Dodaj do ulubionych

wkurzyli mnie, ale ... sąsiedzi i ...

14.06.07, 16:00
muszę się wygadać. Mieszkam w domku jednorodzinym, ale od najbliższego bloku
oddziela mnie "droga wewnętrzna" dla samochodów z tego bloku. Mam trzech
synów: 11, 9 i 2 lata. Do "średniego" syna przychodzą koledzy z jego klasy
(dziewięciolatkowie) i na tej "drodze wewnętrznej" grają w piłkę, co ...
przeszkadza dwóm osobom (starszej kobiecie i młodemu mężczyźnie) z tego
bloku. Kobieta wzywa policję, a facet ... używa bardzo kulturalnego
słownictwa, np. "wypierda ... na boisko", bo o 15-tej spać nie może. Mi nie
przeszadza ich gra w piłkę (o 20 i tak najpóźniej są w domu),ale chyba
jestem "nieteges". Tak tylko chciałam sie wygadać ...
Obserwuj wątek
    • ataner30 Re: wkurzyli mnie, ale ... sąsiedzi i ... 14.06.07, 16:11
      droga wewnetrzna nie sluzy do gry w pilke.
      Mnie tez wkurza jak dzieciaki z mojego (lub okolicznych blokow) graja w pilke
      na drodze wewnetrznej. Raz ze mozna ich nie zauwazyc (czasami trudno zauwazyc jak
      ci jeden z drugim wyskakuja zza zaparkowanego samochodu). Dwa: podczas gry w
      pilke moga po prostu szkodzic samochod.

      Uwazam ze twoi sasiedzi maja racje - do gry w pilke sluzy boisko.
      • wiki35 Re: wkurzyli mnie, ale ... sąsiedzi i ... 14.06.07, 16:20
        To pięciu kierowców nie zauważy chłopców grających w piłkę?
        • ataner30 Re: wkurzyli mnie, ale ... sąsiedzi i ... 14.06.07, 20:07
          > To pięciu kierowców nie zauważy chłopców grających w piłkę?

          nie bardzo rozumiem o co chodzi w tym zdaniu. Jakie znaczenie ma tutaj "pieciu
          kierowcow" - wystarczy ze JEDEN kierowca JEDEN raz nie zauwazy chlopcow
          grajacych w pilke i tragedia gotowa.
          Zreszta zwrot "nie zauwazy" jest tu zle uzyty. 9 latek grajacy w pilke po prostu
          wbiega pod kola.

          • wiki35 Re: wkurzyli mnie, ale ... sąsiedzi i ... 14.06.07, 20:10
            Bo to jest dojazd tylko do pięciu garaży; tutaj nie ma parkingu dla innych
            samochodów.
    • alexxa6 Re: wkurzyli mnie, ale ... sąsiedzi i ... 14.06.07, 18:19
      w sumie robienie problemu przez ludzi,tam gdzie go nie ma.Ulica nie sluży
      wprawdzie do grania w piłkę ale co takiego się stało jak kilku chłopców tam
      grało w piłkę?trzeba aż policję wołać?
      vanilla-cafe.net/
      • wiki35 Re: wkurzyli mnie, ale ... sąsiedzi i ... 14.06.07, 20:07
        I to tylko dwie osoby: starsza kobieta, która wzywa policję na dziewięciolatków
        i młody mężczyzna ("rzucał mięsem" jak pijak spod budki z piwem). Mieszkanie w
        bloku niesie to ryzyko, że pod oknami będą krzyczały dzieci (zwłaszcza teraz,
        gdy lata dzień zaczną się wakacje).

        • escribir Re: wkurzyli mnie, ale ... sąsiedzi i ... 15.06.07, 00:05
          wiki35 napisała:

          Mieszkanie w
          > bloku niesie to ryzyko, że pod oknami będą krzyczały dzieci (zwłaszcza teraz,
          > gdy lata dzień zaczną się wakacje).
          >

          I tu jest pies pogrzebany- trzeba było od razu od tego zacząc , że nie chodzi o
          to że oni grają w piłkę, tylko o to że krzyczą.
    • wiki35 Re: wkurzyli mnie, ale ... sąsiedzi i ... 15.06.07, 05:28
      Zacznę od początku: w tym wypadku chodzi o grę w piłkę, ale mieszkanie w bloku
      niesie ze sobą ryzyko, że np. sąsiad puści głośno muzykę, pies będzie szeczkał
      i ujadał u sąsaidaki, a pod oknami dzieci będą krzyczały, śmiały się lub grały
      w piłkę, w klasy, w chowanego. Można dużo podać przykładów, co przeszkadza
      sąsiadom ...
    • eevita Re: wkurzyli mnie, ale ... sąsiedzi i ... 15.06.07, 11:52
      Ja mam 6-latka, który aż rwie sie do grania w piłke na ulicy. Niby cicha
      okolica, same domki, po ulicy jezdzą tylko samochody dojeżdzające do posesji,
      na ulicy zawsze ktos gra, albo chłopcy w nogę , albo dziewczynki w kosza. Ale
      ja nigdy nie wypuszczę dziecka na ulicę, bo sama kiedys miałą taką
      historię..jechałam w nadmorskiej miejscowości jakąś uliczką, zgubiłam sie,
      pomyliłam, wjechałam w jakąs slepą uliczkę, od któej byłą jakas droga
      nieutwardzona gdzies tam prowadząca. Mnóstwo zieleni, i ogóle nie było widac
      tej drogi z ulicy. I nagle wypadłą stamtąd piłka, a za nia jakies dziecko, tuz
      przed mój samchód. Zahamowałam, jechałam z 20km/h,bo sie rozglądałam, a on sie
      dosłownie oparł o mój zderzak, tak sie połozył na masce. Nic mu sie nie stało,
      zupełnie nic, ja mało zawału nie dostałam. A gdybym jechała 50na godzinę? Te
      dzieci własnie grały na tej drodze w piłke.
      W Twojej sytuacji, wcale bym sie sąsiadami nie przejmowała, jesli chodzi o
      hałas, bo to przeciez naturalne,że dzieci , jak są na dworze, to hałasują.
      Jednka może sie zastanów nad ta grą w piłke na drodze? Ja synowi pozwałam tylko
      na boisku, wiadomo,że dziecko trzeba tam zaprowdzic, ale przynajmniej stresu
      nie mam.
      • wiki35 Re: wkurzyli mnie, ale ... sąsiedzi i ... 15.06.07, 13:11
        To wszystko racja. I rozumiem, że komuś może przeszkadzać jak piłka odbije się
        od garażu, ale "to" nie powód by od razu wzywać policję czy rzucać "kur...".
        • mag00sia Re: wkurzyli mnie, ale ... sąsiedzi i ... 15.06.07, 21:57
          To chore. Mam takiego sasiada co bluzga non stop wyzywajac bawiace sie pod oknem dzieci od debili. Mam nadzieje ze w koncu rodzice sie zmowia i zwyczajnie ktos polamie mu gnaty. Facetowi przeszkadza wszystko. Wspolczuje takim ludziom ktorzy nienawidza dzieci. Bez dzieci nie byloby zabawy, beztroski, smiechu, pwoinnismy je chronic, zwlaszcza przed takimi debilami. U mnie dzieci bawia sie na - teoretycznie placyku (jest piaskownica i laweczki) ale woja o pilke trwa, z tego co wiem gosc mial juz sprawe nie raz o te bluzgi. Jesli ch odzi o droge wewnetrzna to jest znak - D-40 i D-41 mowiacy o wjezdzie w strefe zamieszkania. Tam trzeba sie liczyc z dzieciakami biegajacymi po ulicy. Jasne, ze ja osobiscie wolalabym zeby moj syn nawet na takiej ulicy nie gral. To nie jest bezpieczne. Ale jesli to jest strefa zamieszkania to IMHO - ma takie prawo. Wydaje mi sie ze o tym mowi ten wlasnie znak, wystepujacy na wiekszosci osiedli.
          Mnie najbardziej przeszkadzaja klotnie i wyzwiska sasiadow.. strasznie niekomfortowo sie wtedy czuje uncertain ale takie jest zycie wmiescie.. ciasno, ludź na ludziu. Nie mozna tak - na najslabszych sie wyzywac. Obrzydliwe crying nienawidze takich ludzi ktorzy tepia dzieci crying
    • mag00sia a w ogole co na to policja? 15.06.07, 22:01
      moze trzeba bylo samej ja wezwac? A chama nagrac na dyktafon...tongue_out Awanturowanei sie to jest zaklocanie porzadku publicznego.. a gra w pilke chyba nie...?
    • mag00sia Re: wkurzyli mnie, ale ... sąsiedzi i ... 15.06.07, 22:21
      To chyba jasno rozwiązuje sprawe...:
      www.v10.pl/prawo/Przepisy,obowiazujace,w,strefie,zamieszkania,263.html
      • wiki35 Re: wkurzyli mnie, ale ... sąsiedzi i ... 16.06.07, 05:19
        Oj, dzięki!
        Ja rozumiem, że każdy chce mieć ciszę i spokój, ale chyba "nigdy" tego nie
        dostanie mieszkając w bloku (tutaj nawet nie ma placu zabaw). Co do tej drogi
        wewnętrznej, na której chłopcy graja w piłkę. Jest to wjazd/wyjazd do/z 5
        garaży (tutaj nawet nie ma parkingu na inne samochody). Już myślałam o nagraniu
        tego faceta (sam ma syna w wieku przedszkolnym) na dyktafon. Wczoraj kobieta
        juz policji nie wzywała, ale wyganiała kolegów syna, bo ... tutaj nie
        mieszkają. Przypomniało mi się, jak kiedyś chodziłam z nimi np. na niedzielny
        obiad do Mamy. Sąsiad z dołu w kaloryfer walił. Przeszkadzło mu jak chłopcy po
        mieszkaniu biegają.
        • mag00sia Re: wkurzyli mnie, ale ... sąsiedzi i ... 17.06.07, 18:41
          Nie daj sie! nie mozna dac sie sterroryzowac jakims nudzacym sie polglowkom. Wg mnie to wlasnie stad sie bierze. Cholerni emeryci albo rencisci siedza caly dzien w domu spia popoludniami bo po nocach nie moga i przeszkadza im wszystko. Ja wracam do domu nieraz po 20 (praca, praca, praca)nie mam nawet kiedy zrobic prania wiec pralam nawet i po 22.. kiedys przez szum pralki zlapalam jakies jakby "wibracje"... to sasiad walil mi drzwi. Wyzywajac nie powtorze jak uncertain wtedy strasznie sie wystraszylam a jestem w domu sama z dzieckiem. Potem kilkakrotnie cos bulgotal, ze niby moj synek jezdzi po domu traktorem, raz moja naiwna mama otworzyla mu drzwi i tez dostala wiazanke. Powiedzialam dosc, poszlam na policje do dzielnicowej etc. Jak sie na takiego wazniaka nasle raz czy drugi policje to na ogol pomaga - co najwyzej pod nosem bluzga. Teraz wzywam zawsze jak tylko CZUJE sie zagrozona jakimkolwiek debilem. Po to policja jest. Jak juz pisalam u nas ostatnio byla jatka globalna bo koles ma juz na pienku z wiekszoscia osiedla bo na szczescie te "wrzeszczace" dzieciaki maja rodzicow. IMHO takich ludzi trzeba tepic. Kulturalnie i zgodnie z prawem. Przede wszystkim nikt nie ma prawa bezkarnie bluzgac i zastraszac. A jak mu nie pasuje miasto to niech sie wynosi na hektary.
          powodzenia wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka