amiimami
22.02.08, 20:16
Przeczytałam różne wątki na forum i dalej nie rozumiem swojej sytuacji...
Złożyłam pozew o ustalenie ojcostwa, alimenty, ustalenie, że dziecko będzie
nosiło moje nazwisko, że miejsce zamieszkania dziecka jest przy mnie. Sąd
przed 1 sprawą wysłał mi pytanie"czy domagam się nadania ojcu władzy
rodzicielskiej" odpowiedziałam, że nie. Na rozprawie zostało
zaprotokołowane,że brak mojej zgody na przyznanie mu władzy oznacza, że nie
zgadzam się na uznanie dziecka przez ojca. Zaszokowana poszłam do prawnika, a
on powiedział, że to trzeba odkręcać, i że skoro tak jest zaprotokołowane to
tak powiedziałam i tyle.. napisał mi pismo, że się zgadzam na uznanie, ale
wnoszę o ograniczenie władzy (i tu w jaki sposób) dzisiaj miałam kolejną
sprawę, na którą ex się nie stawił, ale sędzia pouczył mnie, że mam się
zastanowić nad władzą bo jeśli zgadzam się na uznanie dziecka, to trzeba
składać odrębny wniosek o ograniczenie władzy. Oznacza to, że sąd zdecyduje
tylko o nazwisku i o alimentach i wyśle do USC inf o nadaniu ojcostwa. Potem
mam składać wniosek o ograniczenie tej władzy. W tym momencie nie rozumiem...
Czy mam się jednak nie zgadzać na uznanie dziecka? Czy ojciec może zostać
uznany ojcem i płacić alimenty w momencie kiedy ja nie zgadzam na uznanie? Czy
nienadawanie władzy jest osiągane przez brak zgody na uznanie...?? Nic już nie
kumam..