17.02.06, 14:31
Mam 28 lat, mąż odszedł dwa tygodnie temu. Tzn wcześniej nie wracał na dzień
dwa teraz definitywnie się wyprowadził. Jest mi źle i nie dlatego że go
kocham ale dlatego że czuję się oszukana i wykorzystana. Na razie nie widzę
światełka w tunelu, może poradzicie mi jak się z tego podnieść...

Trawka
Obserwuj wątek
    • anialu9 Re: załamana 17.02.06, 15:27
      trawka3 napisała:

      > Mam 28 lat, mąż odszedł dwa tygodnie temu.
      Ja 30 i tez odszedl 2 tygodnie temu.

      Jest mi źle i nie dlatego że go
      > kocham ale dlatego że czuję się oszukana i wykorzystana.
      Czuje sie identycznie, miesiac temu urodzilam nasze dziecko, sliczna coreczke

      Na razie nie widzę
      > światełka w tunelu, może poradzicie mi jak się z tego podnieść...

      Wiesz co, teraz duzo placze, chodze w pizamie i sie nie czesze, wiem, ze nie
      wroci. Wiec to jest moj czas zaloby. Jestem potwornie zmeczona mam jeszcze
      starsza corke, ktora wyslalam do jej ojca, zeby mnie nie ogladala teraz. Jutro
      wraca, wiec musze wziac sie w garsc. Na przemian widze czarna dziure, zeby
      zaraz potem planowac wiosenne spacery z dziewczynkami. Wrzuc na luz, pozwol
      sobie na smutek, ale obiecaj sobie ze za kilka dni np. za tydzien zaczniesz
      planowac swoje zycie bez niego. Uczeszesz sie, ladnie ubierzesz, pojdziesz do
      kina, albo na zakupy. Spokojnie, dasz rade, ja tez dam rade. Chociaz przyznam,
      ze teraz jeszcze tego nie widze... ale czas to dobry lekarz. A pozniej im
      wszystkim pokazemy.
      Pozdrawiam Cie

      > Trawka
      • julka9913 Re: załamana 17.02.06, 20:02
        Czesc ja mam 28 lat i 3,5 letnia córeczke mój odszedł do innej ma 20 lat
        (mieszka u swoich rodziców}
        tez mi jest ciężko najbadziej boje sie samotności ale musimy być twarde a oni
        jeszcze za nami zapłaczą jak chcecie pogadać to chetnie gg 7326989
        • matuska Re: załamana 17.02.06, 22:58
          Przyjaciele i rodzina to bardzo wazne osoby ktore sa ci napewno potrzebne bo
          jest ci zle i czujesz sie oszukana.U mnie bylo inaczej bo to ja go wywalilam za
          drzwi, ale musze przyznac ze musialam miesiac dochodzic do siebie, ale nie z
          tesknoty za nim tylko dlatego ze raptem wszystko zwalilo sie na moja
          glowe.Trzymaj sie bedzie napewno dobrze
    • bbbb10 Re: załamana 18.02.06, 14:32
      a skąd rozpacza, jak go nie kochasz?? MOże to po prostu urażona ambicja? Nie
      martw się szybko znajdziesz drogę do sądu i to zapewni ci kolejne 3 lata
      rozrywek....no, chyba że należysz do 1% mądrzejszych...
      • anialu9 Re: załamana 18.02.06, 16:20
        szybko znajdziesz drogę do sądu i to zapewni ci kolejne 3 lata
        > rozrywek....no, chyba że należysz do 1% mądrzejszych...

        bbbb10 swietnie napisane, naprawde. Ale wiesz ja, i tu mi schlebiasz, naleze do
        1 % madrzejszych, jednak ojciec mojego dziecka bojac sie ze jednak chodzi mi o
        kase a nie tylko o uznanie dziecka, aby moglo nosic jego nazwisko przygotowal
        mi oswiadczenie w ktorym napisal ze dal mi w gotowce 100.000 zl na poczet
        zabezpieczenia dziecka i alimentow. Oczywiscie nic takiego by mi nie dal,
        chodzilo o to by sie zabezpieczyc przed moja proba wyegzekwowania pieniedzy
        poprzez sad. Ja oczywiscie niczego nie podpisalam, nadal nie zamierzam isc do
        sadu, wierze ze sie dogadamy... choc w tamtym momencie moja wiara w ludzi
        zostala mocno zachwiana... Ja na szczescie pracuje i zarabiam, ale co maja
        powiedziec te, ktore nie maja takich mozliwosci?
        • labomba666 Re: załamana 18.02.06, 18:46
          > mi oswiadczenie w ktorym napisal ze dal mi w gotowce 100.000 zl na poczet
          > zabezpieczenia dziecka i alimentow. Oczywiscie nic takiego by mi nie dal,
          > chodzilo o to by sie zabezpieczyc przed moja proba wyegzekwowania pieniedzy
          > poprzez sad. Ja oczywiscie niczego nie podpisalam, nadal nie zamierzam isc do
          > sadu, wierze ze sie dogadamy...

          Błąd. Tamten pan już się odpowiednio zaprezentował, a Ty powinnaś NATYCHMIAST
          złożyć pozew o alimenty. Dogadywać można się w każdym momencie, a nic tak nie
          stymuluje do dyskusji, jak wyznaczony termin rozprawy.
          Przy okazji, gdybyś podpisała takie oświadczenie, to mogłabyś mieć poważne
          kłopoty prawno-skarbowe.

          LaBomba
          • anialu9 Re: załamana 18.02.06, 22:08
            LaBomba

            Dlaczego powinnam natychmiast zlozyc pozew o alimenty? Pracuje i moge
            utrzymywac dziecko sama, przynajmniej przez jakis czas, dopoki sad nie nalozy
            na niego obowiazku placenia alimentow, oczywiscie w sytuacji gdyby mi nie
            pomagal. Jak na razie kupuje malej to o co go prosze, fakt nie prosze o zbyt
            wiele i faktem jest ze mala ma kilka tygodni wiec moze on jest jeszcze w szoku
            poporodowym, bo rodzilismy razem.
            I jakie klopoty prawno-skarbowe moglabym miec, przeciez to oswiadczenie nie
            bylo podpisywane przy notariuszu. To byla raczej proba szantazu. Mozesz mi to
            wytlumaczyc?
            • labomba666 Re: załamana 19.02.06, 08:14
              > Dlaczego powinnam natychmiast zlozyc pozew o alimenty?

              Bo obowiązkiem ojca jest uczestniczenie w utrzymywaniu dziecka. Jeśli tego nie
              robi z własnej woli, to należy mu pomóc wyrokiem sądowym.


              > I jakie klopoty prawno-skarbowe moglabym miec, przeciez to oswiadczenie nie
              > bylo podpisywane przy notariuszu. To byla raczej proba szantazu. Mozesz mi to
              > wytlumaczyc?

              Mogę Skarbie. Tym bardziej, że bez udziału notariusza, tym gorzej dla Ciebie.
              Jeżeli notariusz uczciwy (coraz rzadszy przypadek), to na taki "wałek" by nie
              pozwolił i otworzyłby Ci oczy kwestią PODATKU. A mianowicie; ojciec Twojego
              dziecka jest dla Ciebie osobą obcą, więc sprawdź sobie Skarbie, w jakiej
              wysokości miałabyś odprowadzić podatek od darowizy, gdy jej kwota wynosi
              100.000 zł. Oczywiście TY musiałabyś go odprowadzić, a nie ojciec dziecka.

              No to może w takiej sytuacji, gdy Twój partner nie jest osobą, która
              otrzymałaby nagrodę fair play, przejrzysz wreszcie na oczy i biorąc "dupę w
              troki" pognasz do sądu i wreszcie złożysz ten pozew o alimenty? Wierz mi,
              naprawdę nie ma na co czekać.


              > wiele i faktem jest ze mala ma kilka tygodni wiec moze on jest jeszcze w
              > szoku poporodowym

              Wyrok alimentacyjny skutecznie wyprowadzi go z tego szoku. Buahahahaha!

              LaBomba
              • anialu9 Re: załamana 19.02.06, 09:01
                LaBomba, please, nie mow do mnie skarbie, bo aktualnie ten zwrot zle mi sie
                kojarzy. Kolejne pytanie, jesli pozwolisz. Do tej pory wspolnie prowadzilismy
                firme, teraz wg. niego mam miec status pracownika, czyli pensja i prowizja, bo
                to ja jestem od sprzedazy. Nie zrezygnuje z firmy, bo ja rozkrecalam,
                pracowalam nawet jak mi juz odeszly wody, w szpitalu na mnie czekala polozna,
                bo ja jeszcze dopinalam zamowienie z klientem!!! Jestesmy teraz na 5 min przed
                podpisaniem duzego kontraktu i teraz zaczna sie prawdziwe zyski. Ale on juz
                zaczyna piosenke o tym ze wszystko jest dzieki jego pracy etc. Wiadomo. Jak
                pojde do sadu, to juz na pewno nie bede mogla zostac w firmie. A gdzie ja z
                maluszkiem znajde teraz prace? Troche nie mam sily zeby sie kopac z koniem.
                Poradz, co mam zrobic, jako facet wiesz co mysli tamten, chyba.
                • labomba666 Re: załamana 19.02.06, 21:57
                  > Poradz, co mam zrobic, jako facet wiesz co mysli tamten, chyba.

                  Wypraszam soobie wink


                  > firme, teraz wg. niego mam miec status pracownika, czyli pensja i prowizja

                  To akurat nie jest głupie, bo z jednej strony będziesz miała płacone składki na
                  ubezpieczenia społeczne (emerytura), a z drugiej Twoje wynagrodzenie będzie
                  stanowiło koszty uzyskania przychodu firmy, co byłoby niemożliwe, gdybyście
                  byli rodziną (w sensie prawnym).

                  Wszystko zależy od tego, jaka jest forma działalności gospodarczej, oraz ja się
                  do niej ma Twoja osoba (udziałowiec, współwłaściciel, etc.). Wtedy możemy coś
                  wykombinować.

                  LaBomba
      • trawka3 Re: załamana 18.02.06, 22:37
        To nie jest rozpacz ani urazona ambicja. Po prostu decydując się na małżeństwo a
        potem na dziecko dużo rozmawialiśmy o odpowiedzialności i o tym że nie są to
        dezycje na chwile. Że nawet jak przyjdą kryzysy to będziemy je przezwyciężać, a
        teraz czuję że to wszystko było jednym wielkim kłamstwem. Juz wiem jak się czuje
        naprawdę oszukany człowiek...

        • anialu9 Re: załamana 18.02.06, 23:46
          Zupelnie jakbym czytala siebiesmile) dodaj milosc po grob i razem na dobre i na
          zle w biedzie i w chorobie. A ile sie pakowal? 10 minut i byl juz za drzwiami?
          U mnie to trwalo chyba krocej. Zostawil tak wiele rzeczy, ze mam wrazenie jakby
          zaraz mial wrocic, tak jak zwykle. Piszesz ze nie wracal na noc. Tez to znam,
          powiem wiecej nawet poznalam jego kochanki, rozmawialam z nimi, zwyczajnie je
          wytropilam, czulam ze kogos ma, a dotarcie do jednej a pozniej drugiej bylo juz
          proste. I wiesz ze mu wybaczylam!!! Bo przeciez... patrz pierwsza linijka...
          szkoda, ze to tylko ja w tym zwiazku bralam te obietnice na powaznie.
          Trawka, wiesz co, trzeba zamknac ten rozdzial jak najszybciej, oni nie sa warci
          ani jednej lzy, czasami w zyciu sie wtapia i my wlasnie to uczynilysmy, trzeba
          przyznac sie do porazki i isc dalej. Nie ma co zalowac czegos co bylo naszym
          zludzeniem. To tak jakbys chciala zatrzymac tecze... wiadomo przeciez ze zmieni
          sie pryzmat i ona zniknie.
          Trzymaj sie
    • alina66 Re: załamana 19.02.06, 09:27
      O ludzie.
      Podpisując takie oświadczenie poświadczyłabyś nieprawdę. To pierwszy wałek.
      Na kogo jest zarejestrowana firma i jaką ma formę prawną?
      • anialu9 Re: załamana 19.02.06, 10:59
        Firma jest zarejestrowana na niego, ja mam samodzielna prokure, poniewaz on
        jest cudzoziemcem i w Polsce nie ma pozwolenia na prace, mam rowniez umowe o
        prace na pol etatu, po to by ktos mogl legalnie podpisywac umowy, realizowac
        zamowienia, podpisywac faktury, to robilam do tej pory ja, do niedawna jedyny
        pracownik firmy na umowe, cala reszta byla "na zewnatrz" jego nazwisko w
        zasadzie nie pokazywalo sie w biezacej dokumentacji ksiegowej, taka konstrukcje
        doradzila nam ksiegowa i taka funkcjonowala do tej pory bez zarzutu.
        • anialu9 Re: załamana 19.02.06, 11:01
          ach, zapomnialam, forma prawna to spolka z o.o.
    • alina66 Re: załamana 19.02.06, 09:31
      jeszcze jedno pytanie: jaki jest/ był oficjalnie Twój status w firmie?
    • evitaa5 Re: załamana 19.02.06, 12:56
      No właśnie a co z kwestią finansową? Jak sobie poradzić samej z dzieckiem
      finansowo? Dodam że ja też chyba niedługo zostanę samotną matką z 3,5 rocznym
      dzieckiem. Pracuję, ale i tak nie wiem czy dam sobie radę, tym bardziej że nie
      mam za bardzo kogo prosić o pomoc, nie tylko finansową ale i duchową, czy po
      prostu kogoś kto zostanie z dzieckiem w domu jak bedzie chore. Jestem tym
      przerażona, naprawdę. Jak wy sobie radzicie?
      • anialu9 Re: załamana 19.02.06, 13:21
        Ja do starszej corki mam opiekunke, ktora zawozi i przywozi mala ze szkoly,
        czasami tez zostaje z nia. Ale nie wiem czy zajmie sie malenstwem np. za dwa
        miesiace, nie rozmawialam z nia o tym. Teraz ona mnie kosztuje jakies 120 zl na
        mc, pewnie przy dwoch bedzie chciala wiecej za 1h. Tez sie tym martwie.
        • evitaa5 Re: załamana 19.02.06, 13:33
          No właśnie, mam podobne zmartwienia. W tej chwili nie mam nawet opiekunki, bo
          znalazła sobie stałą pracę. A ja, żeby zawozić codziennie dziecko do
          przedszkola i odbierać po pracy na czas muszę kupić sobie samochód, bo inaczej
          po prostu nie zdążę, wszędzie mam daleko z miejsca w którym mieszkam. Więc
          jeszcze do tego będę musiała wziąść kredyt, opłacać szkołę.... Nie wiem jak to
          będzie. W tej chwili jeżdżę z mężem, ale jak on się wyprowadzi to wiem, że
          zabierze ze sobą wszystko co jego, łącznie z samochodami.
          • anialu9 Re: załamana 19.02.06, 13:51
            Znajdź opiekunkę z samochodem do czasu aż nie dostaniesz alimentów, wydatki na
            nia wpisz jak inne wydatki na dziecko typu kupno butów czy lekarstw, zreszta to
            w sądzie będzie dobry argument że ojciec dziecka musi mu zapewnic nie tylko
            opłate za szkołe. Na świecie jest tak, że odchodzący facet, ma zapewnić
            dzieciom i żonie jesli ta nie pracowała taki sam standard jak wtedy gdy z nimi
            mieszkal. Oplaca wszystko, czesne, czynsze, forme pensji dla bylej zony dopoki
            ta wychowuje dzieci. U nas to pewnie nierealne, ale sa juz sedziowie, ktorzy
            zasadzaja normalne alimenty a nie jalmuzne. Obys na takiego trafiła.
            • evitaa5 Re: załamana 19.02.06, 14:48
              Oby, prawda smile) Tylko że u nas opiekunka za samo odbieranie dziecka z
              przedszkola będzie chciała min. 500zł miesięcznie + koszty benzyny sad a ja
              niestety tyle nie mam. Poza tym , mój mąż zaproponował mi że będzie mi płacił
              mniejsze alimenty na konto tego, że włożył swoje pieniądze w remont naszego
              domu a ja nie mam z czego mu ich oddać. I nie wiem czy powinnam się na to
              zgodzić? A myślę też o tym, ze pieniądze które wydałabym na opiekunkę, to
              mogłabym spłacać kredyt na samochód i być niezależna.
              • pelagaa Re: załamana 19.02.06, 15:02
                Ja na Twoim miejscu kupilabym samochod, tylko, ze tego nie da sie ujac w
                kosztach utrzymania dziecka. Ale ja nie wyobrazam sobie zycia bez samochodu, bo
                mieszkam w miejscu, z ktorego masz wszedzie daleko smile Dziecko do szkoly dowoze
                jakies 11 km.
                Kup samochod, a do kosztow utrzymania dziecka wlicz koszty dowozenia dziecka do
                szkoly i na zajecia pozalekcyjne.
                • labomba666 Re: załamana 19.02.06, 23:02
                  > Ja na Twoim miejscu kupilabym samochod, tylko, ze tego nie da sie ujac w
                  > kosztach utrzymania dziecka

                  Powyżej mamy spektakularny przykład chybionej, a nawet szkodliwej porady.
                  Niemniej, zaskoczony nie jestem.

                  Jeżeli teraz kupisz samochód, nawet na kredyt, to na pewno będzie to źle
                  odebrane w sądzie, przy ustalaniu alimentów. Jeżeli stać Cię na samochód (nawet
                  na kredyt), to facet może Ci płacić niskie alimenty, bo Ty masz pieniądze.
                  Wiem, że to kretyńskie i niesprawiedliwe, ale taki jest właśnie standardowy tok
                  rozumowania sędziego. Może też być zinterpretowane jako zabieg celowy, żeby
                  obniżyć Twoje realne dochody za pomocą rat kredytu. I jeszcze sto innych
                  powodów, a wszystkie w opozycji do zakupu samochodu, bo Matka Polka nie ma
                  prawa być kobietą nowoczesną, mobilną i samodzielną.
                  Lepiej udawać porzuconą Sierotkę Marysię, która nie wie co począć, bo świat
                  nagle się jej zawalił. Dotychczas facet zawoził dziecko, ale nie masz pojęcia
                  co teraz będzie, etc. Niech decyzję podejmie sąd, bo Ty nie masz zielonego
                  pojęcia, co z tym fantem zrobić. Sąd bardzo lubi, gdy sam ma o czymś
                  zadecydować.
                  A auto kupisz sobie po ustaleniu alimentów, pewnie o dwa roczniki nowsze wink

                  LaBomba
              • pelagaa Re: załamana 19.02.06, 15:04
                Acha i to, ze wlozyl pieniadze w twoj dom to chyba nie jakies mistrzostwo
                swiata, bo w tym domu wtedy mieszkal, czyli rowniez SOBIE remontowal. A ze sie
                potem rozmyslil i postanowil odejsc, to juz jego problem. I nie jest to
                podstawa do zanizania alimentow.
                • anialu9 Re: załamana 19.02.06, 17:17
                  Jasne, ze remont domu i koszty z tym zwiazane to nie jest podstawa do zanizania
                  alimentow, co za beszczelny typ!!! niech jeszcze powie, ze kupil nowy
                  telewizor, dvd, meble i kosiarke do strzyzenia trawnika przed domem i tego nie
                  zabiera z soba wiec powinien z tego powodu placic 100 zl na mc! Boze, jacy
                  faceci sa beznadziejni! Moja znajoma kiedys mi poradzila, ze powinnam w sadzie
                  podac kwote o 30% wyzsza niz chce docelowo, bo wtedy sad ma z czego uciac a ja
                  dostane to co chce. Mysle, ze to nie jest glupie. Co do opiekunki moja bierze 7
                  zl za h + paliwo. Odwiezienie mlodej do szkoly i przywiezienie, nie zajmuje jej
                  duzo czasu, wiec te koszty sa do przelkniecia.
                  • gabaw Re: załamana 19.02.06, 21:30
                    Kobiety drogieja zostałam sama z Mlodym 5 lat temu,początki były trudne i to
                    bardzo w sadzie tez nie było prosto ale zawsze chcąc podac sprawe o alimenty
                    pamietajcie o zbieraniu wszystkich rachunków, za witaminki, soczki, ubranka a
                    jeszcze jak dziecko choruje to nawet za tanie syropki. Dobry lekarz zawsze
                    znajdzie jakąś "alergie","anemie" a takie leczenie kosztuje, badania trzeba
                    robic czesto prywatnie i to jest bardzo prosty sposobik na wieksze pieniadze od
                    tych ....... panów!! mnie sie udało teraz mam spokój dokłada sie nawet do
                    opiekunki,życze powodzenia!!
                    • evitaa5 Re: załamana 20.02.06, 08:00
                      Dziękuję bardzo za wszystkie rady, bardzo podniosły mnie na duchu.
                      Moja sytuacja też jest taka, że wszędzie daleko, do przedszkola ok.10 km,
                      autobus co 1,5 godz. sad A do pracy jeszcze dalej z kilkoma przesiadkami. Mamy
                      dwa samochody, które mąż oczywiście zamierza zabrać, ponieważ dawała mu na nie
                      jego mamusia i często zaznacza, że samochody to są jego i mamy. Oraz tak,
                      zamierza zabrać ze sobą wszystko na co dokładała jego mama, bo to jest jej a
                      nie nasze. Takie ma podejście do sprawy. A do tego mam jeszcze mu zwrócić to co
                      jego mama i on włożyli w remont. Ale to ile pomógł nam mój tata wogóle się nie
                      liczy, ani to że nie dokładaliśmy sie nigdy do żadnych opłat - dopiero w tym
                      roku na zimę do opału, ale też tylko trochę. Ani nie liczą sie żadne inne
                      rzeczy, które tata nam dawał i nigdy nie chciał za to pieniędzy, w odróżnieniu
                      od teściowej. Tylko ja głupia, nigdy nie spisywałam na kartce tego co daje nam
                      mój tata, a wysłuchiwałam ile nam teściowa pomaga. Głupia jestem, wiem, bo
                      słysze to też od koleżanek swoich smile)
                      Boję się trochę tego że zostanę sama, ale finansowo się tego obawiam, bo do
                      męża już nic nie czuję, nic dobrego na pewno.
                      A samochód jakbym kupiła na kredyt to i tak zamierzam go zarejestrować na tatę,
                      żebym później nie musisała przypadkiem męża spłacać z tego auta. A mam nadzieję
                      że sąd się dobrze do tego ustosunkuje, jeśli powiem że mąż zabrał mi dwa nasze
                      samochody. A wiem że tak zrobi, bo już tak było, że wyprowadział się i zabrał
                      wszystko prawie co było jego i jego mamy i samochody i zostawił mnie tak, że
                      nie miałam jak rano do pracy jechać i dziecka do przedszkola zawieźć. Dobrze że
                      trafiła się akurat osoba która mi pomogła, potem nas pogodziła, niepotrzebnie w
                      sumie.......
                      • labomba666 Re: załamana 20.02.06, 08:33
                        > A samochód jakbym kupiła na kredyt to i tak zamierzam go zarejestrować na tatę,
                        > żebym później nie musisała przypadkiem męża spłacać z tego auta.

                        Nie tylko zarejestrować, ale kupić na tatę. Dodatkowo umowa użyczenia auta, w
                        której będzie napisane, że tato daje Ci auto w użytkowanie, ale Ty ponosisz
                        wszelkie koszty związane z eksploatacją (paliwo, przeglądy, naprawy, ubezpiecznia).

                        LaBomba
                        • evitaa5 Re: załamana 20.02.06, 09:23
                          Tak zamierzałam, kredyt wziąść w gotówce i kupić samochód na tatę i tak go
                          zarejestrować. Ale czy ja mogę być współwłaścicielem? A jak wygląda taka umowa
                          użyczenia? Spisujemy ją między sobą czy musi być poświadczona przez notariusza?
                          Czy sąd wtedy będzie interesował sie moim kredytem, bo mąż pewnie będzie
                          próbował to w sądzie podnieść, kwestię kredytu. Dziękuję za odpowiedź.
                          • labomba666 Re: załamana 20.02.06, 09:49
                            > Tak zamierzałam, kredyt wziąść w gotówce i kupić samochód na tatę i tak go
                            > zarejestrować. Ale czy ja mogę być współwłaścicielem? A jak wygląda taka umowa
                            > użyczenia? Spisujemy ją między sobą czy musi być poświadczona przez notariusza?

                            Nie rozumiemy się. Nie możesz brać kredytu i kupić auto na tatę, chyba że mowa o
                            kredycie konsumpcyjnym, ale takie rozwiązanie bym odradzał. Najlepiej niech tato
                            weźmie kredyt i kupi auto. W ŻADNYM WYPADKU nie możesz być współwaścicielem tego
                            auta, dopóki nie masz orzeczonego rozwodu, bądź rozdzielności mjątkowej. Nawet,
                            jeśli Twój udział byłby na poziomie 1%.
                            Wzór umowy użyczenia znajdziesz w internecie, bądź możesz ją sama przygotować.
                            "Od dnia, właściciel taki a taki, użycza to i to, takiej to a takiej osobie, a
                            koszty ekspl. ponosi taka a taka". Jeśli użyczenie auta nie będzie pociągało za
                            sobą skutku podatkowo-skarbowego (w przypadku firm), to jej treść jest w
                            zasadzie dowolna i absolutnie nie musisz poświadczać jej u notariusza. Jest ona
                            potrzebna Tobie, żeby swobodnie poruszać się po drogach samochodem taty, a tak
                            tylko przez przypadek masz ją tutaj na sali i możesz okazać przed sądem wink

                            LaBomba
                            • evitaa5 Re: załamana 20.02.06, 09:59
                              No to mnie zgasiłeś, niestety sad(( Mój tata nie może wziąść na siebie kredytu,
                              z różnych względów ale niestety. Dla mnie też byłoby to wygodniejsze, bo w tej
                              chwili jestem na umowie próbnej jeszcze, wcześniej kilka miesięcy pracowałam na
                              zlecenie.
                              Zresztą na razie jeszcze mieszka ze mną mąż, powiedział że się nie wyprowadzi
                              dopóki mu pieniędzy nie oddam. Potem powiedział, że kogoś sobie szuka, żeby sie
                              tylko przenieść. Już sama nie wiem, nie trafię za nim.....
                              Ale pomysł z umową użyczenia jest super, bardzo dziękuję LaBomba, czyżbyś był
                              prawnikiem, że tak sie dobrze znasz smile))))
                              • labomba666 Re: załamana 20.02.06, 10:17
                                > Ale pomysł z umową użyczenia jest super, bardzo dziękuję LaBomba, czyżbyś był
                                > prawnikiem, że tak sie dobrze znasz smile))))

                                Nie, nie znam się, tylko czasami miewam drobne przebłyski wink) Wiedza
                                ekonomiczno-podatkowa wynika wprost z mojego drugiego fakultetu, a prawnicza z
                                własnych doświadczeń i zażyłej znajomości z pewną panią sędzią, z którą od
                                jakiegoś czasu ... grywam w warcaby wink))
                                • bojana do labomba666 20.02.06, 10:51
                                  Labomba666, to już chyba czas doszlifować ten drugi fakultet bo wprowadzasz
                                  dziewczynę w błąd. Niby dlaczego nie może zaciągnąć kredytu na samochód, który
                                  będzie zarejestrowany na tatę? Nooo?
                                  • labomba666 Re: do labomba666 20.02.06, 11:06
                                    No i palnęłaś, jak gołąb na parapet. Dlaczego nie można? Odpowiedź jest parę
                                    postów wyżej, a dokładnie tutaj:
                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=571&w=36994586&a=37123065
                                    • bojana Re: do labomba666 20.02.06, 11:25
                                      We wskazanym poście znalazłam tylko garść subiektywnych rad, które nic nie
                                      wnoszą do realnej kwesti kupna samochodu. Twoja produkcja nie jest dla mnie
                                      żadną odpowiedzią.
                                      Taaa, wobec obiektywnej konieczności dowożenia dzieci, sąd może zinterpretować
                                      zakup samochodu jako chęć zawyzenia alimentów... Jasne, że może, ale skoro:
                                      1. samochód jest jej naprawdę potrzebny
                                      2. dotychczas w rodzinie był samochód, z którego korzystały dzieci
                                      to zawsze może to właściwie umotywować. Szczególnie jeżeli kupi skromniejszy
                                      samochód niż dotychczas uzytkowany.

                                      Apropos kupy - nie wszyscy tak mają, że nie moga się od własnej ze strachu
                                      odkleić. Ponadto, życie ze wspomnianą, we wspomnianych okolicznościach, nie
                                      jest wcale dobrą strategią na życie.
                                      • labomba666 Re: do labomba666 20.02.06, 11:38
                                        > We wskazanym poście znalazłam tylko garść subiektywnych rad, które nic nie
                                        > wnoszą do realnej kwesti kupna samochodu.

                                        Żaden artykuł KRiO nie traktuje o zasadności, czy jej braku, zakupu samochodu,
                                        więc siłą rzeczy należy się oprzeć na powszechnych praktykach sądowych w takich
                                        przypadkach. A zapewniam Cię, że są one takie, jak to przedstawiłem.

                                        Jeżeli prezentujesz odmienne stanowisko, do którego oczywiście masz prawo, to
                                        pozostaje mieć jedynie nadzieję, że Autorka wątku z niego nie skorzysta, bo
                                        wcale nie przyniosłoby mi satysfakcji zdanie "Labomaba miałeś rację", po
                                        zasądzeniu wysokości alimentów.

                                        Byłbym zapomniał: nie widzę dalszego sensu kontynuowania z Tobą tej dyskusji.

                                        LaBomba
                                        • bojana Re: do labomba666 20.02.06, 11:45
                                          labomba666 napisał:

                                          > Byłbym zapomniał: nie widzę dalszego sensu kontynuowania z Tobą tej dyskusji.
                                          >
                                          > LaBomba

                                          Znakomiciesmile
                                    • ninaninanina Re: do labomba666 20.02.06, 13:54
                                      Palnelas jak golab na parapet.... hahaha,dobre!Jak Boga kocham, w zyciu tego
                                      nie słyszalam, a robi pioronujace wrazenie! nie wlaczam sie do dyskuzji , bo
                                      wszystko zostalo powiedziane.
                                • evitaa5 Re: załamana 20.02.06, 11:48
                                  LaBomba, takie znajomości warto podtrzymywać smile))) Mam na myśli
                                  te "warcaby" smile)))))
                                  Pozdrawiam
                              • bojana Re: załamana 20.02.06, 10:54
                                Oczywiście, że mozesz zaciagnąć kredyt na samochód, który będzie zarejestrowany
                                na Twojego tatę, będzie on musiał jednak zaobowiązać przed bankiem, że
                                ten "jego" samochód będzie zabezpieczeniem spłaty Twojego kredytu.
                                • evitaa5 Re: załamana 20.02.06, 11:46
                                  Acha, więc jednak to ma szansę się udać. To dobrze.
                                  A co do sądu to chciałam się jeszcze zapytać, jakie sąd może mieć podejście do
                                  tego, że mąż zabrał mi dwa samochody, twierdząc że są jego mamy, przy czym
                                  jeden jest na niego zarejestrowany a drugi na mnie, gdzie on jest tylko
                                  współwłaścicielem. Męża nie obchodzi jak zamierzam dać sobie radę bez
                                  samochodu, a wie że to prawie niemożliwe i jest to jego nieustającym szantażem
                                  wobec mnie. Tym bardziej , że jak zaczęłam pracować to nie mogłam sobie brać
                                  wolnego, dlatego że nie mam czym dojechać do pracy a dziecka zawieźć do
                                  przedszkola i on o tym dobrze wie.
                                  Więc jak sąd może podejść do takiej sprawy? A mąż powiedział że zamierza
                                  powiedzieć że on chętnie zaopiekuje się dzieckiem na stałe, skoro ja mam taki z
                                  tym problem....
                                  • bojana Re: załamana 20.02.06, 13:42
                                    Formalnie to wygląda tak, że jeżeli oba samochody nabyliście w trakcie trwania
                                    małżeństwa, połowa obu samochodów jest Twoja. Nie rozstrzygam tu kwestii
                                    faktycznego udziału w ich finansowaniu, ale formalnie tak jest, stanowią Wasz
                                    wspólny dorobek. Może warto mu to uświadomić, ponegocjować, w zasadzie tak
                                    byłoby najprosciej zamiast kupować trzeci samochód.
                                    • evitaa5 Re: załamana 20.02.06, 14:37
                                      Niestety z nim zreszta się nie da dyskutować, jak coś sobie wbije w głowę to
                                      koniec. Zresztą teściowa też go pewnie ustawia. On jeszcze chce ode mnie
                                      pieniądze które mu teściowa dała na remont. Ja już nie chcę od niego niczego,
                                      absolutnie niczego, jak bym miała pieniądze to bym mu oddała wszystko co uważa
                                      że włożył swojego, żeby mieć tylko święty spokój. Ale niestety nie mam tych
                                      pieniędzy.
                                      • bojana Re: załamana 20.02.06, 15:24
                                        Ja będąc na Twoim miejscu kupiłabym samochód na siebie. Przecież formalnie
                                        jesteś współwłaścicielką dwóch samochodów. Jednego z nich napewno nie moze
                                        sprzedać bez Twojej wiedzy bo jest zarejestrowany na Ciebie. Zatem: gdyby
                                        zacząl sobie rościć w przyszłości pretensje do Twojego, to zawsze możesz, w
                                        ramach "rewanżu", zacząc rościć sobie pretensje do tych dwóch formalnie Twoich,
                                        czyli, że tak to ujmę, nie ma raczej szans, że Cię w jakiś sposób "oskubie" z
                                        Twojego auta przy podziale majątku.
                                        Argument, że jak stać Cię na zakup auta to możesz otrzymywać mniejsze alimenty
                                        jest tak samo sensowny jak ten, że skoro Twój jeszcze mąż ma 2 auta, to stać go
                                        na płacenie wysokich alimentów.

                                        Przy zasądzaniu alimentów sąd bierze pod uwagę dochody i sytuację majątkową
                                        obojga rodziców, dlatego, jeżeli on wykaże przed sądem przyzwoite dochody, nie
                                        masz sie raczej co martwić, że z powodu zakupu przez Ciebie auta, dostaniesz
                                        jakies ochłapy.
                                        Poza tym, tak jak pisałam wcześniej, skoro masz taką a nie inną sytuację
                                        mieszkaniowo-pracowo-przedszkolną (gdyby argument zakupu auta wyplynął), to
                                        możesz szeroko argumentować swoje postepowanie troską o dobro dziecka: żebyś
                                        mogła z nim spędzać odpowiednią ilość czasu (zamiast z obcą bądź co bądź
                                        opiekunką), zapewnienie dziecku komfortu na poziomie porównywalnym z rodzicami
                                        (ma to zagwarantowane prawnie). Dziecko ma prawo do życia na porównywalnym
                                        poziomie jak rodzice i w sytuacji kiedy ojciec ma 2 samochody, śmiesznym byłoby
                                        uznanie, że zakup przez matkę samochodu jest li tylko chęcią naciągnięcia ojca
                                        na koszty. Niby dlaczego dziecko ma sie tłuc autobusami, być zrywane z łóżka
                                        duuużo wcześniej, skoro ojciec żyje na takim poziomie, że sytać do na
                                        utrzymanie dwóch samochodów?
                                        Życzę Ci dużo luzu, nie daj sie zastraszyć.
                                        Mam nadzieję, że za jakiś czas facet ochłonie i Wasze relację będa poprawne.
                                        Pozdrawiam
                                        PS. A jak żąda od Ciebie pieniędzy za remont to przedstaw mu "rachunek" za
                                        utracone dochody kiedy wychowywałaś Wasze dziecko i za pracę, którą w to
                                        włożyłaś. Domyślam się, że gdyby przystal na taki układ (w co oczywiście dalece
                                        powątpiewam), to z nadwyżki w rozliczeniu starczyłoby Ci jeszcze na dobry
                                        samochód.
                                        • evitaa5 Re: załamana 21.02.06, 10:11
                                          oj tak, starczyłoby na nowy i to dobrej marki smile))))))))
                                          Bardzo dziękuję za rady, dużo lepiej sie po nich czuję. Zrobiłam się silniejsza
                                          i zaczęłam się mu stawiać i pokazuję mu że nie zginę bez niego żeby się nie
                                          łudził. Podziałało to tak, że stał się grzeczniutki jak nie wiem. Pomaga mi,
                                          pyta się o wszystko a nawet planuje naszą przyszłość :00
                                          Nie wiem już co o nim myśleć.
                                          • anialu9 Re: załamana 21.02.06, 11:03
                                            napisalas:
                                            i zaczęłam się mu stawiać i pokazuję mu że nie zginę bez niego żeby się nie
                                            > łudził. Podziałało to tak, że stał się grzeczniutki jak nie wiem. Pomaga mi,
                                            > pyta się o wszystko a nawet planuje naszą przyszłość :00
                                            > Nie wiem już co o nim myśleć.

                                            Evitaa, tak zawsze jest, jak facet widzi, ze to, ze cie kopnal, to tylko zrobil
                                            ci przysluge. Ja jestem sama od kilku tygodni, jeszcze rok temu lkalabym przed
                                            nim, dzwonila, robilabym wszystko zeby wrocil, na kazdych warunkach, zreszta
                                            juz kiedys tak robilam, chociaz to on zgrzeszyl... fakt zostal, ale jak widac
                                            nic dobrego, procz dziecka, z tego nie wyszlo. Teraz milcze, to on dzwoni,
                                            wysyla smsy, przychodzi, a ja w kolko powtarzam nic, nic od ciebie nie chce,
                                            jestem mila, usmiechnieta, mowie: prosze, dziekuje, przepraszam. Poniewaz mam 5
                                            tyg. dziecko to nawet nie mialam jak kupic sobie chleba, ale on troszczyl sie o
                                            wszystko, nawet nie musialam go prosic. Jak dzwoni, jestem konkretna i pierwsza
                                            koncze rozmowe. A do tego ciagle daje mu subtelnie do zrozumienia, ze to on
                                            jest cienki jak patyk, ja dam sobie swietnie rade. Tak trzymaj, najgorzej byc
                                            bluszczem, zaryczanym, zaniedbanym, to daje im tylko satysfakcje. Teraz to ja
                                            mam satysfakcje, bo on mi mowi, ze jestem bezwzgledna i daze do celu po
                                            trupach. Chociaz czasami rycze jak bobr, to na pewno on tych lez nie zobaczy.
                                            Wole, zeby myslal, ze jestem twarda, moze juz mnie nie kocha, ale na pewno
                                            szanuje.
                                            • evitaa5 Re: załamana 21.02.06, 11:16
                                              To bardzo cię podziwiam!!! Wiem jak to jest z takim maluszkiem i że jest
                                              ciężko, duzo ciężej niż takim 3,5 latkiem jak mój. Świtnie że sobie dajesz sama
                                              radę, tak trzymaj!!!! Ja też będę się trzymać! Coraz lepiej mi to wychodzi i
                                              jeszcze tak, mam satyfakcję!!!! Ja też kiedyś płakałam, bałam się, on robił co
                                              chciał a ja sie na to godziłam. Fakt, nie pił nigdy, nie zdradzał mnie - a
                                              przynajmnie nic mi o tym nie wiadomo. Ale uprzykrzał mi życie, skutecznie.
                                              Wszystko było na mojej głowie a on tylko wymagał i krytykował. Nawet nie chce
                                              mi się juz tego opisywać, co mówił. Nie ma sensu. Ale skończyło się, poszłam do
                                              pracy, zarabiam i teraz to ja mogę go skrytykować.
                                              Boję się nadal to fakt, ale najbardziej tego czy dam radę sama wychować małego
                                              (prawdziwe żywe srebro smile ), boję się czy dam sobie radę finansowo i czy nie
                                              zrobię krzywdy dziecku w ten sposób. Ale nie dam się i jeśli będzie chciał
                                              odejść to pomogę mu spakować walizki smile)))
                                              Pozdrawiam serdecznie
                                              • anialu9 Re: załamana 22.02.06, 03:35
                                                Evitaa,

                                                Oczywiscie, ze sobie dasz rade, przeciez my jestesmy 100 razy bardziej zaradne
                                                od facetow! To jakis chory mit, ze to on jest panem swiata i nas utrzymuje.
                                                Kiedys znalam, pewna bardzo madra, atrakcyjna starsza pania - wdowe, pytalam ja
                                                czemu nie wyszla powtornie za maz. Jej odpowiedz: Bo dla mezczyzny kobieta to
                                                zbawienie, a dla kobiety mezczyzna to utrapienie. Jak on bedzie chory to ja
                                                bede go pielegnowac, jak ja bede chora, to on nie tylko ze nie bedzie sie o
                                                mnie troszczyl, ale jeszcze bede musiala wstac z lozka uprac jego kalesony i
                                                ugotowac mu obiad! I taka jest prawde. I ona ta prosta zyciowa prawda otworzyla
                                                mi oczy na tzw. partnerstwo. I wiesz, ja mam 6 letnia corke i malenstwo, gdyby
                                                on nadal mieszkal z nami, musialabym jeszcze gotowac obiad, prasowac mu
                                                koszule, szykowac posilki etc a on pewnie by sie krzywo patrzyl, ze nie na czas
                                                albo ze po lebkach, a tak o jedno prasowanie mniej, a obiadow nie gotuje bo
                                                mloda je w szkole a mi duza kanapka wystarczy i mam luzsmile) Jak chce spac to
                                                klade sie z maluszkiem i spie. I tak jest dobrze. Oni naprawde odchodzac robia
                                                nam przysluge, po co Ci facet, ktory pije i zdradza, co ty jakas masochistka
                                                jestes? Jestem pewna ze teraz czujesz ulge, i ze mysl o zyciu bez niego
                                                sprawia ci przyjemnosc.
                                                • evitaa5 Re: załamana 22.02.06, 10:37
                                                  Oj, żebyś wiedziała anialu, z jaką ulgą i przyjemnością o tym myślę smile))))
                                                  Najchętniej już bym została sama. Marzy mi się właśnie takie życie jak
                                                  opisujesz, bez tego przymusu robienia wszystkiego pod męża. Oj, tak!!!
                                                  Godzę się na wszystkie trudne chwile, które będę musiała przejść sama, na
                                                  problemy finansowe itp, oby tylko mieć spokój i wreszcie zacząć żyć dla siebie
                                                  i dziecka. Ale pomimo wszystko nadal boję się podjąć tej ostatecznej decyzji
                                                  sama. Zresztą pewnie gdyby nie te pieniądze, które jestem niby winna mężowi i
                                                  gdyby nie ten kredyt, który będę mogła zaciągnąć dopiero za 1,5 miesiąca, to
                                                  już dawno bym zakończyła to małżeństwo. Ale ja martwię się też tym, że może
                                                  jednak powinnam oddać pieniądze mężowi ale to jest ok.25tys zł. A nie mam
                                                  takiej sumy , niestety. Wczoraj zaczęłam z nim rozmawiać na ten temat i on
                                                  powiedział, że jestem bardzo niesprawiedliwa bo powinnam oddać mu te pieniądze
                                                  i on wtedy by od razu się wyprowadził. A ja próbowałam mu po prostu wyliczyć,
                                                  że skoro ja mam oddać mu to co dała jego mama to niech on odda mi to co nam
                                                  dawał mój tata, policzyłam opłaty za prąd, ogrzewanie - opłaty, których nigdy
                                                  nie ponosiliśmy, bo tata od nas nie chciał. Mało tego, nigdy nie kupowaliśmy
                                                  mięsa bo tata kupował od rolników i nam dawał, za darmo oczywiście, a ponieważ
                                                  zawsze było tego więcej niż potrzebowaliśmy więc jeszcze to mięso woziłam
                                                  teściowej, oraz inne rzeczy które tata kupował już w większych ilościach, jak
                                                  warzywa, ziemniaki itp. Wszystko miesliśmy my za darmo i teściowa też.
                                                  Więc czy ja naprawdę jestem niesprawiedliwa że chcę mu teraz to wszystko
                                                  odliczyć? Uważam że skoro ja mam wszystko oddać, oraz rzeczy które dostaliśmy
                                                  wprezencie od teściowej - wszystko mąż zabiera, to niech on też oddaje. A on
                                                  skolei uważa że to niesprawiedliwe że chcę mu policzyć to wszystko i jedzenie
                                                  też. I teraz sama już nie wiem. Bo już chwilami zaczynam myśleć tak, jak on, że
                                                  naprawdę wredna ze mnie suka. Spać przez to nie mogę.......
                                                  • derena33 Re: załamana 22.02.06, 10:44
                                                    Bo my kobiety zawsze musimy hodowac w sobie to poczucie winy Ewito. Twoj maz
                                                    jakos nie ma skrupulow by ci wystawic rachunek za wspolne zycie.
                                                • anialu9 Re: załamana 22.02.06, 12:43
                                                  Evitaa,

                                                  Kobieto, chyba naprawde musisz sie wyspac!!! Wiesz, co te 25,000 zl potraktuj
                                                  jako rekompensate za straty moralne, bo z tego co pamietam to chyba on nie byl
                                                  zbyt lojalny wobec Ciebie? Pamietaj, ze jak Ty sie traktujesz minimalistycznie,
                                                  to swiat bedzie Cie traktowal tak samo! Jestes wobec niego w porzadku? Pilas,
                                                  lajdaczylas sie, a on siedzial z dzieckiem? Powiedz mu, ze ta kase w formie
                                                  zrobionego remontu, zatrzymasz dla siebie, bo to i tak mala cena za krzywde
                                                  jaka jest zdrada! On Ci bedzie mowic, ze jestes wredna, a ty staniesz przed
                                                  lusterm i powtorzysz jego slowa, a pozniej grzecznie oddasz mu kase w ratach,
                                                  zeby on nie mial zbyt wielkiej krzywdy!!!!! A on bedzie sie z Ciebie smial, ze
                                                  taka frajerka jestes i jeszcze Cie wykresil na 25.000.00!!! Kobieto, za
                                                  przeproszeniem kopnij go w dupe!
                                                  • evitaa5 Re: załamana 23.02.06, 08:17
                                                    Bardzo dziękuję za wszystkie odpowiedzi - jestem za nie bardzo wdzięczna!!!
                                                    Anialu, źle mnie zrozumiałaś, ja wtedy napisałam, że nie nie pije i nie zdradza
                                                    mnie smile)))) A przynajmniej nie wiem o niczym takim, ani też nie mam
                                                    najmniejszych powodów żeby go podejrzewać. A w sumie szkoda, bo gdyby mnie
                                                    zdradził, to już dawno bym mu walizki wystawiła za drzwi. I nie przejmowałabym
                                                    się żadnymi pieniędzmi. A tak, mimo wszystko się przejmuję, wiem że jestem
                                                    głupia, pod tym względem, moje koleżanki też mi mówią, żebym to olała totalnie
                                                    i pozbyła się go. A ja głupia......
                                                    A tak mi się marzy, że jestem sama z małym tylko..... I żadnych facetów, chyba
                                                    nigdy więcej smile)))
                                                    Anialu, bardzo dziękuję ci , za zdrowe podejście do sprawy, ja lubię prawdę
                                                    prosto z mostu smile))) Mam nadzieję, że twoje sprawy układają się bardzo dobrze i
                                                    jesteś szczęśliwa ze swoimi dziećmi. Podziwiam cię ta zo, że tak świetnie
                                                    dajesz sobie radę, tym bardziej że masz takiego maluszka, gdzie praktycznie w
                                                    tym momencie jest najtrudniej. Podziwiam cię bardzo!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka