hope_771
16.09.06, 16:00
Bedzie chaotycznie, ale prosze o wyrozumialosc.
Od ponad 7 lat jestem mezatka i mam 6 letniego syna. Pobralismy sie w Polsce,
tam tez urodzil sie syn. Poczatki malzenstwa ze zgrzytami, awantury choc
nieczeste mialy miejsce. Powod- maz od zawsze lubil sie zabawic i wypic poza
domem w towarzystwie kolegow. Zwiazek wisial na wlosku, ale... Postanowilismy
wyjechac za granice i zaczac od nowa. Maz wyjechal, ja po kilkumiesiecznym
oczekiwaniu na pobyt staly dolaczylam do niego z synem. Nie mialam nic do
stracenia, narzekania rodziny, marna szanse na prace- to wszystko zlozylo sie
na wyjazd. Plusem byla tylko moja znajomosc jezyka.
Po przyjezdzie rozczarowanie, bo maz czesto wkurzony na wszystko. Maly czesto
chorowal, potem ja. Zmienilismy mieszkanie i przez dwa lata jakos sie krecilo
dopoki nie popadlam w depresje i nerwice. Nie moglam sobie sama poradzic a
maz wyzywal mnie tylko od wariatek, bylo mi wszystko jedno aby tylko wrocic
do sil. I wrocilam, ale zajelo mi to 2 lata. Wrocilam do pracy, odzyskalam
sily ale nie potrafilam juz zniesc meza wyladujacego sie na mnie z byle
powodu. Nie opisuje szczegolow, epitetow i takich tam. Maz najbardziej lubil
wrocic do domu i sie "zrelaksowac", a wszelkie moje problemy to bzdura.
Teraz sie odmienilo, on przechodzi okropny kryzys, jest nadpobudliwy i czasem
agresywny, nie pracuje. Ja zdobylam zawod, mam prace i przyjaciol.
On chce wracac do Polski a ja nie. Moge sobie tu ulozyc zycie i wychowywac
syna. I TU WIELKI PROBLEM!!! On chce zabrac syna na wakacje do Polski i potem
go niby przywiezc do mnie. Ja juz dawno stracilam zaufanie do niego i nie mam
ochoty wyrazic zgody na wyjazd syna. Wiem, ze jego rodzice w Polsce sa w
wieku starczym i chcieliby zobaczyc wnuka, ale ja sie boje. Nie chce stracic
syna za nic w swiecie. Co robic?