Dodaj do ulubionych

Prawnik odradził ograniczenie praw

22.06.07, 22:16
Oczywiście praw/władzy rodzidzielskiech. I to prawnik z MOPS. Powiedział że
mam marne szanse.
Bio ma ściągane alimenty z wypłaty przez komornika. Widuje się z córką
sporadycznie, na sprawy o alimenty i pozwolenie na paszport nie przyjeżdżał.
Ale na ewentualną rozprawę o ograniczenie włazy to jak znam życie przyjedziesad
I na pewno powie że bardzo kocha córkę. I że ja mu ograniczam. I prawnik
powiedział, że sąd na pewno wtedy nie ograniczy.
Czy któraś ma może konkretne, własne doświadczenia w tej kwestii?
Annakate, ci myślisz?
Napiszcie, proszę.
Dana
Obserwuj wątek
    • annakate Re: Prawnik odradził ograniczenie praw 22.06.07, 22:37
      Zalezy o jakiej formie ograniczenia myslisz. Wybór w grunicie rzeczy jest
      niewielki - bo od razu zakładam, że Ty sprawujesz władze prawidłowo i mimo braku
      udziału ojca w wychowaniu dajesz sobie radę.
      Więc pozostaje ograniczenie do prawa wspóldecydowania- myslę, że miałoby szansę
      przejść, jesli ojciec z własnej woli nie uczestniczy w wychowaniu dziecka,
      utrzymuje sporadyczne kontakty. Tylko co to Ci da? Jeśli ojciec nie utrudnia Ci
      zycia, to szkoda prądu. To jest rozwiązanie wymyslone na uzytek takich sytuacji,
      kiedy jedno z rodziców złośliwie, uporczywie neguje decyzje tego, który
      wychowuje, utrudnia prowadzenie codziennych spraw dziecka.
      Mozna jeszcze rozważać ograniczenie przez zobowiązanie do określonego
      postępowania - np. do terapii rodzinnej - ale to Ty musisz podjąć decyzję, czy
      oczekujesz jakichś zmian w postępowaniu ojca, czy sa na to realne widoki.
      Nie wiem, ile lat ma twoje dziecko - jesli więcej niż 13 to najprawdopodobniej
      będzie wzywane na sprawę - weż też pod uwagę, czy potrzebny mu taki straes,
      jesli przewidywane realne korzyści są niewielkie.
      Co by nie było, to ograniczenie wladzy rodzicielskiej nie wpływa na kontakty -
      nic nie stoi na przeszkodzie, by utrzymywał je rodzic ograniczony w swej władzy
      (a nawet pozbawiony - chyba, że dodatkowo ma orzeczony zakaz kontaktów), nie
      wpływa tez przeciez na to, czy rodzic kocha dziecko, czy nie.
      Zajrzyj jeszcze na gazetowego.
      • ddanna Re: Prawnik odradził ograniczenie praw 22.06.07, 23:45
        dziękismile
        córa ma lat 8, a co do sprawowania prawidłowo władzy - to staram się bynajmniej
        sprawować ją prawidłowosmile
        myślałam o ograniczeniu ze względu na np. konieczność jego zgody na paszport, na
        przysłowiowe wycięcie migdałków itp,
        no na razie bio nie negował moich wyborów (przedszkola, szkoły, kółek
        zainteresowań - w sumie nic o nich nie wie), ale jak by chciał to by mógłsad no i
        chciałam temu ewentualnie zapobiec.
        Ale ten prawnik radził nie "ruszać" tematu - po co? tak zapytał, co mi to da? no
        i w sumie widzę że piszesz podobnie, no i on jeszcze uważa że raczej mam marne
        szanse na wygraną, jeśli bio przyjedzie na sprawę i powie że bardzo kocha córkę swą!
        radził mi tylko złożyć o orzeczenie (czy jak to się tam nazywa, mam zapisane,
        ale dokumenty są taaaak daleko, nie chce mi się wstawać od kompa) miejsca pobytu
        dziecka przy mnie (bo kiedyś bio ją zabrał na 3 dni a nie było jej 3,5 tygodnia)

        nie chodziło mi o to aby on się nie widywał (wolałabym, aby się widywał jakoś
        regularnie, ale na to wpływu nie mam) - ograniczenie chciałam potraktować jako
        wstęp do całkowitego pozbawienia, bo jakoś tak mi się nie widzi aby moja córa za
        20 lat miała płacić mu jeszcze alimenty, albo żeby dziedziczyła jego długi.
        • alexolo Re: Prawnik odradził ograniczenie praw 23.06.07, 00:32
          zabrał na 3 dni a nie było 3,5 tygodnia?
          co ty piszesz....a gdzie ty byłaś wówczas?
          jakiś zart... no chyba z e po prostu wyraziłas zgode... tylko po co
          wówczas piszesz to jako pretensje do exa?
          • ddanna och alexolo, historia 23.06.07, 09:02
            to długa jest, a właściwie była...
            ex zabrał ją długi, majowy weekend, na "tak długo jak wytrzyma" - wg mnie to
            było max. 5 dni, bo tyle trwał weekend, a że córa (wtedy 4 latka) była ze mną
            bardzo związana i nawet u ukochanej babci to po 2 dniach już raczej nie chciała
            zostawać, więc stwierdziłam, że jak z ojcem będzie 3 dni to max, więcej nie da
            rady, będzie tęsknić i się awanturować za mamą i on ją odwiezie. A byli nad
            morzem, on mieszka na północy kraju, ja na południu - 600 km drogi. Codziennie
            były telefony, dwa razy dziennie, nie narzekała. Ciągle słyszałam, że za dwa
            dni, że jutro ja odwiezie, bo dziś to coś tam,a jutro to coś tam. On prowadzi
            własne interesy, więc miał bardzo elastyczny czas pracy, w przeciwieństwie do
            mnie, na etacie (parę miesięcy w nowej pracy i świadomość, że na moje miejsce
            jest z 10 innych kandydatek). Tak że niestety nie mogłam po prostu wsiąść w
            autobus i pojechać po nią, bo wyprawa taka to dwa dni. W ostatnich dniach jej
            pobytu to już nawet telefonów ode mnie nie odbierał, tylko sekretarka (że z małą
            jest ok wiedziałam od jego gosposi i innych osób, z którymi udawało mi się
            skontaktować, a które ją na co dzień spotykały). Więc na weekend miałam
            zaplanowany wyjazd po córkę, który nie doszedł do skutku, bo akurat w końcu
            przyjechali.
            Według exa nie ustaliliśmy dokładnie terminu powrotu córki do domu, a ona za mną
            NIE tęskniła i nie płakała (wg niego!) więc nie widział potrzeby jej
            odwożenia.... Ach, szkoda słów.
            Róznie wczesniej między nami bywało, ale o takie postępowanie to bym go naprawdę
            nigdy nie podejrzewała - czasem nawet go broniłam w dyskusjach z innymi, że
            przecież jest odpowiedzialny, i że na pewno o córkę zadba zawsze i nigdy nic
            zrobi przeciwko mnie - to po tej historii nie mogłam się do niego odzywać wiele
            miesięcy. Po prostu nie byłam w stanie z nim rozmawiać.
            Teraz też mu się zdarza zadzwonić po 1,5 rocznym nie widzeniu córki z propozycją
            zabrania jej na wakacje na miesiąc.... Ale już nawet nie podejmuję z nim
            dyskusji, po prostu mówię "nie" i już. Najpierw jakieś regularne kontakty,
            naprawdę dobry kontakt z córką, a dopiero potem wspólne weekendy, a w następnej
            kolejności wakacje.
            • alexolo Re: och alexolo, historia 23.06.07, 20:50
              ROZUMIEM że to daleko....i ż e był długi weekend

              ale uwaząm z e zni twoje a ni exa zach nie było odpowioedzialne ...
              mimo ż e mała miała tylko 4 lata ...to jednak wd domu ma jkies
              zajecia... ustalony tryb dnia ..PRZEDSZKOLE!!!!!sstałe zajecie....
              a tu nagle wyjazd na 4 tyg!!!!
              ...ciekawe czy w roku szkolnym ex tez tak zabbierze córcie i bedzie
              pisał /////przywioze za kilka dni a szkoła leci....
              dziwne...a ty nie masz ustalonych widzeń??????
              a ja uwazam z e warto jednak postarac sie o ograniczenie praw
              rodziciel....w tym wypadku...bedziesz miała wieksze pole manewru..a ex i
              tak bedzie współdecydował w waznych sprawach dziecka a w szrym zycki
              bedziesz mieć swobode..i ustal kontakty!!!!!!!!!!!
              • ddanna Re: och alexolo, historia 23.06.07, 21:53
                no widzisz, ten prawnik nie radził występować o uregulowanie widzeń - skoro ex
                sam nie złożył to po co ja mam zaczynać? jak by mu zależało to sam by wystąpił,
                a tak nałożę sobie "stryczek" na szyję, bo jeśli sąd na moja prośbę ustali np.
                każdy 2 piątek miesiąca od 16-20 to muszę siedzieć w chałupie jak ten pies,
                choćbym się nawet nie spodziewała że on sie pofatyguje. A jak wyjdę np. z
                dziećmi o 19,30 (bo go do tej godziny nie będzie) a on akurat o 19,45 zastuka do
                drzwi to będzie miał powód do oskarżeń przed sądem o niestosowanie się do wyroku
                sądu. Więc może coś w tym jest?
                Tak jak pisałam w jednym z postów, złożę o orzeczenie pobytu dziecka przy mnie,
                żeby podobna historia się nie powtórzyła. Zresztą jestem już mądrzejsza, i nie
                dam się więcej nabrać na jego prośby, groźby czy błagania. Na razie żadnych
                wakacji ani weekendów. Najpierw ewentualny regularny i stały kontakt z
                dzieckiem, potem porozmawiamy o czymś więcej. A jak mu się nie podoba to niech
                złozy pozew do sądu, nie raz go na to namawiałam.
                Ale masz rację, z perspektywy czasu, historia "zabrał na weekend, nie było jej
                3,5 tygodnia" brzmi naprawdę źlesad
                No ustalonych widzeń nie mamy, nie bylismy małżeństwem, a on nie wystąpił przez
                te 8,5 roku zycia córki.
                • alexolo Re: och alexolo, historia 23.06.07, 22:03
                  aaa ja myslałam że on co jakiś systematyczny czas wpada bez info do
                  cieboe....jeśli tak nie jest a wizyty sa sporadyczna ...faktycznie nie
                  wiarz sie widzeniami.....
                  rany jak to taki tato to jak córka go p[ostrzega ? to ż to jak obcy?
                  • ddanna Re: och alexolo, historia 23.06.07, 22:11
                    noooo bez zapowiedzi to i owszem, ale raczej nie systematycznie, choć z
                    systematycznością raz na 1,5-2 lata
                    wiesz, to nawet nie musi być regularnie - zawsze w ten sam dzień czy godzinę,
                    rozumiem dużą odległosć - ale parę dni przed wyjazdem mógłby zadzwonić, a on
                    dzwoni i mówi: będę za pół godzinysmile, wiem, to brzmi jak żart, ale tak było!
                    parę razy pocałował klamkę, jak akurat byłyśmy poza domem to przestał.
                    Wiesz, córka go jakoś tam kojarzy, lubi oglądać zdjęcia rodzinne, on też na nich
                    jest (na chrzcie, trochę z jego przyjazdów jak była malutka, więc kojarzy), ale
                    ogólnie to jak "wujek z ameryki", to prawda.
        • annakate Re: Prawnik odradził ograniczenie praw 23.06.07, 10:17
          Alimenty i władza to dwie odrębne, zupelnie niezależne sfery!
          Jesli tak kombinujesz, że najpierw ograniczyc władzę, potem pozbawić a potem
          mozna miec wolna głoe, że ojciec nie będzie dochodził alimentów, to uprzedzam,
          że to rozumowanie jest zupelnie błędne. Nawet gdyby ojciec nigdy nie miał władzy
          rodzicielskiej to i tak nie znosi to obowiązku alimentacyjnęgo ani ojca wobec
          dziecka, ani odwrotnie. Może natomiast byc tak, że jeżeli rodzic domaga sie od
          dorosłego dziecka alimentów, a sam w przeszłosci nie realizowal obowiązku
          alimentacyjnego jak należy to to właśnie jest argument za oddaleniem powództwa
          na podstawie zasad współzycia społecznego. Najlepsze, co możesz w tej sytuacji
          zrobic, żeby zabezpieczyc córke na przyszłośc, to gromadzic dokumenty, z kórych
          będzie wynikało, jak było z płaceniem alimentów - czy były płacona w całosci i
          systematycznie.
          • ddanna Re: Prawnik odradził ograniczenie praw 23.06.07, 17:01
            a to widzisz, myślałam że pozbawienie go władzy wykluczy pewne problemy w jej
            przyszłości, a skoro nie za bardzo, więc chyba sobie rzeczywiście odpuszczę,
            złożę tylko ten pozew o orzeczenie stałego pobytu przy mnie, aby uchronić się
            przed "powtórką z rozrywki", choć córka ma już 8 lat i jak jej wspominam o
            ewentualnych wakacjach u bio to raczej nie pała specjalną chęcią, woli "znane"
            tereny i sytuacje, przynajmniej w gronie zaufanych osób, a on do takich nie
            należy. Moim zdaniem z własnego wyboru.
            Co do alimentów to oczywiście zbieram, zbieram.
            Dzięki za rady,
            pozdrawiam serdecznie,
            Dana
    • pelagaa Re: Prawnik odradził ograniczenie praw 23.06.07, 18:07
      Niby alimenty i wladza to dwie rowne sprawy, ale na sprawie o wladze pytaja,
      czy alimenty sa placone i jesli nie sa placone dobrowolnie, tylko przez
      komornika, to to moim zdaniem tez ma wplyw.
      Mi tez wszyscy mowili, ze sam brak zainteresowania dzieckiem nie jest powodem
      do pozbawienia wladzy, ajedynie do ograniczenia. Prawnicy kiwali glowami i
      odradzali mi babranie sie w gownie. Moze i troszke sie pobabralam, ale w moim
      odczuciu byoo warto.
      Mam tez nadzieje, ze udokumentowany brak jakiegokolwiek zainteresowania
      dzieckiem (zeznania na sprawie o wladze) i w rezultacie pozbawienie wladzy
      jednak uchronia moje dziecko przed ewentualnym placeniem na superojca w
      przyszlosci.
      • annakate Re: Prawnik odradził ograniczenie praw 23.06.07, 20:16
        Upieram sie jednak przy swoim. Może mieć znaczenie na płaszczyźnie ustaleń
        faktycznych, nie ma jednak takiej prostej, wynikającej z przepisów zależności -
        był pozbawiony = nie może sie domagać alimentów.
        Oczywiście na sprawach w przedmiocie władzy pyta sie o sposób i terminowość
        realizacji zobowiązań alimentacyjnych, bo to też jest jeden z aspektów
        zainteresowania sie dzieckiem , tyle, że w przeciwieństwie do miłości są
        mozliwości prawne jego egzekwowania (co nie znaczy, że egzekucja zawsze jest
        skuteczna)
        Pisze to dlatego, że jakiś czas temu przetoczyła sie fala spraw o pozabwienie
        władzy bo jakies damskie ilustrowane czasopismo napisało, że to zabezpiecza
        przed roszczeniami na przyszłość. wnioskodawczynie były bardzo rozczarowane, że
        zafundowały sobie stres w postaci sprawy na prózno - efekt nawet jesli był w
        postaci ograniczenia, to nie całkiem o to im chodziło.
        • ddanna Re: Prawnik odradził ograniczenie praw 23.06.07, 22:15
        • ddanna Re: Prawnik odradził ograniczenie praw 23.06.07, 22:17
          cos tu źle wcisnęłamsmile
          rozumiem co przekazujesz, annakate
          przemyślę to ograniczenie, bo może rzeczywiście w naszym przypadku nie wartsmile
          dzięki raz jeszcze
          Dana
        • virtual_moth Re: Prawnik odradził ograniczenie praw 24.06.07, 00:36
          annakate napisała:

          > Oczywiście na sprawach w przedmiocie władzy pyta sie o sposób i terminowość
          > realizacji zobowiązań alimentacyjnych, bo to też jest jeden z aspektów
          > zainteresowania sie dzieckiem , tyle, że w przeciwieństwie do miłości są
          > mozliwości prawne jego egzekwowania (co nie znaczy, że egzekucja zawsze jest
          > skuteczna)

          Nie bardzo rozumiem - to znaczy, że jeśli egzekucja jest skuteczna, to
          alimenciarz ma większe szanse uchronić się przed pozbawieniem władzy
          rodzicielskiej? Moim zdaniem to totalny nonsens. Skoro alimenty nie są płacone
          DOBROWOLNIE, to znaczy, że facet ma gdzieś łożenie na dziecko, ergo obojętny
          jest mu jego los MIMO ŻE go stać na te alimenty (bo przecież są ściągane!).
        • pelagaa Re: Prawnik odradził ograniczenie praw 24.06.07, 09:40
          > Upieram sie jednak przy swoim. Może mieć znaczenie na płaszczyźnie ustaleń
          > faktycznych, nie ma jednak takiej prostej, wynikającej z przepisów
          > zależności - był pozbawiony = nie może sie domagać alimentów.

          Ja nie pisze, ze jest taka zaleznosc, tylko, ze mam nadzieje, ze
          udokumentowanie braku zainteresowania ojca dzieckiem (zaznania na sprawie i
          pozbawienie wladzy) + niedobrowolne alimenty, kiedys w przyszlosci beda tymi
          _wzgledami spolecznymi_ , ktore zadecyduja o uchronieniu mojego dziecka przez
          zobowiazaniami wobec ojca, ktory zobowiazan sam nie odczuwal wobec dziecka.
          Po latach latwo rzucac oskarzenia, ze matka byla przeciwna, ze cos tam stalo na
          przeszkodzie. W moim przypadku sa zeznania, w ktorych ojca sam przyznaje, ze
          dziecka od lat nie widuje i nie zamierza widywac. Gdybym nie zalozyla sprawy
          nie mialabym tego na pismie. Stad uwazam, ze w moim przypadku warto bylo
          zalozyc sprawe.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka