Dodaj do ulubionych

A mój ex ...

17.11.06, 21:09
dziś na 19 miał zawieźć Stasia do ortopedy na 19 i zadzwonił o 18.45, że nie
może przyjechać. Żesz, nie powiem co pomyślałam i pod nosem powiedziałam.
Rozchorował mi się piesek (mam yorka) i on wiedział że pies wymaga wizyty u
weta, wie też, że jestem z dzieckiem sama (wczoraj operacja ginekol.) i nie
mam jak iść z psem, bo przecież rocznego malucha sama w domu nie zostawię. I
dzwoni do mnie i pyta: "No i jak sobie z psem poradziłaś". Poprostu krew mnie
zalała i zdziwienie wzięło, że można mieć taką znieczulicę.
Ululałam dziecko, włożyłam buty i poleciałam do lecznicy. Wróciłam, a mały
spał na tym samym boku od 40 minutsmile.
Obserwuj wątek
    • bsl Re: A mój ex ... 17.11.06, 21:17
      ja Cie bardzo przepraszam , rozumiem Twoje zdenerwowanie ale zostawianie
      rocznego dziecka samego ( nawet śpiącego ) żeby leciec z psem do weterynarza
      jest dla mnie lekkim przegięciem
      • jenny_curran Re: A mój ex ... 18.11.06, 08:58
        Jestem tym bardziej zdziwiona negowaniem zostawienia śpiącego twardym snem
        malca w swoim łóżeczku, że napisałam to na forum Samodzielnych mam. Zabranie
        dziecka do lecznicy zwierząt= duże prawdopodobieństwo zarazenia jakąś zwierzęcą
        chorobą. Pozatym psa niosłam na rękach. Gdybym dziecko chciała zabrać,
        musiałabym je ubrać, obudziłoby się. Spało smacznie. Czasem wybiera się tzw
        lepsze zło. Poprostu. Moim zamysem nie było sianie zamętu nad tym, że
        zostawiłam dziecko, tylko, że nie mogę liczyć na exa nawet gdy mi się pies
        odwodnił przez kilka godzin. Moje dziecko zostaje dwa razy dziennie samo od
        urodzenia na 10 minut, rano i wieczorem, gdy śpi. Dziwne, myślałam, że
        samodzielne mamy raczej zrozumieją sytuację niż będą się gorszyć.
        • azbestowestringi Re: A mój ex ... 22.11.06, 22:34
          jakie zwierzece choroby masz na mysli?
          troche mnie przestraszylas
    • redtower Re: A mój ex ... 17.11.06, 22:02
      hymmm... z jednej strony bałabym siezostawić Malutkiego na 40 minut... z
      drugiej codziennie zostawiam go w jego pokoju na całą noc samego... po trzecie
      wiem co to jest mieć chorego zwierzaka...ja bym chyba to inaczej jednak
      rozwiazała... zabrałabym Małego śpiącego do weterynarza... z tym że jeżeli
      miałaś operację... to nie wiem jakbyś miała to zrobić... hymmm...
      W każdym razie ja Ciebie nie będę kamienowała za te 40 minut smile Przecież wiesz
      co jest dla Twojego dziecka zagrożeniem, a co nie jest... znasz je smile
      Na temat Twojego Eks... szkoda gadać...
    • madziulec Re: A mój ex ... 17.11.06, 22:09
      A ja musialam zostawic malego jak mial 40 stopni goraczki w nocy, by wykupic leki. Eks nie mogl przyjechac.
      Coz, leki podac musialam - nie byly to leki przeciwbolowe i przeciwgoraczkowe - takie mam zawsze w domu. Byly to antybiotyki - maly mial zapalenie ucha.

      Coz... Naprawde w nocy nie mialam kogo poprosic, moi rodzice mieszkaja 30 km ode mnie... i byla noc.
      • chalsia Re: A mój ex ... 17.11.06, 22:40
        jesli mieszkasz w dużym mieście to można zamówić tzw. zakupy przez taksówkarza
        (wziąłby od Ciebie receptę i przywióżł lek).
        Jeśli rodzice mają samochód, to 30 km nocą to pryszcz w takiej sytuacji.
        No i są również jacyś sąsiedzi - w takich okolicznościach mało kto odmówiłby
        pomocy.
        Zostawienie dziecka z 40 stopniową gorączką JEST narażaniem dziecka na
        niebezpieczeństwo - np. z powodu wymiotów od gorączki, drgawek od gorączki.
        Chalsia
        • madziulec Re: A mój ex ... 23.11.06, 13:46
          Chalsia, miasto jest male niestety.
          Pukalam do sasiadow - niestety (pech chcial) - nie bylo ich. Oczywiscie, ze to
          pierwsze co mi wpadlo do glowy, szczegolnie, ze moj synek sasiadke zna, gdyz
          zajmowala sie nim.
          Problem, ze trudno o 22:30 dzownic po sasiadach. To nie jest godzina, ze otwieraja.

          Przed wyjsciem podalam lek na obnizenie goraczki i zaczekalam az spadnie.
          czasem trzeba wybrac tzw. mniejsze zlo. Niestety.
    • 5aga5 Re: A mój ex ... 17.11.06, 23:28
      Zgadzam się w 100% z chalsią.
      Za nic w świecie nie zostawiłabym dziecka.
      • grzanka23 Re: A mój ex ... 17.11.06, 23:57
        Ja tez nie.
    • geve Re: A mój ex ... 18.11.06, 01:13
      Przepraszam Ciebie, rozumiem , jak duża może być miłość do psa, ale nie
      wyobrażam sobie, bym mogła zostawić maleńkie dziecko same bez opieki na 40
      minut, a moja córka sporo choruje, nierzadko miewa czterdziestostopniowe
      gorączki – zdarza się, że w środku nocy jadę (lub idę!) z nią do szpitala lub
      apteki.
      Nawet, gdy po operacji 9-miesięcznej córki, gdy jej tata po wcześniejszym
      wypisie (na jego prośbę – bo gdzież dziecko miałoby mieć wspanialszą opiekę niż
      pod okiem taaakiego taty) wrzucił nas przez próg domu zostawiając bez
      podstawowych leków - antybiotyków i przeciwbólowych, nie przeszło mi przez
      myśl, by choć na moment zostawić dziecko same - bez wachania, w środku
      jeździłam z małą po aptekach.


      • geve Re: A mój ex ... 18.11.06, 01:23
        A jej tata, a mój były wieloletni partner, mimo mych próśb, NIGDY nie pomógł w
        leczeniu naszej córki czy opiece nad nią, mimo, iż posiada swobodny,
        najcześciej bezpłatny dostęp zarówno do opieki medycznej jak i medykamentów
        (dość kosztownych dla mnie), w przeciwieńswie do spektakularnych akcji na rzecz
        swych pseudoznajomych (ich pociech), których w otoczeniu warto mieć!
        • anne1973 Re: A mój ex ... 29.11.06, 19:13
          Boże skąd ja to znam. Cudny ojciec gdy ktoś patrzy...
    • kapopi Re: A mój ex ... 18.11.06, 07:52
      Ja nigdy w żadnych okolicznościach nie zostawiłabym dziecka samego!
      • redtower Re: A mój ex ... 18.11.06, 08:37
        No tak i pewnie nie zostawiacie decka w nocy samego w pokoju... bo przecież
        może się udusić i możecie tego nie słyszeć...
        Chodzenie z dzieckiem z gorącką 40 stopni po aptekach to moim zdnaiem nieco
        chory pomysł... ale cóż...
        W każdym razie... skoro nie mamy wyboru, musimy same podejmować decyzje... czy
        zostawić dziecko na chwilę, czy zabrać ze sobą, czy szukać pomocy u innych...
        Ja bym nikogo nie osądzała... Każda z nas wybiera to co jej zdaniem dla dziecka
        najlepsze...
      • jenny_curran Re: A mój ex ... 18.11.06, 08:59
        Nie wiesz co mówisz dziewczyno. I chyba na Twoje szczescie.
      • so7b Re: A mój ex ... 21.11.06, 09:27
        Oby życie nie udowodniło ci że powiedzonko "nigdy nie mów nigdy" ma w sobie
        ziarno prawdy smile
        W życiu samodzielnych mam tym bardziej nie ma miejsca na "nigdy".
        • bsl Re: A mój ex ... 21.11.06, 12:12
          bycie samodzielną mamą nie uprawnia do popierania bezmyślności , a zostawianie
          roczniaka samego to jest bezmyślność , i nie porównujcie sytaucji do spania
          dziecka w swoim pokoju kiedy matka śpi za ścianą
          • jenny_curran Re: A mój ex ... 21.11.06, 16:23
            No oczywiście, powinnam była zabrać roczne dziecko do lecznicy weterynaryjnej i
            wziąć do pomieszczenia z rentgenem, gdzie wykonano zdjecie mojemu choremu psu,
            do lecznicy gdzie dotkniecie podlodgi raczka równa sie chorobie odzwierzecej.
            Jeśli masz ochotę powiedzieć, że sąsąsiedzi i inne osoby, które mogą się wtym
            czasie zajać dzieckiem to odpowiadam - nie ma takich osób. Chyba, że duch
            święty moich rodziców.
            • bsl nie chce sie z Tobą kłócic ale 21.11.06, 17:53
              ciekawe co bys pisała na tym forum jakby to ojciec dziecka taki numer wywinął ?
              co nie zmienia faktu ze gosc zachował sie nieodpowiedzialnie i jest niesłowny
              • jenny_curran Re: nie chce sie z Tobą kłócic ale 21.11.06, 18:03
                Jestem realistką, nie idealistką. Gdyby ojciec dziecka powiedział mi, że
                poszedł do lecznicy, gdy synek spal to mialabym pewnosc ze byla taka
                autentyczna potrzeba. Koniec, kropka. Gdybym wowczas nie wyszla, pies
                prawdopodobnie nie zylby dzis. I nie ma o czym mowic. Chcesz - krytyku. Mysle
                jednak, że gdybyś była naprawde sama z dzieckiem, bez rodziny, pewnie tez
                wyszlabys z psem, gdyby dziecko spokojnie spalo. Chyba ze wolalabys poswiecic
                życie psa, by moc sobie powiedziec; jestem dobra matka, nie zostawiam mojego
                dziecka n i g d y nawet na minute samego.
                • bsl kochana czy ja jestem sama ? nie nie jestem 21.11.06, 18:07
                  ale te które dziewczyny tu są długo znają moją sytuacje bardzo wnikliwie
                  a czy wyszlabym z psem ? nie , bo nie kupiłabym psa
                  • jenny_curran Re: kochana czy ja jestem sama ? nie nie jestem 21.11.06, 21:11
                    Ba, ja też nie kupiłabym. Dostałam go 6,5 roku temu. To mały psiak, bardzo do
                    mnie przywiązany.
                    • bsl bardziej niż dziecko ?? 21.11.06, 21:28
                      ludzie mają dziwne upodobania
                    • jenny_curran Re: kochana czy ja jestem sama ? nie nie jestem 22.11.06, 08:37
                      Wiesz, głupia jesteś. Po prostu. I złośliwa przy tym. Dla mnie ktoś kto
                      zostawiłby psa w domu w chwili gdy potrzebna była natychmiastowa pomoc to jakiś
                      ograniczony człowiek. Ludzie mają dziwne upodobania.
                      • pesher Re: kochana czy ja jestem sama ? nie nie jestem 22.11.06, 09:11
                        jenny_curran napisała:

                        > Wiesz, głupia jesteś. Po prostu. I złośliwa przy tym. Dla mnie ktoś kto
                        > zostawiłby psa w domu w chwili gdy potrzebna była natychmiastowa pomoc to
                        jakiś
                        >
                        > ograniczony człowiek. Ludzie mają dziwne upodobania

                        Kobieto!
                        Gdzies na dole "nie zyczysz" sobie inwektyw, a tutaj co sama robisz? Czy fakt,
                        ze ktos nie rozumie Ciebie i Twojego postepowania automatycznie oznacza, ze
                        jest glupi? Zlosliwy? No to ja jestem glupia i zlosliwa. Nie rozumiem Cie,
                        mimo, ze sama mam kota i psa. I zwierzaki mi tez choruja. A jestem do nich
                        przywiazana strasznie. Jednak stawiajac na szalach zdrowie czy zycie mojego
                        ukochanego zwierzaka a bezpieczenstwo i zdrowie czy zycie mojego dziecka, na
                        pewno wybralabym dziecko. 40 minutowe zostawianie rocznego dziecka bez opieki,
                        nawet jezeli spi, to IMO narazanie zycia i zdrowia dziecka.

                        I parafrazujac ostatnie zdanie, jakie napisalas w tym poscie:
                        Ludzie maja dziwne priorytety.
                        • monika9920 Re: kochana czy ja jestem sama ? nie nie jestem 22.11.06, 10:02
                          Ale sie porobilo...jenny chciala napisac o nieodpowiedzialnym ex-siu a wyszlo
                          ze to ona jest nie w porzadku....Trzymaj sie Jenny - ja rozumiem, ze bez
                          potrzeby nie zostawilabyc dziecka samego - czasami tak sie niestety zdarza....
                          a to ze trzeba sie zajac chorym psem jest równiez oczywiste... tak samo jak to,
                          ze pojscie z malym dzieckiem do weta jest potwornie trudne - my mamy kota i
                          wizyta u weterynarza razem z dzieckiem jest niemozliwa - podczas kiedy ja
                          probuje wytlumaczyc wetowi w czym jest problem moj syn.... sciaga instrumenty,
                          lekarstwa, rusza komputer, przewraca kroplowke stojaca itd....
                          M
                          • geve niestety, Moniko, 22.11.06, 23:15
                            eksio ma obowiązki w stosunku do swojego syna nie zaś do psa matki swojego
                            dziecka
                            • jenny_curran Re: niestety, Moniko, 28.11.06, 23:23
                              Nawet, jeśli ma obowiązki to często je olewa. Bo tak lubi. pzdr
                        • jenny_curran Re: kochana czy ja jestem sama ? nie nie jestem 28.11.06, 23:22
                          Mam inne zdanie.
                      • geve Re: kochana czy ja jestem sama ? nie nie jestem 22.11.06, 23:22
                        To Twoja wyobraźnia jest ograniczona!
            • chalsia Re: A mój ex ... 21.11.06, 19:23
              nie chrzan Jenny.

              Po pierwsze - gdybys byla z dzieckiem, weterynarz wyprosilby Cie z pokoju, w
              ktorym robi sie rentgen.
              Po drugie - jakby dziecko bylo w wozku, to by nie dotknelo podlogi w lecznicy
              weterynaryjnej.
              Po trzecie - chorob odzwierzecych, ktorych mozna sie nabawic w lecznicy malych
              zwierzat JEST NAPRAWDE bardzo malo i prawdopodobienstwo tegoz jest minimalne.
              Chalsia
              • jenny_curran Re: A mój ex ... 21.11.06, 21:13
                Nieprawda. Byłam kilka lat związana z weterynarzem. Ci, którzy jeszcze trzymają
                sie etyki zawodowej, w ogóle nie wpuszczają dzieci do lecznicy. I jeszcze coś -
                dziecko dziecku nie równe. Moje jest nerwuskiem i nie usiedziałoby w wózku. I
                nie odpowiada mi tekst typu: nie chrzań. Nie musisz sie zgadzać z niczym co tu
                piszę, ale zachowuj się.
                • chalsia Re: A mój ex ... 21.11.06, 23:40
                  > Nieprawda. Byłam kilka lat związana z weterynarzem. Ci, którzy jeszcze
                  trzymają
                  >
                  > sie etyki zawodowej, w ogóle nie wpuszczają dzieci do lecznicy

                  buahahahaha, ale bzdurę napisałaś (co do wpuszczania dzieci i etyki zawodowej) -
                  ja znam co najmniej 100 lekarzy weterynarii.

                  To w takim razie zamiast w wózku dziecko trzymałabyś na rękach a psem zająłby
                  się lekarz. I nie robiłby Ci jakiegokolwiek problemu, tym bardziej gdyby
                  wiedział, że nie miałaś z kim dziecka zostawić. Akurat weterynarze biją
                  ludzkich lekarzy na głowę jesli chodzi o pozytywne i ludzkie nastawienie do
                  pacjenta/klienta.
                  Chalsia
                  • jenny_curran Re: A mój ex ... 22.11.06, 08:36
                    Nie rozumiem po co się mądrzysz skoro nie wiesz o czym mówię. Do tego, by
                    wykonać psu rtg potrzeba dwóch osób, w tym właściciela. Ale nie spytałaś po co
                    pies był w lecznicy, poprostu wolałaś syczeć. Bardzo nieprzyjemnie zresztą.
                  • jenny_curran Re: A mój ex ... 22.11.06, 08:40
                    Tak naprawdę myslę, że jesteś fanatyczką jesli uważasz, że powinnam budzić
                    dziecko, rozdrażniając przy tym po 20 godzinie, aby wlec je do lecznicy.
                    Naprawdę, zamiast sączyć jad, poprostu zastanów się. Jesteś jedną z nielicznych
                    na tym forum baaardzo złośliwych osób. Czyżby życie aż tak Cię doświadczyło, że
                    nie możesz zdobyć się już nawet na życzliwość?
                    • chalsia Re: A mój ex ... 22.11.06, 15:09
                      do RTG sa potzrzebne 2 osoby ALE jedną z nich musi być weterynarz natomiast
                      DRUGĄ nie musi być własciciel psa.
                      I świetnie wiem o czym piszę bo wiem jak działają lecznice weterynaryjne. Z
                      reguły te które mają zaplecze do robienia RTG nie są lecznicami jednoosobowymi.
                      Chalsia

                      ps a co do budzenia dziecka, to już kto inny Ci odpowiedział jak mozna to było
                      załatwić - bez budzenia dziecka
                    • chalsia Re: A mój ex ... 22.11.06, 15:11
                      > Naprawdę, zamiast sączyć jad, poprostu zastanów się. Jesteś jedną z
                      nielicznych
                      >
                      > na tym forum baaardzo złośliwych osób.

                      złośliwa bywam wobec albo głupoty albo wobec zapierania się w swojej postawie
                      mimo, iż wszystko dookoła wskazuje, że dana postawa jednak najlepszą nie była.
                      Chalsia
                    • melba7 Ha ha ha 23.11.06, 22:05
                      Bardzo podoba mi się koncepcja rtg jako zabiegu ratującego życie,na który pies
                      nie mógł zaczekać np do następnego dnia. I zdązyłaś w 40 minut z tym rtg?
                      przeciez samo wysuszenie zdjecia i opis to około 20 -30 minut, że nie wspomnę o
                      wykonaniu zdjęcia i dojsciu/dojeździe do lecznicy;P
                      • chalsia Re: Ha ha ha 23.11.06, 23:12
                        no Melba, co Ty nie wiesz, że RTG to zabieg ratujący życie yorka z
                        kilkugodzinnym odwodnieniem ??? No bo w te 40 min oprócz RTG jeszcze psa
                        nawodnili.
                        ;-DD
                        Chalsia
                • madziulec Re: A mój ex ... 23.11.06, 13:50
                  Fantastycznie, ze nie wpuszczaja.
                  Mialam bardzo chorego kota, ktory codziennie MUSIAL przyjezdzac na kroplowy i
                  podanie antybiotyku.
                  niestety spadlo to jak zwykle na moja glowe. I musialam, bo nie mialam innego
                  wyjsci abrac male dziecko kota w druga reke (w pojemnik na szczescie) i jechac
                  do lecznicy, gdzie spedzalismy codziennie przez okolo 10 dni mniej wiecej
                  godzine dziennie.

                  Wszystko rozumiem - zasady, to co bysmy chcieli. Zycie jednak pisze scenariusze
                  zupelnie inne i niestety czasem nie ma innego wyjscia. Ja tez wolalabym dziecko
                  zostawic pod opieka kochajacego ojca w cieplym domu, gdzie jest pelna rodzina
                  niz ciagac go po jakichs lecznicahc z chorymi zwierzakami.
                • melba7 Droga Jenny... 23.11.06, 22:01
                  Jestem weterynarzem.Ojciec mojego dziecka też. Młody jako niemowlę sypiał w
                  wózku pod lecznicą,w ogrodzie, a przewijałam go w wyjałowianej sali
                  operacyjnejwinkŻyje do dziś,ma się całkiem dobrze.A z chorób odzwierzecych
                  złapanych w lecznicy przytrafiło sie tylko ukąszenie komara.
                  • azbestowestringi melba 23.11.06, 22:52
                    ale to chodzi o choroby zwierzece ;p
                    zle czytasz widze...
    • martina.15 Re: A mój ex ... 18.11.06, 08:59
      a ja rozumiem jenny... jednak jakbym miala mozliwosc... to przynajmniej
      poprosilabym sasiadke by zajrzala do malego.

      jak nie musze to nigdzie nie ide, umialam nie wyjsc przez ponad 36 godzin z domu
      nawet po zakupy bo nie bylo jak wyjsc z Hania... z musu bym wyszla. ale naprawde
      z prawdziwego musu smile
      • jenny_curran Re: A mój ex ... 18.11.06, 09:00
        I ja taki mus właśnie miałamsmile. A maly spał jak borsuk, tak jak zawsze śpi po
        kaszce.
        • monika9920 Re: A mój ex ... 20.11.06, 09:18
          A ja tam rozumiem jenny.... mi tez sie zdarza ze musze gdzies awaryjnie wyjsc -
          na szczescie mam o tyle dobrze, ze zostawiam wtedy klucze sasiadce z pietra i
          ona zaglada do malego co 5-10 min... ale niektorzy nie maja akurat takich
          zaprzyjaznionych sasiadek...
          a co do odpowiedzialnosci ex-a.... moj (niepracujacy) miał zmienic opiekunke
          przy chorym dziecku o 13.00 (bo ja musialam byc w pracy), przypominalam mu o
          tym i upewnialam, sie ze przyjedzie ze 100 razy... no i o 13.00 dzwonie do
          niego czy juz dotarl i czy wszstko ok, a on mi na to, ze nie przyjedzie bo
          zapomnial, ze obiecał isc ze swoja dziewczyna do lekarza (dodam, ze nie
          chodzilo o zaden nagly wypadek.... tylko jakas rutynowa wizyte u specjalisty,
          ale jej obiecal ze ja zawiezie , poczeka na nia i wroca z powrotem samochodem,
          wiec...), podobne wypadki zdarzyly sie kilka razy... i od tej pory jak ex
          przyjezda do dziecka to nie umawiam sie na jakies wazne spotkania, np. wizyte
          lekarska, czy w sprawie pracy itd.... bo wiem, ze nigdy nie wiadomo czy
          przyjedzie czy nie , albo o ktorej... w takich chwilach posiłkuje się
          kolazankami,opiekunka, albo mama - bo wtedy wiem na pewno, ze o okreslonej
          godzinie bede mogla wyjsc z domu....
          M
          • mama_ameleczki Re: A mój ex ... 21.11.06, 18:11
            sorki ale nie wyobrażam sobie zostawić dziecka samego w domu- nawet jak śpi. Do
            głowy by mi nawet nie przyszło- czasami jak jesteśmy same to wyprowadzam psa
            jak mala śpi ale to nie trwa więcej niż 5 min, jestem pod blokiem,a i tak się
            denerwuje i biegnę po schodach jak głupia.
            • jenny_curran Re: A mój ex ... 21.11.06, 21:15
              Ja nie biegnę po schodach jak głupia, gdy moje dziecko śpi. I zapewniem Cię,
              gdybyś musiał to wyszłabyś z domu. Tymbardziej z chorym psem do lecznicy.
              Chyba, że zastąpiłaby Cię mama, sąsiadka, siostra itp. Ja takich osób nie mam.
              Zresztą obyś nigdy nie musiała zostawić dziecka samego, choć myslę, że życie
              jest życiem, a dalej to już wiesz.
              • mama_ameleczki Re: A mój ex ... 22.11.06, 13:40
                jenny_curran napisała:

                > Ja nie biegnę po schodach jak głupia, gdy moje dziecko śpi.

                Podziwiam cię za mocne nerwy, ale dziwi mnie brak wyobraźni.

                I zapewniem Cię,
                > gdybyś musiał to wyszłabyś z domu. Tymbardziej z chorym psem do lecznicy.

                Wiem ze napewno zostawilambym psa, zeby isc z chorym dzieckiem do lekarza, ale
                dziecko, zeby isc z chorym psem?
                Nie chce Cie urazić- na pewno jestes dobra matką, ale jakby sie cos nie daj
                Boże stało, nie wybaczyłabyś sobie do końca życia.
                Jak dalej napisałaś życie jest życiem i mogą sie zdarzyć tak nieprzewidziane
                rzeczy, a czasami wystarczy jedna sekunda, która zmienia nasze zycie na zawsze.

                >
            • ma_dre Re: A mój ex ... 24.11.06, 13:59
              Zupelnie sie z toba zgadzam. Nie zostawilabym dziecka samego w domu. Zabralabym
              go do weterynarza, do apteki, do pracy (jesli konieczne), do sklepu, do gina...
              Zostawienie dziecka w domu samego moze byc podstawa do odebrania praw
              rodzicielskich.
              Dla mnie opisana przez Jenny sytuacja to dokonanie wyboru miedzy yorkiem a
              dzieckiem.

              Nie ma argumentu, ktory pozwolilby mi zmienic zdanie.

              Komus tu brak wyobrazni, a moze i odpowiedzialnosci.
        • wyrodna_matka_huberta Re: A mój ex ... 22.11.06, 10:24
          A ja czegos innego nie rozumiem, skoro pies mial sie odwodnic po kilku
          godzinach, to bylo z nim zle juz wczesniej. i najpierw uspilas dziecko, zeby
          potem pojechac do weta. czyli, logicznie biorac, gdybys go nie uspila, to potem
          nie musialabys go budzic o tej 20 lub zostawiac go samego w domu. Bylo po prostu
          po telefonie exa sie wybrac z jeszcze-nie-spiacym-dzieckiem do weta i tyle.
          A gdyby dziecko w wozku nawet bardzo niespokojne posiedzialo w nim przez kilka
          minut robienia zdjecia RTG, w czasie gdy Ty bys trzymala psa, to zapewne stalo
          by mu sie duzo mniej niz ewentualnie podczas Twojej nocnej nieobecnosci.
          czy ja nie mysle logicznie? a moze czegos nie zrozumialam..
          • jenny_curran Re: A mój ex ... 28.11.06, 23:19
            Tak, myslisz debilnie, rocznego dziecka si enie usypia. pada samo o tej samej
            godzinie co zwykle.
    • majowa_maja Re: A mój ex ... 23.11.06, 00:15
      Sorry, ale zostawic takiego malucha na tyyyle czasu samego ???!!!! Dla
      Yorka...????? No comments..
      Pzdr,
      M.
      • jenny_curran Re: A mój ex ... 28.11.06, 23:20
        Śpiącego malucha, nie zostawionego samopas. Nie chcesz, nie komentuj.
    • kai_30 Re: A mój ex ... 23.11.06, 13:27
      Jako samodzielna matka muszę powiedzieć, że nie rozumiem. Mam dwoje dzieci i
      bezkontaktowego eksa, młodszy wcześniej często chorował na zapalenie krtani, co
      wiązało się z koniecznością błyskawicznego wyjścia z domu i galopu na ostry
      dyżur, żeby mu podać zastrzyk. Nigdy w takiej sytuacji nie zostawiłam starszego
      samego w domu, mimo że słodko spał. NIGDY! Zawsze go budziłam i wlokłam ze sobą,
      trudno, nie było innego wyjścia. Tzn - właśnie widzę, że było, ale nawet mi to
      do głowy nie przyszło.

      Nawet teraz - mój starszy Młody ma osiem lat, i nie zostawiłabym go samego, gdy
      śpi - młodszego sześciolatka tym bardziej. Wyjątkiem są weekendy, kiedy mam
      zajęcia na zaocznych, młodszy jest u babci, a starszego rano nie budzę,
      zostawiam mu tlyko liścik przy łóżku i produkty śniadaniowe w kuchni, no i
      komórkę w razie czego. Ale to co innego - on wie, że jak się obudzi to mnie nie
      będzie, a poza tym ma lat osiem, nie rok.
    • madziaaaa Re: A mój ex ... 23.11.06, 13:31
      a gdyby tobie podczas tej nieobecności coś się stało???? To co wtedy z
      zamkniętym w domu roczniakiem???
    • jowita771 Re: A mój ex ... 25.11.06, 09:00
      jenny, zaskoczyłaś mnie bardzo. brak Ci wyobraźni, dziewczyno. nawet jeśli
      Twoje dziecko śpi jak suseł, to mogło się coś wydarzyć w trakcie snu. a nawet
      jesli nie, to mógł wybuchnąć pożar. jak byś się czuła, gdybyś wracając od
      weterynarza zobaczyła pół bloku w ogniu, w tym Twoje mieszkanie? nie chcę
      krakać, nie zrozum mnie źle, ale różne rzeczy się zdarzają.
      zupełnie do mnie nie trafia Twoje "mniejsze zło". wolałabym, żeby zdechł pies,
      niż narazić życie czy zdrowie dziecka. gdybym wiedziała, że ktoś z mojego
      otoczenia tak robi, to bym z tym kimś pogadała. jeśli to by nie poskutkowało,
      to bym doniosła, żeby się kurator zainteresował troskliwą mamusią.
      • matylionek Re: A mój ex ... 26.11.06, 22:57
        I pomyslec, ze kiedys toczylam walke sama ze soba czy moge zaryzykowac szybkie
        wyjscie do sklepu na dole kiedy moje male spalo. Oczywiscie, nie zaryzykowalam,
        wprawdzie nie trwaloby to wiecej niz 4 do 5 minut, ale wszystkie iscie
        apokaliptyczne wizje sytuacji, jakie moglyby miec miejsce, ktore roztoczylam
        sobie przed oczami skutecznie przekonaly mnie, ze NIE WOLNO mi pod zadnym
        pozorem ( w tym rowniez chorego yorka)zostawic dziecka samego, nawet jesli
        blogo niczym aniol. Nigdy nie wiemy, co moze wydarzyc sie w nastepnej
        sekundzie, ktora byc moze zdecydowac by mogla o byc albo nie byc. Jenny, nie
        traktuje tych komentarzy jako obelg (nwet jesli nie sa przyjemne). Bynajmniej!
        Ilosc "karcacych" ocen powinna dac Ci do myslenia, ze podobna sytuacja nie
        powinna sie byla nigdy zdazyc. I Ty wiesz o tym tak samo dobrze jak i reszta.
      • jenny_curran Re: A mój ex ... 28.11.06, 23:21
        To donieś. Będziesz miała poczucie dobrze spełnionego obowiązku.
        • jowita771 Re: A mój ex ... 28.11.06, 23:27
          nie sprawia mi przyjemności donoszenie na kogokolwiek, ale uważam, że należy
          interweniować, gdy komuś zagraża niebezpieczeństwo. Ty naraziłaś swoje dziecko,
          ale najważniejsze, że piesek dobrze się czuje.
          być może zdałaś sobie z tego sprawę po przeczytaniu niektórych komentarzy i
          przemyśleniu, ale głupio Ci się przyznać. a jeśli nie, to jesteś głupia i
          nieodpowiedzialna i Twojej opiece można powierzyć psa, ale na pewno nie dziecko.
    • mafema Idealne-Matki-Polki... 29.11.06, 10:23
      Dziewczyny, skąd w Was tyle jadu??? Czytając to wszystko
      ("donoszenie", "odbieranie praw rodzicielskich" itp. "hity") zastanawiam się
      czy nie pomyliłam forum. Myślę, że każda z nas ma wystarczająco dużo problemów
      z "tatulkiem", pieniędzmi, "samodzielnym macierzyństwem"... Każda z nas stara
      się być jak najlepszą matką, KAŻDA też popełnia błędy, nie biadajcie więc nad
      dzieckiem Jenny, bo ona - jako matka - zna swoje dziecko i na pewno jest
      OSTATNIĄ osobą, która chciałaby zrobić mu krzywdę, czy narazić je na
      niebezpieczeństwo!!!
      • olik7 Re: Idealne-Matki-Polki... 29.11.06, 10:34
        dokładnie, i może po prostu przestać liczyć na byłych, ex-ów, ojców, nie-ojców
        jak ich tam zwał... nic nie oczekiwać i nie narzekać potem...
      • jowita771 Re: Idealne-Matki-Polki... 29.11.06, 10:54
        jesli chodzi o mnie, to z początku pomyslałam, że Jenny nie pomyślała, że
        cokolwiek mogło się stać. dziewczyny napisały, że tak się nie robi i dlaczego,
        że nawet znając własne dziecko, nie wszystko można przewidzieć. napisałam
        wcześniej, mógł wybuchnąć pożar u sąsiadów, rzadko się zdarza, ale jednak
        zdarza. tyle osób napisało Jenny, że zachowała się nieodpowiedzialnie
        zostawiając dziecko bez opieki, a ona nadal się upiera, że postapiła dobrze, bo
        wiedziała, że syn przespi jej nieobecność. tego nie mogła być pewna, różnie
        bywa. gdyby coś się stało, pokazaliby w telewizji, powiedzieli, że matka wyszła
        z psem do weterynarza, a mnóstwo ludzi na forum napisałoby "co za
        nieodpowiedzialna matka". na szczęście nic złego się nie wydarzyło.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka