i stwierdziłam, że jednak też napiszę co mnie gnębi, bo może któraś
z Was przeszła coś podobnego i jest w stanie coś doradzić.
wniosłam do sądu pozew o ograniczenie praw rodzicielskich mojemu
byłemu.. powodem jest to iż jest człowiekiem nieodpowiedzialnym,
ciągle robi mnie na złość w tym także i małej .nie mam z nim
kontaktu-odbiera telefon tylko wtedy gdy mu pasuje, lub dzwoni sam
by ustalić termin wizyty z małą (ja nie ejstem przeciwna wizytom,
gdyż chcę by córka się z nim widywała-sama zadecyduje czy chce czy
nie jak troche dorośnie).na rozprawę przychodzi w kratkę, już było 8
rozpraw (sędzina miała nadzieje, że na 3 to się skończy). opinia
psychologa jest taka, że córka ma dobry kontakt z ojcem i nie widzą
powodu do ograniczenia praw.
jestem WŚCIEKŁA!!! jak można oceniać czy ojciec jest dobrym rodzicem
po tym jak bawi sie c córką??! a inne obowiązki, z których się nie
wywiązuje??: nie płaci alimentów, nie pracuje,umawiam się z nim już
od 2 miesięcy na wyrobienie paszportu... najpierw się nie zgadzał,
później obeicywał, że się zgodzi i wciąż zmieniał terminy... ja już
nawet przez to wszystko nie mam dnia urlopu, bo on wysyłał smsa, że
nie przyjdzie jak ja już byłam w urzędzie i urlop wzięłam, po czym
wyłączał komórkę, żebym nie mogła zadzwonić...
tak samo było z przedszkolem... w końcu dyrektorka poszła mi na rękę
i jest tylko mój podpis... tak samo z innymi sprawami urzędowymi...
on wogóle nie współpracuje ze mną

ale córkę oczywiście mówi , że
kocha... umówiłam się z nim na 14.07 na wyrobienie paszportu...
jeśli nie przyjdzie to po wakacjach-miałam z córką jechac do
chorwacji... jak nie przyjdzie już nei zdążymy wyrobic paszportu...
nie daj Boże, zeby coś się córce stało i w szpitalu był potrzebny
jego podpis... on ciągle gdzieś wyjeżdża, nie ma gow mieście...
poradźcie błagam, co mam powiedzieć na kolejnej rozprawie...
złożyłam pismo procesowe, wezwałam świadków aby pokazać jaki jest
neisłowny...
dlaczego oceniają go po tym jak się bawi z córką?przecież ja nie
chcę mu odebrac praw do widzenia się z małą... chcę wyjść za mąż,
ustatkować się.. a on wymyśla coraz to nowsze problemy... no i
chciałabym , żeby córka była przy mnie, aby to było zasądzone...bo
nie raz mi mówił, że mi jej nie odda... ale sędzina uznała, że
dziecko jest z emną przecież toczego ja chcę
przepraszam, że się rozpisałam.. chyba zrozumieją mnie te, które
przechodzą to samo.
pozdrawiam Was wszystkie serdecznie i chciałam się z Wami przywitać,
bo jakoś wcześniej tego nei zrobiłam