Witam
Myślałam, że bęzie mi już lżej, ale dziś znowu dołek. Mąż po czasie
ciszy, gdzie nie odzywał się wcale, dziś zadzwonił. Ze mną rozmawiał
na "dzień dobry" i " dowidzenia", bardziej chciał rozmawiać z córką(
chyba z okazji dnia dziecka). Młoda nie bardzo chciała z nim gadać,
raz że wogółe nie lubi rozmawiać przez telefon, dwa że chyba jeszcze
pamięta wyczyny tatusia. Pan mąż poinformował, że musi zobaczyc sie
z dziećmi osobiście. Rozumiem, nie ma odebranych praw, ani nawet
jeszcze sprawa nie trafiła do sądu. Ale moi rodzice nie chcą go tu
oglądać, wcześniej umówiliśmy się, że za tydzień( sam zaproponował
ten termin), on przyjedzie do Olsztyna, ja z dziećmi też przyjadę i
będzie mół z nimi pobyć. Boję sie że zacznie mnie nachodzić( jak sie
napije), co prawda blisko to nie jest,ale...
Ostatnio żyję ciągłą obawą, znowu schudłam, spać nie mogę.
Dziewczyny jak przestać się bać? i jak przeżyć to planowane
spotkanie?. Przecież nie mogę mu zabronić widzieć dzieci

Pozdrawiam