
jest oszałamiająca - 1500 zł ale też nie pryszcz.
Alimentów nie płaci, znaczy wysyła dziecku na konto ok.100 zł miesięcznie,
Mały ma kartę i kupuje sobie za to praktyczne rzeczy np Mountain Dew, chipsy,
komiksy... Kupuje mu czasem ciuchy ale rzadko. Ja nie zarabiam kokosów,
studiuję zaocznie i czasami bywa ciężko finansowo.Pocieszam się,że najpóźniej
w czerwcu będzie lepiej (będę więcej zarabiać, odpadnie mi czesne)
Zmiana stanu rzeczy dobrowolnie nie wchodzi w grę. I tu przechodzę do sedna-
po prostu nie mam siły chandryczyć się z tym facetem. Staram się nie myśleć o
nim źle bo po prostu szkoda mi na to zdrowia. Staram się wcale o nim nie
myśleć bo za każdym razem robi mi się niedobrze.
Wmawiam sobie, że ma w dupie jego pieniądze, poradzę sobie z Małym, z głodu
nie umrzemy.
Czy dobrze robię, czy powinnam jednak wyciągnąć topór wojenny?
Dodam,że mój eks nie pracuje (formalnie), robi różne interesy (giełda,
Allegro), mieszkamy 400 km od siebie smile))) co będzie utrudniało ewentualne
stawianie się w sądzie.
Z jednej strony jestem zmęczona (delikatnie mówiąc) jakimikolwiek kotaktami z
tym człowiekiem i czuję ulgę na myśl,że ich nie będzie, nie będzie szarpania
się i nerwów. A z drugiej strony- dlaczego mam sama ciągnąć ten wózek?
Proszę o radę.
    • burza4 Re: Co mam zrobić? 27.01.06, 14:36
      Alimenty masz zasądzone, czy to dobrowolne wpłaty?

      trudno radzić, bo sama znasz swoją sytuację - na ile dajesz sobie radę
      finansowo - czy te kilkaset zł to dla ciebie dużo, czy mało? z drugiej strony -
      alimenty to pieniądze dla dziecka, nie dla ciebie. To syn dostaje mniej i to
      jemu mogłabys dać więcej, gdybyś wyegzekwowała od ojca to co się dziecku
      należy. Tym bardziej, jesli wypiął się na spłatę długów, które zaciągnął. To,
      że nie pracuje nie zwalnia go z obowiązku alimentacyjnego. Bezrobotny znajomy
      dostal podwyżkę alimentów na 400 zł, więc nie zawsze sądy są tak wyrozumiałe.
      • nini6 Re: Co mam zrobić? 27.01.06, 15:12
        To dobrowolne wpłaty.
        Zarabiam 1700 zł. 650 mieszkanie + opłaty, 400 czesne (właściwie 320 bo
        stypendium naukowe, zapracowałam), ok.100 komórka -jedyny telefon. Zostaje 550
        zł "na życie" dla mnie i Młodego. Na razie nie chorujemy.
      • makaziemniaczana Re: Co mam zrobić? 27.01.06, 15:13
        Jestem w podobnej sytuacji, tatuś daleko i albo przyśle co czas jakiś, albo
        nie. Częściej nie. Od 5 lat jesteśmy w separacji, a rozwód wisi na kołku.
        Postanowiłam, ze wezmę sie za niego wiosna. A co do alimentów, też nie chcę sie
        szarpać, niech mnie pocałuje w... Wolę swiety spokój, chociaż, gdyby nie
        rodzice (moi), umarłybysmy z małą z głodu. Ale kto wie, może zawalczę. W każdym
        razie trzymam kciuki i życzę siły i powodzenia.
        • burza4 Re: Co mam zrobić? 27.01.06, 16:08
          nie bierz tego do siebie, ale... czy jesteś pewna, że to fair względem twoich
          rodziców? niejako zmuszasz ich do wyręczania nieodpowiedzialnego faceta. Im się
          chyba też nie przelewa. Można się unosić honorem - jesli koszty bierzesz na
          siebie i to nie dotyka innych osób. Mam w rodzinie taki case - i od drugiej
          strony nie wygląda to miło - starsi ludzie żalują sobie - bo im żal córki i
          wnuka, a córka też machnęła reką na alimenty. Ale bez pomocy rodziców by daleko
          nie zajechała. Szkoda, że nie potrafią się temu przeciwstawić (bo dziecka im
          szkoda), ale mają ogromny żal o to, że wykorzystuje ich serce zamiast ściągnąć
          alimenty z ojca, który ma na inne cele, a "po prostu" nie płaci. Ona tez
          ma "święty spokój" a rodzice się martwią jak oni mają związać koniec z końcem.
          W końcu czemu mają wyręczać obcego faceta własnym kosztem?
      • makaziemniaczana Re: Co mam zrobić? 27.01.06, 15:14
        Zapomniałam, to, ze nie mamy kasy to też długi i kredyty, które mi beztrosko
        zostawił. Teraz nawet twierdzi, ze to ja tak wydawałam. Niech idzie do diabła,
        jeszcze dwa lata, wyjdę na prosta. Pozdrawiam
    • pom Re: Co mam zrobić? 27.01.06, 15:28
      Oczywiście nie jestem w Twojej skórze ale nie odpuściłabym. Spłacasz jego długi,
      utrzymujesz wspólne dziecko. Nie unoś sie honorem tylko wyrwij z dziada to co
      nalezy się Twojemu dziecku. Tatuś daje kieszonkowe i to ma być wszystko?
      Fakt, że sobie radzisz nie oznacza, że musisz zwalniać go z jakiegokolwiek
      obowiązku.
      Rozumiem niechęć do oglądania go w sądzie, ale jest mozliwe bardzo, że na sprawę
      w ogole nie przyjedzie (odległość 400km). Co Ci szkodzi spróbować. Może
      dojdziecie do porozumienia i zawrzecie ugodę.
      Sama mówisz, że dajesz radę bo nie chorujecie - tak nie będzie zawsze.
      Pozdrawiam.
Pełna wersja