Dodaj do ulubionych

długo się zastanawiałam...

09.07.08, 14:24
i stwierdziłam, że jednak też napiszę co mnie gnębi, bo może któraś
z Was przeszła coś podobnego i jest w stanie coś doradzić.
wniosłam do sądu pozew o ograniczenie praw rodzicielskich mojemu
byłemu.. powodem jest to iż jest człowiekiem nieodpowiedzialnym,
ciągle robi mnie na złość w tym także i małej .nie mam z nim
kontaktu-odbiera telefon tylko wtedy gdy mu pasuje, lub dzwoni sam
by ustalić termin wizyty z małą (ja nie ejstem przeciwna wizytom,
gdyż chcę by córka się z nim widywała-sama zadecyduje czy chce czy
nie jak troche dorośnie).na rozprawę przychodzi w kratkę, już było 8
rozpraw (sędzina miała nadzieje, że na 3 to się skończy). opinia
psychologa jest taka, że córka ma dobry kontakt z ojcem i nie widzą
powodu do ograniczenia praw.
jestem WŚCIEKŁA!!! jak można oceniać czy ojciec jest dobrym rodzicem
po tym jak bawi sie c córką??! a inne obowiązki, z których się nie
wywiązuje??: nie płaci alimentów, nie pracuje,umawiam się z nim już
od 2 miesięcy na wyrobienie paszportu... najpierw się nie zgadzał,
później obeicywał, że się zgodzi i wciąż zmieniał terminy... ja już
nawet przez to wszystko nie mam dnia urlopu, bo on wysyłał smsa, że
nie przyjdzie jak ja już byłam w urzędzie i urlop wzięłam, po czym
wyłączał komórkę, żebym nie mogła zadzwonić...
tak samo było z przedszkolem... w końcu dyrektorka poszła mi na rękę
i jest tylko mój podpis... tak samo z innymi sprawami urzędowymi...
on wogóle nie współpracuje ze mnąsad ale córkę oczywiście mówi , że
kocha... umówiłam się z nim na 14.07 na wyrobienie paszportu...
jeśli nie przyjdzie to po wakacjach-miałam z córką jechac do
chorwacji... jak nie przyjdzie już nei zdążymy wyrobic paszportu...
nie daj Boże, zeby coś się córce stało i w szpitalu był potrzebny
jego podpis... on ciągle gdzieś wyjeżdża, nie ma gow mieście...

poradźcie błagam, co mam powiedzieć na kolejnej rozprawie...
złożyłam pismo procesowe, wezwałam świadków aby pokazać jaki jest
neisłowny...

dlaczego oceniają go po tym jak się bawi z córką?przecież ja nie
chcę mu odebrac praw do widzenia się z małą... chcę wyjść za mąż,
ustatkować się.. a on wymyśla coraz to nowsze problemy... no i
chciałabym , żeby córka była przy mnie, aby to było zasądzone...bo
nie raz mi mówił, że mi jej nie odda... ale sędzina uznała, że
dziecko jest z emną przecież toczego ja chcęsad

przepraszam, że się rozpisałam.. chyba zrozumieją mnie te, które
przechodzą to samo.

pozdrawiam Was wszystkie serdecznie i chciałam się z Wami przywitać,
bo jakoś wcześniej tego nei zrobiłamsmile
Obserwuj wątek
    • guderianka Re: długo się zastanawiałam... 09.07.08, 15:39
      czarnataka-nie rozumiem jaki związem mają twoje matrymonialne plany
      z ograniczeniem władzy ?
      • czarnataka Re: długo się zastanawiałam... 09.07.08, 15:58
        nic nie maja do tego- napisałam tak bo chcę sobie ułożyc życie i
        mieć wszystko uregulowane prawnie z moim byłym, który nie patrząc na
        dobro dziecka robi mnie na złość.jakbym była nieodpowiedzialna i
        chciała na nim się wyżyc to zapewne robiłabym mu problemy z
        widywaniem córki jako odwet. a tak nie robię... dlatego też
        chciałabym móc decydować o losie mojej córki bez błagania go o zgody
        itp. a o małżeństwie napisałam ot tak- żeby Wam powiedzieć. po co od
        razu takie bojowe nastawienie?smile a może źle to odebrałamsmile
        • guderianka Re: długo się zastanawiałam... 09.07.08, 17:11
          źle odebrałaś wink
          Nie ten dzień cyklu żebym bojowa była big_grin

          Czy masz świadków, którzy zeznają w sądzie pod przysięgą,że ojciec
          faktycznie zaniedbuje dziecko ?
          Jakie jeszcze argumenty masz by ograniczyć ojcu władzę rodzicielską?
          • czarnataka Re: długo się zastanawiałam... 10.07.08, 09:26
            hihihi... nie ten dzień cyklusmile moje szczęściesmile

            tak, mam świadków-chociażby mojego narzeczonego, który widzi co się
            dzieje jak mała wraca od taty (jest rozdrazniona, niegrzeczna... po
            około 2 dniach jakoś ,,normalnieje"), oprócz tego moja siostra,
            która nie raz była świadkiem jak próbowałam się z nim skontaktować w
            ważnej sprawie a on nie odbierał, wysyłałam smsy by odebrał bo o
            dziecko chodzi a on nicsad )zresztą przedstawię te smsy jako dowód..
            mam tez nagrane jak córka płacze po powrocie od tatusia, była bardzo
            chora i mówiła, że u taty zachorowała i,że tatuś jej pisi nie myje i
            ją bardzo szczypiesad nagrałam też troche tak ,,od połowy" rozmowę
            moja i córki jak się skarżyła, że miałyśmy iść do taty a jego nie
            było i stałyśmy pod drzwiami długo i pukałyśmy bo miałam nadzieję,
            że śpi. Guderianko? czy to, że tatuś zbudował z małą piekny zamek u
            pani psycholog świadczy o tym, że jest odpowiedzialnym ojcem?że
            myśli o dobru dziecka a nie o tym, że musi pojechać na koncert do
            jakiegos tam miasta? (jest niby muzykiem... i robi hip hopuncertain odkrył
            w sobie wielką pasję...)
            mam świadków na to, że w ważnych sprawach, totalnie wszystko olewa:
            (i nie współpracuje ze mną dla dobra małej)... proszę, jeśli
            mogłabys coś doradzić....
            • kammik Re: długo się zastanawiałam... 10.07.08, 09:34
              A pomyslalas o tym, ze ograniczenie wladzy ojcu da ci dokladnie NIC,
              wiec nie ma powodu, zeby sie tak spalac?
              • czarnataka Re: długo się zastanawiałam... 10.07.08, 09:50
                dlaczego nic mi nie da? ograniczy jego ingerencję w sprawy związane
                z dzieckiem.tak mi sędzina mówiła...prosiła, zebym sie sprecyzowała
                o jakie sprawy mi chodzi
                • kammik Re: długo się zastanawiałam... 10.07.08, 11:40
                  Uhm, w sprawy zwiazane z leczeniem, ksztalceniem plus tzw. ogolny
                  wglad w wychowanie. Czyli bedzie dokladnie tak jak teraz.
                  • czarnataka Re: długo się zastanawiałam... 10.07.08, 11:46
                    dlaczego będzie tak jak teraz? jeśli miałby ograniczone prawa do
                    tego to przynajmniej nie musiałabym się z nim użerać o to by się ze
                    mną stawiał w urzędach...
                    • madziulec Re: długo się zastanawiałam... 10.07.08, 11:50
                      Usmiejesz sie wink

                      Ostatnio zlozylam dokumenty do ograniczenia praw rodzicielskich mojemu eks.
                      Placi alimenty, ale:
                      - podwaza koniecznosc leczenia dziecka niepelnosparwnego (podwaza koniecznosc
                      terapii w osrodku specjalistycznym)
                      - nie umozliwia mi dysponowania z niezbednym zakresie majatkiem dziecka w
                      postaci meiszkania (wiec mam trudnosci bo nie moge np chodzic na zebrania i
                      glosowac, bo nie mam pelnomocnictwa), nie mowiac juz o wszelkich papierach w
                      urzedach
                      - nie przekazuje mi informacji w przedszkolu od przedszklanek,a te swiecie
                      przekonane, ze jest ok daja info tylko jednemu rodzicowi.

                      Jest kilka jeszcze punktow mniej waznych. ALe prosilam przede wszystkim o to
                      elczenie, wybor przedszkola i szkoly, zajec pozalekcyjnych..
                      Narazie nic nei dostalam. Mamy skierowanie na badania do RODK celem zbadania
                      wiezi z rodzicami.
                      • czarnataka Re: długo się zastanawiałam... 10.07.08, 12:03
                        madziulecsmile jestes wstrętnatongue_out to skoro wiesz jakie faceci potrafia
                        robic problemy, to czemu mi tak dokuczasz i podważasz to co piszę?
                        bez powodu by mi sie nie chciało chodzic po sądachsmile a opinia RODK
                        pewnie będzie taka, że ojciec ma dobry kontakt z dzieckiem .
                        w jakim wieku masz Skarba? myslisz, że przy ojcu jak będzie z nim
                        samo, to Dziecko będzie zadowolone? ten rodk to jakas pomyłka. ja na
                        ojca gadałam różne rzeczy na tym badaniu a pani psycholog
                        powiedziała, ze patrze przez pryzmat oczu matki i opinia była taka,
                        że matka mnie anstawia przeciwko ojcuuncertain a matka nic na jego temat
                        nie mówiła ani mnie ano siostrze-nie musiała.
                        • madziulec Re: długo się zastanawiałam... 10.07.08, 12:14
                          Moj maly ma 4 lata.
                          Mam jedna juz opinie psychologa, ze kontakt ojca jest za czesty. I co? Nic. Bo
                          wiem, ze dziecko ojca potrzebuje.

                          Wczoraj uslyszalam znow od logopedy, ze nastapil regres - znow ojciec prowadzal
                          malego do przyrodniego brata. I maly wymawia pieknei "r" (na co ma czas), a
                          "zapomnial" jak sie wymawia "cz", "sz" i "rz". I kto "obrywa po glowie"? Ja.

                          Nie dokuczam Ci wcale wink To tak na serio. Ja po prostu staram sie uzmyslowic Ci
                          pare spraw, spraw, ktorych uzmyslowienie mi samej zajelo pare lat... O pare za
                          dlugo.
                          I na poczatklu na tym forum pisalam takie rzeczy i myslalam jeszcez inne, z
                          ktorych wcale nei jestem zadowolona.
                          Bo tak naprawde to nei chodzi o to, b komus ograniczyc prawa.
                          Zazwyczaj wlasnie chodzi o pokazanie: o masz pajacu, teraz zobaczysz, ze jestes
                          nikim.

                          Tak wiec usiadz na spokojnei, to Twoje dziecko i Twojego bylego partnera. Twoje
                          zycie.Nie kolezanek czy znajomych z forum. One czy my tutaj jestesmy gotowe
                          przyklasnac roznym pomyslom (zalezy od tego kto i jakim). Gorzej, ze tzw.
                          nawarzone piwo ktos bedzie musial wypic.
                          Tylko kto? Ty czy Twoje dziecko? A moze te dwie osoby?
                          • czarnataka Re: długo się zastanawiałam... 10.07.08, 12:20
                            madziulec ja rozumiem, naprawdę dużo choc młoda jestemsmile
                            ograniczenie praw ma służyć temu by on nie ingerował a raczej nie
                            utrudniał niektórych spraw. dziecka mu nie zabieram i nie mam
                            takiego zamiaru (chyba, że zrobił by jej jakąś wielką krzywdę).
                            tylko jeśli on sie niczym nie interesuje... to dlaczego ja mam miec
                            utrudniane wszystko.dlaczego mam się bać że keidys pójdzie po mała
                            do przedszkola i ją zobaczę wtedy kiedy mu sie po prostu znudzi? on
                            jest nieprzewidywalnym człowiekiem. ograniczenie praw nie odbiera mu
                            prawa do widywania sie z dzieckiem...
                            • madziulec Re: długo się zastanawiałam... 10.07.08, 12:37
                              Tu nie ma nic do tego, czy jestes mloda czy stara.

                              Powiedz tak szczerze: co on Ci utrudnia? Paszport ok. Co jeszcze???
                              • czarnataka Re: długo się zastanawiałam... 10.07.08, 12:51
                                z ręką na sercu odpisuję:
                                utrudnia mnie i małej normalne życie... bo nigdy nie wiadomo co mu
                                do głowy strzeli..on najpierw pisze,że chce się z mała zobaczyć,
                                więc ja nie planuje niczego na weekend mała psychicznie
                                przygotowuję, że do ojca idzie bo nie ma ochoty a tu dupa zbita...
                                tatusia nie ma albo 10 minut (dosłownie) przed naszym przyjściem
                                pisze, że musi wyjechać (a taka prawda, że nie musi bo on jak ma
                                wybór między mała a kolegami... no to wiadomo). rozwala nam plany,
                                później mała mówi, że jestem kłamczuchą bo tata miał być.i ma do
                                mnie pretensje, że nie pojechałysmy do cioci itp. to co mam jej
                                pwoiedziec, że tata się niew ywiązał z umowy i na niego gadac?
                                i to straszenie zabraniem jej... bo tez ma prawo zeby z nim byla..i
                                przysiegam, za kazdym razem jak od niego wraca, jest chora a;bo coś
                                jej jest ( a to plesniawki, a to mega wielii zimno na ustach i na
                                nosie, zapalenie spojowek..) no żal mi jej i tyle, bo sie meczy
                                mala. już te moje z nim utarczki są mało ważne mnie chodzi o nia,
                                żeby pewnego dnia nie było tak, że będzie u niego dłużej niż
                                zazwyczaj.
                                • madziulec Re: długo się zastanawiałam... 10.07.08, 13:23
                                  Nie ma ochoty bo ja nastawiasz, nastawialas. Tak jest zwykle. Bo Ty masz zly
                                  humor, ze plany, ze on Tobie niszczy [plany, bo TY bys wyjechala, bo TY bys milo
                                  spedzila czas.
                                  Przepraszam, ale Ci to wyraznie napisze.

                                  Piszesz, ze jak on ma wybor miedzy kolegami a .. Ale Ty tez wybierasz miedzy
                                  narzeczonym a dzieckiem. Tymaczem nie masz takiego komfortu, bo on Ci wlasnie
                                  pokazuje gdzie ejst twoje miejsce. I robi to z wyrahowania. I nie oznacza to
                                  wcale, ze jest zlym ojcem. Ma kontakt z dzieckiem? Ma.

                                  Moje dziecko jakis czas temu co powrot od ojca to byklo zakazenie ukladu
                                  moczowego. problem, ze kazde zakazenie w przypadku Michala to ryzyko naprawde
                                  problemow powaznych bo ma wady nerek. I co? Nic. To ja potem jezdze po
                                  lekarzach, to ja sie martwie... Za kazdym arzem prosze: uwazaj na malego, bo np.
                                  ma katar.. Ale to nie oznacza jeszcze, ze jak potem oni szaleja w lesie i maly
                                  sie rozchoruje to ze moj eks jest zlym ojcem. Owszem, nei mysli. Jest pajacem.
                                  Ale taki juz jest.

                                  W Twoim przypadku pewnie jest podobnie. Mala nie ma odpornosci i dlatego cos
                                  lapie, moze sa z ojcem na powietrzy dluzej. Zimno jest wirusem... i to takim
                                  "bytujacym" w czlowieku z tego co pamietam. Jeden go ma inny w ogole.
                                  Plesniawki tez pamietam, ze mialy dzieci, ktore mialy jakies tam wyniszczenie
                                  organizmu, np. antybiotykami. Sorki, ale czy przez pare godzin, jeden dzien
                                  ojciec jest w stanie do czegos takiego doprowadzic??

                                  I czy Ty nie przesadzasz i nie zwalasz na ojca dziecka wszystkich zlych rzeczy
                                  tego swiata? Zaraz bedzie odpowiedzialny za gradobicie...
                                  • czarnataka Re: długo się zastanawiałam... 10.07.08, 13:50
                                    przykro mi, ze tak napisałaś, bo naparwde sie staram by mała nie
                                    odczuła tego , że za jej ojcem nie przepadam i ja wręcz gobronie.
                                    jstem, pewna , że to jak piszesz spowodowane jest tym, że nieznasz
                                    całej sytuacji.ale dziękuję za opinię.
                                    • madziulec Re: długo się zastanawiałam... 10.07.08, 14:50
                                      Mozesz sie zaperzac. Tez tak robilam.
                                      Tez chcialam protestowac i walczyc z rzeczami, ktore okazywaly sie
                                      potem oczywiste.

                                      Problem jednak polega na tym, co mi powiedzial psycholog: dziecko
                                      jest antenka emocji matki. I jesli nawet starasz sie ukryc te emocje
                                      to jest jeszcze gorzej. Bo Ty z siebei ich nei wyrzucasz. Ty je
                                      ukrywasz, czyli one sie w Tobie poteguja.
                                      A dziecko ma kociokwik, bo ma tzw. dysonans - wiesz na czym to
                                      polega? Dostaje 2 sprzeczne ze soba informacje.
                                      Sama zreszta o tym pisalas. Udajesz, ze jest ok. Tymczasem dziecko
                                      glupie nie jest i wlasnie czuje, ze nei jest ok.

                                      No to co? Dalej sie unosisz i zaperzasz? I zabierasz zabawki bo ktos
                                      Ci powiedzial, ze Twoje babki z piasku sa nieladne albo nieladnie
                                      mowisz wierszyki? Kurcze, to dorosle zycie. Tu sie nikt z Toba
                                      piescic nie bedzie i glaskania po glowce nei ma
                                      • czarnataka Re: długo się zastanawiałam... 10.07.08, 15:28
                                        ja już z zabawek dawno wyrosłam.
                                        • madziulec Re: długo się zastanawiałam... 10.07.08, 15:42
                                          kst stulecia i to nie tylko XXI wieku, ale zachecalabym, by stal sie rowniez
                                          tekstem XX wieku, awansem.

                                          Popatzr na swoja doroslosc z boczku:
                                          "przecież ja nie
                                          chcę mu odebrac praw do widzenia się z małą... chcę wyjść za mąż,
                                          ustatkować się.. a on wymyśla coraz to nowsze problemy... "
                                          "chciałabym , żeby córka była przy mnie, aby to było zasądzone...bo
                                          nie raz mi mówił, że mi jej nie odda... ale sędzina uznała, że
                                          dziecko jest z emną przecież toczego ja chcę"

                                          albo to: "totalnie wszystko olewa:
                                          (i nie współpracuje ze mną dla dobra małej)."
                                          "pytałam czy dostane pieniądzę bo muszę małej
                                          kupić lekarstwa-on nie ma, mówi że mam pożyczyć....a co on nie
                                          może?? zabrał by się do pracy ..."
                                          "musiałam ją na siłę u niego zostawiać taką płaczącą."
                                          "mówi, że nie ma ofert
                                          pracy a ja mu nie raz wysyłałam smsy z ofertami.on ciągle chce żyć
                                          tak jak wcześniej"

                                          No hity miesiaca.

                                          Dorosnij dziewczyno.
                                          Do komornika zapraszamy.
                                          Poszlas do sadu z pismem o ustalenie kontaktow. Sedzina pyta po co - Ty nie
                                          wiesz. To sie zdecyduj po co. Bo esli sama nei wiesz, to rzeczywiscie - czas
                                          wiedziec po co.

                                          Z zabawek jak widac nei wyroslas.
                                          Tyle do Ciebie.
                                          • czarnataka Re: długo się zastanawiałam... 10.07.08, 16:03
                                            heheh, że Ci się chciałosmile wyrwane z kontekstu fajnie faktycznie
                                            brzmismile tylko, że dla kogo..

                                            a jeśli chodzi o zabawki najbardziej lubię taką kolorową piłeczkę...
                                            super się nią gra w zbiajnegosmile

                                            a czego chcę to wiem.
                                  • nurth Re: długo się zastanawiałam... 10.07.08, 14:58
                                    madziulec napisała:



                                    >
                                    > I czy Ty nie przesadzasz i nie zwalasz na ojca dziecka wszystkich
                                    zlych rzeczy
                                    > tego swiata? Zaraz bedzie odpowiedzialny za gradobicie...


                                    Sorry Madziulec, ale to doskonale pasuje do Ciebie, nawet w tym
                                    wątku obwiniasz ojca, że dziecko nie wymawia jakiejś tam głoski.
                                    I skoro masz tyle rad dla dziewczyny, to dlaczego sama chcesz
                                    ograniczyć eksowi prawa prawa? Wiele masz wyrozumiałości dla eksow
                                    innych forumowiczek i bardzo nie podoba Ci się jak walczą o swoje
                                    prawa czy większe alimenty, zawsze jesteś wtedy pierwsza do krytyki.
                                    Ale sama nie masz litosci, żeby z tego twojego wyciagnac ile się da
                                    kasy, a jeszcze mu dowalić ograniczeniem praw czy czymkolwiek innym.
                                    Bądź konsekwentna, nie odmawiaj innym tego w czym sama się lubujesz,
                                    czyli glanowaniem eksa.
                    • kammik Re: długo się zastanawiałam... 10.07.08, 12:22
                      Capsa mam włączyć, żebyś zrozumiała? Całkowitą swobodę w decydowaniu
                      o sprawach dziecka możesz mieć tylko w przypadku odebrania ojcu
                      władzy. Oczywiscie w większości wypadków (szkola, lekarz) ludzie
                      przymykają oczy na konieczną zgodę obojga rodziców. Może napisz
                      jasno i wyraźnie, jak sobie wyobrazasz efekty ograniczenia wladzy.
                      • czarnataka Re: długo się zastanawiałam... 10.07.08, 12:25
                        niczego nie włączaj. ja jestem totalnie durna w tematach związanych
                        z prawem.. dlatego napisałam na forum bo może któraś mi
                        pomoże.zaczynam wszystko rozumieć. nie unoś się proszę..
                        • kammik Re: długo się zastanawiałam... 10.07.08, 12:36
                          Ja się nie unoszę, przepraszam, jeśli to tak odebrałaś. Wrzuć w
                          forumową wyszukiwarkę hasło "ograniczenie władzy" i poczytaj
                          wcześniejsze watki. Wielu dziewczynom się wydawalo, ze ograniczenie
                          wladzy to magiczne hokus-pokus, które rozwiąże problemy z
                          nieodpowiedzialnym ojcem. Nie rozwiąże, to po co się szarpać?
                          • madziulec Re: długo się zastanawiałam... 10.07.08, 12:39
                            No wlasnie. Nie rozwiaze.

                            Szczegolnei, ze warto zrozumiec, ze sad nie ma wladzy nakazowej, a jedynie
                            "zakazowa". Czyli jesli np. masz ustalone kontakty to sad nei moze nakazac ojcu
                            dziecka odbierac z przedszkola i widywac sie z dzieckiem a Ty ustalasz sobie, ze
                            wyjezdzasz na te dni czy masz inne plany.
                            Ty stoisz jak to si emowi pod para, bo jemu sie moze cos zmienic, odwidziec...
                            Tobie nigdy.
                          • czarnataka Re: długo się zastanawiałam... 10.07.08, 12:42
                            przepraszam kammik.. jestem poddenerwowana może dlatego tak to
                            odebrałam. sprawa w sądzie się ciagnie od pażdziernika zeszłego
                            roku..bo były przychodzi na co drugą rozprawę (tak mu zależy).ja już
                            na pamięć znam te artykuły o ograniczeniu i o odebraniu...myslałam
                            nawet , że mogę sie powołać na art.107-109 k.r.o ale sędzina
                            powiedziała, ze nie mam racji.. najpierw złożyłam pozew o
                            ograniczenie praw (i podałam w jakich sytuacjach) sędzina uznała, że
                            mi chodzi o odebranie praw. i tak zmieniony został pozew.później
                            znów został zmieniony na ograniczenie i wycofałam pozew o ustalenie
                            widzeń... już mam jeden wielki mętlik.już sama nie wiem czym się
                            różni odebranie od ograniczeniasmile może mi się poukłada, bo Was juz
                            tyle męczę , że coś z tego musi wyniknąćwink
                            • kammik Re: długo się zastanawiałam... 10.07.08, 14:25
                              Spoko, ja mam ciążowe zapalenie mózgu i niskie ciśnienie, co razem
                              przekłada się na mikrą dyspozycję intelektualną smile
                              Nie czytalam wszystkich twoich postow, ale wydaje mi sie, ze
                              najsensowniejsze bedzie ustalenie spotkan plus sprawa o paszport.
                              Odebranie wladzy w twojej sytuacji wydaje mi sie niemozliwe.
            • guderianka Re: długo się zastanawiałam... 10.07.08, 09:50
              To,że córka przychodzi rozdrażniona to żadne novum a tym bardziej
              powód do ograniczenia władzy. Dziecko żyje między dwoma światami,
              jest miedzy jednym domem i wzorcami postępowania a drugim. Ma prawo
              być rozdrażnione
              Co do sms odnośnie mycia- nie umycie nie powoduje szczypania..trochę
              dziwne to dla mnie. Dziwne jest też dla mnie,że nagrywasz co dziecko
              mówi-tak jakbyś wiedziała co dziecko powie w danym momencie i
              włączała wtedy telefon.. (sory, ale tak to odebrałam , myślisz że
              sąd uwierzy że dziecko spontanicznie coś powiedziało a ty
              spontanicznie to nagrałaś...)

              Guderianko? czy to, że tatuś zbudował z małą piekny zamek u
              > pani psycholog świadczy o tym, że jest odpowiedzialnym ojcem?

              A to ma świadczyć o odpowiedzialności?Raczej o umiejętności
              nawiązania kontaktu i umiejętności zabawy z dzieckiem

              Kammik-niżej-dobrze napisała. Co Ci da ograniczenie władzy ? NIC.
              Co to zmieni w waszym zyciu oprócz tego,że spowoduje powstanie
              kwasów miedzy tobą a ojcem dziecka

              że musi pojechać na koncert do
              > jakiegos tam miasta? (jest niby muzykiem... i robi hip hopuncertain
              odkrył
              > w sobie wielką pasję...)
              NO to niech jedzie..


              mam świadków na to, że w ważnych sprawach, totalnie wszystko olewa:
              > (i nie współpracuje ze mną dla dobra małej)... proszę, jeśli
              > mogłabys coś doradzić....

              No własnie chodzi mi o te sprawy,żebyś opisała te przypadki
              • czarnataka Re: długo się zastanawiałam... 10.07.08, 10:17
                oczywiście.. nagrałam to specjalnie..bo sędzina takich dowodów się
                domaga... (to jak się skarżyła , że ją pisia szczypie)a tak jest bo
                ona u niego przebywa 2 dni i sama zajmuje się podcieraniem itd...
                więc jak wraca ma całe krocze zaognione, nawet po kupce jej pupy nie
                wytrze.. ja ją myję codziennie i nic jej nie jest.a to drugie
                nagranie jest jak pisałam ,,od połowy", bo jechaliśmy samochodem z
                przedszkola do domu i pomyślałam, ze moge to nagrać, no bo jak
                udowodnie inaczej, że umawia się ze mną, że mam dziecko
                przyprowadzić a jego po prostu nie ma? (albo jest jego matka, a to
                on ma sie widywac z córka)
                a jeśli chodzi o sytuacje, w których sprawia problemy:
                -wyrobienie paszportu-juz brałam 3 zwolnienia, żeby małej paszport
                wyrobić przed naszym urlopem...on mnie po prostu zwodzi.. najpierw
                się zgadza, później odwołuje... chyba chce, żeby już było za późno
                na wyrobienie i żebym została w polsce
                -umawia się ze mną kiedy mam przyprowadzić dziecko do niego... ja
                rezygnuję z wyjazdu z mała na weekend np w góry, a jego nie ma w
                domu..
                -z przedszkolem było podobnie.. miał przyjść podpisać te wszystkie
                papiery, by przyjęli mała... nie przyszedł
                -gdy mała jest u niego na weekend to czasami z narzeczonym
                wyjeżdzamy... mała zawsze jest u niego od soboty od 17 do neidzieli
                do 19... jesteśmy 100 km od domu a dzwoni jego babcia i krzyczy na
                mnie zebym swoje dziecko zabrała bo on ją przyprowadził do niej i
                mówił , że ją odbiorę za godzinę... że czeka od rana... (to w końcu
                widuję się z dzieckiem on, czy zostawia po swoich babciach, by móc
                wyjechać z kolegami? którzy przy małej palą i piją...-mówiła mi o
                tym... zresztą nie raz śmierdziała papierosami)on oczywiście nie
                odbiera.. nie wiadomo gdzie jest.... takie sytuacje zdarzają się
                często
                -ma zasądzone alimenty ale nie płaci ich regularnie... ostatnio mała
                zachorowała powazniej-to było pod koniec miesiąca- wczesniej kupiłam
                jej rowerek i wogóle jakos pieniądze mi sie rozeszłysmile a on mówił,
                że wpłaci alimenty tak jak trzeba... gdyby wpłacił miałabym na
                lekarstwa. on nei odebrał zadzowniłam do jego mamy, oczywiście był i
                mi go dała do telefonu, pytałam czy dostane pieniądzę bo muszę małej
                kupić lekarstwa-on nie ma, mówi że mam pożyczyć....a co on nie
                może?? zabrał by się do pracy ...

                wogóle jest mnóstwo sytuacji kiedy on zachowuje się nie poważnie.
                pisałaś, że jeśli chce wyjechać to neich wyjeżdża..
                bardzo długo trwało zanim mała zrozumiała (albo się tez pogodziła z
                tym), że tata to tata i powinna się z nim spotykać... jeszcze 3
                miesiące temu płakała (to była wręcz histeria), nie chciała iśc do
                ojca... musiałam ją na siłę u niego zostawiać taką płaczącą...:
                (wytłumaczyłam jej, że tata ją kocha, że mu przykro jak jej nie
                widzi... a ona taka mała mi mówiła: przykro?? to dlaczego jestem z
                babcia? i co ja miałam dizecku odpwoiadać? setny raz, że musiał
                wyjechać?).

                sama nie wiem co już robić i co o tym myśleć?może źle robię?

                i jeszcze jedno jego kolega, którego ja znam (w porządku chłopak,
                przestał się już znim kolegować)kiedyś spotkał moją siostre i jej
                powiedział, żeby mi przekazała, żebym lepiej nie zostawiała małej u
                niego... strasznie się tym zdenerwowałam, ale nie wiem o co chodzi
                bo nic nie chce pwoiedzieć, chyba sie go boi bo mój były jest bardzo
                porywczy...sama wiem jak bardzo, bo będąc w ciąży 2 razy po
                kłotniach byłam w szpitalu i miałam zagrożenie ciąży...
                boże, gdzie ja miałam oczy?sad
                • elka.net Re: długo się zastanawiałam... 10.07.08, 10:28
                  Tak sie zastanawiam co to za sedzina ktora tak powiedziala. Ja rozumiem dowody
                  przeciwko ojcu ale zeby male dziecko nagrywac i zmuszac do mowienia?
                  Ja jestem juz wiele lat po rozwodzie. Syn mial 2 lata jak sie rozwiodlam ,dzis
                  ma 11 lat. Mam druga rodzine i synka z drugiego malzenstwa. Nigdy synowi nie
                  kazalam zeznawac przeciwko ojcu,nigdy tez nie mowilam w jego obecnosci zle o
                  Jego tacie,nigdy tez nie nastawialam negatywnie.
                  Zrobilabym Mu wielka krzywde gdybym tak postapila-to Jego tata.
                  Szczerze mowiac mialam powody bo rozwod byl z winy bylego (proba gwaltu na
                  nieletniej i molestowanie) ale nie wykorzystywalam nigdy do tego dziecka-bo syna
                  to nie dotyczy to Nasze problemy i Nasze sprawy. Dziecko nie ma nic do tego.
                  Swiat by Mu sie zawalil gdybym to zrobila. Gdybym powiedziala synowi w oczy,ze
                  Twoj biologiczny tata to zboczeniec,pedofil i gwalciciel-zalamalby sie.
                  Wszystko zalatwialam bez udzialu syna. Tez mi blokowal wyrobienie paszportu
                  -podalam sprawe do sadu i paszport dostalam.
                  Oczywiscie,ze trzeba dowodow ale szukaj swiadkow wsrod osob doroslych-nie
                  wciagaj w to dziecko-bo roznie w zyciu bywa, niech mala rosnie w przekonaniu,ze
                  jednak tata Ja kocha,bo napewno na swoj sposob kocha-to miedzy Wami sie popsulo
                • guderianka Re: długo się zastanawiałam... 10.07.08, 11:03
                  Myślę,że popełniasz błąd usiłując sprawić by dziecko miało kontakt z
                  ojcem. Sama widzisz, że rodzi to tylko problemy i kłopoty dla ciebie
                  oraz dla dziecka.
                  Zauważ,że wiele z sytuacji opisanych przez Ciebie nie miałoby
                  miejsca, jesli dziecko nie spotykało sie z ojcem
                  Mogę się założyć,że jeśli ty odpuścisz to okaże się,że ojciec
                  całkiem zaniedba spotkania z dzieckiem. Co wyjdzie mu prawdopodobnie
                  na dobre a tobie da argumenty kolejne do ręki
                  • czarnataka Re: długo się zastanawiałam... 10.07.08, 11:10
                    guderianko w tym problem, że on uparcie twierdzi, że chce się z
                    dzieckiem widywać... i tak się widuje, że oddaje je do swojej babci
                    albo zostawia mamie.w sądzie tez mówił , że on by nawet w ciągu
                    tygodnia chciał po mała przychodzić.. tylko, że nigdy mnie nie pytał
                    czy by mógł. on dużo mówi ale za tym nic nie idzie.

                    a do elki.. ja nie wciągam małej-ona nawet nie wie o rozprawie bo ma
                    4.5 r. o nagraniu jeślibym dała jako dowód wiedziałby tylko sąd. a
                    dziecka nie nasatwiam absolutnie przeciwko ojcu. mówię, że on ja
                    kocha itd. często tłumaczę go przed nia.
                    • guderianka Re: długo się zastanawiałam... 10.07.08, 11:11
                      > guderianko w tym problem, że on uparcie twierdzi, że chce się z
                      > dzieckiem widywać... i tak się widuje, że oddaje je do swojej
                      babci
                      > albo zostawia mamie.w sądzie tez mówił , że on by nawet w ciągu
                      > tygodnia chciał po mała przychodzić.. tylko, że nigdy mnie nie
                      pytał
                      > czy by mógł. on dużo mówi ale za tym nic nie idzie.


                      więc niech się widuje u Ciebie i na Twoich warunkach
    • elka.net Re: długo się zastanawiałam... 10.07.08, 10:12
      Wcale sie nie dziwie,ze chcesz ograniczyc Jemu wladze. Masz ku temu powody i
      tyle. Tez bym tak zrobila gdyby tatus utrudnial mi wychowanie dziecka.Przyklad z
      zapisaniem dziecka do przedszkola gdzie wymagany jest podpis tatusia a On sie
      nie stawia bo nie ma czasu lub ochoty na "glupoty".Ociaganie sie z wyrobieniem
      paszportu dla dziecka i inne to przeciez bardzo utrudnia matce i dziecku zycie.
      Tak jak napisalas co by bylo gdyby nie daj Boze dziecko trafilo do szpitala a
      tatusia wcielo i telefonow nie odbiera?
      Ograniczenia wladzy takiemu nieodpowiedzialnemu ojcu nie utrudni zycia dziecku i
      Jemy czy tez nie zablokuje kontaktu miedzy nimi tylko pomoze matce decydowac bez
      opoznien i ograniczen w sprawach urzedowych , decydujacych....
      Mysle,ze powinnas zlozyc wniosek do sadu o wyrobienie paszportu dla malej z
      zaznaczeniem by w razie niestawiennictwa sprawa odbyla sie bez tatusia-dlaczego
      przez glupie widzimisie ojca dziecko ma nie jechac na super wakacje?
      • czarnataka Re: długo się zastanawiałam... 10.07.08, 10:23
        wiesz elka... ja się o tej chorwacji dowiedziałam około meisiąca
        temu (zaprosiła nas moja ciocia, która tam mieszka) i ten meisiąc
        próbowałam się z nim umówić..teraz w ten poniedziałek ma ostateczny
        termin na stawienie się w urzędzie... to będzie 14-jeśli przyjdzie
        to chyba zdążymy pojechać bo urlop mamy na 18.08 (miesiąc trwa
        wyrobienie paszportu). jeśli nie przyjdzie...to już nie zdążymy, ale
        wtedy złoże pozew (miesiąc czekana na rozprawę + meisiąc na
        paszport).. wtedy nie pojedziemysad a urlopu nie moge przełóżyć bo o
        ten niemalże się wykłóciłam z dyrektorką... dziękuję za słowa
        wsparciasmile
        wogóle dziękuję każdej, która mi troszkę pomaga poukładać wszystko w
        głowiewink
        • elka.net Re: długo się zastanawiałam... 10.07.08, 10:32
          Nie mam pojecia jak Ci doradzic bys mogla wyrobisz szybko ten paszport i
          wykorzystac wakacje z mala.
          Nie wiem jak jest teraz w Polsce ale kiedys wpisywali dziecko do paszportu....
          Nie wiem moze pogadaj z Nim i uzyj szantazu , popros by sie jednak zgodzil albo
          powiedz,zeby zabral dziecko do siebie na wakacje-moze sie przestraszy i podpisze
          zgode na paszport.
          Sama najlepiej wiesz jaki On jest, czego sie boi a czego nie.
          Wnioskujac ograniczenie wladz rodzicielskich tlumacz sie wlasnie tymi urzedowymi
          problemami, wstrzymaniami i niemozliwoscia normalnego zycia.
          Nie wiem, szkoda mi dziecka bo przez nieodpowiedzialnego tatusia ktory robi
          Tobie na zlosc Ona wiele traci
    • madziulec Re: długo się zastanawiałam... 10.07.08, 10:34
      Zadam Ci pytania, ktore moze wydadza Ci sie dziwne, ale postaraj sie na
      spokoojnie odpowiedziec:
      - po co on ma do Ciebei w innym celu dzownic niz ustalic termin spotkania z
      dzieckiem? nic was nei laczy innego niz dziecko. on nie musi odbierac telefonow
      od Ciebie
      - czy wyznacznik czy pracuje czy nie jest rzeczywiscie tym, co okresla czy ktos
      jest dobrym ojcem??? (rodzicem w ogole - wtedy wszystkie matki na urlopach
      wychowawczych stalyby sie wg Twojego "paragrafu" wyrodnymi matkami)
      - jesli od miesiaca wiesz o wyjezdzie za granice to jak mozesz sie umawiac na
      wyrobienei paszportu od 2 miesiecy?
      - w szpitalu nei jest potrzebny podpisa ojca (tu piszesz nieprawde!!! - moje
      dziecko kilkakrotnie bylo w szpitalu, mialo zabiegi operacyjne i ZADEN raz nie
      byl wymagany podpis ojca, przy czym nie byly to zabiegi ratujace zycie)

      Odpowiedz mi na te pytania, bo bardzo mnie to nurtuje i ciekawi.
      I mam wrazenie, ze chcesz ukarac ojca swojego dziecka
      • czarnataka Re: długo się zastanawiałam... 10.07.08, 11:05
        dobrze, odpowiadam spokojnie...

        - ja nie potrzebuję jego telefonów..oprócz tych, gdy ustalamy kiedy
        ma się widzieć z dzieckiem. a jeśli chodzi o nieodbieranie moich:
        dzwonię do niego TYLKO wtedy gdy chodzi o dziecko i on o tym wie,
        jeśli dzwonię oznacza to, iż mam ważną sprawę (tak jak było z
        paszportem, z przedszkolem, z lekami..). ostatnio nie miał kto
        odebrać małej z przedszkola bo ja musiałam dłużej zostać w pracy by
        tłumaczyć prezesom jakieś ważne pisma, które były potrzebne ,,na
        już" a narzeczony był w delegacji... chciałam go prosić by po nią
        poszedł, nie odbierał-mała została z paniami godzinę dłużej niż jest
        czynne przedszkole-nie były zadowolonesad
        podobnie było na pierwszym badaniu u psychologa, na które nie
        przyszedł.. dzwoniłam... pisałam smsy, że jestem u psychologa, żeby
        odebrał... nic z tego. później powiedział, ze kłamię, że nie
        kontaktowałam się z nimuncertain są czasami sprawy, przy których on jest
        potrzebny.skoro on ich nie odbiera (a tylko taki mamy kontakt), to
        jak mamy razem wychować córkę?..

        - oczywiście, że praca nie jest wyznacznikiem czy rodzic jest dobry,
        czy też nie... On ma 24 lata, nigdy w życiu nie pracował-zawsze
        jakoś lawirował i mu się udawało przejść przez życie..ale wiedząc,
        że ma dziecko (chorowite na dodatek) powinien dorosnąć i próbować mi
        pomóć finansowo.. on się nawet nie stara. mówi, że nie ma ofert
        pracy a ja mu nie raz wysyłałam smsy z ofertami.on ciągle chce żyć
        tak jak wcześniej : piwko z kolegami sprzed bloku, rymowanie na
        klatce..on uważa, że skoro dziecko jest ze mną to już na moich
        barkach spoczywa ciężar wyżywienia go, ubrania itp... (a zajęcia
        dodatkowe? po co? nic z tego meić nie będzie)

        - jeśli chodzi o paszport...od czerwca wiem o zaproszeniu. teraz
        jest juz prawie połowa lipca.dlatego tak napisałam pewnie.zresztą
        przed ostatnią rozprawą miałam z nim poważną rozmowę, na którą na
        szczęście przyszedł. wytłumaczyłam mu o co mi chodzi z
        ograniczeniem, grzecznie kulturalnie... sam przyznał, że faktycznie
        często wyjeżdża, że nawet na pół roku niedługo chce wyjechac do
        anglii bo zbiera pieniądze na studio nagraniowe (chce mieć w
        domu)..i zgodził się na ograniczenie.nie chciałam by córka szła do
        psychologa bo sama wiem jak ja to kiedyś przeżyłam (też miałam
        badania będąc 7-o latką).po 2 godzinach wysłał smsa, że jednak nie...

        -w szpitalu kiedyś byłam z mała (dokładniew wigilię), miała
        zostać... i jak pani doktore usłyszała, że mała mówi do mojego
        narzeczonego po imeiniu, to zapytała czy to tata.odpwoiedziałam, że
        nie.. na to ona, że ojciec tez musi być. i wtedy się przestraszyłam.
        małej nie zostawiłam jednak-bo jakoś jak pomyślałam o spzitalu to mi
        się słabo zrobiło, że ona taka mała w wielkim łóżeczkusmilemoże ta pani
        doktor czegoś nie wiedziała, może źle mi pwoiedziała, nie wiem...ale
        zapamiętałam to.

        -ojca absolutnie nie chce ukarać..jeśli bym faktycznie chciała to
        miałabym przecież wiele mozliwości (chociażby gdy córka nie chciała
        tak bardzo do niego iść.. mogłam jej nie zaprowadzac takiej
        płaczącej.. powiedzieć, ze dziecko nie chce i już.)mogłabym
        utrudniać kontakty..wyjechać do innego miasta bo miałam propozycje
        pracy...
        sama gdy byłam mała miałam ,,trudnego" ojca. bił moją mamę. pamiętam
        tylko awantury.wolałam gdy go nie było w domu. nie był alkoholikiem.
        wtedy mając 5 lat wiedziałam jaki jest mój tata i miałam wyrobione o
        nim zdanie. sądzę, że zabraniając córce kontaktu z ojcem sama bym na
        tym źle wyszła... później mogłaby miec do mnie pretensje. a tak,
        uważam, że sama podejmie decyzje, gdy będzie starsza.
        naprawdę nie ejstem typem francy. zanim się rozstałam z byłym wile
        wycierpiałam dla dobra dziecka.. rozmawiałam z nim.. próbowałam
        uratować związek dla dobra dziecka, by mała miała pełną rodzinę, bo
        jua straciłam ojca gdy uciekliśmy z Bośni gdy zaczęła się wojna.
        sprowadziliśmy sie do Polski bo mama jest Polką. On po 2 miesiącach
        wyjechał i kontakt z nim miałam może 2 razy na rok.
        Wiec madziulcu...naprawdę się starałam. przed złożeniem pozwu tez z
        nim duuuuuużo razy rozmawiałam ale on sie nie zmienia. pomyślałam,
        że jedyny sposób to droga sądowa.
        • guderianka Re: długo się zastanawiałam... 10.07.08, 11:11
          > -w szpitalu kiedyś byłam z mała (dokładniew wigilię), miała
          > zostać... i jak pani doktore usłyszała, że mała mówi do mojego
          > narzeczonego po imeiniu, to zapytała czy to tata.odpwoiedziałam,
          że
          > nie.. na to ona, że ojciec tez musi być. i wtedy się
          przestraszyłam.
          > małej nie zostawiłam jednak-bo jakoś jak pomyślałam o spzitalu to
          mi
          > się słabo zrobiło, że ona taka mała w wielkim łóżeczkusmilemoże ta
          pani
          > doktor czegoś nie wiedziała, może źle mi pwoiedziała, nie
          wiem...ale
          > zapamiętałam to.

          Czarna-mam niepełnosprawne dziecko. W szpitalu było X razy, nawet
          nie jestem w stanie zliczyć ile. Miało 3zabiegi pod narkozą, kilka
          badań pod narkozą. NIGDY brak ojca w życiu dziecka nie spowodował
          jakichkolwiek problemów w placówkach medycznych. DOdam,że córka ma
          8lat a mój M pełne prawa (adopcja)uzyskał dopiero w TYM roku
          • czarnataka Re: długo się zastanawiałam... 10.07.08, 11:15
            acha.. to bardzo dobrze w takim razie. już nie będę się tym
            stresować.pocieszyłaś mniesmile
        • madziulec Re: długo się zastanawiałam... 10.07.08, 11:20
          - czy jestes jego menadzerem i posrednikiem pracy?? po co wysylasz mu
          jakiekolwiek smsy z ofertami parcy?? Co Ciebie to obchodzi???

          W szpitalu nie jest potrzebna zgoda ojca tylko opiekuna prawnego, a w danym
          momencie TY nim jestes. Przeciez wlasnie mozliwe jest, ze ojciec wyjechal,
          bedzie za miesiac itp i co wtedy??? (powiedz to pani doktor).

          Przy okazji dobra rada - jesli mialas problemy w dziecinstwie to nei przekaldaj
          ich na teraz.
          • czarnataka Re: długo się zastanawiałam... 10.07.08, 11:33
            nie przekładam ich na teraz.gdybym przekładała to on by je miał.
            czyli rozumiem, że ja mam byc miła i pchać dzecko w jego ojcowskie
            ramiona i nie mogę od niego wymagać by zachowywał się jak ojciec i
            wywiązywał z obowiązków trochę poważniejszych niż zabawy z
            dzieckiem. myślałam, że byc rodzicem to uczestniczyć w życiu dziecka
            i w sytuacjach z nim zwiazanych. czy za każdym razem gdy potrzebuje
            jego podpisu mam składać pozew? czy za każdym razem gdy mała jest
            chora, potrzebna jest pomoc przy odebraniu jej z przedszkola itd itp
            musze liczyć tylko na siebie lub na mojego narzeczonego (który tak
            naprawdę zachowuje sie jakby był jej ojcem).
            wychodzi na to , że od ojca malej moge wymagac tylko tyle by z mała
            sie bawił.


            madziulcu, z tym szpitalem zostałam wprowadzona w błąd więc na ten
            temat nie ma sensu juz pisać.
            • madziulec Re: długo się zastanawiałam... 10.07.08, 11:46
              Powiedz mi wiec KIEDY dokladnie potrzebujesz jego podpisu???

              Ja wiem NAPEWNO, ze tak:
              - przy leczeniu dziecka nie potrzeba
              - zapisywaniu dziecka do zlobka / przedszkola / szkoly nie potrzeba (o ile masz
              oczywiscie aliemnty, bo to jednoznacznie okresla ze jestes samodzielna matka)

              Wiec zostaje paszport. Czy wiec utrudnianie Ci wyrobienia paszportu (jego
              olewanie Ciebie) stwierdza, ze on jest zlym ojcem???
              • czarnataka Re: długo się zastanawiałam... 10.07.08, 12:10
                mnie chodzi również o to by sąd zadecydował by mała mieszkała ze
                mną. bo były wciąż powtarza, że ją bedzie u siebie zostawiał ile
                chce bo to jego dizecko też. dochodzi do tego jego przekonanie , że
                może mała zabrać do siebie na miesiąc w wakacje(raczej do swej mamy,
                bo on w domu bywa niezbyt często)i to, że będzie przychodził po
                córkę do przedszkola kiedy mu sie tylko będzie to podobać , bo nie
                ma odebranych praw i przedszkolanku musza mu ja dac.
                nie wiem czy zlosliwie to robi czy nie... ale naprawde jego
                zachowanie bardzo zle na mnie wplywa. nie wiem ile ejszcze dam rade
                udawac przed mała, że jest ok.poza tym bedzie coraz starsza...sama w
                końcu się zorientuje.
                nie chce by moj były wybierał jej szkołe itd..ja juz teraz wiem
                gdzie bym ja chciała posłać do podstawówki on żyje w świecie jakiejs
                psychodeli jak on to określa...
                chciałabym mieć wszystko ustalone, poukładane... jestem pewna , że
                gdy zapadł by wyrok dla mnie pomyslny to on by sobie dał spokój bo
                tak mu łatwiej.
                • madziulec Re: długo się zastanawiałam... 10.07.08, 12:17
                  W sprawie ustalenia pobytu przy matce piszesz osobny wniosek. Ja ostatnio
                  napisalam to jako punkt sprawy o ograniczenie wladzy rodzicielskiej i mnei
                  scieto na poczatek. Mam to gdzies.

                  Ustal kontakty - skoro on tego nie chce, bedzie Ci wygodnie. Zloz kopie
                  postanowienia w przedszkolu, wtedy nie wydadza mu dziecka kiedy on bedzie
                  chcial, bo nie bedzie takiej mozliwosci.

                  I tu nic nei ma do rzeczy ograniczenie praw. Po prostu nic nie poukladalas, a
                  chcesz teraz zrobic krok milowy. Tak sie nie da.
                  • czarnataka Re: długo się zastanawiałam... 10.07.08, 12:22
                    sędzina powiedziała, że dziwi się, że ja złożyłam wniosek o
                    ustalenie widzeń.. mówiła, że to jemu powinno zależeć jeśli mu je
                    utrudniam i wniosek uchyliłam.
                    • guderianka Re: długo się zastanawiałam... 10.07.08, 13:29
                      Więc nie zmuszaj go do kontaktów z dzieckiem-masz prawo odmówić
                      widzeń skoro nie sa one ustalone sądownie. Jeśli mu sie nie
                      podoba,że może widywać dziecko wtedy kiedy ty chcesz, kiedy tobie
                      pasuje-niech składa wniosek o ustalenie widzeń
                      • rene15 Re: długo się zastanawiałam... 10.07.08, 22:14
                        Tu się niestety mylisz Guderianka.
                        W środę ex zażyczył sobie spotkania z dziećmi. Zgodziłam się, ale
                        ugrzęzłam w korku. Zadzwoniłam i wysłałam sms do exa, że się
                        spóźnię. Dzieci w tym czasie przebywały z moją koleżnaką, której ex
                        nie znał, Ona też jego nie znała. Prosiłam, żeby zaczekał 15 minut
                        na mnie. On wezwał Policję. Policja prawie wyważyła drzwi. Kontakty
                        sądownie nie są ustalone, ex odmawia złożenia takiego wniosku. I co
                        Wy na to?. Co robić w takich sytaucjach.
                        Generalnie jak czytam czarną to mamy identycznych exów. Mój też
                        przez dwa miesiące mnie zwodził z wyrobieniem paszportów. Złożyłam
                        wniosek do sądu. Przyszedł na sprawę i powiedział, że On nie wie po
                        co tu jest, bo przecież wyraża zgodę i możemy teraz iść i złożyć
                        wniosek. Sędziny nie interesowało, to że dwa miesiące mnie zwodził.
                        Sprawa została umorzona a ja będę obciążona kosztami sądowymi.
                        Rozumiem czarną. Rozumiem, że trudno jest to wszystko nawet opisać.
                        Nie da się.
                        Proponuję wszystko ustalić sądownie - alimenty, kontakty.
                        Ograniczenie władzy rodzicielskiej nawet gdyby są takową orzekł, nic
                        tu nie pomoże.
                        • madziulec Re: długo się zastanawiałam... 10.07.08, 22:28
                          Bo generalnie w wiekszosci przypadkow jest tak, ze to my, matki wychodzimy na te
                          idiotki w sadach.
                          Juz kiedys pisalam jak to jest i dlaczego.

                          My bardzo czesto zmeczone, zalaltane. Oni - radosni, zwykle w nowych zwiazkach.
                          My roznie. Czasem tak, czasem nie. Uklad jednak jest taki, ze to my mamy pod
                          gorke i to nam zalezy.
                          I gosc przychodzi an luzaka do sadu. Bo przeciez jemu nei zalezy. To nam zalezy,
                          to my chcemy miec unormowane zycie, chcemy miec spokojne dziecko (o tak moje
                          drogie, regularnosc roznych rzeczy w zyciu dziecka to naprawde bardzo duzo ..
                          szczegolnie w przypadku malego dziecka!!), chcemy wreszcie cos wiedziec, na
                          przyklad na czym stoimy, czasme wyjechac.

                          Ale nie. Ten gosc nam utrudnia. Wszystko. Czasem wlasnie Tak jak napisala Rene,
                          czasem tak jak napisala Czarna. A czasem jest tak jak u mnie - ze wzywa policje
                          twierdzac, ze kradne mu korespondencje (po 3 latach od wyprowadzki!!!).

                          I to my sie ciagamy po sadach, tracac czasm nerwy.. To na nas zle patrza w pracy...
                          Bo to my ciagle se zwalniamy, bo albo sad, albo chore dziecko. Ciekawe jak dlugo...
                          W mojej pierwszej pracy po odejsciu eksa wytrzymali z tym wszystkim rok.
                          • czarnataka Re: długo się zastanawiałam... 11.07.08, 09:10
                            doskonale to podsumowałyście....
    • madziulec Re: długo się zastanawiałam... 10.07.08, 15:51
      No i po raz kolejny pokazujesz, ze nie myslisz logicznie.
      Pisanie jest czynnoscia niezalezna od czytania.

      Siada etz logika - co wykazala juz wczesniej Kammik.

      Teraz ja bym Ci sugerowala na spokojnie zastanowic sie co tak naprawde chcesz
      osiagnac i czy rzeczywiscie nei powinnas zlozyc ZUPELNIE innych dokuemntow i
      wnioskowac o ZUPELNIE cos innego.
      • czarnataka Re: długo się zastanawiałam... 10.07.08, 16:05
        dziękuję bardzo za rady, i te wszystkie inne rzeczy, które pisałaś i
        pisałyście- teraz będę wiedziała jakie rzeczy mogę usłyszeć w sądzie
        i się przygotuję odpwoiednio to argumentując.
    • kai_30 Re: długo się zastanawiałam... 13.07.08, 14:32
      Mój eks ma ograniczone prawa rodzicielskie. Nie wnosiłam o to, sędzia
      zadecydowała tak przy rozwodzie, na wieść, że tatuś z dziećmi widuje się raz do
      roku. I powiem Ci, że tak naprawdę do niczego to ograniczenia praw nie jest mi
      potrzebne. Ani do leczenia (Młodzi byli w szpitalu kilkakrotnie, nikt o ojca nie
      pytał), ani do zapisania do szkoły (jak wyżej, zero zainteresowania), po prostu
      - decyzje podejmuję sama, jako matka, i jeszcze nie zdarzyło się, żeby ktoś
      wymagał podpisu czy obecności ojca - ba, nie zdarzyło się, żeby ktoś o ojca
      spytał, mimo że ani razu w takich sytuacjach nie meldowałam, że jestem po rozwodzie.

      Wyjątkiem były paszporty, rzecz jasna - ale wysłałam eksowi pismo z wyrażeniem
      zgody, on je podpieczętował u siebie w Biurze Paszportowym, zaniosłam razem z
      wnioskiem paszportowym, i wszystko gra.

      A jeśli chodzi o problemy, na które się skarżysz, to ograniczenie władzy i tak
      nic Ci nie da - bo wedle przepisów władzę ogranicza się do decydowania "w
      sprawach istotnych", czyli dotyczących leczenia, wyboru szkoły itp. Nie ma to
      żadnego związku z kontaktami, nie ma też wpływu na to, czy eks będzie odbierał
      Twoje telefony i płacił alimenty.

      Na Twoim miejscu zaczęłabym od alimentów, ustalenia miejsca zamieszkania dziecka
      u Ciebie plus ew. ustalenie kontaktów - ale jak pokazuje praktyka i
      doświadczenia dziewczyn z tego forum to i tak nie gwarantuje, że eks będzie tych
      ustalonych kontaktów przestrzegał.
      • czarnataka Re: długo się zastanawiałam... 14.07.08, 11:34
        dziękuję Ci bardzo za radęsmile wczoraj spędziłam cały dzień na
        szukaniu rzeczy w necie związanych z ograniczeniem i dziś piszę
        pismo procesowe i juz wiem czego się moge domagać (głównie ustalenia
        miejsca zamieszkania przy mnie, wciąż bedę obstawac przy reszcei bo
        po 9 rozprawach się nie poddamsmile)
        • madziulec Re: długo się zastanawiałam... 14.07.08, 12:11
          Czyli odbylo sie 9 rozpraw, na ktorych Ty domagalas sie ograniczenia praw a sad
          nei widzial przeslanek a Ty nadal bedziesz sie tego domagac?
          Czy ja dobrze rozumeim??? Bo Ty sie nie poddasz???
          • czarnataka Re: długo się zastanawiałam... 15.07.08, 10:04
            razem rozpraw było 9 ale tylko na 2 stawił się mój ex. jeśli nie
            stawi się na anstepną to znów zostanie przełożona na inny termin. te
            rozprawy miały miejsce ale się nie odbyły z powodu braku
            stawiennictwa pozwanego.

            więc skończ z tym złośliwym tonem. bo widze, że za wszelką cenę
            chcesz mi udowodnić, że jestem złośliwa idiotką
            • madziulec Re: długo się zastanawiałam... 15.07.08, 10:23
              Nie. Tylko sie zastanawiam dlaczego nie wniesiesz o to, by mimo wszystko wydac
              wyrok pod jego nieobecnosc?
              Nie szkoda Ci Twojego czasu?
              Mi by bylo szkoda... A tak to latasz jak ten kot z pecherzem a on Cie traktuje
              jak dziewcze na posylki. Dobrze Ci z tym??? Honor wlasny trzeba miec.
              • guderianka Re: długo się zastanawiałam... 15.07.08, 10:33
                Baby-tylko spokojnie. Bo od słowa do słowa i rozróba gotowa

                Czarna-madziulec ma rację
                Madziulec-myślisz o kuratorze na czas nieobecności pozwanego?
                • czarnataka Re: długo się zastanawiałam... 15.07.08, 11:44
                  sędzina powiedziała, że rozprawa nie odbędzie sie bez obecności
                  pozwanego (myślałam o tym by złożyc pozew by się rozprawa odbyła pod
                  jego neiobecność, przy stawiennictwie kuratora). oprócz tego w tych
                  sądach ejst tak wspaniale, że na rozprawy nie przychodzi nawet pani
                  kurator, która ma reprezentować dzieckouncertain chciałam wnieść pozew o
                  jej zmiane ale sedzina wyraziła wyraźną neichęć i dała mi do
                  zrozumienia, że to przedłuży sprawę.

                  rozum dziewczyny jeszcze mam, szkoda tylko że sędziowie zachowują
                  się czasami ,,dziwnie"
                  • madziulec Re: długo się zastanawiałam... 15.07.08, 12:04
                    No ale sama widzisz, ze tak naprawde to nic nei zalatwiasz w ten sposob.
                    Gosc traktuje Cie jak dziewcze na posylki. Sedzina krzywo spojrzy a Ty tanczysz
                    jak Ci zagraja.
                    Przeciez to TY masz wiedziec, co chcesz osiagnac i skoro wybralas jakas droge to
                    tak masz kroczyc po tej drodze do wytyczonego celu.
                    Mozliwe, ze beda osoby, ktore beda Ci utrudnialy (krzywe spojrzenie sedziny),
                    ale no wybacz. Jesli sedzina Ci wyraza wyrazna niechec to jeszcze sie wahasz nad
                    jej zmiana?? Jest Tobie i Twojemu dziecku neiprzychylna, mozliwe, ze rowniez nie
                    jest bezstronna..
                    Na co czekasz???
                    • czarnataka Re: długo się zastanawiałam... 15.07.08, 12:43
                      gdybym zrezygnowała z osiągnięcia zamierzonego celu, to dałabym
                      sobie z tym wszystkim spokój już dawno temu. napiszę co i jak jak
                      będzie po rozprawie: mam 09.08. na razie w piatek zanoszę pismo
                      procesowe
                      • madziulec Re: długo się zastanawiałam... 15.07.08, 14:42
                        Ja po prostu patrze na takie osoby z podziwem.
                        Mi by bylo9 szkoda czasu i stanelabym na glowei, by do minimus skrocic czas
                        rozprawy - pewnie przecztytalabym jakies KPA i KPC by znalezc haczyk i tyle.

                        Uwazam bowiem, ze moj czas prywatny czy tez zwykle firmowy, ktory musze tracic
                        na to, by sie stawiac w sadzie jest zbyt wiele wart, bym go marnowala wielkrotnie.
                        I pewnie niedlugo pania sedzine moja tez do pionu ustawie, bo mam dosc spoznien,
                        ktore ona stosuje tak okolo 1,5 godziny na kazda sprawe...
                        • czarnataka Re: długo się zastanawiałam... 15.07.08, 15:42
                          to co przeszperałam w znalezieniu haczyka to tony karteksmile a jak
                          znalazłam to sędzina kazała to udowodnić (107-109 kro), no i po co
                          to jak wiadomo, że razem nie ejsteśmy bo nawet były to potwierdza-
                          ona kazała udowodnićsmile moja sędzina spóźnia się tylko około 20 min
                          więc tak źlew nie jest. raz jej powiedziałam co myślałam to się
                          bardzo wkurzyła.
                          na pytanie dlaczego nie poinformowałam (choc mu mówiłam) pozwanego o
                          rozprawie odpwoiedziałam, że nieejstem jego sekretarka-troszkę się
                          uniosłasmile
                          • madziulec Re: długo się zastanawiałam... 15.07.08, 15:50
                            Bo tak naprawde o[pierani esie wylacznie na tym, ze nei ejstescie raem i to jzu
                            jest wystarczajacy powod do ograniczenia praw to raczej watpliwa przeslanka jak
                            dla mnie rowniez. Wiec sie nei dziwie sedzinei, ze kazala Ci cos udowadniac -
                            mozliwe, ze dlatego tez, bys zadawala sobie sprawe z tego, ze wiesz co robisz a
                            nei dzialasz pdo wplywem impulsu, czyichs namowow itp.
                            • czarnataka Re: długo się zastanawiałam... 16.07.08, 09:10
                              prawie cztery lata zastanawiania się nad pozwaniem go do sądu i
                              uregulowaniem spraw dla mnie trudno nazwać impulsem
                              • madziulec Re: długo się zastanawiałam... 16.07.08, 09:25
                                No to tym bardziej. Skoro 4 lata nie przeszkadzalo Ci to co masz i raptem Ci
                                przeszkadza...
                                Dla mnie byloby to zastanawiajace i gdybym byla sedzina napewno dazylabym do
                                tego, by poznac motywy.


                                Szczegolnie jak sama piszesz jaki to ten ojciec Twojego dziecka jest niby
                                zlosliwy i wredny. No nie. Nie pasuje i sie nie dziwie, ze sedzina patrzy na
                                Ciebei przez palce.
                                • czarnataka Re: długo się zastanawiałam... 16.07.08, 11:29
                                  przeszkadzało mi, ale nie miałam siły i odwagi by złożyć wcześniej
                                  pozew. nie doszukuj się Bóg wie czego od razu.
                                  zresztą ta dyskusja uważam, jest zbędna. napiszę co i jak po
                                  rozprawie. więc przestań proszę już analizować i dochodzić do
                                  błędnych wniosków.
                                  • madziulec Re: długo się zastanawiałam... 16.07.08, 11:39
                                    Jest piekne powiedzenie "jak ci przeszkadza to sobei zmien".
                                    Jak widac, wcale Ci nie przeszkadzalo.
                                    A teraz jak ktos smie Ci pokazac, ze jest tak jak jest to jeszcze sie czepiasz i
                                    zaperzasz.
                                    I nei masz o co.
                                    Masz racje, nei ma co dyskutowac. Znow oberwiesz po nosie od sadu. Tym razem
                                    pewnie bolesniej.
                                    • czarnataka Re: długo się zastanawiałam... 16.07.08, 11:47
                                      smile jestem widocznie masochistką.
                                      Ty najwyraźniej lubujesz się w sadyzmie, bo po Twych słowach nic
                                      innego wywnioskować nie mogę.
    • zjawa1964 Autorko! 15.07.08, 21:30
      Ty na serio 4,5 latce myjesz miejsca intymne i podcierasz pupe!?
      Ja myslalam, ze o 2-latce piszesz!
      Zlituj sie kobieto!
      Mam dwoje dzieci w tym corke i od trzeciego roku zycia byly uczone, jak same
      maja sie dobrze podmyc i jak dobrze wytrzec pupe.
      I problemow z higiena ani chorobami genitaliow nie bylo.
      Tak samo jak u moich bratanic.
      To juz duza dziewcznka i nie wiem czy zdajesz sobie sprawe z tego, ze naruszasz
      jej intymnosc. I to, ze jestes mama nie upowaznia cie do tego.
      I dobrze robi Twoj byly, ze jej nie myje, bo to by bylo lekkie przegiecie a moze
      nawet duze.
      Bo to prawie podchodzi pod molestowanie.
      I nie robie z igly wideł, jak bedziesz miala okazje to zawsze mozesz albo
      zapytac o to psychologa albo zalozyc watek na emamie i poprosic inne mamy corek
      o wpisy, jak zalatwiaja ta sprawe.
      Zaloze sie, ze wiekszosc mam prawie 5-letnich dziewczynek nie robi tak jak Ty.
      I nie wiem czy ta Twoja oryginalnosc jest przysluga dla Twojej córci.
      • czarnataka Re: Autorko! 16.07.08, 09:09
        wiesz... może Ty spokojnie reagowałabyś na to, że dziecko wracając z
        przedszkola ma cała pupę w kupie bo widocznie nie potrafi się
        dokładnie podetrzeć. masz rację, następnym razem zostawię ją tak do
        wieczora aż się będzie kąpać.niech się pomęczy to najwyżej
        przestanie się załatwiać i problem z głowy.

        molestowanie dziecka... dobre. ma się te fantazję
        • zjawa1964 Re: Autorko! 16.07.08, 17:08
          Przeciez to jest przegiecie, ze 4,5-latka nie potrafi sie podetrzec i podmyc. Ja
          nie mowie o braku higieny tylko o nauczeniu dziecka od malego samoobslugi.
          Jak bedzie miala 6 lub siedem lat tez to bedziesz za nia robic, bo mala nie
          potrafi sama?
          A kiedy ma sie nauczyc jak dobra mama za nia wykonuje czynnosci higieniczne?
          Naucz dziecko jak wlasciwie wycierac pupe i jak sie podmywac, niech robi to przy
          Tobie, pokaz trzymajac ja za raczke jakie ruchy powinna ta dlonia wykonac -
          tydzien, dwa i bedzie "samoobslugowa" dziewczynka
          potrafiaca zadbac o siebie sama. Jest w takim wieku, ze juz od jakiegos czasu
          powinna robic to sama, oczywiscie przy Twojej obecnosci w lazience.
          Po schodach tez ja nosisz, bo niebezpieczne i sobie raz nozke skrecila? Nie.
          Nauczylas ja jak bezpiecznie schodzic.
          Wiec zareczam ci ze mozesz nauczyc swoje dziecko higieny osobistej.
          A ze nie bedzie od razu idealnie, zawsze mozesz sprawdzic czy dobrze soe
          podtarla lub umyla i poprosic by zrobila to jeszcze raz, bo inaczej nigdy sie
          nie nauczy.
          I jeszcze mala dygresja - gdzie ja napisalam, ze Twoje dziecko ma chodzic brudne?
          Nie ma sie fantazji, w USA mialby spore problemy z wymiarem sprawiedliwosci, to
          fakty. I napisalam, ze MOŻE podchodzic pod molestowanie, jakby sie ktos uparl.
          To juz naprawde duza dziewczynka i nie powinna miec miejsc intymnych mytych
          przez mame.
          Mam wrazenie, ze wogole nie zrozumialas tego, co napisalam.
          TO NIE JEST NORMALNE, ze taka duza dziewczynka nie umie sama zadbac o wlasciwa
          higiene.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka