hanul1
03.02.07, 18:00
niedozniesnia, rozstalam sie z partnerem pol roku temu, mamy
coreczke.rozstalismy sie z mojej inicjatywy, bylo zle miedzy nami, ciagle
klotnie, on duzo pracowal, pozno wracal do domu, bral narkotyki, imprezy itp.
ja siedzialam sama w domu, w obcym kraju, narzekalam, nie radzilam sobie,
bylo mi zle. a teraz okroponie tesknie, sni mi sie po nocach, marze o nim
caly czas, jestem zazdrosna bo wiem ze jakas kobieta pisze do niego
meile...to chore...teraz jest mi lepiej, pracuje, spelniam sie zawodowo,
mieszkam z rodzicami (z ktorymi nie jest zbyt wesolo) ale opiekuja sie moim
dzieckiem, planuje kupno mieszkania, przeprowadzke do innego, wiekszego
miasta,co z tego jak on jest tuz za mna, depcze mi po pietach...czy to jest
milosc czy wspoluzaleznienie?