Dodaj do ulubionych

Zerówka i znów płacz

04.09.07, 10:47
Moj synek od wczoraj chodzi do zerowki w przedszkolu. To samo
przedszkole co rok temu ale juz nie ta sama pani nie ta sala a
najgorsze to ze spedza tam 10 godzin. Moj maluszek zawsze mial
problemy z zaakceptowaniem przedszkola i pogodzenia sie z
koniecznoscia rozstan z rodzicami. Od trzeciego roku zycia chodzil
do przedszkola jednak byly to nieudane proby. Przez dwa pierwsze
lata posylalismy go najblizszego przedszkola jednak konczylo sie to
dramatycznie. Syn nawet po uplywie kilku miesiecy plakal. Az doszlo
do sytuacji ktora polozyla kres jego i naszym problemom z
przedszkolem. Maly wydrapal sobie ogromne i glebokie rany na czole
(podczas pobytu w przedszkolu co robily panie do dzis nie wiemy) .
Jak go zobaczylismy to nasze serca pekly z bolu jak moglismy do tego
dopuscic. Wypisalismy go natychmiast. Na drugi rok nie bylo poprawy
wiec wypisalam go juz w pazdzierniku. Od ubiegle roku chodzi do
drugiego przedszkola i nigdy nie zrobil sobie ponownie krzywdy ale
rozstania z nami wciaz byly ogromnym przezyciem dla niego. Jednak
dobrze mowil o przedszkolu i wiedziala ze lubi to miejsce i swoja
pania. Poczatkowo chodzil na piec godzin z czasem sam poprosil abym
sama go prowadzila i odbierala po 8 godzinach. Byla zachwycona
wiedzialam ze problem przedszkola mamy juz za soba. Niestety za
namowa meza abysmy przyjechali do niego na stale w maju wypisalam
synka z przedszkola. Nie musze chba tlumaczyc ze byla to nietrafiona
decyzja bo koniec koncow nigdzie nie pojechalismy a maly siedzial w
domu dodtakowe dwa miesiace.
I dzis znow pojawia sie problem. Maly znow protestuje przeciw
zostawaniu. Niestety nie ma innego wyjscia musi chodzic na 10
godzin. Serce mnie znow boli bo wciaz mam przed oczami jego biedna
zakrwawiona buzke. Wciaz boje sie ze sytuacja moze sie powtorzeyc.
Choc wiem ze nie byla to jego wina tylko opieki a raczej jej brak w
tamtym przedszkolu.
W ubieglym roku bylo mi lzej bo wszystko co tu pisze moglam jeszcze
powiedziec do meza. Niestety dzis jest inaczej wiec pisze na forum o
swoich obawach i przezyciach bo wiem ze zrozumiecie i rownie mocno
kochacie swoje dzieci i tak samo sie o nie boicie.
Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • borys.joszko Re: Zerówka i znów płacz 04.09.07, 18:03
      Trudna sprawa.
      Ja z moim małym aż takich przejść w przedszkolu nie miałem, ale
      mieli moi rodzice ze mną. Ich sposób na wrzaski protestu był dość
      prosty, ale bardzo skuteczny. Przez kilka dni tata chodził do
      przedszkola ze mną. Siadał gdzieś tam w kącie i miałem go w zasięgu
      wzroku. Mniej więcej po tygodniu powiedział mi, że wezwano go pilnie
      do pracy (okropny kłamczuchsmile i zapytał, czy mógłbym zostać sam.
      Łaskawie się zgodziłem i odtąd zostawałem już sam. Tyle, że taka
      metoda wymaga czasu - mój ojciec akurat przy swoim trybie pracy mógł
      sobie na to pozwolić, ale jestem świadomy, że większość z nas nie
      może tak dysponować swoim czasem.
      Metody mniej absorbujące: nie wiem, czy w Waszym przedszkolu pozwala
      się na wnoszenie swoich rzeczy. Dziecko czuje się bezpieczniej,
      kiedy ma swoje graty. Kiedy mój syn miewał gorsze dni, szedł do
      przedszkola ze swoim ukochanym pluszakiem - panie przymykały na to
      oczy. Nie wiem, dlaczego, ale uspokajały go też wszelkie nakrycia
      głowy - miał takie swoje czapki-niewidki, pazłotkową koronę i taką
      śmieszną czapkę z czółkami. Jak mi marudził, wkładałem mu czapkę-
      niewidkę i od razu było raźniej.

      Twój syn musi naprawdę bardzo przeżywać rozstania, skoro doszło do
      tak dramatycznej sytuacji... Z drugiej strony, w pewnym momencie się
      zaklimatyzował, więc jest szansa, że i teraz pójdzie dobrze.

      A może zrobiłabyś jakiś kinderbal i zaprosiła dzieciaki z zerówki?
      Twój syn by się z nimi bardziej zżył, może kogoś sobie wybrał,
      polubił i chodzenie do przedszkola byłoby też wracaniem do kolegów i
      koleżanek.

      Życzę Ci powodzeniasmile Daj znać, jak poszło.
      • galateja Re: Zerówka i znów płacz 05.09.07, 10:06
        Dzieki za odpis.
        Niestety lepiej nie bylo i dzis zeby nie powiedziec ze bylo gorzej.
        wygladalo to mnie wiecej tak maly szarpal mnie zebym tylko nie
        odeszla a pani szrpala malego zebym mogla wyjsc. Oczywiscie
        spoznilam sie do pracy. wczoraj jak go odbieral to az serce mi sie
        krajalo.
        Prace koncze o 16 i niestety jego grupa w przedszkolu konczy o 16
        wiec to 15 minut musial poczeka z kilkorgiem innych dzieci i jeszcze
        inna pania. Biegne z calych sil i tak jestem za pozno. Wchodze na
        gore rozgladam sie za moim skarbem i wiedze go siedzacego pokornie
        (rzadki widok) przy stoliku. obok siedzie pani. w jego oczach pelno
        strachu i lez. pani mowi ze pyta sie co chwile czy aby ona poczeka
        az wszystkie dzieci zostana odebrane. Boze chce mi sie plakac razem
        z nim.
        Dzis napisala podanie o zmiane godzin pracy. Bede konczyc tak aby
        odebrac go jeszcze z jego grupy.
        Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka