Dodaj do ulubionych

Mój partner odmówił naprawy roweru mojego synka..

25.03.08, 07:48
Od półtora roku jestem z facetem, który zawsze mi pomagał, zawsze
mogłam na niego liczyć, tymczasem w Wielkanoc, kiedy poprosiłam go o
pomoc mojemu synkowi z rowerem (dętka) stwierdził, żeby mały poszedł
z tym do swojego ojca.. Hmm, gdyby ojciec chciał, to by już dawno to
zrobił.. Czy ja mam saki sygnał odebrać jako zapowiedź odmowy w
przyszłości pomocy mojemu synowi przez partnera? Bo mamy sie pobrać
i zastanawiam się, czy warto.. Bo jak on ma mnie odsyłać do ojca
dziecka z każdą sprawą dotyczącą syna? Albo z prawie każdą, albo
nawet niektórymi?Czy warto w to brnąć?
Obserwuj wątek
    • draugdur Re: Mój partner odmówił naprawy roweru mojego syn 25.03.08, 08:11
      Co prosze? Psz jak jestescie razem,macie sie pobrac=on ma zastepowac malemu
      ojca,ma go wychowywac razem z toba(nawet jesli z bio widuje sie regularnie).Co
      to wogle za tekst?
      No ja bym kolesia w cholere wyslala(przynajmniej chwilowo).
      • doginthefog1 Re: Mój partner odmówił naprawy roweru mojego syn 25.03.08, 08:33
        mi to się też za bardzo w głowie nie mieści, na pewno musisz z nim
        porozmawiać i sytuację wyjaśnić bo każdy ma prawo mieć gorszy dzień
        ale tekst bardzo nie na miejscu... w końcu zdecydował się na związek
        z Tobą i Twoim dzieckiem więc o co chodzi???
    • anetina Re: Mój partner odmówił naprawy roweru mojego syn 25.03.08, 09:10
      szczerze - ja bym wyp... faceta
      nie wiem, ale jesli chodzi o mój związek - dla M. jest naturalną
      rzeczą, że pomaga dziecku we wszystkim - w tym naprawie roweru
      a w dodatku sam z siebie wyczyścił rowerek, z którego Mały wyrósł,
      by dać go mojej chrześnicy
    • pelagaa Re: Mój partner odmówił naprawy roweru mojego syn 25.03.08, 09:13
      Sa rozne pomysly na stworzenie rodziny rekonstruowanej, jedni wiaza
      sie liczac na to, ze partner pokocha dziecko, jak wlasne, w co ja
      osobiscie nie wierze, ze czesto sie zdarza. Inni godza sie na
      zyczliwa obojetnosc, jeszcze inni nie wymagaja od partnera
      zaangazowania w zycie dziecka, wystarcza im akceptacja i cieple
      zachowania, dobrowolne. Ilu ludzi tyle metod. JEDNAK jesli w zwiazku
      pojawia sie slowo SLUB, wypadaloby jasno okreslic swoje wymagania
      wzgledem partnera, zeby zaraz potem nie pojawilo sie slowo rozwod.
      Moze ten facet nie jest ogotowy na zastepowanie ojca dziecku? Moze
      nie wie, ze tego sie od niego oczekuje? A moze mial po prostu zly
      dzien?
      • marimekko Re: Mój partner odmówił naprawy roweru mojego syn 25.03.08, 09:20
        Tzn to się zdarzyło po raz pierwszy, więc jestem zaskoczona.. On ma
        też córkę dorosłą, której rower naprawił (też coś z dętką..) Mnie
        się zrobiło przykro po tym wydarzeniu, nie umiałam się jakoś
        logicznie odezwać, zamilkłam, miałam niewyraźną minę, pokłóciliśmy
        się, ostatecznie on mnie przeprosił.. Ale teraz za bardzo nie wiem
        co ja mam z tym począć?Nie chcę go wiecej prosić o ten rower, nie
        mam kogo poprosić, tzn rodzina moja mnie wykluczyła ze swojego grona
        jako rozwódkę.. A zmysłu technicznego nie mam za grosz..
        • doginthefog1 Re: Mój partner odmówił naprawy roweru mojego syn 25.03.08, 09:47
          wiesz co, z tego co piszesz w tej chwili wynika, że największy dla
          Ciebie problem to naprawa roweru a nie zachowanie partnera, jeśli
          nie masz kogo poprosić o naprawę to oddaj rower do serwisu i po
          sprawie, teraz to jakieś bicie piany nie wiadomo o co...
    • kammik Re: Mój partner odmówił naprawy roweru mojego syn 25.03.08, 09:47
      Dla mnie bylby to dosc ostry sygnal ostrzegawczy - skoro pan strzelił focha w
      takiej drobnej kwestii, to mocno prawdopodobne jest, ze i w kazdej innej bedzie
      sie zachowywal zgodnie z zasada "nic mnie to nie obchodzi, to nie moje dziecko".
      • marimekko Re: Mój partner odmówił naprawy roweru mojego syn 25.03.08, 10:02
        No, do tej pory był bardzo pomocny, interesował się nim, pomagał w
        klejeniu szopki do szkoły itp, dlatego to mnie zaskoczyło
        maksymalnie.. Nie rozumiem tej nagłej odmiany, i tu nie chodzi o
        rower, to tylko taki symbol.. Chociaż w kontaktach osobistych z
        synem to jest dla niego dość surowy.. Ten pan ma dorosłą córkę, z
        którą mieszka, gotuje dla niej, sprząta itp, (np gotuje jej obiad,
        woła ją, ona schodzi z góry, bierze talerz i ucieka do swojego
        pokoju..) więc myślałam, ze dla mojego dziecka też będzie dobry,
        szczególnie, ze to moje dziecko jest małe jeszcze.. Pogubiłam się w
        tym już..
        • kammik Re: Mój partner odmówił naprawy roweru mojego syn 25.03.08, 11:18
          Widocznie uznal, ze skoro macie wziąć ślub, to już się nie musi starać. Przykre.
          Podkreślę - zrozumialabym faceta, gdyby powiedzial "nie chce mi się", "nie mam
          czasu", "nie umiem". Ale takie bezceremonialne odsylanie do ojca jest wg mnie
          trochę nie na miejscu. No, chyba że ojciec mieszka pięć metrów od was i można
          bicykl do niego bez problemu przeturlac.
      • pelagaa Re: Mój partner odmówił naprawy roweru mojego syn 25.03.08, 10:04
        A ja uwazam, ze dorabiaciie troche dupie uszy wink Po pierwsze to nie
        jest jego dziecko, wiec po co udawac, ze jest inaczej? A po drugie
        gratuluje tym, ktore znaja biologicznych ojcow, ktorzy NIGDY nie
        mieli w dupie rowerkow, czy innych spraw WLASNYCH dzieci, nawet
        jesli obiektywnie sa nienajgorszymi ojcami.
        • guderianka Re: Mój partner odmówił naprawy roweru mojego syn 25.03.08, 10:11
          Tak naprawdę to szczegół, ale rozumiem że dla ciebie urósł od do
          rangi megaważnego wydarzenia. Pogadaj z nim i wyjasnij sytuację. Po
          prostu.
        • kammik Re: Mój partner odmówił naprawy roweru mojego syn 25.03.08, 11:14
          Bo dupa zawsze ciekawiej wyglada z uszami smile

          Nikt tu nie namawia do udawania ojca, ale skoro facet odmawia drobniutkiej
          przyslugi na rzecz dziecka, fakt odmowy kwitujac do tego odeslaniem do ojca, no
          to cos jest na rzeczy. Nie mowimy o oddawaniu nerki wink tudzież płata wątroby,
          ale o pomachaniu śrubokrętem, czy tam innym dynksem. Bez przesady, do tego
          wspolne DNA nie jest potrzebne. Wystarczą te, no, jak im tam, dobre chęci.
          • marimekko Re: Mój partner odmówił naprawy roweru mojego syn 25.03.08, 13:59
            No tak, to ja już raz bralam rozwód, bo się facetowi nie chciało
            całkowicie starać po ślubie, a teraz znowu to samo??? Ech.. sad
        • kicia031 Re: Mój partner odmówił naprawy roweru mojego syn 25.03.08, 11:42
          A ja mysle Pelaga, ze jest tu problem.
          Oto kobieta, ktora sama musi sobie radzic z wychowywaniem dziecka i
          nie ma zlyslu technicznego. Ma za to faceta, z ktorym planuje wziac
          slub, i prtosi go o przysluge - dla niej, i dla jej dziecka.
          I co slyszy - niech sobie dziecko idzie do tatusia - tzn autorka ma
          isc sie plaszczyc przed Exem by to zrobil?

          Niech Pan spada na drzewo.
          • pelagaa Re: Mój partner odmówił naprawy roweru mojego syn 25.03.08, 14:32
            Kiciu gdyby kobiety rozstawaly sie z powodu tego, ze facetowi nie
            chce sie czegos zrobic dla niej, czy jej dziecka, to nie byloby
            chyba w ogole par. Kazdemu z nas czasem sie czegos nie chce zrobic
            nawet dla wlasnego dziecka. Mnie sie ostatnio nie chcialo piec
            gofrow, choc mnie Mlody blagalnie prosil. I nie upieklam. Na drzewo
            ze mna?
            Facet rzucil glupi komentarz, przeprosil, trzeba obserwowac, a nie
            wysylac na drzewo, jasno przedstawic oczekiwania. Oni sa ze soba 1,5
            roku, do tej pory bylo wszystko dobrze, nie widze powodu do
            wysylania pana na drzewo o rowerek.
            Idealy sa jak gwiazdy, dalekie i niedosiezne...
            A ex jesli uczestniczy w zyciu dziecka nie musi byc ciezko proszony,
            sam powienien chciec wlasnemy dziecku rowerek naprawic. A jak nie
            chce, zawsze mozna aktualnego poprosic jeszcze raz i obserwowac
            reacje. Ja bym poprosila jeszcze raz, w celach wlasnie poznawczych.
            A jak sie okaze, ze ma wewnetrzny opor, to wlasnie bedzie powod do
            zastanawiania sie, a nie jakas jedna bezmyslnie rzucona, przykra
            uwaga.
            • kicia031 Pelaga 25.03.08, 16:13
              Masz sporo racji - przesadzilam z drzewnymi zaleceniami - ale..

              No wlasnie ale - sek w tym nie ze odmowil, tylko jak odmowil. Nie
              powiedzial jestem zmeczony, pozniej, jutro, dzis mi sie nie chce...
              Powiedzial, zeby ojciec to dziecku naprawil.
              • pelagaa Re: Pelaga 25.03.08, 17:50
                A ja sie facetowi nie dziwie. Ktos od niego wymaga ciagle i na
                codzien zaangazowania. Tu juz nie chodzi o dobra wole, tylko o
                obowiazek. I mogl poczuc sie zwyczajnie zmeczony. Nie znamy
                sytuacji, nie wiem, czy ojciec dziecka uczestniczy w jego
                wychowaniu, czy odwiedza, czy sie angazuje, jakie sa uklady miedzy
                dzieckiem a ojczymem. Za malo danych.
                Sama doskonale pamietam, kiedy zdarzylo mi sie byc macocha i dziecko
                ktorys raz z rzedu to mnie, a nie ktores z rodzicow prosilo o zakup
                rajstop, mialam ochote odpowiedziec, ze moze matke poprosi i do
                dziecka nie, ale do ojca tegoz dziecka powiedzialam to. I nie czulam
                sie wtedy i nie czuje sie teraz winna, ze takie slowa padly.
                Za dzieci sa odpowiedzialni RODZICE tychze dzieci, macocha/ojczym
                chetniej cos robia, jesli nie musza, jesli nie przytlacza ich ciezar
                oczekiwan i jesli nie zwala sie na nich odpowiedzialnosci za
                nieswoje dzieci.
                • chalsia Re: Pelaga 25.03.08, 23:32
                  > Sama doskonale pamietam, kiedy zdarzylo mi sie byc macocha i dziecko
                  > ktorys raz z rzedu to mnie, a nie ktores z rodzicow prosilo o zakup
                  > rajstop, mialam ochote odpowiedziec, ze moze matke poprosi i do
                  > dziecka nie, ale do ojca tegoz dziecka powiedzialam to.

                  myślę, że jednakowoż jest dość duża różnica między powyższą sytuacją (chodziło o
                  wydatek, który spokojnie mógł uczynić ojciec) a tą opisaną przez autorkę wątku
                  (chodzi o czynność, która od przecietnego faceta wymaga jedynie kilku chwil, a
                  ojciec dziecka się nie poczuwa)
                • anetina Re: Pelaga 26.03.08, 08:23
                  z punktu widzenia faceta wchodzącego w związek z kobietą z dzieckiem

                  pokochał kobietę i żeby związek się udał - musi akceptować, polubić,
                  zaprzyjaźnić się, pokochać jej dziecko (który wariant to zależy od
                  faceta i dziecka, jego wieku)
                  u mnie dziecko był małe, więc może to łatwiej było dla M. - pokochać
                  dziecko i uznać je jako swoje biologiczne

                  rozumiem, że facet w pewnym moemncie może starcić cierpliwość do
                  dziecka - bo nie jego, bo nie potrafią się dogadac do końcaa
                  to wszystko trzeba ustalić na poczatku związku
                  u mnie dogadaliśmy się, że M. nie wtraca się do wychowywania itp.
                  ale czas pokazał, że jest inaczej - faceci są dograni, czują się jak
                  tata i syn
                  w tym momencie M. ma bardzo duży wpływ na Małego, na jego
                  wychowanie, na jego życie

                  u nas nie ma w życiu mojego eksa, ojca dziecka
                  M. automatycznie sam z własnej woli przejął na siebie rolę ojca
                  więc jeśli dziecko ma problem z roweerem - zwraca się juz nie do
                  mnie, ale do taty - a M. jak ma wolną chwilę, pomaga mu od razu,
                  jak jest zajęty, mówi dziecku, ze za chwilę to zrobi, bo musi coś
                  tam swojego dokończyć

                  z własnego doświadczenia wiem, że nie zawsze też bioojciec ma czas,
                  by cokolwiek zrobić czy pomóc dziecku


              • marimekko Re: Pelaga 25.03.08, 22:47
                Jakby ex chciał, to by mu naprawił ten rower rok temu, jego to nie
                interesuje, nawet alimenty muszę ściągać przez komornika, a co
                dopiero głupi rowerek.. I ten mój prawie next wie o tym.. I sam by
                nie chciał, żeby błagała exa, zreszta to by było i tak bezskuteczne..
                Oj tam, zimno jest, dziecko posiedzi przy kompie co najwyżej sad

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka