drogie dzieci

02.06.08, 19:59
Absolutne minimum na utrzymanie dziecka to 700 złotych miesięcznie. Wydajemy
coraz więcej, bo wierzymy, że bez tego nasze dzieci w życiu nie będą miały
żadnych szans - czytamy na łamach "Rzeczpospolitej".

Kwota 700 złotych miesięcznie na dziecko to szacunek Centrum im. Adama Smitha.
Główny Urząd Statystyczny podaje znacznie wyższe sumy.

Jedna osoba dorosła wydaje średnio 820 zł miesięcznie. Utrzymanie dziecka jest
o 20-30 proc. droższe - ocenia Wiesław Łagodziński, rzecznik GUS.

Opłaty zwiększają się wraz z rosnącym statusem materialnym. - Najbogatsze
rodziny wydają na dzieci nawet trzykrotnie więcej niż przeciętny Polak - mówi
Łagodziński.

Koszty są wysokie, gdy musimy utrzymać niemowlę. Potem spadają. Ale prawdziwa
eksplozja następuje, gdy dziecko kończy 14 lat.

Trzeba zapłacić za basen, języki, wyjazdy, komputer. Zapewnić jedzenie i
ubranie. Kosztuje też moda, czyli zagwarantowanie dziecku, że nie będzie
odstawało od zamożniejszych rówieśników. A do tego dochodzą wydatki na
edukację, która potem zaprocentuje na rynku pracy opowiada Łagodziński.

Im bardziej Polska rozwija się cywilizacyjnie, tym wcześniej rodzice ponoszą
te wysokie koszty. Na taniec posyłają pięciolatki. Naukę angielskiego maluchy
rozpoczynają w przedszkolu. Niemowlęta uczą się pływać.

Małe, karmione piersią dziecko kosztuje miesięcznie około 700 zł. Tyle wydaje
się na pieluchy, ubranka, podstawowe środki pielęgnacyjne. Starszemu dziecku
trzeba zapłacić za żłobek, zabawki, buty: wychodzi przynajmniej 1000 zł -
opowiada Kinga Pruchnicka, mama dwójki dzieci. Potem jest coraz drożej: wózek
spacerowy kosztuje od 200 do 600 zł. Przedszkole od 300 do 1000 zł
miesięcznie. Opiekunka do dziecka od 1500 do 2000 zł. Kurs językowy: 500 zł.

160 tys. zł to minimum, które trzeba zarezerwować na wychowanie dziecka przez
20 lat

Rodzina to nie przedsiębiorstwo i nikt nie planuje dziecka tak jak kredytu.
Ale decydując się na dziecko, trudno zamykać oczy na to, ile ono kosztuje -
uważa Sylwia Chutnik z Fundacji Mama.

Eksperci apelują o obniżenie kosztów ponoszonych przez rodziny. - Jeśli
politycy straszą katastrofą demograficzną, powinni zrobić coś, by wychowanie
dzieci nie było tak drogie - mówi Robert Gwiazdowski z Centrum im. Adama Smitha.

Rodzice najbardziej boją się zapowiadanego podniesienia VAT z 7 do 22 proc. na
ubranka dziecięce. - Przed wyborami na pewno do tego nie dojdzie, ale takie
rozwiązanie wymusza na nas Bruksela. Warto lobbować, by zmieniła swoją
dyrektywę w tej sprawie - uważa Gwiazdowski. ("Rzeczpospolita")
    • zonka77 Re: drogie dzieci 02.06.08, 20:31
      sorry ale to pierdoły. No może w Wawie takie koszty są - nie wiem. W Krakowie
      przedszkole to 200zł a nie 300. Opiekunka to 1000-1200zł a nie 2000.
      Przedszkolaki taniec, angielski i rytmikę mają w przedszkolu. Koszt to angielski
      - 150 zł na semestr, taniec 50 zł na semestr, rytmika 40 zł na semestr.
      Jeśli rodzice chcą od maleńkiego włączyć dzieci do wyścigu szczurów to ich
      problem. Moja 7 latka na żaden kurs nie chodzi i nie mam z tym problemu. Rozwija
      się świetnie i kosi nagrody na różnych konkursach bez dodatkowych kosztownych
      nauk smile
      14 latka mojego męża również nie chodzi na kursy - po prostu uczy się dobrze w
      szkole, ogląda filmy, czyta w 2 językach i jest dobra.

      > Kosztuje też moda, czyli zagwarantowanie dziecku, że nie będzie
      > odstawało od zamożniejszych rówieśników. A do tego dochodzą wydatki > na
      > edukację, która potem zaprocentuje na rynku pracy opowiada > Łagodziński.

      Na szczęście jednak są ludzie którzy mają zdrowy rozsądek i nie obkupują dzieci
      we wszystko co modne żeby przypadkiem nie odstawały od zamożniejszych
      równieśników. Nawet zamożne mądre osoby nie obkupują dzieci we wszystko co
      zobaczą u innych, mniej rozsądnych. Mnie np stać na mp4 i komórkę dla dziecka
      ale nie kupię 7 latce bo jej koleżanka w przedszkolu ma (a owszem jedna ma). JA
      uważam że to zbędne w tym wieku i koniec.
      • zonka77 Re: drogie dzieci 02.06.08, 20:36
        ogląda filmy i tłumaczy nałogowo piosenki w obcych językach oczywiście - co ją
        popycha do przodu w umiejętnościach bardzo (angielski i niemiecki)
      • madziulec Re: drogie dzieci 02.06.08, 20:39
        W podwarszawskiej miejscowosci za przedszkole w maluchach palce obecnie 350 zl.
        W sredniakach bede placila wiecej, dochodzi plastyka i angielski...
        Czyli bedzi ekolo 400 PLN.
        • zonka77 Re: drogie dzieci 02.06.08, 21:33
          Nie wiem czy to w Krakowie takie tanie przedszkola czy po prostu w Wawie jest
          tak drogo smile

          W Krakowie płacę 200zł - rozdzielając na każdy miesiąc zajęcia dodatkowe (córka
          chodzi na wszystkie możliwe) wychodzi 270/mc.
          Szczerze mnie ciekawi czy poza Warszawą i okolicami gdzieś jest również tak
          drogo?? (serio z ciekawości pytam i zastanawiam się czemu taka różnica, myślałam
          że stawki wszędzie takie same są)
          • e_r_i_n Re: drogie dzieci 03.06.08, 08:42
            Warszawa wcale nie jest najdrozsza, jesli chodzi o przedszkola.
            Poczytaj sobie (z ciekawosci) watki na forum przedszkola.
            • zonka77 Re: drogie dzieci 04.06.08, 18:01
              a naprawdę poczytam smile
          • bsl Re: drogie dzieci 04.06.08, 09:16
            Kraków - opłata stała 120 zł, stawka żywieniowa 5,50 , miesięcznie
            opłaty ok 260 zł
            do tego raz w tygodniu teatrzyk 2,50 i raz w miesiącu wyjazd 25 zł
            młody nie chodzi na dodatkowe zajęcia , tylko rytmika 80 zl rocznie
          • braktalentu Re: drogie dzieci 04.06.08, 14:03
            O tym, żeby moje dziecko dostało się do państwowego przedszkola mogę
            zapomnieć. Koszt jednego z tańszych prywatnych to 500 PLN + 16 km
            dojazdu.
            Ja co prawda nie jestem samodzielną mamą, ale przecież nie raz i nie
            dwa na forum pojawiały się posty, o tym, że w żłobkach,
            przedszkolach miejsc brak.
        • mama_ameleczki Re: drogie dzieci 07.06.08, 12:52
          madziulec napisała:

          > W podwarszawskiej miejscowosci za przedszkole w maluchach palce
          obecnie 350 zl.
          > W sredniakach bede placila wiecej, dochodzi plastyka i angielski...
          > Czyli bedzi ekolo 400 PLN.
          >
          >
          madziulec, nie wierze, nie poznaje koleżanki, do tej pory
          twierdziłas przeciez ze dziecko prasktycznie chyba wogole nie
          kosztuje, a wszystkie koszty to nasze wymysly i wyłudzenia. wink hi
          • madziulec Re: drogie dzieci 07.06.08, 13:38
            Nie wink MOja droga to WY przedstawialyscie mnie jako wyludzaczke i pazerna na
            kase wink)))
            A to zmienia raczej spojrzenie na sytuacje wink))
            • mama_ameleczki Re: drogie dzieci 07.06.08, 18:15
              madziulec napisała:

              > Nie wink MOja droga to WY przedstawialyscie mnie jako wyludzaczke i
              pazerna na
              > kase wink)))
              > A to zmienia raczej spojrzenie na sytuacje wink))


              to chyba ty masz dwie osobowości... poprostu albo ktos sie pod
              ciebie poszywa.. wink
      • dynema Re: drogie dzieci 02.06.08, 23:42
        To nie sa pierdoly z prostego wzgledu : jabys przeczytala notke to
        jest tam jasno powiedziane " Mowi mama dwojki dzieci", czyli jest to
        jej osobiste zdanie. To tak ku zwroceniu uwagi.

        Robisz zle zalozenia jesli chodzi o wydatki edukacyjne, mowisz ze
        nie zapisujesz dzieci na zajecia bo nie chcesz aby braly udzial w
        wyscigu szczurow( swoja droga mysle ze jakby pieniadze byly to bys
        zapisala, a tutaj dorabiasz troche ideologie), ale jest to blad.

        Bo wlasnie dzieci i nastolatkowie zdobywaja te umiejetnosci aby nie
        brac udzialu w wyscigu szczurow. Jak sie jest atrakcyjnym na rynku
        pracy to mozna sobie pozwolic na rok urlopu aby studiowac
        fotografie, moze spakowac plecak i jezdzic po swiecie, ma sie pensje
        ktora pozwala na mnostwo przyjemnosci i przede wszystkim ma sie
        mozliwosc wyboru pracodawcy dzieki czemu robi sie to co sie lubi na
        swoich warunkach.

        Wyscig szczurow to jest jak sie zastanawiasz nad wydawanymi
        pieniedzmi i wypruwasz sobie zyly aby dociagnac do konca miesiaca i
        wiesz ze jak stracisz prace to nie pozwalasz sobie na rok zwiedzania
        swiata tylko tracisz mieszkanie. Pracujesz jak wariat w pracy ktorej
        nie lubisz tylko dla kasy, a nie przyjemnosci.

        Sama nie widze koniecznosci zapisywania dziecka w 1 miesiacu zycia
        na rytmiczne wywijanie nozkami, ale w jezyki dla 14-latki jak
        najbardziej nalezy zainwestowac i to jest kwestia prirytetow. Ze mna
        pracowala ciocia-nauczycielka j.francuskiego, wiec tak jakby mialam
        zajecia z jezykow, ale ogolnie widac bylo od razu kto chodzi na
        zajecia a kto nie. I srednio wierze w nastolatke siedzaca codziennie
        co najmniej po godzine nad kazdym jezykiem, bo osobiscie znalam
        tylko 1 taka dziewczyne..no ale moze to tez taki przypadek.

        Zapiszcie ja na certyfikat CFA, ma juz 14 lat wiec powinna zdac go
        na A, ale jak zda na inna ocene to musicie albo sami z nia siedziec
        albo kogos zatrudnic.

        Troche sie rozpisalam, przepraszam, ale to pisanie o uczacej sie
        godzinami z wlasnej woli w samotnosci 14-latce za bardzo
        przypomnialo mi historie kolezanki z pracy, ktora teraz pluje sobie
        w brode bo jej gwiazda dostala sie jedynie do jakiejs "szkoly
        zarzadzania" i to w trybie zaocznym. Nie zycze Ci tego wiec
        zapiszcie swoja 14-latke na ten certyfikat- zweryfikuje on wasza
        opinie z rzeczywistoscia, tak bedzie lepiej.
        • zonka77 Re: drogie dzieci 04.06.08, 18:33
          Oj dopiero dzisiaj przeczytałam - już odpisuje.

          Jeśli chodzi o stan finansowy mojej rodziny to zdecydowanie jest ok już od dawna.

          Szczerze mówiąc nie mam nic do posyłania dzieciaków na zajęcia dodatkowe zgodne
          z ich zdolnościami i potrzebami ale wszystko z umiarem, zwłaszcza jeśli chodzi o
          wiek. Do tego wiem że dobre zajęcia nie zawsze muszą kosztować krocie - tu
          całkiem niedawno miałam dyskusję z koleżanką która argumentowała że na drogie
          zajęcia chodzą "inne dzieciaki" i nawiązują się kontakty na przyszłość. Pamiętam
          też podobny argument z forum. Pamiętam też jak ex mojego m upierała się że młoda
          musi mieć osobistego nauczyciela, drogiego obcokrajowca za ciężką kasę - a
          okazało się że wcale nie musi.

          Sama mam taką pracę że pensja pozwala mi na przyjemności a czas pracy mogę
          regulować sobie sama. I nie zgadzam się z tym że dodatkowe super szkoły są
          niezbędne - po prostu to jest czasem przesada i tyle.Jakoś sobie radzę i to
          dobrze - a rodzice nie wydawali ciężkiej kasy na dokształcanie mnie smile

          Dla mnie start w wyścigu szczurów to planowanie już od małego że dziecko będzie
          menadżerem międzynarodowej firmie i w związku z tym trzeba je posłać na 4 języki
          do drogich szkół. Takie plany pamiętam w stosunku do córki mojego m ze strony
          jej mamy i zapamiętałam żeby nie planować za swoje dziecko kim ma w przyszłości
          być a ewentualne zajęcia dodatkowe dostosować do zdolności i potrzeb dziecka. A
          najpierw przypilnować aby wykorzystało dobrze to co ma w szkole.

          A ja znam dwie dziewczyny które uczą się w szkole plus niewielka pomoc - moja
          siostra (dodatkowo ma zajęcia z angielskiego z dziewczyną świeżo po studiach i
          jest bardzo ok i nie jest wcale drogo) i córka mojego m (obecnie żadnych zajęć -
          ze względu na kręgosłup musiała pływać sportowo przez kilka lato niemal
          codziennie po parę godzin i po prostu nie było nawet kiedy za bardzo). Obie
          czytają książki i oglądają filmy w języku - jedna angielski, druga angielski i
          niemiecki. Córka męża ostatnio poprosiła fausta w j. niemieckim i nie tylko go
          czyta ale też rozumie i to b. dobrze.

          Nie mówię że nie - twierdzę że to nie jest konieczność niezbędna do życia i
          dobrego rozwoju. Bo nie lubię takiego gadania że na dziecko trzeba wydawać
          krocie bo inaczej tragedia jest. A potem słucham lub czytam na forum że dziecka
          mieć ludzie nie mogą bo ich nie stać na ciężką kasę jaką trzeba wydawać.

          Zapisywać córki m na razie nie trzeba, zresztą to nie moje zadanie tylko jej
          rodziców - pewnie tak się stanie kiedy wróci ze Stanów do których właśnie jedzie
          na rok ze swoją mamą. Tak przy okazji jej angielski jest na tyle mocny że bez
          problemu pójdzie tam do szkoły.

          Nigdzie nie pisałam że ona uczy sięgodzinami!!
          Wręcz przeciwnie, wydaje mi się że i ona i moja siostra mają z tego przyjemność
          i nie traktują tego jak nauki a jak rozrywkę.

          Co do wyboru przyszłej drogi życiowej to udzielać się będę tylko w przypadku
          własnych dzieci (na razie jedno ma 7 lat a drugie jeszcze w brzuchu siedzi). I
          mam nadzieję że nauczę je samodzielności i pracowitości i rozwijania swoich
          talentów i pasji. Nie będę żadnego posyłać na siłę do drogiej szkoły językowej
          i marzyć o wypasionych studiach dla nich. Za to mam nadzieję je wesprzeć w
          rozwoju czegoś w czym będą dobre. Co już zresztą z córką robię ale nie wydaję na
          to kroci a efekty są spore. Oczywiście jeśli będzie dobra w czymś co wymaga
          dodatkowej nauki to jej to mam nadzieję zapewnić. Ale dla tego że jest w tym
          wyjątkowo zdolna i nie da się inaczej.

          Jeszcze raz napiszę - nie mówię dodatkowym zajęciom "nie" ale uważam że teraz
          panuje przesada na ich ilość i cenę. Tak samo jak rodzice za bardzo świrują z
          planowaniem dzieciom przyszłości.
          Wiesz ja też znam osoby które robiły szkoły i miały być nie wiadomo kim. Jedna
          taka Pani w sklepie pracuje właśnie i to z trudem. Bo wcale nie miała ani ochoty
          ani zdolności i szkoły jej niewiele pomogły. Nadal nie wie czego chce od życia i
          szczęśliwa nie jest.

          Ostatnio słyszę narzekania o tym jakie dzieci są strasznie drogie i mam już tego
          dosyć. Słyszę że muszą mieć firmowe ciuchy, sprzęty, drogie zajęcia i wiesz co
          myślę? Nie tylko nie muszą ale też jeśli będą tak wychowywane WCALE nie wyjdzie
          im to na dobre.
          Oczywiście to jest MOJE zdanie więc nie musisz się z nim zgadzać smile

          pozdrawiam

          PS: nie uważam że lekcje angielskiego są złe dla 14 latki, podałam tylko
          przykład że wcale nie są niezbędne i żyć się bez nich nie da a ich brak to
          wielka krzywda dla dziecka.
    • krolowanocy Przepraszam, ale co z tego wynika? 02.06.08, 20:55
      No kosztują dzieci, jednego więcej, drugiego trochę mniej i co z tego? Można tu
      w nieskończoność wyliczać kto ile na co wydaje albo nie wydaje, ale nic z tego
      nie wyniknie.
      • agnieszka_i_dzieci Re: Przepraszam, ale co z tego wynika? 02.06.08, 20:59
        Z dziećmi to jest tak,ze ile kto ma tyle wyda. Nie można powiedzieć "minimum
        700zł". Jak tych 700 nie ma to przecież też się da (trzeba!) przeżyć. A jak ktoś
        może sobie pozwolić to i 2000 wyda.
        • nicol.lublin Re: Przepraszam, ale co z tego wynika? 02.06.08, 21:12
          no to taka ciekawostka miała być chyba. tak na marginesie naszych
          wyliczeń koszztów utrzymania.
          • prologica Re: Przepraszam, ale co z tego wynika? 02.06.08, 21:21
            nicol.lublin napisała:

            tak na marginesie naszych
            > wyliczeń koszztów utrzymania.

            noooo, i moich 300 zeta alimentow smile) podesle linka eksowi, chociaz i tak tej
            czarnej dziury w jego glowie to nic nie pokona....
          • krolowanocy Re: Przepraszam, ale co z tego wynika? 02.06.08, 21:29
            Tylko i tak wyliczenia, wyliczeniami, a wysokość alimentów trzeba ustalać mając
            na uwadze realia pracy Sądu.
            Te 700 złotych na niemowlę na cycku może się komuś wydawać kosmiczną kwotą -
            ubranka po innym dziecku, mleko darmowe - na co tu wydawać pieniądze (oprócz
            pieluch)?
            Ale przecież żeby było mleko to matka musi coś jeść i pić (zwłaszcza pić! a
            butelka wody mineralnej dziennie to już minimum 60 zł miesięcznie), więc w
            zasadzie w tej sytuacji koszt utrzymania matki staje się kosztem utrzymania
            dziecka. Tylko że Sądy tego nie uznają, więc na niemowlę nie można dostać
            wysokich alimentów uncertain
            • mona_bez_ogona Re: Przepraszam, ale co z tego wynika? 06.06.08, 15:01
              Tylko weź pod uwagę, że obowiązkiem matki jest się samej utrzymać,
              bo ojciec ma obowiązek łożyć na dziecko- a nie na matkę tego
              dziecka. I Sądy to uwzględniają, co jest społecznie sprawiedliwe
          • madziulec dokladnie jako ciekawostka 02.06.08, 21:34
            Druga ciekawostka byla w sobotniej wyborczej, dodatku stolecznym.
            Mianowicie:
            w osrodkach adopcyjnych utrzymanie miesieczne dzieci kosztuje 2200 zl
            miesiecznie (placa za to powiaty Mazowsza). Swoje "lozeczka" ma tez ratusz, ale
            daje tylko 1,5 tys zł.
            Artykul mial tytul "C jak corka czeka na rodzicow".
            • pelagaa Re: dokladnie jako ciekawostka 07.06.08, 19:57
              W osrodkach adopcyjnych pewnie dolicza sie koszty opieki, kucharza
              itd. stad taka kwota, bo na samo dziecko (ubrania, jedzenie, pomoce
              naukowe, ksztalcenie) idzie zdecydownie mniej niz w rodzinie.
    • alabama8 Re: drogie dzieci 04.06.08, 09:36
      700 miesięcznie?
      Ho ho ...! Sama niania to z grubsza 1000. I dopiero do tego
      comiesięcznego obowiązkowego tysiaka można zacząć dodawać inne
      składniki. Połówkę czynszu, prąd, jedzenie i picie, rozrywki
      (eee ... chyba na to nie starczy), lekarstwa, transport, ubrania,
      buty - same wiecie. I kończy się to wszystko kwotą z trzema zerami.
      • geve Re: drogie dzieci 10.06.08, 10:18
        1000 zł miesięcznie?

        Obecnie, w Warszawie, to kwota za odbieranie dziecka z przedszkola
        (+ 2 godziny "czuwania"). W przypadku choroby dziecka - od 10 zł w
        górę za godz., czyli przynajmniej 100 zł dziennie. Dochodzą koszty
        przedszkola, oczywiście.
        Tyle samo, mniej więcej, wynosi koszt opiekunki w pełnym wymiarze.

        Czyli startujemy od 2000 złotych...







    • kajda28 Re: drogie dzieci 04.06.08, 21:54
      wiecie co, ja nie czytam takich rzeczy, bo inaczej musiałabym się chyba pójść
      powiesić- bo to rokuje że przyjdzie taki czas że nie będę miała za co nakarmić i
      ubrać swoje dziecisad może jestem głupia i naiwna ale mocno wierzę że taki czas
      nie nadejdzie.
      • zonka77 Re: drogie dzieci 05.06.08, 11:25
        No i właśnie dla tego mnie wkurzają takie krzykliwe artykuły. Potem matki są
        sfrustrowane bo ich dzieci nie chodzą do drogiej szkoły językowej i nie mają
        najnowszego mp4. A ja śmiem twierdzić że te dzieci będą być może miały lepiej
        poukładane w głowach niż te dla których to mp4 jest najważniejszym problemem i
        te którym mamusie już w wieku przedszkolnym szukają "kontaktów na przyszłość" i
        planują studia.
        Jejku ależ się agresywna zrobiłam w tej ciąży smile
        Proszę mnie dzielić na pół smile
    • pelagaa Re: drogie dzieci 07.06.08, 20:01
      Niedawno pomagalam wyliczyc koszty utrzymania dwojki dzieci w
      rodzinie, ktora na utrzymanie miala 1200 zl miesiecznie. Na obiady
      codziennie chodzili do dziadkow. Biorac pod uwage te darmowe obiady
      wyszlo, ze na dwoje dzieci wydaja max. 600 zl miesiecznie, czyli po
      300 zl na dziecko. Bez koztow niani, przedszkola, kursow jezykowych
      itp., mieszkaja w malym i tanim mieszkaniu.
      Mozna? Naprawde nie wiem, jak, ale jednak mozna.
      ALE jesli ma sie wiecej, to sie wyda wiecej. W granicach rozsadku
      najlepiej.
      • mama_ameleczki Re: drogie dzieci 08.06.08, 11:57
        saa rodziny ktore wogole nie maja dochodow, bo nikt nie prcuje i tez
        JAKOS zyją... jeżeli życiem to można zazwac..!
      • mama_ameleczki Re: drogie dzieci 08.06.08, 11:58
        nazwać
        • magdmaz Re: drogie dzieci 09.06.08, 08:54
          Myślę, że za 300 zł można jakoś przewegetować, ale niech się o tym wypowie ten,
          kto sam na siebie wydaje 300 zł. Jeśli mam 1500 zł to najprawdopodobniej wydam
          po 500 na siebie i dzieci, a często raczej na siebie 400 a na dzieci łącznie
          1100, takie są fakty. Natomiast ojcowie mało kontaktowi (wredna ex ze mnie
          wyłazi), którzy de facto nie utrzymują dzieci i nie wiedzą, ile to kosztuje,
          raczej pomyślą: na mnie potrzeba 1100, to na dzieci wypadnie po 200. Wiem, że
          tak jest, bo znam to z autopsji.
          Można dzieci (i siebie) utrzymać za 300 zł - ale wtedy jest to zwykle to jedyne
          dziecko w klasie które nie jedzie na wycieczkę i nie idzie do kina. można nawet
          zwalniać dziecko ze szkoły raz w tygodniu, żeby pracowało z rodzicami w sklepie
          i pomagało zarobić na utrzymanie. Też to już widziałam. Wszystko to są formy
          PRZETRWANIA. Ani my, ani żaden kochający rodzic, choćby z oddali, nie chce
          takiego dzieciństwa dla własnego dziecka.
          A że czasem nie ma wyboru, to też fakt.

    • mareike Re: drogie dzieci 08.06.08, 17:41
      Mieszkam w Warszawie, moja córka w lipcu końzy 3 lata, od września
      idzie do przedszkola mimo to nie mogę zrezygnować z niani, moim
      zdaniem koszty nie maleją ale rosną, ubrania szybciej ulegają
      zniszczeniu poza tym dziecko rośnie; Chodzę z małą regularnie do
      kina i często wyjeżdżamy, czasem idziemy do restauracji na obiad i
      nie dlatego, ze nie chce mi się gotować chcę aby była otwarta,
      potrafiła odnaleźć się w różnych sytuacjach. To procentuje bo
      dziecko jest otwarte, już teraz nauczeciele z przedszkola mówią że
      nie będzie miała kłopotów z adaptacją w przedszkolu. Co potem nie
      wiem, nie wiem na co będzie mnie stać, będę się starała być
      rozsądna, ale wiadomo, ze każdy chce dla swojego dziecka jak
      najlepiej. Pewnie samotne mamy jak ja tym bardziej pragną
      wynagrodzić dziecku niepełną rodzinę. Mój koszt to na pewno 2000 (z
      nianią) może ciut mniej od kiedy nie używamy pieluch, od września
      dojdzie ponad 300 zł przedszkole.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja